czwartek, 21 marca 2019

Niezwykłe dziewczyny - Agnieszka Witkowicz-Matolicz


Niezwykłe dziewczyny to nie kolejna zwyczajna powiastka o odważnych kobietach. To historie, które spisało życie, historie o dziewczynach, które dowiedziały się, że mają raka piersi, ale ta wiadomość nie była w stanie zabić w nich marzeń oraz chęci do życia.

Dziesięć niesamowicie dzielnych kobiet, które po pierwszym paraliżującym strachu na wieść o chorobie toczącej ich działo, postanowiły żyć z nią wbrew stereotypom - uczyniły z nich część swojej codzienności, traktując jak kolejną przeszkodzę do pokonania, a terapię, jako lekarstwo, które ma je wyleczyć. Nie "może". Ma. 

Aleksandra Anna, Beata, Magda, Ewa, Kasia, Joanna, Aleksandra, Justyna, Ola, Hania - oto bohaterki, które zdecydowały się opowiedzieć o tym, jak można smakować życie z rakiem, już po tym, gdy pierwsze czarne myśli odpłyną; jak się im nie poddać i każdy dzień witać z uśmiechem i podniesioną głową. Jeśli trzeba to w różowej peruce. 
Ich historie to także relacje z tego, czego zdołały dokonać po zakończonym leczeniu - częstą są to rzeczy, których nigdy byśmy się nie spodziewali.

Część z tych kobiet możecie znać - jedna z nich to prezenterka telewizyjna, inne znajdziecie na Instagramie, by kosztować ich życie nie tylko słowem, ale też obrazem. Uśmiechnięte, zadowolone, spełnione, niezwykłe dziewczyny w zwykłym świecie. Ich opowieści uczą jak cieszyć się tym, co mamy, jak doceniać każdy kolejny dzień, jak nie narzekać na błahostki i jak odpuszczać. Ich opowieściom towarzyszą zdjęcia, dzięki którym pewne bariery zostają zburzone, a my możemy niejako spojrzeć w twarz osobom, kierującym do nas swoje słowa.

Poza historiami dziesięciu bohaterek, które po chorobie wciąż żyją pełnią życia, na książkę składa się także część druga obejmująca wywiady autorki z lekarzami i ekspertami, opisująca pewne procedury, możliwości leczenia, wskazujące na istotność regularnych badań. Dzięki temu dodatkowi książka stanowi pełnię - spojrzenie pacjentek zbiega się ze spojrzeniem lekarzy, wskazując na różnice i podobieństwa w postrzeganiu pewnych kwestii.

Polecam - każdej kobiecie, ale nie tylko. Warto przypominać sobie, jak istotne są badania, warto się też uczyć jak żyć z chorobą i skąd brać siły.


środa, 20 marca 2019

Magiczne zawody - Witold Vargas, Paweł Zych



Dziś przedstawiam Wam kolejny tom jednej z moich ulubionych serii Wydawnictwa Bosz. Oto Magiczne zawody (tutaj), książka przybliżająca to, co znane głównie z legend i podań, zazwyczaj podawane w dosyć okrojonej wersji. Opowieści skupiają się wokół trzech profesji - alchemika, kowala i czarodzieja. Choć historie są lapidarne, każda z nich wyposażona jest w przypisy odsyłające do źródeł, często odwołujące do wydarzeń historycznych. 

Książka pomyślana została jako próba naświetlenia sieci znanych legend z perspektywy zawodu kowala na Słowiańszczyźnie. To właśnie opowieści jemu poświęcone zajmują najwięcej miejsca, to właśnie one stanowią oś tej publikacji, częstokroć odwołując do wątku paktu z diabłem i alchemicznej przemiany surowca w szlachetny kruszec.

W momencie nastania epoki żelaza, aura magiczna wokół niego wytworzona była już tak silna, że upatrywano w nim niesamowitych możliwości. Sieć podań, legend i motywów jedynie to potwierdza, a książka Witolda Vargasa i Pawła Zycha wprowadza czytelnika w ów spowity czarami świat, niezwykle bogaty i szalenie intrygujący, zwłaszcza z perspektywy współczesnego człowieka.

Wszelkie historie wzbogacone zostały kapitalnymi grafikami, od których nie sposób oderwać oczu i  stanowiących już znak rozpoznawalny serii. Wyjątkowe, piękne, obłędnie wydane i nieprawdopodobnie zajmujące historie.

Polecam szczerze i ogromnie. Wejdźcie do świata kowali, podejmijcie rękawicę alchemii i zakosztujcie magii. 


Książkę w dobrej cenie kupicie teraz na https://www.gandalf.com.pl/. Nie przegapcie jej!


Moja wspaniała przyjaciółka - Polly Ho-Yen

Jak często w Waszym życiu doskonale dogadywaliście się z osobami mającymi zupełnie inne zainteresowania i usposobienia niż Wy? Ja mam tendencję do otaczania się ludźmi, którzy się pięknie różnią:) 

Lenka i Lula, dwie młode bohaterki książki Moja wspaniała przyjaciółka, choć są ze sobą bardzo blisko, różnią się diametralnie. Każdego dnia udowadniają jednak, że różnice mogą spajać, a nie dzielić, mogą inspirować, a nie denerwować, mogą uczyć tolerancji i otwartości, a także pokazywać jak cudownie wielowymiarowy jest otaczający nas świat. 

Jak to jednak w niemal każdej przyjaźni bywa, także nad relacją dziewczynek nie zawsze świeci słońce. Nadchodzi Dzień, Który Wszystko Psuje - dzień, który zapoczątkował samotne zabawy dziewczynek i ich wielką kłótnię.

Znajomość Lenki i Luli została wystawiona na próbę, mającą sprawdzić, jak silna jest łącząca je więź i jak wiele zależy od nastawienia. Dziewczynki będą musiały zrozumieć, że nawet różniąc się, możemy być przyjaciółmi, a każdą sprzeczkę można zażegnać - wystarczy posiąść umiejętności przepraszania i przebaczania.

Niezwykle mądra to opowieść, którą warto podsunąć każdej dziewczynce. Prędzej czy później w życiu każdej z nich nadejdzie moment, gdy pokłóci się ze swoją najlepszą przyjaciółką, nie mając już nadziei na powrót do dawnej relacji. Książeczka ta pokaże jej, jak poradzić sobie w takiej sytuacji.
Polecam.


Dom na górze - Ali Standish



Yasmeen to dziewczynka, która uwielbia odkrywać nowe rzeczy i niczego się nie boi. Niestety, mieszkańcy jej wioski nie są tak pozytywnie nastawieni do świata. Gdy więc dziewczynka znajduje w dżungli małego niedźwiadka, wie, że nie nikt nie może się o nim dowiedzieć. Dopóki miś był mały, sprawa nie była kłopotliwa, jednak wraz z dorastaniem zwierzęcia, problem zaczął narastać. Yasmeen wiedziała, że ludzie przestraszą się jej przyjaciela i każą go zabić. Ich niechęć do wszystkiego co obce była bowiem jawna - zaczynają właśnie budowę mostu, który ma ich chronić od wszystkiego, czego nie znajdą. Dziewczynka wraz z Gwiazdkiem musi podjąć radykalną decyzję o opuszczeniu swoich bliskich, po to, by ratować zwierzę. 

Gdy się na to decyduje, nie wie, jaki los ją czeka i czy gdziekolwiek uda im się znaleźć schronienie.

Dom na górze to opowieść o sile odwagi, przywiązania i miłości. Pokazuje jak ograniczone mogą być horyzonty dorosłych, a jak wspaniale otwarte są dzieci - nie lękają się tego co obce, nieznane; nie skreślają kogoś / czegoś, bo jest inny niż to, co oswojone. To historia o spełnianiu marzeń, nawet jeśli mamy obawy, że nie wszystko może pójść po naszej myśli. 

Książka ta sugestywnie pokazuje, że dobro powraca, a co najciekawsze, może być ona odczytywana na wielu poziomach, w zależności od wieku czytelnika. Przy tym wszystkim podnosi ona ważkie we współczesnym temacie, takie jak ingerencja ludzi w środowisko naturalne, zabijanie zwierząt, szerzenie nienawiści dla tego, co obce, bez prób nazwania swego lęku i przezwyciężenia go, budowanie murów wszelkiego rodzaju.

O tym co ważne, o tym co w nas kuleje - smutna diagnoza dorosłych, dająca jednak nadzieję na zmiany - wszak nasz umysł jest plastyczny:) Piękna historia, którą warto poznać.

Wielki dzień Małej Króliczki - Swapna Haddow



Dla Małej Króliczki nadszedł wielki dzień. Oto pozornie zwyczajnie zapowiadający się poranek stał się wstępem do godzin wypełnionych wspaniałymi gestami. Mała Króliczka nie miała się z kim bawić, więc jej dziadek, Wielki Królik, zaproponował jej, by wraz z nim załatwiła kilka spraw. Podczas wspólnej wędrówki przez łąkę i las okazało się, że staruszek regularnie odwiedza sąsiadów, pomagając im w różnych potrzebach - Kreta wyciąga z norki, w której utknął; schorowanej Babci Jeżowej czyta książki; opiekuje się małymi Orzesznicami, by ich tata mógł poszukać dla nich jedzenia i wiele innych.

Codzienne obowiązki Wielkiego Królika udowodniły małej bohaterce, że największe dobro kryje się w najdrobniejszych gestach, a życzliwość nic nie kosztuje. 

Książka ta, choć niewielkich rozmiarów, uczy dzieci, że bezinteresowność jest darmowa, a wspieranie się w potrzebie to bardzo istotna rzecz. Od najmłodszych lat kształtuje ona u dziecka właściwie postawy, dzięki czemu lektura ta nie tylko wzrusza i wciąga, ale też uczy tego, jak być dobrym człowiekiem, czułym na to, co dzieje się wokół, wrażliwym i pomocnym.

Polecam.

wtorek, 19 marca 2019

Zaginiona księgarnia - Katie Clapham



Co byście zrobili, gdyby pewnego dnia okazało się, że Wasza ulubiona księgarnia - ta, którą regularnie odwiedzacie, w której angażujecie się we wszystkie spotkania i której właścicielka jest Waszą książkową Wyrocznią - została zamknięta? Tak po prostu, bez znaków ostrzegawczych, możliwości sprzeciwu czy jakiegokolwiek wyjaśnienia.

W takiej sytuacji znalazła się Milly - prawdziwy mól książkowy, godzinami buszujący pośród regałów, uwielbiający wysłuchiwać opowieści pani Minty i czytać książki z jej polecenia. Gdy dowiedziała się ona, że najcudowniejsze miejsce w całym mieście zostało zamknięte, nie pozostała bezczynna.

Postanowiła za wszelką cenę dowiedzieć się, co stało się z panią Minty i jaki los czeka jej księgarnię. Przecież nie może ona tak po prostu zniknąć!

Wyposażona w całą wiedzę pozyskaną z książek, wzięła sprawy w swoje ręce - stworzyła rysunek, który zawiesiła na drzwiach byłej już księgarni, by obserwować, jak z dnia na dzień coraz więcej kochających to miejsce osób, dokleja swoje liściki, rysunki i wiadomości. 

Jak zakończyła się ta historia? Zapraszam do buszowania między stronicami :)

Książka ta opowiada o ogromnej wartości słowa pisanego, o roli jaką (o)powieści odgrywają w naszym życiu i o tym jak wiele zależy od człowieka, który zaszczepi w nas miłość do czytania.

Ujmująca, niezwykle ciepła i wzruszająca historia. Do zaczytania.





Depresja i inne magiczne sztuczki - Sabrina Benaim



Kto depresji nie przeżył, nie będzie w stanie pojąć tego, co robi ona z człowiekiem. Nawet obserwując wokół siebie osoby zmagające się z tą chorobą, nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co czują i jak dalekie jest to od naszych domysłów.

Sabrina Benaim z wnikliwością typową dla osób, które wiedzą o czym piszą, bo same czegoś doświadczyły, ubiera w słowa to, co dla wielu zdaje się niewyrażalne. Szczera, autentyczna i otwarta obala skuteczność typowych "pocieszeń" kierowanych w stronę osób dotkniętych depresją, pokazując, jak są one odrealnione, jak niezwiązane z rzeczywistością i jak bezużyteczne. 

Tomik jest dość nierówny - niektóre fragmenty mają wielką moc rażenia, obezwładniają dosadnością i celnością, wobec innych zaś przechodzi się obojętnie, nie zostawiają w nas bowiem żadnego śladu. W przypadku liryki jest to w dużej mierze efekt naszej obecnej życiowej sytuacji, tego co i w jaki sposób możemy odnieść do swojej codzienności.  

Często nie sposób oceniać poezji inaczej niż przez pryzmat swojej wrażliwości. W przypadku Depresji i innych sztuczek oceniać nawet nie zamierzam. Jak bowiem zmierzyć czyjeś cierpienie i to jak przekuł je w poezję?

Niech książka przemawia sama. Niech trafia do osób wrażliwych, szukających odpowiedzi i wspólnoty doświadczeń. Choć nie odpowie ona na pytanie czym jest depresja, z całą pewnością rzuci nieco światła na tę przypadłość, pokazując jeden z wielu sposobów myślenia i jej przeżywania. 


Książkożercy [seria]







Dziś chciałabym Wam zaprezentować kolejną serię dla dzieciaków rozpoczynających samodzielną przygodę z czytaniem. Wydawnictwo Wilga postawiło na chwytliwą nazwę Książkożercy, mającą nawiązywać do pożerania książek przez młodego odbiorcę. Chwytliwe i zapadające w pamięć, a przy tym jasno pozwalające określić z czym mamy do czynienia.

Zadaniem serii jest rozpalenie w najmłodszych miłości do czytania, dziś tak szczególnie cennej. By to osiągnąć,  nie zniechęcając jednocześnie odbiorcy dużą ilością tekstu, autorzy zdecydowali się na znaną już koncepcję trzech poziomów trudności, mierzonych literami A, B i C, z których A to najłatwiejszy stopień dla Książkogryzaków, B to poziom dla Książkołasuchów, zaś C to najwyższy stopień wtajemniczenia dla Książkożerców.


W moje ręce trafiły książeczki Super Marian nad jeziorem (poziom A), Akcja Jogi (poziom B) oraz Bomberka (poziom C).

Pierwsza z nich opowiada o przygodach chłopca zafascynowanego bohaterem swojej gry na konsolę - Super Marianem. Uwrażliwia na to, by choć na chwilę oderwać swój wzrok od ekranów telefonów, telewizorów i komputerów.  

Druga, to historia detektywistyczna dla najmłodszych. Oto Ida i Kuba znajdują na tarasie rudego kotka, a że są oni miłośnikami rozwiązywania zagadek, postanawiają dociec, kto jest właścicielem zwierzątka. 

Trzecia, Bomberka, to krótka opowieść o potrzebie przynależności. Zuzia i Filip są dość zgodnym rodzeństwem. Dziewczynka jednak zazdrości bratu tytułowej kurtki, chłopiec zaś nikomu nie chce jej pożyczać. O tym, co spotkało bohaterów w związku z niepozornym ubraniem, musicie przeczytać już sami:)

Bardzo cenię wszystkie serie mające zachęcać dzieci do czytania - humorystyczne, pełne przygód, pokazujące, że książki to fantastyczna rozrywka. A jeśli przy tym wszystkim przekazują jakąś drobną naukę, wartość publikacji jest podwójna. To z kolei charakteryzuje cykl Książkożercy. 

7 nawyków szczęśliwego dziecka. Nowe historie - Sean Covey




Czy chcesz, by Twoje dziecko było szczęśliwe i niczego mu nie brakowało? Wątpię, by którykolwiek rodzin odpowiedział przecząco. Jedną z form dbania o prawidłowy rozwój dziecka jest podrzucanie mu wartościowych lektur, które nie tylko dostarczą rozrywki, ale też staną się przyczynkiem do rozmów i źródłem refleksji, będącej konsekwencją utożsamienia się dziecka z postacią, o której czyta.

7 nawyków szczęśliwego dziecka. Nowe historie to książka pomyślana właśnie jako punkt wyjścia do dialogu z pociechą. Zawarte w tomie historie opowiadają o losach postaci znanych już dziecku z poprzedniego tomu. Siedem rozdziałów ma prowokować tyleż rozważań. 

Tematyka podejmowana w tomie jest różnorodna - historie dotyczą przezywania i wyśmiewania się z osób wyróżniających się (czy to wyglądem, czy zachowaniem), uczą tworzenia pozytywnego obrazu samego siebie oraz prawidłowego reagowania na docinki, umiejętności przepraszania za wyrządzone krzywdy, planowania swojego działania i skrupulatnego osiągania zamierzonych celów, umiejętności porządkowania przestrzeni wokół siebie oraz odkładania rzeczy na swoje miejsce, budowania poczucia własnej wartości i cieszenia się z osiągnięć innych, dostrzegania tego, jak pięknie się różnimy i odkrywania swoich talentów, kształcą zdolność uważnego słuchania i słyszenia, pomagają budować prawidłowe relacje, dbać o wygospodarowanie czasu na bycie razem z rodziną i przyjaciółmi, o stracie, żałobie i umiejętności wspierania innych w trudnych dla nich chwilach.

Szalenie to mądra i inspirująca książka, w której opowieści są jedynie pretekstem do wyjścia poza tekst, do zanurzenia się w życie i codzienność, odnalezienia wspólnoty doświadczeń z bohaterami i wykorzystania jej do kształtowania charakteru, nabywania nowych zdolności, uczenia się tego jak być w świecie i dla świata. To wszystko zaś już od najmłodszych lat, kiedy to najłatwiej zaszczepić pewne wartości i żyć według nich.

Świetny punkt wyjścia do rozmów - tak dla rodziców, jak dla pedagogów i nauczycieli. Polecam.



poniedziałek, 18 marca 2019

Ucho igielne - Wiesław Myśliwski


Prozę Wiesława Myśliwskiego uwielbiam. Jej niespieszność, plastyczność języka i ogromny szacunek do słowa, który czuje się w każdym kolejnym zdaniu. Kocham jej uniwersalność, refleksyjność i mądrość, którą spijam niczym spragniony wędrowiec na pustyni. Każdorazowo zadziwia mnie, jak trafnie autor ocenia ludzką kondycję, jak potrafi pochylić się nad człowieczym losem uwikłanym w historię i kształtowanym przez pamięć.

Nie inaczej rzecz ma się z najnowszym tekstem Myśliwskiego, jakim jest Ucho igielne. Książka ta pomyślana została jako swoista podróż w czasie - wraz z narratorem bowiem odbywamy w niej podróż po meandrach pamięci. Spotyka się w niej młodość i starość - pierwsza bez zastanowienia przeskakuje strome schodki przy Uchu Igielnym, które wyznacza miejsce ich spotkania, druga zaś z rozwagą i niezwykłą czujnością pokonuje kolejny uskok, zastanawiając się czy jego wędrówka jest bezpieczna i czy aby na pewno w przeszłości wędrował tym samym szlakiem. Samo zaś tytułowe miejsce spotkania jest niezwykle znaczące. To nieopodal niego znajdowało się getto, to tutaj narrator zakosztował miłości, odprowadzając swą ukochaną - dziewczynę, która zniknęła bez śladu, pozostawiając go z kłębkiem nigdy niezwerbalizowanych myśli. Postać, która prowadzi nas szlakiem swej historii wydaje się być jednocześnie młoda i stara - jakby te dwie przestrzenie zlały się w jedno, tworząc człowieka żyjącego poza linearnością, za nic mającego upływający czas - czasami podobne wrażenie ma się, gdy starsi ludzie, opowiadając swą historię, tak bardzo się w niej zatracają, że nawet ich oblicze młodnieje, nie pozostawiając wątpliwości, jak cenne były dla niej młodzieńcze lata. U Myśliwskiego ten zabieg tworzy wręcz wrażenie namacalności - odbiorca tak silnie zapada się w historii, że ma wrażenie bycia koło narratora, wsłuchiwania się w jego opowieść i obserwowania zmian zachodzących na twarzy. Pozostaje jedynie się zatracić, a to - przy sposobie w jaki autor uwodzi czytelnika - jest jedynie kwestią  minut.


Nie dziwi, że kolejny tekst Myśliwskiego to bestseller, choć szalenie intryguje mnie to jak w świecie współczesnej pulpy, on wciąż znajduje drogę do czytelnika, karczuje zarośnięte wszechobecną głupotą ścieżki i trafia do nowych odbiorców, pokazując im, jak wspaniałe oblicze może mieć literatura. Literatura wysokiej próby.

Polecam - z ogromnym szacunkiem i nadzieją, że dacie się porwać artyście słowa, jednemu z najważniejszych pisarzy literatury współczesnej. Pisarza przez duże "P", ukazującego co tak naprawdę konstytuuje człowieka i jak ogromne znaczenie dla naszej tożsamości ma pamięć. 


niedziela, 17 marca 2019

Prawda o kłamstwach - Tracy Darnton / ROZDANIE


Czy w czasach, gdy niemalże całkowicie zautomatyzowaliśmy naszą pamięć, gdzie obowiązek zapamiętywania spychamy na aplikacje, telefony i inne zdobycze techniki, jest jeszcze miejsce dla kogoś, kto pamięta wszystko?

Podobno to wspomnienia kształtują nasze charaktery i to, kim jesteśmy. Hartują, budują nas jako osobę - szczególnie te złe, mające fundamentalne znaczenia dla naszej jednostkowej tożsamości.

Czy jednak pamiętanie każdego, nawet najdrobniejszego szczegółu wydarzeń traumatycznych i bolesnych pozwala człowiekowi na normalne życie? Czy też istotą człowieczeństwa nie jest również wyciąganie lekcji z tego co minione, ale także wybaczanie i zapominanie? Czy bez tych zdolności człowiek byłby w stanie żyć i być szczęśliwy? Czy są granice pamięci, po których przekroczeniu mózg nie może już poradzić sobie z nadmiarem zgromadzonych informacji?

Freya Walsh to dziewczyna obdarzona superpamięcią. Dotknęła ją hipermnezja, a więc zdolność do zapamiętywania wszystkich szczegółów z każdego wydarzenia swojego życia i umiejętność ich odtwarzania w dowolnej chwili i losowej kolejności. Trafiła ona do Programu dr Coleman, który badał jej przypadłość. Po tragicznym wypadku, w którym zginęła mama bohaterki, dziewczyna ucieka i zmienia swoją tożsamość, przybierając imię Jess. Trafia do szkoły z internatem Dartmoor. Tam zaś los wcale jej nie oszczędza - była ona świadkiem tego, jak jej przyjaciółka wypadła z okna. Nie trudno domyślić się, że kolejne traumatyczne wydarzenie, które zapamiętała w najdrobniejszym szczególe mocno nią wstrząsnęło. Dziewczyna przestaje czuć się bezpiecznie w nowym miejscu, szczególnie, że zaczyna otrzymywać tajemnicze wiadomości, poddające w wątpliwość całą działalność Programu oraz sugerujące, że wspomnienia Jess zostały częściowo sfabrykowane. Czy w takiej sytuacji dziewczyna może jeszcze komukolwiek ufać? Kto stoi za tajemniczymi wiadomościami i w jakim celu je podrzuca? Kim tak naprawdę jest dr Coleman i jaki jest jej związek ze śmiercią mamy dziewczyny? 

Bohaterkę dręczyć będą setki pytań, a w znalezieniu odpowiedzi pomagać ma jej Dan - chłopak, którego zaczyna darzyć uczuciem, bojąc się jednocześnie, że jest on także jednym z trybików maszyny, mającej za cel sprowadzić ją z powrotem do Programu.

Szalenie ciekawy koncept, tym bardziej, że autorka korzystała z własnych doświadczeń - jak czytamy w nocie biograficznej, sama badana była ona pod kątem bycia superrozpoznawaczem. Choć wydawać by się mogło, że to szalenie przydatna umiejętność, gdy tylko rozważy się wszelkie za i przeciw, człowiek zaczyna cieszyć się, że podobnymi zdolnościami nie został obdarzony. W czasach szumu informacyjnego i bombardowania wiadomościami, nie wyobrażam sobie jakim koszmarem musi być w niektórych momentach życie osób z hipermnezją. 

Jest zatem ta książka nie tylko niezwykle wciągającą historią o zabarwieniu kryminalnym, w której do rozwiązania pozostaje gros tajemnic, ale także opowieścią skłaniającą do refleksji i zastanowienia się nad istotą pamięci, tym dokąd jako ludzie zmierzamy, co robimy ze swoimi umiejętnościami i jak wiele operacji pamięciowych spychamy na urządzenia elektroniczne, miast trenować własny mózg. Pozwala także zastanowić się nad tym, jak wspomnienia nas kształtują i na ile pozwalamy im wpływać na naszą codzienność oraz jak my kształtujemy życia i zdanie innych, podsycając ich emocje i bombardując je wyrażanymi opiniami, nierzadko boleśnie odbijających się na ich duszach.

Polecam - jest nietuzinkowo, wciągająca, tajemniczo, a przy tym wszystkim niegłupio. Warto poczytać, zwłaszcza dziś, gdy pamięć zaczyna być kojarzona coraz częściej jedynie z technologią, nie zaś z człowieczeństwem.


A dla Was ma m 3 egzemplarze tej książki - jedna do zdobycia tu, jednak na Faceboku Książka Przyjacielem, a jeden na IG - www.instagram.com/ksiazka_przyjacielem .

Wystarczy zgłosić chęć w komentarzu;)  Rozdanie trwa do 20 marca.

sobota, 16 marca 2019

Dziewczynka z atramentu i gwiazd - Kiran Millwood Hargrave


Zapraszam Was do świata pełnego magii i przygód, które udowodnią Wam jak istotna może być odwaga i jak wiele zawdzięczamy przyjaźni.

Arinta była młodą, ale wyróżniająca się niezwykłą odwagą dziewczyną. Tysiąc lat temu zamieszkiwała ona sam środek wyspy Moya, przestrzeni otoczonej dziewiczą naturą. Miejsce to unosiło się na powierzchni oceanu, czym niejednemu przypominało żywy, stale zmieniający się statek. Niestety, jej piękno przyciągało nie tylko to, co dobre - upatrzył ją sobie ognisty demon Yote zamieszkujący dno morza. Upatrzył i zapragnął mieć ją tylko dla siebie.



W innym czasie, setki lat później historia ta wciąż opowiadana jest kolejnym pokoleniom. Isabelle to trzynastolatka, której odwaga w niczym nie ustępuje Arincie - legenda o tej bohaterce jest jedną z jej ulubionych. Uwielbia słuchać, gdy Ta snuje przed nią kolejne opowieści, zachęcając jednocześnie, by tak jak on, studiowała mapy, by kiedyś móc tworzyć własne. Praca z atramentem i pergaminem, to dla niej naturalne środowisko. Dziewczyna tak wiele nasłuchała się o świecie, którego nigdy nie widziała, że jej największym pragnieniem pozostaje podróż do Afrik i zwiedzenie całej rodzinnej wyspy, tak, by móc szczegółowo rozrysować jej mapę, nie pozostawiając na niej miejsc pustych i niezbadanych.  

Los jednak bywa kapryśny i postanowił wykorzystać odwagę dziewczynki w inny sposób - jej zadaniem nie będzie odkrycie nieznanych lądów, lecz ocalenie wyspy Moya - wszystko to będzie miało ścisły związek z kartografią, w której bohaterka czuje się najmocniej, lecz cel okaże się o wiele istotniejszy, niż Isa mogłaby kiedykolwiek przypuszczać. Świat, w którym żyje, na chwilę zjednoczy się ze światem legend i opowieści, których dziewczyna wysłuchiwała od najmłodszych lat. Płynący w jej żyłach atrament pozwoli na prowokowanie losu i przeżywanie przygód, o jakich nigdy jej się nawet nie śniło. Kapryśność przeznaczenia złączona została tutaj z kapryśnością trzynastolatki - dorastającej dziewczyny, której bunt i brawura nie są obce, która nie liczy się z konsekwencjami i nie ma w sobie lęku dorosłego, wynikającego z wielu lat zranień i doświadczeń.

Jej umysł jest świeży i otwarty na przygody. Kiran Millwood Hargrave stworzyła tekst, w którym można się zatracić, utkała tak delikatną pajęczą sieć narracji, że nie sposób się z niej uwolnić - człowiek czyta jak zaczarowany, daje się porwać magii i uwieść historii - historii zaklętej w sercu każdej dziewczynki marzącej o wielkiej przygodzie.

Dorośli odnajdą w sobie dziecięce pragnienia, nastolatki zaś z łatwością utożsamią się z główną bohaterką, bez trudu rozumiejąc jej rozterki, buntowniczość i decyzje podejmowane pod wpływem chwili. Okładka cudownie koresponduje z treścią, ukazując jedność bohaterki z wyspą, tożsamość odnajdywaną we wnętrzu natury.

Niezwykle urzekająca, na długo zapadająca w pamięć historia, która podczas lektury przywodziła mi na myśl inną opowieść o silnej młodej dziewczynie - filmową Vaianę. Promuje istotne wartości, a przy tym wszystkim nie pozwala się nudzić.

Szalenie mi się podobała, zatem gorąco Wam ją polecam!

Premiera za pasem - 3 kwietnia szukajcie w księgarniach.



piątek, 15 marca 2019

Sztuka skutecznego proszenia - Guy Winch



Narzekanie to znak naszych czasów. Jako społeczeństwo jesteśmy niezadowoleni niemalże z wszystkiego: kasjerka za wolno nas obsługuje, BOK nie odpisuje w ciągu 10 sekund, potrawy w restauracji są mało wyszukane, telewizor jest mniejszy niż wydawał się w sklepie, ciuchy nie leżą tak jak powinny, Kaśka /Baśka / Elka krzywo na mnie spojrzała. Tak naprawdę każdy powód jest dobry, by ponarzekać. Czy z naszego biadolenia wypływają jednak jakieś korzyści? Mam wrażenie, że wręcz przeciwnie - nasz humor z każdym wypowiedzianym słowem się pogarsza, często irytujemy tym innych ludzi, w konsekwencji czego narzekamy jeszcze bardziej - bo znów mamy powód. 

A gdyby tak narzekać tylko wówczas, gdy ma to jakiś sens i tylko w taki sposób, by przyniosło nam to korzyści, zamiast szkód?

Guy Winch w swojej książce Sztuka skutecznego proszenia prezentuje techniki efektywnego narzekania, które można wykorzystać np. podczas słusznego reklamowania produktu, który nie spełnił naszych oczekiwań; podczas ubiegania się o różne formy rekompensaty itd. Autor wyposaża swojego czytelnika w całe spektrum psychologicznych technik, które nie tylko ułatwią nam rozpoznanie tych aspektów naszego życia, na które warto narzekać, ale też pokażą jak wyrażać nasze uwagi, by słowa krytyki zachęciły drugą stronę do współpracy, a nie odmowy, czy też w skrajnych przypadkach - agresji.

Co ciekawe, zaprezentowane techniki pozwalają nie tylko na osiąganie założonych celów, ale też wzmacniają poczucie własnej wartości. 

Choć początkowo byłam do książki i zawartych w niej treści nastawiona raczej sceptycznie, szybko zorientowałam się, jak wiele trafnych uwag i spostrzeżeń prezentuje autor. Dzięki podejściu, które proponuje, świat faktycznie mógłby stać się lepszy - człowiek nauczyłby się wyrażać niezadowolenie w sposób kulturalny, przedstawiciele firmy zainteresowaliby się opinią konsumentów i brali ją pod uwagę, a przy tym wszystkim byłoby znacznie mniej bezzasadnego krytykanctwa po to tylko, by coś powiedzieć. Mam też wrażenie, że zwiększyłoby się nasze poczucie sprawczości, a co za tym idzie - wiary we własne możliwości, która z całą pewnością pozytywnie rzutowałaby na inne aspekty naszego życia.

Jeśli zatem narzekanie można przekuć w dobro - ja to kupuję.

Polecam - do zastanowienia się i wypróbowania.






Amelka Kieł i Złodziej Wspomnień - Laura Ellen Anderson



Amelka Kieł i Złodziej Wspomnień to trzeci już tom opiewający przygody tytułowej dziewczynki - wampirzycy, która po raz kolejny będzie musiała ratować swoich najbliższych przed występnymi i bezlitosnymi wrogami. 

Rzecz zaczyna się niewinnie: oto wszyscy odetchnęli z ulgą po zwyciężeniu Jednorożca Alfa i z radością przygotowują się do urodzinocy Amelki. Dziewczynka skończy jedenaście lat i liczy, że jej impreza na długo pozostanie w pamięci jej i jej gości. Swoje przygotowania musi jednak na chwilę przerwać, gdyż wraz z pojawieniem się w szkole nowego nauczyciela - pana Sublimo - bohaterowie zostali zaangażowani w ciasteczkowy konkurs - ich zadaniem jest sprzedanie jak największej ilości łakoci stworzonych z przepisu pana od gotowania. Zwycięzca ma otrzymać bilety do Dyniowego Parku Rozrywki - miejsca, o którym śni młoda wampirzyca. 

Wszyscy uczniowie dokładają wszelkich starań, by wygrać, jednak w okolicy zaczynają dziać się dziwne rzeczy - jej przyjaciele zapominają kim są, nie rozpoznają swoich bliskich, a na jej przyjęciu urodzinocnym nie pojawia się ani jeden gość... Amelka robi się podejrzliwa i wraz z Tadżinem podejmuje się rozwiązania zagadki i próby uratowania swoich bliskich od całkowitej utraty pamięci.

Ślad prowadzi ich nie gdzie indziej, jak do ich nowego nauczyciela...

Jaki związek z dziwnymi wydarzeniami ma pojawienie się pana Sublimo? Czy bohaterom uda się odkryć sekret szerzącej się epidemii i w porę ją zatrzymać? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi znajdziecie w środku.

Autorce po raz kolejny udało się stworzyć wciągającą historię, która z tomu na tom robi się coraz mroczniejsza. Na szczęście przyjaźń i miłość są zdolne pokonać nawet największe ciemności i złamać najsilniejsze zaklęcia - a tych tu nie brakuje. 

Ciepła, napisana z humorem, utrzymana w duchu burtonowskim opowieść dla młodszego czytelnika, która rozkocha w sobie niejedną osobę. Bohaterowie są tak żywo zarysowani i tak dobrze skonstruowani, że nie sposób się z nimi nie utożsamiać i im nie kibicować. Wraz z nimi odbiorca przeżyje niewiarygodne przygody, a jego wyobraźnia będzie miała niesamowite pole do popisu.

Seria o Amelce to po prostu świetny cykl, z którym warto się bliżej zapoznać i dla którego warto poświęcić swój czas. Takie historie połyka się w całości!
Polecam.

niedziela, 10 marca 2019

Siedem śmierci Evelyn Hardcastle - Stuart Turton




Posiadłość Blackheat i wszyscy obecni w niej goście dziewiętnaście lat temu stali się świadkami ogromnej tragedii - oto syn gospodarzy został brutalnie zamordowany. Teraz, po tak długim czasie, hrabina postanawia zaprosić do siebie wszystkie obecne wówczas osoby na Bal Maskowy, zastrzegając, by unikali rozmów na temat tragedii sprzed lat. Jaki zatem może być powód zaproszenia tych samych osób?

Wśród obecnych znajdują się zarówno znamienici goście (m.in. adwokaci rodziny, lekarz, bankier, funkcjonariusz policji), jak i służba (w tym kamerdyner, pokojówka, masztalerz, kucharka). Pośród owych osób znalazł się jednak ktoś jeszcze - Aiden Bishop, mężczyzna zupełnie niezwiązany ze sprawą sprzed lat, jednak postawiony w sytuacji, w której musi rozwiązać zagadkę, jeśli chce odzyskać wolność i uciec z terenu posiadłości, która uniemożliwia mu jej opuszczenie.

O jedenastej wieczorem na oczach wszystkich zamordowana zostanie Evelyn Hardcastle - córka gospodarzy. Zadaniem Bishopa jest znaleźć sprawcę. Ma na to osiem dni i osiem różnych wcieleń. Bohater będzie nie tylko rezydował ich ciała, ale również (nie tracąc świadomości bycia kimś innym) przejmując ich charakter i umiejętności. Jego zadanie okaże się niezwykle trudne - poza nim, odnaleźć mordercę mają też inni, co rusz próbujący popsuć mu szyki. Aiden będzie zmuszony nie tylko czujnie obserwować to, co dzieje się wokół niego i toczyć sprytną grę, ale też unikać Lokaja, który próbuje uśmiercić każde z jego wcieleń, by uniemożliwić mu prowadzenie dochodzenia, a tym samym ucieczkę z Blackheat.  




Szalenie wciągająca, klaustrofobiczna i duszna od intryg unoszących się w powietrzu, a przy tym wszystkim wykorzystująca tak dobrze znany i ograny przez królową kryminałów motyw ulokowania bohaterów w przestrzeni zamkniętej, do której ani nikt nie może wkroczyć, ani z której nikt nie może się wydostać.

Duch Agathy Christie powrócił i patronuje tej historii - od początku ma się świadomość kim inspirował się , doskonale ogrywając jednak znane schematy i wykorzystując je, by stworzyć coś nietuzinkowego.

Kapitalnie poprowadzona narracja, fantastyczny koncept podróży w czasie w innych wcieleniach, po to tylko, by spojrzeć na sprawę z różnych perspektyw i finał, wyjaśniający co stało się przyczyną uwięzienia bohatera w Blackheath i będący praprzyczyną całej historii.

Doskonale skrojona, kapitalnie pomyślana książka, która porwała mnie całkowicie już od pierwszych stron. Nie potrafiłam się od niej oderwać, bo tak bardzo byłam ciekawa tego, co stanie się dalej i w jakim kierunku potoczy się sprawa. Gwarantuję Wam, że czeka Was doskonała przygoda, której nie sposób do niczego porównać. Język jest świetny, akcja wartka, napięcie rośnie z każdym kolejnym wcieleniem, a Wy macie wrażenie, że jesteście Aidenem - tak silne utożsamienie z postacią sprawia, że wszystkimi siłami mobilizujecie swoje szare komórki, by znaleźć rozwiązanie. Niesamowicie dobra intelektualna gra i rozrywka, która sprawia, że krew szybciej krąży w żyłach, a Wy niecierpliwie odliczacie czas i liczycie swoje wcielenia. Zegar tyka, a cena, jaką będziecie musieli zapłacić, gdy nie uda Wam się znaleźć rozwiązania jest ogromna.

Ogromnie polecam - bardzo, bardzo dobra rzecz! 

Czy po tym wszystkim co przeczytałeś, zgodzisz się przyjąć zaproszenie na Bal Maskowy? (Nie) pożałujesz.



Nie mogę przejść obojętnie również wobec okładki, która - nie ukrywam - była pierwszym, co przyciągnęło moją uwagę do tego tytułu. Obłędna i rewelacyjnie komponująca się z klimatem powieści.






Okrutny książę - Holly Black



Holly Black, autorka znana m.in. z młodzieżowej serii Kroniki Spiderwick powraca z cyklem przenoszącym czytelnika w świat bezwzględnych elfów.

Historia zaczyna się brutalnie - oto Madok, elf, przybywa do świata ludzi, by odebrać co swoje. Przed laty jego ukochana uciekła wraz z dzieckiem, fingując własną śmierć. Mężczyzna nie ustępował w trudach, by ją znaleźć. Gdy w końcu mu się to udaje, morduje ją - zdrajczynię i jej męża, zaś dzieci porywa do swojego świata. Vivi, Jude i Taryn przenoszą się w rzeczywistość, która zupełnie nie pasuje do tego, co poznały w ludzkim świecie. Mimo że tylko jedna z nich, Viv, jest córką Madoka, bohater przez wzgląd na pamięć o swojej ukochanej, wszystkie traktuje tak samo. Dziewczęta uczęszczają do szkoły, gdzie jednak wcale nie spotykają się ze zrozumieniem. Jako ludzkie dzieci, są pomiatane i szykanowane. Szczególnie upodobała ich sobie grupka Cardana - najbrutalniejszego z wszystkich elfów, który wraz ze swoimi znajomymi sieje postrach wszędzie, gdzie się pojawi. Postrach i podziw - są bowiem wysoko postawieni i piękni tak bardzo, że są w stanie omamić każdego. Jude, jako najbardziej wojownicza z sióstr, wielokrotnie wpadała w tarapaty, stawiając mu się i ośmielając nie wykonać jego poleceń. 

O sytuacji szkolnej dziewczyn ich opiekun nic nie wie - jako bliski współpracownik przyszłego następcy tronu ma bowiem na głowie o wiele ważniejsze sprawy niż ludzkie słabości i poniżanie. Dwór elfów kipi od intryg i spisków, kandydat do tronu ma przeciwników, którzy nie ustąpią, dopóki nie rozpoczną buntu, a sam Madok jest żądny krwi. Każdy knuje, by jak najwięcej zyskać.

Na skutek splotu wydarzeń w samym centrum walki o tron znajduje się Jude, która ma odegrać w niej bardzo ważną rolę, stając się szpiegiem, a jednocześnie spotykając się z Lokim - przyjacielem swojego prześladowcy. Każda postać jest pionkiem w grze o wysoką stawkę, w której nikt nie patrzy na nikogo poza sobą samym.  Liczy się tylko ten, kto ma wiedzę i umie sprawnie ją wykorzystać, a ufać nie można nikomu, nawet najbliższym, bowiem i oni są jedynie marionetkami. 


Okrutny Książę ogrywa znane schematy, które wybrzmiewają w głowie jak ulubiona melodia - nie sprawia to jednak, że książkę czyta się bez przyjemności. Wręcz przeciwnie - skupienie się na linii fabularnej, która przebiega dokładnie przewidzianym torem sprawia, że finał staje się tym bardziej zaskakujący. Autorka usypia czujność czytelnika, dając mu dokładnie to, czego ten oczekuje. W momencie, gdy wydaje nam się, że wszystko skończy się tak, jak rozrysowaliśmy to sobie w głowie, okazuje się, że daliśmy się podejść i koniecznie musimy sięgnąć po tom drugi, by sprawdzić, czy zręczność w łapaniu czytelnika na wędkę to jedynie wypadek przy pracy, czy wynik zmyślnej pisarskiej intrygi. 

Black udało się wykreować świat pełen brutalności, a jednocześnie magii - nie są to jednak czary znane z baśniowych historii - tutaj każde zaklęcie staje się niebezpieczne, a dzierżenie mocy przez nieodpowiednie osoby może prowadzić do strasznych konsekwencji.

Wartka akcja, konsekwentnie prowadzone postaci, dwór pełen intryg i knowań, a wszystko to podrasowane romansem, który na szczęście nie przyćmiewa całości.

Książka znajdzie uznanie zarówno u fanów fantastyki, jak i czytelników szukających w książkach spisków i stałego napięcia - tych bowiem tu nie brakuje.

Polecam.


sobota, 9 marca 2019

Zakręty losu - Agnieszka Lingas-Łoniewska



Pamiętacie szum jaki miał miejsce wokół pierwszego wydania serii Zakręty losu Agnieszki Lingas-Łoniewskiej? Ja doskonale. Wówczas jednak nie miałam okazji sięgnąć po cykl, tym bardziej, że nie przekonywały mnie (odstraszały wręcz) okładki. Na szczęście seria doczekała się wznowienia, a nowe wydawnictwo Autorki - Burda - postarało się o to, by szata graficzna była o wiele przyjemniejsza dla oka.

Jeśli jeszcze nie znacie tego cyklu, zostawiam Was z krótkimi informacjami o kolejnych tomach i zachęcam do odwiedzenia najbliższej księgarni:)



PREMIERA: 27.02.2019

Tom 1. „Zakręty losu”

Dwie przyrodnie siostry, dwóch rodzonych braci. Zaplątani w sieć rodzinnych zobowiązań, potężnych namiętności i układów narkotykowego świata. Wydaje się, że wreszcie wszyscy dobili do spokojnej przystani: Piotr i Anka, którzy znajdują swoją dojrzałą miłość, oraz ich córki – Kaśka i Gośka, które zostają przyrodnimi siostrami. Od teraz ma być tak, jak powinno być: ciepło, spokojnie, bezpiecznie. Jednak kiedy w ich życiu pojawiają się dwaj bracia: Krzysztof i Łukasz, odmienni jak dzień i noc, na jaw wychodzą mroczne sekrety, a historia z przeszłości odżywa. Nowa rodzina, która miała wszystkim dać szczęście, uruchamia lawinę dramatycznych zdarzeń, nad którymi trudno zapanować. Co jest ważniejsze: więzy krwi czy wybory serca?  Gdzie się kończy wolna wola, a zaczyna przeznaczenie? Co wybrać, gdy każda decyzja będzie zła?

Tom 2. „Braterstwo krwi”

Czasem jeszcze im się to śniło. Wracało w koszmarach, zrywając z łóżka w środku nocy. Ale to tylko zły sen: wszystko zostało załatwione, sprawa zamknięta. Rany już się zabliźniły, czekała ich dobra przyszłość. Do czasu… Najpierw była miłość – jak grom z jasnego nieba. Potem rodzinna tragedia, która rozdzieliła ich na trzynaście lat. Ona straciła siostrę, on musiał zapomnieć o bracie. Gdy znów się spotkali, postanowili być ze sobą już na zawsze, na dobre i na złe. Bardzo chcieli nie pamiętać o przeszłości, ale ona się o nich upomniała. „My nie zapominamy” – trzy słowa zapisane na białej kartce znów wywróciły ich życie do góry nogami. Krzysiek kocha żonę do szaleństwa, a ona niedługo ma urodzić ich dziecko. Kaśka chciałaby wymazać przeszłość, ale Krzysiek wciąż myśli o swoim bracie.  Łukasz wie, że zrujnował im życie, ale przecież nawet największy grzesznik może odkupić swoje winy – a on bardzo tego chce.  Okazuje się, że są sprawy, które trudno ostatecznie zamknąć, a przeszłość zawsze wystawia słony rachunek. Czy tym razem wreszcie im się uda przechytrzyć zły los?

Tom 3. „Historia Lukasa”

Był zwykłym chłopakiem, który chciał przeżyć życie według swojego scenariusza. Kiedy najbliżsi odebrali mu marzenia, zszedł na drogę zła. Półświatek, wymuszenia, narkotyki – to była jego codzienność. Na powierzchni trzymała go tylko miłość. Gdy ona umarła, on stracił ostatni powód, by próbować ocalić w sobie dobro.  Po latach los stawia go przed wyborem: zerwać z przeszłością i stawić czoło mafii lub dalej tkwić w przestępczym bagnie. W tę sytuację zostaje wplątany jego brat wraz ze swoją dziewczyną: on ma go bronić jako adwokat, ona oskarżać – jako prokurator. Unika więzienia, ale cena jest bardzo wysoka – musi zmienić tożsamość i na zawsze zniknąć. Po kilku latach mafia uderza ponownie, a uśpione demony się budzą. Tym razem jednak Łukasz walczy nie tylko z nimi, ale także ze sobą – by z ciemnego świata wrócić na jasną stronę mocy. Czy mu się uda?


czwartek, 28 lutego 2019

Lwowski ptak - Piotr Tymiński



Rok 1918. Lwów. Oto Ukraina zaczyna rościć sobie prawa do polskiego miasta. W jego obronie staje wielu, szczególnie wsławiają się zaś Orlęta Lwowskie -  młodzież chcąca wyrazić swój patriotyzm poprzez czynną walkę. Wśród nich znajduje się piętnastoletnia Antonina - dziewczyna, która po kilku odmowach ze strony dowództwa i sugerowania jej przyjęcia roli sanitariuszki, postanawia ściąć włosy i przybrać imię Hipolit, by w ten sposób podstępem  znaleźć się wśród tych, którzy o Lwów zawalczą z bronią w ręku. Udaje jej się dostać do oddziałów liniowych.

Dziewczyna jest zdeterminowana, zawzięta i waleczna, dzięki czemu nie wzbudza podejrzeń kolegów. Podejmuje się najtrudniejszych i najniebezpieczniejszych zadań, byle tylko czynnie włączyć się w walkę. Widzi rzeczy, których żadna wrażliwa nastolatka nie chciałaby oglądać, nie łamie to w niej jednak ducha. Bohaterka jawi się jako wyjątkowo dojrzała i świadoma tego, o co walczy. Jej niezłomności pozazdrościć mógłby jej niejeden chłopak wojujący wraz z nią o wolny Lwów. My zaś, przez dwadzieścia dwa literackie dni, mamy szansę przyglądać się temu, jak młodzież występuje przeciwko wrogom, nie dbając o swoje wygody, lecz poświęcając swe życie w imię wyższych idei. 

Piotr Tymiński, z wykształcenia historyk, swoją wiedzę historyczną doskonale ubrał w zbeletryzowaną opowieść o tym, co działo się w Lwowie od 1 do 22 listopada 1918 roku. 

Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że tak bardzo zaangażuję się w historię. Lwowski ptak okazał się lekturą, której nie sposób odłożyć, bowiem chęć poznania dalszych losów bohaterów bierze tu górę nad jakimikolwiek obowiązkami. Zaangażowanie czytelnika spotęgowane jest przez narrację pierwszoosobową, sprawiającą, że ma się wrażenie współuczestniczenia w opisywanych wydarzeniach. Istotne dla zrozumienia tego, co kierowało bohaterką są także listy, które pisze ona do brata. Te epistolograficzne wstawki doskonale uzupełniają samą akcję. Nie bez znaczenia dla jakości tekstu jest także talent autora do snucia opowieści - od pierwszych stron ma się wrażenie przeniesienia się w czasie, stania u boku głównej bohaterki i towarzyszenia jej w codziennych zmaganiach, tak różnych od tego, co my samy przeżywamy każdego dnia. Rzeczywistość wojenna, choć tak odległa, staje się nam na moment bliska, wręcz namacalna.

Jeśli szukacie dobrej książki, która byłaby jednocześnie formą uczczenia pamięci tych, którzy kształtowali historię - Lwowski ptak to coś dla Was. Sprawnie napisana, wciągająca, a przy tym czerpiąca z tego, co napisało życie i będąca ośrodkiem pamięci o roku 1918. 

Polecam.

wtorek, 26 lutego 2019

Madame Pylinska i sekret Chopina - Eric-Emmanuel Schmitt


Osoby, które regularnie zaglądają na mój blog, wiedzą już, że jednym z moich ulubionych autorów zawsze był Eric-Emmanuel Schmittt - pisarz, z którym miałam ogromną przyjemność spotkać się 7 lat temu i po którego książki sięgam bez zastanowienia. Mimo że kilka ostatnich tekstów mnie zawiodło, wciąż z niecierpliwością wypatruję następnych. 

Madame Pylinska i sekret Chopina stanowi książkę, którą koniecznie musicie przeczytać, będąc Polakami i fanami pisarza. Jest to bowiem krótka, osobista opowieść o tym, jak autor pokochał muzykę. Gdy po raz pierwszy usłyszał Chopina, którego z wielką pasją grała jego ciocia, Eric nie mógł przestać o nim myśleć. Fascynacja zaczęła przeradzać się w obsesję, a uczący się gry na pianinie mężczyzna nie potrafił wydobyć z instrumentu zapamiętanych dźwięków. Wszystko miało zmienić się, gdy rozpoczął on lekcje u pewnej Polki - pani Pylinskiej. Kobieta żyła Chopinem, a jej miłość do jego twórczości promieniowała na Erica. Kobieta była jednak nauczycielką specyficzną - jej metody nie należały to standardowych. Miast przesiadywać godzinami przed pianinem, nauczycielka zalecała uczniowi spędzać czas na łonie natury, by tam delikatnie zrywać liście i kwiaty, zważając na to, by nie strącić rosy, a także po to, by wsłuchiwać się w szum gałęzi. Na tym jednak nie poprzestała - nalegała, by przed każdą lekcją Eric uprawiał miłość, bowiem jedynie wiedziony prawdziwym pożądaniem, będzie potrafił oddać się muzyce tak, jak na to zasługuje. Zachęcała go również do lektury - po to, by poznając życie Chopina, zrozumiał jego ekspresję.

I choć Schmitt nie został sławnym pianistą, madame Pylinska rozbudziła w nim pasję - pasję do pisania, dzięki której dziś możemy czytać dzieła stworzone przez pisarza ukształtowanego i wiedzącego dokąd zmierza w swej pisarskiej drodze. Polka nauczyła go szacunku do szczegółu, ukazując, że to w drobiazgach mogą kryć się najlepsze inspiracje i że to one pozwalają smakować życie i czynić je wyjątkowym. Uważni czytelnicy pisarza dostrzegą, jak ogromną rolę w jego tekstach odgrywają małe rzeczy - drobiazgi, dzięki którym losy bohatera toczą się tak, a nie inaczej; jak wiele miejsca poświęca on pasji i pożądaniu, ukazanego na wiele różnych sposobów, tak by wyrazić całą paletę emocji, które mogą im towarzyszyć.

W swej najnowszej książce Schmitt niejako odsłania tajniki swojego warsztatu. Podobnie jak w Nocy przebudzenia obnażał przed czytelnikiem swoją duszę, tak tu pokazuje, jak kształtowała się jego droga pisarska, co wpłynęło na jego wrażliwość i ją zbudowało, jak wielki wpływ na jego życie miała muzyka i pewna Polka, dzięki której autor po dziś dzień ma ogromny sentyment do naszego kraju.

Bardzo sprawnie napisana, opowiedziana z delikatnością i czułością historia. Książka ta układa się na ustach jak najpiękniejszy utwór muzyczny, co niewątpliwie stanowi jej dodatkowy atut. To Schmitt w doskonałej formie, pokazujący jak ogromne znacznie w naszym życiu mają inni ludzie.

Jeśli chcecie wsłuchać się w sentymentalną opowieść i przypomnieć sobie, co to znaczy smakować życie - sięgnijcie koniecznie. Bez wątpienia warto w tle puścić sobie Chopina, by zrozumieć każdą z lekcji udzielnych Schmittowi, a przez niego także i nam.

Polecam.






Inne teksty związane ze Schmittem na blogu:

piątek, 22 lutego 2019

Porysuj mnie - Herve Tullet




Porysuj mnie to kolejna książka, której autorem jest Herve Tulllet i po którą z taką samą chęcią sięgają dzieci, jak i ich opiekunowie, widząc ile radości sprawiają one ich pociechom.

Publikacja ta bazuje na podobnym zamyśle, jak poprzednie - wszystkie strony otwarte są na dziecięcą aktywność i wszelkie formy wyrażania artystycznej ekspresji - odbiorca będzie musiał coś domalować, skreślić, narysować, wyciąć, gryzmolić, otoczyć pętelkami, rozwiązać labirynty i wiele, wiele innych. Wszystko to standardowo oparte już na kolorze żółtym, niebieskim i czerwonym w asyście czarnego do gryzmolenia.

Uwielbiam tę serię, bo tym, co ją zasila jest tak naprawdę dziecięca, niczym nieskrępowana wyobraźnia, dla której odautorskie sugestie mają być jedynie drogowskazem, którego zresztą dziecko wcale nie musi się trzymać, jeśli tylko jego imaginacja podpowiada mu inaczej.

Zachęcam do tej kształtującej dziecięcą fantazję interaktywnej książki, która zapewni Waszej pociesze rozrywkę i rozwinie ich motorykę małą.

Dobra propozycja dla każdego rodzica, którego maluch specjalizuje się w pozornie nic nienzaczących bazgrołach - tutaj gryzmoły zyskają na wartości i urosną do rangi dzieła, dając dziecku poczucie spełnienia.

Polecam!


czwartek, 21 lutego 2019

Szklany klosz - Sylvia Plath



Są dwie opcje: albo jestem już całkowicie zgorzkniała, zblazowana i pozbawiona uczuć, albo moje ostatnie doświadczenia życiowe tak bardzo uodporniły mnie na przeżywanie jakichkolwiek emocji, że książki, które powszechnie robią ogromne wrażenie na czytelnikach, mnie ruszyć nie potrafią. Bo chyba to, czego doświadczyła bohaterka, sama miałam okazję w ten czy inny sposób zakosztować.

Oto Szklany klosz Sylvii Plath, książka obiektywnie rzecz ujmując przejmująco smutna, traktująca o kobiecie, której upadku jesteśmy świadkami strona po stronie. Widzimy jak wpada w otchłań szaleństwa i nie sposób nie odnieść jej chociażby częściowo do biografii samej autorki, która niecały miesiąc po wydaniu tejże książki popełniła samobójstwo.

Esther to młodziutka, wrażliwa, piękna, a przy tym bardzo utalentowana dziewczyna, która przyjeżdża do Nowego Jorku, by odbywać tam staż w jednej z renomowanych redakcji miesięcznika dla dziewcząt. Ma to być dla niej szansa na poznanie zawodu od podszewki, ale też spełnienie marzeń i okazja do zakosztowania dużego miasta tętniącego życiem i okazjami. Niestety, zderzenie z rzeczywistością jest dla bohaterki bolesne. Szybko przekonuje się, że to na czym budowała całe swoje dotychczasowe życie, a więc wiedza i osiągnięcia przeliczone na dobre stopnie, w Nowym Jorku w ogóle się nie liczą. Tutaj kluczem jest wejście w rytm miasta, olśniewanie uśmiechem i czerpanie radości ze wszystkiego. Tego Esther nie potrafi, coraz bardziej zapadając się w sobie...

Albowiem gdziekolwiek bym się znalazła - na pokładzie statku czy przy stoliku paryskiej kawiarni - to i tak w gruncie rzeczy tkwiłabym tylko pod szklanym kloszem własnej udręki, pławiąc się we własnym skisłym sosie [1].

Będziemy świadkami jej powolnego upadku, ale też podejmowanych prób leczenia. Dziewiętnastoletnia bohaterka rozczarowana życiem, które dalekie było od jej wyobrażeń (czyż my nie przeżywamy tego tak samo boleśnie?) nie będzie miała szansy zawalczyć o lepsze życie, bo takiego nie przewidziano. To, co miało być najlepszą z opcji przyniosło gorzkie rozczarowanie, jakżeby można to poprawić? Jak można żyć, wiedząc, że całe nasze życie, wszystkie pragnienia i dążenia zbudowane były na kłamstwie? Jak można cieszyć się codziennością, kiedy widzi się wszechobecne wynaturzenie, zezwierzęcenie, przemoc i podłość? Jak można żyć w świecie, w którym nic nie stanowi wartości?

Plath ustami swej bohaterki zadaje szereg pytań, które dziś co wrażliwsi i mniej znieczuleni na otaczający świat także sobie stawiają - stawiają i znikąd nie otrzymują odpowiedzi.

Polecam, choć nie liczcie na pozytywne wrażenia. Nie nastawiajcie się na rozrywkę ani - Boże, broń! - na poprawę humoru. Oczekujcie gorzkiej refleksji, bo właśnie ją otrzymacie.





[1] Szklany klosz, Sylvia Plath, Warszawa 2019, s. 258.  

środa, 20 lutego 2019

Mały Książę - Antoine de Saint-Exupery



Mały Książę to jedna z tych książek, które na całym świecie doczekały się niezliczonej ilości wydań, a nic nie wskazuje na to, by miał to być już koniec. Dziś chcę zaprezentować Wam wydanie z zupełnie nową szatą graficzną, odbiegającą dość znacząco od tego, co znane i utrwalone w społecznej świadomości, ale właśnie dzięki temu wyjątkowe i przykuwające uwagę.

Duży format, to na pewno element pozwalający "wybrzmieć" grafikom, różniącym się od tych, które znamy przede wszystkim ilością kolorów. Tam, gdzie poprzednio wystarczyła prosta, symboliczna kreska, czerń, biel, sporadycznie żółć, tam teraz znajdziemy wypełnioną barwami ilustrację. Słoń zjedzony przez węża to już nie tylko schematyczny zarys zwierzęcia, ale jego pełnowymiarowy rysunek. Moje pierwsze skojarzenie z samym Małym Księciem zaś, był to serialowy Ludwiczek pomieszany z bohaterami produkcji Beavis and Butthead. Specyficznie, zapadająco w pamięć, ale czy to jest ten Mały Książę, którego chcę zapamiętać?  Książka ta ma dla mnie raczej charakter ciekawostki - warto mieć ją na półce, jednak na pewno nie jako jedyne wydanie. 

A Wy jak sądzicie? Podoba Wam się nowe wydanie z ilustracjami Pawła Pawlaka?





wtorek, 19 lutego 2019

Hilda i Ukryjcy - Luke Pearson, Stephen Davies



Zazwyczaj staram się najpierw przeczytać książkę, a dopiero później zobaczyć film / serial, jednak w przypadku Hildy i Ukryjców o planowanym wydaniu papierowym nie miałam pojęcia, a produkcja Netflixu skutecznie wciągnęła mnie od pierwszego odcinka. Urokliwa, wzruszająca i ciepła historia, która jednak - i tu się dziwię, wszak możliwości filmowe są ograniczone - dużo lepiej prezentująca się w serialu niż w wersji spisanej - chyba nie każda historia ma potencjał na książkę i tu niestety to się sprawdziło.

Serial więcej wyjaśniał, obfitował w znacznie większą ilość szczegółów, kipiał magią, przy lekturze książki zaś nawet moja wyobraźnia nie podołała, zbyt skupiona była na doszukiwaniu się brakujących elementów. Sądzę jednak, że te osoby, które najpierw sięgną po książkę, mają szansę świetnie się bawić, a później z podwójną przyjemnością obejrzeć serial.

Czego jednak rzecz dotyczy? Oto Hilda wraz z mamą zamieszkuje dolinę osadzoną z dala od innych ludzi. Dziewczynka całe dnie spędza ze swoim lisojeleniem Rożkiem, malując mieszkańców ich okolic. Gdy pewnego dnia bohaterka zechce naszkicować trolla, nie wie jeszcze, że to początek wielkiej przygody, po której jej przyszłość w dolinie może wyglądać zupełnie inaczej.

Wejdźcie do świata dziewczynki otwartej na magię, bohaterki, która negocjuje z biurokratycznymi elfami, walczy o miłość trolli i robi wszystko, by nie musieć przenieść się z mamą do Trolbergu. Gwarantuję, że jej przygody wycisną z Was niejedną łezkę śmiechu i wzruszenia.

Pocieszające jest to, że Hilda i Ukryjcy to dopiero pierwszy tom przygód niezwykłej bohaterki. Mam zatem nadzieję, że w kolejnych częściach autorzy zdecydują się na większe bogactwo szczegółów, by choć na krok zbliżyć się do produkcji serialowej. Tymczasem pozostawiam Was z decyzją do podjęcia:)


poniedziałek, 18 lutego 2019

Amelka Kieł i Władcy Jednorożcóww - Laura Ellen Anderson



Pamiętacie Amelkę Kieł i jej Bal Barbarzyńców? Urocza dziewczynka rodem ze zwichrowanej wyobraźni Tima Burtona powraca, po to, by wraz z przyjaciółmi udać się do Brokatowic i tam odnaleźć zaginioną przed laty mamę Tadżina - rozpieszczonego następcę wampirzego tronu.

Wraz z królem Vladimirem, Dyńką, Florką i Kostkiem dziewczynka przemierzać będzie błyszczący i roziskrzony świat, w którym nie wszystko jest tak kolorowe, jak chcieliby wierzyć mieszkańcy ślepo wpatrzeni w swych przywódców - jednorożca Fabia i jego ojca, którzy w Krainie Światła szerzą propagandę, od lat nie dopuszczając do zgody z Nokturnią. 

Poza Amelką i jej przyjaciółmi nikt jednak zdaje się nie widzieć tego, co dzieje się pod ich nosami - tym bardziej, że Fabio rozpyla tajemniczą mgłę działającą na Świetlistych i ułatwiających ich porywanie, za co odpowiedzialnością władcy obarczają niczego nieświadomych mieszkańców Krainy Mroku. 

Czy bohaterom uda się zdemaskować panujące Jednorożce, odnaleźć mamę Tadżina i przywrócić jego ojcu jego naturalną postać, którą ten utracił na skutek złych decyzji bohaterów?

Jeśli wszechobecna moda na jednorożce i tęcze jeszcze Was nie przerosła, zapraszam do Brokatowic - dzięki wampirycznym i mrocznym bohaterom dziecięcym, słodycz zostanie nieco poskromiona, a wizerunek słodkiego Jednorożca na zawsze odejdzie w zapomnienie, pozostawiając po sobie tylko mgliste wspomnienie.

Polecam tę humorystyczną, a przy tym wzruszającą opowieść o Amelce i jej towarzyszach - ja jestem nią całkowicie urzeczona i już niecierpliwie wypatruję kolejnego tomu, nie mogąc się doczekać tego, w jakim kierunku popłynie zwichrowana wyobraźnia Autorki.

niedziela, 17 lutego 2019

Morderstwo w Hotelu Kattowitz - Marta Matyszczak



Morderstwo w Hotelu Kattowitz to kolejna, druga już powieść Marty Matyszczak, której akcja w całości toczy się na Śląsku. Tym razem autorka porywa nas w samo serce Miasta Ogrodów, by tam prowadzić śledztwo w sprawie zabójstwa DJ Dzidzi - znanej i lubianej lokalnej gwiazdki pop, która zamordowana została na siódmym, wyłączonym z użytku piętrze hotelowym. W sprawę zaangażowany zostaje Solański, który przy asyście niezrównanego Gucia i nieustępliwej dziennikarki Róży Kwiatkowskiej szuka sprawcy, drążąc świat szołbiznesu, celebrytów, jutuberów i hejterów. Jego celem jest nie tylko odnalezienie mordercy, ale też zrehabilitowanie nadwątlonej już opinii społecznej na temat hotelu. Nie jest to proste, bowiem od dawna nie cieszy się on szczególną popularnością, a sprawy nie ułatwiają napięte stosunki między głównymi bohaterami.

W świetle katowickich neonów, nad szemrzącą Rawą, z ostatniego piętra hotelu Cubus, pod palmami zdobiącymi rynek, przy kawie pitej w Cafe Kattowitz i za drzwiami Teatru Ateneum rozgrywać się będą nie tylko wydarzenia istotne dla odnalezienia sprawcy, ale też rozwiązywane będą sprawy osobiste głównych bohaterów - nawet takie, których żadne z nich by się nie spodziewało. 

Nie ukrywam, że poza oczywistym humorem, który stanowi niezbywalną wartość tej książki, jej niewątpliwą wartością naddaną jest dla mnie znajomość okolic. Dzięki wiedzy dotyczącej topografii miasta, dzięki temu, że bywam w opisywanych miejscach, książkę tę czytałam z podwójną przyjemnością, wiedząc, gdzie dokładnie przebywają bohaterowie i jakie odległości dzielą poszczególne destynacje. 

To jednak wcale nie przyćmiło sprawy samego morderstwa - pisarka z doskonałą wprawą, niczym najbardziej wprawiony w bojach autor kryminałów wodzi czytelnika za noc, raz po raz kierując jego uwagę na mylny trop, po to, by ostatecznie całkowicie zaskoczyć rozwiązaniem. Choć w swoim życiu przeczytałam już setki kryminałów, nie udało się mi się wychwycić, kto jest sprawcą - brawo!

Polecam! Obiecuję, że jednocześnie pośmiejecie się i rozruszacie szare komórki, zmuszając je do szukania rozwiązań. Rozrywka gwarantowana!