Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 5 lipca 2015

Wieczory w Umbrii - Marlena de Blasi

Cztery przyjaciółki co tydzień spotykają się w  domu jednej z nich w  Orvieto. Swoje spotkania odbywają w  ramach Klubu Kolacji Czwartkowych. Oprócz wspólnego gotowania i jedzenia – każda bowiem przynosi ze sobą składniki najlepszej jakości – spotkaniom towarzyszą szczere rozmowy o życiu i własnych doświadczeniach minionego czasu. Dobre wino, smaczne posiłki, najlepsze przyjaciółki, Włochy – czego można chcieć więcej, by po ciężkim tygodniu na powrót zyskać doskonały humor i z dystansu spojrzeć na to co nas spotkało? 
Bohaterki dają dowód, że nic więcej nie potrzeba do pełni szczęścia. I właściwie tak można by tę książkę scharakteryzować – to opowieść o wspólnym celebrowaniu posiłków, dającym poczucie bezpieczeństwa, przeganiającym troski, będącym pewną stałą w zmiennym życiu.


Mimo jej wielu zalet, nie jest to typ książki mogącej trafić w  mój gust – nie w  tym czasie, nie w  takim okresie.

Mimo całej mojej ogromnej sympatii do podobnych klimatycznych książek o słonecznej Italii, Marlena de Blasi nie jest pisarką – wbrew oczekiwaniom, wszak czytałam o niej wiele – która miała by moc oddziaływania na moje samopoczucie. Na przekór ogromu fantastycznych przepisów, na myśl, o których ślinka zbiera się w ustach, nie poczułam klimatu Włoch, nie przeniosłam się w  te rejony, choć pomagałam sobie jak umiałam lekturą na łonie natury.
Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest zła książka, wręcz przeciwnie – po prostu – niestety – nie w moim klimacie.

Jeśli Wy lubicie podobne opowieści przeplatane naprawdę rewelacyjnymi przepisami – odnajdziecie się w niej doskonale.

niedziela, 9 listopada 2014

Ćwiartka raz – Karolina Korwin-Piotrowska


Tytuł: Ćwiartka raz
Autor: Karolina Korwin-Piotrowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-7839-758-8
Ilość stron: 800
Cena: 44zł


Książki takie jak Ćwiartka raz, to niebywała frajda! Co prawda sama jeszcze do ćwierćwiecza wiekowo nie doszłam, jestem już jednak coraz bliżej i w związku z tym większość opisywanych przez Karolinę Korwin-Piotrowską pozycji muzycznych/filmowych/książkowych jest mi doskonale znana – ze wspomnień, do których dziś dzięki autorce mogę się znów uśmiechać, mając je zebrane w jednym, doskonale przygotowanym przez wydawnictwo miejscu.
Ta książka to prawdziwa kapsuła czasu, z której nie chcę się wychodzić, snując się nostalgicznie między jednym rokiem, a drugim, przypominając co ciekawsze historie z nie tak dawnej (kiedy to zleciało!?) przeszłości.

Są miejsca w tej książce, które mnie znudziły, bo nie do końca tworzyły wspólnotę z moimi wspomnieniami, znacznie więcej było jednak tych wzruszających, rozśmieszających, sentymentalnych fragmentów, do których albo uśmiechałam się pod nosem, albo ukradkiem ocierałam łzę, albo też pukałam się w głowę, nie wierząc, że jeszcze nie dawno mogłam coś takiego robić/czytać/słuchać.
Dla jeszcze młodszego niż ja pokolenia, niektóre wspominki mogą wydać się prehistorią. Technika i każda inna dziedzina życia nią napędzana, tak szybko poszły do przodu, że dziś w niektóre zamierzchłe rozrywki nie sposób uwierzyć. Dla mnie i dla wielu innych były jednak czymś co określało nas jako ludzi, konstytuowało dzieciństwo, dawało poczucie przynależności. I dziś, po latach dzięki autorce znów to robi.
Wspaniała to opowieść o kulturze minionych dwudziestu pięciu lat, tym co nią rządziło, tym co budziło powszechne zdumienie, podziw, zachwyt, śmiech, łzy. Trochę o skandalach, trochę o plotkach, bardzo dużo o przemijalnych modach.
Każdy rozdział rozpoczyna się słowem wstępnym o konkretnym roku, po czym płynnie przechodzi do omówienia przestrzeni mediów, muzyki, kina, życia gwiazdorskiego i towarzyskiego, reklamy i tak dalej, i tym podobne. Książkę wieńczą topka 25 filmów na 25-lecie i topka 25 piosenek na 25-lecie oraz miejsce na nasze własne typy – nasza pisana ścianka bestsellerów.
Wszystko to okraszone archiwalnymi okładkami z gazet, wyimkami z co ciekawszych artykułów i pobocznymi informacjami, wyróżniającymi to, co z tych ważnych rzeczy było najważniejsze.

Warta uwagi, wspaniale wydana propozycja dla starszych – jako podróż do czasów młodości, dla nieco młodszych – jako powrót do dzieciństwa i dorastania oraz dla najmłodszych – jako, nie bójmy się tego powiedzieć, prawdziwa lekcja historii i kultury.
Świetna sprawa, obowiązkowa pozycja w każdej domowej bibliotece, bez względu na sympatię do autorki. (Opasły) kawał dobrej dziennikarskiej roboty.
Polecam!

PS I jeszcze ta gadająca okładka - mistrzostwo!:)

poniedziałek, 20 października 2014

Malowanki na szkle – Beata Gołembiowska


Tytuł: Malowanki na szkle
Autor: Beata Gołembiowska
Wydawnictwo: Comm
Ilość stron: 300
Cena: 34,90 zł

Jola nigdy nie miała dobrych relacji ze swoją matką, Michaliną. Oddała jej całe życie, rezygnując z własnej rodziny, otrzymując w zamian jedynie zgorzknienie i niezadowolenie. Gdy więc jej rodzicielka umiera, w życiu bohaterki dochodzi do przełomu: uświadamia sobie swoją tęsknotę za miłością – szczególnie matczyną, zauważa to, czego dotąd się wyrzekała.
Poznaje także mężczyznę, który bardziej niż ktokolwiek dotąd, wyzwala w niej potrzebę stałego związku. To dla niego przenosi się z Poznania do Zakopanego, rezygnując z kariery naukowej i życia towarzyskiego. W zamian za to, otrzymuje szansę na zbudowanie relacji z teściową, która otacza ją matczyną miłością, a także na stworzenie rodziny, jakiej nigdy nie miała.

Powieść snuje się wieloma torami, odsłaniając przed nami kolejno losy kobiet i mężczyzn, nad których życiem królują sekrety przeszłości, determinujące teraźniejszość. Choć jest to historia ciepła, wiele w niej bólu i skrywanego cierpienia, ogromnie wiele spychania zranień do najdalszych zakamarkach umysłu i oddawania siebie na wyłączność drugiemu człowiekowi. Wszechobecne są kobiety cierpiące, bo kiedyś podjęły decyzję, idąc za głosem rozsądku a nie serca. Tym jednak, co stanowi o wyjątkowym charakterze powieści jest sztuka – zwłaszcza zaś malarstwo oraz natura – nie tylko ta kojarząca się z tatrzańskimi widokami, ale też ta, będąca w kręgu zainteresowań głównej bohaterki – biolożki, szczególnie zafascynowanej pająkami.

Narracja prowadzona jest w kilku perspektyw – opowiada raz Jola, raz Hela, raz Michalina, wreszcie Jędrek. Dzięki zastosowaniu takiej formy, poznajemy losy bohaterów widziane z różnych perspektyw – każdą z relacji charakteryzuje i łączy jedno: podretuszowanie ich pigmentami czułej pamięci, w której przeszłość jawi się jako czas idylliczny, pełen pochopnych decyzji związanych z porywami serca, ale za to generujących szczęście i szczerość – coś, czego w późniejszych latach życia zabrakło. W wielu miejscach pojawia się stylizacja gwarowa, a także uperlenie świata przedstawionego elementami kultury zakopiańskiej, które doskonale podkreślają charakter narracji.

Malowanki na szkle stały się dla mnie wehikułem czasu – dzięki nim nie tylko podróżowałam między przeszłością a teraźniejszością, poznając losy bohaterów, ale też upajałam się wyobrażeniowym widokiem Tatr ukwieconych krokusami, śledziłam górskie wschody i zachody słońca, zachwycałam się tatrzańskimi szlakami i popijałam zimną wodę ze strumienia, po to, by parę chwil później zasiąść w ciepłym góralskim domu i w niepowtarzalnej atmosferze wysłuchać zwierzeń kobiet i mężczyzn, których życie wcale nie oszczędzało.

To jedna z tych książek, które choć posiadają historię, którą chciałoby się odkryć jak najszybciej, czyta się niespiesznie, by nic z niej nie uronić.

Mam ogromną nadzieję na kontynuację, koniecznie chcę wiedzieć, jak rozwinął się związek Joli i Jędrka, w którego pomyślność szczerze powiedziawszy… nie wierzę. Dlaczego – tego nie mogę zdradzić, by nie zdradzić Wam fabuły. Sądzę jednak, że relacje budowane w podobny sposób w jaki zrobili to bohaterowie, mają szansę przetrwać jedynie wtedy, gdy wiele ran zostanie przepracowanych, a nad związkiem tak samo mocno pracować będą dwie strony – będące ze sobą nie tylko ze względu na konieczność.

poniedziałek, 1 września 2014

Dziewczyna w lustrze – Cecelia Ahern


Tytuł: Dziewczyna w lustrze
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379437870
Ilość stron: 96

Dziewczyna w lustrze to niepozorny zbiorek dwu opowiadań Cecelii Ahern, które choć krótkie, zawierają w sobie magię charakterystyczną dla prozy tej autorki, ale też elementy dotąd u niej niespotykane – w miejsce uroku i czaru postawiony został mrok, w miejsce

Bohaterką tytułowej Dziewczyny w lustrze jest Lili – kobieta, która właśnie szykuje się do zamążpójścia z wymarzonym mężczyzną. Na uroczystość zaproszona została także jej babcia, od wielu lat żądająca, by wszystkie lustra, znajdujące się przy niej były zasłonięte. Choć starsza pani jest od czasu wypadku niewidoma, nikt nigdy nie śmiał się sprzeciwić jej dziwnym, jak mogłoby się zdawać zachciankom, mając  w pamięci jej dom, wypełniony zasłoniętymi czarnym woalem lustrami. Lili zawsze posłuszna babci i nie poddająca w wątpliwość jej decyzji, wiedziona tajemniczym podszeptem, chcąc się przejrzeć w dniu ślubu, odsłania lustro w pokoju, do którego nigdy dotąd nie miała wstępu. To, co w nim ujrzy, wyjaśni wiele rodzinnych sekretów i stanie się wielkim egzaminem dla młodziutkiej kobiety, która zostanie postawiona przed pytaniem; mieć czy być?

Maszyna wspomnień, drugie z opowiadań, to historia mężczyzny, który wynalazł maszynę zdolną wszczepiać ludziom wybrane wspomnienia. Nie jest to jednak myślodsiewnia ani sprzęt do całkowitego kasowania tego co niechciane. Wraz z wszczepianiem nowych wspomnień,  nie znikają stare – stają się one jedynie mniej wyraziste. Wieść o maszynie bardzo szybko się rozniosła, co spowodowało napływ ludzi rozpaczliwie poszukujących pomocy – jedni przeżyli traumy i pragnęli, by choć częściowo zostały one przyćmione przesz szczęśliwe wspomnienia, innych pamięć została zablokowana, kolejnych męczą natrętne myśli o niechcianych czynach, które pragnęliby cofnąć lub zniwelować ich wpływ na teraźniejszość. Choć pobudki zmierzających do bohatera ludzi są różne, każdy z nich pragnie wszczepić sobie nowe wspomnienia, by ostatecznie rozprawić się ze swoimi bolączkami. Dla mężczyzny pomaganie ludziom staje się bardzo ważnym elementem życia, dla niego samego będącym formą zapominania o tym, co dawno temu utracił.

Ahern jest autorką, której prozę znam na wylot i gdyby ktokolwiek kiedykolwiek dał mi jakąś jej książkę bez podania nazwiska, bez zająknięcia potrafiłabym ją rozpoznać. Co innego z Dziewczyną w lustrze. Zbiorek ten mimo widocznej w nim magii, znacznie odbiega od pozostałych jej tekstów. Nie jest już klasycznym słodko-gorzkim czytadłem, lecz raczej krótką formą, w której dominują smutek, utrata i wychodzenie naprzeciw nim. To on stanowi główną oś spajająca, zaś elementy szczęśliwości pojawiają się, mam wrażenie, jedynie po to, by podkreślić ogrom tego, co w owych opowiadaniach gorzkie i przygnębiające. Nie jest to zabieg typowy dla Ahern, co mogłoby w dużej mierze utrudnić przyporządkowanie tych opowiadań do jej nazwiska.
Choć są one wyjątkowe i poruszające, zdecydowanie wolę autorkę  w takiej wersji, do jakiej zdążyła przyzwyczaić swoich wiernych czytelników [mnie;)]. Brakowało mi w tym tomiku charakterystycznego dla niej czaru i pogody ducha, które zastąpione zostały gorzkimi refleksjami i nutą rozgoryczenia oraz żalu. Smutne oblicze Ahern mnie nie przekonuje, bo wciąż miałam wrażenie, że nie przystaje do jej wizerunku, lecz patrząc obiektywnie, są to projekty literackie o dużej sile oddziaływania. Ciekawa jestem ich dalszej recepcji, a Wam już teraz polecam lekturę i konfrontację.
W mojej opinii autorce nieszybko uda się pozbyć etykietki autorki słodko-gorzkich powieści, podobnie jak niektórym aktorom na zawsze pozostała dopięta łatka bohaterów zdolnych grać jedynie w komediach romantycznych. Siła przyzwyczajenia jest ogromna.

sobota, 10 maja 2014

Na początku był negatyw - Agnieszka Osiecka


Tytuł: Na początku był negatyw
Autor: Agnieszka Osiecka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 9788378397397
Ilość stron: 249
Cena: 39,90 zł

Na początku był negatyw to niezwykła książka Agnieszki Osieckiej, w której prym nad słowem wiodą fotografie, dokumentujące jej barwne życie, będące prawdziwym albumem radości i smutków.

W publikacji tej autorka rozważa nad istotą fotografowania, wspomina swoje pierwsze aparaty, wyznaje z jaką lubością oddawała się kadrowaniu i tworzeniu kolejnych zdjęć. Pokazuje przekrój całego swojego życia, wraz z wyznaczeniem miejsca dla ważnych w nim osób. Znajdziemy w książce tej nie tylko je córkę, Agatę Passent,, ale też przyjaciół – Marylę Rodowicz, Magdę Umer, towarzyszów z czasów STS-u, legendy polskiej kultury: Marka Hłaksę, Zygmunta Cybulskiego, Seweryna Krajewskiego, Andrzeja Wajdę, Macieja Słomczyńskiego, Olgę Lipińską, Stanisława Tyma i wiele innych znaczących nazwisk, ukazujących fotografie dotąd niewidziane i nieznane.
Umieszczając ich zdjęcia w tym tomie, autorka zaznaczyła ich wyjątkową obecność w jej życiu, utrwalać to, co ulotne i kruche.


Fotografie wraz z nieraz zabawnymi, nieraz sentymentalnymi do nich podpisami przeplatane są ze wspomnieniowymi zapiskami Osieckiej i fragmentami jej tekstów lirycznych.
Całość stanowi zgrabną całość, doskonale się prezentującą fotobiografię, mającą baczenie na Przypadkowe Osoby ustawiające życie autorki w taki a nie inny sposób.



Publikacja ta, to wielka gratka dla fanów twórczości Osieckiej, jej wiernych przyjaciół, zapamiętałych czytelników jej tekstów, ludzi szanujących jej pamięć. Na początku był negatyw stanowi podróż dookoła świata poetki, ukazującą okruchy codzienności, pielęgnującą je i zbierającą w jednym miejscu. To uchwycenie rzeczywistości mocą słowa i fotografii, zapis ruchu, bezruchu, zamyślenia, zakochania, smutku, zapatrzenia. Wiele emocji wyziera ze stronic tej książki, czyniąc ją niezwykle osobistą. Charakterystyczny dla Osieckiej zespół celnych uwag, barwnych anegdotek, humorystycznych dopowiedzeń dopełnia całości.
Polecam serdecznie: do przejrzenia, poczytania, powspominania, refleksji.

niedziela, 9 marca 2014

Nie odchodź – Lisa Scottoline


Tytuł: Nie odchodź
Autor: Lisa Scottoline
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378396970
Ilość stron: 520
Cena: 38 zł
(u wydawnictwa 28 zł - klik)

Książki wchodzące w skład serii Kobiety to czytają, przyzwyczaiły mnie do swojego wysokiego poziomu, przejawiającego się w historiach wielopoziomowych, otwartych na mnogość interpretacji, skłaniających do stawiania pytań o charakterze uniwersalnym, ogólnoludzkim, mając jedynie za pretekst skonkretyzowane wydarzenie opisane w powieści.
Nie inaczej rzecz miała się z tekstem Nie odchodź, który choć posiadał kilka miejsc, w których akcja jednoznacznie spowalniała, to jednak ostatecznie okazał się niezwykle dynamicznym, co znacznie wpłynęło na ocenę rozgrywających się wydarzeń – zmieniających się jak w kalejdoskopie i zmierzających w nieprzewidzianych kierunkach. Po kilku rozdziałach byłam pewna, że przewidziałam cały rozwój i rozstrzygnięcie akcji, co szybko jednak okazało się nieprawdą.
Mike Scanlon, to trzydziestosześcioletni podiatra, który odbywa właśnie służbę w Afganistanie, wraz z innymi lekarzami, ratując życie innym. Podczas gdy on walczy w imię Ameryki, w domu własną walkę toczy jego żona Chloe i ich nowonarodzona córeczka, Emily. Osamotniona kobieta wikła się w trudności, które na zawsze naznaczą życie całej rodziny, a ich pierwszym – najgorszym –  skutkiem i ciosem  jest jej nieoczekiwana i nagła śmierć.
Mike wraca do kraju na krótko, przekazuje czasowo kuratelę nad córeczką siostrze Chloe i jej mężowi, a samemu przedłuża służbę o rok, podczas którego stawiać sobie będzie pytania o to, jak zająć się córeczką, która traktuje go jak kogoś obcego, a także co tak naprawdę stało się z jego zoną. Informacje, które odkrywa stawiają na szali jego dotychczasowe bezgraniczne zaufanie do Chloe, która nagle okazuje się osobą, o której nic nie wiedział.
Po powrocie z jednej wojny, Mike’a czeka batalia o wiele cięższa i dłuższa – walka o rodzinę i próba odbudowania własnej tożsamości, zupełnie zdekonstruowanej podczas służby w Afganistanie.

Lisa Scottoline oferuje powieść tak niejednoznaczną i niepewną co do rozwiązań, że nie sposób osiągnąć przy jej lekturze etap spokoju i wyciszenia – jako czytelniczy trwamy w chronicznym napięciu. Bohaterowie nie są czarno-biali, żyją, zmieniają się w trakcie powieści, reagują impulsywnie, pokazują ukryte twarze, z dobrych stają się źli, ze złych dobrzy, co wpływa na trudność w ich jednoznacznej ocenie: nasze uczucia do nich będą zmieniać się właściwie z każdym kolejnym rozdziałem, powodując nieraz dezorientację, a jednak doskonale oddając prawdziwe życie: pokazując ludzi takich jak my – nerwowych, gniewnych, z nieprzepracowanymi traumami, które wpływają na kolejne porywcze i nieprzemyślane reakcje.
Książka ta zakończona jest listą pytań do dyskusji, których celem jest przede wszystkim zainspirowanie do rozważań o tym, czym jest bohaterstwo, czy ojciec może stworzyć córce pełnowartościowy dom, jak radzić sobie z traumami, jak na nowo zdefiniować siebie, a także tego do jakich działań potrafi skłonić osamotnienie i poczucie opuszczenia.
Scottoline nie stawia na proste rozwiązania, nie podaje jasnych definicji: o wiele częściej jedynie zarysowuje sytuację, podaje reakcje kilku stron, w żadnej mierze jednak ich nie ocenia, pozwalając na to swojemu czytelnikowi.
Jej książka to nie tylko fascynująca historia zmagań weterana wojennego z nową codziennością, ale także opowieść o charakterze uniwersalnym, będąca pretekstem do refleksji na głębszym poziomie.
Obok tej pozycji nie sposób przejść obojętnie, jej fabuła wdziera się bowiem w nasze umysły i drąży tak długo, jak długo nie otrzyma od nas odpowiedzi.
Serdecznie polecam!

wtorek, 5 listopada 2013

Między wariatami – Marcin Meller


Tytuł: Między wariatami. Opowieści terenowo-przygodowe
Autor: Marcin Meller
Wydawnictwo: Wielka Litera
ISBN: 9788364142154
Ilość stron: 464
Cena: 36,90 zł
Marcin Meller, mimo wydanej wespół z żoną książce Gaumardżos. Opowieści z Gruzji, do tej pory kojarzył mi się raczej z Playboyem i popularnym swego czasu programem Agent, niźli z jego karierą stricte dziennikarską. Wszystko zmieniło się, gdy Wielka Litera wydała publikację Między wariatami. Opowieści terenowo-przygodowe, a autor swoją obecnością na spotkaniu ją promującym umilił mieszkańcom Katowic i okolic popołudnie.

Książka ta, to zbiór reportaży i luźnych tekstów z bardzo dużego przekroju czasowego.
Obok gawędy o tym, jak Meller minął się z powołaniem na oceanografa znajdują się zapiski o wiele bardziej dramatyczne: widma wojny, walk, terroru, niebezpieczeństw, a także notki świeże, po roku 2010.

To swoisty przekrój przez reporterskie życie Mellera, z uwzględnieniem najniebezpieczniejszych, jak i najzabawniejszych epizodów. Książka ta pokazuje barwne życie dziennikarza z czasów, kiedy finansowanie wyjazdów nie było jeszcze niemożliwe, a osoba poszukująca dobrego materiału miała spore zaplecze terminowe, by zaznajomić się z tematem, o którym ma stworzyć materiał. Z lekkim rozrzewnieniem czyta się dziś teksty, do których dziennikarz rzeczywiście miał prawo i czas się przygotować, którym poświęcił wiele sił i energii, dotyczących spraw zbadanych dogłębnie, a nie jedynie powierzchownie na potrzeby dzisiejszych mediów, mających jedynie szokować i za wszelką cenę skupiać uwagę odbiorców. Meller raczy nas historiami o tym jak bez dokumentów przekroczyć granicę w czasach, gdy czyn taki uznać można było za cud, jak znaleźć się na linii frontu bez odpowiednich zezwoleń, jak odnaleźć się w zupełnie obcej rzeczywistości, jak wiele kosztuje oglądanie cudzej śmierci i jak łatwo zacząć się bać o własne życie.

Jego historie są różnorodne i wielobarwne: część skłania do zadumy nad społeczeństwem w ogóle, część pobudza do refleksji nad sprawami uniwersalnymi, inne zaś przyczyniają się do wywołania uśmiechu, radości, sentymentalnego westchnienia.
Nad wszystkim przyświeca stara jak świat zasada: całe życie z wariatami.
Meller pokazuje jak nie dać się ogłupić, jak żyć i pozostać sobą i wyjść z tego obronną ręką. I jak korzystać z pomocy innych, choćby tej najbardziej nieoczekiwanej.
Czyta się bardzo dobrze, szczególnie zaś teksty starsze, do których wcześniej nie miało się dostępu.W wielu z nich autor przybiera ton gawędziarski, dzięki czemu opowieści "słucha się" z prawdziwym zaciekawieniem.

Zapraszam wszystkich w teren! Przewodnik już czeka.

___________
Relacja ze spotkania autorskiego tutaj.

środa, 25 września 2013

Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny – Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindeberg


Tytuł: Toskania i Umbria. Przewodnik subiektywny
Autor: Anna Maria Goławska, Grzegorz Lindenberg
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN: 9788377852286
Ilość stron: 356
Cena: 44,90 zł


Gdy za oknem jesień w pełni, a w niepamięć odchodzą powoli wspomnienia o upalnym lecie i urlopie spędzonym w atrakcyjnym miejscu gdzieś w Polsce czy poza jej granicami, warto na chwilkę się zatrzymać i oddać wspomnieniom lub też  podróżom palcem po mapie, do miejsc cieplejszych i bardziej urokliwych niż te, które widzimy za oknem podczas pluchy. Kto powiedział, że na urlop można wybrać się tylko w sezonie lub na krótko po nim? Są przecież takie miejsca, które niczym magnes przyciągają turystów cały rok – należą do nich między innymi Toskania i Umbria.
W Polsce coraz więcej pasjonatów i miłośników podróży, którzy swoim entuzjazmem i doświadczeniem dzielą się z czytelnikami i potencjalnymi wojażerami, zarażając ich oraz inspirując. Anna Maria Goławska i Grzegorz Lindenberg oddali w ręce odbiorców subiektywny przewodnik po Toskanii i Umbrii, zachęcający do podróżowania w te zakątki świata lepiej niż niejeden profesjonalny i komercyjny informator. Ich publikacja uatrakcyjniona jest rewelacyjnymi fotografiami, mającymi moc skupiania uwagi i budzenia chęci do natychmiastowego zapuszczenia się w opisywane rejony.
Czytając tę książkę, tylko ją czytając, poczułam się ogromnie zrelaksowana i wypoczęta. Nie wyobrażam więc sobie jak cudownie miałabym się po wycieczce do Włoch opisywanych z taką dbałością o elementy, mające zachęcić i zauroczyć.
Przewodnik ów ma kilka zasadniczych części. W pierwszej z nich zawarte zostały podstawowe informacje turystyczne, mające sprawić, że będziemy czuli się komfortowo, będąc wyposażeni w podstawową wiedzę, torującą nam drogę do atrakcyjnego spędzenia czasu i sycenia się smakami oraz zapachami. To takie must have – garść wiadomości o rodzajach noclegów, środkach łączności, sjeście, klimacie, języku.
Dalej jest już tylko bardziej pociągająco – Asyż, Florencja, Piza, miejscowości małe acz równie (a może bardziej) atrakcyjne i wciąż nieodkryte przez masę.  Wspaniała wędrówka malowniczymi zakątkami, ulubionymi przestrzeniami autorów, którzy dzielą się tym, co najbardziej zapadło im w pamięć, tym, do czego wielokrotnie wracają. Wspólnie z nimi odkryjemy prawdzie turystyczne perły, często pomijane w oficjalnych przewodnikach,  miejsca nieskalane stopami milionów turystów. To takie subiektywne i ogromnie wnikliwe wejrzenie we Włochy marzeń, Włochy, które rozsiadają się w naszej wyobraźni i szaleją tam do nieprzytomności.
Oprócz swoich własnych relacji, autorzy zdecydowali się na zestawienie własnych opinii o konkretnym odwiedzanym miejscu z sądami wcześniejszych podróżników, którzy również je oceniali. Dzięki temu przed nami zarysowuje się bogata panorama poglądów, łącząca się w jeden kompletny obraz, będący źródłem prawdziwie miarodajnej oceny.

Tym co stanowi o wartości tego przewodnika, nie-przewodnika jest właśnie subiektywność. Oceny autorów, ich przemyślenia, wspomnienia dawkowane z dużą częstotliwością, to elementy najsilniej zachęcające do podróżowania. Bardziej niż suche fakty, uwagę przyciągają opisy wrażeń, podróż szlakami wspomnieniowymi, mnogość smaków, zapachów, silne doznania sensualne. To taki pamiętnik podróży, z którym warto się zaprzyjaźnić.

Polecam!

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Grecy umierają w domu – Hubert Klimko-Dobrzaniecki


Grecy umierają w domu, to sentymentalna podróż do światów, w których człowiek musi zderzyć się z bolesnymi prawdami. Konsekwencją ich poznania jest chroniczne trwanie w udawanych miłościach, półprawdach, ale nade wszystko – próba przepracowania własnych traum, odbijających piętno na duszy człowieka.
To nostalgiczna wędrówka śladem Greków, którzy w Polsce, po latach, próbują zrekonstruować swój dom; historyczne peregrynacje za tym, co utracone, co już niebyłe. Powieść ta budzi tęsknotę, a kontrapunktem dla niej stają się elementy humorystyczne, które są humorem dość gorzkim, bo w bezpośredni sposób obnażający ową nostalgię: jedna z bohaterek z niczego próbowała uczynić substytuty greckich potraw, podczas gdy ktoś inny usilnie poszukiwał w Polce cykady, znajdując ją – w papudze, wydającej dźwięki przypominające melodie domu. Podobnych sytuacji tworzących mikroświat emigrantów, znajdziemy w powieści tej wiele – najbardziej rozczulające są zaś wspomnienia o ojcu, który zmarł, pozostawiając za sobą smugę cierpienia.
Ciężko znaleźć słowa na opisanie wpływu jaki wywiera ta opowieść na czytelnika. Mimo wielu trudnych tematów podejmowanych bądź co bądź z wielką delikatnością, ma ona działanie kojące, uspokajające, dzięki czemu poruszane wątki stają się swojskie, znane.
W powieści tej odczytuję tęsknotę wielu emigrantów, którzy dotkliwie jej doświadczają, przebywając na obczyźnie – nie tylko Greków. Rodzina, której losy śledzimy, jest jedynie symbolem wielu innych, znajdujących się w podobnej sytuacji. Ci konkretni przyjechali do Polski w latach 1944-49, w ucieczce przed represjami dotykającymi ich w związku zakończoną wojną domową. Zadomowili się głównie na Dolnym Śląsku, który pragnęli uczynić nową przestrzenią bezpieczeństwa. Wciąż jednak odczuwali dojmującą tęsknotę za utraconą ojczyzną, której dźwięków szukali raz po raz. Ich życie zdominowane zostało przez pielęgnowanie wspomnień, czających się w meandrach umysłu. Pielęgnowanych i – mam wrażenie – traktowanych z ogromnym pietyzmem, niczym szkatułki z bezcennymi skarbami i jedynymi reliktami przeszłości, której nie sposób przywrócić.
Niewątpliwym plusem powieści są bardzo wyraziste postaci, wciąż dążące do określenia własnej tożsamości, celebrujące nawet drobiazgi. Tym jednak co wyróżnia ją spośród wielu innych jest język: precyzyjny, płynny, podkreślający ową delikatność i takt w mówieniu o tym, co najbardziej kruche.
Klimko-Dobrzaniecki czaruje i zabiera w pełną łagodności i wyrozumiałości wędrówkę, w którą każdy z nas powinien odważyć się wyruszyć.

Zatem: w drogę!

piątek, 3 sierpnia 2012

Tata XXI wieku - jaki jest?



Tytuł: Tata
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Autor: zbiorowy
Rok wydania:
2012
Kategoria: Biografie, wspomnienia
ISBN: 978-83-7839-173-9
Liczba stron: 200
Cena detaliczna: 34,00 zł



W świecie, w którym powoli zanika patriarchat, a tata ma takie samo prawo pojawić się na placu zabaw z dzieckiem, jak i mama, coraz szybciej zmienia się sposób patrzenia na ojcostwo.
Dziś nikogo nie dziwi, że ojciec nie stanowi jedynie surowej i karzącej głowy rodziny, lecz jest także czułym opiekunem dla swojego potomstwa, który nie boi się, że przez okazywaną miłość rodzicielską zostanie uznany za niespecjalnie męskiego. Wręcz przeciwnie! Postawa kochającego, opiekuńczego ojca stanowi źródło wzruszeń oraz niesłychanie imponuje. Imponuje  to, że prawie żaden mężczyzna nie ma dziś obawy przed okazywaniem uczuć, co do niedawna wcale nie było sprawą tak oczywistą.
Obserwując silne zmiany cywilizacyjne, dziennikarka oraz autorka bajek dla dzieci, Sonia Ross, postanowiła wziąć pod lupę kilku ojców – ojców wyjątkowych, bo zmagających się z piętnem sławy i rozpoznawalności, a co za tym idzie – większymi pokusami oraz niejednokrotnie rzadką obecnością w domu rodzinnym.
Ross przeprowadziła wywiady z czternastoma tatusiami, znanym z szeroko rozumianych mediów – część z nich to aktorzy, sportowcy, muzycy, a część to dziennikarze. Każdy z nich boryka się z trudem odgrodzenia swoich najbliższych od szumu medialnego jaki się wokół nich roztoczył oraz zapewnienia swoim pociechom szczęśliwego i spokojnego dzieciństwa.
W publikacji tej znajdziemy kolejno wypowiedzi Stefana Friedmanna, Andrzeja Grabowskiego, Krzysztofa Hołowczyca, Tomasza Karolaka, Andrzeja Krzywego, Łukasza Nowickiego, Bartosza Obuchowicza, Przemysława Salety, Tomasza Sekielskiego, Marka Siudyma, Krzysztofa Skiby, Michała Wiśniewskiego, Tadeusza Woźniaka oraz Xawerego Żuławskiego.
Każdy z nich odpowiedział na szereg pytań dotyczących trudów ojcostwa w dzisiejszym świecie, podzielił się swoimi radościami i smutkami wynikającymi z posiadania i wychowywania swoich dzieci oraz wrócił wspomnieniami do czasów swojego dzieciństwa. Część wypowiedzi stanowi rozczulający dowód na ojcowską miłość, jest wzruszającym świadectwem istnienia silnej więzi między tatą a dzieckiem; gros jest także próbą zmierzenia się z własną niedoskonałością i tym co w swoim przekonaniu na drodze wychowania niektórzy z artystów zawalili. Niewątpliwie całość stanowi doskonałą lekturę zarówno dla Pań, dla Panów jak i dla osób planujących założenie rodziny – z pewnością będzie to wielka lekcja odpowiedzialności. Bo choć zarówno artyści, jak i ich podejście do pewnych spraw jest całkowicie różne, łączy ich jedno – pragnienie wychowania swoich pociech na osoby zdolne do posiadania i bronienia swojego zdania, a nie ślepo idące za gromadą. Ponadto sławni tatusiowie pragną, by ich dzieci same zaplanowały swoją przyszłość – nie chcą ich ograniczać ani w żaden sposób narzucać swojego zdania. Godne podziwu.
Jacy tak naprawdę są znani z szerokiego ekranu tatusiowie? Czy pozornie rozrywkowi i nieodpowiedzialni mężczyźni, są w stanie zapewnić swojej rodzinie radość życia i poczucie stabilizacji? Na te i inne pytania odpowiedzi znajdziecie w książce Tata, w której każdy rozdział poprzedzony jest i zakończony zdjęciami sławnych ojców i ich pociech. Gorąco polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości portalu Lektury Reportera:
http://www.lekturyreportera.pl/ksiazki/jak-byc-dobrym-ojcem-w-xxi-wieku/

wtorek, 13 marca 2012

Mój tydzień z Marilyn – Colin Clark




Tworzenie wizerunku Ikony okupione jest cierpieniem wielu.
Walka w pogoni za sławą często sprawia, że człowiek przestaje być człowiekiem, a staje się marionetką. Zabawką w rękach ludzi, którzy oczekują określonego zachowania, ścisłego przestrzegania reguł, grania wedle wymogów i całkowitej rezygnacji z prywatności.
Utracona wolność staje się największym kosztem popularności.
Nie inaczej rzecz miała się z jedną z największych światowych Ikon wszech czasów – Marilyn Monroe. Choć dziś postać ta jest wielu ludziom, zwłaszcza młodszemu pokoleniu, znana jedynie z powodu mienienia jej symbolem seksu oraz masowo dostępnym i powielanym wizerunkom, tak naprawdę gwiazda Księcia i aktoreczki była kimś znacznie więcej.


O jej wartości i kruchości jako człowieka miał okazję przekonać się Colin Clark, który ten krótki epizod ze swojego życia postanowił opisać w książce-wspomnieniu Mój tydzień z Marilyn.

Rok 1957. Właśnie trwa nagrywanie ujęć do filmu Książę i aktoreczka, w którym jedną z tytułowych ról gra nasza legenda kina. Aktorka jest w trakcie miesiąca miodowego spędzanego ze swoim kolejnym mężem – Arthurem Millerem. Choć ludziom z zewnątrz wydawać by się mogło, że małżeństwo to było sielankowe, prawdę znali jedynie najbliżsi współpracownicy gwiazdy, którzy co rusz byli świadkami kłótni młodych małżonków. Jednym z nich, zupełnie przypadkiem stał się Colin – młodziutki chłopak, pełniący funkcję trzeciego asystenta reżysera. Nocą natknął się na skuloną w kącie Marilyn, która w niczym nie przypominała gwiazdy światowego formatu znanej z kina. Aktorka wezwała go do siebie następnego dnia, sądząc, że jest jednym ze szpiegów wysłanych po to, by śledzić każdy jej ruch. Gdy przekonuje się, że w dorastającym mężczyźnie odnaleźć może pokrewną duszę, każdego dnia aranżuje niby przypadkowe spotkania, które kończą się długimi rozmowami.



Marilyn jest zaskoczona tym, że choć wyraźnie pociąga Colina, nie jest on nastawiony na przelotny romans z gwiazdą. Choć ekipa filmowa ma jasno wyrobione zdanie na temat ich potajemnych spotkań pod nieobecność męża Marilyn, ich relacja tak naprawdę opiera się na czystej i szczerej przyjaźni.


Sława spowija ją jak płaszcz, który zarówno chroni, jak przyciąga. Jej aura jest niewiarygodnie silna – wystarczająco    silna, by trwać nadal po rozcieńczeniu przez tysiące ekranów kinowych na całym świecie. Na żywo ten stopień  naturalnego    gwiazdorstwa jest niemal nie do udźwignięcia. [1]

Colin robi coś, czego nie zrobił dotąd chyba nikt - odkrywa w Marilyn człowieka, daje jej szansę na chwile szczęścia spędzone z dala od reflektorów i błysku fleszy. Zauważa w niej niezwykle osamotnioną istotę, która za wszelką cenę pragnie akceptacji siebie, taką jaką naprawdę jest, a nie swojego wizerunku wykreowanego na potrzeby kolejnych produkcji filmowych. Marilyn bardzo silnie pragnie być dostrzegana, słuchana. Jej największą obawą jest porzucenie, przed którym wzbrania się na wszelkie sposoby.
Colin widzi w niej nie rozhisteryzowaną gwiazdę, lecz kobietę, która bardzo silnie pragnie opieki i poczucia stabilizacji. To już nie bogini, o której słyszał cały świat, lecz przenikliwie smutna osoba z nawracającą depresją. Co gorsza – gdy wydawać by się mogło, że w filmie aktorka może być kim tylko zapragnie, a co za tym idzie, oderwać się od konwenansów i oczekiwań innych, dla Marylin opcja ta jest wyłączona. Widzowie nie oczekują kolejnego wspaniałego aktorskiego wcielenia. Ich żądania są jasne – na ekranach pojawić ma się Marylin Monroe – bogini seksu. Ani więcej, ani mniej. Ogromna presja, której poddawana jest aktorka sprawia, że nie jest ona w stanie poradzić sobie z własnym życiem.

Wspomnienia Colina Clarka, to opowieść nie o upadku gwiazdy, lecz o upadku człowieka, o nieuchronnej drodze ku przepaści i samozagładzie. To niewyobrażalnie smutna historia kogoś, o kim usłyszał cały świat. Pozbawiona subtelności, szczera i prawdziwie poruszająca narracja. To zaledwie opis kilku dni, podczas których Marilyn jawi się jako stłamszona osobistość, przygnieciona ciężarem sławy i oczekiwań współpracowników. Za sprawą spotkania z Clarkiem otrzymała od losu niepowtarzalną szansę na chwilę zabawy, odpoczynku i nabrania dystansu. Z tej perspektywy Mój tydzień z Marilyn to także studium psychiki celebrytki, której nie trzeba było wiele, by doświadczyć szczęścia, a która mimo wszystko od nikogo nie dostała nawet tego minimum potrzebnego jej, by żyć. Smutne, a co gorsza – prawdziwe.

Na podstawie książki powstał film w reżyserii Simona Curtisa pod tym samym tytułem.

_____________________________
[1]Colin Clark, Mój tydzień z Marilyn, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012, s. 19.



niedziela, 11 września 2011

Iskierki – Henryk Urbanek



Coraz częściej dochodzę do wniosku, że to właśnie małe wydawnictwa są siłą polskiego rynku czytelniczego. Mają one niesamowity dar do wynajdywania książek wartościowych, a przy tym bardzo dobrych w odbiorze.

Drzewo Laurowe powoli staje się dla mnie jednym z najważniejszych wydawców promujących polskich autorów, o których, pewnie podobnie jak o samej oficynie, mało kto słyszał.

Tym razem miałam wielkie szczęście trafić na książkę sytuującą się w kategoriach pamiętnika, autorstwa Henryka Urbanka. Autor ukończył reżyserię filmowo-telewizyjną na Wydziale Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Memuar autora został doceniony w ogólnopolskim „Konkursie na Dobrą Powieść” w kategorii „pamiętnik – wspomnienie”, organizowanego przez Wydawnictwo Drzewo Laurowe.

Zapiski autora, to przykład literatury poruszającej. Forma jaką przybrały jego rozważania dodaje opisywanym wydarzeniom autentyczności, a co za tym idzie większej wiarygodności.
Rozważania bohatera Iskierek dotyczą głównie przemyśleń po samobójczej śmierci jego syna i są przede wszystkim próbą zrozumienia własnego dziecka oraz samego siebie. Bohater próbuje odnaleźć się w niełatwej sytuacji jaką zgotowało mu życie. Podejmuje heroiczny wysiłek odbudowania tego, co zostało dramatycznie zniszczone. Jego trudną sytuację pogłębia niedawne przejście na przymusową emeryturę. Dla człowieka aktywnego takie wydarzenie przewraca uporządkowany świat do góry nogami.

Bohaterowi doskwiera przejmująca pustka i osamotnienie. Zdaje sobie sprawę jak niewiele zrobił, by poznać swojego syna i jak rzadko okazywał mu uczucia – wszystko to sprawia, że ból po stracie zamiast maleć, staje się coraz dotkliwszy. Autora wspomnień czeka niełatwa lekcja – lekcja przebaczenia samemu sobie i swojemu otoczeniu. W uporaniu się ze swoim życiem pomaga mu pisanie, będące kojącym balsamem, pozwalające ujawnić myśli, których nigdy nie wypowiedziałby na głos. Pamiętnik staje się lekiem na niegojące się rany, a także swoistym rozliczeniem z własnym życiem i wyborami w trakcie niego podejmowanymi.

W memuarze tym nie braknie fragmentów listów jego syna Michała,  które powoli odsłaniają zarówno ojcu, jak i czytelnikowi obraz człowieka, który nie potrafił uporać się z własnym życiem. Staną się one wielką przestrogą dla załamanego bohatera.
Problemy, których dotyka ta książka są wciąż aktualne. Ich uniwersalność zostaje podkreślona przez brak dat zamieszczanych przy kolejnych zapiskach. Historia opowiedziana przez Pana Henryka mogła i może zdarzyć się wszędzie – możemy jednak jej zapobiec poprzez wcześniejsze poznawanie swoich bliskich. Czy starczy nam odwagi na zapobieżenie tragedii?

Za egzemplarz książki serdecznie dziękuję Pani Urszuli z Wydawnictwa Drzewo Laurowe.

niedziela, 15 maja 2011

"Jan Paweł II w sercu świata"- Angelo Comastri+ KONKURS

Jak każde znamienne wydarzenie, także i beatyfikacja Jana Pawła II obiła się echem na rynku książkowym. Wydawnictwa prześcigały się w wypuszczaniu do księgarń książek tematycznie związanych z postacią błogosławionego. Wydano wiele biografii, wznowień dzieł starszych, świadectw, a także analiz samych tekstów papieża. Mając do wyboru tak wiele całkowicie różnych pozycji, jest paradoksalnie trudniej znaleźć coś dla siebie.  Czym większy wybór- tym większa trudność podjęcia decyzji. Poza tym mam wrażenie, że książki pisane „na zamówienie”, na już, bo goni termin, bo jak w  tym wypadku- będzie beatyfikacja to się więcej sprzeda, byle zdążyć wydać w odpowiednim czasie – mogą budzić opory i sprzeczne emocje.
Jako, że Wydawnictwo Esprit w kwestii wydawania publikacji dotyczących spraw religii i duchowości nie budzi moich najmniejszych zastrzeżeń, a wręcz przeciwnie- budzi zaufanie, zdecydowałam się na lekturę książki Jan Paweł II w sercu świata, będącej krótkim acz treściwym świadectwem kardynała Angelo Comastriego.

Tekst ten jest próbą krótkiego ujęcia wszystkich najważniejszych idei przyświecających pontyfikatowi Jana Pawła II, próbą przedstawienia sylwetki papieża z perspektywy osoby, która miała z nią bardzo bliski kontakt.  Ukazuje obraz papieża, jako człowieka bezkompromisowego, stanowczego, twardo trzymającego się zasad, jednak bardzo otwartego na ludzi i ich potrzeby. W sposób bardzo przystępny omawia najważniejsze pielgrzymki i ich wpływ na historię, staje się źródłem najbardziej znanych przemówień.
Przedstawia człowieka nastawionego i dążącego do ekumenizmu, umiejącego przeprosić, ale także z całą stanowczością powiedzieć prawdę, nieraz bardzo bolesną czy uchodzącą w niektórych kręgach za tabu.
Książeczka jest także przypomnieniem wydarzeń 2 kwietnia 2005 roku oraz jego konsekwencji. Angelo Comastri w swojej publikacji zamieszcza przykładowe prośby składane u grobu papieża, wtedy, kiedy każdy człowiek uważał go już za zasiadającego w niebie. Autor kreśli obraz człowieka mądrego, człowieka w pełni swego człowieczeństwa, człowieka mającego niesamowity wpływ na zmianę postaw ludzkich i sposobu myślenia wielu narodów, a także jednostek.
Pierwszomajowe obchody beatyfikacyjne stały się tylko uzupełnieniem i widzialnym znakiem tego, co z całą pewnością dokonało się już dawno. Tego, co działo się na oczach milionów ludzi z całego świata- drogi do świętości.


Pozycje polecam tym, którzy pragną wiedzy skondensowanej, którzy chcą sięgnąć po lekturę będącą niespodzianką, zawierającą elementy wielu różnych rodzajów publikacji- znajdziemy tutaj zarówno świadectwa, jak i fakty, cytaty, fragmenty przemówień, fragmenty biografii, opinie wielu ludzi mających duchowy kontakt z papieżem Polakiem. Wreszcie, znajdziemy tutaj portret prawdziwego Chrystusowego następcy, którego życie stało się przykładem życia według Bożych prawd, nie uznającego kompromisów i do końca nastawionego na drugą osobę.

Polecam.

5/6


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Esprit.

  • ISBN 978-83-61989-52-3
  • EAN 9788361989523
  • Format 130x200 mm
  • Stron 160
  • Rok wydania 2011
  • Wydanie I
  • Oprawa broszurowa


__________________________

Wraz z portalem Sztukater współorganizuję KONKURS, w którym do wygrania zestawy książek!
Zapraszam do brania udziału, szczegóły TUTAJ.