piątek, 22 lutego 2019

Porysuj mnie - Herve Tullet




Porysuj mnie to kolejna książka, której autorem jest Herve Tulllet i po którą z taką samą chęcią sięgają dzieci, jak i ich opiekunowie, widząc ile radości sprawiają one ich pociechom.

Publikacja ta bazuje na podobnym zamyśle, jak poprzednie - wszystkie strony otwarte są na dziecięcą aktywność i wszelkie formy wyrażania artystycznej ekspresji - odbiorca będzie musiał coś domalować, skreślić, narysować, wyciąć, gryzmolić, otoczyć pętelkami, rozwiązać labirynty i wiele, wiele innych. Wszystko to standardowo oparte już na kolorze żółtym, niebieskim i czerwonym w asyście czarnego do gryzmolenia.

Uwielbiam tę serię, bo tym, co ją zasila jest tak naprawdę dziecięca, niczym nieskrępowana wyobraźnia, dla której odautorskie sugestie mają być jedynie drogowskazem, którego zresztą dziecko wcale nie musi się trzymać, jeśli tylko jego imaginacja podpowiada mu inaczej.

Zachęcam do tej kształtującej dziecięcą fantazję interaktywnej książki, która zapewni Waszej pociesze rozrywkę i rozwinie ich motorykę małą.

Dobra propozycja dla każdego rodzica, którego maluch specjalizuje się w pozornie nic nienzaczących bazgrołach - tutaj gryzmoły zyskają na wartości i urosną do rangi dzieła, dając dziecku poczucie spełnienia.

Polecam!


czwartek, 21 lutego 2019

Szklany klosz - Sylvia Plath



Są dwie opcje: albo jestem już całkowicie zgorzkniała, zblazowana i pozbawiona uczuć, albo moje ostatnie doświadczenia życiowe tak bardzo uodporniły mnie na przeżywanie jakichkolwiek emocji, że książki, które powszechnie robią ogromne wrażenie na czytelnikach, mnie ruszyć nie potrafią. Bo chyba to, czego doświadczyła bohaterka, sama miałam okazję w ten czy inny sposób zakosztować.

Oto Szklany klosz Sylvii Plath, książka obiektywnie rzecz ujmując przejmująco smutna, traktująca o kobiecie, której upadku jesteśmy świadkami strona po stronie. Widzimy jak wpada w otchłań szaleństwa i nie sposób nie odnieść jej chociażby częściowo do biografii samej autorki, która niecały miesiąc po wydaniu tejże książki popełniła samobójstwo.

Esther to młodziutka, wrażliwa, piękna, a przy tym bardzo utalentowana dziewczyna, która przyjeżdża do Nowego Jorku, by odbywać tam staż w jednej z renomowanych redakcji miesięcznika dla dziewcząt. Ma to być dla niej szansa na poznanie zawodu od podszewki, ale też spełnienie marzeń i okazja do zakosztowania dużego miasta tętniącego życiem i okazjami. Niestety, zderzenie z rzeczywistością jest dla bohaterki bolesne. Szybko przekonuje się, że to na czym budowała całe swoje dotychczasowe życie, a więc wiedza i osiągnięcia przeliczone na dobre stopnie, w Nowym Jorku w ogóle się nie liczą. Tutaj kluczem jest wejście w rytm miasta, olśniewanie uśmiechem i czerpanie radości ze wszystkiego. Tego Esther nie potrafi, coraz bardziej zapadając się w sobie...

Albowiem gdziekolwiek bym się znalazła - na pokładzie statku czy przy stoliku paryskiej kawiarni - to i tak w gruncie rzeczy tkwiłabym tylko pod szklanym kloszem własnej udręki, pławiąc się we własnym skisłym sosie [1].

Będziemy świadkami jej powolnego upadku, ale też podejmowanych prób leczenia. Dziewiętnastoletnia bohaterka rozczarowana życiem, które dalekie było od jej wyobrażeń (czyż my nie przeżywamy tego tak samo boleśnie?) nie będzie miała szansy zawalczyć o lepsze życie, bo takiego nie przewidziano. To, co miało być najlepszą z opcji przyniosło gorzkie rozczarowanie, jakżeby można to poprawić? Jak można żyć, wiedząc, że całe nasze życie, wszystkie pragnienia i dążenia zbudowane były na kłamstwie? Jak można cieszyć się codziennością, kiedy widzi się wszechobecne wynaturzenie, zezwierzęcenie, przemoc i podłość? Jak można żyć w świecie, w którym nic nie stanowi wartości?

Plath ustami swej bohaterki zadaje szereg pytań, które dziś co wrażliwsi i mniej znieczuleni na otaczający świat także sobie stawiają - stawiają i znikąd nie otrzymują odpowiedzi.

Polecam, choć nie liczcie na pozytywne wrażenia. Nie nastawiajcie się na rozrywkę ani - Boże, broń! - na poprawę humoru. Oczekujcie gorzkiej refleksji, bo właśnie ją otrzymacie.





[1] Szklany klosz, Sylvia Plath, Warszawa 2019, s. 258.  

środa, 20 lutego 2019

Mały Książę - Antoine de Saint-Exupery



Mały Książę to jedna z tych książek, które na całym świecie doczekały się niezliczonej ilości wydań, a nic nie wskazuje na to, by miał to być już koniec. Dziś chcę zaprezentować Wam wydanie z zupełnie nową szatą graficzną, odbiegającą dość znacząco od tego, co znane i utrwalone w społecznej świadomości, ale właśnie dzięki temu wyjątkowe i przykuwające uwagę.

Duży format, to na pewno element pozwalający "wybrzmieć" grafikom, różniącym się od tych, które znamy przede wszystkim ilością kolorów. Tam, gdzie poprzednio wystarczyła prosta, symboliczna kreska, czerń, biel, sporadycznie żółć, tam teraz znajdziemy wypełnioną barwami ilustrację. Słoń zjedzony przez węża to już nie tylko schematyczny zarys zwierzęcia, ale jego pełnowymiarowy rysunek. Moje pierwsze skojarzenie z samym Małym Księciem zaś, był to serialowy Ludwiczek pomieszany z bohaterami produkcji Beavis and Butthead. Specyficznie, zapadająco w pamięć, ale czy to jest ten Mały Książę, którego chcę zapamiętać?  Książka ta ma dla mnie raczej charakter ciekawostki - warto mieć ją na półce, jednak na pewno nie jako jedyne wydanie. 

A Wy jak sądzicie? Podoba Wam się nowe wydanie z ilustracjami Pawła Pawlaka?





wtorek, 19 lutego 2019

Hilda i Ukryjcy - Luke Pearson, Stephen Davies



Zazwyczaj staram się najpierw przeczytać książkę, a dopiero później zobaczyć film / serial, jednak w przypadku Hildy i Ukryjców o planowanym wydaniu papierowym nie miałam pojęcia, a produkcja Netflixu skutecznie wciągnęła mnie od pierwszego odcinka. Urokliwa, wzruszająca i ciepła historia, która jednak - i tu się dziwię, wszak możliwości filmowe są ograniczone - dużo lepiej prezentująca się w serialu niż w wersji spisanej - chyba nie każda historia ma potencjał na książkę i tu niestety to się sprawdziło.

Serial więcej wyjaśniał, obfitował w znacznie większą ilość szczegółów, kipiał magią, przy lekturze książki zaś nawet moja wyobraźnia nie podołała, zbyt skupiona była na doszukiwaniu się brakujących elementów. Sądzę jednak, że te osoby, które najpierw sięgną po książkę, mają szansę świetnie się bawić, a później z podwójną przyjemnością obejrzeć serial.

Czego jednak rzecz dotyczy? Oto Hilda wraz z mamą zamieszkuje dolinę osadzoną z dala od innych ludzi. Dziewczynka całe dnie spędza ze swoim lisojeleniem Rożkiem, malując mieszkańców ich okolic. Gdy pewnego dnia bohaterka zechce naszkicować trolla, nie wie jeszcze, że to początek wielkiej przygody, po której jej przyszłość w dolinie może wyglądać zupełnie inaczej.

Wejdźcie do świata dziewczynki otwartej na magię, bohaterki, która negocjuje z biurokratycznymi elfami, walczy o miłość trolli i robi wszystko, by nie musieć przenieść się z mamą do Trolbergu. Gwarantuję, że jej przygody wycisną z Was niejedną łezkę śmiechu i wzruszenia.

Pocieszające jest to, że Hilda i Ukryjcy to dopiero pierwszy tom przygód niezwykłej bohaterki. Mam zatem nadzieję, że w kolejnych częściach autorzy zdecydują się na większe bogactwo szczegółów, by choć na krok zbliżyć się do produkcji serialowej. Tymczasem pozostawiam Was z decyzją do podjęcia:)


poniedziałek, 18 lutego 2019

Amelka Kieł i Władcy Jednorożcóww - Laura Ellen Anderson



Pamiętacie Amelkę Kieł i jej Bal Barbarzyńców? Urocza dziewczynka rodem ze zwichrowanej wyobraźni Tima Burtona powraca, po to, by wraz z przyjaciółmi udać się do Brokatowic i tam odnaleźć zaginioną przed laty mamę Tadżina - rozpieszczonego następcę wampirzego tronu.

Wraz z królem Vladimirem, Dyńką, Florką i Kostkiem dziewczynka przemierzać będzie błyszczący i roziskrzony świat, w którym nie wszystko jest tak kolorowe, jak chcieliby wierzyć mieszkańcy ślepo wpatrzeni w swych przywódców - jednorożca Fabia i jego ojca, którzy w Krainie Światła szerzą propagandę, od lat nie dopuszczając do zgody z Nokturnią. 

Poza Amelką i jej przyjaciółmi nikt jednak zdaje się nie widzieć tego, co dzieje się pod ich nosami - tym bardziej, że Fabio rozpyla tajemniczą mgłę działającą na Świetlistych i ułatwiających ich porywanie, za co odpowiedzialnością władcy obarczają niczego nieświadomych mieszkańców Krainy Mroku. 

Czy bohaterom uda się zdemaskować panujące Jednorożce, odnaleźć mamę Tadżina i przywrócić jego ojcu jego naturalną postać, którą ten utracił na skutek złych decyzji bohaterów?

Jeśli wszechobecna moda na jednorożce i tęcze jeszcze Was nie przerosła, zapraszam do Brokatowic - dzięki wampirycznym i mrocznym bohaterom dziecięcym, słodycz zostanie nieco poskromiona, a wizerunek słodkiego Jednorożca na zawsze odejdzie w zapomnienie, pozostawiając po sobie tylko mgliste wspomnienie.

Polecam tę humorystyczną, a przy tym wzruszającą opowieść o Amelce i jej towarzyszach - ja jestem nią całkowicie urzeczona i już niecierpliwie wypatruję kolejnego tomu, nie mogąc się doczekać tego, w jakim kierunku popłynie zwichrowana wyobraźnia Autorki.

niedziela, 17 lutego 2019

Morderstwo w Hotelu Kattowitz - Marta Matyszczak



Morderstwo w Hotelu Kattowitz to kolejna, druga już powieść Marty Matyszczak, której akcja w całości toczy się na Śląsku. Tym razem autorka porywa nas w samo serce Miasta Ogrodów, by tam prowadzić śledztwo w sprawie zabójstwa DJ Dzidzi - znanej i lubianej lokalnej gwiazdki pop, która zamordowana została na siódmym, wyłączonym z użytku piętrze hotelowym. W sprawę zaangażowany zostaje Solański, który przy asyście niezrównanego Gucia i nieustępliwej dziennikarki Róży Kwiatkowskiej szuka sprawcy, drążąc świat szołbiznesu, celebrytów, jutuberów i hejterów. Jego celem jest nie tylko odnalezienie mordercy, ale też zrehabilitowanie nadwątlonej już opinii społecznej na temat hotelu. Nie jest to proste, bowiem od dawna nie cieszy się on szczególną popularnością, a sprawy nie ułatwiają napięte stosunki między głównymi bohaterami.

W świetle katowickich neonów, nad szemrzącą Rawą, z ostatniego piętra hotelu Cubus, pod palmami zdobiącymi rynek, przy kawie pitej w Cafe Kattowitz i za drzwiami Teatru Ateneum rozgrywać się będą nie tylko wydarzenia istotne dla odnalezienia sprawcy, ale też rozwiązywane będą sprawy osobiste głównych bohaterów - nawet takie, których żadne z nich by się nie spodziewało. 

Nie ukrywam, że poza oczywistym humorem, który stanowi niezbywalną wartość tej książki, jej niewątpliwą wartością naddaną jest dla mnie znajomość okolic. Dzięki wiedzy dotyczącej topografii miasta, dzięki temu, że bywam w opisywanych miejscach, książkę tę czytałam z podwójną przyjemnością, wiedząc, gdzie dokładnie przebywają bohaterowie i jakie odległości dzielą poszczególne destynacje. 

To jednak wcale nie przyćmiło sprawy samego morderstwa - pisarka z doskonałą wprawą, niczym najbardziej wprawiony w bojach autor kryminałów wodzi czytelnika za noc, raz po raz kierując jego uwagę na mylny trop, po to, by ostatecznie całkowicie zaskoczyć rozwiązaniem. Choć w swoim życiu przeczytałam już setki kryminałów, nie udało się mi się wychwycić, kto jest sprawcą - brawo!

Polecam! Obiecuję, że jednocześnie pośmiejecie się i rozruszacie szare komórki, zmuszając je do szukania rozwiązań. Rozrywka gwarantowana!