czwartek, 18 kwietnia 2019

Before. Chroń mnie przed tym, czego pragnę - Anna Todd



Odkąd świat obiegła wieść o planowanym pojawieniu się w kinach serii After, recenzje tych książek na moim blogu zaczęły ponownie cieszyć się popularnością,a ja postanowiłam po latach trzymania odłogiem wrócić do Before, części, na której skończyłam moją znajomość z autorką.

Cykl spisany przez Annę Todd jest bardzo specyficzny  książki są irytujące, zachowania bohaterów niezrozumiałe i doprowadzające do szału, a jednak jakimś sposobem nie da się oderwać od lektury. Kartki przewracają się niemalże same, pozostawiając czytelnika w coraz większym stanie osłupienia  a jak ocenić coś, co obiektywnie rzecz biorąc jest głupowate i szkodliwe (jeśli młodzi braliby przykład z bohaterów), jednak napisane tak, że przez całość się płynie? Ramotka o sile oddziaływania jaką rzadko się spotyka.

Before w zamyśle miało być uzupełnieniem serii. Autorka postawiła na zabieg, który prawie zawsze stanowi odcinanie kuponów – przedstawiła historię głównych bohaterów z perspektywy tego drugiego, rzecz jasna, Hadriana. I, niestety, nie zawiodła mnie – historia miałka, byle jaka, będąca właściwie powtórzeniem tego, co znamy z poprzednich tomów. Dodatkowych elementów jest tak niewiele, że idea tworzenia nowej książki specjalnie po to, by je wprowadzić, wydaje się kompletnie bezzasadna. 

Jeśli ktoś ją kupi, wyrzuci w błoto swoje pieniądze. Jeśli przeczyta – zmarnuje kilka cennych godzin życia. Czy warto? Oceńcie sami.

Dla przypomnienia pozostawiam Was z recenzjami poprzednich tomów:




środa, 17 kwietnia 2019

Mój brat papież - Georg Ratzinger



Przed Wami kolejna książka, która parę dobrych lat leżakowała na mojej półce. Wierząc, że każda publikacja ma swój czas, prezentuję Wam tekst Georga Ratzingera, poświęcony jego bratu, o znamiennym tytule Mój brat papież.

Kim był Benedykt XVI, zanim stał się następcą św. Piotra? Odpowiedzi na to pytanie próbuje udzielić jego młodszy brat.

Zagadnienie tym ciekawsze, że o ile o naszym rodaku wiemy naprawdę sporo, wydawcy co rusz wydają kolejne opracowania, mimo że wydawać by się mogło, że wszystko zostało już powiedziane, o tyle życiorys jego następcy wcale nie już tak dobrze naświetlony.

Mój brat papież mimo stosunkowo niewielkich gabarytów, śledzi losy nie tylko samego Ratzingera, ale również całej jego rodziny. Wydaje się, że w tak zwięzłej formie nie sposób zawrzeć wszystkiego, jednak odnoszę wrażenie, że książka pokazuje wystarczająco. 

Joseph Ratzinger wychowywał się w domu zwyczajnym, takim, jakich sporo było w tamtych czasach - niespecjalnie zamożnych, zmagających się z burzliwą historią, jednak bardzo pobożnych. Nie zmieniły tego ani kryzys gospodarczy, ani wybuch wojny, czas kompletnej degrengolady. Rodzina nie popierała dążeń Hitlera, daleka będąc od ideologii faszystowskiej.

Książka ta ma wymiar bardzo osobisty - niewolna jest od opisu czasów dzieciństwa, kiedy jeszcze nikt w rodzinie przyszłego papieża nie mógł przypuszczać, jak potoczą się jego losy. Co lubił jako maluch? W tym względzie niewiele różnił się innych dzieci - lubił pluszowe misie, kochał czytać, zaś rodzicom nie sprawiał kłopotu - od zawsze miał wpojone posłuszeństwo i głęboką religijność. 

Warunki w jakich wzrastał zaprocentowały w przyszłości - najpierw stał się pilnym uczniem, później studentem, następnie wybitnym teologiem i erudytą, po latach zaś następcą św. Piotra, reprezentując sobą najwyższe wartości.

Nie wiem, czy podzielacie moją opinię, ale ja bardzo lubię biografie - uwielbiam czytać o tym, jak wyglądało życie znanych i wpływowych ludzi, dociekam, co uczyniło ich takimi dorosłymi, jakimi się stali, co ich ukształtowało, co na nich wpłynęło, co ich hartowało. 

Mój brat papież tej właśnie wiedzy, przefiltrowanej przez pryzmat braterskiej miłości, dostarcza bardzo dużo. Ciekawa to lektura, ukazująca papieża jako człowieka zwyczajnego, bliskiego, rodzinnego, wrażliwego na sztukę i literaturę. Wyjaśnienia historyczne uzupełnione zostały ręką Michaela Hesemmanna. Jeśli chcielibyście dowiedzieć się czegoś o emerytowanym już papieżu - zapraszam do lektury. Warto prześledzić losy tego człowieka.

wtorek, 16 kwietnia 2019

Ciotki - Anna Drzewiecka


Ciotki Anny Drzewieckiej na mej półce leżą od dawna. Nigdy jednak nie było mi po drodze z jej tematyką, formą - ciągle coś zmuszało mnie do odkładania jej na później. Nie wiem kiedy upłynęło parę lat, a książka wciąż nie doczekała się ode mnie ani słowa.

Tematem publikacji jest rodzinna historia Drzewieckiej. Autorka sięga aż do czasów życia swego prapradziadka, który wiele lat temu powziął decyzję o wybudowaniu domu dla przyszłych pokoleń. Usytuowany był on na pograniczu Polesia i Wołynia, w otoczeniu nieskazitelnej wręcz natury. Niestety, czasy wojny nie pozwoliły mężczyźnie na pozostanie w wymarzonym miejscu. Jak wielu, zmuszony został do podróży w okolicy Chełma. Miasto okupowane było przez Niemców, zewsząd słyszało się o panującym terrorze, o publicznych egzekucjach, aresztowaniach, braku podstawowych środków do życia, a także funkcjonującym tu getcie, z którego Żydzi wywożeni byli do obozu zagłady w Sobiborze.  

Także i tu rodzina nie zagrzała długo miejsca. Życie pokierowało ich do Warszawy. 

Autorka sporo miejsca poświęca opisowi swej babci - Tekli. Kobieta miała w zwyczaju opowiadać wnuczce historie zakorzenione w ludowości - snuła opowieści o rusałkach, pokazując dziewczynie barwny świat fantazji.  Jej dziadek zaś, Jan, był specjalistą od majsterkowania i nalewek. 

Skąd zatem tytuł? Ciotki, o których mowa to Zofia, Wanda, Kazia, Marianna, Janeczka, Teresa, Róża i najmłodsza Lilka.  Każda z nich inna, z inną historią, doświadczeniami, rysem charakterologicznym, wszystkie jednak znacząco wpływające na losy rodziny. Ich obecność w życiu autorki nie pozostawała bez znaczenia. 

Mimo że na kartach książki pojawia się tak wiele postaci, nie jest ona wielkich gabarytów. Wręcz przeciwnie - to cieniutka publikacja, zawierająca sporo treści. 

Jeśli ciekawią Was losy rodziny, która przetrwała wiele historycznych i społecznych zawieruch - zapraszam Was do lektury. Na jedno popołudnie.

poniedziałek, 15 kwietnia 2019

Myśl jak oszust - Maria Konnikova



Myśl jak oszust to druga po Myśl jak Sherlock Holmes książka Marii Konnikovej kusząca swym tytułem wszystkich tych, którym nie obce jest życie w najstarszą grę świata, jaką jest oszustwo.

Nie ukrywajmy - każdy z nas prędzej czy później, częściej lub rzadziej oszukuje. Przywdziewa maski, gra, udaje coś, czego nie ma, kreśli swe życie w intensywniejszych barwach niż ma to miejsce w rzeczywistości.

Ubarwiamy, kłamiemy, oszukujemy. W różnych celach i z różną intensywnością. Nie ulega jednak wątpliwości, że każdy z nas zetknął się zarówno z małymi kłamstewkami, jak i z wielkimi intrygami, manipulacjami czy przekrętami. Wielu symulowało choroby, byle nie pójść do pracy, niektórzy kombinują przy wystawianiu faktur, wymyślamy różne historie, gdy chcemy się wykręcić z wypełnienia jakiegoś obowiązku. Znacie to? Jeśli tak, to książka jest dla Was.

Autorka na niespełna czterystu stronach analizuje psychologiczne podstawy każdego szwindlu, próbując wyposażyć czytelnika w wiedzę, która była by mu pomocna w wychwytywaniu oszustw, których ofiarą może się potencjalnie stać. Jednocześnie wychodzi Konnikova z założenia, że hochsztapler to najstarszy zawód świata. 

Mówiąc szczerze, książkę tę czyta się bardzo, bardzo długo. Mimo szalenie ciekawego tematu jest  ona przegadana, nużąca, pełna dłużyzn. W mojej opinii wystarczyłoby ją skondensować do kilku ostatnich rozdziałów, które zawierają clue całości, a to byłoby aż nadto - sedno w skróconej, ale za to wypełnionej jakością wersji. 

Czy warto? Wszystko zależy od tego, czego poszukujecie. Pozostawiam to Waszej ocenie - ja przez lwią część książki zwyczajnie się nudziłam.



niedziela, 14 kwietnia 2019

Stary Testament w malarstwie - Bożena Fabiani



Bożena Fabiani, to autorka znana z takich publikacji jak Gawędy o sztuce, Biblia w obrazach czy Antyk w malarstwie. Dziś w ręku mam Stary Testament w malarstwie, książkę rozbudzającą ciekawość i podejmującą wątek tradycji starotestamentowej w sztuce sakralnej.

Autorka, jako specjalistka, w swej publikacji prześledziła ciągłość wątków od pokoleń przejawiających się w szeroko pojętej sztuce: tak malarstwie, jak grafice i rzeźbie. Malarstwo sakralne niemalże od zawsze budziło zainteresowanie, a same sceny biblijne były bardzo nośne i chętnie wykorzystywane jako kontekst, ale też jako główny temat dzieła sztuki.  Fabiani z wielką uważnością przygląda się temu, jak przez lata twórcy radzili sobie nie tylko z przedstawianiem samych wydarzeń znanych ze Starego Testamentu, ale też z ich ładunkiem emocjonalnym - szczególnie z uczuciami bliskimi nienawiści, frustracji, mściwości i zawiści. 


Fabiani bardzo sprawnie analizuje nie tylko sam przekaz i treść obrazu w kontekście epoki w jakiej powstał, ale bada także jego powiązanie z indywidualnymi cechami artysty, jego sposobem tworzenia i podejściem do tematu, co stanowi wielką wartość. Każdy rozdział składa się z dwu części: streszczenia tekstu, który malarz miał zilustrować i z zestawu obrazów wraz z ich interpretacją, nierzadko wraz z ciekawostkami dotyczącymi życia artysty.


Zamawiając tę książkę, spodziewałam się albumowego wydania w formacie a4, kredowego papieru i kolorowych reprodukcji. Otrzymałam tymczasem wersję niemalże kieszonkową, podręczną, co bardzo szybko doceniłam. Dzięki takiemu wydaniu po książkę sięga się o wiele chętniej, wydaje się przystępniejsza, a fakt wykorzystania reprodukcji czarno-białych (z wyjątkiem tych zamieszczonych z tyłu książki) wcale nie ograbia ich z jakości.

Całość uporządkowana została chronologicznie - autorka rozpoczyna od malarstwa inspirowanego Księgą Rodzaju (stworzenie świata, stworzenie Adama i Ewy, grzech pierworodny, Noe, dzieje patriarchów izraelskich itd.), przechodzi przez Księgę Wyjścia (dzieje Mojżesza), Księgę Sędziów (historia Samsona) i Księgę Rut, Pierwszą i Drugą Księgę Samuela (historia Dawida i Goliata), Pierwszą Księgę Królewską (Salomon) aż do bohaterów biblijnych czasu niewoli babilońskiej (tu m.in. Jonasz, Judyta, Tobiasz) i Księgi Hioba.

Stary Testament w malarstwie to przejrzyste połączenie słowa z obrazem, z którego zadowolony będzie każdy laik. Poręczne wydanie, dobra jakość reprodukcji, spójne i zwięzłe informacje. 
Polecam serdecznie każdej osobie zainteresowanej tematem - nie pożałujecie, a wręcz przeciwnie - nabierzecie ochoty na więcej.

sobota, 13 kwietnia 2019

Odkryj swoją planetę i stwórz kosmiczną animację - Robert Trojanowski


Chcesz wzbudzić w swoim dziecku zainteresowanie kosmosem, ale nie do końca wiesz, jak to zrobić? Z pomocą spieszy najnowsza publikacja Wydawnictwa Znak Emotikon - Odkryj swoją planetę i stwórz kosmiczną animację. Autor, Robert Trojanowski, którego mieliście już okazję poznać przy książce Zrób sobie komiks, wraca po to, by za sprawą samodzielnie stworzonych animacji, zachęcić młodego czytelnika do eksplorowania przestrzeni kosmicznej.

Książki tej nie można uznać za klasyczny przewodnik po Kosmosie, jednak dzięki swej nietuzinkowej formie nie tylko pozwala on młodemu człowiekowi zapoznać się z teorią, ale także zmusza do zaangażowania, a tym samym - przeżycia i idącego za nim utrwalenia pamięciowego, a być może także - rozbudzenia zainteresowania na dłużej. 

Przygotuj się zatem, Drogi Czytelniku, bo za parę chwil wejdziesz na pokład swojej rakiety, z której badać będziesz przestrzeń kosmiczną. Do Ciebie należy wybór czy zrobisz to sam, czy skompletujesz całą załogę, z którą wyruszysz w nieznane. Bez względu na ostateczną decyzję, czeka Cię wybór najmodniejszego kombinezonu kosmicznego, intensywne ćwiczenia fizyczne przygotowujące Twe ciało do eskapady, zaprojektowanie znaku firmowego, dzięki któremu rozpoznać będzie mógł Cię cały świat, a także szereg eksperymentów i działań obrazujących, jak żyje się w kosmosie i na co trzeba uważać. Trojanowski zrobi z Tobą 103 kroki, które uczynią Cię prawdziwym kosmonautą. Kto wie, może uda Ci się dokonać jakiegoś ważkiego odkrycia?

Kapitalna, szalenie inspirująca i angażująca publikacja, dostarczająca rozrywki na długie godziny. Sama zdecydowałabym się na udział w wyprawie drużynowej - wiadomo, że wówczas i śmiechu, i wsparcia jest więcej, jednak także w pojedynkę można eksplorować świat. Książka ta to źródło ogromnej wiedzy, z której część nabywa się przez doświadczenie. Dziecko nie ma szans znudzić się podczas odkrywania kolejnych zadań do wykonania, bowiem gros z nich budzi ducha rywalizacji, kreatywności i samodzielności. Powiedzcie mi, które dziecko nie chciałoby podjąć wyzwania?:)

Rodzice - kupujcie! I ruszajcie na podbój Kosmosu ze swoimi dziećmi:)



Inna książka Trojanowskiego na blogu:
Zrób sobie komiks