wtorek, 13 kwietnia 2021

Mam tak samo jak Ty - Magdalena Ostrowska-Dołęgowska


Gdy widzisz człowieka, z dumą i szerokim uśmiechem prezentującego zdobyte medale, a w wywiadach opisującego swe niezwykłe dokonania i setki zadań, które potrafi ogarnąć, podczas gdy Ty siedzisz właśnie zatopiona w kanapie, w jednej ręce trzymająca tabliczkę czekolady, w drugiej nadgryziony wafelek, daleka od wizerunku ideału, ledwo ogarniająca co jutro na obiad - co myślisz? Ten to ma życie! Takiemu to łatwo! Też bym chciała być tak szczęśliwa i tak wyglądać! Ależ bym chciała tak ogarniać!

A zastanawiałaś się kiedyś, co kryje się pod tym uśmiechem? Ile wyrzeczeń, bólu, rezygnacji z samego siebie?

Magdalena Ostrowska-Dołęgowska to kobieta, na widok której powiedziałabyś "kobieta sukcesu". Była ultramaratonka, współautorka książki Szczęśliwi biegają ULTRA(z której notabene parę lat uśmiechała się do mnie w księgarni), zawodniczka rajdów przygodowych, dziennikarka, redaktorka, nauczycielka jogi, autorka bloga mojekoniki.pl i... miłośniczka psychologii. Uff! Pewnie za chwilę ten opis będzie nieaktualny, bo autorka rozwija się nieustannie.

Dlaczego przytaczam tę notkę? Ano dlatego, by uświadomić Wam, że nie zawsze ta fasada tytułów i określeń definiuje człowieka. Za tym wszystkim stać mogą demony, o których nawet byśmy nie pomyśleli.

Problemy zdrowotne, małżeńskie, zaburzenia odżywiania, kłopoty z równowagą psychiczną, problemy psychosomatyczne, trudne relacje na linii rodzic-dziecko, bolesne rany przeszłości, brak poczucia własnej wartości i wiary w swoje możliwości... Przykłady można mnożyć właściwie bez końca.

Mam tak samo jak Ty to opowieść o poszukiwaniu siebie, dojrzewaniu, o kobiecej drodze do odnalezienia własnej tożsamości, własnych (a nie narzuconych) pragnień, celów i dążeń. O tym, że każda z nas może być wolna, może czerpać z życia radość i może to robić łapczywie. Trzeba tylko pozwolić się sobie odnaleźć, wsłuchać się w siebie i stanąć w prawdzie i obserwując się z boku, utulić swoje wewnętrzne dziecko - to spragnione miłości, zagubione i pozostawione samemu sobie. Każda z nas je ma. 

Niezwykle inspirująca lektura, oczyszczająca. Dużo w niej wiedzy teoretycznej, akademickiej wręcz, aczkolwiek podanej w sposób niezwykle przystępny, a co dla mnie najważniejsze - uzupełnionej o historię życia, którą przeplatane są psychologiczne definicje. Autorka skupia się między innymi na temperamencie, osobowości, tożsamości, samoocenie oraz emocjach.

W większości książek podejmujących się nakreślenia najważniejszych pojęć z zakresu psychologii dominuje sucha teoria. Podana często bardzo przystępnie, aczkolwiek bez przykładów z życia. To tak jakby książkę kucharską pozbawić zdjęć prezentujących efekty - w takie przepisy się nie wierzy. Przykład, empiria to jest to, co sprawia, że możemy identyfikować się z autorem, przytaknąć mu i odnaleźć w jego doświadczeniach siebie. Może nie jesteś ultramaratonką, ale czy naprawdę nią nie jesteś? Może Twój maraton obejmuje po prostu inną trasę? 

Nie zliczę ile razy podczas lektury chciałam zawołać Mam tak samo jak Ty!

Tytuł doskonale oddaje warstwę merytoryczną, jest jej kwintesencją. Autorka udowadnia, że choć robimy w życiu totalnie różne rzeczy, tak naprawdę więcej nas łączy niż dzieli.


Bardzo pilnie staramy się odgrywać swoje role. Kreujemy to swoje ja, które pokazujemy innym, czasem z ogromnym trudem; tym większym, im bardziej ono nie przystaje do tego wewnętrznego. Wstydzimy się tego, co ukrywamy. Jesteśmy na siebie źli za to, że nie jesteśmy tacy, jakimi próbujemy się pokazywać. [1]

Wszystkie się poświęcamy, wszystkie z czegoś rezygnujemy, wszystkie po czasie odkrywamy, że zaciskamy pięści, barki, szczęki (niewłaściwe skreślić), żeby stłumić niewyrażone emocje.

Pora je uwolnić.

Czytałaś Czułą przewodniczkę? Koniecznie przeczytaj jako uzupełnienie książkę Ostrowskiej-Dołęgowskiej. W moim odczuciu jest znacznie lepsza, bo choć przekazuje wiedzę, którą być może gdzieś już nabyłaś - gruntuje ją, uaktualnia przykładami, czyni bardziej ludzką, nadaje jej twarz. 

Nie czytałaś? To nie czytaj, tylko od raz bierz do ręki książkę Mam tak samo jak Ty.

Jeśli czujesz, że Twoje problemy zaczynają Cię przerastać, że coś wewnątrz Ciebie próbuje się wydostać, szarpiąc się i coraz głośniej krzycząc, jeśli masz głębokie przekonanie, że nadszedł czas na zmianę, że masz dość zadowalania innych, masz dość życia z piętnem bolesnej przeszłości, a w miejsce tego chcesz w końcu ukochać siebie - sięgnij koniecznie!

Polecam ogromnie! Każdej kobiecie, bezwględnie. Ku refleksji, ku zmianie.

Ja znalazłam tu skryte na dwustu stronach swoją przeszłość, teraźniejszość i - mam nadzieję - przyszłość.

Nie musisz zwalać sobie na głowę miliona rzeczy, jeśli tego nie czujesz. Ucz się wartościować - czego chcesz naprawdę, a co tylko fajnie byłoby mieć na swoim koncie. Oceniaj realnie swój czas i możliwości. Możesz unikać ludzi, którzy wysysają z ciebie energię albo zwalają Ci na głowę rzeczy, których nie chcesz i nie lubisz. Nie trzeba się przyjaźnić ze wszystkimi, odpowiadać na wszystkie wiadomości; nawet kosztem tego, że ktoś Cię uzna za buca. Każdy jest trochę bucem. [2]


Więcej ​informacji na: https://mojekoniki.pl/ksiazka



[1] Mam tak samo jak Ty, Magdalena Ostrowska-Dołęgowska, s. 166. 

[2] Tamże, s. 247.


czwartek, 4 lutego 2021

W jednej chwili - Suzanne Redfearn

 



Czy wiesz, ile może zmienić się w jednej chwili?
Czy wiesz jak kruche są życie, nasze relacje, a nawet nasze zachowania?
Czy wiesz, jak wiele możesz stracić w ciągu ułamka sekundy, po decyzji podjętej mechanicznie, odruchowo?

Szesnastoletnia Finn wyrusza wraz z rodziną i przyjaciółką w krótką podróż. Po drodze zabierają jeszcze samotnie idącego chłopaka, któremu zepsuł się samochód - Kyle'a - i ruszają przed siebie. Nie wiedzą, że nie będzie im dane dotrzeć na miejsce. 

Gdy na drogę wskakuje im jeleń, kierujący pojazdem ojciec odruchowo odbija, by go nie potrącić. Samochód zatrzymuje się na barierkach, lecz nie wytrzymują one ciężaru i w jednej chwili pojazd spada z ośnieżonej drogi, staczając się po zboczu góry. Finn umiera na miejscu, zostaje jednak zawieszona między światami, by obserwować jak jej najbliżsi zaczynają walkę o przetrwanie - ranni (niektórzy bardzo ciężko), głodni, przemarznięci i świadomi, że nikt ich długo nie odnajdzie. Zbliżała się noc, zaczynała się śnieżyca, a zasięgu nie było. W tej sytuacji każdy z bohaterów poddany został najcięższej próbie w swoim życiu - próbie człowieczeństwa. 

Decyzje podejmowane pod wpływem emocji, zimna i strachu prześladować miały uczestników wypadku jeszcze bardzo długo. Niektóre z nich były heroiczne, inne podszyte ogromnym lękiem i rozpaczą. Każda osoba walczyć będzie z wyrzutami sumienia, które co rusz odtwarzać będą w ich głowach sceny z tych tragicznych dni.

Ojciec Finn będzie szukał zemsty, jego pozostała przy życiu, choć okaleczona, córka Chloe gromadzić zacznie tabletki, by w odpowiednim momencie je zażyć, Mo - przyjaciółka - jako jedyna dążyć będzie do poznania prawdy i poukładania elementów historii w całość, zaś matka - ta, która ich uratowała - zmagać się będzie z konsekwencjami swoich decyzji. Choć zdołała ich uratować, wiele też straciła. Sąsiedzi zaś - podejrzenia mało poszkodowani i przemarznięci - żyć będą z własną prawdą i świadomością, że pewnych rzeczy nie da się odwrócić, a relacji naprawić.


Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Ta myśl Wisławy Szymborskiej tłukła mi się po głowie podczas całej lektury. To, co wydawało się niewzruszone, przyjaźnie trwające latami, uczucia pielęgnowane od zawsze, siła charakteru - to wszystko poddane zostaje próbie w momencie wypadku. I - co nie dziwi - ci, którzy wydawali się silni, okazują się słabi, a ci krusi - zdolni do największych poświęceń.

Nikogo z uczestników wypadku nie chcę oceniać i temu przysłużyła się forma narracji - perspektywa nieżyjącej Finn pozwoliła inaczej spojrzeć na bohaterów dramatu i spróbować zrozumieć ich motywacje, a może raczej - instynkty. Bez tego wiem, bardzo dobrze wiem, kogo i jak bym zaszufladkowała, nie zadając sobie trudu zastanowienia się, dlaczego podjęto takie, a nie inne decyzje.

Poruszająca historia, tym bardziej, że inspirowana wydarzeniem z życia autorki, które właśnie takiego empatycznego spojrzenia kazało jej się nauczyć.

Pięknie oddane relacje, uczucia - nawet te najgłębsze, najbardziej skrywane, tłumione i nieokazywane - a także wspaniale nakreślone charaktery i portrety psychologiczne. 

Nie mogłam się oderwać od lektury, choć była ona dla mnie bolesna. Co rusz zastanawiałam się, czy sama umiałabym się wykazać  hartem ducha, czy może raczej byłabym tą, która za cenę życia innych, ratowałaby swoje. Nie wiem i nigdy nie chcę się przekonać.

Ogromnie polecam Wam lekturę. Zaparzcie sobie jednak herbatę, bo z kartek wręcz wylewa się przenikliwy mróz. 



czwartek, 21 stycznia 2021

Ada i Eryk w Krainie Przeklętej Korony - Beata Gołembiowska



Ada i Eryk to bliźniaki posiadające rodziców zwariowanych na punkcie historii - mama jest historykiem, tata zaś archeologiem, razem zaś ludźmi przenoszącymi swe pasje także na życie rodzinne -  imiona ich oraz ich bliskich nie są przypadkowe i wszystkie mają źródło w spisie królów i   królowych. 

Rokrocznie podczas wakacji rodzice wyjeżdżali na wykopaliska, pozostawiając swoje pociechy pod opieką dziadków. Tym razem ma być jednak inaczej. Rodzeństwem ma zająć się ciotka Rycheza [sic!], zamieszkująca drewniany domek w jakiejś wsi odciętej od świata. Wspaniała perspektywa wakacji, prawda? Jak się jednak prędko okaże, będzie to najwspanialsze lato w ich życiu.


Już pierwszy dzień pobytu u cioci zapewni im doświadczenia o jakich inni mogliby jedynie marzyć. Gdy bohaterowie wybierają się na konną przejażdżkę, dowiadują się, że Rycheza nie jest zwykłą kobietą, lecz posiada moc przenoszenia w czasie. Ada i Eryk zamiast wrócić bezpiecznie do domku, z którego wyjechali, wylądowali nie gdzie indziej, jak w osadzie wikingów, której byli... mieszkańcami. Ta podróż w czasie stała się początkiem kolejnych wojaży, podczas których młodzi bohaterowie naocznie poznają losy wczesnośredniowiecznej Polski - zobaczą jak się kształtowała, jak naprawdę wyglądały bitwy, o których czytali i marzyli, jak funkcjonowało dworskie życie pełne układów i układzików. Poznają polskich władców i królów, nierzadko pałając do nich antypatią, a także... udaremnią zamach na życie jednego z nich.

Świetnie poprowadzona narracja, pokazująca jak bardzo historia jest ciągle w sferze domysłów, jak znacznie nasze wyobrażenia mogą różnić się od tego, co przekazują podręczniki i czego uczymy się w szkołach. Dzięki tej książce młodzież, szczególnie ta niechętnie podchodząca do nauki tego przedmiotu, może zakosztować w polskiej przeszłości, odkrywając w sobie chęć do jej zgłębiania. Wielu czytelników znajdzie swoje odbicie w Adzie, dziewczynie, której niespieszno było do dzielenia pasji rodziców, która za to swoje zainteresowania skupiała wokół mody; niektórzy odkryją w sobie pewnie także Eryka - chłopca niespełniającego wyobrażeń ojca o synu, jednak posiadającym wiedzę, jakiej pozazdrościć mógłby mu niejeden dorosły. 

Poza niekwestionowaną wartością poznawczą książki, jest ona po prostu szalenie wciągająca. Podczas całej lektury zazdrościłam bohaterom, chcąc się znaleźć na ich miejscu - na królewskich dworach, polach bitew, w katedrze gnieźnieńskiej podczas najważniejszych wydarzeń. Chciałabym spojrzeć w oczy Bolesławowi Chrobremu, zatańczyć w rytm średniowiecznej muzyki, uczestniczyć w wojennych naradach i wreszcie z bliska przyjrzeć się koronie, która dla władców Polski wcale nie okazała się taka znów szczęśliwa...

Polecam gorąco - świetna propozycja zarówno dla tych, którzy z historią są na bakier, jak i dla tych, którzy ją uwielbiają - gwarantuję, że i oni znajdą tu wiele ciekawostek. 


A tym, którzy twórczości Beaty Gołembiowskiej jeszcze nie znają, polecam lekturę recenzji jej wcześniejszych tekstów, do których należą:


piątek, 27 listopada 2020

Pragnienia - Ilona Gołębiewska

 


On to dobrze rokujący koszykarz, mistrz Polski z aspiracjami i możliwościami na znacznie więcej. Pochodzi z bogatej rodziny i cieszy się wielkim powodzeniem u płci pięknej. Wydaje się, że świat stoi przed nim otworem, ale jeszcze nie wie, że przyszłość ma dla niego niemiłą niespodziankę, obracającą jego plany wniwecz.  

Ona, skromna dziewczyna pracująca w firmie swego bogatego ojca. Studiuje nie to, co przyniosłoby jej radość, lecz to, co ma przynieść pieniądze. Toksyczna rodzina, toksyczny związek z Oskarem, asystentem taty, z którego nie potrafi się wyplątać.

Gdy drogi tej dwójki przypadkowo splatają się w barze, od razu zaczyna ich łączyć silna więź. Choć na pozór pochodzący z dwu różnych światów, lgną do siebie jak muchy do światła. Czy przewrotny los pozwoli rozkwitnąć ich uczuciu?

Od pierwszych stron miałam wrażenie stylizowania jej na amerykańskie romanse młodzieżowe, co zresztą bardzo dobrze się udało. Język powieści jest prosty, wręcz przezroczysty, a jego jedyną wadą jest powtarzalność niektórych kwestii, widoczna szczególnie w pierwszych rozdziałach - tu jednak winę ponosi nieudolna redakcja. Nie wypatrzono, że na kilku stronach, podczas dialogów prowadzonych przez główną bohaterkę padają niemalże identyczne słowa (nie ma przesłanek wskazujących na celowość tego zabiegu), kalki wypowiedzi, których trudno nie dostrzec ze względu na szybkość ich następowania po sobie. Nie jest to jednak wielkim problemem - nie ma bowiem żadnego wpływu na całą historię. Trzeba  przyznać, że początek jest najsłabszą częścią książki, co - niestety - może zrazić wielu czytelników, jeśli nie będą na to przygotowani. Sztampa jest tutaj najbardziej widoczna, do tego stopnia, że może powodować niechęć do dalszej lektury. Gdy jednak odbiorca przebrnie przez pierwszych kilka rozdziałów, zostanie przez historię porwany i nawet nie zorientuje się, kiedy dotarł do arcysłodkiego finału, którego rzecz jasna oczekiwał od pierwszych stron. 

Książka dedykowana jest raczej straszej młodzieży i młodym dorosłym lubujących się w romansach. Jest to lektura niezobowiązująca, dostarczająca rozrywki, guilty pleasure, dokładnie taka na jaką możemy sobie pozwolić jesienią - na pewno Was rozgrzeje. Powiela ona znane i utarte schematy romansów niczym dobrze znane melodie, ale to między innymi ich rozpoznanie wpływa na przyjemność płynącą z lektury. Trzeba być jednak gotowym na przewidywalność, ale czy to nie właśnie kluczowa cecha tego gatunku?

Dla osób lubiących romanse i słodkie zakończenia. 


środa, 25 listopada 2020

Małe sekrety - Jennifer Hillier

 

Co to była za książka!

Gdy sięgnęłam po Małe sekrety nie miałam wielkich oczekiwań - thriller zapowiadał się dobrze, ale po lekturze tak wielu książek z tego gatunku mało co może mnie jeszcze naprawdę zaskoczyć. Tymczasem sięgnęłam po książkę, przeczytałam kilka stron i... ze wzburzeniem rzuciłam ją w kąt. Wcale nie dlatego, że była tak zła - dlatego, że wydarzenie, które ją rozpoczyna - porwanie dziecka - tak mną wstrząsnęło, że nie byłam w stanie czytać dalej. To nie pierwsza taka sytuacja, o której czytałam, tutaj jednak została zarysowana tak niepokojąco i obrazowo, że cała niesprawiedliwość tego wydarzenia i emocje rodziców przelały się na mnie. Tak silnie, że musiałam od lektury odpocząć.

Gdy do niej wróciłam, okazało się, że to nie sprawa porwania będzie motywem przewodnim, lecz... zdrada.

Marin to kobieta sukcesu - jest właścicielką sieci doskonale prosperujących salonów fryzjerskich, a jej klientkami są znane osoby, budujące jej renomę. Żyje w szczęśliwym związku z mężem, z którym posiada synka Sebastiana, o którego długo się starali. 

Jej życie lega w gruzach, gdy na parę dni przed świętami jej czteroletni synek zostaje porwany na targu przez osobę przebraną za świętego Mikołaja i słuch po nim ginie. Nikt nic nie wie, nikt go nie widział, kamery nie rejestrują dokąd się oddalili. Życie zatrzymuje się, a śledztwo prowadzone przez FBI prowadzi donikąd. Mimo wielkiego nagłośnienia sprawy w mediach, nikt nie jest w stanie wskazać miejscu pobytu chłopca.

Marin postanawia wynająć prywatną detektyw, która mimo upływu czasu nie rezygnuje z poszukiwań. Mija szesnaście miesięcy, a po chłopcu wciąż nie ma śladu. Kobieta staje się cieniem dawnej siebie, kilkakrotnie podejmuje próbę samobójczą, jej małżeństwo zaczyna się rozpadać, zaś ona regularnie korzysta z konsultacji terapeuty. Czy może być gorzej? Może. 

Gdy pewnego dnia kontaktuje się z nią wynajęta detektyw, okazuje się, że trafiła ona na pewien ślad. Nie jest to jednak trop prowadzący do Sebastiana, lecz do Dereka, męża bohaterki. Okazuje się, że od sześciu miesięcy uwikłany jest on w romans z młodziutką, różowowłosą artystką. 

Niespodziewanie bohaterka po wielu miesiącach zaczyna czuć, że żyje, a całą swą nienawiść i frustrację przelewa na kochankę - McKenzie. 

Jej wściekłość prowadzi ją do decyzji dalekich od jej wizji moralności, decyzji, których nigdy by się po sobie nie spodziewała. Te zaś niepokojąco kierują ją do wydarzeń sprzed lat. Etyczne rozterki, przed którymi staje Marin, są konsekwencją działań mających na celu odzyskanie męża, jedynej cząstki rodziny, która jej pozostała. Niespodziewanie prowadzą ją one do miejsc i osób rzucających światło na sprawę zaginięcia małego Sebastiana, która znów staje w centrum wydarzeń. 

Książka Jennifer Hillier jest dość nierówna - po szalenie emocjonującym otwarciu napięcie bardzo spada w kolejnych rozdziałach, akcja zwalnia, mimo że - paradoksalnie - wiele się dzieje. Czytelnik ma czas na oddech, na poukładanie sobie wydarzeń w głowie, na połączenie wątków, dostrzeżenie niepokojących powiązań, by wreszcie pod koniec książki znów trafić w samo centrum splecionych wątków. I choć zdrowy rozsądek nakazuje iść spać, autorka tak porywa czytelnika, że nie w głowie mu odpoczynek. Za wszelką cenę trzeba bowiem lekturę dokończyć. Po przewróceniu ostatniej zaś kartki spać nie sposób, bowiem kotłujące się w głowie emocje nie odpuszczają.

Moja rada? Nie czytajcie w łóżku, bo nie pośpicie:)

Ale czytajcie, czytajcie, czytajcie - jeśli tylko szukacie mocnych wrażeń, tu na pewno je znajdziecie.

Hillier udało się świetnie zbudować napięcie - zaczęła od bomby, później rzucała tylko małe granaty, by na końcu dokonać prawdziwej eskalacji. Szalenie emocjonująca lektura! Musicie być jednak przygotowani na to, że jej esencję stanowi początek i finał.


środa, 18 listopada 2020

Pierwsza osoba liczby pojedynczej - Haruki Murakami


Pierwsza osoba liczby pojedynczej Harukiego Murakamiego, to kolejny już w jego dorobku zbiór opowiadań, liczący niewiele ponad 200 stron i 8 bogatych w treści historii.

Autor Przygody z owcą porywa nas do świata, w którym motywem splatającym wszystkie krótkie formy, motywem, który raz pojawia się en passant, innym zaś razem stanowi oś narracyjną, jest muzyka.

Pisarz przenosi nas do swoich lat studenckich, lat młodzieńczych, prowadzi za rękę podczas prezentacji dawnych dziewczyn i miłości, ale przede wszystkim daje wyraz swojej fantazji, kierując swe rozważania na nieco oniryczne i fantazyjne tory - bohaterem mojego ulubionego opowiadania jest małpa mówiąca ludzkim głosem (żeby tylko! Małpa pijąca piwo i posiadająca pewne nadludzkie zdolności, znana czytelnikom z opowiadania Małpa z Shinagawy), zaś w innym miejscu zmarły muzyk jazzowy, który raz pojawia się osobiście, by rozmówić się z autorem i zachwycić jego pomysłem na rozwój twórczej kariery Birda, raz zaś jest li bohaterem wyobrażeń narratora. Jakby tego było mało, autor w swym krótkim zbiorze opowiadań mieści jeszcze poezję - tak w poważnym, jak żartobliwym tonie, jedne utkane na wzór tanki, inne puszczone samopas, bez rymów, bez trzymania się ścisłych reguł. I taka jest cała ta książka - humor miesza się w niej z powagą, oniryzm z rzeczywistością, a z każdej strony płynie muzyka.

Co w opowieściach Murakamiego jest prawdą, a co wyobrażeniem? Co jawą, a co snem? Czy dziewczyna o brzydkiej twarzy istniała naprawdę? Kim jest tajemnicza kobieta z płytą The Beatles i czy Małpa faktycznie robiła autorowi masaż? To czytelnik musi ocenić, co jest tutaj rzeczywistością, a co zmyśleniem lub metaforą. Czy ma to jednak jakiekolwiek znaczenie? Jak pisze twórca

 Nie do wiary, prawda?

Ale lepiej uwierz, Czytelniku, bo naprawdę tak było.


I ja mu wierzę. 

Pozostawiam Was z dźwiękami muzyki, która zbiorowi opowiadań patronuje i szczerze zachęcam do lektury. Sama się zachwyciłam i na pewno wrócę do innych książek japońskiego pisarza.