Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cecelia Ahern. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cecelia Ahern. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 września 2017

Doskonała - Cecelia Ahern



Doskonała Cecelii Ahern, to kontynuacja Skazy ­­­– pierwszej w dorobku autorki powieści young adult. Napisana z dużo większym rozmachem i doskonale wykorzystująca potencjał swojej poprzedniczki historia, którą wyróżnia skoncentrowanie się na przemianie głównej bohaterki – Celestine. Oto młoda dziewczyna, niegdyś potulna, wycofana i grzeczna, teraz staje się symbolem społecznych przemian i ruchu będącego formą buntu przeciwko władzy i nierówności. Dynamizm widoczny jest jednak nie tylko za sprawą głównej postaci, ale praktycznie na każdym poziomie powieści. Akcja pędzi, nie myśląc wcale o tym, by choć na chwilę pozwolić czytelnikowi na oddech. Tę prędkość czuje się nawet wtedy, gdy książkę czyta się urywkami, z dużymi przerwami – to zaś świadczy o wielkim talencie pisarki do podtrzymywania zainteresowania odbiorcy.
Dziewczyna potraktowana ze szczególnym okrucieństwem przez sędziego, ma w swoich rękach ogromny atut – jest w posiadaniu filmu, który nie dość, że obnaża przedstawiciela Trybunału jako fałszywego i sadystycznego, a ją samą jako ofiarę nieludzkich rozkazów, to jeszcze każe poddać w wątpliwość słuszność wszelkich osądów przezeń dokonanych.

Sędzia za wszelką cenę będzie chciał uciszyć bohaterkę, nie licząc się z nikim i z niczym – gra toczy się bowiem o władzę i honor. Ku jego nieszczęściu, dziewczyna ma u swego boku szereg ludzi widzących w niej nadzieję na wyjście spod reżimu, których wiara przemienia ją w prawdziwą przywódczynię – tym prędzej, że niesiona jest również mocą rodzącego się, ale jakże silnego, młodzieńczego uczucia.
Autorce udało się utkać kontynuację znacząco przewyższającą poziomem swoją poprzedniczkę – w pierwszym tomie bowiem wyczuwało się pewną pisarską nieśmiałość, delikatność podczas stawiania kroków w nowym gatunku, będącym dla Ahern niczym innym jak terra incognita.  Doskonała pozwoliła jej na rozwinięcie skrzydeł i wykazanie się nie tylko sprawnością pisarską, ale również umiejętnością wplatania w fabułę istotnych wątków społecznych o wymiarze ogólnoludzkim i uniwersalizującym. Autorka pozwala wybrzmieć poglądów bohaterów na temat świata zdominowanego przez reżim doskonałości, stającej się obsesją każdego z mieszkańców. Tak silną, że w jej imię godzili się na jawną niesprawiedliwość i bezlitosne traktowanie tych, którzy w sztywne ramy perfekcji zwyczajnie się nie mieścili, odstając mniej lub bardziej od tego, co władza nazwała idealnym i nieskażonym. Ahern ukazuje świat, w którym ludzie owładnięci szałem stali się wrogami sami dla siebie, ale i w którym wciąż tli się iskierka nadziei.
Doskonała niewątpliwie wywołuje wiele emocji i nie pozwala nudzić się podczas lektury. Ma ponadto wymiar nienachalnie dydaktyczny i refleksyjny – stanowi swoistą przestrogę przed tym, byśmy nigdy nie dopuścili do powstania świata zdominowanego przez obsesję doskonałości, którą tak usilnie promują media, chcące zarobić – nic więcej – na ludzkiej podatności na sugestie.

Polecam Waszej uwadze. 

Inne książki Ahern na blogu:



środa, 30 sierpnia 2017

Skaza - Cecelia Ahern



Choć Cecelia Ahern znana przede wszystkim z takich powieści jak PS Kocham Cię czy Love, Rosie, będących typowymi historiami obyczajowymi, w ręce czytelników oddała ona także pierwszą powieść z  gatunku young adult, dedykowaną przede wszystkim młodzieży.

Bohaterką Skazy jest Celestine – dziewczyna uznawana zarówno przez rodziców, jak i chłopaka oraz jego ojca i przyjaciela rodziny – sędziego Trybunału demaskującego wszelkie nieprawidłowości moralne toczące społeczeństwo za osobę idealną, wzór cnót. Gdy więc pewnego dnia, widząc jawną niesprawiedliwość w traktowaniu Naznaczonych, decyduję się ona pomóc starszemu, słaniającemu się mężczyźnie, na skutek czego ukarana zostaje ona przez Trybunał na pięć skaz, jej czarno-biały świat przestaje jawić się tak jak do tej pory. Zarówno siedemnastolatka, jak i coraz większe grono ludzi widzące w niej przywódczynię przyszłej rewolucji, zaczynają spostrzegać, że moralność głoszona przez Trybunał jest podwójna, a działalność tegoż coraz częściej skupia się nie na ochronie społeczeństwa, lecz na wymierzaniu zemsty w białych rękawiczkach.

Coraz więcej ludzi zauważa, że w świecie, w którym za każde, nawet najdrobniejsze przewinienie grozi surowa kara, nie da się żyć, nie zatracając człowieczeństwa.

Celestine mimowolnie staje się symbolem zmian, gromadząc wokół siebie tyleż zwolenników, co przeciwników. Jej życie, dotąd normalne i pożądane przez każdą nastolatkę, staje się wegetacją znaczoną rytmem zakazów i nakazów oraz ciągłymi kontrolami Demaskatorów.

Skaza to dystopijna opowieść wpisująca się w nurt popularnych narracji rzędu Igrzysk śmierci czy też Niezgodnej, w których jednostka buntuje się, stając się zarzewiem zmian i rewolucji w społeczeństwie mimowolnie poddawanym rządom terroru i zastraszania. Autorka przestrzega w niej przed nadmiernym perfekcjonizmem promowanym przez media oraz literaturę poradnikową, ale także zaświeca czerwoną lampkę tam, gdzie zaczyna się polityka – Ahern w sposób jawny i czytelny pokazuje, że tam gdzie jest władza, tam można przeforsować każdą teorię i prawo. Jako że prywatnie powiązana jest ona ze środowiskiem politycznym, dosyć łatwo o wniosek, że jej obserwacje mają źródło w rzeczywistości i są przestrogą zarówno dla tych, którzy władzę chcą pozyskać, jak i dla tych, którzy są jej poddani, a widzą jedynie to, co rządzący chcą pokazać.

Mimo że Ahern do tej pory specjalizowała się w powieściach słodko-gorzkich, opartych na wątkach miłosnych, a jej powieści z reguły były promienne i zarażały optymizmem, z mrocznym klimatem Skazy poradziła sobie wcale nie gorzej, udowadniając, że ma jeszcze sporo do zaproponowania czytelnikom i nie pozwalając tym samym zaszufladkować się jedynie jako autorki romansów i powieści kobiecych.

Choć powieść ta ma pewne niedoskonałości (kilka przestojów w akcji, powolna przemiana bohaterki) tłumaczę je sobie tym, że jest ona jedynie przygrywką do uniwersum, które w kolejnych tomach zostanie należycie rozbudowane i naszpikowane większą brutalnością oraz nieprzewidywalnością, nie zaś delikatnością, za którą wciąż – chcąc, nie chcąc – nieco chroni się autorka.

Liczę, że kolejne części będą napisane z jeszcze większym przytupem i cechować je będzie jeszcze większa moc narracyjna. Już teraz nie mogę się doczekać adaptacji filmowej, o którą książka aż się prosi, a której realizacji podjęła się wytwórnia Warner Bros.

Tymczasem polecam lekturę.

Inne książki Ahern na blogu:





środa, 10 maja 2017

Dźwięki duszy [Lirogon - Cecelia Ahern]



Podczas kręcenia filmu dokumentalnego zwieńczającego materiał o dwu braciach bliźniakach, po śmierci Toma, jednego z nich, głęboko w leśnej dziczy, przez grupę filmową odnaleziona zostaje wyjątkowa dziewczyna, długo ukrywana przed światem. Laura porozumiewa się z nim nieco inaczej niż inni ludzie – uczy się go i oswaja, naśladując nowo zasłyszane dźwięki.

Jej zachowanie przypomina lirogonaptaka mającego praktycznie nieograniczone zdolności mimetyczne. Niezwykły talent z miejsca zostaje dostrzeżony przez Solomona, mężczyznę równie wrażliwego na dźwięki, z którym od razu nawiązuje nić porozumienia oraz Bo – jego życiową i zawodową partnerkę, chcącą wykorzystać dziewczynę, by za jej przyczyną wypromować kolejny film, mający być dopełnieniem jej kariery. Z tego powodu, mimo sprzeciwu Sola, angażuje ją w program StarrQuest, ten zaś w krótkim czasie robi z niej celebrytkę. Dziewczyna zagubiona jest w chaosie świata, który dopiero poznaje. Kakofonia dźwięków towarzysząca jej każdego dnia, wprowadza w jej życie napięcie i zagłusza odgłosy jej młodego serca. Serca po raz pierwszy przeżywające prawdziwą miłość, która – jak się wydaje – będzie niemożliwa do spełnienia. 

Źródło


Trudności z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, mnogość nowych obowiązków, zadań do wykonania i poleceń koniecznych do wykonania na mocy umowy z programem telewizyjnym przytłaczają dziewczynę, powoli tracącą kontakt z osobami, którym zawdzięcza ujawnienie światu po latach życia w ukryciu i odosobnieniu.


Cecelia Ahern po chwilowym spadku formy znów zachwyca. Ujęła mnie historią Laury, całkowicie kupiłam jej nieprzystawalność do dzisiejszych realiów, jej wyobcowanie, a jednocześnie autentyczność, jakiej próżno dziś szukać. Kobieta wyrażała siebie w sposób całkowicie naturalny, czując, że jej serce w końcu może zostać oswojone. 

Lirogon to chwytająca za serce historia nieśmiałej dziewczyny i jej wielkiego talentu, mającego moc przemieniać dusze tych, którzy się z nim zetkną. Niezwykle szczera, naturalna, odarta ze sztuczności współczesnych.

Przy tym wszystkim to opowieść o zgiełku wielkiego miasta oraz mediów i skontrastowanym z nim życiu w leśnej ciszy. Piękna historia, wychwalająca łączność z naturą, mogącą umożliwić odnalezienie samego siebie, a także piętnująca pogoń za sławą i pieniądzem za wszelką cenę, nawet za cenę szczęścia i wolności innych ludzi. Na czasie, choć wcale nie moralizatorska rzecz o kilku bolączkach współczesnego świata. Ahern z właściwą sobie subtelnością i trafnością dokonuje pewnej diagnozy społecznej, ubierając ją w świetną powieść, od której nie sposób się oderwać, i która pozostaje z czytelnikiem na długo. Sama zaś historia miłości rodzącej się w książce, to miód na serce - narodziny pięknego, czystego uczucia wnoszą w czytelnika radość i nadzieję. 

Szalenie mi się podobała.

PO-LE-CAM!

Lirogon - źródło


Czytaj również:





czwartek, 2 czerwca 2016

Miłość i kłamstwa - Cecelia Ahern




O tym, że Cecelia Ahern jest moją ukochaną pisarką wie już cały świat i nikogo przekonywać nie muszę. Moja wielka sympatia to autorki zrodziła się za sprawą jej powieści z pierwszego etapu twórczości – kiedy wydarzeniom codziennym towarzyszyła ukryta magia, historie zawsze miały słodko-gorzki finał i niemalże z całą pewnością można było powiedzieć, że zestawem obowiązkowym do czytania (oprócz książki i dobrej herbaty / kawy) będzie solidna paczka chusteczek.

Od tamtego czasu Ahern przeszła długą drogę pisarską, a jej twórczość ewoluowała. Dziś mogę jedynie z rozrzewnieniem wspominać tamte powieści, bowiem cała magia w  nich zaklęta bezpowrotnie zniknęła – w  jej miejsce pojawiło się twarde stąpanie po ziemi i ugruntowanie akcji w świecie rzeczywistym. Wątki obyczajowe i same pomysły na snute historie wciąż są jednak doskonałe, zatem po każdą kolejną powieść pisarki sięgam ochoczo i bezzwłocznie.

Pomysł na Miłość i kłamstwa poznałam rok temu z ust samej autorki, jednak jego realizację stworzyłam sobie w  głowie całkowicie inną od tego, co dostałam.

Oto Sabrina Boggs podczas porządkowania rzeczy swojego ojca, natrafia na tajemniczą i niezwykle cenną kolekcję, o której istnieniu nie miała pojęcia. Okazuje się, że jej tata był kolekcjonerem i jednym z najlepszych graczy w kulki o jakim słyszała okolica.

Jak więc doszło do tego, że najbliżsi nie mieli pojęcia o jego pasji? Kobieta postanawia dociec prawdy i poznać prawdziwą twarz ojca, którego, jak się okazuje, zupełnie nie znała. Bohaterka działa z tym większą determinacją, gdy dowiaduje się, że najcenniejsze okazy z kolekcji bezpowrotnie zniknęły. Próbuje dowiedzieć się kto stoi za kradzieżą i co tak naprawdę łączyło go z  jej ojcem.
Podczas swoich poszukiwań poznaje dzieciństwo Fergusa, docieka źródła jego zainteresowania i dowiaduje się co przyczyniło się do tego, że marmurki stały się miłością jego życia. Miłością i największym kłamstwem. Pają i obsesją.

Ahern stworzyła powieść, w której oddaje hołd nie tylko pasjom i pragnieniom (oczywiście, gdy nie przesłaniają one reszty życia), ale także sile rodzinnej miłości. Pokazuje jak wielką moc mogą mieć zainteresowania, na które przekierujemy całą życiową energię i którym podporządkujemy wszystko. Autorka pokazuje zarówno moc twórczą, jak i destruktywną zamiłowań. Tak naprawdę książka ta to oddanie głosu samemu Fergusowi – to on wysuwa się na pierwszy plan, on staje się głównym bohaterem, on opowiada o swoim życiu, on staje się przykładem tego, co pasja może zrobić z człowiekiem i jak mocno można się w niej zatracić.

Powieść ta nie zdeklasyfikowała ona innych publikacji autorki stojących na moim osobistym podium, jest jednak dobrym uzupełnieniem kolekcji (sic!)
Akcja płynie w niej dość sennie, monotonnie, nie ma co liczyć na nagłe zwroty akcji czy kaskadę emocji.

Polecam ją wiernym fanom pisarki, reszcie – szczególnie tym, którzy jej twórczości jeszcze nie znają – radzę zacząć od innej jej powieści. Ta może Was znużyć, a byłaby to niepowetowana strata.


***


A wiecie, że rok temu spędziło się moje największe marzenie i miałam możliwość zjeść z  Cecelią Ahern śniadanie? To dopiero była magia! Jeśli jesteście ciekawi jak było, zapraszam na relację – klik. 



Recenzje innych książek Ahern na blogu:






wtorek, 19 maja 2015

Śniadanie z Cecelią Ahern



Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się, że macie możliwość spotkać się ze swoim 'najulubieńszym' pisarzem?:) No właśnie. Ja oszalałam ze szczęścia.

Sobota. Warszawa. Maj. Piękna pogoda. Pijalnia Wedla. Dzień spełniania marzeń.

Gdy w  ubiegły poniedziałek dowiedziałam się, że wygrałam śniadanie z  Cecelią Ahern, nastąpiła pełna mobilizacja (łzy wzruszenia miałam już przy samym ogłoszeniu, że taki konkurs w  ogóle jest – wówczas wypłakałam co się dało:D). Jako że tego samego dnia musiałam być w domu i to o przyzwoitej porze, bo w  niedzielę skoro świt pędziłam do pracy, mój wyjazd musiał być skrupulatnie przemyślany. W  stolicy byłam pierwszy raz, chciałam zatem mimo czasowych ograniczeń co nieco zobaczyć. Pójście na targi odpuściłam sobie zatem zupełnie – tłumy ludzi mnie przytłaczają, wolałam w zamian pospacerować po mieście.




Do Warszawy planowo mieliśmy przyjechać już o godzinie 7.20, ze względu na opóźnienie pociągu byliśmy dopiero o 8, stąd część planów turystycznych nie wypaliła. Na naszym katowickim dworcu byliśmy już o 4, dlatego trochę sennym krokiem wkroczyliśmy do stolicy.



Gdy już przy pomocy nawigacji namierzyliśmy Pijalnię, ze spokojnym sercem ruszyliśmy na Stare Miasto. A tam – szału nie było! Warszawa mnie nie przekonała – ten jej eklektyzm, namieszanie wszystkiego ze wszystkim zupełnie mnie nie uwiódł. Może gdybym miała więcej czasu…


Nie byłam jednak ani nad Wisłą, ani w  Łazienkach, zatem jeszcze kiedyś dam jej szansę, podejrzewając, że tam będzie znacznie lepiejJ Jako że to była nasza pierwsza wizyta wszędzie byliśmy grubo przed czasem, nie do końca mając rozeznanie (i zaufanie:P) ile poszczególne przemieszczanie się z  miejsca na miejsce zajmie nam czasu i dlatego jakieś 2 godzinki zamiast zwiedzać – oczekiwaliśmy. A to na Polskiego Busa, a to pod Pijalnią na same spotkanie:)

Przechodząc jednak do najistotniejszego – spotkania.



Jestem urzeczona! Było tak jak sobie wymarzyłam, a nawet jeszcze lepiej! Cecelia jest obłędna – uśmiechnięta, pogodna, życzliwa, otwarta, mogłabym wymieniać i wymieniać. Bałam się, że wszystkich zje stres, jednak cudowna atmosfera stworzona przez Darię z Business&Culture, tłumaczkę Martę i – oczywiście – samą Cecelię była fenomenalna. Siedzenie naprzeciwko Autorki początkowo mnie krępowało, jednak później było już cudnie. Każdy miał okazję przeprowadzić indywidualną rozmowę (jako że ja i Meme startowałyśmy, to właściwie Cecelia zadawała nam więcej pytań niż my Jej:P). Świetne, bogate doświadczenie, którego nigdy nie zapomnę i długo będę wspominać:) Były podpisy, były zdjęcia, był spokojny czas na polsko-irlandzką wymianę uśmiechów i wreszcie była czekolada – międzynarodowe spoiwo:)


Rewelacja!
Raz jeszcze gorąco dziękuję za tę możliwość! Jestem wnie-bo-wzię-ta!
Jedyne czego żałuję to tego, że nie udało się porozmawiać ze wszystkimi blogerami - niby byliśmy tak blisko siebie, ale każdy był zaaferowany Cecelią i osobami siedzącymi najbliżej:)


Stół obfitości:)









piątek, 15 maja 2015

W pogodni za spełnieniem marzenia...:)

Źródło


Już za parę chwil ruszam na spełnienie swoich marzeń! Ależ jestem podekscytowana! Jeszcze kilka lat temu, ba! jeszcze miesiąc temu nie śmiałabym przypuszczać, że kiedykolwiek będzie mi dane spotkać Cecelię Ahern, pójść na jakieś jej spotkanie autorskie, a teraz nagle... niewypowiedziane marzenie spełnia się z nawiązką! Już jutro nie tylko zobaczę Ahern, nie tylko z Nią porozmawiam, ale także zjem z Nią śniadanie!
To jedna z lepszych nagród za pisanie, naprawdę, nigdy bym się nie spodziewała. Jestem wnie-bo-wzię-ta! Dziękuję, dziękuję, dziękuję za to ogromne wyróżnienie Pani Darii Bednarek, która naprawdę uchyla mi nieba! 
Tyle wspomnień, tyle łez wylanych na Jej książki (szczególnie wtedy gdy nie miałam na nie pieniędzy), tyle radości, dobrych godzin czytania i tyle szalonych pomysłów (z gotowością wydania 300 zł za Na końcu tęczy). Nie mogę się doczekać! Mam nadzieję, że Ahern będzie tak pogodna, jak wynika to z jej sposobu pisania i tak uśmiechnięta jak na zdjęciu powyżej:)

Jeśli ktoś z Was ma do niej jakieś pytania - piszcie śmiało! Z chęcią zadam je w Waszym imieniu już jutro:)

A tymczasem - z wielką tremą i wielkimi nadziejami - ruszam!:)


sobota, 2 maja 2015

Kiedy Cię poznałam Cecelia Ahern



Kiedy Cię poznałam to opowieść wzruszająca i niezwykle budująca, a nawet – umoralniającą.

Ujęła mnie prostotą wydarzeń, zaczerpnięciem ich z  życia i pokazaniem w  jaki sposób pozorne zło przekuć można w  dobro, jak odzyskać siebie i uratować człowieczeństwo w sytuacjach, które rzucają człowieka na kolana i wielu nie pozwalają się już podnieść.

Książkę otwiera refleksja głównej, młodziutkiej wówczas bohaterki o przemijalności, z  której zdała sobie sprawę. Dziewczyna uświadamia sobie, że musimy dbać o swoje wnętrze, pielęgnować wewnętrzną magię, bo nie wiadomo ile zostało nam czasu. Lata mijają, a ona zapomina o własnych słowach.

Jasmine to kobieta niezwykła – uwielbia swój prace, ale jeszcze mocniej kocha starszą siostrę dotkniętą zespołem Downa. Bohaterka ma poczucie obowiązku opiekowania się nią, szczególnie po śmierci ich mamy. Relacje z  innymi ludźmi nie są dla niej proste – każdy, kto w  jakikolwiek sposób skrzywdzi lub chociaż niestosownie (według oceny Jasmine) potraktuje Heather jest dla niej skreślony. Kobieta nie miała łatwego życia: ojciec zawsze był nieobecny, szukał pociechy w ramionach młodych kobiet, teraz zaś ma nową córkę i nowe życie, mama zmarła przedwcześnie w wieku 44 lat po długim mocowaniu się z  niełatwym życiem i zdradami mężą, a siostra zawsze wydawała jej się krucha i wymagająca płaszcza opieki. To obraz typowej rodzinny: z  jej ułomnościami, trudnościami, bałaganem. Już od pierwszych stron Ahern maluje obraz, pod którym wielu mogłoby się podpisać.

Jej bohaterka ma to nieszczęście, że mieszka naprzeciwko Matta Marshalla – radiowego didżeja, który przed szesnastu laty podczas jednej audycji nie zareagował na złośliwe komentarze dotyczące osób z zespołem Downa. Od tamte j pory – mimo że o tym nie wie – jest jej wrogiem publicznym nr 1. Gdy Jasmine ląduje na przymusowym urlopie ogrodniczym, ma wiele czasu na obserwację sąsiada – widzi jak każdej nocy wraca do domu pijany, awanturuje się i żąda uwagi żony, stając się utrapieniem dla okolicznych mieszkańców. Źródłem jego zachowania jest zawieszenie za niestosowne zachowanie na antenie – Matt nie mogąc sobie poradzić z  porażką, zaczyna pić i wylewać swoją furię na otoczenie. 

Zbiegiem okoliczności losy obu bohaterów splatają się – ci tak bardzo różni mieszkańcy osiedla, odtąd spędzają ze sobą coraz więcej czasu, poznając się i upewniając, że to co widoczne gołym okiem, rzadko jest takie jak o tym myślimy, a złość, którą z  siebie wyrzucamy powodowana jest bólem. Zranieni ludzie bowiem ranią innych. Jasmine i Matt przekonują się, że każdy z nich ma problemy, które każą im przybierać skorupę będącą warownią nie do pokonania przez otoczenie – wzajemnie stają się dla siebie wsparciem, a dawna niechęć ustępuje rodzącej się przyjaźni.
Jaka to piękna historia ludzi, którzy obustronnie się uratowali i, choć o tym nie wiedzą, sprawili, że są teraz tym, kim są, w  miejscu, w  którym się znajdują! Ulegli transformacji i przepoczwarzyli się w  motyle, niosąc czytelnikom śledzącym ich losy otuchę.


Kiedy gąsienica myślała już, że świat się skończył, stała się motylem[1].

Zewnętrznym świadectwem przemiany Jasmine staje się ogród, który ta zdecydowała się założyć i prowadzić – z  surowego kawałka ziemi, staje się ośrodkiem kwitnięcia kwiatów otoczonych soczystą zielenią. Ta wspaniała metafora metamorfozy pokazuje jak wysiłek kształtuje nasze życie – jak to, co w  nie wkładamy później procentuje, cieszą nie tylko nas, ale także całe otoczenie mogące podziwiać efekty naszej pracy. Autorka zdaje się przypominać, że każdy z  nas posiada taki ogród we własnej duszy i jest zobowiązany do jego pielęgnacji. Pracując nad ogrodem, pracujemy nad sobą wtłaczając w  nasze wysuszone i skamieniałe żyły trochę pulsującego życia. Świetne wykorzystanie metafory ogrodu jako duszy, jestem oczarowana.

Narracja prowadzona jest w bardzo specyficzny sposób – stanowi zapis monologu Jasmine kierowanego do Matta – bohaterka od samego początku, mimo że go nie znosi, podskórnie go żałuje i szuka dla niego rozwiązań. Czuje, że tak naprawdę wcale się od siebie nie różnią.

Kiedy Cię poznałam, jak zresztą większość książek Ahern ma charakter dotulający – to określenie jest kwintesencją tego, co może czuć czytelnik  podczas obcowania z  jej tekstami. Z  każdym kolejnym słowem wypełnia Cię ciepło promieniujące z  serca na całe ciało, ogarnia Cię rozlewający się aż po koniuszki palców spokój, uśmiech samorzutnie wypływa na usta kierowany niewidzialną siłą – oto co będzie się z  Tobą działo podczas czytania, zostaniesz dotulony, przytulony i otulony – niezwykłe uczucie, które jeśli tylko mu na to pozwolisz, zostanie z  Tobą na długi czas po lekturze. To właśnie do tych emocji tęsknię i ich wyczekuję z  każdą kolejną książkę.

Powieść tę czytałam nieśpiesznie, mimo że zwykle teksty Ahern traktuję zachłannie – tym razem odnalazłam w książce spokój i wyciszenie. Dała mi ona szansę do namysłu, sprowokowała do zastanowienia się nad tym w jakim punkcie życia właśnie się znajduję i dokąd będę zmierzać dalej – choć sama nie znajduję się na urlopie ogrodniczym, mój punkt życia w swoisty sposób zbiega się z punktem życia bohaterki – ona musi podjąć decyzję o tym co dalej zrobi ze sobą, dokąd pokieruje swoje kroki, musi poukładać wiele spraw, zastanowić się nad relacjami – ja również, bo dopiero wkraczam na ścieżkę zawodową. Książki Ahern w przedziwny, magiczny sposób splatają się z  losami czytelników, co sprawia, że zawsze odnajduję w nich rys siebie, okruszek swojej duszy. Niezwykłe, prawda? Żaden inny autor tak na mnie nie działa, żaden inny nie daje odbiorcy tak wielu szans na odnalezienie siebie. I choć twórczość tej irlandzkiej pisarski można dziś podzielić na dwa okresy – ten magiczny, w którym niewidzialne dla zwykłego człowieka siły oficjalnie determinowały wydarzenia książkowe i oplatały je oraz ten bardziej przyziemny, mocno osadzony w rzeczywistości, która –  jeśli się dobrze przyjrzeć – również budowana jest dzięki temu, co niedostrzegalne: stawianiu tych a nie innych ludzi na naszej drodze w odpowiednim czasie, dziwne zbiegi okoliczności, to, co zwykliśmy mienić przypadkiem – Ahern udowadnia, że magia, opatrzność jest wszędzie wokół nas – nawet jeśli nie powołuje się na nią dosłownie, czaruje rzeczywistość. I przekazuje niezwykłą życiową mądrość możliwą do odnalezienia na kolejnych stronicach połączoną z ustawicznym przypominaniem tego, że najwięcej uczymy się z relacji – za to cenię ją najbardziej. Nie ma takiej jej książki, która by mnie jako człowieka nie ubogaciła, nie ma takiej, do której nie chciałabym wracać i którą nie obdarowywałabym bliższych i dalszych znajomych – nawet wbrew ich woli, za co zwykle dziękują:) 

Ogromnie polecam tę jak i każdą inną książkę Ahern – czerpcie z  nich pokłady ciepła, optymizmu, mądrości, dajcie się otulić mgiełce niezwykłości w zwykłym, szarym świecie – Ahern wprowadzi do niego sporo magii i koloru:)



[1] Cecelia Ahern, Kiedy cię poznałam, Warszawa 2015, s. 412.