czwartek, 31 grudnia 2015

Pyszne na słodko – Anna Starmach



Nie ma lepszego czasu na zachwycanie się publikacjami traktującymi o słodkościach niż okres świąteczny – brzuchy pełne, to i można racjonalnie podejść do tematu, nie narażając się na pragnienie zjedzenia wszystkiego, najlepiej natychmiast.

Czyż jednak rozsądek w ogóle istnieje jeśli chodzi o słodycze?

Przeglądając książkę Anny Starmach, co rusz trzeba oblizywać ślinkę, jakkolwiek chcielibyśmy się powstrzymywać. Bo a to jakieś pyszne ciasteczko wyskoczy ze stronic, a to placuszki z  bananami, a to obłędnie wyglądające malinowe tiramisu, a to trufle czekoladowe będą kusić swoim wyglądem. I jak tu się nie zachwycić, jak nie skorzystać z okoliczności i nie popędzić do kuchni, by uzupełnić świąteczne wypieki o jeszcze jeden element?


Jedynie Ci z naprawdę silną wolą, będą w  mocy się powstrzymać i poczekać. 
Na tych, którzy nie wytrzymają, poza przepisami czekają rady autorki dotyczące niektórych czynności towarzyszącym pichceniu oraz wydzielone miejsce na własne przepisy. Do utrwalenia, zebrania. Starmach zachęca do współtworzenia tej przepysznej książki kucharskiej.

Jeśli więc mimo świąt wciąż nie macie dość – to książka dla Was, prawdziwych łasuchów.
Z  pewnością osłodzi 

środa, 30 grudnia 2015

Zabaw się w kronikarza, czyli Misja: Rodzinka.




Misja rodzinka to hybryda drzewa genealogicznego, kroniki rodzinnej i książek utrzymanych w  duchu Zniszcz ten dziennik. Świetna, nowoczesna alternatywa dla tradycyjnych albumów, zbierająca nie tylko zdjęcia, ale również wspomnienia, odbicia, ręczne prace – to komplementarny pamiętnik rodowy, w  którym znajdzie się miejsce na aktywność każdego z jego członków.

Faktycznie, jak zapewnia wydawnictwo – tego dziennika nie będziesz chciał zniszczyć ani wyrzucić. Będziesz za to z ochotą zapełniał kolejne jego strony, po to, by później odłożyć na półce i za jakiś czas wracać do niego z sentymentem i rozrzewnieniem.

Kapitalny prezent dla młodszych członków rodziny, zdolny zaszczepić w nich chęć poznawania rodziny i dbania o relacje oraz pamięć. Dzięki tej publikacji właściciel dowie się o swoich bliskich rzeczy, o których dotąd nie słyszał, a które stanowią ważny element familijnej tożsamości i tradycji. Ponadto, zmuszony będzie odwiedzić dawno niewidzianych członków rodziny, a co za tym idzie – podtrzymać, a nierzadko pewnie i odnowić nadszarpnięte więzy.



Książka ta zatem obok znaczenia praktycznego i kronikarskiego, będzie miała duży wpływ na zaciskanie rodzinnych nici bliskości, zdolna odbudować to, co nadwątlone.

Do zadań znajdujących się w książce zaliczyć można nie tylko tworzenie listy rodzinnych zawodów (praktykowanych i tych znajdujących się w  sferze marzeń), ale też pamiętnika z  wyjazdu, miłosną mapę rodzicielskich relacji, drogę dojścia do wyznawanych poglądów, nekrologi ukochanych zwierzaków, rodzinne przepisy, opis formy świętowana urodzin,  a także fotografie.

Wszystko to przeplatane jest cytatami skoncentrowanymi wokół rodziny i bliskości.


Doskonała propozycja prezentowa – tworzenie albumu będzie niezwykłą frajdą dla całej rodziny i niebanalną i w świecie, w  którym rodzina jest zagrożona – pamiątką na lata.

wtorek, 29 grudnia 2015

Szwedzi. Ciepło na północy – Katarzyna Molęda



Szwedzi. Ciepło na północy to jedna z lepszych książek poświęconych Szwecji, jakie czytałam. Autorka przygląda się Szwecji z wielu perspektyw: eksploruje zarówno dzielnice bogaczy, z  Södermalmem na czele, jak i dzielnice niemalże całkowicie muzułmańskie, bolejąc nad małą (pomimo starań) wewnętrzną integracją z imigrantami.

Prezentuje naród zaczytujący się w kryminałach, z nabożeństwem traktujący codzienną fikę, uwielbiający sport i uprawiający go w  każdym wieku, w  każdym stanie zdrowia. To faktycznie ten element życia, który sprawia, że podczas podróży do Szwecji można nabawić się wyrzutów sumienia – niemalże każdy biega, ćwiczy, rozciąga się lub chociażby spaceruje. Na cmentarzu spotyka się nagrobki ze średnią wieku 80+, co jest jedynie efektem zdrowego trybu życia. Szwedzi są niezwykle zbilansowani: odpoczywają, są aktywni fizycznie i zawodowo, ale robią przy tym wszystko, by stres ograniczać do minimum. I ten cel jest celem ogólnonarodowym – każdy robi wszystko, by żyło się coraz lepiej.

Kapitalnie czyta się o sprawach, których miało się okazję doświadczyć na własnej skórze: o braku realnie istniejącej poczty,  o urlopach tacierzyńskich, ojcach, który niemalże stadnie spacerują ze swoimi pociechami po parku, o setkach muzeów otwartych i przyjaznych zwiedzającym, o słonej lukrecji, umownych sklepowych cenach, snobizmom żywieniowym, umiłowaniu świętowania, spokoju, pięknie przyrody, umiłowaniu harmonii i równości, poszanowaniu dla drugiego i szwedzkiej kulturze, a także zaufaniu – nawet do obcych (w  Polsce nie do pomyślenia, a tu na każdym kroku rowery porzucone bez zabezpieczeń, otwarte domy, klucze pod wycieraczką).  Poznajemy Szweda-introwertyka, który choćby był i geniuszem, w  swej mądrości nigdy nie będzie się wywyższał, lecz wysłucha opinię interlokutora, naprowadzając go na prawidłowe wnioski tak, by nawet się nie zorientował.

Autorka zmierza się ze stereotypami, którym w  większości zadaje kłam. Pokazuje dwie strony medalu: Szwedów z  perspektywy Polaków i Polaków z perspektywy Szwedów. Maluje również obraz Szweda widziany jego oczami, co z kolei tworzy kompletny wizerunek całości, tworzony z wielu różnych perspektyw i pozwalający na konfrontację wyobrażeń i życzeń z  rzeczywistością.


Okraszone anegdotami, skrzące się ciekawostkami, kapitalnie napisane – do wielokrotnej lektury. 


Szwecja moimi oczami:

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Szekspir dzieje się na naszych oczach [Zimowa opowieść. Przepaść czasu - Jeanette Winterson]





Przepaść czasu  to powieść, która może przejść bez echa, niepostrzeżenie zniknąć z półek nowości i zostać niezauważona. To zaś byłaby niepowetowana strata, rzecz nie do odrobienia.


Zdaję sobie sprawę, że znajduję się w nielicznym gronie osób wielbiących Szekspira i żyjących współcześnie. Mam świadomość, że poza lekturowym przymusem przebrnięcia przez Romea i Julię oraz z rzadka Makbeta, Hamleta tudzież Otella, niewielu z własnej woli sięga po dzieła Mistrza. Jedną z form zachęty do zapoznania się z dziełami tego wybitnego twórcy, a przy tym brakiem konieczności sięgania do źródła jest nowy cykl – kapitalnie zagrany, zwiastujący niesłychaną frajdę czytelniczą.

Projekt Szekspir został pomyślany z okazji przypadającego w  2016 roku 400-lecia śmierci Szekspira. Brytyjski wydawca – Hogarth Press – zaprosił z  tej okazji do współpracy bestsellerowych pisarzy, zdolnych tchnąć nowe życie w uniwersalne teksty dramaturga. Powierzył on im opowiedzenie na nowo jego najbardziej znanych dzieł – w  tym Zimowej opowieści. Owocem ich pracy jest kolekcja współczesnych powieści, mających zostać wydanych w kilkunastu językach na całym świecie. Cykl rozpoczyna Przepaść czasu inspirowana Zimową opowieścią, a spisana ręką Jeanette Winterson.

Aby nie znaleźć się w próżni bez jakiejkolwiek znajomości kontekstu, książkę otwiera skrótowe przypomnienie fabuły dzieła Szekspira – nakreśleni są bohaterowie i kluczowe wydarzenia, wraz z rozwiązaniem dramatu.  Dopiero po nich następuje współczesna interpretacja, wykorzystująca ograne schematy i motywy działania. U Winterson dodatkowo pojawia się wątek autobiograficzny – autorka nie bez powodu zdecydowała się na aktualizację Zimowej opowieści, sama mając doświadczenia adopcji.

Leo (gra imionami) to porywczy właściciel firmy Sycylia. Przechodzi on zarówno kryzys dojrzałości, jak i wynikający między innymi z niego kryzys małżeński. Jego żona, Mimi, spodziewa się drugiego dziecka – dziecka, którego Leo wcale nie chciał. Gdy bohater targany wściekłością zdaje sobie sprawę z  podejrzanie bliskiej relacji Mimi i jego najlepszego przyjaciela – Ksena – w  jego głowie pojawia się zwodnicza myśl. Leo czuje, że nie jest ojcem dziecka, które nosi Mimi. Wpadając w furię, zaczyna ją śledzić, nagrywać jej poczynania i obsesyjnie kontrolować.

Niestety, jego furia spala wszystkich wokół, pozostawiając jedynie pożogę…

To opowieść, w  której przeszłość promieniuje na teraźniejszość i wykrzywia ją. Widzimy człowieka, który na naszych oczach traci zmysły, na skutek jednej myśli zmaga się z toczącym go szaleństwem. Niszczy siebie, swoje relacje i wszystkim wokół, bo ubzdurał sobie coś, nie bacząc na tłumaczenia i nie słuchając głosu rozsądku.

Doskonała książka, do której wracać będę z sentymentem, znacząca nowy szlak na mojej literackiej półce.


Kolejne w planach są aktualizacje dramatów:

Kupiec Wenecki [Howard Jacobson]
Poskromienie złośnicy [Anne Tyler]
Burza [Margaret Atwood]
Makbet [Jo Nesbo]
Otello [Tracy Chevalier]
Hamlet [Gillian Flynn]

To jedna z  najbardziej wartych uwagi serii najbliższych miesięcy! Koniecznie zróbcie jej miejsce na półkach – zainaugurowana Przepaścią czasu seria zwiastuje literacką ucztę, zdolną zaspokoić apetyt najbardziej wybrednych.






niedziela, 27 grudnia 2015

W krainie srebrnej rzeki - Sofia Caspari



Sofia Caspari ponownie urzeka. Kolejna część sagi argentyńskiej porywa w  świat XIX-wieczny, gdzie na wszystko trzeba sobie zapracować, a zemsta jest cierpliwa, zdolna przeczekać nawet wiele lat, by dać o sobie znać.

W krainie srebrnej rzeki to nie tylko kontynuacja sensu stricto, ale również powieść otwierająca się na nowe postaci i historie, wcześniej jedynie wymienione – w większości są to współtowarzysze podróży bohaterów do Argentyny sprzed lat. Książkę otwiera opowieść o Minie – kobiecie zamieszkującej Esperanzę wraz z matką, ojczymem i przyrodnim bratem. Ich wspólne życie rozpoczęło się tuż po odpowiedzeniu przesz matkę na anons matrymonialny. Wydawałoby się, że ich życie dzięki tej decyzji ustabilizuje się, co prędko okazało się mrzonką. Jedynym co kobiety zyskały na związku Annelie z wdowcem, była przemoc – zarówno psychiczna jak i fizyczna.

Mina zakochuje się we Franku i, mimo że los okrutnie ich rozdziela, przyrzekają sobie, że będą na siebie czekać co roku w  Święto Niepodległości na Plaza de Mayo w  Buenos Aires. Kłopotem może być stojący na ich drodze, Philipp, przyrodni brat Miny, patrzący na nią pożądliwym wzrokiem i doprowadzający do tego, by ukochany dziewczyny został zmuszony do ucieczki ze względu na niesłuszne oskarżenie go o morderstwo.

Caspari pozwala nam również śledzić losy Olgi i Arthura – małżeństwa, które jak wiele innych pragnie zbudować szczęśliwe życie w  Brazylii, a które zostaje oszukane i trafia do Buenos Aires, skazane na biedę i niepowodzenia. Mało tego – parę dosięga znacznie większe nieszczęście, bowiem kobieta zostaje uprowadzona i trafia do domu publicznego, podobnie jak inne młode imigrantki. Niczego nieświadomy Arthur robi wszystko, by odnaleźć ukochaną.

Poza nowymi postaciami, autorka pozwala nam na powrót do Anny i Juliusa, z  którymi zżyliśmy się w tomie poprzednim. Zastajemy ich jako młode małżeństwo cieszące się z córeczki Leonory, dobrze radzące sobie z interesami. Jedyną rysą na pięknym rodzinnym obrazie jest próba zapoznania Anny z teściami – ci robią wszystko, by obrzydzić ten dzień synowej.

Wracamy również do Marleny i jej przyjaciółki: dorastające panny staną przed wielką próbą. Ich przyjaźń zostanie zagrożona przez mężczyznę, do którego obie potajemnie wzdychają, zdolne postawić wszystko na jedną kartę.

Ich historie wzajemnie się przeplatają, pozwalają na nakreślenie bogatego obrazu argentyńskich przestrzeni i relacji. Ilustrują jak to Argentyną XIX wieku nękają pożądliwości, chciwość, mściwość, bieda, bogactwo, ale również bezinteresowna miłość oraz pragnienie bliskości: które z  tych dwu biegunów wygra nierówną walkę o przetrwanie? Czy to co delikatne, zdoła zdobyć przewagę nad tym co brutalne?


Mimo że książka ta jest kontynuacją, równie dobrze sprawdza się jako powieść samodzielna – nowych wątków jest wiele, a stare są bieżąco wyjaśniane i dopowiadane, dzięki czemu nawet ci, którzy nie czytali poprzedniego tomu, z  łatwością odnajdą się w opisywanych realiach.



Naprawdę apetyczna książka, napisana z  uwagą  i dbałością o szczegół. Zarówno jej linia fabularna jak i warstwa językowa stoją na dobrym poziomie, gwarantując lekturę zapadającą w  pamięć.



Poprzedni tom:


Obie kupisz tanio na:





Żelazna krew - wyniki




Żelazna krew uczyni okres poświąteczny bardziej zaczytanym...

Katarzynie Paprockiej ;)


SERDECZNIE GRATULUJĘ!

Na dane do wysyłki (na adres shczooreczek@interia.pl) czekam do jutra:) Po tym czasie nagroda powędruje do kogoś innego.


Wszystkim dziękuję za udział i zapraszam do kolejnych rozdań, które - już tradycyjnie - niedługo;)


sobota, 26 grudnia 2015

Obietnica pod jemiołą - Richard Paul Evans



Czy gdyby dano Wam możliwość wymazania jednego dnia z  Waszego życia, wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami, wiedzielibyście który wybrać?

Elise wie doskonale. Od lat nie myśli o niczym innym, zadręczając się i raz po raz każąc za wydarzenie sprzed lat, które na zawsze odmieniło życie jej i jej najbliższych, naznaczając je niewyobrażalnym bólem i cierpieniem nie do ukojenia. Kobieta czuje i wie, że nie zasługuje już na miłość i dobre słowo. Biczuje się dzień po dniu, zmieniając w szarą myszkę bez aspiracji. Błąd przeszłości zmienił ją nie do poznania  - zamknął w skorupie bólu i wiecznej kary. Wszystko ma szansę zmienić się w dniu, gdy na jej drodze staje szalenie przystojny prawnik, oferując jej niecodzienną propozycję…

Zgoda na jego warunki może być dla kobiety szansą na rozpoczęcie nowego życia, a przede wszystkim na wybaczenie sobie i katartyczne wejście w kolejny rok.

Nie mogłabym wyobrazić sobie doskonalszej książki na świąteczny poranek. Ta ma w sobie wszystko co potrzebne w ten wyjątkowy czas: ogromne pokłady nadziei, wybaczenia, miłości i prawdziwego ciepła. Brak w niej wszechobecnego i atakującego zewsząd zła, przemocy, wulgarności, kipi za to pozytywnym obrazem człowieczeństwa i wiarą w ludzi i ich możliwość przemiany. Promieniuje miłością i buduje niepowtarzalny świąteczny klimat, porusza serce i ogrzewa atmosferę. Piękna, wzruszająca, mądra historia – kwintesencja tego czego zawsze poszukujemy u Evansa.

Bo autor ten niczym nie zaskakuje – w najbardziej pozytywny sposób. Jego książki są obietnicą odegrania znanej i ukochanej melodii – podnoszą na duchu, dają wsparcie, wzruszają i zapewniają lekką lekturę, o której nie będzie się chciało prędko zapomnieć, która odbuduje drzemiące w  nas pokłady dobra i zachęci do niesienia go dalej. Książka rozbudza dobre postawy, promuje wybaczenie i konieczność dawania ludziom drugiej szansy, a także patrzenia na każdego jak na człowieka, który przecierpiał znacznie więcej niż możemy się domyślić, stąd  nierzadko sfrustrowanego, złośliwego, zazdrosnego. Pokazuje jak nie reagując złem na zło, tylko dobrem na wszelkie uszczypliwości, możemy zjednać sobie ludzi i nieść światło dalej.

Prawdziwie bożonarodzeniowa opowieść, którą mogę gorąco polecić do czytania w  łóżku: z  ciepłym kakao na podorędziu, wełnianymi skarpetami na nogach, świątecznymi lampkami wokół – wszystko to przeniesie nas w magiczne przestrzenie, będące jednymi z powodów, dla których tak bardzo oczekujemy świąt.

Dla zmęczonych, zabieganych, nieszczęśliwych, znerwicowanych – dawka ukojenia i pokoju.
Polecam!





piątek, 25 grudnia 2015

Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat




Gwiezdne wojny. Jak podbiły wszechświat? to prawdziwa encyklopedia star warsów. Kompendium zdolne zachwycić i zadowolić nie tylko takich laików jak ja, lecz również wieloletnich miłośników uniwersum, które stało się rozpoznawalne na całym świecie i którego elementy weszły w  język codzienny jak żadne inne. Gratka zarówno dla tych, którzy chcą dowiedzieć się czegoś więcej i podobnie jak ja zgłębić fenomen, jak i dla tych, którzy pragną uporządkowania wiedzy i uzupełnienia jej o brakujące fragmenty – tych z  pewnością tutaj nie zabraknie, bowiem autor, Chris Taylor, wykonał kawał fenomenalnej roboty.

Materiał źródłowy jest niebywale obszerny, tekst roi się od przypisów dokumentujących to jak wiele pisano, mówiono, dociekano, sprawdzano i wydawano dotąd w podanym temacie. 

Naszpikowana ciekawostkami, obfitująca w  masę arcyciekawych informacji, kapitalnie pomyślana, zaplanowana, zredagowana i wydana – idealny prezent dla wszystkich, którzy choć trochę ciekawi są Gwiezdnych wojen od kulis.

Warto podkreślić, że sama książka daleka jest od nudy. Autor postarał się, by napisać ją w sposób, który zaciekawia i prawdziwie wciąga. Mimo że (i tutaj narażam się na lincz wielu) do tego roku nie widziałam żadnej części Star Wars (spokojnie, nadrobione!), a sam fenomen filmu i wielka obsesja na jego punkcie były mi obce, książkę przeczytałam z  prawdziwą przyjemnością i żywym zainteresowaniem. Tekst skrzy się anegdotami, tak, by z  jego lektury móc czerpać jak największą przyjemność.


Do polecania, do obdarowywania, do wielokrotnej lektury i do zaczytania przez fanów Gwiezdnych Wojen. Książka zbierająca w sobie wszystko to, co zawsze chcieliście wiedzieć o Waszym ulubionym uniwersum. Faktycznie, jest to biblia dla fanów SW.

czwartek, 24 grudnia 2015

Spokojnych!



czwartek, 17 grudnia 2015

Masz ochotę na kryminał? Wygraj go!




Masz ochotę na kolejną książkę? Poczytałbyś jakiś dobry kryminał?

Zapraszam!

Aby wygrać:

1. Udostępnij banner konkursowy
2. Zgłoś chęć udziału w komentarzu.
3. Cierpliwie czekaj na wyniki:)

Zabawa trwa do 26 grudnia. Zapraszam!

Świąteczny pakiet wędruje do...



Moi Drodzy, po raz kolejny dziękuję za liczny udział w zabawie;)  Jak zwykle stanęliście na wysokości zadania, a oglądanie Waszych prac sprawiło mi nie lada przyjemność.
Żeby nie przeciągać - wszak wyniki troszkę się opóźniły - ogłaszam co następuje.

Pierwsze miejsce to bezdyskusyjnie Meg Sheti.

Nagroda pocieszenia zaś powędruje do Justyny Lesień:))

GRATULACJE!

Za parę chwil startuje kolejne rozdanie, zatem zachowajcie czujność i - bawcie się!:)

Proszę o podesłanie adresów do 20.12 na adres shczooreczek@interia.pl



środa, 9 grudnia 2015

Wielka cisza [do usunięcia]


Przepraszam za ostatnią wielką ciszę na blogu, a tym samym nieopublikowanie postów z obiecanymi konkursami i rozwiązaniami tych już zakończonych.


Jako prawdziwy herbatoholik zalałam klawiaturę złocistym napojem i przez kilka tygodni pozbawiona byłam dostępu do komputera:)




A teraz... cóż, przyzwyczaiłam się do czytania, odzwyczaiłam od pisania, więc musicie dać mi chwilkę na wdrożenie się;)


Przy okazji przypominam o świątecznym konkursie i zapraszam na rozdanie z Czarną Owcą, które już za chwilkę:)

Na dniach pojawią się też zaległe recenzje, a wśród nich Szwedzi. Ciepło na północy; Gwiezdne wojny, Przepaść czasu, Pyszne, Na słodko; W krainie srebrnej rzeki, Dar morza, Psychopata, Co się zdarzyło w Madison County? i Czarnobylska modlitwa.

Jest zatem czego wypatrywać, bo rozstrzał gatunkowy dość spory:)

Uśmiechniętego dnia!



czwartek, 26 listopada 2015

Adam Wajrak w Katowicach - zaproszenie




Zaproszenie na spotkanie z Wajrakiem

Katowice są pierwszym miastem tournee Adama Wajraka po Polsce promującego jego najnowszą książkę "Wilki" - 1 grudnia odbędą się dwa spotkania z autorem.

Adam Wajrak, ulubiony dziennikarz przyrodnik Polaków, mieszkaniec Puszczy Białowieskiej, w swojej najnowszej książce zatytułowanej "Wilki" opowiedział o latach tropienia wilków i przyjaźni z tymi najbardziej fascynującymi drapieżnikami Europy.
Zapraszamy na spotkania z Adamem Wajrakiem w KATOWICACH inaugurujące trasę promocyjną "Wilków":
1 grudnia (wtorek) godz. 10:00 w Filii nr 3 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach, ul. Gliwicka 93 - spotkanie z młodzieżą
1 grudnia (wtorek) godz. 17:00 w Filii nr 12 Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach, ul. Witosa 18 b - spotkanie z dorosłymi

Fragment książki:
Nagle coś wielkiego i szarego wystrzeliło, zawróciło, rozpędziło się i ani się obejrzałem, jak wilczysko skoczyło i ogromnymi łapami trzepnęło mnie w klatkę piersiową. Cios był potężny. Zachwiałem się na nogach i tylko cudem nie runąłem na ziemię. Nie był to koniec wystawiania mnie na próbę. Nie zdążyłem jeszcze wyjść z szoku po uderzeniu, gdy wilk stanął przy moim boku i poczułem na dłoni jego wielkie ostre zębiska. Trzymał ją spokojnie, ale bardzo stanowczo. Trzymał i patrzył mi w oczy swoimi brązowymi ślepiami, jakby chciał zapytać: „I co teraz, koleżko?”.

Adam Wajrak:
Wiem, że wśród moich czytelników jest wielu ludzi młodych, przez co niezwykle wrażliwych. Muszę was ostrzec. Gdyby ta książka była tylko o wilkach, nie zawracałbym wam głowy, bo przecież wiecie, że przyroda potrafi być brutalna. Ta książka jest jednak również o tym, jak okropne rzeczy ludzie robili i robią wilkom, jednym z najbardziej prześladowanych dużych ssaków. Dlatego poproście rodziców, żeby tę książkę przejrzeli, zanim weźmiecie ją do ręki, albo przeczytali ją razem z wami.
 
 
Po spotkaniu będzie można kupić "Wilki" w promocyjnej cenie oraz otrzymać autograf autora z dedykacją i rysunkiem wilka.
 
Adam Wajrak w grudniu odwiedzi również: WROCŁAW, TRÓJMIASTO, ŁÓDŹ, POZNAŃ, MIŃSK MAZOWIECKI, WARSZAWĘ.

środa, 25 listopada 2015

Konkurs z Wajrakiem! - Śląscy Blogerzy Książkowi




Dzisiaj na kilkunastu blogach ŚBK ukaże się podobny post z zapowiedzią konkursu. Zapamiętajcie dobrze te blogi, bo to na tych stronach JUTRO musicie szukać wskazówek do odgadnięcia konkursowego hasła.

Ale po kolei:

Konkurs Śląskich Blogerów Książkowych rozpocznie się 26.11.2015, ale dzisiaj prezentujemy jego przebieg i zasady, na jakich będzie się opierał.

"Konkurs z Wajrakiem" będzie polegał na tym, aby odnaleźć w ZAMIESZCZONYCH JUTRO wpisach, na blogach ŚBK słowa - klucze, które ułożą się w hasło konkursowe. 

Hasło to trzeba będzie wysłać na adres mailowy ŚBK: silesiabook@onet.pl

Nie powiemy Wam, jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo - klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fanpage Śląskich Blogerów Książkowych na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło. Następnym krokiem będzie wysłanie hasła na adres mailowy podany wyżej. Dla ułatwienia konkursu, proponuję zacząć poszukiwania na moim blogu. Potem powinno pójść Wam jak z płatka.

Regulamin

1. Konkurs z Wajrakiem organizowany jest przez grupę ŚBK
2. Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Agora
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Wilki" Adama Wajraka
4. Konkurs trwa od 26.11.2015 do 01.12.2015.
5. Wyniki zostaną ogłoszone dnia następnego, czyli 02.12.2015.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres:silesiabook@onet.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa DWUNASTA od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagroda zostanie przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Wydawnictwo Agora, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) - które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski

Zadanie konkursowe:
Ze słów - kluczy podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe.

wtorek, 24 listopada 2015

Śmiercionośny upominek – Erik Axl Sund



Sztokholm został zainfekowany przez wirusa samobójstw. Co rusz słyszy się o kolejnej ofierze, która w chwili śmierci znaleziona zostaje ze słuchawkami na uszach, z muzyką Hungera w tle.
Podczas sekcji zmarłych okazuje się, że ich żołądki wypełnione są papierem, co wskazywać by mogło na dokonaną już wcześniej czynność patomorfologa. Śledczy podejrzewają, że każda z ofiar przed śmiercią zjadła własny pamiętnik.

Co jeszcze łączy wszystkich samobójców? Dlaczego każdy z nich ma rys powtarzalności? Czy za serią śmierci stoi ktoś inny?


Erik Axl Sund to pseudonim artystyczny dwu piszących w duecie pisarzy, którzy sprawdzają się jako twórcy niepokojących tekstów. Choć w Śmiercionośnym upominku było kilka momentów przestojowych, ostateczne wrażenie pozostaje dobre – autorzy sprawnie kołują czytelnika, wprowadzając zamieszanie do jego sposobu myślenia i powoli klarującego się rozwiązania. Co prawda brakuje tutaj wielkich emocji, wciąż jednak pozostaje to kryminał na dobrym poziomie, po który bez obaw możecie sięgnąć, gdy zapragniecie ponurzać się w literaturze skąpanej krwią i niejasnymi zgonami.

Na jakość mojego odbioru wpłynęła w znakomitej mierze moja znajomość większości opisywanych miejsc – niedawna wizyta w Sztokholmie pozwala mi teraz pełniej i głębiej wchodzić w narracje zbudowane właśnie w tym mieście, sprawia, że czytam bardziej świadomie i potrafię poradzić sobie z topograficznym rozmieszczeniem kolejno opisywanych przestrzeni bez konieczności nerwowego zerkania w mapę. Czytając o Södermalmie, widzę tę dzielnicę, jestem w stanie zwizualizować sobie to, o czym piszą autorzy. Świetne dopełnienie!


Lekturę polecam fanom kryminałów, w których trup ściele się gęsto, a wyjaśnienie zagadki nie przychodzi prędko, przynosząc chwałę detektywowi.  Wręcz przeciwnie – skandynawski mroczny klimat został utrzymany, prowadząc do nieoczywistego finału. 

poniedziałek, 23 listopada 2015

WYGRAJ ŚWIĄTECZNY PAKIET





Kochani!

W tym roku chcę umilić Wam święta Bożego Narodzenia, dlatego już teraz zapraszam do wielkiej zabawy.

Potrwa ona do 12.12, tak, by przed świętami nagroda zdążyła jeszcze dojść do zwycięzcy.
O co chodzi?

Do wygrania będzie świąteczny pakiet książkoluba, a w nim:

- książka-niespodzianka: (nowość Wydawnictwa Znak)
- świąteczna zakładka
- herbata
- zestaw dwu książkowych gadżetów


Całą nagrodę (poza książką) funduję ja;) Książka pochodzi od Wydawcy.

Po drodze coś jeszcze do niego dorzucę, ale to niech pozostanie póki co tajemnicą:)

Nie pokazuję zdjęcia pakietu (choć bliżej finału konkursu pokażę jego zdjęcie – oczywiście w formie świątecznego pakunku:P) nie po to, by ostudzić Wasz zapał, ale by nie odzierać zwycięzcy ze świątecznej radości otrzymywania i rozpakowywania niespodziewanego:) Gwarantuję, że jest o co powalczyć.

A co musicie zrobić?

1. Pokażcie mi jak czytacie – zróbcie zdjęcie ilustrujące tę sytuację. Wygra to, które najbardziej mi się spodoba – liczy się zatem pomysł, uchwycenie klimatu, może już coś z powoli zbliżającej się atmosfery świąt, może jeszcze jesiennie, a może w zupełnie innej formie:)  

2. Udostępnijcie banner konkursowy – na blogu / Facebooku / G+/ Instagramie – gdzie chcecie i możecie.


Fotografię dodajcie w komentarzu lub wyślijcie na adres shczooreczek@interia.pl (ewentualnie opublikujcie pod tym postem na Facebooku).

Powodzenia!




niedziela, 22 listopada 2015

Na drugie Stanisław. Nowa księga imion - Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek



Jerzy Bralczyk, to wespół z Janem Miodkiem moi ulubieńcy językowi.

Duet Bralczyk i Ogórek jest jednak przeze mnie równie wielbiony – na półce mam poprzednią książkę tychże i nie inaczej mogło być teraz, tym bardziej, że temat dla mnie podwójnie fascynujący.

Uwielbiam dociekać znaczenia imion, cenię te nieoczywiste i niepopularne, co często napawa zgrozą moich bliskich. Wędrówka ich szlakiem, wytyczona przez autorytety języka była dla mnie wspaniałą wycieczką, wypełnioną anegdotami, smaczkami kulturowymi, wspomnieniami o znanych i mniej (dla mnie) znanych osobistościach, o których czytało się z nieskrywaną przyjemnością.

Na drugie Stanisław. Nowa księga imion to publikacja, którą każdy – w mojej opinii – powinien mieć na półce. Kapitalnie pomyślana i wykonana, kawał dobrej roboty jej twórców i inspiratorów. Całość – mimo że o bądź co bądź o języku, co niektórych może napawać grozą i wydawać się traumatyczne – czyta się doskonale!

Uwierzcie, o języku polskim i tym, co w sobie skrywa można pisać tak fascynująco, że od lektury nie sposób się oderwać. Tego dowodem od lat jest właśnie prof. Bralczyk, który porywa zarówno swoich słuchaczy, jak i czytelników. Wielka osobowość, zdolna zainteresować nawet najbardziej opornych
.
Ubranie księgi imion w dialog to idea doskonała – nie mamy tutaj bowiem suchego wypisu wszystkich imion wraz z ich znaczeniami i ewentualną datą imienin. Nic z tych rzeczy.

Mamy rozmowę dwójki znających się na swojej robocie osób, które to, debatując (w kolejności alfabetycznej), omawiają kolejne występujące w Polsce imiona – niekoniecznie te najpopularniejsze. Czasem są to najrzadsze lub te, z którymi w jakiś sposób związani są autorzy. Aby ułatwić czytelnikowi wertującemu książkę odnalezienie tego imienia, którego właśnie szuka – każde z nich wyróżnione jest kolorowym tłem. Dla podobnych poszukiwaczy autorzy postarali się również o aneks omówionych imion wraz z ze sławnymi nazwiskami, które zostały z nimi połączone i omówione.  W ten sposób z łatwością przekonamy się (jeszcze przed całościową lekturą) co nas czeka, a czego ewentualnie zabraknie. Gros imion zestawiona została z ich obcojęzycznymi odpowiednikami, a całość tak suto doprawiona humorem, że miejscami zwijałam się ze śmiechu.

Uwierzylibyście, że śmiałam się nad imiennikiem?

Niech to stanowi najlepszą rekomendację!
Polecam do obowiązkowej lektury!



piątek, 20 listopada 2015

Bolek i Lolek. Szalony pościg



Bolek i Lolek nie mają łatwo.

Przebywając na wakacjach, sądzą, że wreszcie uda im się odpocząć. Niestety Lolek znalazł sobie koleżankę – Manię, więc jego starszy brat skazany jest na plażową nudę, która – nie oszukujmy się – prędzej czy później dotknie każdego, burząc nawet najbardziej wyczekiwane wakacje i labę.

Gdy dziewczynka postanawia zacząć rozmowę także z Bolkiem, wczasowe znudzenie mija w momencie. Oto dziewczynce bowiem zginęła lalka, którą chłopcy – chcąc się popisać swoją 
zaradnością – postanawiają odnaleźć. Jeśli myślicie, że poszukiwanie czegoś nad morzem to jedynie przeczesywanie kolejnych koców i kilometrów piachu, to jesteście w sporym błędzie.

Bolek i Lolek zawędrowali bowiem aż do… Australii. 
Jak to  możliwe? Co spotkało ich po drodze, z jakimi przeciwnościami musieli się zmierzyć, by odzyskać lalkę? I wreszcie – czy ostatecznie udało się to osiągnąć? Tego wszystkiego dowiecie się, czytając zabawną i pełną przygód i niespodziewanych zawirowań, w których bohaterowie wykażą się mnie tylko odwagą, ale też pomysłowością i ogromną umiejętnością szybkiego podejmowania decyzji w trudnych sytuacjach opowieść Rafała Witka, która jest nie tylko dobrą propozycją na dni nudy, ale także szansą na stanie się prawdziwym podróżnikiem i łowcą przygód.

Oprócz opowiedzianej historii bowiem, książka ta zawiera również przewodnik podróżnika, a w nim szereg zadań do samodzielnego wykonania, których poprawne rozwiązanie uhonorowane będzie dyplomem. 
To zatem doskonałe zestawienie nauki i zabawy, a przy tym forma zaspokajania potrzeb nawet najbardziej wymagających młodych odkrywców.


Gotowi na wielką  przygodę? Zapraszam w świat kultowych bohaterów – z nimi na pewno nie będziecie się nudzić.

czwartek, 19 listopada 2015

Facecje. #HistoriaCoachemŻycia - Patryk Bryliński, Maciej Kaczyński







Znacie Facecje z Facebooka? Nie? Teraz macie szansę to zmienić!

Kapitalna rzecz! Do poczytania, podczytywania w grupie znajomych, podrzucania innym. Kopalnia złotych myśli, fenomenalnie pomyślana, rozbrajająca i prowokująca wybuchy śmiechu co rusz.
Autorzy, wpadając na pomysł władania w usta znanych współczesny język Facebooka, zrobili kawał dobrej roboty. 
Kto wie czy tak właśnie nie wyglądałaby polska rzeczywistość, gdyby Adam Mickiewcz, Juliusz Słowacki, Adolf Hitler, Borgiowie, Hiob, Kafka, Maria Antonina i inni posiadali konta w portalach społecznościach.

Jakże inna, barwna, piękna byłaby rzeczywistość nudnych postów naszych znajomych.

Tyle olśnień, kąśliwych, błyskotliwych dialogów mogłoby mieć miejsce!

Facecje to doskonały pomysł na prezent z okazji coraz szybciej zbliżających się świąt. I z każdej innej okazji! Gwarantuję – każdy się z  niej ucieszy, każdemu sprawi radość, nawet jeśli dotąd nie znał autorskich dzieł Brylińskiego i Kaczyńskiego. Jeśli tylko macie kogoś, kto ogarnia fejsa – będzie jak znalazł!


Przed Wami maleńka próbka, w celu wizualizacji zagadnienia:



Jedyne co przeszkadza w książce, to jej cena – moim zdaniem nieco wygórowana, choć faktycznie papier, na którym została wydrukowana jest pierwszorzędnej jakości. Temu problemowi można jednak zaradzić, kupując książkę tutaj:



środa, 18 listopada 2015

ROZDANIE - "Sekta egoistów" - Eric Emmanuel Schmitt




Wszystkich zainteresowanych zdobyciem nowej książki E.E. Schmitta zapraszam TUTAJ.
Ci z Was, którzy nie mają Facebooka, a chcieliby wziąć udział, spokojnie mogą zgłaszać się w komentarzach pod postem.

Zasady:


Jeśli masz ochotę ją zdobyć:

1. W komentarzu napisz, którą książkę Schmitta lubisz najbardziej i dlaczego. Niech Twoja 


wypowiedź nie przekracza 5 zdań.

2. Udostępnij post konkursowy na G+ / blogu / Facebooku / gdzie chcesz i możesz;)

3. Na odpowiedzi czekam do 21. listopada, Spośród wszystkich zgłoszeń wybiorę jednego 


zwycięzcę, który otrzyma ode mnie książkę.

Harry Potter i kamień filozoficzny. Wydanie ilustrowane - J.K. Rowling





Harry Potter i kamień filozoficzny to książka, której fabuły nie trzeba chyba nikomu przypominać. Dla formalności, dla tych, którzy być może mimo wszystko jakoś się uchowali i nie wiedzą w czym rzecz napiszę. 

Oto jedenastoletni chłopak wychowywany przed rodzinę zmarłej tragicznie mamy dostaje list wzywający go do nauki w Hogwarcie – szkole magii i czarodziejstwa.

Życie niczego dotąd nieświadomego, pomiatanego chłopca w momencie zmieni się nie do poznania. Ze świata, w którym był popychadłem, trafia do miejsca, w którym na dźwięk jego imienia i widok znaczącej jego czoło blizny w kształcie błyskawicy, wszyscy zaczynają szeptać i pokazywać go sobie palcami. Każdy o nim słyszał, każdy wie, czego dokonał. Każdy – za wyjątkiem jego samego.
Pierwszy tom przygód to powolne odkrywanie tożsamości przez głównego bohatera, zawieranie pierwszych przyjaźni, rozbudzanie nieznanych dotąd umiejętności, poznawanie samego siebie i swoich możliwości. To także czas ponownego starcia z tym, który pozbawił go ukochanych rodziców, gdy ten był jeszcze niemowlęciem.

Ktoś powie: po co wznawiać książkę, która od lat tak fantastycznie sprzedaje się w starszych wydaniach? Po co robić coś, co – wydaje się – pozbawione zupełnie sensu, przebrzmiałe i nie na miejscu? Wszyscy ci, którzy mieli podobne wątpliwości, powinni teraz pokornie uderzyć się w pierś.
Ilustrowane wydanie Harry’ego Pottera jest bowiem tak obłędnie piękne, że brakuje mi słów, by wyrazić swój zachwyt.

Całość ma dość duży format, wydrukowana została na dobrej jakości kredowym papierze, tekst zachowany został w dwu kolumnach, co imituje nieco prasę i utrudnia lekturę (jedyny mikrominusik), a towarzyszące mu ilustracje zwalają z nóg. Po prostu.

Maj-ster-sztyk, arcydzieło wydań dziecięcych, crême de la crême ilustrowanych książek dla dzieci, rzecz, którą absolutnie każdy fan HP, bez względu na to ile wydań tej serii ma już na półce, powinien kategorycznie zakupić.

Mogłabym godzinami roztkliwiać się nad perfekcyjnymi pociągnięciami pędzla Jima Kaya, mogłabym, ale nie zrobię tego.

Miast tego pozostawię Was z próbką tej wirtuozerii:


Okładka skrywająca się pod obwolutą.













To cudo do kupienia znacznie taniej w księgarni:



wtorek, 17 listopada 2015

WYNIKI



.... Marcina Cichonia.

GRATULUJĘ!

Tradycyjnie proszę o kontakt mailowy do 3 dni (shczooreczek@interia.pl). Proszę o deklarację odnośnie okładek - miękkiej lub twardej do wyboru.


Zgłoszeń było BARDZO dużo (dziękuję!), dlatego postanowiłam zrobić nieco większy konkurs już niedługo i wyróżnić kolejnych z Was;) Będziecie mogli się wykazać i zdobyć dużą pakę nagród:) Zapraszam do śledzenia strony;)


poniedziałek, 16 listopada 2015

Pierwsza, niepublikowana dotąd w Polsce powieść E.E. Schmitta - Sekta egoistów



Pierwsza napisana przez Erica Emmanuela Schmitta i niepublikowana dotąd w Polsce książka wpisuje się w nurt jego powiastek filozoficznych, łączących w sobie nie tylko dociekania o istocie rzeczy, ale też pasję historyka.

Bardziej niż konkretem, operuje ona niedopowiedzeniem, niepewnością, zagwozdkami, które czytelnik sam musi rozwikłać, jeśli próbuje dociec sensu.

Naogólniej mówiąc, jest to historia badacza Gerarda, zajmującego się językoznawstwem średniowiecza, który zniesmaczony wolną niedzielą postanawia oddać się czemuś, czego nigdy nie robi – rozrywce. Zawodowa żyłka jest w nim jednak tak silna, że gdy niespodziewanie natrafia na wzmiankę o francuskim filozofie, którego nazwisko było mu dotąd nieznane, a który głosił ideę filozofii egoistycznej, postanawia podjąć wysiłek odtworzenia jego biografii i nauki. Zadanie pochłania go na tyle, że podporządkowuje mu wszystko – nawet dotychczasową pracę. W jej miejsce stawia dociekanie o życiu nieznanego filozofa.
Kolejne wzmianki kierują go w miejsca niezbadane, a ich niewielka ilość nie tyle zniechęca badacza, co inspiruje go do niezaprzestawania trudu poszukiwań.

Cieszę się, że książka ta została wydana dopiero teraz, gdyż wyziera z niej szereg niedociągnięć. Wydaje się wręcz, iż jest to historia niedokończona, niedopowiedziana, która wciąż czeka na swój finał i redakcję. Czuć w niej typowy smak Schmitta, doskonale wie się jednak, że to dopiero preludium do jego pisarskiej kariery. 

Oczywiście, zostawia ona czytelnika z lekkim chaosem w głowie, nie jest to jednak to, co znamy z jego późniejszych tekstów. Widać tutaj rozwijane później starania o człowieka, zapytania o sens życia, człowieczeństwa, dociekania na temat podstawowych pojęć filozoficznych, stanowi to jednak jedynie domieszkę, przedsmak tego, co czeka nas później. 

Książka stanowi zatem ciekawe dopełnienie jego twórczości, świadectwo tego, że Mistrz nie od razu mistrzem był, nie polecam jednak, by to od niej rozpoczynać znajomość jego literackiej biografii. Jeśli mimo mojej prośby tak zrobicie – może czekać Was rozczarowanie i niezrozumienie fascynacją pisarza.



Inne książki Schmitta na blogu:



niedziela, 15 listopada 2015

Mały Książę z rozszerzoną rzeczywistością - ale o co chodzi?



Mały Książę jest dziś jedną z najbardziej rozpoznawalnych i poczytnych książek na świecie. Jej sława rośnie z roku na rok, a sama publikacja doczekała się kilkunastu wznowień. Szczególną obfitość w tym względzie obserwowaliśmy w tym roku, kiedy to wraz z filmową premierą Małego Księcia do księgarń trafiło kilka różnych wydań tejże książeczki.

Jedną z najbardziej wyróżniających się jest ta zaproponowana przez Wydawnictwo Galaktyka. Poza treścią bowiem, pracuje ona na obrazie. Nie mam na myśli jedynie ilustracji tak dobrze znanych i wielokrotnie widzianych. Wydawnictw o posunęło się o krok dalej: postanowiło zaangażować współczesnego czytelnika tym, czym lubi być angażowany. By w pełni korzystać z walorów tej książki należy bowiem pobrać na telefon specjalną aplikację, umożliwiającą przyglądanie się ilustracjom w trójwymiarze, rozszerzającą rzeczywistość. Dzięki niej Mały Książę nie tylko „wyjdzie” z książki, ale towarzyszyć mu będą również dźwięki, dodatkowe wizualizacje, proste gry, piosenki.

Dzięki wykorzystaniu współczesnej technologii książka ta z pewnością trafi w gusta gimnazjalistów, którzy czytają tę książkę w ramach spisu lektur. Wykorzystanie aplikacji na lekcji może stanowić dobrą metodę aktywizująca i wprowadzająca do zajęć. Uczniowie z całą pewnością zapamiętają je na dłużej, ale co ważniejsze – będą uważniejsi, wszak dotrzemy do nich kanałem ich najczęstszej dziś komunikacji – multimediami.

Jedyne zastrzeżenie jakie mam do książki to dość słaba jakość dźwięku i grafik. W dobie tak ogromnych możliwości wykorzystywania podobnych motywów przy różnych okazjach, dziwi mnie zastosowanie obrazków tak mocno skomputeryzowanych. Być może nie było innej opcji, by zachować efekt i zyskać efekt trójwymiarowości, wówczas popracowałabym jednak jeszcze nad doborem dźwięków i tła do niektórych wizualizacji. Część z nic mieni się i świeci w sposób – niestety – kojarzący się z odpustowością. Szkoda, by książka, która ma wzruszać i skłaniać do refleksji – które to efekty miały być zwielokrotnione dzięki użyciu aplikacji – została zapamiętana jako opowieść znaczona dziwnymi melodiami wątpliwej jakości.
Zerknijcie co mam na myśli:








Sam pomysł jednak – doskonale odpowiadający na zapotrzebowania. Mądry nauczyciel może tę publikację wykorzystać bardzo zgrabnie, a i rodzice z pewnością zainteresują nią rodziców. 

sobota, 14 listopada 2015

Daj nam ostatnią szansę – Abbi Glines


Abbi Glines lubię poczytać dla odpoczynku. Jej książki cechuje nieopisana lekkość, stanowią tak doskonałą lekturę na smutniejsze i trudniejsze dni, że chyba każdy powinien mieć w domu ich spory zapas.

Poprzedni tom opowiadający o losach Harlow i Granta przyniósł mi wielkie rozczarowanie. Odczytałam go jako ramotkę, w której autorka przeżyła widoczny spadek formy. Ku mojej uciesze jednak, wraz z Daj nam ostatnią szansę wróciła Glines jaką znam i jaką polubiłam.

Grant bardzo szybko uświadamia sobie,  że odrzucając Harlow ze względu na  jej chorobę, popełnił niewybaczalny błąd. Bojąc się ją utracić, właśnie do tego doprowadził. Bohaterka bowiem całkowicie zamyka się w sobie. Nie mówi ukochanemu o ciąży i zupełnie się od niego odcina, przenosząc do rodziny i nikomu nie zdradzając miejsca swojego pobytu. Trwa to całe miesiące, podczas których Grant odchodzi od zmysłów, a bliscy Harlow namawiają ją do aborcji, mającej pozwolić jej choremu sercu na przeżycie. Boją się, że decydując się na urodzenie dziecka dziewczyna sama siebie pozbawi życia.

Glines po raz kolejny stworzyła historię, w której emocje biorą górę. Nie sposób nie kibicować Grantowi, którego w poprzednich tomach zdążyło się znielubić za jego strach przed wszystkim, skądinąd uzasadniony.

Cieszę się z tego, jak rozwinęła się ta opowieść, którą – co tu kryć – czytało mi się naprawdę przyjemnie. Dobry relaks, niezobowiązujący, do posłania dalej.

Mam wrażenie, że tym razem autorka zdecydowała się podjąć więcej trudnych tematów i dodać powieści dramaturgii. I tak obok tradycyjnych, znanych, banalnych rozterek sercowych znajdą się problemy wyższej wagi: aborcja, trudna decyzja związana z ratowaniem siebie lub dziecka, bezsilność i strach przed utratą zmieszana z nadzieją na nowe życie.

Ciekawi? 



Inne książki Abbi Glines: