Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 listopada 2016

Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia - Barbara Gawryluk


Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia to spisana przez Barbarę Gawryluk ni to biografia, ni to wspomnienia o królowej polskich tekstów dla dzieci, ni to wywiad-rzeka. Autorka w wielu miejscach oddaje głos samej poetce, co znacząco podnosi wartość książki, bogatej w fakty, plotki, anegdotki – tym bardziej, że Chotomska pamięć ma nieprawdopodobną. Wierszami sypie jak z rękawa, do każdej fotografii mnoży setki historii. A tych w książce tej nie brakuje! Nie sposób zliczyć wszystkich ilustracji, przedruków, wierszy, pocztówek i innych źródeł umieszczonych w publikacji.

Na wydanie to składają się również liczne wspomnienia byłych i obecnych współpracowników Chotomskiej, jej przyjaciół, znajomych i rodziny. Wspomina Bohdan Butenko, Joanna Olech, wypowiada się Grzegorz Kasdepke, Wojciech Korcz czy Grzegorz Leszczyński. Ich zwierzenia ukazują poetkę z wielu różnych perspektyw, malując jej obraz kompletny i strojny.

Chotomska jawi się jako osoba nieprzystępna dla dorosłych i otwarta dla dzieci – ten dualizm wynika przede wszystkim z przepaści dzielącej niewinne dzieci oraz (często) interesownych starszych.
Autorka ukazana została jako mistrzyni improwizacji i wielka ambasadorka słowa pisanego. Wydaje się, że dzięki niej czytanie w Polsce wniosło się na wyższy poziom, a jej hasła promujące czytelnictwo z powodzeniem mogłyby zostać wykorzystane w aktualnych kampaniach.

Poetka wspomina czasy PRL-u, nakreśla swoje dzieciństwo, dorastanie, młodość, pracę twórczą, odsłania jej kulisy, pokazuje zalety i wytyka wady. Słowo, które kojarzy mi się z Chotomską, to – elegancka. Zawsze, bez względu na okazję – dama.

Szalenie podoba mi się także jej stosunek do dzieci przychodzących na spotkania autorskie – każdego traktowała indywidualnie, czego wyraz dawała w specjalnie preparowanych dedykacjach wpisywanych do książek. Wśród młodego pokolenia autorów, niekoniecznie pisarzy przez wielkie P,  na palcach jednej ręki policzę takich, którzy w ten sposób traktują dziś czytelnika (tu ukłon w stronę Marcina Mellera, którego zawsze przy podobnych okazjach wspominam).

Pyszny był to powrót do lektur dzieciństwa, arcymiła wędrówka szlakiem jednej z najważniejszych dla mnie pisarek tego okresu. Polecam każdemu, kto pamięta Jacka i Agatkę, a teraz chciałby bliżej poznać ich „mamę”. Jest barwnie, jest wesoło, jest anegdotycznie. No i to piękne wydanie Marginesów – obłęd!



wtorek, 1 marca 2016

Audrey w domu – Luca Dotti


Jeśli myśleliście, że znacie Audrey Hepburn – jesteście w błędzie, o czym dobitnie przekonuje jej syn, Luca Dotti, w niezwykłej książce, Audrey w domu.

Publikacja swą wyjątkowość zawdzięcza nie tylko autorowi, który we wspomnieniach o swojej mamie portretuje jej żywy obraz, ale także dołączonym do tekstu fotografiom, przepisom i prywatnym historiom, dotąd nieujawnianym.

Z  książki wyłania się wizerunek nie gwiazdy, lecz zwyczajnej, zatroskanej o dom i rodzinę kobiety, zafiksowanej na punkcje spaghetti, mającej słabość do czekolady (uwierzylibyście?!), uwielbiającej gotować, opiekować się ogrodem i za najważniejszy punkt swojego życia uznającej troskę o innych. Przy tym wszystkim aktorka cieszyła się ze swoich ról, nie stawiała ich jednak na piedestale – swojemu synowi nigdy nie dała odczuć, że pojawiające się w domu osobistości różnią się czymkolwiek od zwyczajnych, szarych ludzi. Wszystkich traktowała jednakowo, jeśli kogoś darzyła sympatią, to nie miało dla niej znaczenia kim był z zawodu – rozpoznawalnym aktorem czy przeciętnym cukiernikiem.

Dotti wielokrotnie podkreśla jak wielkie pięto odcisnęła na życiu Hepburn wojna – to jej wspomnienie kazało jej je afirmować i cieszyć się każdym jego aspektem, to ona stała się jedną z przyczyn do dzielenia się radością z innymi. Jednocześnie ugruntowała ona w kobiecie postawę otwartości na innych i chęci niesienia im pomocy – jako że wiedziała, co znaczy cierpieć głód, chętnie włączała się w  akcje mające na celu uświadamianie jak z nim walczyć.

Pięknie wydana publikacja, którą czyta się z niezwykłą płynnością, bo historia życia Hepburn tak smacznie splata się w  niej z przepisami, że nie sposób się od niej oderwać. Mówią, że apetyt rośnie w  miarę jedzenia – to prawda.

Czytając, ma się ochotę na więcej i więcej. Poświęcając uwagę recepturom, ślinka cieknie, a domowa książka kucharska wypełnia się coraz szczelniej przepisami na to, co tak chętnie gotowała Hepburn dla swoich bliskich.

Pyszna pod każdym względem – ni to biografia, ni książka kucharska, ni to wspomnienia – wszystkiego w niej w sam raz!

Polecam – nie tylko tym, którzy czekają na nią z utęsknieniem, ale także i tym, którzy dotąd niespecjalnie interesowali się życiem Hepburn i znali ją jedynie z czarno-białych fotografii i filmów. Objawi Wam się, jako ktoś niesamowicie fascynujący i „swój” – bez pompatyczności, bez puszenia się, za to ze wrośnięciem w codzienność.

Premiera jutro, 02.03.2016r.



piątek, 26 lutego 2016

Wisława Szymborska. Życie w obrazkach - Alice Milani



Wisława Szymborska budzi wiele uczuć – najczęściej zaś sympatię, co uwydatniają wydawane co rusz wspomnienia czy też poświęcane jej fragmenty w innych książkach (jak chociażby ostatnio u Pilcha).

Z pewnym rozrzewnieniem wspominają ludzie tę nietuzinkową kobietę. I rzecz nie tylko w  jej poezji, ale też sposobie na życie i relacjach. Tę niezwykłość właśnie uchwyciła Alice Milani, tworząc wydanie godne obecności na każdej półce.

W  książce łączą się dwie wiodące dziedziny – poezja i kolaż. Razem tworzą one rzecz wyjątkową i piękną.

Kompozycje zawarte w publikacji tworzą quasi-biografię noblistki zogniskowaną przede wszystkim wokół sytuacji politycznej i historycznej. Dzięki użyciu obrazu i słowa, zbudowany zostaje niepowtarzalny zestaw informacji o życiu poetki, nieporównywalny z niczym innym. Autorka wykorzystała nie tylko dostępną wiedzę na temat losów Szymborskiej, anegdoty, ale też zagrała jej własnymi słowami – wykorzystała fragmenty życiorysu i stosowne wersy jej własnych utworów – wierszy i felietonów – czyniąc z książki fantastyczną formę biografii-komiksu.

Siłą rzeczy nie ma tutaj informacji wszystkich – są raczej notki skrótowe, do uzupełnienia, dające ogólny zarys życia Szymborskiej. Wszak nie chodziło o to, by całe życie ukazać na kilkuset stronach, lecz by wyłuskać to, co istotne z perspektywy czasu i historii. Słyszałam już głosy oburzenia, zarzucające książce fragmentaryczność – nie mogę się jednak z nimi zgodzić z wyżej wymienionych przyczyn.



Dobra rzecz, o której nie sposób powiedzieć więcej, by nie przekreślić przyjemności odkrywania walorów książki czytelnikowi. Kto zna losy (i utwory, co niezwykle istotne!) noblistki, zostanie na powrót urzeczony – formą, kolorystyką, pomysłem, wydaniem. Kto nie zna – pozna w sposób niezwykle przystępny i przyjazny. 

Podczas lektury towarzyszyła mi myśl o możliwości wykorzystywania tej publikacji w szkole – na materiał lekcyjny nadaje się wprost kapitalnie, stanowić też będzie interesującą alternatywę dla nudnych i oklepanych życiorysów podawanych w  tradycyjnej formie. Dla mnie bomba, do przetestowania ;przy najbliższej okazji.

czwartek, 10 września 2015

Na skrzydłach jak Nick Vujicic - Magdalena Stegenka



Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia /Flp 4, 13/

O Nicku Vujicicu pierwszy raz usłyszałam kilka lat remu podczas wakacyjnych rekolekcji. Od tamtej pory słyszę/czytam o nim coraz więcej i więcej, a mój podziw rośnie, choć za każdym razem mam wrażenie, że większy być już nie może.

Nick cierpi na rzadką chorobę - fokomelię. Urodził się bez rąk i nóg, a mimo to dotyka więcej serc i dociera w większą ilość miejsc niż lwia część nas.
Ta książka nie jest kolejną opowieścią snutą przez Vujicica, lecz jego biografią - pozwala to spojrzeć na jego życie, decyzje i działania z boku, z łatwością dostrzegając, jak wiele dobra Nick szerzy na świecie. Nie tylko jako pastor, ale także jako coach i niesłychanie charyzmatyczny mówca, który pogodził się ze swoją innością i teraz niesie pociechę i Boga tym, którzy jeszcze nie widzą sensu w sytuacji, w której właśnie się znajdują.

Poza historią życia Nicka, książka ta zawiera jego przesłanie do różnych grup: młodych, pracujących, chorych, a także załącznik w postaci modlitwy o cud oraz modlitwy, będącej jednocześnie tekstem piosenki Vujicica. Zawiera także świadectwa tych, którzy dotknięci spotkaniem z Nickiem przybliżyli się do Boga, doznali duchowego (lub czasem fizycznego) uzdrowienia i swoją radość chcą nieść dalej.

Mimo stosunkowo niewielkiej objętości książki, jej lektura to czytanie katartyczne, ożywiające, oczyszczające, ale i trudne.
Gdy widzisz kogoś, kto tak bardzo przekuł swoją słabość w doskonałość - wyraźniej dostrzegasz jak bardzo marnujesz to, czym zostałeś obdarowany, a to nie może być miła perspektywa.
Wydaje Ci się, że bez kończyn nie można nic osiągnąć? Nick pływa, jeździ na desce, samodzielnie się porusza i wykonuje większość czynności. Jest także ojcem i mężem, a przede wszystkim - człowiekiem promieniującym autentyczną, płynącą z głębi radością. 

Piękny człowiek, piękne życie, piękne świadectwo tego jak zamiast pytać "dlaczego?", zadać pytanie "po co?" i z odpowiedzi uczynić cel życia.


Nie ma żadnej radości w mojej chorobie. Nie ma nic dobrego w braku rąk i nóg, ale cel, dla którego nie mam kończyn, niesie radość. Gdybym miał samochód BMW, czy miałbym radość? Nie! (...) Pieniądze nie są w stanie kupić mi nadziei (...) Nic, co daje ten świat, nie przynosi radości. Radość, którą daje Chrystus, jest moją radością[1].

Polecam Wam dwie piosenki wykonane przez Nicka, a także krótkometrażowy film po części inspirowany jego historią - warto się zasłuchać i zapatrzeć.

A książkę kupcie koniecznie. Nawet jeśli Nick jest Wam postacią znaną i czytaliście jakieś jego książki - warto uzupełnić biblioteczkę także o tę oszczędną w słowa, a mocną w przekaz publikację.


[1] Nick Vujicic na uniwersytecie w Pekinie. Za: Magdalena Stegenka, Na skrzydłach jak Nick Vujicic, Ząbki 2015, s. 80.

niedziela, 29 marca 2015

Kim była Astrid Lindgren? (Astrid Lindgren – Margareta Strömstedt)



Astrid Lindgren jest jedną z  głównych pisarek mojego dzieciństwa – obok Frances Hodgson Burnett i Tove Jansson wprowadzała mnie w  dorastanie, towarzyszyła dziecięcym rozterkom i godzinom spędzonym w  szkolnej czytelni oraz świetlicy.
Pippi Pończoszanka, Dzieci z  Bullerbyn, Zwierzenia Britt-Marii, Rasmus i włóczęga, Ronja, córka zbójnika, Lotta z  ulicy Awanturników, Madika i berbeć z  Czerwcowego Wzgórza – aż się łezka w  oku kręci na wspomnienie tych lektur i emocji im towarzyszących! Mało tego – chce się do nich wracać, teraz, po latach, przypomnieć sobie to, co przeżywało się naście lat temu i pewnie przeżyć to inaczej.

A wszystko dzięki biografii Astrid Lindgren spisanej ręką Margarety Strömstedt, wzorcowo wydanej przez Wydawnictwo Marginesy. Nad wydaniem mogłabym się rozpisywać długo: znów feeria barw, bogactwo cytatów, kopalnia zdjęć, mnogość ilustracji, cudne rozwiązania graficzne i oddzielenia rozdziałów, słowem: majstersztyk. Jeśli idzie o wydawanie biografii Marginesy nie mają dziś sobie równych! Dotąd ta kategoria książek kojarzyła się z nudnym wydaniem, nijaką okładką, niczym, co mogłoby zwrócić na siebie uwagę potencjalnych czytelników. A tutaj – już wizualnie zachęca tak bardzo, że podejrzewam kilkakrotny wzrost liczby czytelników w stosunku do wydań dotychczasowych. To wydawnictwo całym sobą rozkazuje, by je zakupić, czytać i czcić.

Jeśli zaś idzie o treść: musicie wiedzieć, że jest to ponowna redakcja książki, którą Strömstedt po raz pierwszy wydała w  1977 roku. Po latach zdecydowała się ją uzupełnić i wzbogacić wciąż jednak skupiając się głównie na tym, jak życie autorki wpłynęło na jej twórczość. Wiele tutaj historii z  życia wziętych, podpartych późniejszymi cytatami z  wydanych książek, mnóstwo wskazań na konkretne postaci będące inspiracją dla ich fikcyjnych realizacji. Tak właściwie jest to opowieść o tym, jak niełatwe życie Lindgren odbiło się w  jej twórczości, w  której na zawsze chciała zamknąć swoje idylliczne dzieciństwo. 

Strömstedt rysuje pisarkę jako osobę, która na zawsze zapragnęła zostać dzieckiem i nawet będąc już dorosłą kobietą, nie utraciła ducha dziecięctwa, tego zawadiactwa i nieokiełznania typowego dla wczesnych lat życia.
Choć jest to książka niewątpliwie bogata, uwidacznia się w niej broniony przez Astrid dostęp do jej prywatności – dzieciństwo nie jest tajemnicą, jednak późniejsze życie prywatne to jedynie strzępki informacji, wyimki z  większej całości, gdzie właściwie wielu elementów układanki musimy się domyślać, posiłkując się tym, co gdzieś zasłyszane czy doczytane. 

Z  całą pewnością lektura biografii zachęci Was do ponownego (lub dziewiczego) zetknięcia się z  jej prozą – i to jej największa siła rażenia. Sama zapragnęłam skompletować wszystkie jej dzieła, co mam nadzieję niedługo nastąpi. Podobną moc oddziaływania miała biografia Tove Jansson, wydaje się zatem, że mądrym krokiem wydawnictwa (choć nie do końca zgodnym z  jego profilem) byłoby wydanie dzieł zebranych. Cóż to byłaby za perełka!

Jeśli zatem podobnie jak ja, z  rozrzewnieniem wspominacie dzieciństwo naznaczone prozą Lindgren – sięgnijcie, by dowiedzieć się skąd pomysły na tak wyjątkowe postaci jak Pippi.
Jeśli jednak pragniecie głównie poznać życie dorosłej Astrid – możecie tutaj nie znaleźć  wszystkiego, co dusza podglądacza cudzych żyć od Was wymaga.

piątek, 27 lutego 2015

Pięćdziesiąt twarzy Jamiego Dornana - kim jest odtwórca roli Christiana Greya (Jamie Dornan. Wszystkie jego twarze – Alice Montgomery)



Tytuł: Jamie Dornan. Wszystkie jego twarze
Autor: Jamie Dornan
Wydawnictwo: Dolnośląskie
ISBN: 9788327152756
Ilość stron: 184
Cena: 34,90 zł



Jamie Dornan – choć był sławny – dla wielu zaistniał dopiero po przyjęciu roli w  Pięćdziesięciu twarzach Greya. Miliony kobiet na całym świecie upatrują w nim odtąd bóstwo, a czasem także ideał mężczyzny.  Wydaje się zatem, że nie było (i nie będzie) lepszego momentu na wydanie (i sprzedanie) jego biografii niż teraz. Chwilę wyczuła Alice Montgomery, autorka wcześniej wydanych biografii Susan Boyle, Katy Perry czy Harry’ego Stylesa.
Biografia Dornana jest tak naprawdę mocno powierzchowna – zawężą się do (w  miarę) szczegółowego opisu jego życia – szczególnie zawodowego – od czasu pierwszej próby aktorskiej. Jest przeglądem jego wcześniejszego związku z  modelingiem, krótką analizą tego jak zmieniały się obowiązki Dornana. Autorka stara się także prognozować jak zmieni się życie gwiazdy do premierze Pięćdziesięciu twarzy Greya (dziś już to wiemy – aktor nie zagra w  kolejnych częściach za namową żony). Robi także wszystko, by zaprezentować Dornana jako postać, którą życie od dawna przygotowywało do tej roli: wskazuje na jego bolesną przeszłość i dzieciństwo, podkreśla wspólnotę enigmatyczności i elektryzującego spojrzenia, łączącego tego fikcyjnego bohatera z  Jamiem.  

Montgomery oczywiście analizuje także związki odtwórcy roli Christiana – wiele miejsca poświęca jego relacji z  Keirą Knightley i temu, jaki wpływ na życie i osobowość Dornana miało ich rozstanie; pochyla się także nad jego szczęśliwym małżeństwem z  Amelią Warner. Książkę tę, za krótką jak na biografię z  prawdziwego zdarzenia, wzbogaca kilka ilustracji, umieszczonych jako wkładka mniej więcej w  środku publikacji – na nich oczywiście Jamie i Keria, Jamie i Amelia, Jamie i Dakota Johnson, Jamie w samych bokserkach i Eva Mendes, kadr z filmu Maria Antonina, seriali Upadek i Dawno, dawno temu oraz  – rzecz jasna – z  Greya.
Szczerze powiedziawszy, to tak naprawdę  trochę bardziej rozbudowana notka biograficzna, tabloidalny życiorys, przegląd projektów, w  które zaangażowany był Dornan wraz ze szczegółowym ich opisem (w  przypadku filmów są to nie tylko fragmenty co ciekawszych recenzji i wypowiedzi z  Twittera etc., ale głównie opisy kolejnych fabuł, streszczenia seriali z  uwzględnieniem charakterystyk bohaterów, których przyszło aktorowi zagrać), a także strzępki wywiadów, wypowiedzi mocno wyrwanych z  kontekstu. W  wielu miejscach Montgomery się powtarza, co każe przypuszczać, że książka ta była pisana etapowo, bez głębszych ingerencji – dubluje informacje, które kilka zdań wcześniej przekazała, powiela nawet samą formę zdań: w  miejscach powtórzeń są one niemalże identyczne.
Mimo wad, przeczytałam tę książkę z  zaciekawieniem – „złoty tors” Dornana analizowałam szczegółowo na zajęciach edytorskich z  ostatniego semestru (nie pytajcie: przedmiot nazywał się redakcja książki, a my przyglądaliśmy się kampanii reklamowej Calvina Kleina z  półnagim Dornanem i Evą Mendes, co podobno miało nas czegoś nauczyć) stąd ciekawe było dla mnie poznanie go z nieco innej perspektywy.
Niewątpliwie rola w  tym szeroko komentowanym filmie stanie się dla jego kariery znaczącym punktem odniesienia – swoją pozycję aktorską Dornan umocnił za sprawą serialu Upadek, a jednak niewątpliwie to Grey będzie tą postacią, z  którą aktor będzie jeszcze długo utożsamiany. Czy to rola-pułapka? Czy kariera Dornana na tym ucierpi czy zyska? Czas pokaże.

Już teraz słychać głosy niezadowolenia wśród milionów kobiet, które nie życzą sobie, by Szarego grał ktokolwiek inny.