poniedziałek, 22 maja 2017

Cisza - Erling Kagge




Cisza.

Coraz trudniej sobie z nią poradzić i coraz ciężej jest się w niej odnaleźć. Człowiek XXI wieku uzależniony jest od wszelkiego rodzaju impulsów i doznań – bez nawykowego sięgania po telefon, słuchania muzyki, wertowania Facebooka, oglądania telewizji (chociażby w tle), zdaje się nie istnieć. Cały czas muszą docierać do niego jakieś bodźce, a gdy te zostaną całkowicie odcięte, gubi się.

Straciliśmy umiejętność bycia w ciszy, cieszenia się nią i – co najgorsze – radzenia sobie z nią. Nie umiemy pozwolić sobie chociażby na chwilę pełni spokoju bez kakofonii dźwięków. Od razu stajemy się nerwowi, a sytuacja jawi nam się jako mocno niewygodna. Erling Kagge w książce Cisza próbuje odpowiedzieć na pytanie o to, gdzie owa zdolność do cieszenia się dźwiękami natury i spokojem zaniknęła. Jak to się stało, że z tak wielkim trudem i poczuciem dyskomfortu przychodzi nam dziś odcięcie się od wszelkich rozpraszaczy, docieka gdzie znalazło się nasza pierwotna tęsknota za wyciszeniem i płynącą z niego regeneracją.

Podkreśla przy tym przekorne dążenie człowieka do szukania ciszy w mieście i wśród zgiełku, wskazując na aktywności przez niego podejmowane, by jej doświadczyć, wśród których wymienia między innymi modne ostatnio książki o DIY czy też układaniu porąbanego drewna. Autor propaguje ideę szukania ciszy wszędzie wokół siebie, zachęca do wygospodarowania czasu na trening wyłączania się z pędzącego miejskiego życia. Uznaje je bowiem za odzwierciedlenie głębokiej ludzkiej potrzeby.

Pora zatem odłożyć telefon, schować słuchawki i wsłuchać się w samego siebie – dopiero to pomoże nam odnaleźć ciszę i cieszyć się nią bez względu na okoliczności.

Mimo że książka wydana jest arcypięknie i zapowiada głęboką treść podpartą bogactwem przemyśleń, okazała się ona dla mnie rozczarowująca. O ile początek ujęty bardzo zgrabnie, zachęcał do dalszej lektury i prowokował do refleksji, ciąg dalszy rozmył się, utracił moc wpływania na czytelnika i rozkochiwania go w ciszy. I nie jest to bynajmniej efekt krótkiej zdolności koncentracji, lecz raczej pewnego autorskiego niedopracowania.

Niesprawiedliwie byłoby jednak odmówienie książce wszelkiej wartości, polecam zatem pierwszą połowę publikacji i dłuższe nad nią zastanowienie, do drugiej części zaś tak żarliwie już nie zachęcam. Być może moje rozczarowanie jest konsekwencją zbyt wygórowanych wymagań, miałam jednak wielkie pragnienie pogłębionej refleksji nad istotą ciszy we współczesnym świecie, otrzymałam zaś nieco naskórkowe, osobiste refleksje, nie zawsze tak samo frapujące i prowokujące do rozważań. Być może Wy odnajdziecie znaczenie więcej.



niedziela, 21 maja 2017

Peter i Lena - Astrid Lindgren, Ilon WIkland




Peter i Lena to zbiór dwu opowiadań Astrid Lindgren, w których bohaterami są tytułowe dzieci będące rodzeństwem.

Pierwsza z historii, Ja też chcę mieć rodzeństwo, dotyczy czasów, kiedy to Peter, jeszcze jako jedynak, bardzo pragnął mieć rodzeństwo. Oznajmiając mamie, że podobnie jak jego kolega, chciałby mieć braciszka lub siostrzyczkę, nie spodziewał się, że jego prośba zostanie tak szybko zrealizowana. Pojawienie się na świecie małej istoty, to jednak nie tylko spacery z wózkiem w parku, lecz także konieczność dzielenia się uwagą, miejscem, czasem i miłością rodziców. Małemu Peterowi zaczynają doskwierać emocje znane chyba każdemu dziecku, które posiada młodsze rodzeństwo – zazdrość, brak zrozumienia i próba zwrócenia na siebie uwagi za wszelką cenę. Jak poradzą sobie z nimi chłopiec i jego mama?

Druga opowieść, Ja też chcę chodzić do szkoły, sięga czasów nieco późniejszych, kiedy to Lena, siostrzyczka Petera, jest już na tyle duża, że mogą się oni swobodnie razem bawić, nie zważając przy tym na nic ani na nikogo. Ich sielanka kończy się, gdy Peter zaczyna chodzić do szkoły. Dziewczynka, chcąc go naśladować, pewnego razu wyrusza wraz z nim, by obserwować jak wygląda dzień z życia ucznia. Towarzyszy bratu na lekcjach, przerwach, przy obiedzie i na zajęciach w-f. Podgląda zachowania starszych i z entuzjazmem je naśladuje.

(...)



Czytaj dalej:


sobota, 20 maja 2017

Dom tajemnic. Starcie światów - Chris Columbus, Ned Vizzini i Chris Rylander




Dom Tajemnic. Starcie światów  to trzecia i ostatnia już część przygód rodziny Walkerów – Kordelii, Brendana i Eleonory.

Gdy wydaje się, że ostatecznie udało im się pokonać Wichrową Wiedźmę, ta powraca ze zdwojoną siłą i z kolejnym planem objęcia władzy nad światami. Zwycięstwo nad nią umożliwić może już tylko jedno: kolejny powrót do świata magicznej Księgi życzeń i zagłady, a wraz z nią do wszystkich po kolei tekstów Danvera Kristoffa.

Na drodze młodych bohaterów stanie wiele niebezpieczeństw. Z książek bowiem po kolei wyłaniać się będą znane im już postaci, m.in. Mick Tłuścioch czy też armia zombie – okazuje się, że zostały one uwolnione, gdyż przejście pomiędzy światami powoli się zaciera.

Szansą na jego zamknięcie jest odnalezienie Strażników Świata i jednoczesne umieszczenie ich w portalu. Problemem jest kończący się czas i niemożność przebywania w kilku miejscach jednocześnie celem zdobycia pożądanych przedmiotów.

(...)



Czytaj dalej:



Poprzednie tomy:

Dom Tajemnic / Dom tajemnic. Starcie potworów

piątek, 19 maja 2017

Na wodach Północy - Ian McGuire



Na Wodach Północy to powieść męska, zwulgaryzowana i mięsista.

Opowiada o hermetycznym środowisku wielorybników, gdzie przeszłość jednocześnie ani nie ma znaczenia, ani nie może być zapomniana – w odpowiedniej chwili zostać może bowiem wykorzystana. Wiedza to najcenniejsze co posiadają członkowie okrętowej załogi, a zemsta jest tutaj cierpliwa.

W roku 1859 na pewien okręt zaciąga się Patrick Sumner, medyk ze zszarganą reputacją, pragnący zapomnieć o przeszłości i jako lekarz okrętowy uciec od tego, co minione, a co wiąże się z głośnym skandalem. Na tym samym statku nieopatrznie przebywa brutalny morderca – prawdopodobnie sodomita i niezwykle mściwy człowiek, zdolny zamknąć usta każdemu, kto zdecyduje się świadczyć przeciwko niemu. Jego tożsamość jest nieznana, jednak czujne oko Sumnera zauważa drobne szczegóły, które innym zdają się umykać. Gdy odnalezione zostają zwłoki młodego chłopaka, którego lekarz wcześniej badał, postanawia on przyjąć rolę samozwańczego detektywa. Niestety, jego decyzja dociekania prawdy wiązać będzie się z czymś daleko gorszym od tego, co widział do tej pory. Szukając mordercy, Sumner odkrywa prawdziwy cel wyprawy, w którą się udał. Jego wiedza komuś będzie bardzo nie w smak.

Osadzona z daleka od bezpiecznego lądu historia, to prawdziwie soczysty kąsek dla tych, którzy szukają powieści niewolnej od mało subtelnego języka – dosadnego, czasem skatologicznego, naturalistycznego i wyjątkowo brutalnego.

Ian McGuire swej prozy nie uładza. Od początku jest ona odpychająca – ani mnogość wulgaryzmów, ani towarzystwo bohaterów wątpliwego pochodzenia i sławy tego nie ułatwia, a ulokowanie akcji na dalekiej Północy, w ekstremalnych warunkach, jedynie owo pragnienie zarzucenia lektury potęgują. Jednocześnie nie sposób tego zrobić, bowiem McGuire opowiada tak, że mimo odrzucenia, chce się brnąć dalej – bez względu na chłód, brud i fetor, który wręcz unosi się nad kolejnymi stronicami. Opisy męskich rozmów dotyczących ich fizjologii czy też dalekie od jakiegokolwiek poczucia przyzwoitości czy smaku dominują w książce, ukazując prymitywne oblicza głównych bohaterów, a w czytelniku wzbudzając jedynie niesmak.

Brak u McGuire’a jakiegokolwiek kręgosłupa moralnego, w jaki mógłby wyposażyć bohaterów – zdaje się, że jedynie Sumner, mimo wątpliwej przeszłości, posiada coś na kształt sumienia i dopóki nie musi – do brutalności się nie odwołuje. Inni zaś przeciwnie – mordują,  zachowują się plugawie i za nic mają ludzkie odruchy. Powieść jawi się jako niezwykle przytłaczająca, posępna, mglista i mroczna. Nie ma w niej miejsca na jakiekolwiek dobro, zdaje się, że nad bohaterami wciąż unoszą się czarne chmury, czyniące ich czoła marsowymi. Z całą pewnością nie jest to lektura zdolna poprawić humor, próżno szukać w niej lekkiej rozrywki.

Bardzo gorzka w wymowie i przygnębiająca, będąca jednocześnie studium człowieczej natury.




czwartek, 18 maja 2017

Mój przyjaciel Stefan - Eva Lindstrom


Mój przyjaciel Stefan to opowieść o tytułowej sowie. Jego historię opowiada dziewczynka, która najpierw zobaczyła go w telewizyjnym programie, później zaś spotkała przed sklepem, gdzie rozerwała mu się torba i gdzie pomogła mu ona pozbierać rozsypane rzeczy, inicjując tym samym znajomość.

Dowiadujemy się, że puszczyk próbuje odnaleźć swoje miejsce w mieście, co okazuje się sprawą wcale nie łatwą. Sprzedając swój dom rodzinny i przenosząc się z południa kraju, wcale nie sądził, że zadomowienie się w nowym miejscu może przysporzyć tyle trudności.

(...)

Czytaj dalej:


środa, 17 maja 2017

Alkaliczne gotowanie - Beata Sokołowska, Edyta Skorupska


Beatę Sokołowską poznałam już za sprawą jej książki Alkaliczny styl życia, która zafundowała mi wiele radykalnych dni pod względem żywieniowym, co korzystnie odbiło się tak na moim zdrowiu, jak sylwetce.

Swoistą kontynuacją wątku i zwielokrotnieniem działań oraz świadomości jest publikacja Alkaliczne gotowanie, napisana we współpracy z Edytą Skorpuską, specjalistką psychodietetyki.

Ich książka to nic innego, jak zbiór przepisów na potrawy o odczynie zasadowym, wspierającym detoksykację organizmu, urozmaicających dietę i promujących alkaliczny styl życia. To doskonała propozycja dla tych, którzy próbują stworzyć swój jadłospis w oparciu o post dr Ewy Dąbrowksiej, a którym zaczyna doskwierać powtarzalność przygotowywanych dań i brak pomysłów na stworzenie nowych z  ograniczonej liczby dozwolonych składników.

Na publikację składa się 90 przepisów na dania, które nie zakwaszają organizmu, i które nie są wymagające – tak czasowo, jak finansowo. Znajdziemy tutaj propozycje sałatek, koktajli, past, zup, pasztetów, zapiekanek, pysznych śniadań, słodkości, a także tworzenia potraw z tego, co zostało, by niczego nie marnować.

Autorki dołożyły wszelkich starań, by zaszczepić w czytelniku pragnienie zdrowego odżywania, opartego na produktach sezonowych, łatwo dostępnych i opartych na kuchennych trickach, mających usprawnić procesy przygotowania kolejnych posiłków.

Smacznie, zdrowo, alkalicznie – z korzyścią dla naszego zdrowia. Jeśli cenicie posiłki służące Waszemu organizmowi, ta książka będzie dla Was odpowiednim zastrzykiem pomysłów. 

wtorek, 16 maja 2017

Beauty&food - Émilie Hébert


Wiosna i nadchodzące po niej lato, to doskonały czas, by zadbać o swoją urodę: ciało, włosy, skórę i formę.

Z pomocą przychodzi nam sama natura, której odpowiednio skomponowane owoce mogą sprawić, że nasza skóra nabierze blasku, a paznokcie będą zdrowe bez konieczności stosowania chemicznych wzmacniaczy.

Émilie Hébert udowadnia, że to co jemy, może odnowić nasze ciała i sprawić, że nie tylko poczujemy się młodziej, ale także zaczniemy korzystniej wyglądać.

Autorka nie zachęca do przejścia na drakońską dietę, lecz proponuje przyjąć taki styl życia, który może sprawić, że zyskamy skórę marzeń i na zawsze pożegnamy się z niedoskonałościami – przebarwieniami, zmatowieniem, łojotokiem, trądzikiem i innymi mało estetycznymi niespodziankami pojawiającymi się na naszych twarzach przy nieodpowiedniej pielęgnacji.

Książka składa się z  dwu właściwych części. Pierwsza z nich zawiera rady dotyczące tego co zrobić, by dzięki zdrowemu żywieniu skóra odzyskała dobry wygląd; druga zaś to zestaw trzydziestu przepisów podzielonych według pór roku i dostępności składników, a także typów problemów skórnych, jakie u nas występują. Wszystkie są apetyczne, sensowne i co najważniejsze – zdrowe. Taka zmiana sposobu żywienia to czysta przyjemność.

Od tej pory mówimy zatem głośne „tak” białku roślinnemu, makom i płatkom bezglutenowym, superżywności i skiełkowanym nasionom. To dzięki nim poczujemy się lekko i zdrowo.

Polecam – ładne wydanie, dobre przepisy i rozsądna cena. To książka będąca inwestycją w siebie.

poniedziałek, 15 maja 2017

Brzuchem do góry - Urszula Palusińska



Lubicie wylegiwać się Brzuchem do góry? 

Dla mnie zbliżające się wakacje oraz pełnia wiosny spędzanej na ogródku są właśnie takim czasem – momentem położenia się głową ku niebu i słońcu, chłonięcia zapachów, dźwięków, ciszy oraz obserwacja tego, co nade mną.

Podobną perspektywę zdecydowała się przyjąć Urszula Palusińska w swojej najnowszej propozycji dla młodego odbiorcy. Stosując bardzo specyficzne rozwiązania graficzne, autorka pokazała, że nawet to, co widzimy, leżąc tytułowym brzuchem do góry, może się od siebie diametralnie różnić.

Jedni widzieć będą niebo jedynie przez maleńkie kratki – wszak kryją się kapeluszem przed słońcem. Inni leżą między roślinami, które widoczność również całkowicie zmieniają. Jeszcze inni mają na twarzy gazetę i niebo skrzy się dla nich literkami. Każdą z tych perspektyw możemy teraz odkrywać wraz z młodziutką bohaterką tej graficznej opowieści – dziewczynką spędzającą wakacje u wujka i cioci. Wędrówka szlakiem letnich widoków jest bardzo ciekawa – czytelnik najpierw widzi osobę, do której bohaterka podchodzi i okoliczności w jakich leży, później zaś spogląda jej okiem w niebo – a to co widzi, niejednokrotnie zaskakuje i każe się zastanowić.

Bardzo interesująca, choć jak dla mnie utrzymana w zbyt ciemnych barwach – zupełnie niewakacyjnych. Liczę jednak, że dzieciakom i rodzicom się spodoba i pozwoli na odkrywanie różnic w perspektywie i przecieranie wakacyjnych szlaków podniebnych.


Książeczka doskonale pokazuje, jak ważna jest w życiu odpowiednia perspektywa i jak znacząco może ona zmienić odbieraną przez nas rzeczywistość. To kolejne świadectwo tego, jak pięknie możemy się różnić my i nasz sposób widzenia świata.




niedziela, 14 maja 2017

Żyj jak rolnik - Niklas Kämpargård



Żyj jak rolnik to zebrane w przystępnej formie i jednym miejscu 100 porad, dotyczących tego jak stać się ekspertem w  tym, co autor, Niklas Kämpargård, nazywa samowystarczalnym gospodarstwem domowym, zapewniając przy tym, że bez znaczenia pozostaje miejsce zamieszkania – liczy się umiejętne podejście do tematu i poświęcony czas.

Kämpargård dzieli się swoimi doświadczeniami i przedstawia czytelnikowi między innymi spis roślin leczniczych, które warto pielęgnować, by zachować zdrowie, uczy jak kisić i przechowywać warzywa, pisze, które rośliny są jadalne, jak chronić je przed chwastami, jakie rośliny zostawić na zimę, by zapewnić sobie całoroczne zbiory, jak przycinać i szczepić drzewa, jak wyprodukować domowej roboty mus jabłkowy czy też soki. Nie pomija również autor tematyki przydomowych ogródków ziołowych, zbiorów nasion, uprawy szklarniowej, ochrony przed szkodnikami i innymi ważnymi elementami dbania o przydomowy ogród oraz uprawy.

Poza roślinami, autor pochyla się także nad zwierzętami, które warto hodować, by uczynić swoje gospodarstwo domowe samowystarczalnym, a ponadto – zdrowym. Wśród nich wymienia owce, kury, pszczoły, koniec, kozy i świnie. Każde z wymienionych zwierząt wymaga odpowiedniej opieki oraz warunków, które to również w  przystępny i skrótowy sposób opisuje autor, ucząc m.in. jak zbudować własną pasiekę  czy odpowiedni kurnik, a także jak zająć się ubojem i produkcją wyrobów mięsnych.

Wszystkie porady ujęte zostały w kilku działach głównych: Zieloni dobroczyńcy, Zwierzęta w gospodarstwie, Mięso na talerzu, Owoce i warzywa, Uprawa, Naturalny ogród, Planowanie i budowa, Budynki gospodarcze, Dawne metody oraz Prąd i pojazdy.

Mnogość propozycji faktycznie zachęcać mogłaby do stworzenia proponowanego w książce gospodarstwa, jednak ilość czasu potrzebnego na zajęcie się nim w odpowiedni sposób, zdaje się przekraczać możliwości typowego mieszczucha, zaangażowanego w pracę zawodową. Wydaje się zatem, że jest to obraz sielankowy, dla tych, którzy w pełnym wymiarze godzin pracować nie muszą lub dla tych, którzy doczekali się emerytury i mogą sobie pozwolić na zmianę trybu życia. Książka wyimkowo może jednak być stosowana przez każdego: wiele elementów zainteresowało mojego tatę, działkowicza, który jednak większość elementów zdążył już stworzyć bez konieczności sięgania po tę lekturę. Początkującym jednak z całą pewnością przydadzą się zawarte w książce porady i staną się szansą na odnowienie łączności z naturą oraz powrót do naturalnego gospodarstwa i zwrot w stronę ekologicznych upraw.

sobota, 13 maja 2017

Nowe przygody Kubusia Puchatka



Na książkach o Kubusiu Puchatku wychowały się całe pokolenia dzieci. Miś o Bardzo Małym Rozumku zawładnął sercami oraz wyobraźnią dzieci i dorosłych na długie lata, wciąż ciesząc się niegasnącą popularnością.

Z okazji jego 90-tych urodzin powstała specjalna książka, będąca oficjalną kontynuacją tekstów Alexandra Alana Milne’a, w której znajdziemy cztery nowe opowiadania o ulubionym bohaterze, przeznaczone na każdą z kolejnych pór roku: jesień, zimę, wiosnę oraz lato. Ich spisania podjęli się Paul Bright, Brian Sibley, Jeanne Willis i  Kate Saunders. Ilustracje w stylu E.E. Sheparda stworzył zaś Mark Burgess. Tak wydana książka, stanowi hołd oddany Kubusiowi oraz jego Autorowi, pozostając utrzymaną w oryginalnej konwencji.

Na całość składają się cztery rozdziały. Pierwszy, w którym Puchatek i Prosiaczek przygotowują się na spotkanie Smoka, stanowi historię przyjaciół ze Stumilowego Lasu, którzy sprowokowani opowieścią Krzysia odbywającego próby do spektaklu, w którym zagrać ma on świętego Jerzego walczącego z ziejącą ogniem istotą; czynią przygotowania na spotkanie z  mitycznym stworzeniem, którego ogromnie się boją.

(...)


Czytaj dalej:


piątek, 12 maja 2017

Lokatorka - J P Delaney



Lokatorka mimochodem wpisuje się w cykl książek poświęconych minimalizmowi, choć poradnikiem w żadnym wypadku nie jest. Oto właściciel luksusowego mieszkania przy Folgate Street 1 – znany architekt, który lata wcześniej na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił żonę i dziecko, czyni wszystko, by zaprojektowane przez siebie pomieszczenia utrzymywać w duchu skrajnego ascetyzmu i minimalizmu, sprawiając jednocześnie, by dom żył i kontrolował życie swoich mieszkańców, wspierając tym samym podniesienie jego standardu.
Jego wnętrza są całkowicie oczyszczone z nadmiaru, nie ma w nich miejsca nawet na ocieplające dodatki, a warunkiem najmu jest podpisanie umowy składającej się z kilkudziesięciu dość nietypowych punktów, ograniczających możliwości dekoracyjne żyjących w nim osób. Te jednak są ostatnim etapem rekrutacji dla potencjalnych wynajmujących – wcześniej należy wypełnić specjalnie spreparowaną ankietę oraz – w razie wzbudzenia zainteresowania właściciela – udać się na rozmowę kwalifikacyjną, mającą ostatecznie określić szanse wynajmu tej idealnie czystej, gładkiej, białej i zaawansowanej technologicznie przestrzeni mieszkalnej.

Historia napisana jest dwugłosowo: z perspektywy Emmy, byłej wynajmującej, tragicznie zmarłej w ascetycznym mieszkaniu oraz Jane – kobiety, która zafascynowana tak samym mieszkaniem, jak jego właścicielem, skłonna jest poświęcić wszystko, by „udomowić” Folgate Street 1.

Obie kobiety, poza widoczną fascynacją architektem, łączy wiele: mają podobny typ urody (niemalże identyczny kolor włosów, bliźniacze rysy twarzy) oraz pragnienie, by zacząć wszystko od nowa i odnaleźć utracone poczucie bezpieczeństwa w miejscu, które żąda przestrzegania żelaznych reguł. Obie także z łatwością dają się uwikłać w dość specyficzny związek z Edwardem, dopiero po czasie zauważając, że poczucie bezpieczeństwa z wolna zastępowane jest strachem o własne życie i poczuciem całkowitej kontroli sprawowanej nad nimi przez… wynajmowany apartament.  

Sam Edward zaś… z przerażającą dokładnością i precyzją uwodzi kobiety, używając dokładnie tych samych słów i zachowań, które wcześniej stosował w relacji do innych. Obserwując to, stajemy się niemymi świadkami działań, podkreślających paradoksalną nieprzewidywalność bohatera, u którego wszystko musi przebiegać dokładnie tak, jak wcześniej to sobie zaplanował: nic nie jest przypadkowe, nie ma miejsca na swobodę i spontaniczność, a uczucia zdają się jedynie elementem wyrachowanej gry.

Jane próbuje dociec, co tak naprawdę zdarzyło się przed laty przy Folgate Street 1, narażając się tym samym na czyjeś niezadowolenie. Czy także i dla niej upragnione siedlisko bezpieczeństwa stanie się przestrzenią przeklętą?

Delaney bardzo sprawnie stopniuje napięcie, wprowadza nowe wątki, ujawnia nieznane fakty, sprawiając, że minimalistyczne mieszkanie staje się klaustrofobiczną pułapką, której nieprzewidywalność powoduje poczucie dyskomfortu także u czytelnika.  Niezwykły klimat domu, którego przeszłość wcale nie jest tak nieskazitelna jak chciałby utrzymywać bardzo nietypowy właściciel sprawia, że od lektury trudno się oderwać.

Lokatorka to dobry thriller psychologiczny, skonstruowany tak, by każda z postaci wzbudzała u czytelnika podejrzenia, a przy tym wciągający i sprawnie napisany.
Polecam.

Premiera 16 czerwca.


czwartek, 11 maja 2017

Zapisane w wodzie - Paula Hawkins


Zapisane w wodzie, druga po Dziewczynie z pociągu powieść Pauli Hawkins mająca szansę zawładnąć listami bestsellerów, właśnie pojawiła się w księgarniach.

Oparta na podobnym zamyśle – schemacie niedopowiedzeń, niejasności, pomieszania z poplątaniem i pozornego chaosu, jest odpowiedzią na to, za co pokochali ją czytelnicy na całym świecie.

Rzecz dzieje się w okolicy Topieliska – miejsca, które przyciąga kobiety swoją historią i sprawia, że co rusz w nim giną - prawdopodobnie śmiercią samobójczą. Dla jednych to miejsce świadomego żegnania się ofiar z życiem, dla innych przestrzeń, w której łatwo pozbyć się niewygodnych mieszkanek miasta i to właściwie bez jakichkolwiek śladów, które można by zbadać. Prawda bowiem zapisana jest jedynie w wodzie.

Fascynację miejscem przeżywa między innymi Nel Abbott, od lat w trudnych stosunkach z siostrą, która kilka dni przed rozpoczęciem właściwej akcji, dzwoni do niej z prośbą o pomoc. Jules jednak, z  podobną zatwardziałością jak przez wszystkie minione lata, ignoruje telefon.

Gdy odnalezione zostaje ciało Nel, śledztwo prowadzi Sean, mężczyzna, jako dziecko będący świadkiem śmierci matki, dokładnie w tym samym, przeklętym już miejscu oraz Erin – kobieta z mało chwalebną przeszłością, która przeniesiona próbuje się zrehabilitować i jako jedyna nie jest obciążona historią miejsca będącego sceną dla kolejnej tragedii. Wydaje się, że wszyscy mieszkańcy miasteczka są uwikłani w jakąś straszną sprawę z przeszłości, każdy coś wie, podejrzewa, ale nikt nic nie mówi, oddając przebieg historii losowi i zgadzając się na wszystko, co ten dowiedzie. Mówi się, że Nel skoczyła, rzecz jednak wcale nie jest przesądzona.

Jules po latach musi wrócić do miejsca, którego nienawidzi, by zaopiekować się swoją siostrzenicą i zmierzyć z demonami przeszłości. Ich wzajemne stosunki są bardzo trudne, a sprawy nie ułatwia silne przekonanie bohaterki o tym, że jej siostra nie mogła skoczyć. Nie tylko ona próbuje przekonać policję o niesłuszności ich domysłów, lecz poszlaki są na tyle nikłe, że sprawa zdaje się nie do rozwiązania. Osoba zaś, która wie, gdzie wszystko się zaczęło, i gdzie należy zacząć drążenie przeszłości, jest przez organy ścigania ignorowana, jako będąca niespełna rozumu i uwikłana w dawne oszustwo finansowe.

Hawkins udało się stworzyć sprawny thriller, który wciąga i przykuwa uwagę, brakuje w nim jednak mocnego dramatyzmu, który sprawiałby, że lektury nie dałoby się i nie chciałoby się porzucać. Trudno zarzucić autorce niedbalstwo, bowiem opowiedziana przez nią historia ma wszelkie znamiona dopracowanej opowieści, doskwierał mi jednak ów brak silnego napięcia, mimo że całość opowiedziana została zmyślnie, a finał zaskoczył i rozegrał się dużo dalej, niż można by początkowo przypuszczać.

Sprawnie napisana historia, w sam raz do poczytania w leniwe popołudnie, która zadowolić powinna tak tych, którzy już prozę i styl Hawkins znają, jak tych, którzy dopiero próbują zgłębić jej fenomen.

Niczym nie zaskakuje, jednak z dużym prawdopodobieństwem stanie się kolejnym bestsellerem. Czy na miarę Dziewczyny z pociągu? Czas pokaże. Tymczasem zachęcam do lektury i weryfikacji jej wartości.



Wyniki - "Jeździec miedziany"



Moi Drodzy, dziś krótko.

Jeździec miedziany  leci do 

Korcia Jar.

Moje gratulacje!

Proszę o kontakt mailowy i podanie adresu do wysyłki nagrody.
Na dane czekam do 15.05, po tym czasie nagroda przechodzi na poczet innego uczestnika.

środa, 10 maja 2017

Dźwięki duszy [Lirogon - Cecelia Ahern]



Podczas kręcenia filmu dokumentalnego zwieńczającego materiał o dwu braciach bliźniakach, po śmierci Toma, jednego z nich, głęboko w leśnej dziczy, przez grupę filmową odnaleziona zostaje wyjątkowa dziewczyna, długo ukrywana przed światem. Laura porozumiewa się z nim nieco inaczej niż inni ludzie – uczy się go i oswaja, naśladując nowo zasłyszane dźwięki.

Jej zachowanie przypomina lirogonaptaka mającego praktycznie nieograniczone zdolności mimetyczne. Niezwykły talent z miejsca zostaje dostrzeżony przez Solomona, mężczyznę równie wrażliwego na dźwięki, z którym od razu nawiązuje nić porozumienia oraz Bo – jego życiową i zawodową partnerkę, chcącą wykorzystać dziewczynę, by za jej przyczyną wypromować kolejny film, mający być dopełnieniem jej kariery. Z tego powodu, mimo sprzeciwu Sola, angażuje ją w program StarrQuest, ten zaś w krótkim czasie robi z niej celebrytkę. Dziewczyna zagubiona jest w chaosie świata, który dopiero poznaje. Kakofonia dźwięków towarzysząca jej każdego dnia, wprowadza w jej życie napięcie i zagłusza odgłosy jej młodego serca. Serca po raz pierwszy przeżywające prawdziwą miłość, która – jak się wydaje – będzie niemożliwa do spełnienia. 

Źródło


Trudności z odnalezieniem się w nowej rzeczywistości, mnogość nowych obowiązków, zadań do wykonania i poleceń koniecznych do wykonania na mocy umowy z programem telewizyjnym przytłaczają dziewczynę, powoli tracącą kontakt z osobami, którym zawdzięcza ujawnienie światu po latach życia w ukryciu i odosobnieniu.


Cecelia Ahern po chwilowym spadku formy znów zachwyca. Ujęła mnie historią Laury, całkowicie kupiłam jej nieprzystawalność do dzisiejszych realiów, jej wyobcowanie, a jednocześnie autentyczność, jakiej próżno dziś szukać. Kobieta wyrażała siebie w sposób całkowicie naturalny, czując, że jej serce w końcu może zostać oswojone. 

Lirogon to chwytająca za serce historia nieśmiałej dziewczyny i jej wielkiego talentu, mającego moc przemieniać dusze tych, którzy się z nim zetkną. Niezwykle szczera, naturalna, odarta ze sztuczności współczesnych.

Przy tym wszystkim to opowieść o zgiełku wielkiego miasta oraz mediów i skontrastowanym z nim życiu w leśnej ciszy. Piękna historia, wychwalająca łączność z naturą, mogącą umożliwić odnalezienie samego siebie, a także piętnująca pogoń za sławą i pieniądzem za wszelką cenę, nawet za cenę szczęścia i wolności innych ludzi. Na czasie, choć wcale nie moralizatorska rzecz o kilku bolączkach współczesnego świata. Ahern z właściwą sobie subtelnością i trafnością dokonuje pewnej diagnozy społecznej, ubierając ją w świetną powieść, od której nie sposób się oderwać, i która pozostaje z czytelnikiem na długo. Sama zaś historia miłości rodzącej się w książce, to miód na serce - narodziny pięknego, czystego uczucia wnoszą w czytelnika radość i nadzieję. 

Szalenie mi się podobała.

PO-LE-CAM!

Lirogon - źródło


Czytaj również:





wtorek, 9 maja 2017

Czy wojna jest dla kobiet? [Słowik - Kristin Hannah]




Słowik od wielu miesięcy figuruje jako bestseller – mimo że od premiery minęło sporo czasu mierzonego prawami rynkowymi, książka cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem.

Zasadne wydaje się w jej przypadku postawienie pytania o to, co sprawia, że tekst poświęcony II wojnie światowej, tematyce wszak wielokrotnie opracowanej i przepracowanej, zrzesza sobie tak wielkie grono czytelników. Czy jest to pokazanie jej oczami kobiet – jednostek słabszych, delikatniejszych, odsuwanych podczas walk (z niewielkimi wyjątkami) na dalszy plan? Czy jest to może świeże spojrzenie na to, co wojna czyni z człowiekiem i jego psychiką? Czy wreszcie jest to próba zarysowania najeźdźców jako takich samych ludzi jak mieszkańcy okupowanych krajów – słabych, lękających się o własne życie, stąd wykonujących rozkazy wyższych rangą?

(...)

Słowik – Isabelle Rossignol – to młoda, niezwykle atrakcyjna kobieta, która w obliczu wojny nie mogła i nie chciała pozostać bierna. Mimo oporów ze strony rodziny i ustawicznych prób przekonania jej, że obowiązkiem kobiety jest cierpliwie czekać, i że jej chęć niesienia pomocy nikomu nie pomoże, a może wręcz zaszkodzić, postanowiła włączyć się do ruchu oporu. W tajemnicy przed wszystkimi najpierw roznosiła propagandowe ulotki, później zaś podjęła się działań o wiele bardziej niebezpiecznych – przerzucania rannych lotników przez Pireneje. Dzięki jej kanałowi przerzutowemu, udało się ocalić stu siedemnastu pilotów.

(...)

W tym samym czasie siostra Isabelle, Vianne, z którą łączyły ją trudne relacje, zmuszona była osiedlić w swoim domu dwu oficerów niemieckich – pierwszy, wbrew opiniom innych, pomagał jej, jak tylko mógł. Ten jednak, który osiadł w jej domu po śmierci poprzednika, był przedstawicielem wszystkiego tego, co w najeźdźcy najgorsze – brutalności, bezwzględności, obsesyjnej kontroli. To za jego plecami kobieta ratuje życie żydowskim dzieciom, dla których podrabia dokumenty. Niebezpieczeństwo na jakie naraża siebie i swoją rodzinę nie jest jednak jej jedyną ofiarą – mieszkając u boku wroga, narażona jest ona na znacznie gorsze formy zapłaty za życie swoich najbliższych.

(...)

Autorka przedstawia codzienne życie w okupowanej Francji – pokazuje dylematy przed jakimi stały kobiety oraz tragiczne wydarzenia, które stały się ich udziałem – gwałty, poniżanie, głód, konieczność donoszenia na znajomych, by chronić własne życie i wiele innych traumatycznych doświadczeń. Nie jest jednak powieść Hannah pesymistyczna – pomiędzy dramatem wojny tli się bowiem miłość – rodzicielska, ojcowska, siostrzana, damsko-męska – i to ona napędza do działania, ona daje nadzieję i zmusza, by żyć.

(...)

Polecam – jako rewizję czasów wojny i poznanie wizerunku silnych kobiet biorących w niej udział; jako świadectwo pamięci i jako odświeżanie tego, co odległe, by uchronić przyszłość od podobnych błędów.

Szczególnie przypadnie do gustu kobietom – wszak to ich determinację podkreśla.


Czytaj całość:


poniedziałek, 8 maja 2017

Quidditch przez wieki - J.K.Rowling



Quidditch, jako najpopularniejsza gra czarodziejów, od pokoleń zrzesza wiernych fanów na kolejnych rozgrywkach – tak szkolnych, jak światowych.

Czy zastanawialiście się kiedyś jak powstała ta gra i jakie jest jej pierwotne źródło?

Jeśli nie, to dzięki (nie)nowości  jaką jest książka (w poprzednim wydaniu – broszurka) Quidditch przez wieki macie szansę dać nura w historię tej magicznej gry.

Oto J.K. Rowling ustami Kennilworthy’ego Whispa przenosi nas w czasie i ukazuje genezę quidditcha i jego pierwowzory, w różnych krajach i różnych latach wyglądające nieco inaczej. 

Autor(ka) prezentuje ewolucję czarodziejskiego sportu od rozgrywek, w których zamiast dzisiejszych bramek wykorzystywano nadmuchane zwierzęce pęcherze, a w miejsce złotego znicza poszukiwano i zabijano (sic!) znikacza – zagrożonego wyginięciem ptaszka, który zainspirował późniejszego wynalazcę do stworzenia jego mechanicznego odpowiednika, aż do wersji współczesnej, znanej z serii o Harrym Potterze.

Z trzech wydanych ponownie książek, wpisujących się w znane nam uniwersum, ta jest najbardziej kompleksowa. Mimo że objętościowo niczym nie różni się od pozostałych, ujmuje temat w sposób najbardziej wyczerpujący – prezentuje tak pierwowzory, jak najważniejsze drużyny, obowiązujące zasady, jak i całą ewolucję czarodziejskich rozgrywek. Nie jest ani powierzchowna, ani przegadana. Wzbogacenie wydania rycinami, dodaje jej wartości estetycznej oraz – co tu kryć – objętości. Całość prezentuje się bardzo dobrze i stanowi ciekawy dodatek do serii, wydany z  należytą starannością i najlepiej ze wszystkich pomyślany.

Dochód także przeznaczony jest na cele charytatywne – fundację Lumos oraz Comic Relief.

 ***


Jeśli myślicie, że Wasze marzenie o grze w  Quidditcha nigdy się nie spełni – nic bardziej mylnego! Już dziś możecie dołączyć do górnośląskiej drużyny Black DiamondsSilesia Miners. Miałam okazję widzieć ich sprzęt oraz możliwości i gwarantuję, że możecie zagrać jak prawdziwi czarodziejeJ Jeśli nie wierzycie, zapraszam na blog.



niedziela, 7 maja 2017

Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć - Newt Skamander [J.K.Rowling]




Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Newta Skamandra, jednego z  bohaterów J.K. Rowling, miałam dotąd okazję czytać jedynie w wersji elektronicznej – pozbawionej ilustracji, okrojonej z tego, co stanowi jej wartość estetyczną.

Reedycja umożliwiła tak mnie, jak innym czytelnikom wejrzenie do jednego z najciekawszych podręczników Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Newt Skamander, autor leksykonu (w jego roli rzecz jasna Rowling) przez lata podróżował po świecie, by zgłębiać swą wiedzę dotyczącą magicznych stworzeń, występujących pod każdą szerokością i długością geograficzną. Jego odkrycia stały się kanwą do napisania tomu o wielkim znaczeniu w świecie czarodziejów.

Część stworzeń znana będzie zarówno czytelnikom, jak i widzom serii o Harrym Potterze. Wśród nich znajdziemy bazyliszka, trytony, rogogona węgierskiego, znikacza (prawzór Złotego Znicza), a także urokliwego niuchacza, jednego z głównych postaci niedawnej ekranizacji opartej na Fantastycznych zwierzętach… i funkcjonującej pod tym samym tytułem. Krótkie informacje dotyczące kolejnych magicznych stworzeń uzupełnione są rycinami, mającymi ilustrować wspominane gatunki, co szczególnie istotne jest w świecie mugolskim – jako że wymienianych stworzeń nie możemy spotkać, ich wizualizacja jest szczególnie pożądana i wartościowa.

Jako że książka ta jest pozycją bardzo specyficzną, przeznaczona i polecana jest jedynie znawcom świata stworzonego przez Rowling, niezdatną do lektury poza serią.

Wątpliwości budzi także jej objętość – jak na podręcznik jest wyjątkowo pobieżna. Każda notka zawiera elementarne wiadomości, bez prób ich pogłębienia ani elementów wskazujących na jego naukowość. Być może jednak w Hogwarcie bardziej niż na czytaniu i formie, skupiano się na działaniu i czarowaniu. Musimy się zatem zadowolić tym, co otrzymaliśmy. Dalekie jest to jednak od wyobrażeń tego, co Hermiona uznawała za „lekką lekturę” do poczytania przed snem. Wydaje się, że do pogłębiania wiedzy korzystała ona z zupełnie innych źródeł.

Podobnie jak przy pozostałych tomach serii uzupełniających uniwersum Harry’ego Pottera, dochód ze sprzedaży książki przeznaczony jest na wsparcie organizacji charytatywnychComic Relief oraz Lumos.










sobota, 6 maja 2017

Baśnie barda Beedle'a - J.K.Rowling




Baśnie barda Beedle’a przez lata były białym krukiem. Jedyną możliwością ich zdobycia i przeczytania była wizyta w dobrze zaopatrzonych bibliotekach albo zakup z drugiego obiegu za horrendalną sumę rzędu nawet ponad 300 zł.

Wznowienie tej boleśnie niedostępnej, a przez to chorobliwie pożądanej pozycji, było bardzo dobrym zagraniem marketingowym – tym lepszym, że połączone zostało z reedycją dwu pozostałych trudno dostępnych książek z uniwersum Harry’ego Pottera, jakimi są Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć oraz Quidditch przez wieki. Trudno zatem się dziwić, że z  miejsca stała się ona bestsellerem.

Baśnie barda Beedle’a doskonale znane są wszystkim tym, którzy uważnie śledzili losy tak książkowego, jak filmowego ‘Chłopca, który przeżył’.

Oto niewielkich rozmiarów zbiór najpopularniejszych czarodziejskich baśni, którymi od najmłodszych lat karmione były magiczne dzieciCzarodziej i skaczący garnek, Fontanna szczęśliwego losy, Włochate serce czarodzieja, Czara Mara i jej gdaczący pieniek oraz ta najbardziej rozpowszechniona i będąca źródłem wielu dramatycznych wydarzeń w świecie Hogwartu – Opowieść o trzech braciach, stanowiąca podstawę akcji Harry’ego Pottera i Insygniów śmierci.
Każda z baśni opatrzona jest dodatkowym komentarzem Albusa Dumbledore’a.

Całość stanowi doskonałe uzupełnienie serii o Harrym Potterze. Gdyby jednak oceniać ją jako samodzielną pozycję, nie zyskałaby wysokiej noty, na co wpływa przede wszystkim jej objętość. Jako pełnoprawny zbiór jest zdecydowanie zbyt krótka, same opowieści zaś mocno skrótowe. O ile dla fanów świata stworzonego przez Joanne Kathleen Rowling będzie to gratka, o tyle dla czytelnika spoza tego specyficznego kręgu odbiorców, może być to lektura mocno rozczarowująca – tak formą, jak zawartością.

Baśnie zawarte w tomie cechuje wyjątkowa brutalność, doskonale znana z serii o Harrym Potterze: nie ma w nim miejsca na subtelność czy delikatność, co w mugolskim świecie uznane mogłoby zostać za mało wychowawcze. Nie sposób odmówić jednak baśniom dydaktyzmu i uniwersalizmu przeniesionego na realia magiczne – opowieści piętnują zachowania naganne i nagradzają te pożądane, utrwalając w czytelniku prawidłowe wzorce.

Dochód ze sprzedaży książki przeznaczony jest na poczet fundacji Lumos, co samo w sobie stanowi jej największą wartość.





piątek, 5 maja 2017

ROZDANIE - "Jeździec miedziany"


 R O Z D A N I E 

Mam dla Was trzy komplety dwu pierwszych tomów kolekcji Paulliny Simons - po jednym na Facebooku, Instagramie i blogu.

Aby zdobyć jeden z nich należy:

1. Udostępnić post konkursowy.
2. Zgłosić się w komentarzu.


Bawimy się do 10.05.2017 r. :)

Wzięcie udziału w każdym z miejsc, zwielokrotnia szansę na wygraną;)

Wakacje nad Adriatykiem - Zofia Posmysz



Wakacje nad Adriatykiem to poruszające świadectwo walki o kogoś bliskiego toczonej w czasach II wojny światowej, będące zbeletryzowaną formą powieści biograficznej.

Emocje potęguje przeplatanie historii czasami współczesnymi – oto bohaterka odbywa tytułowe wakacje nad Adriatykiem, wygrzewa się z mężem na (prawdopodobnie) chorwackiej plaży i en passant wspomina czasy okupacji – ciężkie, ponure, bolesne, tak bardzo nieprzystające do krystalicznie czystej adriatyckiej wody, głębi kolorów, gorącej kamienistej plaży oraz towarzystwa roześmianych urlopowiczów. Retrospekcje wywołane zostają przez zasłyszenie znanego języka i tembru głosu, nierozerwalnie kojarzącego się z piekłem Auschwitz.

Oto dwie kobiety przeżywające obozowe piekło, reprezentujące dwie różne postawy, spotykają się i stają się dla siebie oparciem. Jedna uparcie wierzy, że przetrwa, druga już dawno skazała się na śmierć, nie dając sobie żadnej nadziei. Silniejsza postanawia walczyć o słabszą, mimo że nie czas ku temu i nie miejsce.

Wraz z bohaterkami przemierzać będziemy ulice Auschwitz, zaglądać do Kolonii, przeżywać wszelkie choroby, boleści i tragedie życia obozowego, będziemy obserwować próby odarcia więźniarek z resztek człowieczeństwa i zastanawiać się, jak silny może być człowiek,

Pozycja ta wymaga od czytelnika całkowitego skupienia uwagi – język nie jest przejrzysty, nie jest łatwy, a nawet najmniejsze rozproszenie może wyrwać nas z lekturowego transu, w który winniśmy się wprowadzić, by w pełni zasmakować goryczy opisywanej historii inspirowanej życiem Zofii Posmysz.

Okładka jest doskonałą symboliczną zapowiedzią tego, czego możemy się spodziewać – pozorna idylliczność zestawiona jest na niej z obozowym piekłem – ptak symbolizujący jedną z bohaterek (w  zależności od interpretacji może to być zarówno Ptaszka – co wydaje się oczywiste – lub narratorka) wydaje się przesiadywać na gałęzi wiosennego, rozkwitającego drzewa. Ta sielskość zostaje jednak przekreślona, gdy podejdziemy bliżej – wówczas to, co braliśmy za gałązkę okaże się drutem kolczastym, w który ptak się zaplątał, i który go zniewala, a płatki znajdujące się w tle już dawno spadły z drzew i uschły. Podobne walki formy i kontrasty zdarzają się w książce co rusz – delikatność splata się w niej z okrucieństwem, nie dając chwili wytchnienia.

Wakacje nad Adriatykiem są wymagającą nowością wydawniczą, zmuszającą do czytania jej w odpowiednim czasie i dobrej kondycji psychicznej – inaczej mogłaby nas złamać.

Polecam. Niech pamięć pozostanie wciąż żywa.  







czwartek, 4 maja 2017

Rzecz o ptakach - Noah Strycker





Dlaczego czytasz tę książkę? Mógłbyś powiedzieć: „Żeby się dowiedzieć czegoś o ptakach”, albo „dla rozrywki”, ale prawdopodobnie to nie jedyne powody. Czytanie zdaje się zaspokajać powszechne ludzkie pragnienie [1].

Publikacje poświęcone naturze święcą triumfy. Póki co – całkowicie zasłużenie. Inspirowanie człowieka XXI wieku – człowieka zagonionego, wpatrzonego w migoczące ekrany smartfonów, telewizorów, tabletów i laptopów – do poznawania i przyglądania się temu co nas otacza, jest misją chwalebną.

Oderwanie go na moment od pędu współczesności i zwrócenie jego wzroku ku zwierzętom i roślinom stanowi nie lada wyzwanie, mogące znacząco wpłynąć na stosunek współczesnych do otaczającego ich świata fauny i flory.

Rzecz o ptakach wpisuje się w serię publikacji mających przybliżyć człowiekowi świat zwierząt i wskazać, jak wiele cech wspólnych posiada on z tymi, których rzadko widzi, a którzy przemierzają setki, a nieraz tysiące kilometrów szlakiem powietrznym.

Albatrosy, gołębie, sowy śnieżne, pingwiny, szpaki, papugi a nawet kury posiadają szereg specyficznych zachowań, wyróżniających ich na tle pozostałych gatunków oraz przybliżających do człowieka (jak na przykład fastfoodowa kultura czy też sposób łączenia się w pary, a także hierarchiczność oraz zamiłowanie do muzyki). Czytanie o nich, jest doświadczeniem niezwykłym, bowiem nienawykli do pogłębiania wiedzy o tych ptakach, których widzimy na co dzień, mamy w końcu szansę zobaczyć je z zupełnie nowej perspektywy – jako żyjące zasadami, uporządkowane istoty o ściśle określonym życiowym celu.

Jedne gatunki, o których wiedzą miałam w głowie uporządkowaną już wcześniej są gołębie (ze względu na rodzinną tradycję praktykowania lotów sportowych) oraz kury i papugi, z którymi styczność mam w najbliższym otoczeniu. Cała reszta była dla mnie nowością i wielką inspiracją do dalszego zgłębiania tematu.

Książka ta jest połączeniem ornitologicznych odkryć i fachowej wiedzy z przejrzystym, przykuwającym uwagę językiem skrzącym się od anegdotek i odniesień do filmików na YouTube czy literatury popularnej (m.in. Harry Potter, Władca Pierścieni). Posiłkując się metaforyką opisywanego świata, można powiedzieć, że Strycker doskonale zarzuca wędkę i łowi czytelnika – a ten raz złapany, nie będzie nawet myślał o tym, by się wydostać, zanim nie doczyta do końca.

Jedynym mankamentem, który wypunktowałam już podczas wstępnego wertowana książki, jest brak fotografii. Mimo że każdy rozdział otwierają świetne grafiki prezentujące opisywany gatunek, całość aż prosi się o dopełnienie, które (sic!) odnajdujemy w smartfonach, na których to co rusz wyświetlamy sobie kolejne ptaki w pełnej krasie.

Sięganie po telefon może rozpraszać i utrudniać lekturę, jednak Strycker pisze na tyle zajmująco, że będą to jedynie chwile utraty pełnej uwagi.

Polecam serdecznie – szczególnie tym, którzy pałają niechęcią do gołębi. Może dzięki tej pozycji spojrzycie na nie życzliwiej?:)


Zerknijcie na zjawiskowe "murmuration":



[1] Rzecz o ptakach, Noah Strycker, Warszawa 2017, s. 14.

poniedziałek, 1 maja 2017

O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym - Catherynne M. Valente



O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół krainy czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym to opowieść garściami czerpiąca inspirację ze znanych i oswojonych tekstów kultury – baśni, mitów, a także historii Alicji w Krainie Czarów.

Świat, do którego dzięki Zielonemu Wiatrowi trafia spragniona przygód dwunastoletnia September* nie jest przestrzenią bezpieczną. Urodzona w maju (sic!) dziewczynka spotka na swojej drodze całą gamę istot nieznanych, niezbadanych oraz będących na usługach brutalnej władczyni Krainy Czarów – Markizy. Będą także postaci jej przychylne, lecz o wciąż nieznanej proweniencji, co ewokować mogło u małej bohaterki uzasadniony lęk i obawy.  Wśród nich znajdą się Halo oraz Papa – wiedźmy wraz z małżonkiem – Dzięki; Jago – pantera; Pan Mapa – nadworny kartograf i wiele, wiele innych.

Świat Krainy Czarów, to przestrzeń uwolnionej i nieokiełznanej fantazji – przypomina oniryczne marzenie, w  którym nie ma rzeczy niemożliwych, i w którym każda, pozornie niewykonalna rzecz, okazuje się błahostką.

September jest rezolutną i nieugiętą dziewczynką, która swoimi decyzjami pcha akcję do przodu, narzuca jej rytm i prowokuje kolejne wydarzenia, nie bacząc na niebezpieczeństwo. Jest bohaterka ‘siostrą’ Alicji i podobnie jak ona budzi ona do życia wyobraźnię czytelnika, stymulowaną przez barwny język powieści Valente.

Autorka bawi się językiem, co szczególnie widoczne jest w nazewnictwie, najbardziej wyraziście zaś w imionach osób dramatu, jak ich mieni. Ze względu na tę lingwistyczną grę, jak i na gros intertekstualnych nawiązań oraz inspiracji, większą uciechę z lektury może mieć zasiadający do niej wraz z  dzieckiem rodzic.

Ciekawy głos w  literaturze dla młodszego czytelnika, z  pewnością jednak nie nowatorski.

*z ang. ‘wrzesień’