czwartek, 13 grudnia 2018

On - Zbigniew Lew-Starowicz


Zbigniew Lew-Starowicz po ogromnym sukcesie swych poprzednich książek, wraca z kolejną propozycją. Tym razem pod lupę bierze on męską seksualność i pod ostrzałem pytań Krystyny Romanowskiej obala wszelkie mity i stereotypy narosłe wokół męskiego narządu, ale też potwierdza niektóre informacje, które kiedyś mogliśmy gdzieś przeczytać lub usłyszeć.

Książka ta dedykowana jest kobietom, które zrozumieć chcą mężczyznę i jego erotyzm i znaleźć odpowiedź na wiele zagwozdek, które dotąd wydawały im się niewygodne, niedyskretne lub też nigdy nie przyszły im do głowy. Lew-Starowicz wnikliwie i szczerze opowiada o tym, do czego może doprowadzić mężczyznę brak seksu oralnego i co jest w nim tak wyjątkowego, o jakich jednostkach chorobowych może świadczyć brak nocnej i porannej erekcji, gdzie znajdują się męskie miejsca erogenne, czy mężczyźni udają orgazm i czym różni się on od kobiecego, jak dotykać partnera, by sprawić mu przyjemność i jaki wpływ na życie seksualne ma pornografia i masturbacja.

Wszystko to podane jest w sposób wyważony i elegancki, ale bez zbędnego owijania w bawełnę. Autor stawia na konkret, wypowiedzi popiera przykładami ze swojej praktyki lekarskiej, prezentuje możliwe scenariusze wynikające z różnych zachowań, dzieli się wieloletnim doświadczeniem, które pozwala mu na obiektywne spojrzenie na temat. W wielu miejscach miałam wrażenie, że jego interlokutorka chciała uzyskać inną odpowiedź, niż ta, której udzielał seksuolog, to jednak nie wybijało ani jej, ani jego z rytmu. 

Choć w dobie internetu wydawać by się mogło, że każda informacja jest na wyciągnięcie ręki, serdecznie polecam Wam książki Lwa-Starowicza, bowiem rzetelnie i jasno nakreślają świat intymny, o którym w sieci możecie przeczytać tyle prawdziwych doniesień, ile łgarstw. Warto zatem sięgnąć po publikację specjalisty, wiedzącego o czym mówi i mogącego poprzeć swą opinię wieloma argumentami - a to wszystko bez wulgarności, której często trudno uniknąć podczas poruszania tematów erotycznych.

Jeśli chcecie więcej dowiedzieć się o swoim partnerze lub szukacie prezentu na przykład na wieczór panieński - polecam (to szczególnie z praktyki księgarskiej).


piątek, 7 grudnia 2018

Zaczytasz się w te święta? Świąteczny przewodnik po książkach.





Wiem, że lektur jest wiele (za wiele) i trudno się zdecydować, a pieniędzy przed świętami zawsze brakuje (przecież wystawy sklepowe tak strasznie kuszą, tworząc zawczasu odpowiedni klimat!).

Z tego powodu postanowiłam stworzyć dla Was krótki lekturowo-prezentowy przewodnik na zimowe i świąteczne wieczory. Mam nadzieję, że dzięki niemu nie zgubicie się w gąszczu nowości, choć będzie to jednak wierzchołek góry lodowej, w myśl zasady dla każdego coś miłego. 


21 Lekcji Na XXI wiek Yuval Noah Harari

Książka, która stanie się idealnym prezentem dla każdego, kto żywo śledzi losy współczesnego świata i zatroskany jest o jego przyszłość. Autor zaprasza czytelnika do wzięcia udziału w debacie na temat naszych czasów. Na ponad czterystu stronach stawia on 21 najważniejszych pytań, przed którymi stanęła ludzkość i stara się znaleźć na nie odpowiedzi. Prowokująca do myślenia, bardzo na czasie, podejmująca m.in. wątki biotechnologii, sztucznej inteligencji, rozszerzonej rzeczywistości, terroryzmu czy miejsca Boga we współczesnym świecie. Ważna i aktualna. Jeśli święta mają służyć refleksji, lektura tej książki na pewno ją zapewni.

 


Jelita wiedzą lepiej Michael Mosley

Jelita stały się ostatnio przedmiotem publicznej debaty, uchodząc za źródło zdrowia lub też  miejsce powstawania chorób, którymi toczony jest nasz organizm. Kiedy zaś lepiej niż w czasie świąt, gdy nasze  suto zastawione stoły aż proszą się o to, by zjeść wszystko, co się na nich znajduje, bez względu na ilość czy ewentualną szkodliwość, poczytać o tym jak dbać o swój układ trawienny? Święta to czas, podczas którego folgują sobie nawet ci będący na diecie. Jemy, nie bacząc na nic. Warto jednak dowiedzieć się, jak odnowić swoją mikroflorę, gdy bożonarodzeniowe obżarstwo pozostanie już jedynie wspomnieniem i jak zadbać o to, by otyłość, alergie i nietolerancje pokarmowe należały do przeszłości (lub jeszcze lepiej - by nigdy się u nas nie pojawiły).

 



Nike 2018. Książka, która tak wyborem jury, jak i czytelników uznana została za tę, którą warto uhonorować. Nagrodzić i czytać. Pożyczać i kupować. Choć temat może mało wesoły i świąteczny, wszak przedmiotem narracji jest porządkowanie książek i rzeczy po zmarłej matce, to jednak publikację tę uznaję za wyjątkową i wartą wsunięcia komuś pod choinkę - przede wszystkim dlatego, że zostaje ona z czytelnikiem na długo po tym, gdy blask świec i świątecznych światełek odejdzie już w zapomnienie. Czuła, emocjonalna, pełna ciepła, będąca próbą zrozumienia najbliższej osoby i scharakteryzowania jej przez pryzmat posiadanych przez nią rzeczy, a przy tym wszystkim wcale nie nadmiernie sentymentalna.  W dobie konsumpcjonizmu i czasie, kiedy jest on wyzwolony do granic, warto zadać sobie pytania: co kolekcjonujemy i po co to robimy? Czy rzeczy są częścią nas?

 


Królestwo Szczepan Twardoch

Myślę, że najnowsza książka Twardocha znajdzie się w tym roku w niejednej świątecznej paczce także i bez mojego polecenia. Odnoszę czasem wrażenie, że autor recenzuje i reklamuje się sam. Królestwo to kontynuacja bestsellerowego Króla, w której to bohaterowie zmagać się będą z realiami II wojny światowej. Prawa do ekranizacji wykupił już Canal+. Cóż dodać? Twardoch. I już.




Była wersja dla dziewcząt, jest i dla chłopców. Oto 100 historii niezwykłych mężczyzn, którzy podjęli wyzwanie, by zmienić świat. Wśród nich: Barack Obama, Dynamo, Thomas Edison, Christopher Paolini, Jamie Olivier, John Lennon, John Green i wielu, wielu innych. Inspirujące do działania, życia w zgodzie z własnymi marzeniami i przekonaniami, nawet za cenę wielu niepowodzeń. Przyciągająca uwagę tak opowiedzianymi historiami, jak grafiką. 



Znasz jakąś mamę malucha w wieku od 2 do 7 lat, która właśnie zmaga się z dziecięcym buntem? Oto zestaw praktycznych narzędzi do opanowania potomstwa - autorki podpowiadają jak się komunikować, jak rozmawiać, jak rozwiązywać trudne sytuacje, nie ignorując przy tym potrzeb żadnej ze stron, jak zamieniać zakazy na zwrócenie uwagi na inną możliwą formę aktywności. Książka zawiera rozdział poświęcony wychowaniu dzieci ze spektrum autyzmu i z zaburzeniami sensorycznymi. Myślę, że taki prezent, to faktycznie świąteczna gwiazdka z nieba dla mam;)

 

A ja żem jej powiedziała - Katarzyna Nosowska

Książka, na której punkcie oszalałam. Ja i świat kobiet. Jeśli jeszcze Twoja mama, babcia, siostra, przyjaciółka, ciocia, kuzynka lub sąsiadka jej  nie mają - sprezentuj im ją koniecznie. Całość mojej opinii i źródło zachwytu znajdziesz tu.




Nowa Jadłonomia - Marta Dymek

Klasyk, jeśli idzie o książki kulinarne. W poręcznym, lżejszym, aczkolwiek wciąż tak samo wspaniałym wydaniu, dla każdego kto kocha gotować, a kto jakimś cudem jeszcze nie ma jej w swojej biblioteczce. Smaczna, zdrowa kuchnia ujęta w książce, o której szerzej opowiadałam tu 

 


To jedynie garść podpowiedzi dla tych, którzy niekoniecznie chcą obdarowywać powieściami ze świątecznym wątkiem w tle. Jeśli macie ochotę na wiele, a w portfelu licho, szukajcie okazji, bo dzięki nim możecie zaoszczędzić parę groszy, które z pewnością przydadzą Wam się w nadchodzącym czasie. Merlin.pl ruszył właśnie ze swoją świąteczną akcją promocyjną.


W okresie od 27 listopada do 19 grudnia Merlin.pl oferuje bezpłatną dostawę każdego zamówienia do kiosku Ruchu - dla mnie to ważne, bo od kilku dobrych lat moje prezenty (książkowe i nie tylko) lubią utykać w przepełnionych paczkomatach i albo nie docierać na czas, albo zjawiać się w ostatniej chwili, gdy ja spod pachy wyciągam już podarunek awaryjny (czyli niepotrzebny wydatek, którego mogłabym uniknąć). Od jakiegoś czasu najbardziej cenię sobie właśnie tę formę dostawy - mam po drodze i zazwyczaj jest to najtańsza opcja wysyłki - super sprawa. A teraz, gdy jest ona darmowa - nie sądzę, bym znalazła lepszą alternatywę, nie zamierzam jej nawet szukać:)

Po drugie  przy płatności masterpass (od 49 zł) otrzymać możemy rabat w wysokości 15 zł - kolejne grosze w kieszeni. 

Jeśli dodacie sobie naliczone rabaty na same książki / filmy / gry / zabawki, zestawicie je z rabatem za płatność metodą masterpass i odliczycie koszty wysyłki - jesteście naprawę sporo złotówek do przodu:)

Mam nadzieję, że mój przewodnik nakieruje Was na odpowiedni prezentowy ślad:)





czwartek, 6 grudnia 2018

Jestem dzieckiem książek -Oliver Jeffers, Sam Winston




Książki dla dzieci od zawsze od zawsze są moim konikiem. Odnoszę wrażenie, że poświęcane im jest znacznie więcej czasu, zachowując dbałość o każdy drobiazg - tak w formie, estetyce, jak warstwie merytorycznej. Dziecko jest odbiorcą wybrednym, łatwo się nudzi, szybko traci uwagę, zatem stworzenie czegoś, co go zadowoli, ba! zachwyci, jest sprawą niełatwą. 

Dziś chciałabym przedstawić Wam moje kolejne odkrycie - książkę, którą jestem odurzona, i od której nie sposób oderwać wzroku. Jestem dzieckiem książek to historia małej dziewczynki przemierzającej na swej tratwie morze słów. Pewnego dnia przybywa ona do domu chłopca i porywa go na wspólną wyprawę do jej świata - świata opowieści, będącego przestrzenią napędzaną wyobraźnią, dzięki czemu zdarzyć może się w niej wszystko - raz puszczona w ruch imaginacja zdolna jest napędzać go nieustannie. 

Na wyjątkowość publikacji składają się ilustracje zbudowane ze słów. I to słów nieprzypadkowych. Są to fragmenty czterdziestu dwóch klasycznych opowieści dla dzieci, a także kołysanek. Wśród nich znajdziemy między innymi Przypadki Robinsona Crusoe, Podróże Guliwera, Pinokio, Przygody Sindbada Żeglarza i wiele, wiele innych. Koncept ten otwiera przed czytelnikiem ogromne możliwości - ma on szansę on nie tylko poszukiwać fragmentów znanych sobie tekstów kultury, ale też zachęcać do ich lektury swoją pociechę. Publikacja ta to ocean możliwości, pretekst do rozmów o istocie literatury, o rysowaniu świata słowami - wariantów jej wykorzystania nie jestem w stanie zliczyć, co rusz do głowy przychodzi mi nowy. Ilustracje są niezwykle estetyczne, choć przy tym wszystkim minimalistyczne - nie odwracają uwagi czytelnika, nie rozpraszają go, a raczej uspokajają i wyciszają. Można nawet rzec - hipnotyzują. Oliver Jeffers zaczarował mnie swoim pomysłem i sądzę, że nie jestem w mniejszości. Każdy miłośnik literatury znajdzie tu ukojenie i ogromną radość - czy nie tego właśnie szukamy w książkach?

Odnoszę wrażenie, że tak naprawdę jest to publikacja dla dorosłych, którzy mają rozkochać swoje pociechy w czytaniu, a którzy sami odnajdą w niej swoje pierwsze literackie miłości i docenią jej formę wydania. Przestrzeń złożona ze słów, to przecież nic innego, jak nasze życie, którego szlak wytyczają przeczytane przez nas książki - od tych wczesnodziecięcych, poprzez nastoletnie, aż do dzisiejszych, dorosłych. Tak właśnie wyobrażam sobie mój świat - cały zbudowany ze słowa, płynący wraz z nurtem liter. Czym bowiem jest życie, jeśli nie opowieścią?

Ogromnie polecam.



Źródło ilustracji: Wydawnictwo Tekturka

sobota, 1 grudnia 2018

Mów własnym głosem - Regina Brett





Regina Brett pojawiła się w moim życiu w momencie, w którym najbardziej jej potrzebowałam. Bóg nigdy nie mruga bardzo szybko stał się egzemplarzem zaczytanym, nad którym wylałam tyleż łez, ile sprowokował on uśmiechów. Każda kolejna książka Autorki jest dla mnie świętem. W zeszłym roku miałam okazję ją spotkać, dziś czytam jej teksty z jeszcze większą (czy to możliwe?!) sympatią.

Nie dziwi, że Mów własnym głosem z miejsca został okrzyknięty bestsellerem. Książka ta, podobnie jak wszystkie poprzednie, rozpisana jest na 50 lekcji, mających formę swoistego poradnika. Tym razem dotyczą one głoszenia swojej prawdy. Tematyka jest zróżnicowana, choć gros felietonów podejmuje problem molestowania seksualnego oraz zagadnienie pisarstwa i procesu tworzenia. Już te wyrywkowe teksty pozwalają dostrzec zróżnicowanie  poruszanych wątków.

Ze względu na specyfikę zagadnień, część książki nie dotyczyła mnie bezpośrednio, jestem jednak zdania, że nauka z nich płynąca może przydać mi się podczas wielu doświadczeń życiowych.

Całość przeznaczona jest do lektury (w mojej opinii) niespiesznej. Wymusza ona zastanowienie się nad sobą, swoimi priorytetami, dążeniami, wizją świata. W wielu jej punktach musiałam się zatrzymać, by odnieść poruszane kwestie do własnego życia i zobaczyć, jak często idę przez życie bez zastanowienia.

Brett uczy - tak teraz, jak w każdej poprzedniej publikacji - odważnego stawiania na siebie. Przypomina, że każde wypowiedziane przez nas "tak", jest jednocześnie "nie" skierowanym w stronę czegoś innego. Zwraca uwagę, że każda zgoda kosztuje - czas, rezygnację, poświęcenie. Uczy jak żyć w zgodzie z sobą i swoimi przekonaniami i jak nie dać się zranić czyimś słowom, w momencie, gdy dyktowane są one ambicją, a my wiemy, że zrobiliśmy wszystko najlepiej, jak mogliśmy [to ostatnie spadło na mnie w minionym czasie jak prawdziwy dar].  Brett pokazuje również jak ogromne znaczenie ma wybaczenie - szczególnie sobie samym. 

Jej felietony mają to do siebie, że można je czytać wyrywkowo, nielinearnie, w zależności od potrzeb. Płynące z nich lekcje w żaden sposób nie wymuszają lektury w określonej kolejności, ani w określonym czasie. To one zawsze znajdują czytelnika właśnie wtedy, kiedy ten najbardziej tego potrzebuje.

Za to właśnie uwielbiam Brett - każda jej książka sprawia, że po jej lekturze (choć wylewam morze łez i mam do siebie wiele pretensji) staję się lepszym człowiekiem, gotowym na zmiany i świadomym tego, co u mnie (i we mnie) kuleje. Wciąż uczę się być odważna i nie bać się wszystkiego, zanim jeszcze się wydarzy (by to wytrenować potrzebuję jeszcze ze 100 książek pisarki:D). Autorka ta, jak nikt inny, przypomina mi jak kruche i ulotne jest życie i jak istotne jest, by wokół siebie szerzyć dobro, nawet gdyby cały świat miał nas za wariatów.

Ogromnie polecam. Dajcie przemówić Waszym sercom, dajcie się "poskładać", pozwólcie sobie na odmowę. Kupujcie w ciemno - dla siebie, na prezent. Wpuśćcie Reginę do Waszego życia, a nie będzie ono już takie samo.


czwartek, 22 listopada 2018

Nowe przygody Kubusia Puchatka - Kate Saunders, Brian Sibley,Jeanne Willis, Paul Bright



Na książkach o Kubusiu Puchatku wychowały się całe pokolenia dzieci. Miś o Bardzo Małym Rozumku zawładnął sercami oraz wyobraźnią najmłodszych i dorosłych na długie lata, wciąż ciesząc się niesłabnącą popularnością.


Z okazji jego dziewięćdziesiątych urodzin powstała specjalna książka, będąca oficjalną kontynuacją tekstów Alexandra Alana Milne’a. Znajdziemy w niej cztery nowe opowiadania o ulubionym bohaterze, przeznaczone na każdą z kolejnych pór roku: jesień, zimę, wiosnę oraz lato. Ich spisania podjęli się Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis i Kate Saunders, ilustracje w stylu E.E. Sheparda stworzył zaś Mark Burgess. Tak wydana książka stanowi hołd oddany Kubusiowi oraz jego autorowi, pozostając utrzymaną w oryginalnej konwencji.


Na całość składają się cztery rozdziały. Pierwszy, w którym Puchatek i Prosiaczek przygotowują się na spotkanie Smoka, stanowi historię przyjaciół ze Stumilowego Lasu, którzy - sprowokowani opowieścią Krzysia, odbywającego próby do spektaklu, w którym zagrać ma on świętego Jerzego walczącego z ziejącą ogniem istotą - czynią przygotowania na spotkanie z mitycznym stworzeniem, którego ogromnie się boją.


Drugi, w którym do Lasu przybywa Pingwinek, to opowieść o zimowych przygodach Kubusia i pozostałych mieszkańców Lasu, którzy goszczą u siebie Pingwinka i wraz z nim organizują Specjalny Piknik Zimowy.


Trzeci, w którym Kłapouchy podejrzewa, że Inny Osiołek ma chrapkę na jego oset, jest historią najsmutniejszego przyjaciela Puchatka, który obawia się, że Las zamieszkuje Inny, mający zamiar podbierać mu to, co jako jedyne sprawia mu w życiu krótkotrwałą namiastkę radości – oset. Bohaterowie próbują odnaleźć sprawcę całego zamieszania i się z nim rozmówić.


Wreszcie - czwarty, w którym Puchatek marzy o Przyprawie Nilu, o której – jak zapamiętał – przeczytał mu Krzyś. Miś o Bardzo Małym Rozumku marzy, by przy rzece odnaleźć przyprawę o zupełnie nowym smaku i wraz z grupką przyjaciół postanawia wyruszyć na jej poszukiwania.


Podczas lektury kolejnych fragmentów wyraźnie czuć ducha oryginalnych opowieści. Autorzy zadbali o podobieństwo nazewnictwa, języka i formy, jaką przybrały kolejne historie. Nie wychodzą przed tekst oryginału, stają się całkowicie przejrzyści, niewidoczni dla młodego (a także dla nieco starszego, zafascynowanego Kubusiem) czytelnika.


Jako kontynuacja Nowe Przygody Kubusia Puchatka bardzo dobrze spełniają swoją rolę i warte są polecenia każdemu odbiorcy, który zasmakował w prozie Milne’a i któremu tęskno do dalszych przygód Misia o Bardzo Małym Rozumku. Ta książka powinna spełnić ich oczekiwania, będzie odpowiedzią na ową tęsknotę, a dla starszych dodatkowo prawdziwą podróżą sentymentalną.

Alfabet duszy i ciała - Józef Tischner



Alfabet Tischnera, to zbiór wybranych przez Wojciecha Bonowicza tekstów Józefa Tischnera, uzupełnione o nowe, nieznane dotąd fragmenty. Uporządkowane w porządku alfabetycznym, stanowią swoistą kondensację tego, czego u tego najpopularniejszego księdza i filozofa szukamy najczęściej, choć Bonowicz nie chce w nich widzieć "Tischnera w pigułce".

Bonowicz we wstępie pisze, że przy dokonywaniu wyboru wziął pod uwagę sytuację, w której dziś się znajdujemy, a jaką jest rzeczywistość czasów przełomowych. Ma jednocześnie nadzieję, że podobnie jak w roku 2012, także i teraz, przy nowym wydaniu, książka okaże się wydana "w idealnym czasie".

Tischner wielokrotnie podkreśla, że ważnym elementem wciąż rządzącym naszym światem jest nadzieja. Nadzieja wpisująca się w tradycję chrześcijańską, nadzieja pozwalająca na życie w tych trudnych czasach.

Nadzieja owa staje się więc elementem wiążącym dla wątków podejmowanych w tej książce, choć nie zawsze wypowiedzianym wprost. Bonowicz zdecydował się zgromadzić w zbiorze tym krótkie wypowiedzi Tischnera na tematy ważkie takie jak: Bóg, ciało, demokracja, dobro i zło, etyka, góry, Kościół, miłość patriotyzm, solidarność, śmierć, sumienie, wolność, wychowanie, życie i wiele innych. Teksty te, to krótkie spojrzenie na wymienione pojęcia oraz znane nazwiska przez pryzmat życia we współczesnym świecie.

Nie trzeba wierzyć w Boga, by w lekturze tekstów Tischnera odnaleźć prawdziwą przyjemność. Jego wypowiedzi mają wymiar zarówno duchowy, jak i praktyczny, a zawarte w nich prawdy mogą zostać wykorzystane przez każdego, kto pragnie wzbogacić swoje życie.

Tischner nie boi się tematów trudnych, nie stanowi dla niego problemu stanięcie w prawdzie i próba odpowiedzi na dręczące ludzi wątpliwości. Z perspektywy księdza i filozofa, ale przede wszystkim z perspektywy człowieka pokazuje to, co w życiu liczy się najbardziej.
Choć teksty Tischnera to nie lektura na jeden wieczór, wymagająca skupienia i intelektualnego przygotowania, każdy z nas znajdzie w nich coś dla siebie.
Nawet jeśli będzie to jedynie kilka cytatów, już one mają moc zmieniania naszej rzeczywistości.

Bonowicz wykonał dobrą robotę, wybierając teksty stanowiące najbardziej przystępną „formę Tischnera”.

Zaletą książki tej jest fakt, że możemy czytać ją wyrywkowo. Gdy któryś z podejmowanych wątków w danej chwili nie okaże się dla nas interesujący, możemy bez problemu przejść do kolejnego. Choć całościowo publikacja ta stanowi zwartą całość, czytanie jej fragmentarycznie może być równie inspirujące.

Polecam każdemu – zarówno miłośnikom Tischnerowskiej myśli, jak i tym, którzy nie mieli okazji jeszcze się z nią zetknąć w pełnym wymiarze. Alfabet… będzie dobrym rozpoczęciem znajomości.:)

***

Polecam również Krótki przewodnik po życiu. 

środa, 21 listopada 2018

Wszystkie nasze obietnice - Colleen Hoover



Colleen Hoover jest autorką, której nazwisko zna chyba każdy interesujący się światem literatury. Nawet jeśli dotąd nie czytaliście jej książek, na pewno o uszy obiły Wam się takie tytuły jak Hopeless czy Maybe someday.

W przypadku gdy podobnie jak ja, nie mieliście dotąd styczności z twórczością tej pisarki, koniecznie sięgnijcie po Wszystkie nasze obietnice. 

Rzadko płaczę podczas czytania książek. Nieczęsto zdarza mi się krzyczeć, denerwować, uderzać pięściami w poduszkę i tak silnie przenosić doświadczenia bohaterów na własne życie, jak w przypadku tej powieści.

Oto Quinn i Graham, para małżonków, której historia wcale nie zaczęła się szczęśliwie.

Poznali się oni pod drzwiami ówczesnego narzeczonego bohaterki, gdy ten zdradzał ją z dziewczyną Grahama. Będąc niemymi świadkami swych rozpadających się związków, zbudowali jednocześnie więź, której nie dało się przeoczyć. Mimo że połączył ich najgorszy dzień ich życia, to właśnie on stał się początkiem czegoś wspaniałego.

Bohaterowie w dniu swojego ślubu napisali do siebie listy, które następnie ukryli w szkatułce, mającej być zamkniętą przez najbliższe 25 lat lub też do czasu rozpadu ich związku. Uczucia ujęte w słowa, symbolizować miały ich nieprzemijające uczucie.

Hoover oddała swoim bohaterom głos w czasie, gdy po 10 latach związku, ich małżeństwo chyli się ku upadkowi. Przyczyną jest nie tylko wkradająca się do niego rutyna, ale przede wszystkim niemożność poczęcia potomka, z którą to para walczy od lat, zamieniając swój związek w koszmar bez krzty spontaniczności.

By czytelnik mógł zrozumieć głębię ich dramatu, narracja jest prowadzona dwutorowo - z perspektywy obecnej oraz oczami zakochanych w sobie bohaterów sprzed dziesięciu lat. Ta retrospekcja pozwala na prześledzenie ich miłości od jej źródła, aż po chwilę obecną.

Nie pamiętam już, jaka książka ostatnio tak mną wstrząsnęła, tak mnie zabolała, a ostatecznie przyniosła takie katharsis. Wydawało się, że będzie to zwykły romans, jednak niezwykły ładunek emocjonalny, jaki serwuje autorka, połączony z głębią doświadczeń i tragedią głównych bohaterów, mocno mnie pokiereszował, ostatecznie prowadząc jednak do oczyszczenia i pocieszenia.

Zarwałam dla niej noc, pokłóciłam się z mężem - wszystko dlatego, że tak bardzo kibicowałam miłości Quinn i Grahama oraz że tak ogromnie współodczuwałam ich cierpienia. Do ostatniej chwili nie mogłam się pogodzić z tym, do czego zmierzała ich historia...

Idealna książka, w idealnym czasie  - poruszająca, emocjonująca i wzruszająca. Pełna pięknej miłości, ale też problemów z jakimi mierzymy się każdego dnia i świadectwem tego, że ze wszystkim można sobie poradzić. Razem. 

Dajcie się porwać tej historii - musicie ją poznać i doświadczyć na własnej skórze jej mocy.


sobota, 17 listopada 2018

Gdzie rosną pieniadze - Joanna Dymmel


Na pewno wielu z Was niejednokrotnie przez głowę przemykało pytanie: jak to zrobić, by bez wychodzenia z domu i większego wysiłku zarobić pieniądze?

Odpowiedź na to pytanie podaje Joanna Dymmel w swojej książce Gdzie rosną pieniądze?

Autorka stara się udowodnić, że pieniądze tak naprawdę znajdują się wszędzie wokół nas, wystarczy tylko się rozejrzeć i uaktywnić ich przypływ. 

Masz książki, do których nigdy nie wrócisz lub których nie zdążyłeś przeczytać, bo zmienił ci się gust (znacie to, prawda? Ja doskonale.) Przetrzymujesz ubrania z nadzieją, że "jeszcze kiedyś się w nie zmieścisz"? Upychasz po szafach nietrafione prezenty, podwójne sprzęty i zalegające przedmioty (nie)codziennego użytku? Twoje mieszkanie to przepełniona przestrzeń? Masz meble z poprzedniej epoki, które już Ci się nie podobają? 

Sprzedaj wszystko, czego nie potrzebujesz! Każda rzecz to pieniądz, a każda rzecz nieużywana, lecz zalegająca, to pieniądz zmarnowany. Być może wśród Twoich rzeczy znajdują się przedmioty, których potrzebuje ktoś inny, być może jesteś w posiadaniu antyku lub przedmiotu z limitowanej kolekcji, o które zabijają się kolekcjonerzy? Autorka pomoże ci je odkryć.

Dymmel na kartach tej stosunkowo krótkiej publikacji robi porządek nie tylko z naszym mieszkaniem, ale też z naszym myśleniem o pieniądzach. Coraz więcej osób decyduje się na wyprzedaże garażowe, coraz częściej korzystamy z możliwości sprzedaży przez Internet, jednak wciąż wielu z nas ma w domu przedmioty, których sprzedaż nawet nie przyszłaby im do głowy, a które są zamrożoną gotówką, tylko czekającą na jej uwolnienie. Autorka nie tylko uczy sztuki skutecznej sprzedaży, ale także wymian oraz odmieniania rzeczy na pozór już nieużytecznych. 

Dzięki tej książce przekonasz się, jak wiele pieniędzy masz poupychanych po szufladach, szafach, garażach, piwnicach i strychach. Pora odgruzować mieszkanie, a pozorne "śmieci" zamienić na pieniądze. Kiedy będzie na to lepsza pora niż szaleństwo przedświątcznych porządków, które już niedługo ogarną nasze mieszkania? Nie tylko oczyścisz przestrzeń, ale jeszcze odłożysz trochę grosza na prezenty.

Czy to nie brzmi obiecująco?:)



Ada, to wypada! - Sylwia Stano i Zofia Karaszewska


Ada, to wypada! to kolejna z wydawanych ostatnio książek dla dzieci i młodzieży, udowadniająca, że wizerunek kobiety i tego co jej wolno, a co nie wypada drastycznie się zmienia, dryfując powoli ku całkowitej wolności.

Bohaterkami książki Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej, autorek vloga Książniczki mają zdanie, są kobiety, na których drodze do spełnienia marzeń czy podążania za pasją stanęło wiele przeszkód. One zaś, mimo przeciwności, nie poddały się i śmiało kroczyły przez życie według własnego planu. Dziś znamy je z telewizji, czytujemy ich artykuły i po cichu podziwiamy. Książka ta ma być nie tylko ich formą zwierzenia, ale przede wszystkim inspiracją dla wszystkich tych, którzy usłyszeli "to nie wypada!" lub podobne zawołanie, gdy tylko zdecydowali podzielić się z kimś swoim pomysłem na życie.

Wśród bohaterek znajdują się między innymi Dorota Wellman, Ewa Błaszczyk, Katarzyna Miller, Marta Dymek, Katarzyna Bonda czy też Natalia Partyka. Autorki opowiadają o ich drogach (niełatwych) do spełnienia marzeń i życia według własnych wyobrażeń.

Fantastyczna w wydaniu tym jest jego forma - krótką historię każdej z bohaterek poprzedza swoisty wstęp, uzależniony od profesji jaką zajmuje się dana osoba. I tak - dla Meli Koteluk jest to piosenka, dla Magdaleny Fikus regulamin laboratorium (oraz życia), dla Ireny Eris krem na szczęście, a dla Agnieszki Holland tajny scenariusz dla reżyserki.

Każda z Pań przekazuje także radę na temat tego, co wypada, np. zadawać pytania, na które nie ma odpowiedzi; szukać swojego talentu; być twórczym urwisem; wykonywać "męski" zawód i wiele, wiele innych. Wszystko to podane jest w bardzo ciekawej formie, która skrzy się energetyzującymi kolorami, potęgującymi pragnienie działania. Myślę też, że taki właśnie był autorski zamysł - zachęcić do wstania z fotela, aktywności i podążania za własnymi marzeniami.

Polecam - niejedna osoba dzięki tym historiom i radom wyleczy się z kompleksów i uwierzy w siebie - nawet, gdyby nikt inny nie wierzył.



Roślinny lunchbox dla każdego - Eryk Wałkowicz


Eryk Wałkowicz, autor blogu erVegan.com, to miłośnik kuchni roślinnej, który od jakiegoś czasu rozkochuje ludzi w takiej kuchni. 

Jego stronę śledzę, odkąd w moje ręce trafiła jego książka Roślinny lunchbox dla każdego, jednak jako amator mięsa i osoba, która sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co go nie ma [nic nie poradzę, jak nie zjem choćby kawałka, to się nie najem albo chwilę po posiłku robię się głodna - nawet jeśli spałaszuję rzeczy, które teoretycznie powinny mój głód zaspokoić - to chyba siedzi w głowie;)], na podzielenie się swoją opinią decyduję się dopiero teraz - po wypróbowaniu przepisów zawierających wszystko to, co lubię [wspominałam już, że nie smakuje mi większość warzyw wykorzystywana w przepisach na dania roślinne?:P].

Mimo że oglądając fotografie zawarte w książce miałam wrażenie, że zabawy i smaki z niej wyskakują i zaraz eksplodują mi na języku, to często po przeczytaniu składników, mój zapał opadał. Jako jednak, że Wałkowicz zaproponował lunchboxy, a ja potrzebowałam zdrowego i szybkiego w przygotowaniu posiłku do pracy (bo do tej pory ulegałam niezdrowej i nietaniej manii fastfoodowej), nie ustawałam w wysiłkach, by co nieco przygotować i sprawdzać swój poziom najedzenia (i zadowolenia kubków smakowych). 

Książka zbudowana jest bardzo przejrzyście i czytelnie. Otwiera ją wstęp informujący o tym, jak powinien wyglądać roślinny lunchbox, na co zwracać uwagę, by posiłek był dobrze skomponowany, jak przeliczać miary i wreszcie jak wybrać odpowiednie pudełko. No i co jeść, żeby się dobrze czuć.

Kolejne rozdziały, budujące główną część książki stanowiły przepisy na: śniadania, kanapki, przekąski, mały lunch, obiad, koktajle i napoje, słodkości (mój ulubiony dział!) oraz dodatki (dressingi, surówki, marynaty).

Z mojego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługują przepisy na: jaglankę na słono z pomidorkami cherry i rukolą, kanapki z surową cukinią i cytrynowym majonezem, dyniowe placuszki, ziemniaki w jarmużowym pesto z prażonymi migdałami, kotlety marchewkowe, brownie z kubka, owsiane batoniki z bakaliami i orzechowe batoniki z czekoladą. Oczywiście te przepisy zaszczepiły we mnie ideę szukania na blogu autora kolejnych inspiracji, a tych tam nie brakuje. Mogę więc śmiało powiedzieć, że książka ta otworzyła mi drzwi do innego niż dotychczas komponowania posiłków.

To zaś co podoba mi się w samej idei lunchboxów, to możliwość korzystania z resztek - tak naprawdę nic się  nie marnuje, bo każdą nadwyżkę, można wykorzystać przy komponowaniu kolejnego pudełka. Jest smacznie, zdrowo, tanio i szybko - czy można chcieć więcej?*

Smacznego!


* tak, kotleta, ale - jak się nie ma co się lubi...:)

Poczet królowych polskich - Anna Kaszuba-Dębska



Poczet królowych polskich to jedna z wersji herstory przeznaczona dla młodych czytelników. Jest ona odpowiedzią na Poczet królów polskich Matejki, napisaną i rozrysowaną w nowoczesnym stylu, nie zaś formą stylizacji. 

Ta niezwykła podróż w przeszłość, w którą porywa czytelnika Anna Kaszuba-Dębska, otwiera szereg drzwi, które dotąd były zamknięte. Umówmy się bowiem - nie każdy jest tak zakochany w historii, by wiedzę podręcznikową rozbudowywać o inne dostępne źródła. Tym bardziej, że dla większości uczniów od wieków (sic!) jest to przedmiot nużący, choćby nie wiem jak nauczyciel stawał na głowie. Dzięki autorce jednak, wiedza historyczna może być uzupełniona o to, co w podręcznikach się nie zmieściło, a co może okazać się prawdziwie interesujące i niewymagające nużących poszukiwań - szczególnie dla dziewczyn, które w historii pragną widzieć silne kobiece postaci, dzięki którym nasz kraj wygląda dziś tak, jak wygląda. Kobiety dumne, śmiało dążące do celu, zdeterminowane i pewne siebie, nie zaś eteryczne księżniczki: Rzepicha, Rycheza Lotaryńska, Kinga Apardówna, Elżbieta Bośniaczka i wiele, wiele innych.

Poznacie oblicza 25 polskich władczyń - mniej lub bardziej znanych - i to dosłownie, bowiem obraz łączy się tu ze słowem.


Pomysł na książkę nie jest żadnym novum, znamy wszak opracowania chociażby Bożeny Czwojdrak czy Marka Urbańskiego, jednak poczet królowych w wersji przystępniejszej dla młodszego czytelnika, to świeża odsłona. Ciekawym zabiegiem jest także oddanie głosu samym władczyniom - to one bowiem opowiadają same o sobie, nie ma tu żadnego wszechwiedzącego narratora, co z pewnością pozwoli czytelni(cz)kom wejść w skórę wypowiadających się postaci.

Jedynym mankamentem (choć może być on również czytany jako niewątpliwa zaleta) jest fakt, że notki biograficzne są stosunkowo krótkie, a ich jedyna funkcja to tak naprawdę rozbudzenie w czytelniku ciekawości postacią i zachęcenie go do dalszych poszukiwań źródłowych, by ją zaspokoić. Same opisy zawarte w książce są bardzo ogólnikowe, nierzadko oparte wyłącznie na legendach, przekazują tylko garść najważniejszych informacji, nad słowem dominuje zaś obraz. Sądzę jednak, że tak właśnie miało być - po to, by młodego odbiorcy nie zanudzić, lecz rozmiłować w historii i zachęcić do dalszych badań.

Polecam - warto tę pozycję mieć, wertować, posyłać dalej. 

Nić Ariadny. Mity i labirynty - Jan Bajtlik



Nić Ariadny. Mity i labirynty to kapitalny sposób na oswojenie mitologii greckiej. Książka ta, czerpiąc z motywu labiryntu pojawiającego się między innymi w opowieści o Minotaurze,  staje się jedną wielką zagadką do rozwikłania, w której na końcu każdego etapu podróży, poznamy kolejne postaci wywodzące się z mitologii greckiej. 

Podobnie jak niegdyś starożytni tkali historie mające objaśnić im otaczający ich świat, tak dziś my, idąc po nitce (Ariadny) do kłębka, przemierzymy labirynty ich wierzeń, dowiadując się jak według nich doszło do powstania świata i skąd pochodzi człowiek i inne stworzenia, jacy bogowie odpowiedzialni byli za konkretne dziedziny życia i jak przebiegało ich życie, a także gdzie źródło mają konkretne zjawiska pogodowe. 

Kapitalna w wydaniu jest jego koherentność - poznając mitologię, jednocześnie liźniemy sztuki, poznamy typową zabudowę, grecką czcionkę, sposób ubierania się, typowe zajęcia, zapoznamy się ze zwyczajami, a wszystko to podczas zabawy za źródło mającej najbardziej znany motyw greckiej mitologii, jakim jest właśnie labirynt, tu będący jedynie pretekstem i zaproszeniem do zgłębiania wiedzy. Każda strona odsyła do objaśnień znajdujących się na końcu książki, gdzie czytelnik będzie mógł nie tylko prześledzić drzewo genealogiczne bogów i herosów, ale także poznać losy konkretnych postaci i dowiedzieć się, czym dokładnie były mitologiczne stworzenia wyzierające z publikacji, m.in. gryf, hippalektrion, chaarybda, cydra lenejska czy pegaz.

Jan Bajtlik wykonał kawał dobrej roboty, ukrywając na kolejnych stronach tak wiele szczegółów, że niejeden dorosły złapie się za głowę, orientując się, ilu rzeczy nie wiedział. Jestem oszołomiona tym wydaniem i już widzę jego zastosowanie nie tylko w prywatnym obiegu, ale także jako środek dydaktyczny w szkole - przy omawianiu mitologii, nic nie sprawdzi się lepiej niż prześledzenie labiryntu Minotaura empirycznie, a i pozostałe zagadnienia i zagadki aż proszą się o to, by wpleść je w tok lekcji - ja na języku polskim, ale jest to również kopalnia pomysłów dla historyków. Kto wie, może za jakiś czas na podstawie książki powstaną plansze edukacyjne?  :) Ja wykorzystam tę książkę już na dniach, ciekawa jestem reakcji dzieciaków;)

Gorąco polecam - mitologia została oswojona przez Bajtlika w boskiej (sic!) formie.