czwartek, 4 lutego 2021

W jednej chwili - Suzanne Redfearn

 



Czy wiesz, ile może zmienić się w jednej chwili?
Czy wiesz jak kruche są życie, nasze relacje, a nawet nasze zachowania?
Czy wiesz, jak wiele możesz stracić w ciągu ułamka sekundy, po decyzji podjętej mechanicznie, odruchowo?

Szesnastoletnia Finn wyrusza wraz z rodziną i przyjaciółką w krótką podróż. Po drodze zabierają jeszcze samotnie idącego chłopaka, któremu zepsuł się samochód - Kyle'a - i ruszają przed siebie. Nie wiedzą, że nie będzie im dane dotrzeć na miejsce. 

Gdy na drogę wskakuje im jeleń, kierujący pojazdem ojciec odruchowo odbija, by go nie potrącić. Samochód zatrzymuje się na barierkach, lecz nie wytrzymują one ciężaru i w jednej chwili pojazd spada z ośnieżonej drogi, staczając się po zboczu góry. Finn umiera na miejscu, zostaje jednak zawieszona między światami, by obserwować jak jej najbliżsi zaczynają walkę o przetrwanie - ranni (niektórzy bardzo ciężko), głodni, przemarznięci i świadomi, że nikt ich długo nie odnajdzie. Zbliżała się noc, zaczynała się śnieżyca, a zasięgu nie było. W tej sytuacji każdy z bohaterów poddany został najcięższej próbie w swoim życiu - próbie człowieczeństwa. 

Decyzje podejmowane pod wpływem emocji, zimna i strachu prześladować miały uczestników wypadku jeszcze bardzo długo. Niektóre z nich były heroiczne, inne podszyte ogromnym lękiem i rozpaczą. Każda osoba walczyć będzie z wyrzutami sumienia, które co rusz odtwarzać będą w ich głowach sceny z tych tragicznych dni.

Ojciec Finn będzie szukał zemsty, jego pozostała przy życiu, choć okaleczona, córka Chloe gromadzić zacznie tabletki, by w odpowiednim momencie je zażyć, Mo - przyjaciółka - jako jedyna dążyć będzie do poznania prawdy i poukładania elementów historii w całość, zaś matka - ta, która ich uratowała - zmagać się będzie z konsekwencjami swoich decyzji. Choć zdołała ich uratować, wiele też straciła. Sąsiedzi zaś - podejrzenia mało poszkodowani i przemarznięci - żyć będą z własną prawdą i świadomością, że pewnych rzeczy nie da się odwrócić, a relacji naprawić.


Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Ta myśl Wisławy Szymborskiej tłukła mi się po głowie podczas całej lektury. To, co wydawało się niewzruszone, przyjaźnie trwające latami, uczucia pielęgnowane od zawsze, siła charakteru - to wszystko poddane zostaje próbie w momencie wypadku. I - co nie dziwi - ci, którzy wydawali się silni, okazują się słabi, a ci krusi - zdolni do największych poświęceń.

Nikogo z uczestników wypadku nie chcę oceniać i temu przysłużyła się forma narracji - perspektywa nieżyjącej Finn pozwoliła inaczej spojrzeć na bohaterów dramatu i spróbować zrozumieć ich motywacje, a może raczej - instynkty. Bez tego wiem, bardzo dobrze wiem, kogo i jak bym zaszufladkowała, nie zadając sobie trudu zastanowienia się, dlaczego podjęto takie, a nie inne decyzje.

Poruszająca historia, tym bardziej, że inspirowana wydarzeniem z życia autorki, które właśnie takiego empatycznego spojrzenia kazało jej się nauczyć.

Pięknie oddane relacje, uczucia - nawet te najgłębsze, najbardziej skrywane, tłumione i nieokazywane - a także wspaniale nakreślone charaktery i portrety psychologiczne. 

Nie mogłam się oderwać od lektury, choć była ona dla mnie bolesna. Co rusz zastanawiałam się, czy sama umiałabym się wykazać  hartem ducha, czy może raczej byłabym tą, która za cenę życia innych, ratowałaby swoje. Nie wiem i nigdy nie chcę się przekonać.

Ogromnie polecam Wam lekturę. Zaparzcie sobie jednak herbatę, bo z kartek wręcz wylewa się przenikliwy mróz. 



czwartek, 21 stycznia 2021

Ada i Eryk w Krainie Przeklętej Korony - Beata Gołembiowska



Ada i Eryk to bliźniaki posiadające rodziców zwariowanych na punkcie historii - mama jest historykiem, tata zaś archeologiem, razem zaś ludźmi przenoszącymi swe pasje także na życie rodzinne -  imiona ich oraz ich bliskich nie są przypadkowe i wszystkie mają źródło w spisie królów i   królowych. 

Rokrocznie podczas wakacji rodzice wyjeżdżali na wykopaliska, pozostawiając swoje pociechy pod opieką dziadków. Tym razem ma być jednak inaczej. Rodzeństwem ma zająć się ciotka Rycheza [sic!], zamieszkująca drewniany domek w jakiejś wsi odciętej od świata. Wspaniała perspektywa wakacji, prawda? Jak się jednak prędko okaże, będzie to najwspanialsze lato w ich życiu.


Już pierwszy dzień pobytu u cioci zapewni im doświadczenia o jakich inni mogliby jedynie marzyć. Gdy bohaterowie wybierają się na konną przejażdżkę, dowiadują się, że Rycheza nie jest zwykłą kobietą, lecz posiada moc przenoszenia w czasie. Ada i Eryk zamiast wrócić bezpiecznie do domku, z którego wyjechali, wylądowali nie gdzie indziej, jak w osadzie wikingów, której byli... mieszkańcami. Ta podróż w czasie stała się początkiem kolejnych wojaży, podczas których młodzi bohaterowie naocznie poznają losy wczesnośredniowiecznej Polski - zobaczą jak się kształtowała, jak naprawdę wyglądały bitwy, o których czytali i marzyli, jak funkcjonowało dworskie życie pełne układów i układzików. Poznają polskich władców i królów, nierzadko pałając do nich antypatią, a także... udaremnią zamach na życie jednego z nich.

Świetnie poprowadzona narracja, pokazująca jak bardzo historia jest ciągle w sferze domysłów, jak znacznie nasze wyobrażenia mogą różnić się od tego, co przekazują podręczniki i czego uczymy się w szkołach. Dzięki tej książce młodzież, szczególnie ta niechętnie podchodząca do nauki tego przedmiotu, może zakosztować w polskiej przeszłości, odkrywając w sobie chęć do jej zgłębiania. Wielu czytelników znajdzie swoje odbicie w Adzie, dziewczynie, której niespieszno było do dzielenia pasji rodziców, która za to swoje zainteresowania skupiała wokół mody; niektórzy odkryją w sobie pewnie także Eryka - chłopca niespełniającego wyobrażeń ojca o synu, jednak posiadającym wiedzę, jakiej pozazdrościć mógłby mu niejeden dorosły. 

Poza niekwestionowaną wartością poznawczą książki, jest ona po prostu szalenie wciągająca. Podczas całej lektury zazdrościłam bohaterom, chcąc się znaleźć na ich miejscu - na królewskich dworach, polach bitew, w katedrze gnieźnieńskiej podczas najważniejszych wydarzeń. Chciałabym spojrzeć w oczy Bolesławowi Chrobremu, zatańczyć w rytm średniowiecznej muzyki, uczestniczyć w wojennych naradach i wreszcie z bliska przyjrzeć się koronie, która dla władców Polski wcale nie okazała się taka znów szczęśliwa...

Polecam gorąco - świetna propozycja zarówno dla tych, którzy z historią są na bakier, jak i dla tych, którzy ją uwielbiają - gwarantuję, że i oni znajdą tu wiele ciekawostek. 


A tym, którzy twórczości Beaty Gołembiowskiej jeszcze nie znają, polecam lekturę recenzji jej wcześniejszych tekstów, do których należą: