Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą codzienność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 grudnia 2014

Wilki dwa - Adam Szustak OP, Robert "Litza" Friedrich


Tytuł: Wilki dwa
Autor: Adam Szustak OP, Robert "Litza" Friedrich
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 9788324031825
Ilość stron: 288
Cena: 32,90 zł


Słyszeliście o tegorocznych internetowych rekolekcjach adwentowych Adama Szustaka, które rozwaliły system?
Jeśli tak, to wiecie o czym mówię. Jeśli nie – macie jeszcze chwilkę, by to nadrobić (klik).
Tak, to ten sam Adam Szustak. A ten obok niego, to twórca Arki Noego i jeden z wokalistów Luxtorpedy. A przed Wami książka powstała na fali popularności ubiegłorocznych rekolekcji  o tym samym tytule (tutaj)
Mieszanka wybuchowa, której kumulacja spowodowała powstanie tejże książki, będącej zapisem rozmów dwójki mężczyzn z różną przeszłością, odmiennymi doświadczeniami życiowymi, innymi zranieniami, których cel jest jeden: podzielenie się swoją wiarą i zarażanie nią innych. Chcą torpedować Bożym Słowem w walce o rząd ludzkich dusz – wydaje mi się, że popularność tej publikacji, a teraz także rekolekcji Szustaka mówi sama za siebie – walka trwa, a szala zwycięstwa jest coraz bardziej przechylona na jasną stronę mocy.

Autorzy tropią dwa wilki, które zamieszkują wnętrze każdego z nas, walcząc o dominację. Wraz z nimi śledzimy psychomachię, na co dzień toczącą się w nas samych. Widzimy zło i dobro – dwa oblicza, nierzadko tych samych sytuacji. To my musimy dokonać wyboru, postawieni w różnych sytuacjach: w obliczu ciężkiej choroby (naszej lub naszych bliskich), śmierci, depresji, zwątpienia, buntu, ale też szczęścia, spełnienia, radości.
Na kartach tej książki zetkniemy się boleśnie z tym, co dosięga nas każdego dnia, żaden z postawionych problemów nie będzie nam obcy, przez co książka ta trafi bezbłędnie do każdego czytelnika: mniej lub bardziej, ale każdy zdekoduje w niej siebie i swoją codzienność.
Często boleśnie nas ona dotknie, sypnie solą na niezagojone jeszcze rany, ale będzie to konieczne zwrócenie naszej uwagi w tym konkretnym kierunku.
Czujesz, że jeszcze nie do końca przygotowałeś się na Boże Narodzenie? Że zagubiłeś sedno tych świąt, poddając się fali konsumpcjonizmu i przesytu? A może czujesz, że Twoje życie z jakiegoś powodu nie jest poukładane, że relacja z Bogiem kuleje, a Ty nie przepracowałeś wszystkich bolączek? Sięgnij, zobacz, zaczerpnij, wsłuchaj się w siebie.
Może to Twoja droga do zwycięstwa nad złym wilkiem?


niedziela, 9 listopada 2014

Ćwiartka raz – Karolina Korwin-Piotrowska


Tytuł: Ćwiartka raz
Autor: Karolina Korwin-Piotrowska
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 978-83-7839-758-8
Ilość stron: 800
Cena: 44zł


Książki takie jak Ćwiartka raz, to niebywała frajda! Co prawda sama jeszcze do ćwierćwiecza wiekowo nie doszłam, jestem już jednak coraz bliżej i w związku z tym większość opisywanych przez Karolinę Korwin-Piotrowską pozycji muzycznych/filmowych/książkowych jest mi doskonale znana – ze wspomnień, do których dziś dzięki autorce mogę się znów uśmiechać, mając je zebrane w jednym, doskonale przygotowanym przez wydawnictwo miejscu.
Ta książka to prawdziwa kapsuła czasu, z której nie chcę się wychodzić, snując się nostalgicznie między jednym rokiem, a drugim, przypominając co ciekawsze historie z nie tak dawnej (kiedy to zleciało!?) przeszłości.

Są miejsca w tej książce, które mnie znudziły, bo nie do końca tworzyły wspólnotę z moimi wspomnieniami, znacznie więcej było jednak tych wzruszających, rozśmieszających, sentymentalnych fragmentów, do których albo uśmiechałam się pod nosem, albo ukradkiem ocierałam łzę, albo też pukałam się w głowę, nie wierząc, że jeszcze nie dawno mogłam coś takiego robić/czytać/słuchać.
Dla jeszcze młodszego niż ja pokolenia, niektóre wspominki mogą wydać się prehistorią. Technika i każda inna dziedzina życia nią napędzana, tak szybko poszły do przodu, że dziś w niektóre zamierzchłe rozrywki nie sposób uwierzyć. Dla mnie i dla wielu innych były jednak czymś co określało nas jako ludzi, konstytuowało dzieciństwo, dawało poczucie przynależności. I dziś, po latach dzięki autorce znów to robi.
Wspaniała to opowieść o kulturze minionych dwudziestu pięciu lat, tym co nią rządziło, tym co budziło powszechne zdumienie, podziw, zachwyt, śmiech, łzy. Trochę o skandalach, trochę o plotkach, bardzo dużo o przemijalnych modach.
Każdy rozdział rozpoczyna się słowem wstępnym o konkretnym roku, po czym płynnie przechodzi do omówienia przestrzeni mediów, muzyki, kina, życia gwiazdorskiego i towarzyskiego, reklamy i tak dalej, i tym podobne. Książkę wieńczą topka 25 filmów na 25-lecie i topka 25 piosenek na 25-lecie oraz miejsce na nasze własne typy – nasza pisana ścianka bestsellerów.
Wszystko to okraszone archiwalnymi okładkami z gazet, wyimkami z co ciekawszych artykułów i pobocznymi informacjami, wyróżniającymi to, co z tych ważnych rzeczy było najważniejsze.

Warta uwagi, wspaniale wydana propozycja dla starszych – jako podróż do czasów młodości, dla nieco młodszych – jako powrót do dzieciństwa i dorastania oraz dla najmłodszych – jako, nie bójmy się tego powiedzieć, prawdziwa lekcja historii i kultury.
Świetna sprawa, obowiązkowa pozycja w każdej domowej bibliotece, bez względu na sympatię do autorki. (Opasły) kawał dobrej dziennikarskiej roboty.
Polecam!

PS I jeszcze ta gadająca okładka - mistrzostwo!:)

czwartek, 3 lipca 2014

Vietato fumare, czyli reszta z bloga i coś jeszcze – Artur Andrus


Tytuł: Vietato fumare czyli reszta z bloga i coś jeszcze
Autor: Artur Andrus
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378397755
Cena: 39,90 zł

Vietato fumare znaczy zakaz palenia. Nietypowy tytuł, prawda? Jak wiadomo jednak, dla Artura Andrusa  nie ma na tym świecie nic dziwnego, co nie mogłoby stać się chwytliwe i godne uwagi oraz głębszego namysłu.
Chciałoby się powiedzieć – jaki tytuł, taka książka i byłaby to prawda.  Publikacja ta bowiem jest kotłem rozmaitości, kiermaszem kuriozów  i (o, tak, Panie Arturze) festiwalem humoru.
Pochyla się autor nad błahostkami, rozkłada je na części pierwsze, analizuje, dogłębnie bada i wyniki swej sekcji podaje nam,  biednym czytelnikom, którzy już na etapie zbierania materiałów duszą się ze śmiechu. Zaduma nad codziennością – oto praca najcięższa, przez autora wykonywana tak skrupulatnie, że nie sposób się nad jego zachwytami nie… zachwycić. Ot tak, po prostu. Zwraca on bowiem uwagę zarówno na to, co i mnie nurtuje (chociażby zmiana znaczeń wyrazów – z festiwalem na czele), a więc staje się bliskie oraz interesujące, a także nad tym, na co nie zwracam uwagi w codziennej gonitwie, a co po bliższym spojrzeniu okazuje się nader frapujące!
Autor rozśmieszał mnie raz po raz celnością spostrzeżeń, bystrością i błyskiem inteligencji. To, co wielu ludziom umyka, dla niego stanowi materiał do drobiazgowej analizy. Słusznie obśmiewa on absurdy codzienności, tworzy swoje przezabawne teksty piosenek, które nierzadko nuciłam pod nosem w czasie lektury.
Piłem w Spale, spałem w Pile towarzyszyło mi wręcz nieustannie! Co przedziwne, książka ta stanowi jednocześnie odskocznię do codzienności (wszak pozwala się wyłączyć, zresetować, pobawić) jak i głębokie nad nią zamyślenie, bowiem to właśnie ona stanowi kręgosłup wszelkich refleksji, staje się źródłem i przyczyną rozważań, prowadzących do częstokroć arcyśmiesznych wniosków i podsumowań. Ach te słowne skojarzenia, ach te zabawy językiem! Cudo!

http://www.marbaro.it/cartello-vietato-fumare.asp


Śmiechom i chichom nie było końca. Co się ludzie na mnie, tłumiącą wybuchy niekontrolowanego chichotu, w autobusie gapili, to moje. Stałam się obiektem zainteresowania i to dzięki Andrusowi – kto by pomyślał! Może i ja skuszę się na wysłanie jakiegoś przedziwnego prezentu z okazji zbliżających się świąt, o którym później przeczytam/usłyszę?:)
Wszystkie podróże umilone przez autora zaliczam jednocześnie do najbardziej przyczyniających się do bólów brzucha w historii. Jedziecie do stresującej pracy? Przed Wami trudny dzień, masa wyzwań, stosy papierów do wypełnienia? Vietato fumare pod pachę i wszystko stanie się prostsze – obiecuję!:) Ja bawiłam się przednio. 





Źródło grafiki: http://www.marbaro.it/cartello-vietato-fumare.asp

poniedziałek, 10 marca 2014

Sto imion – Cecelia Ahern


Tytuł: Sto imion
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Akurat
ISBN: 978-83-7758-610-5
Ilość stron: 448
Cena: 39,99 zł


Cecilia Ahern rozmiłowała mnie w sobie tak jak chyba większość czytelników (w większości czytelniczek, jak sądzę) za sprawą fenomenalnego PS Kocham Cię, później zaś z każdą kolejną wydawaną przez siebie książką, utwierdzała mnie w przekonaniu, że jest jedną z tych autorek, których czytania nie muszę się wstydzić, bo jest wyważoną odpowiedzią na moje zapotrzebowania co do czytania opowieści słodko-gorzkich, utrzymujących wysoki poziom w swojej kategorii.
Sto imion, to jak dotąd jedyna jej książka wydawana w Polsce w pierwszej edycji nakładem Wydawnictwa Akurat. Rzuca się w oczy różnica okładek, dotąd niezwykle barwnych, żywych, nasyconych, teraz zaś spokojnych, wyciszonych. Odmienność ta ma swoje źródło i wyjaśnienie w dużej mierze w warstwie fabularnej [tak to sobie tłumaczę:)], która w przypadku tej książki dość znacząco odbiega od swoich poprzedniczek.
Cecelia Ahern
Kitty Logan, to dziennikarka, której od pewnego czasu nic nie wychodzi. Gdy podczas audycji programu telewizyjnego naraziła dobre imię i całkowicie zniszczyła życie pewnego mężczyzny, co skończyło się dla niej sprawą w sądzie i znaczącymi trudnościami ze znalezieniem pracy, wydawało się, że gorzej być już nie może. Niestety, na krótko po opisywanych wydarzeniach zmarła jej i mentorka – jedna z nielicznych osób wierzących, że w kobiecie tkwi wielki potencjał, który zdoła wykorzystać jedynie wtedy, gdy zajrzy we własne wnętrze.  Chcąc oddać hołd Constanze, Kitty postanawia napisać artykuł, którego jej przyjaciółka nie zdążyła stworzyć. Za jedyną wskazówkę ma listę stu osób, którą otrzymała od umierającej zwierzchniczki, gdy ta postanowiła podzielić się z nią swoim sekretem. Kitty musi zrozumieć, co łączy wszystkie osoby, mając na to coraz mniej czasu. Jeśli jej się to uda, odzyska szacunek swój i swoich znajomych. Nie wie jednak, jak dalece zadanie to zmieni jej życie.
Gdyby ktoś dał m tę książkę do ręki, ale nie powiedział mi kto jest jej autorem i kazał zgadywać  - mimo mojej znajomości całej twórczości Cecilii Ahern i ogromnego do niej szacunku – nie domyśliłabym się, że Sto imion to tekst spisany jej piórem. Brakuje w nim typowego dla jej powieści przenikania się rzeczywistości i magii – zostaje za to magia ujęta metaforycznie, zamknięta w codzienności, która mimo swojej prostoty, jest pełna ukrytych w niej „czarów”, wpływających na nasze szczęście. Ahern po raz pierwszy zdaje się dosłownie pokazywać, że magia otacza nas każdego dnia i nie jest jedynie przestrzenią wyobrażoną, ale nieodłącznym składnikiem naszego życia: jednak wcale nie ta magia rozumiana jako czarnoksięstwo, gusła, zaklęcia i paranormalne zdolności, ale jako zdolność do odnajdywania wyjątkowości w przeciętności i prostocie.
Autorka dosadnie pokazuje, że w każdym z nas tkwi unikatowa historia do opowiedzenia, którą ktoś musi wydobyć na światło dzienne, zdaje się odwracać pojęcia takie jak wyjątkowość rozumiana w sposób narzucony przez kulturę masowości. Jej książka jest odpowiedzią na to, co znajdujemy z gazetach: albo plotki o celebrytach, wywołujące niezdrowe zainteresowanie fałszywym, wykreowanym na potrzeby sensacji wizerunkiem kogoś znanego; albo relacje ze zła mnożącego się w świecie; albo też relacje o wydarzeniach/osobach, robiących coś spektakularnego, co ma realną szansę zaistnieć i przynieść korzyść materialną. Brakuje za to historii zwykłych, o tym co niezwykłe – brakuje wejrzenia w codzienność, tęsknoty za prawdą i odkrywaniem iskry w każdym człowieku, który niezależnie od statusu społecznego – ma wartościową historię do opowiedzenia, która może być o wiele bardziej inspirująca niż kolejne zaspokajanie apetytu na sensację.

Ahern staje się ambasadorką ludzkich opowieści – najpiękniejszych, bo pisanych przez życie, a nie wynajętych do tego copywriterów. Jej bohaterowie są dynamiczni, zmieniają się w trakcie trwania akcji, dojrzewają, odnajdują szczęście poprzez analizę codzienności: ubierają szkła, które wyostrzają to, co powinniśmy dostrzegać, zamazując jednocześnie to, co rozprasza naszą uwagę, niepotrzebnie nas na sobie fokusując.
Każde serce ma opowieść do przekazania, jaka jest Twoja?

PS Jestem zauroczona zagranicznymi okładkami!