Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą egzemplarz recenzencki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 czerwca 2018

Zrób sobie komiks! - Piotr Kasiński, Robert Trojanowski


 

Zrób sobie komiks! – wykrzykiwałam w tym roku radośnie do uczniów. Tym weselej, że moje starania i zachęty do twórczości własnej wsparte zostały przez wyjątkowe wydanie o tytule identycznym mojemu zawołaniu.

Piotr Kasiński i Robert Trojanowski wyszli naprzeciw wszystkim młodym talentom, które – choć nieśmiałe – mają w swych głowach gros pomysłów na kolejne obrazkowe historie.

Pomysł – jedno. Wykonanie – drugie. O ile sama idea nierzadko bywa wzniosła, o tyle trudności piętrzą się przed młodym człowiekiem na etapie realizacji. To, co wspaniale wygląda w naszej wyobraźni, niekoniecznie tak samo olśniewa przelane na papier.

Z tego właśnie powodu autorzy postanowili wyjść na moment z Ministerstwa Komiksu i udzielić fachowych porad, które każdemu pozwolą (i to w niezwykle łatwy sposób!) narysować swój komiks. Krok po kroku, dymek po dymku, dialog po dialogu.

Autorzy uczą wszystkiego: nie tylko jak rozplanować historię na kartce, ale także jak wlać w postaci emocje, jak zaznaczyć ich myśli, wypowiedzi, szept, wydawane przez nich odgłosy. Wskazują na istotność onomatopei dla komiksu – to właśnie ona nadaje całości charakterystycznego wydźwięku.

Na kartach tej książki młody adept komiksu będzie miał możliwość przekuć teorię w praktykę, dorysowując brakujące elementy ilustracji, dopracowując komiksy już istniejące czy też od podstaw tworząc własną opowieść.

Gotowi na niezwykłą przygodę? No to siup – do roboty!

PS Miałam możliwość wykorzystać książkę w praktyce – dzięki niej lekcje poświęcone komiksowi stały się wytwórnią historii obrazkowych na szeroką skalę. Kto wie, może za jakiś czas, któryś uczeń pochwali się, jacy autorzy pomogli mu stawiać pierwsze kroki? Naprawdę przydatna pozycja wydawnicza:)


czwartek, 7 grudnia 2017

Życie pszczół - Maurice Maeterlinck


Życie pszczół Maurice Maeterlincka to druga po Inteligencji kwiatów książka autora, która odkrywa przed czytelnikiem bogaty świat fauny i flory. Pszczoły, jako jedne z najbardziej dla mnie fascynujących przedstawicielek przyrody, to owady niezwykłe – ich mądrość i zachowania społeczne zgłębiane są od lat, zaś mnogość literatury (tak popularnej, jak naukowej) im poświęconej każe zastanowić się nad ich ogromnym znaczeniem dla ludzkości. Książka Maeterlincka łączy w sobie fachowość i prostotę – pisana przystępnym, choć nieco encyklopedycznym tonem opowieść o pszczelim gatunku to tak naprawdę traktat filozoficzny biorący pod lupę przestrzeń tajemniczą i – mam wrażenie – wciąż ostatecznie niezgłębioną. Autor śledzi rok z życia pszczół, skrupulatnie oddając wszystko to, co dzieje się w nim miesiąc po miesiącu.  

Należy nadmienić, że książka ta jest wynikiem obserwacji prowadzonych u początku XX wieku, kiedy to o dzisiejszych metodach podglądania pszczelego świata nikt nie słyszał ani nie myślał. Mimo że od tamtych czasów dzieli nas niesamowity postęp nauki, książka wcale się nie zdezaktualizowała.

(...)


Czytaj całość:








środa, 26 lipca 2017

Tetsuya Honda - Przeczucie [recenzja przedpremierowa]


Przeczucie otwiera cykl książek autorstwa cesarza japońskiego kryminału jakim jest Tetsuya Honda, którego bohaterką jest młodziutka komisarz Reiko Himekawa.

Kobieta przed laty doznała traumy na skutek napadu i dziś – chcąc iść w ślady policjantki, która jej wówczas pomogła – śmiało pokonuje kolejne stopnie zawodowej kariery.  Jej droga nie jest usłana różami – jako kobieta musi się liczyć z seksistowskimi uwagami kolegów, uważających ją za policjanta gorszej kategorii, patrzących na nią z pobłażaniem przesłuchiwanych, którzy tak długo, jak nie przedstawi się swoim stopniem – mają ją za nic. Kobieta w tokijskiej policji traktowana jest przez niektórych bez należnego jej szacunku, a jej droga dochodzenia do kolejnych awansów jest dłuższa i znacznie bardziej wyboista niż w przypadku mężczyzn.

Prym w chamskim traktowaniu kobiet wiedzie Katsumata – policjant, zwany Kozłem, któremu przychodzi pracować z Reiko nad nową sprawą. Ani jedno, ani drugie nie jest zadowolone z takiego obrotu spraw.

Tokijska policja odnajduje zwłoki podrzucone pod żywopłotem. Poza śmiertelną raną przecinającą tchawicę, ciało ofiary znaczą dziwne i głębokie cięcia – jak to na brzuchu. Ich sens odkrywa Reiko, wprowadzając dochodzenie na zupełnie nowe tory. Ofiar przybywa, a ślad zdaje się prowadzić w niechciane rewiry Internetu – na stronę Strawberry Night – grupy, która spotyka się, by na żywo oglądać makabryczne morderstwa dokonywane na poszczególnych jej członkach.

Przeczucie to powieść, która poza oczywistym (i trzeba dodać – bardzo dobrym!) wątkiem kryminalnym, pochyla się nad traktowaniem kobiet w tokijskiej policji (myślę jednak, że spokojnie możemy granice rozszerzyć nie tylko o państwa, ale także wykonywany zawód), a także nad ich walką z tymże. Honda zarysował niezwykle silną postać kobiecą, która cały czas nad sobą pracuje – nie tylko nad swoją pozycją zawodową, ale też kobiecością, respektem, charakterem, jak również sposobem myślenia o tym, co się jej przytrafiło. Jest postacią dynamiczną, wiedzioną podczas śledztwa kobiecą intuicją, instynktem czy właśnie tytułowym przeczuciem. Jest bohaterką niezwykle młodą, piękną i utalentowaną, co budzić może niezadowolenie kolegów po fachu. Świat policji jest bowiem silnie zmaskulinizowany, a pozycja kobiety-szefa zdaje się znacząco (czy aby na pewno?) odbiegać od tego, co znamy z kultury europejskiej.

Lektura kryminału japońskiego, to przyjemność podwójna – poza świetnie zarysowanym wątkiem sensacyjnym, mamy tutaj bowiem okazję przyjrzeć się pracy policji na tle bardzo konserwatywnej kultury, gdzie jakiekolwiek wychodzenie przed szereg jest niemile widziane, gdzie praca zespołowa ma ogromne znaczenie, a hierarcha stanowi wartość nadrzędną.

Doskonała lektura, do przeczytania na jednym wdechu – tak przez wzgląd na spójny i świetnie prowadzony wątek kryminalny, jak przez szansę obserwowania silnej kobiety w świecie zdominowanym przez mężczyzn, tak odległym kulturowo i mentalnie od nas. Zapowiada się kapitalna seria.

Gorąco polecam i niecierpliwie czekam na kolejne tomy.



Premiera 16 sierpnia.

środa, 19 lipca 2017

Historia Mademoiselle Oiseau - Andrea de la Barre de Nanteuil, Lovisa Burfitt



Historia Mademoiselle Oiseau to opowieść, w której splatają się losy dwu mieszkanek Paryża – dojrzałej tytułowe bohaterki, której życie mieni się feerią barw oraz mieszkającej piętro niżej dziewczynki, której codzienność znaczona jest szarością i nijakością. Gdy pewnego dnia przez zamyślenie, przypadkowo puka do jej drzwi – wszystko się zmienia, a jej nudne dotąd życie nabiera rozpędu i sensu. Mademoiselle Oiseau wygląda na młodą, zadbaną kobietę, lecz jej wspomnienia każą przypuszczać, że ma o wiele więcej lat niż sugeruje jej aparycja. Uwielbia się stroić, a jej ubiór i wystrój mieszkania uzależniony jest od humoru. Za towarzyszy ma kolorowe ptaki i koty, które w niezliczonej ilości zamieszkują wraz z nią kamienicę sprawiającą wrażenie niemającej końca. 

Potrafi być subtelna, filozoficzna, ale gdy trzeba kłóci się i klnie siarczyście, co dalekie jest od jej wizerunku delikatnej damy. Mademoiselle stanowi prawdziwy wulkan energii, będąc dla Isabelli odskocznią od smutnych myśli. Gdy ofiarowuje dziewczynce pewien bardzo specjalny guziczek, zmienia jej życie diametralnie, wydobywając z niej cechy dotąd głęboko skrywane i tłumione. Pod jej skrzydłami Isabelle rozkwita, widząc, że życie składa się z momentów, chwil znaczonych ziemskimi uciechami, które trzeba magazynować.



To książka, która każdej szarej myszce pokaże, jak wielka drzemie w niej siła i moc – wystarczy odrobina wiary i świat nabierze zupełnie nowych barw, wypełniając dotychczasową pustkę głębią kolorów i doznań, chociażby tych mających swoje źródło w niczym nieskrępowanej wyobraźni, na której scenie wszystko jest możliwe. Wystarczy przenieść fikcję w świat rzeczywisty, a odwrócić można będzie wszystko, nawet brak wiary w siebie. Przy tym wszystkim jest książka ta hołdem dla życia wypełnionego drobnymi przyjemnościami – ciastem, niespiesznym wyglądaniem przez okno, filiżanką gorącej czekolady wypitą w dobrym towarzystwie.

Pięknie, subtelnie i szykownie ilustrowana, wydana dużym formacie (tak by pomieścić jak najwięcej fantazji) książka, dodająca pewności siebie i podnosząca na duchu. Nie można się od niej oderwać, bowiem autorki czarują słowem i obrazem, ofiarując czytelnikowi ogromną przyjemność lektury. Historia mademoiselle Oiseau to triumf wyobraźni. Gorąco polecam.


poniedziałek, 3 lipca 2017

Trzecia - Magda Stachula



Magdę Stachulę polski czytelnik miał okazję poznać rok temu, kiedy to rynek wydawniczy szturmem podbiła doskonała Idealna. Idąc za ciosem, autorka napisała kolejny thriller psychologiczny, również rozpisany na kilka głosów.

I tak oto zaprasza nas dziś do świata Elizy, Lilianny i Antona.

Eliza próbuje odbudować swoje życie po druzgocącym rozstaniu ze zdradzającym ją mężczyzną. Pracuje jako psychoterapeutka, jednak sama wciąż jeszcze nie uporządkowała swoich myśli i emocji, bojąc się zaufać nowo poznanym ludziom. Na domiar złego odnosi wrażenie, że jest śledzona i prześladowana przez nowego sąsiada.

Lilianna od dwu lat nie potrafi pogodzić się ze swoją stratą. Po rozstaniu z kochankiem, dla którego porzuciła męża, nie umie na nowo poukładać swojego życia. Ciągle wspomina ich wspólne chwile, nie mogąc zrozumieć, dlaczego tak nagle i bez uprzedzenia zniknął on z jej życia.

Anton od lat żyje, nigdzie nie mogąc zagrzać dłużej miejsca. Pochodzi z Rosji, jednak uciekając przed swoją przeszłością, przyjeżdża do Polski, do Krakowa.
Losy tej trójki splatają się, choć sami jeszcze oni nie wiedzą, do jakich konsekwencji może doprowadzić ich spotkanie i jak wiele będą sobie zawdzięczać oraz jak wiele przez siebie wycierpią – oni oraz otaczający ich ludzie.

Nie ma w Trzeciej żadnego bohatera, z którym czytelnik chciałby się utożsamić – są oni wyrachowani, działają z premedytacją, są niesieni zemstą lub zranieniem. Nie można jednak powiedzieć, by byli oni źli – każdemu wszak towarzyszy miłość, przywiązanie, a ich wybory są jedynie konsekwencją wydarzeń, jakie zdominowały ich życie, nadwątlając osłabioną już wcześniej psychikę i pchając do zachowań nieprzemyślanych, choć w i ich mniemaniu – koniecznych.

Książki Stachuli cechuje prosty język, a narracja pierwszoosobowa pozwala na dokładnie wniknięcie w psychikę każdego z bohaterów. Mimo to jednak, po lekturze został mi spory niedosyt – zakończenie wydaje mi się urwane, brakuje jeszcze jednego rozdziału,który niekoniecznie by wszystko wyjaśniał – wszak tego nie chcemy – ale który byłby jakimś spoiwem. Odniosłam wrażenie, że końcówce przyświecał niepotrzebny pośpiech.

Ostatecznie jest niestety słabiej niż w przypadku Idealnej, powieść ta nie udźwignęła ciężaru poprzedniej, rozkręca się bardzo długo, nie powodując aż takiego ewokowania napięcia jak debiutancka książka Stachuli. Nie oznacza to jednak, że jest źle. Gdyby wymazać z pamięci doskonałą Idealną, Trzecia jawiłaby się jako dobry, sprawnie napisany i spójny thriller psychologiczny, w którym wszystko jest przemyślane, poukładane, logiczne i prowadzące do zaskakującego, choć niedopracowanego zakończenia. To lektura na jedno popołudnie, podczas którego chcielibyśmy się zagłębić w meandry ludzkiej psychiki i zrozumieć, co powoduje takie, a nie inne reakcje, a także jak silnie jedno wydarzenie może naznaczyć całe nasze życie.


Polecam rozpoczęcie znajomości z prozą Stachuli właśnie od Trzeciej – po to, by najlepsze wciąż mieć jeszcze przed sobą. Autorce zaś nadal kibicuję.

W księgarniach od 5 lipca 2017.

___________________

Debiutancka powieść Autorki:


piątek, 16 czerwca 2017

Piękna i Bestia - Elizabeth Rudnick



Piękna i Bestia to jedna z moich ulubionych bajek dzieciństwa. Oglądana po wielokroć, teraz mogła dołączyć do mojej biblioteczki dzięki wydanym przez EGMONT zapisie historii dokonanym przez Elizabeth Rudnick – zapisie, trzeba dodać, stworzonym nie na podstawie oryginalnej animacji Disneya, lecz w oparciu o scenariusz niedawnej wersji musicalowej, w której rolę Pięknej zagrała Emma Watson.

Oto Bella wychowywana jest przez samotnego ojca w malowniczym miasteczku Francji. Jej życie upływa głównie na czytaniu książek, czym wyróżnia się spośród tłumu wzdychających do lokalnego przystojniaka – Gastona – dziewczyn. To jednak, co czyni ją inną, przyciąga owego muskularnego mężczyznę, który za cel życia obrał sobie zdobycie Belli. Nie ma on wsparcia jej ojca, starego wynalazcy, który właśnie wybiera się na doroczny konkurs.

Pech chce, że pogoda mu nie sprzyja, błądzi w lesie i na skutek ucieczki przed wilkami ląduje w starym, wydawać by się mogło, że opuszczonym zamczysku. To jednak, zamieszkałe jest przez Bestię – niegdyś przystojnego księcia, który jednak nie miał w swoim sercu dość miłości i skazany został na życie pod postacią potwora do czasu, aż nie pokocha i nie zostanie pokochany. Czas ucieka, a Bestia nie dość, że nikogo nie poznał, to jeszcze staje się coraz bardziej zatwardziały i pałający zemstą.

Za najście na teren swej posiadłości i zerwanie róży z jej terenu, więzi staruszka, okazując swój brak litości. Jego życie zmienia się jednak, gdy na zamek przybywa zaniepokojona zaginięciem ojca córka. Ofiarowując się jako więzień w miejsce ojca, odmienia nie tylko zamek i jego zaczarowanych mieszkańców, ale także powoli kruszy serce Bestii, widząc w nim nie tylko zewnętrzną powłokę, ale przede wszystkim – serce. 

Opowieść Rudnick wiernie oddaje wydarzenia znane z ekranu i wcześniejszych adaptacji. Napisana jest poprawnie i płynnie, dzięki czemu utrwalona w świadomości czytelnika baśń odżyje w jego wyobraźni na nowo. Brakuje w niej nieco filmowych ilustracji, przypuszczam jednak, że to ze względu na pragnienie nieograniczania czytelniczej fantazji. Każdy z nas bowiem, czytając tę książkę, przed oczami będzie miał inną Bellę.

Jeśli jesteście fanami produkcji Disneya, jeśli upodobaliście sobie baśnie wyróżniające się mądrością i promujące pozytywne postawy – gorąco polecam. Książka wciąga podobnie jak jej adaptacja. 

Moją lekturę dodatkowo wzbogacało ukochane Studio Accntus, do którego nagrań odsyłam:






piątek, 26 maja 2017

Inny niż wszyscy - Per Nilsson


Inny niż wszyscy Pera Nilssona to krótka, pisana językiem uczniowskim powiastka, za temat rozważań przyjmująca inność. Autor za punkt wyjścia biorąc zespół Aspergera diagnozowany u jednego z uczniów z klasy Dawida, Oskara, snuje opowieść o odmienności, stawiając przy tym zasadnicze pytanie: czy ktokolwiek z nas jest normalny i czy naprawdę chcemy być wszyscy jednakowi?

Dawid od zawsze przyjaźni się z Krillem i Oskarem. Chłopcy od zawsze wiedzieli, że ich przyjaciel nieco się wyróżnia: jest powolny, skrupulatny, ma olbrzymi zasób wiedzy z zakresu swoich zainteresowań i raczej woli być sam, niż w towarzystwie. Klasa przyzwyczaiła się do niego i traktowała tak samo, jak innych. Wyjątkiem był Fredrik – szkolny rozrabiaka, szukający jedynie powodu, by komuś dokuczyć.

Sprawy nieco się zmieniły, gdy wychowawczyni oznajmiła, że Oskar ma zespół Aspergera. Próbowała im wyjaśnić czym jest i czym nie jest owa przypadłość, jednak nie wszyscy uczniowie zrozumieli.

 (...)

Czytaj całość:


poniedziałek, 22 maja 2017

Cisza - Erling Kagge




Cisza.

Coraz trudniej sobie z nią poradzić i coraz ciężej jest się w niej odnaleźć. Człowiek XXI wieku uzależniony jest od wszelkiego rodzaju impulsów i doznań – bez nawykowego sięgania po telefon, słuchania muzyki, wertowania Facebooka, oglądania telewizji (chociażby w tle), zdaje się nie istnieć. Cały czas muszą docierać do niego jakieś bodźce, a gdy te zostaną całkowicie odcięte, gubi się.

Straciliśmy umiejętność bycia w ciszy, cieszenia się nią i – co najgorsze – radzenia sobie z nią. Nie umiemy pozwolić sobie chociażby na chwilę pełni spokoju bez kakofonii dźwięków. Od razu stajemy się nerwowi, a sytuacja jawi nam się jako mocno niewygodna. Erling Kagge w książce Cisza próbuje odpowiedzieć na pytanie o to, gdzie owa zdolność do cieszenia się dźwiękami natury i spokojem zaniknęła. Jak to się stało, że z tak wielkim trudem i poczuciem dyskomfortu przychodzi nam dziś odcięcie się od wszelkich rozpraszaczy, docieka gdzie znalazło się nasza pierwotna tęsknota za wyciszeniem i płynącą z niego regeneracją.

Podkreśla przy tym przekorne dążenie człowieka do szukania ciszy w mieście i wśród zgiełku, wskazując na aktywności przez niego podejmowane, by jej doświadczyć, wśród których wymienia między innymi modne ostatnio książki o DIY czy też układaniu porąbanego drewna. Autor propaguje ideę szukania ciszy wszędzie wokół siebie, zachęca do wygospodarowania czasu na trening wyłączania się z pędzącego miejskiego życia. Uznaje je bowiem za odzwierciedlenie głębokiej ludzkiej potrzeby.

Pora zatem odłożyć telefon, schować słuchawki i wsłuchać się w samego siebie – dopiero to pomoże nam odnaleźć ciszę i cieszyć się nią bez względu na okoliczności.

Mimo że książka wydana jest arcypięknie i zapowiada głęboką treść podpartą bogactwem przemyśleń, okazała się ona dla mnie rozczarowująca. O ile początek ujęty bardzo zgrabnie, zachęcał do dalszej lektury i prowokował do refleksji, ciąg dalszy rozmył się, utracił moc wpływania na czytelnika i rozkochiwania go w ciszy. I nie jest to bynajmniej efekt krótkiej zdolności koncentracji, lecz raczej pewnego autorskiego niedopracowania.

Niesprawiedliwie byłoby jednak odmówienie książce wszelkiej wartości, polecam zatem pierwszą połowę publikacji i dłuższe nad nią zastanowienie, do drugiej części zaś tak żarliwie już nie zachęcam. Być może moje rozczarowanie jest konsekwencją zbyt wygórowanych wymagań, miałam jednak wielkie pragnienie pogłębionej refleksji nad istotą ciszy we współczesnym świecie, otrzymałam zaś nieco naskórkowe, osobiste refleksje, nie zawsze tak samo frapujące i prowokujące do rozważań. Być może Wy odnajdziecie znaczenie więcej.



niedziela, 21 maja 2017

Peter i Lena - Astrid Lindgren, Ilon WIkland




Peter i Lena to zbiór dwu opowiadań Astrid Lindgren, w których bohaterami są tytułowe dzieci będące rodzeństwem.

Pierwsza z historii, Ja też chcę mieć rodzeństwo, dotyczy czasów, kiedy to Peter, jeszcze jako jedynak, bardzo pragnął mieć rodzeństwo. Oznajmiając mamie, że podobnie jak jego kolega, chciałby mieć braciszka lub siostrzyczkę, nie spodziewał się, że jego prośba zostanie tak szybko zrealizowana. Pojawienie się na świecie małej istoty, to jednak nie tylko spacery z wózkiem w parku, lecz także konieczność dzielenia się uwagą, miejscem, czasem i miłością rodziców. Małemu Peterowi zaczynają doskwierać emocje znane chyba każdemu dziecku, które posiada młodsze rodzeństwo – zazdrość, brak zrozumienia i próba zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę. Jak poradzą sobie z nimi chłopiec i jego mama?

Druga opowieść, Ja też chcę chodzić do szkoły, sięga czasów nieco późniejszych, kiedy to Lena, siostrzyczka Petera, jest już na tyle duża, że mogą się oni swobodnie razem bawić, nie zważając przy tym na nic ani na nikogo. Ich sielanka kończy się, gdy Peter zaczyna chodzić do szkoły. Dziewczynka, chcąc go naśladować, pewnego razu wyrusza wraz z nim, by obserwować jak wygląda dzień z życia ucznia. Towarzyszy bratu na lekcjach, przerwach, przy obiedzie i na zajęciach w-f. Podgląda zachowania starszych i z entuzjazmem je naśladuje.

(...)



Czytaj dalej:


piątek, 12 maja 2017

Lokatorka - J P Delaney



Lokatorka mimochodem wpisuje się w cykl książek poświęconych minimalizmowi, choć poradnikiem w żadnym wypadku nie jest. Oto właściciel luksusowego mieszkania przy Folgate Street 1 – znany architekt, który lata wcześniej na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił żonę i dziecko, czyni wszystko, by zaprojektowane przez siebie pomieszczenia utrzymywać w duchu skrajnego ascetyzmu i minimalizmu, sprawiając jednocześnie, by dom żył i kontrolował życie swoich mieszkańców, wspierając tym samym podniesienie jego standardu.
Jego wnętrza są całkowicie oczyszczone z nadmiaru, nie ma w nich miejsca nawet na ocieplające dodatki, a warunkiem najmu jest podpisanie umowy składającej się z kilkudziesięciu dość nietypowych punktów, ograniczających możliwości dekoracyjne żyjących w nim osób. Te jednak są ostatnim etapem rekrutacji dla potencjalnych wynajmujących – wcześniej należy wypełnić specjalnie spreparowaną ankietę oraz – w razie wzbudzenia zainteresowania właściciela – udać się na rozmowę kwalifikacyjną, mającą ostatecznie określić szanse wynajmu tej idealnie czystej, gładkiej, białej i zaawansowanej technologicznie przestrzeni mieszkalnej.

Historia napisana jest dwugłosowo: z perspektywy Emmy, byłej wynajmującej, tragicznie zmarłej w ascetycznym mieszkaniu oraz Jane – kobiety, która zafascynowana tak samym mieszkaniem, jak jego właścicielem, skłonna jest poświęcić wszystko, by „udomowić” Folgate Street 1.

Obie kobiety, poza widoczną fascynacją architektem, łączy wiele: mają podobny typ urody (niemalże identyczny kolor włosów, bliźniacze rysy twarzy) oraz pragnienie, by zacząć wszystko od nowa i odnaleźć utracone poczucie bezpieczeństwa w miejscu, które żąda przestrzegania żelaznych reguł. Obie także z łatwością dają się uwikłać w dość specyficzny związek z Edwardem, dopiero po czasie zauważając, że poczucie bezpieczeństwa z wolna zastępowane jest strachem o własne życie i poczuciem całkowitej kontroli sprawowanej nad nimi przez… wynajmowany apartament.  

Sam Edward zaś… z przerażającą dokładnością i precyzją uwodzi kobiety, używając dokładnie tych samych słów i zachowań, które wcześniej stosował w relacji do innych. Obserwując to, stajemy się niemymi świadkami działań, podkreślających paradoksalną nieprzewidywalność bohatera, u którego wszystko musi przebiegać dokładnie tak, jak wcześniej to sobie zaplanował: nic nie jest przypadkowe, nie ma miejsca na swobodę i spontaniczność, a uczucia zdają się jedynie elementem wyrachowanej gry.

Jane próbuje dociec, co tak naprawdę zdarzyło się przed laty przy Folgate Street 1, narażając się tym samym na czyjeś niezadowolenie. Czy także i dla niej upragnione siedlisko bezpieczeństwa stanie się przestrzenią przeklętą?

Delaney bardzo sprawnie stopniuje napięcie, wprowadza nowe wątki, ujawnia nieznane fakty, sprawiając, że minimalistyczne mieszkanie staje się klaustrofobiczną pułapką, której nieprzewidywalność powoduje poczucie dyskomfortu także u czytelnika.  Niezwykły klimat domu, którego przeszłość wcale nie jest tak nieskazitelna jak chciałby utrzymywać bardzo nietypowy właściciel sprawia, że od lektury trudno się oderwać.

Lokatorka to dobry thriller psychologiczny, skonstruowany tak, by każda z postaci wzbudzała u czytelnika podejrzenia, a przy tym wciągający i sprawnie napisany.
Polecam.

Premiera 16 czerwca.


czwartek, 20 kwietnia 2017

Powrót w wielkim stylu [Pragnienie - Jo Nesbø]


Twój szef ma serce z  kamienia, chłopcze, zapamiętaj to sobie. A teraz znów odczuwa pragnienie.  Tak jak ten, który krąży na zewnątrz. To ich pragnienie jest jak pożar. Właśnie dlatego mówi się o gaszeniu pragnienia. Dopóki się go nie ugasi, będzie pochłaniać wszystko, z czym tylko się zetknie.

Jo Nesbø powraca w wielkim stylu.

Po serii opowiadań jakimi były Krew na śniegu oraz Więcej krwi, stanowiących widoczny spadek formy norweskiego autora bestsellerowych kryminałów, powraca on z kolejnym, jedenastym już tomem z cyklu, którego głównym bohaterem jest Harry Hole – legenda policji.

Tym razem jest tak, jak lubię – krwiście, mocno, mrocznie, soczyście, doskonale warsztatowo oraz językowo, spójnie i co najważniejsze – wciągająco. Choć w przypadku tego tytułu, stosowniej byłoby napisać – zasysająco.

Gdy po odbyciu internetowej randki młoda kobieta, nosząca specyficzne ślady po ugryzieniu, odnaleziona zostaje martwa we własnym mieszkaniu, media nie zostawiają na policji suchej nitki – siejąc zamęt i ewokując strach wśród społeczeństwa, generują ogromną presję, z którą niewielu potrafi sobie poradzić. Wtedy to Harry Hole, już na policyjnej emeryturze, realizujący się zawodowo jako wykładowca, wezwany zostaje do sprawy, z  którą – jak się zdaje – jedynie on będzie sobie w stanie poradzić, i która ma być jego nemezis, powrotem do tego, czego nie udało się zamknąć przed laty. I choć były śledczy początkowo ani myśli wracać do pracy, poświęcając dobro swojej rodziny, decyduje się na podjęcie rękawicy, gdy uświadamia sobie, że brutalna zbrodnia łączy się z nierozwiązaną sprawą z przeszłości. Sprawą, która ciągnie się zanim niczym mroczny cień, niedający spokoju.

Gdy Hole wkracza do gry, rozpoczyna się pościg. Kto jednak jest zwierzyną, a kto łowcą w tej nierównej grze? Nesbø porywa czytelnika, igrając z nim i podsuwając mu różne, nierzadko mylne tropy. Krew leje się (dosłownie) strumieniami, a coraz to bardziej wyrafinowane morderstwa każą się zastanawiać czy autor aby na pewno to wszystko wymyśla i czy wszystko w porządku z jego psychiką. Sam Harry ukazany zostaje (znów) jako postać wielowymiarowa: skłonna do poświęceń, oddana bliskim, ale także walcząca z własnymi demonami, uzależniona od pracy śledczej i całkowicie zafiksowana na punkcie sprawy, którą się zajmuje, zdolna oddać za jej rozwiązanie wiele, jeśli nie wszystko, nawet za cenę bezpieczeństwa (niekoniecznie i nie zawsze własnego).

Choć książka ta jest częścią większej całości, z powodzeniem możecie po nią sięgać nawet wówczas, gdy nie znacie poprzednich tomów – wątki obyczajowe bardzo szybko poukładają Wam się w głowie, tworząc obraz głównego bohatera, a sama intryga wciągnie Was na tyle, że  –  gwarantuję – ochoczo nadrobicie wcześniejsze braki lekturowe.

Zwyrodniały morderca, którego ścigać będziecie wraz ze śledczymi w tym tomie, to doskonały przykład chorego, wypaczonego i zmanipulowanego umysłu, którego portret psychologiczny – tak jak portret Hole – zarysowany został bardzo precyzyjnie, zmuszając do refleksji nad kondycją ludzkiej psychiki i źródłem zła.

Doskonały warsztat, dopracowana fabuła i mistrzowskie wykonanie. Najlepszy kryminał ostatnich czasów.

Czytelnicy (ja) byli wygłodniali Harry’ego tak, jak zabójca kolejnej niewinnej krwi. Oto jest – rewelacyjna kontynuacja serii, dla której warto zarwać noc.

P O L E C A M !



[1] Pragnienie, Jo Nesbø, Wydawnictwo Dolnośląskie , s.156.

środa, 12 kwietnia 2017

Ziemia kłamstw - Anne B. Ragde


Ziemia kłamstw otwierająca Sagę rodziny Neshov doczekała się wznowienia. Powtórnego wydania, które kolejnym czytelnikom pozwoli na zakosztowanie norweskiego bestselleru, który być może dotąd znali jedynie dzięki serialowi.

Oto dzieje rodziny, której losy splątane są tak bardzo, że jeszcze długo przyjdzie je odbiorcy rozsupływać. Na krótko przed świętami Bożego Narodzenina, Anna Neshov trafia do szpitala z powodu nieoczekiwanego wylewu i leżąc na łożu śmierci, gromadzi wokół siebie całą rozproszoną i nieutrzymującą z sobą kontaktów od lat rodzinę. Synów: Erlenda, dekoratora wystaw sklepowych w Kopenhadze, pederastę trwającego w wieloletnim związku i nigdy niezaakceptowanego przez rodzimą społeczność; Margida, właściciela małego zakładu pogrzebowego, zawsze towarzyszącego ludziom w ich ostatniej drodze oraz Tora, hodowcę świń, depozytariusza rodzinnego majątku, ojca Torunn, którą widział raz w życiu, i z którą teraz ma spotkać się ponownie. Mężczyźni poza zmierzeniem się z chorobą matki, muszą przede wszystkim skonfrontować się sami ze sobą: ich relacje pełne są niedomówień, niewiedzy, znaków zapytania, które mają szansę zostać wyprostowane.
Zdaje się, że choroba nestorki rodu jest jedynie pretekstem do opowiedzenia historii o poszukiwaniu własnych korzeni, którą to drogę przejść będzie musiała nie tylko oczywista Torunn, ale także jej ojciec oraz stryjowie.

Poza główną osią narracyjną, autorka poddaje analizie małomiasteczkowość, która prawdopodobnie sprowokowała jedną z najmłodszych postaci pojawiających się w tekście do samobójstwa. To właśnie jego wątek otwiera całość i ukierunkowuje myślenie czytelnika. Odtąd wie on z jaką społecznością będzie miał do czynienia, jak źle się w niej oddycha i z jak wielkim trudem przychodzi bycie innym niż wyznaczają to sztywne ramy utrwalonych wzorców osobowych i charakterologicznych oraz orientacyjnych. Autorka kreśli opowieść o eskapizmie, wielorakich formach ucieczki przed konfrontacją i pogodzeniem się otaczających nas ludzi z naszym sposobem życia.

Czterotorowo prowadzona narracja niejako od początku przygotowuje nas na zakończenie, które zmienia obraz całej historii, rzuca na nią nowe światło, pokazuje jak wiele tajemnic kryje każda rodzina i jak dramatyczne konsekwencje może mieć ich ukrywanie oraz spóźnione wyznanie.


Obsypane nagrodami, sprawnie napisane, warte uwagi preludium do sagi, której długo wyczekiwana część czwarta już niedługo zagości na księgarnianych półkach. Jeśli tęsknicie do serii, która zostanie z Wami na dłużej i stanie się przyczynkiem do zastanowienia się nad własnym życiem i relacjami, a wciąż nie znacie Anne B. Ragde – sięgnijcie po Ziemię kłamstw, a nie doznacie zawodu. Przygotujcie się jednak na dłuższą czytelniczą podróż.

wtorek, 11 kwietnia 2017

5 lat Czytam sobie! [Troja - Zofia Stanecka. Cuda z mleka - Justyna Bednarek]

 
Uwierzycie, że to już 5 lat egmontowskiej serii Czytam sobie?

Troja to spisana przez Zofię Stanecką i zilustrowana przez Piotra Fąfrowicza historia upadku legendarnego miasta, dostosowana poziomem językowym do młodego czytelnika, znajdującego się w przedziale wiekowym 5-7. Książeczka wchodzi w skład cyklu mity. Jej tematem jest znana wszystkim opowieść o mieście, do którego zniszczenia doprowadziło nic innego, jak... miłość. Zakochany w pięknej Helenie Parys porywa ją, doprowadzając do waśni i wieloletniego okupowania Troi. Resztę - wszyscy znamy:) 


Cuda z mleka Justyny Bendarek, to klasycznie ilustrowana przez Marzkę Dobrowolską opowieść z cyklu "nauka", badająca to, co w mleku siedzi. Oto Pankracy nie przepada za piciem mleka, które każdego dnia mama każe mu brać do szkoły. Gdy pewnego dnia zapomina je wypić i odnajduje je pod ławką, napój ma już zupełnie inną konsystencję i co najważniejsze - smak. Za wytłumaczenie mu tego zjawiska odpowiedzialność bierze pan profesor Tatarak. On to "porywa" Pankracego w świat bakterii odpowiedzialnych za zmiany zachodzące w przetworach mlecznych i "od środka" tłumaczy mu to, co dzieje się w tym niezbyt lubianym przez dzieci mleku. Od tamtej pory Pankracy zupełnie zmienia swoje nastawienie do białego napoju. 
Pouczająca, przekazująca specjalistyczną wiedzę w niezwykle przystępny sposób opowieść, która na pewno spodoba się młodym czytelnikom - tak ze względu na nieco fantastyczne zmiany wzrostu, jak ze względu na ilustracje oraz sam sposób narracji. Do polecenia.


***
Czytam sobie to trzypoziomowy program wspierania nauki dla dzieci w wieku 5-7 lat. Obie prezentowane dziś książeczki przynależą do poziomu 2 - składam zdania. Na tekst składa się od 800 do 900 wyrazów, sformułowanych w dłuższe zdania (w tym złożone). Nierzadko zawiera on dialogi, a całość zbudowana jest na 23 podstawowych głoskach oraz "h". Na każdej stronie znajdują się ćwiczenia sylabizowania, mające ułatwić młodemu czytelnikowi naukę czytania. 
Patronat honorowy nad serią objęła Biblioteka Narodowa, a całość zgodna jest z zaleceniami metodyków. 
Zarówno papier, jak i odpowiednio dobrana czcionka wspierają proces czytania, zaś wybitni polscy autorzy oraz mistrzowie ilustracji każdorazowo dokładają wszelkich starań, by publikacja była nie tylko atrakcyjna pod względem treściowym, ale również graficznym.

*** 

Czytaj również:


piątek, 7 kwietnia 2017

Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie - Louisa Thomsen Brits


Duńska filozofia hygge od kilku dobrych miesięcy króluje także i w Polsce. Rodacy zmęczeni pracą, pośpiechem i samotnością, odnajdują chwilę ukojenia nie tylko w czytaniu publikacji traktujących o duńskiej sztuce szczęścia, ale także zaczynają (lub intensywniej kontynuują) praktykować ją na co dzień.

Każdy zainteresowany tematyką, miał już wiele okazji ku temu, by gruntownie ją przebadać – wszak publikacje jej poświęcone, zalały ostatnio rynek wydawniczy. Jako jednak że popyt wciąż rośnie, także i nowych pozycji nie brakuje.

Księga hygge. Jak zwolnić, kochać i żyć szczęśliwie znacząco wyróżnia się na tle podobnych sobie książek. Niestety, robi to bardzo niechlubnie. Całość jest niedopracowana, poszarpana, o wszystkim i tak naprawdę o niczym. Mimo że skupia się na przestrzeniach znanych z innych opracowań: na poczuciu przynależności, na schronieniu, komforcie, dobrym samopoczuciu, prostocie i celebrowaniu, w książce zupełnie nie czuć ducha hygge, co sprawia, że całość jawi się jako nieautentyczna, pisana naprędce i bez gruntownego przemyślenia oraz redakcji (...)


Czytaj dalej:


sobota, 25 marca 2017

Jezioro łabędzie - Charlotte Gastault



Jezioro łabędzie wydawnictwa Mamania, to najpiękniejsza książka ostatnich kilku lat.

Choć fabułę baletu Piotra Czajkowskiego zna chyba każdy, zanim wybierzecie się z dzieckiem na widowisko, warto mu pokrótce przybliżyć historię opowiedzianą na jego motywach przez Charlotte Gastault. Opowiedzianą nie tyle słowami, ile obrazami.

Książę pochodzący z krainy jezior i lasów marzy o prawdziwej miłości, a jego rodzice o jego rychłym ożenku. Pewna zaś księżniczka – Odetta – została tymczasem zamieniona przez czarnoksiężnika w łabędzia. Gdy się spotykają, zaczyna rodzić się uczucie. Tylko tyle i aż tyle. Historia tej miłości porwała i porwie jeszcze niejednego. Tymczasem jednak, dzięki Gastault, zyskała ona nowe, cudowne życie. I specjalnie z myślą o młodym czytelniku – zmieniono jej zakończenie.

Publikacja ta jest arcypiękna, wycyzelowana, stworzona z nieprawdopodobną dbałością o szczegóły i pomysłowością. Każdego chwyci ona  za serce i każdy, kto ją zobaczy, będzie chciał być w jej posiadaniu.


Ażurowe, imitujące koronkę, wycinankowe, witrażykowe ilustracje są delikatne, wykonane kunsztownie, widać po nich benedyktyńską pracę włożoną w każdą kolejną stronicę, która jest niczym innym, jak małym dziełem sztuki. Nie wiem czy mam w swojej biblioteczce piękniejszą książkę i nie sądzę, bym kiedykolwiek miała mieć. To absolutny numer 1. 

Przy przewracaniu każdej kolejne strony ma się wrażenie, jakoby bohaterowie ożywali – rośliny, postaci – wszystko wprawione zostaje w ruch za sprawą delikatnych drgań powietrza. Publikacja niesłychanie pobudza wyobraźnię, cieszy oko i – mimo dość jednolitej kolorystyki – skrzy się w słońcu i wprowadza atmosferę tajemniczości oraz magii północy, tak istotną dla fabuły.  

Czysta finezja i artyzm. 











wtorek, 21 marca 2017

Księga luster - E.O. Chirovici


Księga luster to powieść wciągająca od pierwszych stron.

Oto słynny agent literacki, Peter Katz, otrzymuje fragment książki, nad którą w normalnych okolicznościach by się nie pochylił. Coś jednak każe mu ją przeczytać, a gdy mężczyzna poddaje się temu wewnętrznemu naciskowi, zostaje wciągnięty bez reszty. Przedmiotem narracji jest pewne niewyjaśnione morderstwo popełnione na znanym profesorze psychologii, Josephie Wiederze, do którego popełnienia prawdopodobnie przyznawać będzie się jego autor, związany z nim kiedyś pracą zawodową. Z nim i z pewną atrakcyjną panią psycholog, z którą łączyła go (ich) zażyłość o nie do końca jasnej proweniencji. Tego jednak nie wiemy, gdyż rękopis urywa się, zaś jego twórca niespodziewanie umiera, nie pozostawiając żadnych dyspozycji ani wskazówek na jego temat. Zaintrygowany agent, wietrząc doskonały materiał na chwytliwą książkę, postanawia dowiedzieć się co stało się w  domu profesora w dniu zabójstwa. Zatrudnia dziennikarza śledczego, ten zaś postanawia skontaktować się z detektywem, który przed laty prowadził sprawę, lecz nie pokierował nią należycie, gdyż ciągle był pod silnym wpływem alkoholu. Od 25 lat sprawa ciąży mu na sumieniu, a prywatne wznowienie śledztwa jest dla niego szansą na odkupienie win i zaniedbań. Tropy rwą się, Katz nie potrafi dociec prawdy, bowiem oplata ją misterna sieć kłamstw plecionych i dopracowywanych przez lata.

Faktycznie, E.O. Chirovici stworzył szkatułkową powieść kryminalną, w której jedna odkryta sprawa prowadzi do kolejnego zamkniętego pudełeczka, te zaś do kolejnego i kolejnego, i kolejnego. Nikt nie wie, co zostanie odkryte w ostatnim i czy tym, co zostanie odnalezione, aby na pewno będzie prawda, czy też jej lustrzane, zniekształcone odbicie. Spojrzenie na sprawę i relacje łączące zaangażowane w nie osoby zmienia się w zależności od tego, komu zostanie oddany głos. Każdy konfabuluje, ubarwia rzeczywistość, oddaje swój punkt widzenia (czy aby rzeczywisty?) i komplikuje sprawę. Czytelnik do samego końca nie wie, w co wierzyć, komu ufać i kto mówi prawdę. Postawiony on zostaje w roli detektywa, który samodzielnie dociec musi istoty rzeczy, bowiem zmieniający się co rusz narratorzy, niczego mu nie ułatwią, a wręcz przeciwnie – prowadzą z nim zwodniczą grę. Zastanawiające jest również to, jak zmienia się myślenie odbiorcy podczas lektury – wydaje się, że w pewnym momencie to, kto zabił staje się sprawą drugorzędną. Istotniejszy okazuje się sposób mówienia o sprawie, psychologiczne gry, mamienie słowem, oszukiwanie i tworzenie nowych półprawd, mających zaciemnić obraz i nie pozwolić na jego pełne odsłonięcie, niż to, kto faktycznie dopuścił się morderstwa.

Historia pełna jest niedopowiedzeń, niedomówień, urwanych w połowie fraz, dochodzeń, śledztw, a przez to wszystko niezwykle frapująca i angażująca czytelnika, który odczuwa przemożną chęć rozstrzygnięcia zagadki rękopisu.

Bardzo dobra. 

poniedziałek, 20 marca 2017

Słonie w naszym domu - Astrid Henn, Stephanie Schneider



Słonie w naszym domu Astrid Henn i Stephanie Schneider to niezwykle wdzięczna i czarująca propozycja dla młodego czytelnika, dzięki której dorosły (dziecko wszak to wszystko doskonale wie!) przekona się, jak wielkim kłopotem i zbędnym balastem są uprzedzenia.

Oto na czwarte piętro wprowadzili się nowi sąsiedzi. Dorośli nie są zadowoleni – nowi robią mnóstwo hałasu. (...)

Nowi budzą w nich niczym nieuzasadnioną niechęć, tym bardziej, że maja wrażenie jakoby nowy oznaczał jednoznaczne kłopoty.

Wiedziona dziecięcą ciekawością Fisia kieruje swoje kroki prosto pod ich drzwi, chcąc dowiedzieć się czy nie została obdarowana przez los towarzystwem nowych dzieci, z którymi mogłaby spędzać całe długie popołudnia.

Kogo zastanie po drugiej stronie drzwi? Kim są nowi?

Słonie w naszym domu to książka podejmująca temat tolerancji oraz niesłusznej niechęci do nowych, a tym samym – obcych. Obcych, których nie chcemy oswoić, bo musiałoby to oznaczać wyjście poza własną strefę komfortu. To także książka o obmowie, łatwości w ferowaniu sądów, nawet bez jakiejkolwiek wiedzy na dany temat.

(...)

Polecam.





Tekst dostępny w całości na:


czwartek, 16 marca 2017

Śpij, Króliczku - Jörg Mühle



Śpij, króliczku Jörga Mühle to pełna uroku książeczka wspomagająca usypianie małego dziecka.
Dzięki niej, młoda mama / młody tata, będą mogli wykonywać ze swoją pociechą te same czynności, które w  chwili czytania wykonuje króliczek. Dziecko zaś, widząc, że ten grzecznie kładzie się do łóżka, z pewnością będzie chciało mu towarzyszyć i pomagać. Nie będzie już bowiem odgórnego „do spania”, tylko przyjemne, oswojone zasypianie z milusińskim bohaterem.


Króliczkowi trzeba poprawić poduszeczkę, podrapać go w  uszko, pogłaskać po pleckach, przykryć, dać buziaka i zgasić światło. I już, gotowe! Króliczek i dziecko śpią. Prawda, że proste?;)

Ilustracje są barwne, duże, a dzięki kartonowym kartkom, maluch z  łatwością będzie mógł książkę chwycić i przewracać kolejne stronice. Tekstu jest niewiele – w  sam raz, by nie rozpraszać dziecka, lecz wspierać jego proces zasypiania i naśladowania.

Usypianie dziecka jeszcze nigdy nie było tak proste i przyjemne.

No, chyba że Wasza pociecha zamiast zasypiać, zacznie bawić się w najlepsze. Wtedy jednak będziecie mogli u niej rozwijać zdolności naśladowcze, a przez to wspierać procesy poznawcze. A więc żadna strata, same plusy;)

Polecam przegorąco! To jedna z moim ulubionych dziecięcych książeczek ostatnich miesięcy. I nie, wcale nie ze względu na króliczka. No, może troszeczkę...:)



piątek, 10 marca 2017

Gdy mrok zapada - Jørn Lier Horst



Gdy mrok zapada  Jørn Lier Horsta stanowi prequel serii o śledczym Williamie Wistingu.

Oto Stavern roku 1983. Za pasem Boże Narodzenie, ulice są zasypane śniegiem stale lecącym z nieba. Wisting dopiero co został ojcem dwójki bliźniaków, nad którymi opieka pochłania nie tylko bardzo dużo czasu, lecz również całkiem sporo pieniędzy. Mężczyzna pracuje jako konstabl w policji, często biorąc dodatkowo płatne dyżury, jednak wydarzenia pamiętnego roku stawiają go w sytuacji, która może podnieść jego rangę i przenieść go do wydziału śledczego, o którym skrycie marzy. Za sprawą swojego przyjaciela znajduje się w samym centrum starego przestępstwa – niewykrytego, a przez to niewyjaśnionego morderstwa sprzed lat.

Oto w starej, ledwo trzymającej się stodoły znaleziony zostaje zabytkowy samochód, którego karoseria nosi ślady od kul. Według Wistinga wiele wskazuje na to, że kierowca nie przeżył strzelaniny, nigdzie jednak ani oficjalnie nie zgłoszono zaginięcia, ani nie znaleziono ciała.

Za zgodą swoich przełożonych policjant rozpoczyna swoje pierwsze prawdziwe śledztwo, które nie tylko sprawi, że zostanie postrzegany jako osoba niezwykle dociekliwa i starannie łącząca fakty, której mocną stroną jest dedukcja, ale także dowie się, jak łatwo manipulować faktami oraz ludźmi, i jak wiele zależy od dobrze postawionego pytania. Pierwsze kryminalne doświadczenie nieopierzonego posterunkowego stanie się kluczem do jego dalszej kariery, która płynąć będzie pod znakiem dochodzeń w trudnych sprawach.

Nie ukrywam, że książka moich oczekiwań nie spełniła – powiedzieć, że jest przeciętną, to dosyć eufemistyczne załatwienie sprawy. Odnoszę wrażenie, że jest to najsłabsza jak dotąd powieść autora. Z  czego to wynika? Trudno dociekać czy zabieg jest celowy, mający pokazać, że pierwsza część serii jest najsłabsza, a później jej walory będą wzrastać, czy też jest wypadkiem przy pracy – chwilowym (oby!) spadkiem formy i nieumiejętnie rozegraną i rozpisaną historią.

Pewnym jest, że powieść ta pozostaje daleko w tyle za tekstami opisującymi dalsze losy Williama Wistinga. Dla fanów serii będzie uzupełnieniem wiedzy o ich ulubionym bohaterze, reszta jednak z powodzeniem może tę pozycję pominąć podczas lekturowych wyborów i zacząć od innych części cyklu.


Przeczytaj także:
Ślepy trop - Jørn Lier Horst

czwartek, 9 marca 2017

Wiosna - Karl Ove Knausgård


Wiosna to już trzeci tom cyklu Karla Ovego Knausgårda Cztery pory roku, który ten stworzył z myślą o swojej nowo narodzonej córeczce. Dziewczynka w chwili tworzenia tomu ma już trzy miesiące i coraz więcej rozumie, budząc jednocześnie w ojcu pokłady nieskrępowanego uczucia.

Tom ten od samego początku wyróżnia się na tle innych. Nie jest już opowiadaniem świata w kawałkach – autor nie proponuje skrótowych opisów konkretnych elementów rzeczywistości, z którymi zetknie się jego pociecha gdy przyjdzie na świat oraz gdy zacznie dorastać. Jego opowieść jest spójną narracją, przybliżającej dziecku specyfikę życia rodzinnego Knausgårdów, obarczonego niełatwymi doświadczeniami, takimi jak kliniczna depresja matki przybierająca bardzo ciężki przebieg czy trudności w opiece na potomstwem wynikające z codziennych doświadczeń. Całość opisuje jeden dzień z ich życia, od wschodu aż do zachodu słońca.

O ile w poprzednich tomach wyczuwało się czułość ojca, o tyle tutaj przyćmiona została ona kilkoma fragmentami o charakterze skatologicznym, bardzo naturalistycznymi opisami, które nawet dla ludzi o sporej tolerancji na podobną tematykę, mogą wydać się niesmaczne i nie na miejscu. Tym bardziej, że kiedyś tę opowieść przez wielu uważaną za hymn miłości, przeczytać ma jej adresatka, która raczej nie chciałaby mieć dostępu do niektórych fragmentów.

Obok opisów miłości i bliskości rodzinnej, znajdują się bowiem ustępy (sic!) dotyczące formowania się kału czy też wypluwania flegmy i przyglądaniu się temu, jak spływa w zlewie – bardzo dokładne i obfitujące w detale, ewokujące obrzydzenie i całkowicie przekreślające niedawne finezyjne opisy opieki ojca nad dziećmi. Przypomina to nieco dosadność znaną czytelnikom Knausgårda z cyklu Moja walka, w którym autor także nie przebierał w słowach i nie silił się na subtelność. Tutaj jednak, przyzwyczajeni do owej delikatności, jesteśmy jako czytelnicy zaskoczeni nagłą zmianą kierunku, jaki językowo obiera autor, wtrącając tu i ówdzie soczyste i siarczyste opisy.

Całość broni się jednak, będąc jednocześnie – w mojej opinii -  najsłabszą jak dotąd częścią cyklu. Na jej dobrą ocenę mogą wpływać (i robią to!) rozważania na temat istoty ludzkiej osobowości; przebaczenia; liczby kontaktów, które możemy zawierać z  innymi ludźmi; korzyści płynących z posiadania rodzeństwa; problemów rozprzestrzeniających się na każdy element życia; wreszcie trudności wynikających z życia z osobą cierpiącą na chroniczną depresję.

Tym razem lekturze towarzyszą obrazy Anny Bjerger, szwedzkiej malarki i ilustratorki, specjalizującej się w malarstwie olejnym.


Inna, bardziej dosadna, może bardziej „knausgårdowska” niż poprzednie tomu. Ciekawa jestem w jakim kierunku pójdzie autor w  ostatnim tomie, który – mam nadzieję – już niedługo. 


Czytaj także o poprzednich tomach:
Zima

_________________________

 Pamiętajcie, że powyższy post jest postem konkursowym, w nim można szukać słowa z hasła w konkursie z Był sobie pies.