poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Jakoś to będzie. Szczęście po polsku



Jakoś to będzie. Szczęście po polsku, to rodzima odpowiedź na duńskie hygge, japońskie ikigai i szwedzkie lagom, które od pewnego czasu opanowały polską świadomość.

Utrzymana w tej samej konwencji, wydana w podobny sposób (mały format, charakterystyczne fotografie) jednoznacznie kojarzy się z zapoczątkowaną przez Duńczyków modą. W myśl zasady „cudze chwalicie, swego nie znacie” Beata Chomątowska, Dorota Gruszka, Daniel Lis i Urszula Pieczek postanowili zebrać w jednej publikacji to, co przez lata kształtowało polską mentalność i wyzwoliło rodzimą filozofię „jakoś to będzie”, będącą wynikiem niezachwianej wiary w pokonanie wszelkich przeszkód, jakie napotkamy na swojej drodze (tych zaś – jak pamiętamy z historii – było i będzie wiele) zestawionej z ironicznym poczuciem humoru.

(...)

Jakoś to będzie jest ni to przewodnikiem, ni to książką kucharską, ni to wreszcie socjologiczną próbą odpowiedzi na pytanie o to, kim tak naprawdę jest typowy Polak. Z całą pewnością jest publikacją z której mamy prawo być dumni, syntetycznie pokazuje bowiem wszystko to, czym możemy się chlubić i wszystko to, nad czym powinniśmy jeszcze popracować. Bardzo ciekawe opracowanie, które z chęcią podarowałabym wszystkim znajomym, doskonale zdającym sobie sprawę z  tego, że „jakoś to będzie”.

Szczerze polecam – z uśmiechem i ku pokrzepieniu polskich serc.

Czytaj całość:


niedziela, 20 sierpnia 2017

Amelka vs Mozaika




Chciałabym dziś zaprezentować Wam wyjątkową publikację – komiks Amelka vs Mozaika poświęcony prawdziwej dziewczynce, Amelce, która jest małą bohaterką, na co dzień zmagającą się z trudnościami znacznie większymi niż te, które udaje jej się pokonać na łamach tejże publikacji.

Dziewczynka cierpi a rzadką wadę genetyczną – trisomię chromosomu 20 w postaci mozaiki. Objawami są m.in. wrodzona wada kręgosłupa wymagająca specjalistycznego gorsetowania oraz częstej rehabilitacji; opóźnienie psychoruchowe; wada wzroku; cechy autystyczne oraz zaburzenia integracji sensorycznej. Amelka od dziecka przemierza korytarze przychodni, udając się od neurologa, poprzez gastrologa, alergologa, okulistę, audiologa, ortopedę, ortooptyka aż do genetyka. Jej dzieciństwo upływa pod znakiem specjalistycznych wizyt i zabiegów, które dziewczynka bardzo dzielnie znosi, okazując się prawdziwą małą bohaterką.

Leczenie Amelki nie jest tanie. Kompleksowa rehabilitacja pochłania mnóstwo pieniędzy. Dziewczynkę można wesprzeć wpłacając środki na specjalne konto. Po więcej informacji zapraszam tutaj i tutaj.

Akcja charytatywna zogniskowana wokół Amelki stała się także źródłem pomysłu na stworzenie specjalnego komiksu, według scenariusza Andrzeja Włudeckiego (taty Amelki) i Macieja Kura.

Zaczęło się od pewnego rysunku, który tata dziewczynki otrzymał od Nikodema Cabały, a który prezentował ją jako superbohaterkę. Zainspirowało to komiksiarzy, którzy z miejsca podchwycili pomysł. Rysunkami zajęli się wspomniany już Nikodem Cabała, Katarzyna Koleta, Adam Święcki, Krzysztof Budziejewski, Małgorzata Szymańska, Dominik Szcześniak, Konrad Guliński, Michał Ambrzykowski, David Korgnai, Jarosław Ejsymont, Tomasz Kleszcz, Tomasz Kaczkowski, Dagmara Matuszak, Piotr Rosner, Nika Jaworowska-Duchlińska, Piotr Nowacki, Agnieszka Szymańska, Jacek Frąś, Adam Kmiołek, Kajetan Wykurz, Michał Dziekan, Tony Sandoval, Katarzyna Witerscheim, ASCALEREEN oraz Dominik Broniek.

Na publikację składają się dwie dłuższe opowieści Mali bohaterowie oraz Nie-wesołe miasteczko. W  każdej z nich bohaterka stawić będzie musiała czoło Mozaice – sprawa jest o tyle trudna, że ma ona możliwość ukrywania się pod różnymi postaciami – raz jest klaunem, innym razem czarodziejką, wszystko po to, by zmylić Amelkę i uśpić jej czujność. Ta jednak, wspierana przez inne dzielne dzieci, nie da się ogłupić, raz po raz tocząc z nią kolejną zwycięską bitwę.

Komiks jest o tyle ciekawy, że ilustracje stworzyło do niego wielu autorów, z których każdy nadał Amelce inny, typowy dla siebie rys, zachowując jednocześnie taką samą kolorystykę. Całość  prezentuje się zaskakująco spójnie, a nade wszystko – wyjątkowo. Przypomina przy tym jak wiele dobrych ludzi znajduje się wokół Amelki – prawdziwa mozaika. Ważniejsza niż walory estetyczne oraz fabularne jest w  przypadku tegoż motywacja i przyczyna powstania komiksu. Jako że przyświeca jej wyjątkowy cel, nie sposób przejść wobec wydania obojętnie. Każde zerknięcie w  jego stronę  przypomina, jak wielu małych bohaterów znajduje się wokół nas i jak bardzo potrzebują oni naszego wsparcia.

Walka z chorobami genetycznymi jest nierówna i niepewna. Pomagajcie na tyle, na ile potraficie. Niech skazujcie małej superbihaterki na samotną bitwę.

Grafika Nikodema Cabały, od której zaczęło się całe zamieszanie


sobota, 19 sierpnia 2017

Puk-puk! Kaori Takahashi


Puk, puk! Kaori Takahashi to wyjątkowa, rozkładana książka, która zachwyca mnie formą i prostotą pomysłu. Nie nadaje się ona do tradycyjnego czytania  - wymaga sporej powierzchni zdolnej pomieścić to, co proponuje nam japońska pisarka.

Opowiada ona historię dziewczynki poszukującej zagubionego misia. Po powrocie ze szkoły dostrzega ona, że nie ma go tam, gdzie zawsze się znajdował. Dziewczynka pyta rodziców, szuka w pokoju, bibliotece, chodzi od drzwi do drzwi, wszystko po to, by odnaleźć zgubę. Każde kolejno odwiedzone miejsce poprzedza czarno-biała ilustracja dziewczynki pukającej do drzwi i pytającej „Puk, puk! Czy jest tam mój miś?”

Musicie jej pomóc w poszukiwaniach! Wraz z bohaterką pukajcie do sąsiadów, zaglądajcie pod kanapę, wdrapujcie się coraz wyżej, wyżej i wyżej. Wraz z kolejnymi rozłożonymi elementami, do dziewczynki dołączać będą kolejni towarzysze. Miś musi przecież gdzieś tu być! Książka ta po rozłożeniu zajmie Wam całą podłogę, imitując dom, w którym poszukiwana jest zguba.

Ta książka to idealna wizualizacja tego, jak rozwija się historia – tutaj dzieje się to dosłownie na naszych oczach. Czytelnik jest współuczestnikiem wydarzeń, może eksplorować odkrywaną przestrzeń, natrafiając na morze niespodzianek. Zanim odnajdzie misia, spotka na swej drodze wiele osób, którzy staną się bohaterami jej historii. Ich mieszkania zaś – to dopiero niespotykane miejsca! Tego co w  nich znajdziecie, zdradzić Wam nie mogę, jednak gwarantuję, że takich lokali mieszkalnych jeszcze nie widzieliście. Przygotujcie się na doskonałą przygodę z książka, która do czytania właściwie się nie nadaje, do snucia historii jest jednak idealna. Tutaj każdy z Was może zostać autorem.

Książka dedykowana jest dzieciom powyżej 2 roku życia. Myślę jednak, że znacznie lepiej sprawdzi się jako publikacja dla starszych – nie tylko ze względu na dość cienki karton, z którego jest wykonana, a który dość łatwo jest potargać, ale także ze względu na mnogość zawartych na kolejnych rozkładanych kartach elementów – starsze dziecko, 3, 4-letnie znacznie lepiej poradzi sobie z opowiadaniem tego, co zastane, ale też zdecydowanie bardziej doceni zaskakującą i oryginalną konstrukcję.

Polecam ogromnie, ja jestem oczarowana.

 

piątek, 18 sierpnia 2017

Zdrowe lody. 75 łatwych przepisów - Christine Chitnis


W czasach, gdy coraz większą popularnością cieszą się lody rzemieślnicze, większości z  nas nawet przez myśl nie przejdzie, by podobny orzeźwiający deser stworzyć samodzielnie – kompozycje są wówczas nieograniczone, a czas poświęcony na jego przygotowanie zwróci się pod postacią feerii smaków i zadowolenia tych, z którymi podzielicie się swoim wyrobem.

Christine Chitnis w swojej książce Zdrowe lody dzieli się z czytelnikiem zestawem 75 receptur na domowej roboty lody. Przepisy uporządkowane są według następujących grup: lodu na patyku, śnieżne rożki, slushy i granity, aromatyzowany lód, mrożone jogurty i sorbety, lody beznabiałowe, lodowe kanapki, shaki, posypki, rożki i jeszcze więcej.

Część propozycji to przepisy skomponowane według reguł diety wegańskiej, stąd też książka znajdzie uznanie u każdego, kto po nią sięgnie. Od samego przewracania stron robi się chłodniej, nie sposób jednak uniknąć wówczas ślinki zbierającej się w ustach.

Lody z ogórka, melona i mięty; lody z jeżyn, kokosa i szałwii; mrożony „jogurt” z czeremchy i kawałków gorzkiej czekolady; krakersy grahamowe z lodami; shake z grillowanych brzoskwiń; migdałowe rożki – czy to nie brzmi apetycznie?

Kiedy zajadać się pysznymi, pełnowartościowymi lodami domowej roboty, jeśli nie teraz, podczas fali upałów? Zmrożony słodki deser to idealna propozycja na walkę z gorącem, a przy tym okazja do ostawienia produktów dostępnych w sklepie składających się prawie w całości z cukru w najgorszej jego postaci.

Zamiast kupować to, co nafaszerowane jest chemią, możecie samodzielnie stworzyć coś na ochłodę, co z pewnością smakować będzie Wam o wiele bardziej, a co przy okazji nie zrujnuje Waszego zdrowia, a wręcz przeciwnie – dostarczy organizmowi witamin.

Mniam!

Zachęcam w sierpniową podróż szlakiem zdrowych lodów.  Jest pysznie, zdrowo  i orzeźwiająco!








czwartek, 17 sierpnia 2017

Łapy do góry - Catharina Valckx



Łapy do góry Cathariny Valckx to propozycja dla tych z młodych czytelników, którzy zmagają się z wysokimi wymaganiami rodziców, co do których obawiają się, że nie zdołają ich zrealizować, przez wzgląd na zupełnie odmienne zainteresowania.

Z podobną sytuacją zmaga się Billy. Jego ojciec bardzo martwi się, że syn nie pójdzie w jego ślady i nie wyrośnie na prawdziwego gangstera. Jego obawy nie są bezpodstawne, bowiem Billy ma to do siebie, że jest niezwykle miły i ani w głowie mu napadanie na innych. Ojciec nie daje jednak za wygraną, wyposaża syna w odpowiedni strój, pistolet i z instrukcjami wysyła na trening. Zadaniem bohatera jest wołanie „Łapy do góry!” do każdego napotkanego zwierzęcia.

Jak to się zatem stało, że ze swojej wyprawy, na której pilnie stosował się on do ojcowskich rad, powrócił on z całą paczką nowych przyjaciół?

Książka pod płaszczykiem humoru i sympatycznej skądinąd opowieści, skrywa trudne zagadnienia rodzicielskich wymagań i pragnień dopasowania dziecka do z góry założonych wyobrażeń – że pójdzie w nasze ślady, będzie kontynuowało rodzinną tradycję, że zostanie lekarzem, prawnikiem, założy własną firmę i tak dalej, i tym podobne. Ile rodziców, tyle planów na życie dziecka. A co jeśli zupełnie nie wpisuje się ono w nasz starannie opracowany scenariusz? Czy mamy prawo żądać od dziecka realizowana naszej woli, czy też powinniśmy pozwolić mu na wolność wyboru?

Publikacja ta ma za zadanie już od najmłodszych lat wpajać dziecku, by podążało za swoimi pragnieniami, bowiem z dużym prawdopodobieństwem po czasie okaże się, że wbrew pozorom są one zbieżne z  tym, co wymarzyli sobie dla niego bliscy – wszak dla rodzica najważniejszy jest sukces pociechy, też zaś najłatwiej osiągnąć gdy żyje się pasją. Najważniejsze, aby być wiernym swoim przekonaniom, a wówczas wszystko ułoży się tak, jak powinno.


Jeśli już od najmłodszych lat chcecie wpajać dziecku, że jest kochane bezwarunkowo, dokładnie takim, jakim jest, bez względu na to czym będzie zajmowało w przyszłości, ta książeczka może Wam podobne rozmowy ułatwić. To mądra opowieść o przyjaźni, odwadze i miłości, która z pewnością Wam się spodoba.

Polecam.

środa, 16 sierpnia 2017

Robak Lolek - Anna Litwinek


Drodzy Państwo, dziś przed Wami wystąpi postać nietuzinkowa – Robak Lolek.

Do literackiego życia powołany on został przez Annę Litwinek. Na pewno ją kojarzycie – kilka lat temu nakładem Wydawnictwa Znak na rynku pojawiła się jej debiutancka powieść Czarownica, bardzo dobrze przyjęta przez czytelników.

Teraz, już jako mama trójki dzieci, mama – trzeba dodać – o wielkiej sile wyobraźni, założyła ona własne wydawnictwo – Marruda – po to, by na własnych warunkach, według własnego zamysłu wydawać książki dla najmłodszych, na które pomysłów jej nie brakuje. Wszak każdy wieczór, to nowa opowieść dla własnych pociech. W założeniu wydawnictwa i pracy twórczej niewątpliwie pomogło jej doświadczenie zdobyte podczas pisania i wydawania debiutanckiej powieści.  Nie wiem, jakie jest Wasze pierwsze skojarzenie z nazwą wydawnictwa, ale mnie – jak się okazuje, wcale nie bez powodu – kojarzy się ona z marudzącym dzieckiem, które uspokoić może ciekawa opowieść.

Autorka wspominając o źródle nazwy, powołuję się także na swoje rodzinne określenia „mała ruda” i odniesień do pierwszego nazwiska – Rudnicka. Udało się zatem Litwinek zebrać całe doświadczenie i stworzyć coś bardzo osobistego, a jednocześnie dedykowanego innym.

Opowiadam Wam o tym wszystkim, by zachęcić Was do zapoznania się z ofertą raczkującego wydawnictwa, które być może za kilka lat ma szansę stać się jednym z bardziej rozpoznawalnych. Póki co w jego ofercie znajduje się seria książeczek o wspomnianym już Robaku Lolku, kierowana do najmłodszych – dzieci w  wieku od 0 do 2 lat+. Ich pierwszą recenzentką była córka Autorki, która kierowała projektami mamy tak, by odpowiadały one tym, dla których miały być realizowane.



Pomysłem na serię jest takie jej tworzenie, by miała szansę dorastać wraz z dzieckiem – pierwsza z czterech jest książką kontrastową, pozbawioną tekstu, operującą obrazem i zachęcającą rodziców do snucia własnych opowieści inspirowanych tym, co zastane. Pomysłów może być gros ­­– tyle, ile rodziców i ile wyobrażeń oraz skojarzeń. Litwinek daje odbiorcy wolną rękę do tkania narracji, graficzne podpowiadając jedynie co nieco, by nie musiał zaczynać on od zera, szczególnie, że nie każdy przecież ma taki sam dar opowiadania.

Kolejne tomy są już książeczkami kolorowymi, wprowadzającymi dziecko w świat, w którym przyszło mu się narodzić.




Jest zatem publikacja Robak Lolek poznaje zwierzęta, która – choć barwna – wciąż pozostaje bez tekstu, w dalszym ciągu pozwalając rodzicowi na realizowanie się w roli kreatora wydarzeń sugerowanych przez ilustracje. Dzięki tej książeczce dziecko zobaczyć może sowę, sarenkę, wiewiórkę, niedźwiedzia, lisa, wilka, jeża, bociana, pszczoły, bobra, żabę, kaczki i wiele, wiele innych zwierząt w ich naturalnym środowisku.

Kolejną częścią jest Robak Lolek w podróży, odpowiadająca na naturalne zainteresowanie dziecka środkami lokomocji, jakimi przemierza świat i jakie obserwuje wokół siebie. Ta część zawiera już bardzo krótkie zdania, które można dowolnie rozbudowywać, obudowując własną historią. W książeczce tej dowiemy się gdzie mieszka Lolek i jakie pojazdy umożliwiają mu poruszanie się – niestety jako robaczek o specyficznej budowie, nie z każdym może sobie dać radę. Część ta, poza zapoznawaniem dziecka z pojazdami, intuicyjnie wskazuje na ich cechy charakterystyczne, na sposób w jaki są napędzane, ale także na warunki jakie musi spełnić ktoś, kto z nich korzysta. Lolek w wyobraźni próbuje swoich sił na rowerze, na wrotkach, na motocyklu, na sankach, w autobusie, w samochodzie, na kolejce górskiej, w pociągu, w łodzi (także podwodnej), w samolocie i w balonie.

Ostatni dotąd powstały tom to Robak Lolek i przyjaciele. W nim to autorka stara się zwrócić uwagę na relacje, które może nawiązywać jej bohater oraz czytelnik. Lolek mieszka w jednym pokoju wraz z Alą i Olkiem, rodzeństwem o bardzo różnych upodobaniach – tak kulinarnych, jak dotyczących zabawy. Każde z nich – dziewczynka, chłopiec i robak – lubi robić coś innego, podkreślając w ten sposób swoją indywidualność oraz obrazując wielość dostępnych możliwości w otaczającym nas świecie. Część ta inspirować może do wspólnego spędzania czasu, ale także do poszukiwania własnych zainteresowań i rozwijania ich.

Ilustracje towarzyszące każdej części, przypominają te kreślone ręką dziecka, dzięki czemu spodobać mogą mu się w dwójnasób. Litwinek za sprawą swoich publikacji trafić może do każdego dziecka, gwarantując mu oswajanie ze światem, z jego zagadkami, tajemnicami i rządzącymi nim prawami.

Mnie wędrówka szlakiem Robaka Lolka sprawiła dużą frajdę, choć dzieckiem jestem już nieco wyrośniętym. Obiecuję, że Wam i Waszym pociechom sprawi tyle samo radości.

A na dobry początek, na hasło ksiazkaprzyjacielem wpisane w koszyczku na stronie www.marruda.pl, otrzymacie 20% rabatu na całą serię. Kod ważny jest do 30.09.2017r.


Zachęcam do nawiązania znajomości z Lolkiem i odkrywanie oraz wspieranie nowego Wydawnictwa ;)

wtorek, 15 sierpnia 2017

Dan-sha-ri. Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł - Hideko Yamashita


Dan-sha-ri. Jak posprzątać, by oczyścić swoje serce i umysł Hideko Yamashity, to książka, która – jeśli tylko będziemy korzystać z autorskich zaleceń sztuki porządkowania – umożliwi nam uporządkowanie przestrzeni wokół nas i w nas.

Autorka, odżegnując się od Marie Kondo i jej Magii sprzątania, pragnie zaprezentować metodę, będącą rodzajem medytacji w ruchu, polegającą nie tyle na porządkowaniu tego, co mamy ani na minimalizowaniu według restrykcyjnych zasad ilości posiadanych rzeczy, ile na wyrzucaniu, tego co zbędne, a co do tej pory zagracało naszą przestrzeń, ewokując wewnętrzny bałagan i prowadząc do rozedrganych myśli.

Danshari docelowo prowadzić ma do wyzwolenia się od przywiązania do rzeczy, zrozumienia i polubienia siebie, a także konsekwentnego zatrzymywania tylko rzeczy ulubionych, z których fatycznie korzystamy. Jej celem niekoniecznie jest zatem uporządkowanie przestrzeni, ile uporządkowanie własnych przywiązań, których naturalną konsekwencją będzie większy ład panujący wokół nas.

Yamashita nie chce nauczyć nas tworzyć równe stosiki i szukać miejsca rzeczom. Jej pragnieniem jest wskazanie nam naszych uzależnień od przedmiotów, od konsumpcjonizmu, do kompulsywnego otaczania się nowymi obiektami, wypełniającymi pustkę, którą nosimy w sobie samych. Jest Dan-sha-ri nie tylko poradnikiem sprzątania, ale także publikacją o charakterze psychologicznym, pozwalającą na wniknięcie w  głąb siebie i uporządkowanie panującego tam rozgardiaszu. Dan – to mówienie „nie” kolejnym przedmiotom, Sha – wyrzucanie tego, co zbędne, Ri – rezygnacja z przywiązania do rzeczy.

Razem są one drogą do uwolnienia i redukcji stresu wywołanego nadmiarem, z którego często nawet nie zdajemy sobie sprawy.

Tym co przekonuje mnie w tej metodzie, jest to, że nie narzuca ona ile rzeczy maksymalnie powinniśmy mieć, lecz pozwala samemu znaleźć odpowiedź na tę kwestię, która z  oczywistych względów dla każdego będzie inna. Przekonuje mnie także idea wyrzucania, zamiast kupowania kolejnych pudeł, by uporządkować to, co się wala wokół nas, po to tylko, być zyskać złudzenie porządku, ale nadal z pochowanych rzeczy nie korzystać, tworząc sztuczny i niepotrzebny nadmiar – w  tym jestem specjalistką. Przydasie ukrywają się po dziesiątkach kartonów w całym domu, zagracając przestrzeń i wywołując niepokój.

Dzięki Danshari udało mi się pozbyć kilku rzeczy, efekty możecie obserwować poniżej.


Nadal jednak droga do uwolnienia się od przywiązania do rzeczy jest w moim przypadku dalekaJ Zbyt daleko zabrnęłam w konsumpcjonizm, podsycany wyssaną z mlekiem matki tendencją do chomikowania. Warto jednak mieć przewodnika po świecie zdominowanym przez nadmiar, za którego dziś obrałam sobie właśnie Yamashitę.

Premiera książki 30 sierpnia.

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu - Dorota Masłowska


Jak przejąć kontrolę nad światem, nie wychodząc z domu Doroty Masłowskiej, to nic innego, jak jej komentarz do zastanej rzeczywistości, ujęty w felietony pisane i publikowane w  latach 2013-2016 w  magazynie dwutygodnik.com, a teraz zebrany w książkową całość.

Autorka z typowym dla siebie humorem i zaangażowaniem, analizuje polskie poletko kultury masowej – scenę demonizowanego disco-polo; rozpoznawalność osób znanych i jej wpływ na życie tychże; herod-babę Magdę Gessler; osławione paradokumenty, ze Słoikami na czele; fenomen zespołu Bajm; „zbezczeszczenie” celebrytów w Azji Express; popularność Big Brothera i szereg innych zjawisk, które dominują i rozprzestrzeniają się coraz szybciej i gęściej. To, co do niedawna było jedynie ciekawostką, dziś zawłaszcza kulturę całkowicie, nie pozostawiając właściwie miejsca na coś więcej. I jest to przestrzeń niezwykle istotna, bowiem tworzą ją nie tylko programy, ale także miliony śledzących je ludzi – nie wszyscy z takim nastawieniem i ukierunkowaniem jak autorka. Chociaż jak to z  tym jej nastawieniem jest, nie do końca wiadomo.

Masłowska – jak to zgrabnie ujmuje – poświęca się, by czytelnik nie musiał już oglądać owych ogłupiających programów, za to mógł zgłębić ich fenomen, dowiedzieć się, dokąd zmierzamy, co nas zachwyca, za co płacimy. Robi to z gracją, ośmieszając absurdy i wyłuskując z tego co głupie – to, co mądre. Analizuje rozrywkę dla mas pod wieloma kątami – antropologicznym, psychologicznym, socjologicznym… Nie ogranicza się do jednostronnego badania, lecz podgląda zjawiska pod lupą, skutecznie je sondując. Nie sposób ukryć jednak, że analizując to, czym – jak próbuje czytelnika przekonać – pogardza i z czego kpi, jednocześnie staje się tego częścią, pogłębia zainteresowanie tematem, zwiększa oglądalność, dokłada cegiełkę do kulturowego molochu tandety i żenady.

Jak to zatem z autorką jest i czy to poświęcenie może być wytłumaczeniem? W to wnikać nie sposób, pewnym jest, że czyta się książkę bardzo dobrze, bowiem dostarcza ona wiele intelektualnych wrażeń. Lubię język i formę, jakie Masłowska przyjmuje. Robi ona z czytelnikiem coś takiego, ze choćby czytał o głupotach, ma wrażenie, że oddaje się lekturze istotnej. I chyba tak to już z autorką jest. Z tego co nieistotne i pogardzane, robi ona sztukę.


Teksty Masłowskiej zawsze znajdują się u mnie w kategorii polecane – nie inaczej jest tym razem. Zachęcam do lektury, do ironicznej wiwisekcji i śmiałej wędrówki szlakiem polskiej mentalności i kultury. Masłowska będzie wyjątkową przewodniczką – nieco szaloną, ale za to niezapomnianą. 



niedziela, 13 sierpnia 2017

Reksio. Dobranocka wszech czasów - Maria Szarf


Reksio. Dobranocka wszech czasów, to książka, która największą radość sprawi chyba tym, którzy przygody tytułowego pieska pamiętają ze swoich dziecięcych lat. Choć w domyśle kierowana jest ona do dzieci, ze względów sentymentalnych równie dobrze sprawdzi się w roli lektury czytelnika dorosłego.

Książka ta została wydana z okazji 50 rocznicy urodzin kultowego bohatera, po to, by odświeżyć pamięć o nim i móc zachwycać i zachęcać do czytania kolejne pokolenia dzieci.

W skład publikacji wchodzi 10 opowiadań o przygodach Reksia i jego przyjaciół zamieszkujących wieś. Ich podwórko to prawdziwa kopalnia przygód! Gdzie się nie obrócić, coś się dzieje, ktoś wzywa i zaprasza do zabawy. Zwierzęta psocą do woli, ale wielokrotnie niosą one również pomoc słabszym.

Opowieści zawarte w tomie traktują o wspólnych podwórkowych zabawach, przyjaźniach zawartych w lesie, grze w chowanego i poszukiwaniach zagubionego gąsiątka, wyprawie w  góry, odwiedzinach w objazdowym wesołym miasteczku, wodnej przygodzie, wspólnym zbieraniu owoców z sadu, przyjaźni z ukrywającą się przed gospodarzem myszką, wychowywaniu kaczek oraz podwórkowych zawodach sportowych.

Reksio przez zabawę wychowuje i uczy prawidłowych postaw – bycia pomocnym, otwartym na drugiego, serdecznym, kulturalnym, skorym do współpracy, przyjaznym i z szacunkiem odnoszącym się do innych. Te mądre opowieści z całą pewnością sprawią radość niejednemu dziecku, a dzięki charakterystycznej kresce będą nie tylko zachęcać do lektury, ale także cieszyć oko.


Zachęcam do sięgania po przygody Reksia i zapoznawania z nim kolejnych pokoleń. Zaręczam (choć wiem, że nie muszę), że warto:) 

sobota, 12 sierpnia 2017

Pokalane poczęcia - Natalia Rogińska (Kobiety To Czytają!)


Natalia Rogińska, autorka Alicji, Grubej i Maciejki powraca z kolejną książką, która za sprawą poruszanej problematyki zasłużyła na wpisanie jej w poczet publikacji należących do klubu Kobiety To Czytają!

Bohaterkami najnowszej powieści pisarki są kobiety, które łączy jedno – dziecko – czasem jedynie chęć jego posiadania (nierzadko rozpaczliwa), czasem zaś ciąża niechciana, która staje się wielką komplikacją życiowych planów. Wszystkie panie zjawiają się u jednego ginekologa, którego zapiski otwierają książkę i dalekie są od tego, co chcielibyśmy, by myślał o nas lekarz. Ireneusz Skrobak (nazwisko doskonale współgra z jego renomą) przyjmuje swoje pacjentki w prywatnym gabinecie, gdzie – chcąc, nie chcąc – miły jest, bo być musi; ale pracuje także w szpitalu, w którym uśmiechu i serdeczności nikt już od niego nie wymaga, a on nie ma zamiaru nimi obdarzać.

Jego „klientkami” są Greta, Honorata, Beata, Adriana i Agata.

Pierwsza z pań, Greta, jest, podobnie jak Skrobak, lekarką, która dziecka pragnie ponad wszystko. Jej desperackie próby zajścia w ciążę coraz bardziej irytują jej męża, który musi być na każde wezwanie biologicznego zegara kobiety. Ich życiem rządzi owulacja, a współżycie już dawno przestało być przyjemnością.

Honorata to z kolei bohaterka niezwykle płodna. Mimo że początkowo chciała mieć dużą rodzinę, po drodze okazało się, że jej pragnienie jest niczym w porównaniu z obsesją jej męża. Uważa on, że jego małżonka ma rodzić jedno dziecko za drugim, nie zważając przy tym na jej samopoczucie.

Beata problem z dzieckiem ma zgoła inny – to nie ona jest w ciąży, lecz przygodna kochanka jej męża. Kobieta postanawia wziąć sprawę w swoje ręce i – po odrzuconej przez przyszłą mamę propozycję aborcji – kontroluje przebieg ciąży.

Adriana jest kobietą spełnioną zawodową, za nic ma jednak płeć przeciwną. Pragnie dziecka, jednak nie chce w tym celu poświęcać swojego ciała ani obcować z mężczyzną, którym pogardza. Wynajmuje zatem surogatkę…

Agata tak bardzo chce zatrzymać przy sobie ukochanego, że postanawia „zapomnieć” o tabletkach antykoncepcyjnych, które powinna regularnie zażywać.

Wszystkie bohaterki łączy desperacja w dążeniu do celu, jakikolwiek by on nie był. Zrobią one wszystko, by osiągnąć swoje zamysły, nawet gdyby po drodze miały zadeptać innych. Ich życiu przygląda się Skrobak, który niejedno widział i niejedno słyszał. Swoje też myśli.

Rogińska stworzyła książkę niezwykle aktualną, w której zderzają się pragnienie ciąży i chęć pozbycia się jej, lekkość w zachodzeniu w nią i niemożność posiadania dziecka mimo wielu podjętych prób. Autorka dotyka delikatnej materii, poruszając się w przestrzeni macierzyństwa, niepłodności, planowania powiększania rodziny, ale też planowania tego, jak nie przyczyniać się do przyrostu naturalnego. Pokazuje przy tym różne drogi dochodzenia do upragnionego dziecka: naturalną ciążę, in vitro, adopcję, naprotechnologię, dzięki surogatce. Nie boi się opisywać różnorakich przypadków i wskazywać na odmienne reakcje towarzyszące ciąży – tak emocjonalne, jak fizjologiczne. Prezentuje przypadki kobiet, które świadomie decydują się na samotne macierzyństwo, ale też takich, dla których ciąża jest jedyną drogą do zatrzymania przy sobie mężczyzny. Nie zbywa także milczeniem przypadków tych par, które ze względów zdrowotnych boją się podejmować decyzję o dziecku i odraczają ją w czasie.

Rogińska podejmuje mnogość tematów, pozostawiając wiele pola do dyskusji. Debata nad poruszanymi w tekście problemami na pewno będzie gorąca.

Polecam – nie tylko kobietom, bo mężczyzn temat dotyczy w równym stopniu. 


Inne książki w serii Kobiety To Czytają: 

piątek, 11 sierpnia 2017

Nie myśl, że znikną - Marcin Grygier



Po kapitalnym debiucie – Nie patrz w tamtą stronękwestie powstania i sięgnięcia po kolejną książkę Marcina Grygiera były dla mnie jedynie sprawą czasu.

Autor poprzeczkę ustawił sobie niebezpiecznie wysoko – debiutantom często z wielkim trudem przychodzi dorównanie lub prześcignięcie samego sobie, jednak pisarz udowodnił, że poprzednia książka nie była dziełem przypadku, lecz naturalną konsekwencją wielkiego talentu.

Oto komisarz Walter otrzymuje propozycję pracy w stolicy Górnego Śląska. Choć Katowice kojarzą mu się bardzo stereotypowo, postanawia podjąć się pracy w miejscowej policji. Tutejszym wydaje się to mocno podejrzane – kto przy zdrowych zmysłach przenosi się ze stołecznej na Śląsk? Zazwyczaj drogi awansu biegną zgoła odwrotnie. Przełożony Waltera przydziela mu do pomocy mężczyznę, który dzięki znajomościom swojego wuja, prokuratora Jarząbka, ostrzył sobie pazury na jego miejsce. Niestety teraz musi pracować pod czyjeś dyktando, co bardzo mu się nie podoba.

W  tym samym czasie, gdy Walter zostaje przeniesiony na Śląsk i przydzielony do sprawy brutalnego zabójstwa pary gejów, w  jego życiu pojawia się Luiza – bratanica, której dotąd nie miał okazji poznać. Jej obecność, jak się okazuje, nie jest dziełem przypadku, nie ma też nic wspólnego z próbą zacieśnienia więzi rodzinnych…

Co mają ze sobą wspólnego znalezione w parku zmasakrowane zwłoki śląskiego biznesmena i pojawienie się Luizy?

Grygier po raz kolejny udowodnił, że pisanie ma we krwi. Intryga, którą stworzył jest spójna, fabuła wciągająca, a akcja pędzi w zawrotnym tempie – gdy raz zaczniesz czytać, nie możesz wysiąść z wagonu zwanego powieścią, bo pędzi tak prędko, że nie sposób się z niego wydostać. 

Autor wykreował postać komisarza bardzo stereotypowego – mierzącego się z traumą przeszłości i bolesną utratą ukochanych kobiet, które zabrała mu praca w policji; topiącego swe smutku w alkoholu i próbującego wyrwać się ze szpon nałogu, lecząc bezsenność i koszmarne wizje innymi środkami. Jego przeszłość policyjna nie jest krystaliczna, co rzecz jasna wykorzystują jego antagoniści, znajdujący się nie gdzie indziej, jak właśnie w jego środowisku zawodowym. Oto Jarząbek – ten, który ma największe kontakty, okazuje się uwiązany w konszachty z mafią narkotykową, co rusz stawiającą nowe żądania do natychmiastowej realizacji. Podejrzani w sprawie o zabójstwo także borykają się z pamięcią o wydarzeniach sprzed wielu lat, a żądza zemsty dojrzewa w nich od dawna. Autor stworzył powieść, w której nie ma postaci jednoznacznie dobrych i złych. Są za to ludzie z krwi i kości, dręczeni demonami przeszłości, borykający się z trywialnymi problemami oraz traumatycznymi doświadczeniami, determinującymi każdy ich ruch.

Nie myśl, że znikną w niczym nie ustępuje powieści debiutanckiej, potwierdzając jedynie zdolności twórcze Grygiera. Lektura – na skutek lokalizacji tak bliskiej mojemu sercu (szczególnie moja rodzinna Ruda Śląska) – stała się dla mnie przyjemna w dwójnasób, bowiem nie ma nic bardziej łechcącego czytelniczą próżność niż wiedza empiryczna na temat przestrzeni, w których poruszają się bohaterowie. Znajomość topografii miejsc, w których toczyła się akcja, potęgowała moją radość płynącą z czytania i sprawiała, że z miejsca poczułam wspólnotę doświadczeń z bohaterami. Zupełnie inaczej będę także od dziś patrzeć na opisywane w powieści miejsca. Zaczynam także rozumieć, dlaczego wedle statystyk moje miasto jest jednym z najniebezpieczniejszych w Polsce…;)

Jeśli szukacie kryminału z wyższej półki,a nie taniej ramoty klasy B - trafiliście doskonale.


Autorowi zaś ogromnie kibicuję, czekając jednocześnie na kolejny tom - nie mam wątpliwości, że będzie doskonały.


środa, 9 sierpnia 2017

Jak Kalle rozprawił się z bykiem - Astrid Lindgren, Marit Tornqvist


Jak Kalle rozprawił się z bykiem to kolejna, dwudziesta pierwsza (jeśli nie liczyć wydań zbiorczych) książka obrazkowa Astrid Lindgren wydana nakładem oficyny Zakamarki. Wynik jest imponujący, a gwarantuję, że to jeszcze nie koniec – bardzo płodna pisarka jeszcze długo będzie bawić Wasze dzieci.

Tym razem autorka snuje opowieść o wydarzeniach, które miały miejsce na smalandzkiej wsi w pewną niedzielę wielkanocną. Świąteczny dzień zapowiadał się dobrze, jednak radosną atmosferę celebracji zepsuł pewien bardzo duży i równie silny byk, Adam Engelbrekt.

Zrywając się z powroza, uciekł, porzucając zagrodę i pozostawiając głowiących się nad metodą ponownego zagonienia go na właściwe miejsce właścicieli. Mieszańcy wsi bardzo szybko zgromadzili się wokół zagrody, jednak żaden z nich nie miał pomysłu, jak poradzić sobie z  tak rosłym bykiem. Wszyscy zapomnieli już, że są święta, próbując raz po raz pomóc Svenssonowi w zagonieniu byka do obory. Niestety, wszyscy byli przerażeni. Czas mijał, a zwierzę ani myślało wracać czy też okazywać jakiekolwiek zmęczenie. 

(...)

Dzięki przyjaznym dla oka literom, stosunkowo niewielkiej ilości tekstu oraz dominującym nad nim ilustracjom Marit Tornqvist, całość stanowi doskonałą propozycję dla początkującego czytelnika, który będzie mógł oddawać się lekturze samodzielnie, nie tylko przeżywając radość z  niej płynącą, ale także kształtując umiejętność czytania i czerpiąc przyjemność z obcowania z  dobrą literaturą dla młodego odbiorcy.



Czytaj całość:




wtorek, 8 sierpnia 2017

Wielka księga pociągów - Mattias de Leeuw


Wielka księga pociągów to nic innego jak zgrabnie wydany przewodnik dla najmłodszych po dwustuletniej historii kolei, z którego dowiedzą się oni mnóstwa interesujących rzeczy, szczególnie cennych dla miłośników sunących po szynach maszyn.

Mattias de Leeuw swoim pociągiem zabiera czytelnika w wyjątkową podróż, wiodącą szlakiem daleko aż do pierwszych lokomotyw parowych powstałych w Anglii. Stamtąd jedzie do Północnej Ameryki, by tam zgłębić tajniki linii transkontynentalnej, następnie zaś porywa nas do Belgii.
Ostatnim przystankiem będą nowoczesne i superszybkie pociągi przemierzające Japonię, zaś pomiędzy tymi dwoma stacjami poznamy całe mnóstwo ciekawostek dotyczących kolei i osób nią zarządzających.

Wraz z autorem przemierzymy fascynującą trasę i prześledzimy niesamowity postęp technologiczny, któremu nie oparły się także pociągi – od kolei napędzanych końmi, po superszybkie i ultranowoczesne japońskie „żelazne konie”. Autor w bardzo przystępny sposób dzieli się swoją wiedzą na temat kolei, gwarantując każdemu fanowi tematu wiele przydatnych informacji i świetną zabawę. Książka jest świetnie ilustrowana – poza samymi pociągami zarysowuje kawałek świata typowego dla danych czasów – charakterystyczne stroje, elementy przestrzeni, ukazujące jak wiele zmieniło się na przestrzeni minionych dwustu lat w każdej dziedzinie życia. Czytelnik może przyjrzeć się zarówno zwykłym wagonom, jak i specjalnym wagonom królewskim – luksusowym i wyposażonym całkiem inaczej niż te, które znamy z codziennych podróży. Poznawanie historii kolejnictwa może być także pretekstem do snucia opowieści i wymyślania historii – ilustrację aż się proszą o zwerbalizowanie tego, co się na nich dzieje!



Dobra lekcja historii podana w niezwykle ciekawy sposób – prawdziwa gratka dla każdego młodego czytelnika i – co tu kryć – ciekawskiego rodzica. Książka operując zarówno tekstem, jak i obrazem, niezwykle angażuje wyobraźnię. Tym bardziej, że ilustracje nie są statyczne, lecz bardzo dynamiczne, umiejscowione w konkretnej sytuacji historycznej, co jest rzadkością w tego typu publikacjach. Poza walorami edukacyjnymi, posiada ona niewątpliwe walory estetyczne, będąc ogromną pożywką dla dziecięcej imaginacji.

Obiecuję Wam dużo frajdy z  lektury.


To co, bilety naszykowane? Pora na ostatni gwizdek i – odjazd! Ciuf, ciuf! 



poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Lato - Tove Jansson




Tove Jansson już dawno przestała kojarzyć się szerszemu gronu odbiorców jedynie z Muminkami, które, co tu kryć, przyniosły jej największy rozgłos i popularność, rokrocznie zapewniając jej kolejne pokolenia miłośników.

Nowych wydań doczekały się już kierowane do dorosłego odbiorcy Wiadomość,Córka rzeźbiarza i Słoneczne miasto, zaś Lato jest nieuniknioną, jakże przyjemną konsekwencją szerzącej się w Polsce miłości do pisarki, zwanej dziś #tovelove.

Książka ta stanowi zapis scen z życia babci i wnuczki. Sophie to sześcioletnia, rezolutna i zadziorna dziewczynka, który sporo czasu spędza ze starszą, charakterną kobietą, dzieląc z nią nie tylko tajemnice, ale także opowieści, które razem snują, dając popis swojej wyobraźni. Kobiety – młodziutka, wchodząca w życie i starsza, będąca już u jego kresu – spędzają lato na jednej z fińskich wysepek – w miejscu przyjaznym, obłaskawionym i cierpliwie wysłuchującym ich rozmów o życiu, śmierci, Bogu, lękach, miłości, otaczającym świecie, szacunku do zwierząt, nawet tych najdrobniejszych, braku zgody na powolne umieranie. Wraz z nimi jest tam również tata – ten jest jednak jedynie tłem, elementem opowieści, który nie wysuwa się na pierwszy plan, widnieje gdzieś na horyzoncie, jako ten, przed którym obie mają sekrety. Bohaterki – obserwowane z daleka – mogą sprawiać wrażenie wiecznie skłóconych, ich relacja jest bowiem nietypowa. Sophie jawi się jako dziecko niewychowane – kłótliwa, obrażalska, pyskata, nie zawsze (rzadko) grzecznie odzywająca się do babci. Starsza pani zaś z pobłażliwością traktuje te jej odzywki, dając na nie przyzwolenie.  Jansson zarysowuje świat, w którym bohaterki uczą się od siebie wzajemnie – babcia przekazuje młodszej swoje sekrety, które ta odkrywa z dziecięcym entuzjazmem, zaś młodsza odkrywa przed starszą swoje tajemnice, swoje obawy i tęsknoty, z których nikomu innemu się nie zwierza. Ich relacja wydaje się czysto koleżeńska – nie jest to babcia znana z baśni, zasiadająca w bujanym fotelu, lecz wiekowa, aczkolwiek energiczna starsza pani, która pozwala wnuczce na wiele wcale nie po to, by ją rozpieszczać, lecz po to, by poznać jej ukryte obawy.

(...)

Czytaj dalej:


sobota, 5 sierpnia 2017

Wilk powrócił - Geoffroy de Pennart



Uwaga! Wilk powrócił!

Ten, przed którym drży cały las nieuchronnie się zbliża. Gdy miejscowe gazety podały do publicznej wiadomości informację o powrocie miejscowego bandyty, Królik ze strachu nie mógł zmrużyć oka. Postanowił zabezpieczyć swoje mieszkanie, zamykając się na cztery spusty. Nie tylko on jednak przeraził się lokalnymi doniesieniami. Wiedzeni strachem sąsiedzi: Trzy Małe Świnki, Koza z siedmioma Koźlętami, Jagniątko, Piotruś i Czerwony Kapturek co rusz pukali do drzwi Królika, by u niego szukać schronienia i pociechy.

Wszak, jak wiadomo – razem jest zawsze raźniej. A gdy w jednym pomieszczeniu spotkają się wszystkie baśniowe postaci uciekające przed Wilkiem – bać nie ma się już czego. Pozostaje jedynie w doborowym towarzystwie, przy kapitalnej zabawie i świetnym jedzeniu przeczekać najgorsze. Czy bohaterom uda się uniknąć konfrontacji ze strasznym i wygłodniałym Wilkiem? Jak poradzą sobie ze swoim największym strachem? Czy w ogóle jest się czego bać?


O tym wszystkim przeczytacie w książce Geoffreya de Pennarta, która to obłaskawia wszelkie lęki wygenerowane przez baśnie, a dzięki przyjaznej czcionce, małej ilości tekstu i barwnym ilustracjom autora, pozwala nawet początkującemu czytelnikowi na samodzielną lekturę i dobrą zabawę.

Publikacja ta otwiera serię dwunastu opowieści, których bohaterem będzie osławiony, a później zrehabilitowany Wilk. Bardzo dobre preludium!



piątek, 4 sierpnia 2017

Fantazmaty i literacki konkurs


Drodzy, dziś ciekawa propozycja dla tych z Was, którzy parają się pisaniem;)

Przedstawiam Wam projekt Fantazmaty, którego celem jest promocja polskiej literatury fantastycznej poprzez publikację antologii opowiadań. Całość powstałego zbioru będzie dostępna za darmo w wersji elektronicznej.

W ramach Fantazmatów organizowany jest konkurs literacki. Każdy, niezależnie od wieku czy doświadczenia, może nadesłać swój tekst, a najlepsze z nich zostaną dołączone do powstającej antologii.

Tematyka prac: wszelkiego rodzaju fantastyka
Limit znaków: 40 000 znaków ze spacjami
Termin nadsyłania prac: do 1 października 2017

Więcej informacji możecie uzyskać na stronie:
www.fantazmaty.pl/konkurs


Poniżej przedstawiam zasady udziału.


Regulamin

 1. Warunki udziału w konkursie: 

1. W konkursie mogą brać udział teksty o tematyce fantastycznej, których długość nie przekracza 40 000 znaków ze spacjami.
2. Teksty przesłane na konkurs nie mogą być wcześniej publikowane (także fragmentami) oraz muszą stanowić oryginalne dzieło autora (tak zwane “fanfiki” nie mogą brać udziału w konkursie). Jeden autor może przesłać co najwyżej jeden tekst, dopuszczona jest możliwość pisania w duecie.
3. Nie ma możliwości zamiany tekstu biorącego udział w konkursie, przesłane i przyjęte opowiadanie oficjalnie bierze udział w zmaganiach.
4. Tekst musi zostać napisany przynajmniej poprawną polszczyzną. Teksty napisane w sposób rażąco pogwałcający zasady języka polskiego, nie będą oceniane przez jurorów. Autorzy zobowiązani są do sformatowania tekstu według wskazówek zamieszczonych niżej na stronie.
5. Konkurs nie ma ograniczeń wiekowych, może w nim brać każda osoba, niezależnie od wcześniejszego dorobku autorskiego.
1. Opowiadania będą przyjmowane w dniach 5 czerwca – 1 października 2017 roku. Jednocześnie będą one badane pod kątem spełnienia wymagań konkursowych, a informację o przyjęciu lub odrzuceniu tekstu autorzy otrzymają mailowo.
2. W dniach 2 października – 31 grudnia 2017 roku jurorzy ocenią nadesłane. Tożsamość autorów opowiadań zostanie utajniona.
3. Wyniki zostaną opracowane w dniach 1 stycznia – 7 stycznia 2018 roku. W tym czasie zwycięzcy zostaną powiadomieni mailowo.
4. Wyniki zostaną opublikowane na stronie http://fantazmaty.pl najdalej 21 stycznia 2018 roku.
5. Do 31 stycznia 2018 roku będziemy przyjmować od autorów zgody na publikację.

3. System oceniania nadesłanych prac: 

1. Na ostateczną cenę tekstu wpływ będą miały trzy kryteria: fabuła [50%], pomysł [25%], styl [25%]. Oceny, po pomnożeniu przez wagi podane w nawiasach, zostaną zsumowane.
2. Teksty oceniane będą według wyżej wspomnianych kryteriów, za każdy z trzech elementów juror może przyznać od 0 do 10 punktów. Maksymalna liczba punktów do zdobycia od jednego jurora to 10 (po uwzględnieniu wag podanych w nawiasach).
3. Każdy z jurorów może jednorazowo przyznać autorowi 0,5 punktu za szczególne walory tekstu.
4. Decyzje jury są ostateczne i nie podlegają odwołaniom.
5. Do publikacji w antologii zostanie zaproszonych do 5 autorów ze zdobytą najwyższą liczbą punktów, przy jednoczesnym spełnieniu punktu 4.3.

 4. Postanowienia końcowe: 

1. Wszystkie sytuacje sporne i wątpliwości w związku z przebiegiem konkursu rozstrzygane będą przez redaktora prowadzącego.
2. Nadesłanie tekstu jest równoznaczne z akceptacją powyższego regulaminu.
3. Za kryterium dopuszczenia do publikacji uznawane jest zdobycie co najmniej 33 punktów.
4. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do dowolnej modyfikacji regulaminu w czasie trwania konkursu.
5. Autorzy zachowają pełnię praw majątkowych do swoich tekstów


czwartek, 3 sierpnia 2017

Kawiarnia Literacka na OFFie - 04-06.08.2017



Empik współtworzy Kawiarnię Literacką na OFFie

„Wszyscy” to słowo, które określa tegoroczną Kawiarnię Literacką. – Chodzi o to, by na chwilę zapomnieć o podziałach i skupić się na tym, co nas łączy – mówi kuratorka tegorocznej sceny literackiej na OFFie, Sylwia Chutnik. I jednocześnie zaprasza do znanego z literackiego festiwalu Apostrof Domku Czytelniczego.


Motywem przewodnim literackich rozmów jest wspólnota. Spory i podziały zostaną zawieszone, by zastanowić się, czy jest coś, co łączy i sprawia, że można powiedzieć „wszyscy”. Organizatorzy OFF Festivalu i Partner Kawiarni Literackiej – Empik, zapraszają na debaty i słuchowiska na żywo, czyli czytanie książek przez ich autorki i autorów przy akompaniamencie muzyków. Tegoroczna Kawiarnia Literacka nawiązuje do atmosfery czytania w domu. Na łóżku lub w wygodnym fotelu. Spokojnie, wbrew natłokowi pracy i codziennej szamotaniny. Między innymi z tego powodu na OFFie stanie Domek Czytelniczy, który zadebiutował na tegorocznym Apostrofie. Międzynarodowym Festiwalu Literatury organizowanym przez Empik.

W Domku Czytelniczym uczestnicy OFFu znajdą nie tylko przyjemną atmosferę – drewniane wnętrze wypełnione książkami i przyjemne czerwone leżaki przeznaczone do odpoczynku z lekturą, ale spotkają także specjalistę, który doradzi, co czytać i po rozmowie przekaże spersonalizowaną listę lektur. Inicjatorzy Domku wierzą, że każda dobrze polecona książka tworzy na świecie nowego czytelnika albo cementuje pasję do czytania.

W ramach akcji Oceń książkę po okładce podczas festiwalu będzie można zobaczyć wystawę okładek książek zaproszonych pisarzy. W namiocie Kawiarni Literackiej zostanie otwarta pop-up księgarnia, w której będzie można oddać się najmilszej czynności na świecie: kompulsywnym zakupom książek.

OFF Festival powstał w 2006 roku nie po to, by się wszystkim podobać, ale po to, by intrygować, zadawać pytania, oburzać, prowokować do dyskusji, inspirować. Dyrektorem i pomysłodawcą festiwalu jest były wokalista i współzałożyciel zespołu Myslovitz – Artur Rojek.


PROGRAM KAWIARNI LITERACKIEJ NA OFF FESTIVALU

Piątek, 4 sierpnia

17.30 Wszyscy jesteśmy dziwni
Łatwo nazwać kogoś wariatem, ale co stanie się, kiedy ktoś powie tak o nas? Jakie są normy społeczne i kto zasługuje na miano Innego? Czy można być dumnym dziwakiem i jaka jest cena życia na marginesie. Porozmawiamy z Karoliną Sulej (dziennikarką i kulturoznawczynią, której książka o Coney Island i Paradzie Syren będzie miała premierę za kilka tygodni) i Maciejem Sieńczykiem (rysownikiem, kolekcjonerem i autorem książki Wśród przyjaciół).

19.30 Wszyscy boimy się wojny
Wojna już trwa. W krajach ościennych, na Dalekim Wschodzie, za drzwiami. Pytanie, kiedy przyjdzie i do nas – a może już staliśmy się żołnierzami, nie zdając sobie z tego sprawy? O co w takim razie walczymy i czy jest możliwa dezercja? Do tych rozważań zaprosiliśmy Grażynę Plebanek, pisarkę mieszkającą na co dzień w Brukseli i Ziemowita Szczerka, dziennikarza i pisarza odkrywającego meandry wschodnich lądów.

21.40 Słuchowisko, czyli Michał Witkowski czyta fragmenty nowej książki Wymazane.

Sobota, 5 sierpnia

17.35 Wszyscy jesteśmy z Lema
Stanisław Lem odkrył przed nami kosmos, roboty, nowoczesność, która stała się dość szybko czymś oczywistym. Odkrył też człowieka. A w czasie naszej rozmowy Wojciech Orliński odkryje dla nas Lema. Pomoże mu w tym Szymon Kloska, bibliofil, dziennikarz.

22.00 Wszyscy płaczemy
Pewnie, że trzeba być człowiekiem sukcesu. Uśmiechniętym i zadowolonym. Jeśli jest nam smutno, to zawsze można łyknąć tabletkę lub iść na terapię. Lub się po prostu rozpłakać.
O tym, jak to jest być ostentacyjnie nieszczęśliwym, opowiedzą: Małgorzata Halber, dziennikarka muzyczna i autorka Najgorszego człowieka na świecie, Natalia Fiedorczuk-Cieślak, autorka Jak pokochać centra handlowe, wokalistka oraz Robert Rient, autor reportaży o Świadkach Jehowy.

00.05 Słuchowisko Natalii Fiedorczuk-Cieslak, czyli fragmenty  Jak pokochać centra handlowe, przy akompaniamencie żeńskiej zespołu Wilcze Jagody.

Niedziela, 6 sierpnia

17.30 Wszyscy jesteśmy zwierzętami
Oczy zwrócone w stronę przyrody. Bo najpierw ja zepsuliśmy, a teraz mamy na ten temat refleksję. Tylko czy drzewa i zwierzęta nam wybaczą? O ptakach, wilkach i komarach porozmawiamy ze Stanisławem Łubieńskim, autorem  książki Dwanaście srok za ogon.

19.30 Wszyscy lubimy, żeby się coś działo
Proza gatunkowa, przygody i akcja: co łączy starą Warszawę, powieść dla młodzieży i podsłuchiwanie swojego ojca? Opowiedzą nam o tym Julia Szychowiak, poetka, Rafał Kosik, najpopularniejszy autor powieści dla młodzieży i Grzegorz Kalinowski, autor cyklu Śmierć frajerom.

21.40 Słuchowisko Szczepana Twardocha przy akompaniamencie Kobiety z Wydm.




środa, 2 sierpnia 2017

Światło nie może zgasnąć - Diane Chamberlain


Gdy doktor Olivia Simson ma właśnie kończyć dyżur na pogotowiu i wrócić do oczekującego na nią męża, z którym od jakiegoś czasu, ze względu na jego chorą fascynację miejscową artystką Annie O’Neill, jej się nie układa, zostaje wezwana do nagłego przypadku – rany postrzałowej klatki piersiowej.

W rannej rozpoznaje ona kobietę odpowiedzialną za kryzys w jej małżeństwie, jednak urazy nie biorą u niej góry nad zdrowym rozsądkiem. Widząc, że stan pacjentki jest krytyczny, jej serce przestrzelone na wylot i że z pewnością umarłaby ona podczas transportu do innego szpitala, zdecydowała się na natychmiastową operację, będącą dla rannej jedyną szansą na przeżycie. Niestety, Annie zmarła, pozostawiając w rozpaczy nie tylko swoją rodzinę, ale także całą miejscową społeczność, w oczach której uchodziła ona za świętą oraz jej męża, który w tym momencie postanowił od niej odejść.

Każdy zadawał sobie jedno pytanie: czy Olivia zrobiła wszystko, by pomóc Annie, czy może z premedytacją podjęła taką, a nie inną decyzję, skazując ją na śmierć?

Śmierć miejscowej świętej była dla kobiety szokiem oraz okazują do tego, by w końcu bliżej poznać tę, która zabrała jej męża. Bohaterka zaprzyjaźnia się z Alekiem, wdowcem po swojej pacjentce i małymi kroczkami zgłębia tajniki życia i legendy Annie. Po drodze okazuje się, że do świętości wiele jej brakowało, a losy jej i męża Olivii są dziwnie splecione...

Jestem pod ogromnym wrażeniem lektury i wciąż zachodzę w głowę, jak to możliwe, że każda książka Chamberlain jest tak świetnie i płynnie nakreślona, pisana z widoczną wprawą i lekkością, bez żadnych większych pisarskich wpadek (przynajmniej tych jeszcze nie miałam okazji czytać). Autorka ma całkowitą władzę nad językiem, który nie wymyka jej się ani na moment.

To opowieść tkana w taki sposób, że gdy się ją czyta, cały świat wokół znika – nieważne jest śniadanie, stygnąca herbata, nawołujący domownicy, upływający czas – tego praktycznie się nie czuje. Wsiąknęłam w tekst tak bardzo, że ani się obejrzałam, a był środek nocy. Chamberlain jest depozytariuszką niekwestionowanego daru snucia narracji – jest w tym prawdziwą mistrzynią. Jej książki czytam namiętnie, ale jeszcze nigdy aż tak bardzo nie zżyłam się z ich bohaterami. Tym bardziej cieszy mnie, że planowane jest niedługie wydanie drugiego i trzecie tomu, które autorka napisała na wyraźne życzenie (lub żądanie, jak kto woli) fanów jej twórczości.

Powieść jest tak emocjonująca, że nie sposób przejąć koło niej obojętnie. Wyróżnia się na tle innych książek należnych do jej gatunku, promieniuje niczym tytułowe światło, zachęcając do sięgnięcia po nią. Także bohaterowie zostają z czytelnikiem na dłużej – ich zagmatwane losy, zranienia, kłamstwa, w które się uwikłali i wreszcie oczyszczające i wyzwalające spotkanie z prawdą, zrzucającą łuski z oczu i odzierającą ze złudzeń, sprawiają, ze czuje się z  nimi wręcz namacalną łączność. Chamberlain stawia szereg pytań do dyskusji: czy warto strzec tajemnic pomimo wszystko i za wszelką cenę, czy zdrada może zostać wybaczona, co jest gorsze: ukrywanie prawdy czy niewierność? To jedynie wierzchołek góry lodowej, bowiem równie istotne co kwestie uczciwości, są tutaj zagadnienia relacji rodzicielskich, (nie)wydolności wychowawczej, zdolności do stawiania granic, umiejętności radzenia sobie ze stratą, szukania winnych w obliczu tragicznych wydarzeń, a także wielu innych, których czytelnik sam może dociekać, bowiem – jak to u Chamberlain – powieść nie jest naskórkowa, porusza wiele wątków i rodzi wiele wątpliwości, często ukrytych głęboko pod powierzchnią. Zmusza niejako do odkrywania kolejnych warstw.

Nie mogę się doczekać kolejnych tomów, a Wam szczerze polecam lekturę książki – pochłonie Was bez reszty.


Inne książki w serii Kobiety To Czytają: