środa, 17 lipca 2019

Great! Wielka Brytania dla dociekliwych - Tina Oziewicz




Panie i Panowie, Tina Oziewicz, o której pracach opowiadałam na blogu przy okazji książek Pamiątka z Paryża  czy Masło śpi, powraca.

Powraca z książką szalenie ciekawą, jaką jest Great! Wielka Brytania dla dociekliwych.

Był czas w życiu moim i mojego męża, gdy po obejrzeniu serialu Królowa, dzień nie mógł się rozpocząć bez odsłuchania hymnu Anglii. Po prostu nie mógł. Okazuje się jednak, że to nie jedyne elementy łączące nas z Wielką Brytanią. Dzięki publikacji Oziewicz, udało mi się zespolić większość moich największych zainteresowań (literackich), co sprawiło, że nareszcie widzę, że coś może je splatać.

Mowa o Williamie Szekspirze, a także dwu fantastycznych światach - uniwersum Władcy Pierścieni oraz Harry'ego Pottera. 

To jednak jedynie migawka z całej książki, podejmującej się opowiedzenia o tym, co dla Wielkiej Brytanii najważniejsze: poczynając od charakterystycznych budek telefonicznych, haseł, kraciastych kiltów, poprzez odkrycia, idee, wynalazki, sławnych Brytyjczyków, aż do ikonicznych miejsc wypełnionych zabytkami, które warto odwiedzić.

Publikacja ta, to Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w pigułce. Możecie je zwiedzić bez obaw o deszcz czy nagłą zmianę pogody, mając pod ręką czarną herbatę z dużą ilością mleka i cukru. Nie wychodząc z domu, przyjrzycie się cudownej brytyjskiej naturze, podglądniecie maskonury, królewskie łabędzie i kruki zamieszkujące Tower. Odwiedzicie najlepsze uniwersytety, zjecie porządny posiłek składający się z fish&chips, by wreszcie poszukać w lesie Sherwood pozostałości po działaniach Robin Hooda. Na deser zajrzycie do teatru The Globe, a jeśli wciąż nie będziecie mieć dosyć, to może uda Wam się dostać na peron 9 i 3/4 :) Podobno niektórym udało się nawet spotkać Banksy'ego, a jeszcze inni poczuli ducha Tolkiena, gdy rozłożyli się pod czterema bukami będącymi inspiracją do stworzenia Entów. 

Wrażeń nie brakuje, a dzięki Oziewicz ma się ochotę odkryć te wszystkie cuda naprawdę, a nie tylko przewracając kolejne strony jej książki. Ma zatem ta publikacja zarówno wymiar poznawczy, jak i zachęcający do aktywności - nie sposób nie zachwycić się opowieścią autorki i nie nabrać ochoty na zabranie jej tam, gdzie powinna być czytana:) 

Jedno jest pewne - Wielka Brytania jest naprawdę great! :)

wtorek, 16 lipca 2019

One płoną jaśniej - Shobha Rao



One płoną jaśniej to obraz współczesnego feminizmu widziany nie oczami kobiet mieszkających na Zachodzie, lecz bohaterek z krwi i kości, które żyjąc w Indiach, muszą na co dzień mierzyć się z opresyjnym środowiskiem, skostniałymi prawami i zasadami, w których nad równością dominuje seksizm i mizoginia; prawo posiadania nad wolnością; a męskość jest jedyną poważaną dominantą.

W świecie tym przyszło żyć Purnimie i Sawicie - dziewczynom, których inicjację i drogę do wyzwolenia będziemy obserwować, a która znaczona będzie cierpieniem, okaleczeniami, poświęceniem i rozłąką.  Urodziły się w indyjskich wioskach, od poczęcia skazujących kobiety na znój i niewolnictwo. Mają one robić to, czego życzy sobie ojciec, a później posłusznie przejść w ręce męża, na którego usługach będą do końca swych dni: poniżane, rozliczane z męskich potomków, oceniane każdego dnia, wykorzystywane i oskarżane o każde zło przydarzające się rodzinie, a w razie potrzeby: okaleczane i wyrzucane. 

Purnima i Sawitha swą przyjaźń nawiązały przy krosnach i to utkane na nich sari kierowało ich pamięcią przez wszystkie lata po rozłące - symbolizowało ono złożone sobie niegdyś obietnice, nadzieję wolności i pieśń fletu. Dług po tym, gdy okrutny los je rozdzielił, za wszelką cenę próbowały znaleźć cenę ku odnalezieniu siebie nawzajem - za cenę służalczej pracy, poświęcenia, oddania, ale i uważnego życia - czegoś, czego po kobietach w ich okolicach się nie spodziewano.

Kobiety przedstawione w powieści cechuje niewypowiedziana odwaga, zdolność do poświęcenia, hart ducha, niezłomność, heroiczność, ofiarność i bezkompromisowość. 


Czy uda im się osiągnąć to, z czym ludzie Zachodu po prostu się rodzą?
Czy wolność i szczęście są im pisane?


Każdy moment w życiu kobiety jest interesem, w którym stawką jest jej ciało: najpierw jego rozkwit, potem jego więdnięcie, najpierw jej krwawienie, potem jej dziewictwo, potem jej ciąże (...), aż wreszcie jej wdowieństwo. [1]

One płoną jaśniej jest hipnotyzującą historią kobiet uwikłanych w opresyjne środowisko, która może być czytana zarówno jako powieść o konkretnych postaciach, jak również jako tekst uniwersalny, bowiem swe odbicie znajdą w niej kobiety z całego świata uwikłane w różne formy przemocy: domowej, środowiskowej, psychicznej, w miejscu pracy. To lektura pozostawiająca czytelnika z bolesną, jątrzącą się raną. Mocna i bezkompromisowa, od której nie sposób uciec myślami. Gdy tylko czytelnik uświadomi sobie, że tak naprawdę to nie jest fikcja, że tego typu historie rozgrywają się co rusz, że z miejsc, do których my chcemy podróżować, wielu chce uciekać - serce rozrywane jest na pół. 

Polecam. 




[1] One płoną jaśniej, Shobha Rao, Kraków 2019, s. 202.

poniedziałek, 15 lipca 2019

Jeremi Przybora małoletnim i stuletnim


Wiedzieliście, że Jeremi Przybora, mistrz słowa, podjął się opowiedzenia najpopularniejszych baśni świata? Nie? Nic straconego! Dzięki cudnej edycji Wydawnictwa EGMONT (i tytułowi wcale niezwiastującemu tego, co znajdziemy w środku) macie teraz możliwość przeczytać i odświeżyć sobie znane z dzieciństwa historie lub też sprezentować je jakiemuś dziecku i w ten sposób nieść je dalej w świat.

W środku znajdziecie siedemnaście baśni, m.in. wspaniałą Piękną i Bestię, cudowną Śpiącą Królewnę, wyśmienitego Dzwonnika z Notre Dame, koncertową Małą Syrenkę, wzruszającego Oliviera i Spółkę, pysznego Zakochanego Kundla, popisowego Aladyna i kapitalnego Herkulesa. To oczywiście nie wszystko, ale chcę Was zostawić z pewnym niedosytem i pozwolić na własne okdkrycia :)

Przybora tak sprawnie operuje językiem, że w jego wersji tych historii zakochają się zarówno dzieci, jak i dorośli. Ci drudzy większą uwagę zwrócą właśnie na stronę lingwistyczną niż fabułę, urzecze ich humor, piękno opisów i używanych przez Przyborę sformułowań, niesamowita dbałość o kunszt wypowiedzi. Jestem olśniona - zarówno jako fanka baśni, jak i miłośniczka piękna języka i - ostatnie, choć nie najmniej istotne - skryta fanka Przybory, który jest dla mnie ucieleśnieniem człowieka wrażliwego na słowo. Ilustracje utrzymane zostały w stylu Disneyowskim, co mnie oczywiście bardzo odpowiada. 


niedziela, 14 lipca 2019

Żyj i pozwól żyć - Hendrik Groen


Żyj i pozwól życia Hendrika Groena to kolejna wydana w Polsce powieść holenderskiego autora ukrywającego się pod pseudonimem.  Historia opowiedziana przez autora ma wszelkie znamiona tekstusarkastycznego. Zarówno zamysł fabularny, jak i zwieńczenie opowieści ociekają gorzką ironią.

Bohater opowieści to mężczyzna po pięćdziesiątce, który wiódł dotąd niezbyt szczęśliwe, ale za to przewidywalne życie. Nudna praca; żona, z którą dawno nic go już nie łączy; wzdychania do dawnej kochanki; golf z kolegami.

W zasadzie nic nie musiałoby się zmieniać, gdyby nie fakt, że z powodu restrukturyzacji szef postanowił go zwolnić. To wydarzenie przelało czarę i spowodowało, że Arthur postanowił... zaszaleć.

Wpadł na genialny pomysł sfingowania własnej śmierci i pogrzebu, po to, by zacząć nowe życie w malowniczej Italii, z dala od narzekającego teścia i zrzędzącej żony. Przygotowania - wcale niełatwe - ruszyły pełną parą, a zaangażowani zostali w nie najbliżsi przyjaciele bohatera. Pomogli mu zdobyć odpowiednią odprawę w pracy, założyć fałszywe konto, na które mógłby odkładać oszczędności, załatwić dom pogrzebowy, wszelkie sfingowane papiery, zaświadczenia i dokumenty niezbędne do zakończenia starego i rozpoczęcia nowego życia. Cały proceder ciągnął się miesiącami i zdawał się przygotowany perfekcyjnie. Wszyscy jednak zdawali sobie sprawę, że wystarczy jeden błąd, a cała sprawa rozpadnie się w drobny pył...

Narracja prowadzona jest dwutorowo - z jednej strony śledzimy relację Arthura z toczących się właśnie przygotowań i towarzyszących im emocji, z drugiej zaś wczytujemy się w pamiętniki jego podejrzliwej żony. Taki sposób prowadzenia powieści pozwala czytelnikowi zarówno wejrzeć wgłąb ich relacji, jak i przyjrzeć się wszelkim niedostatkom planu mężczyzny, wynikającym w dużej mierze z jego braku umiejętności kłamania, ale również z doskonałego odczytywania jego zachowań przez niegdyś ukochaną kobietę.

Groen zbudował historię utkaną z misternego kłamstwa, doprawioną sporą dawką humoru, ale też gorzkiego chichotu losu. Jego obserwacje są celne, zaś w ich następstwie czytelnik zastanowi się nad tym, do czego zdolni są ludzie, by osiągnąć szczęście - ilu wyrzeczeń i trudów są w stanie się podjąć, byle tylko uzyskać to nieuchwytne poczucie spełnienia. 

Zabawna, lekka, doprawiona szczyptą dziegciu. Polecam - ironia, dobry (często czarny) humor, a przy tym trafność odautorskich spostrzeżeń budują wartość tej historii.

Niby lekka, a jednak w jakimś stopniu pouczająca. Oswajająca śmierć i zmuszająca do refleksji o własnym odchodzeniu i zadania sobie pytania o to, kto nam towarzyszyłby w ostatniej drodze.


sobota, 13 lipca 2019

Indygo - Michał Jan Chmielewski



Kryminalna intryga z wątkiem paranormalnym w tle? Jeśli szukacie czegoś podobnego, Indygo spełni Wasze oczekiwania.

Baskin to miasteczko z niezbyt chlubną przeszłością. Odkąd tylko pamiętają jej mieszkańcy, bez śladu ginęły w niej dzieci. Żadna ze spraw nie została dotąd wyjaśniona - ciał nigdy nie odnaleziono, zatem nie można było wykluczyć ucieczek z domu, a brak jakichkolwiek poszlak sprawiał, że śledztwa bardzo szybko zamykano. Policja, media i sąsiedzi dość szybko zapominali. Dzieci pozostawały jedynie w pamięci zrozpaczonych rodziców, których ból nigdy nie został ukojony. 

Jedyną osobą, która wiedział, jaki los spotkał zaginionych, był Kusak - bezwzględny morderca zabijający dla czystej przyjemności. Ofiary śledził wyjątkowo długo, upewniając się, że nie będą miały one żadnych koligacji, mogących rzucić na niego choć cień podejrzeń. Udzielał się w grupach wsparcia poszukujących zaginionych i wychodził z takimi inicjatywami, że nikomu nawet przez myśl nie przeszłoby, że mógłby być zamieszany w tragiczne wydarzenia. Czytelnik niemalże do samego końca nie poznaje jego prawdziwej tożsamości, pozostając jedynie ze świadomością, że dzieci rozpoznają swego oprawcę. Sadystę, który ukazuje im się dopiero tygodniu przetrzymywania ich, po to tylko, by brutalnie ich okaleczyć i zabić, samemu czerpiąc z tego ogromną satysfakcję.

Morderca jest przy tym wszystkim bardzo pewny siebie - rozzuchwala go to, że nikt nie wpadł dotąd na jego powiązania z zaginięciami, mimo że był cały czas obok, na wyciągnięcie ręki. Jego bestialska gra ma jednak wkroczyć na zupełnie nowe tory. Kolejna z jego przyszłych ofiar, Ada, przyjaźni się bowiem z Emilem - chłopcem o nietypowych zdolnościach, które mogą całkowicie i zupełnie niespodziewane popsuć szyki Kusakowi. To ci nastolatkowie, złączeni brzemieniem podobnych tragedii i cierpienia, wpadają na trop mordercy. Czy uda im się wykorzystać pozyskaną wiedzę, zanim dla jednego z nich będzie za późno?

Indygo to emocjonująca podróż szlakiem bestialskiego mordercy, to także próba zajrzenia wgłąb jego umysłu, a jednocześnie opowieść o niezmierzonym cierpieniu - tak współczesnych, jak żyjących w czasach II wojny światowej w okolicy Baskina ludzi. Istoty tytułu nie mogę zdradzić, nie odkrywając zbyt wiele fabuły - pozostawiam to zadanie wnikliwym czytelnikom.

Powieść Chmielewskiego jest niebezpieczna - wciąga, momentami przeraża (zwłaszcza tam, gdzie pojawiają się nawiązania do historii), uwrażliwia na cierpienia setek niewinnych ludzi, a także odsłania mechanizmy rządzące umysłami morderców. Między wierszami zaś, stawia odwieczne pytanie, którego nie sposób tu uniknąć: unde malum? Co jest istotą zła? Gdzie leży jego źródło? Jak daleko jest w stanie posunąć się człowiek?

Polecam. Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że będę miała do czynienia z tak sprawnie rozpisanym thrillerem, zaś przeczytałam go jednym tchem. Z radością oczekiwać będę kolejnych tekstów Chmielewskiego, które - mam nadzieję - pojawią się już wkrótce.

piątek, 12 lipca 2019

Genialne dziewczyny - Vichi de Marchi i Roberta Fulci



Dziś chciałabym zaprezentować Wam książkę, po którą pewnie wcale bym nie sięgnęła, gdyby nie fakt, że w spisie treści dostrzegłam postać, która szalenie mnie interesuje - Jane Goodall, autorka tekstu Mądrość i cuda świata roślin.

Mowa oczywiście publikacji Genialne dziewczyny, wypuszczonej na rynek przez Wydawnictwo Kobiece.

Książka pomyślana została dokładnie tak samo, jak wiele innych wydań wpisujących się w trend opowiadania młodym ludziom o kobietach i mężczyznach, którzy dzięki swemu uporowi i sile swych marzeń osiągnęli ogromny sukces, a nierzadko także zmienili świat.

Na kartach tej książki znajdziecie opowieści kobiet, które mogły być Wam dotąd nieznane, które jednak stanowią niesamowity przykład. Wśród nich znalazły się: Walentina Tiereszkowa, Tu Youyou, Wangari Maathai, Rosalind Franklin, Vera Rubin, Katherine Johnson, Rita Levi Montalcini, Margaret Mead, Sophie Germain, Laura Conti, Maria Sibylla Merian, Katia Krafft, Marjam Mirzachani, Hedy Lemarr. Wiecie co je łączy poza płcią? Każda z nich przyczyniła się do rozwoju nauki - choć w bardzo różnych dziedzinach. Ich dokonania obiegły cały świat, a nazwiska powtarzane są z wielką estymą. 

To, że publikacja ta to bestseller, nikogo chyba nie dziwi. Warto bowiem mówić o sukcesach innych, gdyż to może stać się niesamowitą inspiracją, szczególnie dla tych osób, które napotykają na swej drodze przeszkody w postaci niezrozumienia dorosłych, braku pewności siebie i przebojowości, małej sieci kontaktów, braku pieniędzy i wielu innych czynników, mogących demotywować. Książki takie jak publikacja Vichi de Marchi i Roberty Fulci są niesłychanie ważne - idę o zakład, że niejedna osoba, która je czyta, postanawia zmienić coś w swoim życiu i wziąć przykład z tych, które również nie miały łatwo. 

Czytelnik ma szansę utożsamić się z przedstawionymi tu postaciami, dzięki zastosowaniu narracji pierwszoosobowej - historie kolejnych kobiet poznajemy z ust ich samych. Każda z nich tka własną opowieść, podkreślając tragające nią trudności, wątpliwości, ale też wyraziście akcentując radość z dokonań i nierzadko szalonych decyzji, podejmowanych pod wpływem chwili. 

Determinacja, upór, pogoń za pasją - przeczytajcie historie tych, które nie odpuściły nawet wtedy, gdy dały świat zdawał się być przeciwko nim.

Polecam.