Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Osiecka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Osiecka. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 stycznia 2017

Lubię farbować wróble - Agnieszka Osiecka


Lubię farbować wróble to książka zbudowana na wywiadach Agnieszki Osieckiej z różnymi dziennikarzami, którą w kompletną formę ubrała Violetta Ozminkowski. Pomysłem na publikację było zebranie różnych rozmów, wybranie najistotniejszych wątków i z wszystkich ułożyć nowy wywiad – swoiste sedno, meritum całości. Jeden, kompletny dialog, który ukazywałby Osiecką w pełnym świetle. Idea zrodziła się z fascynacji wieloletniej dziennikarki Newsweeka poetką i marzeniem (niestety już nie do zrealizowania w klasycznym ujęciu) o przeprowadzeniu z nią wywiadu. 

Owa nietypowa forma miała za takiż posłużyć. Tym bardziej, że owo marzenie miało szansę na realizację, gdyby nie chwilowe tchórzostwo Ozminkowski, która do poetki nie podeszła, gdy była ku temu okazja.

Nie jest to wywiad w klasycznej formie – przypomina raczej rozmowę między dwiema dobrymi znajomymi: o facetach, przyjaciołach, rodzinie, życiu zawodowym. Rozmowę tyleż fikcyjną, co skonstruowaną na bazie autentycznych wypowiedzi. Zbudowanie książki opartej na podobnym koncepcie, książki – należy dodać – spójnej i logicznej, wymagało od dziennikarki nie lada gimnastyki oraz wysiłku. Wystarczy wspomnieć, że fragmenty wyjęte zostały z – niebagatela – ponad stu rozmów przeprowadzanych z Osiecką przed niemal trzydzieści lat.

Niestety, z lektury nie jestem zadowolona. Część wątków się powtarza, czasem brzmią one banalnie. Póki co, najsłabsza to książka wydana w serii Osieckiej, jaką miałam okazję czytać. Ani mnie nie zainspirowała, ani nie porwała. Prędzej – wynudziła. Doceniam jednak autorski, wcale niemały, wkład w ostateczną formę całości.





piątek, 30 września 2016

Pamiętajmy o Osieckiej - kolekcja Empiku.




Tej jesieni coroczny Konkurs Wokalny „Pamiętajmy o Osieckiej” poprzedzi premiera kolekcji, inspirowanej twórczością poetki. Z okazji 80. rocznicy urodzin artystki, która była szczególnie uważna na drobiazgi, nastroje, detale, powstała specjalna seria przedmiotów codziennego użytku, ozdobiona najpopularniejszymi cytatami z jej piosenek. Kolekcja Agnieszki Osieckiej jest dostępna w Empiku od 14 września.


9 października 2016 roku przypada 80. rocznica urodzin Agnieszki Osieckiej, poetki, pisarki, autorki sztuk teatralnych, dziennikarki, a przede wszystkim autorki ponad dwóch tysięcy tekstów piosenek. Wiele jej utworów weszło do kanonu piosenki literackiej, a cytaty z nich przeniknęły do języka potocznego. Z tej okazji Empik wraz z Fundacją Okularnicy, przygotowali niespodziankę dla wszystkich miłośników twórczości „Poetki Piosenki” – kolekcję Agnieszki Osieckiej.




Kolekcję tworzą przedmioty codziennego użytku ozdobione ilustracjami malarki Marianny Sztymy, która inspirowała się najpopularniejszymi utworami Agnieszki Osieckiej. Powstały barwne i dowcipne grafiki, lekko nawiązujące do stylistyki lat 60., które umieszczone m. in. na kubkach i torbach nadają im literackiego sznytu. W nowym kontekście, dobrze znane cytaty Tylko nie mów do mnie, jak do żony, A ja jestem, proszę pana, na zakręcie, Małgośka mówią mi, czy Uciekaj skoro świt, bo potem będzie wstyd mogą towarzyszyć porannej kawie (kubki ceramiczne i termiczne), być ozdobą wnętrz (poduszki, talerze, pościele, magnesy) i drobiazgów przydatnych w pracy (wizytowniki, pokrowce na okulary czy notesy). Kolekcja Agnieszki Osieckiej będzie dostępna od 14 września w wybranych salonach Empik i na empik.com.


Przywołując szlagiery autorstwa Agnieszki Osieckiej, warto przypomnieć sobie klasyczne i poznać nowe interpretacje jej piosenek. Wychodząc naprzeciw tym oczekiwaniom, Empik, Universal Music Polska i Fundacja Okularnicy przygotowali płytę pt. Pamiętajmy o Osieckiej. Kolekcja Okularników. Premiera płyty – 12 września 2016.

Marianna Sztyma – urodzona w 1973 polska malarka i ilustratorka. Ukończyła Akademię Sztuk Pięknych w Poznaniu. Jej grafiki ukazują się m.in. w „Zwierciadle”, „Twoim Stylu” i „Newsweeku”. Otrzymała wyróżnienia za ilustracje i opracowanie graficzne w konkursach Książka Roku 2013 Polskiej Sekcji IBBY za „Legendy o głowie wawelskiej” oraz Najpiękniejsze Książki Roku 2012 powołanym przez Polskie Towarzystwo Wydawców Książek za Oto kot Pauliny Wierzby.


Część kolekcji już mam, co widać poniżej, wciąż jednak choruję na przepiękny kubek z napisem To był maj, no i ta pościel... marzenie;))


Polecam Waszej uwadze tę wyjątkową kolekcję - jest na czym oko zawiesić, upamiętniając jednocześnie wyjątkową Agnieszkę Osiecką.


Link do kolekcji - klik.

sobota, 10 maja 2014

Na początku był negatyw - Agnieszka Osiecka


Tytuł: Na początku był negatyw
Autor: Agnieszka Osiecka
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 9788378397397
Ilość stron: 249
Cena: 39,90 zł

Na początku był negatyw to niezwykła książka Agnieszki Osieckiej, w której prym nad słowem wiodą fotografie, dokumentujące jej barwne życie, będące prawdziwym albumem radości i smutków.

W publikacji tej autorka rozważa nad istotą fotografowania, wspomina swoje pierwsze aparaty, wyznaje z jaką lubością oddawała się kadrowaniu i tworzeniu kolejnych zdjęć. Pokazuje przekrój całego swojego życia, wraz z wyznaczeniem miejsca dla ważnych w nim osób. Znajdziemy w książce tej nie tylko je córkę, Agatę Passent,, ale też przyjaciół – Marylę Rodowicz, Magdę Umer, towarzyszów z czasów STS-u, legendy polskiej kultury: Marka Hłaksę, Zygmunta Cybulskiego, Seweryna Krajewskiego, Andrzeja Wajdę, Macieja Słomczyńskiego, Olgę Lipińską, Stanisława Tyma i wiele innych znaczących nazwisk, ukazujących fotografie dotąd niewidziane i nieznane.
Umieszczając ich zdjęcia w tym tomie, autorka zaznaczyła ich wyjątkową obecność w jej życiu, utrwalać to, co ulotne i kruche.


Fotografie wraz z nieraz zabawnymi, nieraz sentymentalnymi do nich podpisami przeplatane są ze wspomnieniowymi zapiskami Osieckiej i fragmentami jej tekstów lirycznych.
Całość stanowi zgrabną całość, doskonale się prezentującą fotobiografię, mającą baczenie na Przypadkowe Osoby ustawiające życie autorki w taki a nie inny sposób.



Publikacja ta, to wielka gratka dla fanów twórczości Osieckiej, jej wiernych przyjaciół, zapamiętałych czytelników jej tekstów, ludzi szanujących jej pamięć. Na początku był negatyw stanowi podróż dookoła świata poetki, ukazującą okruchy codzienności, pielęgnującą je i zbierającą w jednym miejscu. To uchwycenie rzeczywistości mocą słowa i fotografii, zapis ruchu, bezruchu, zamyślenia, zakochania, smutku, zapatrzenia. Wiele emocji wyziera ze stronic tej książki, czyniąc ją niezwykle osobistą. Charakterystyczny dla Osieckiej zespół celnych uwag, barwnych anegdotek, humorystycznych dopowiedzeń dopełnia całości.
Polecam serdecznie: do przejrzenia, poczytania, powspominania, refleksji.

wtorek, 19 listopada 2013

Dzienniki 1945-1950 - Agnieszka Osiecka


Tytuł: Dzienniki 1945-1950
Autor: Agnieszka Osiecka
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378396260
Ilość stron: 496
Cena: 49 zł


Od kilku lat Agnieszka Osiecka jest jedną z najchętniej czytanych przeze mnie autorek – czy to felietonów, czy to listów, recenzji, czy też – tekstów piosenek, które każdorazowo ujmują mnie swoim pięknem, liryzmem i prostotą.
Jest w jej sposobie pisania bowiem niebywała melodyjność i troska o słowo.
Wydanie dzienników, które zaraz po korespondencji z Jeremim Przyborą, stają się najintymniejszymi tekstami Osieckiej, do których wejrzenie przypomina spoglądanie przez dziurkę od klucza na życie dorastającej dziewczyny, było dla mnie wydarzeniem wielkiej rangi.
Od pierwszych chwil ciekawiło mnie, jak w latach dojrzewania, posługiwała się słowem ta jego biegła użytkowniczka, w jaki sposób myślała, czuła i jak przelewała to na papier. Czy ma to coś wspólnego z dzisiejszym bazgroleniem nastolatek, czy może było w jej sposobie oddawania siebie znamię przyszłości niemalże całkowicie podporządkowanej temu, co zapisane?
Przy publikacji listów Osieckiej wielu zarzucało, że to zbyt intymne, że takich rzeczy publikować się nie powinno. Dlaczego zatem decydujemy się na wystawienie na widok publiczny i namiętne czytanie [sic!] zapisków o zdecydowanie większej intymności i nieraz także i ładunku emocjonalnego? Czym różnią się dzienniki od listów, że te pierwsze czytamy chętnie, a drugie zdają nam się nieprzyzwoite? Na te i wiele innych pytań szukałam [i wciąż szukam] tutaj odpowiedzi, mając nadzieję nie tylko na zaspokojenie wiedzy, ile przede wszystkim wejrzenie w życie osoby, która w swe dorosłości stała się dla wielu niedoścignionym wzorem w różnych dziedzinach, a dziś – legendą polskiej popkultury.

Pierwszy tom dzienników sięga lat 1945-1950 i przypada na dziecięce i nastoletnie lata jej pisania. Same zapiski poprzedza obszerny wstęp, w którym wyczerpującej i szczegółowej analizie poddane zostały wybrane fragmenty dziennika. W nim też zawarte zostały informacje o rodzinie Osieckiej, miejscach, w których się kształciła, przyjaciołach, miłościach, a także samego sposobu postrzegania przez nią rzeczywistości, w której przyszło jej żyć.

Zaczęła  pisać bardzo wcześnie – w wieku 9 lat – a mimo to czytając jej teksty nie sposób dostrzec infantylizmu w sposobie werbalizowania myśli. Problemy, owszem – typowe dla dorastającej dziewczyny, której pstro w głowie, całkowicie zakręconej i zakochanej w co drugim napotkanym chłopaku. Sposób pisania i konstruowania wypowiedzi jednak, w moim odczuciu, daleko prześciga typowe przemyślenia nastolatek – a już na pewno dzisiejszych.
Na kartach tej ksiązki spotykamy się bowiem z dziewczynką elokwentną, rezolutną, oczytaną i mającą jeden ogromny cel – zdobycie świata. By to osiągnąć dużo czyta, często pisze, uczy się obcych języków, rezygnuje  z bycia obibokiem, by sumiennie odrabiać prace domowe i podciągnąć się z przedmiotów, które do tej pory niekoniecznie ją interesowały. Nie była Osiecka przykładem idealnej uczennicy – często polemizowała z nauczycielami, wdawała się w zażarte dyskusje, nieraz kłótnie, nie chciała na naukę poświęcać tyle czasu, by ze wszystkich przedmiotów mieć piątki, a z życia nic. A mimo to – był w niej ciąg do doskonałości. Pragnęła być ze wszystkiego najlepsza, co napawało ją dumą. Daleka jednak była od wpadania w rozpacz, gdy coś nie poszło po jej myśli – raczej szybko przechodziła do kolejnych zadań, nie trwoniąc czasu na roztrząsanie porażki. Uwielbiała sport – w nim również dążyła do doskonałości, zapisując się jednocześnie do trzech jednostek, w każdej na inną dyscyplinę, której chciała się poświęcać.
Spotykała się z przyjaciółmi, organizowała mitingi dla znajomych, na których co rusz zakochiwała się w kolejnych chłopakach.

Jej zapiski, to tak naprawdę wejrzenie w przemyślenia i uczucia trzpiotki, obwarowane jednak tak wielką mądrością [skąd ona u nastolatki?], że z powodzeniem mogłyby dotyczyć niejednej dorosłej już panny.
Inteligencja Osieckiej emanuje niemalże z każdej strony, a ona sama jawi się jako nad wiek dojrzała, choć wciąż oddająca się porywom serca. Dzienniki portretują ją jako romantyczną myślicielkę, niewolną od spostrzeżeń uniwersalnych, mających wymiar ogólnoludzki. Będąc niewinną nastolatką, lubowała się w analizowaniu poczynań swoich rówieśników, ale nie tylko ich – często jej przemyślenia sięgały dużo dalej – często aż do polityki.
Wobec jej zapisków stajemy my – czytelnicy głodni prawdziwej Osieckiej, niezakłamanej, niewybielonej, takiej, jaką była. Dostajemy publikację, która może zdumiewać.
Czytając pierwszy tom, nie można się doczekać, kiedy sięgnie się po drugi, by z zapamiętaniem śledzić sposób przeżywana rzeczywistości przez dorastającą Osiecką.


Jej notatki to preludium, do – mam nadzieję – monumentalnych wydań, z tomu na tom, charakteryzujących się jeszcze większym bogactwem i przenikliwością spostrzeżeń. Po lekturze pierwszego, nie mam wątpliwości, że będzie to wędrówka niewyobrażalnie pasjonująca, obiecująca szereg zaskoczeń i zdolna poruszyć każdego.

Dla fanów twórczości Osieckiej, są dzienniki pewnym dopełnieniem całości,  uzupełniającym luki i niewiadome. Stanowią one jednak nie tylko obraz jej życia, ale też swoisty przekrój życia w Polsce tamtych czasów w ogóle.

Jeśli macie tendencje do bycia podglądaczami cudzych żyć, jeśli interesuje Was bogactwo zawarte w tym tomie – gorąco zachęcam do lektury!

Ja tę książkę smakowałam, celebrowałam, czytałam niespiesznie i z dużą zadumą, śledząc losy tej, jak się okazuje, od dziecka nieprzeciętnej dziewczyny.


Polecam!

środa, 25 lipca 2012

Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze, spektakl Nie-wyczerpany papier i koncertw Magdy Umer





Tytuł: Listy na wyczerpanym papierze
Autor:
Agnieszka Osiecka , Jeremi Przybora
Wydawnictwo:Agora
Rok wydania: 2010
ISBN: 978-83-268-0078-8




Są książki, które uderzają w najczulsze struny naszej duszy; książki, których przeczytanie grozi miłością od pierwszego słowa; książki, których język rozkochuje nas w sobie i nie pozwala o sobie zapomnieć. Do takich pozycji należą właśnie listy Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory, które ci pisali do siebie, gdy łączyło ich uczucie tak piękne, że aż mało prawdopodobne.

Źródło
Sięgając po tę pozycję bałam się, że będę czuła się niezręcznie czytając cudze wyznania miłosne uplecione w ten piękny zbiór epistolograficzny. Nic bardziej mylnego! Lektura tej książki okazała się być balsamem dla mojej duszy, świadectwem tego co ulotne i dowodem na to, jak wielką wartość ma tradycyjna korespondencja, od której niestety dziś z takim uporem się odchodzi. Co najdoskonalsze, ksiązka ta ukazuje jak pięknie ludzie potrafią się kochać, w jaki sposób do siebie mówić i jak się traktować. A co najlepsze –  nie są to bohaterowie wymyśleni przez jakiegoś pisarza, lecz ludzie z krwi i kości, artyści naszych czasów, dający dowód na to, że miłość wciąż istnieje i ma się bardzo dobrze.
Sposób w jaki zwracała się do siebie ta dwójka ludzi pozostawia w człowieku ogromne pragnienie bycia choć na chwilę w ich skórze. Moje palce z niecierpliwością przewracały kolejne stronice, serce drżało na samą myśl o tym, co za chwilę przeczytam, a oczy błędnie wertowały każde kolejne zdanie.

Źródło
Książka ta jednak, to nie tylko źródło wzruszeń, lecz piękny „katalog” [jak brzydko to nazwałam!] zawierający zdjęcia Osieckiej i Przybory, skany ich korespondencji, pocztówek, a także teksty ich piosenek, którymi chcieli się ze sobą dzielić, i które często powstawały właśnie w trakcie pisania kolejnego listu. Pozycja ta została wzbogacona o płytę z audiobookiem czytanym przez Magdalenę Umer oraz Piotra Machalicę.
Piękna książka, z bogatym wnętrzem! By ją pokochać trzeba jej zajrzeć pod okładkę.
Z całego serca polecam ją każdemu, nie tylko fanom Osieckiej czy Przybory, ale przede wszystkim osobom, które przestały wierzyć w miłość – ta książka pokaże Wam jak autentyczne potrafi być to uczucie!
Listy tej dwójki artystów magików słowa, to uderzająca w serce historia. Cieszę się, że ujrzała światło dzienne i że teraz my, często cyniczni i rzadko wierzący w cokolwiek poza pieniądzem ludzie, mamy możliwość ją przeczytać.
Źródło
Choć dla wielu książka ta jest pretensjonalna i nieporównywalna z klasykami listów miłosnych, w moim życiu zajmuje ona od tego miejsce szczególne. Z podwójną radością sięgnę po inne ksiązki Osieckiej – już nie mogę się doczekać!












A dla Was, kolejna gratka – notkę tę miałam już napisaną od dawna, wciąż jednak coś stawało mi na drodze, by ją opublikować.
Dedykacja Magdy Umer
Dnia 2 czerwca miałam prawdziwą przyjemność uczestniczyć w 4 festiwalu wspomnień mający miejsce w moim rodzinnym mieście. Rokrocznie odbywa się on w Muzeum PRL-u i każdorazowo patronuje mu inna tematyka. W tym roku najważniejszą postacią wiodącą była właśnie Agnieszka Osiecka.
Festiwal uświetnił wieczorny koncert Magdy Umer, promującej piosenki ze swojej najnowszej płyty, na którą składa się gros tekstów autorstwa Osieckiej. Obie Panie bardzo się przyjaźniły i to właśnie Umer ułożyła przedmowę i opatrzyła komentarzami wyżej recenzowaną książkę.

Ponadto, festiwalowi towarzyszył występ Sceny Muzycznej I LO, która zaprezentowała publiczności spektakl Nie-wyczerpany papier. Jego premiera miała miejsce 22 marca w Miejskim Centrum Kultury im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej. Od tamtej pory amatorski teatr wziął udział w kilku przeglądach artystycznych, między innymi SOFFT w Szecicnie. Inspiracją do stworzenia spektaklu była właśnie historia miłości Osieckiej i Przybory. Młodzi aktorzy przedstawili ją śpiewem, tańcem oraz świetną grą aktorską. Autorkami spektaklu są Karolina Kaliska-Skrabania oraz Bożena Bismor, a oprawą muzyczną zajął się Leszek Tokarski.

O spektaklu tym wspominam nie tylko z powodu jego ewidentnego powiązania z książką, lecz także mając na uwadze fakt, że jedną z aktorek Sceny Muzycznej I LO jest moja siostra :)

Poniżej kilka zdjęć z festiwalu (;




Muzeum PRL-u

Biuro Lenina

Magda - moja siostra

Nie-wyczerpany papier

Scena Muzyczna I LO














Fragmenty monumentalnego pomnika








Poniżej mały urywek płyty, dwa z moich ulubionych utworów: