Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dzieciństwo. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lipca 2016

Wielkie małe życie (Małe życie - Hanya Yanagihara)



Małe życie to wydawniczy fenomen. Każdy chce ją przeczytać, każdy chce ją mieć, każdy zatrzymuje się w  księgarni, by chociaż dotknąć okładki i po raz setny przeczytać opis*.

Powieść ta jest wielowątkową historią dojrzewania paczki przyjaciół: Willema, początkującego aktora, Malcolma, architekta, JB, malarza o wielkim talencie i Jude’a – najbardziej tajemniczego z całej czwórki, o którym po latach znajomości, tak naprawdę wciąż nikt nic nie wie. Jest skryty, nie zdradza niczego ze swojej przeszłości i unika związków. Wraz z mijającym czasem, ich przyjaźń wystawiana jest na próbę – towarzyszące życiu wzloty, upadki, uzależnienia, choroby, sukcesy i porażki znacząco wpływają na rozwój tych męskich więzi. Z czasem nic nie jest już takie jak na początku.

Choć książka ta skupia się na losach wielu osób, jej główną osią narracyjną i głównym punktem oparcia jest życie Jude’a – mężczyzny o traumatycznej przeszłości i doświadczeniach, których nie potrafi wyprzeć, i które niszczą zarówno jego dorosłe życie, jak i jego samego od środka – dramatyczne wspomnienia pochłaniają go, ścigają i zmuszają do czynów i sądów, których nie życzylibyśmy najgorszemu wrogowi.

Kapitalnie poprowadzona narracja, wstrząsająca historia i bohaterowie, o których nie sposób przestać myśleć – to słowa, które najlepiej oddają clue tej książki.

Z Małym życiem spędziłam właściwie całą drugą połowę czerwca – książkę czytałam niespiesznie, z wielką uwagą i obawą przed tym, co jeszcze przeczytam. Mimo że tak naprawdę niemalże od samego początku podskórnie przeczuwa się, jak zakończy się ta opowieść – cały czas ma się nadzieję, że będzie inaczej, że pewne kwestie uda się bohaterom przepracować, a finał zaskoczy nieoczekiwanym zwrotem akcji.

Bardzo, bardzo dobra książka. Mam ogromny szacunek do autorki za to z jaką wprawą lawirowała między wątkami i czasami – całość została skonstruowana wręcz misternie, nie czuje się zagubienia, czytelnik doskonale wie, gdzie jest i o czym czyta, mimo że przeskoki czasowe zdarzają się znaczne. I choć porównanie do Intrygi małżeńskiej nastawiło mnie na nieco inną lekturę, i choć do wymienionego tytułu powieść Yanagihary w mojej opinii się nie umywa (tamta była znakomita, ta -  bardzo dobra), to Małe życie na długo pozostanie jeszcze w mojej głowie.

Jeśli zatem nie boicie się lektur i tematów trudnych, bolesnych, działających jak sól na otwartą ranę – sięgajcie. Będziecie bardziej niż ukontentowani. Będziecie zachwyceni – formą, sprawnością językową i doskonałym stylem. A o bohaterach nie zapomnicie już nigdy. Imię Jude wyryje się w  Waszych umysłach i pozostawi bliznę.

Ogromnie polecam. Rzadko trafia się na coś tak bezbłędnego.


*Każdy = każdy czytającyJ

Książkę w  dobrej cenie kupisz na:
BookMaster księgarnie internetowe



środa, 10 czerwca 2015

Przygody niezwykłych bohaterów – Paweł Maj




Bajki terapeutyczne cieszą się coraz większą popularnością. I słusznie. Dzieci trzeba i należy oswajać z  tematami niełatwymi, w  taki sposób, by nie doznały traumy – muszą zostać poprowadzone prawidłowo i pocieszone.

Choroba, śmierć, utrata, brak rodziców, adopcja, problemy szkole, brak akceptacji – to tylko wierzchołek góry lodowej. Dzieci zmagają się z  większą liczbą trudności niż nam, dorosłym, może się wydawać. I podobnie jak my, a może nawet jeszcze bardziej, potrzebują one pociechy i wsparcia.

Paweł Maj to twórca książeczki zawierającej w sobie dziesięć baje terapeutycznych, mających pomagać dzieciom mierzyć się z często niełatwą rzeczywistością. Mają projektować oczekiwane reakcje, zachowania, nazywać emocje, nieść pociechę i budować poczucie bezpieczeństwa. Autor podejmuje się takich tematów jak adopcja dziecka, pierwsze pójście do przedszkola, konieczność wieczornego kładzenia się spać, krzyk i bezsensowne żądania jako działania nieprzynoszące efektów, podróże i wizyty u lekarza, szanowanie zabawek, dziecięca higiena, obowiązki dziecięce, nocne lęki i problemy z  zasypianiem, zmiana miejsca zamieszkania.

Umieszczenie pod każdym tytułem zawartości tematycznej wiele ułatwi rodzicom – bez konieczności wertowania całej książeczki będą wiedzieli gdzie szukać konkretnych propozycji rozwiązywania trudności.


To jednak publikacja dedykowana nie tylko rodzicom, ale także terapeutom, pedagogom, nauczycielom oraz psychologom. To oni w codziennej pracy z  dzieckiem zobowiązani są do pomagania im w pełnym rozwoju. 
Propozycja Maja to jedna z wielu na rynku, warta jednak uwagi – prosty język, wydarzenia dostosowane do percepcji dziecięcej, włączenie w  opowieść dydaktyki barw, bohaterowie zwierzęcy. Warto zwrócić na nią uwagę.

sobota, 6 czerwca 2015

Świerszczyk. Wielka Księga.

Nieczytanie w  ogóle plącze myśli i może powodować swędzenie nosa – mawiał Bajetan Hops[1].

70 lat! Tyle już czytamy ze „Świerszczykiem”. Zliczycie ile to pokoleń, ile dzieciaków, ile rodziców, ile autorów? Niesamowite!

Wydawnictwo Egmont z  okazji tej wspaniałej rocznicy postanowiło wydać Wielką Księgę, zbierającą w  sobie najpiękniejsze opowiadania, wiersze i komiksy zawarte na łamach czasopisma przez te wszystkie lata. Tak wielu mistrzów słowa na tak małej powierzchni nie doświadczycie nigdzie indziej!

Paweł Beręsewicz, Grzegorz Chomicz, Łukasz Dębski, Ewa Dziewulska, Piotr Gabrysz, Dorota Gellner, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Melania Kapelusz, Grzegorz Kasdepke, Irena Landau, Jakub Lepiorz, Ada Modrzanka, Piotr Olszówka, Elżbieta Pałasz, Tomasz Plebański, Joanna Plesnar, Marcin Przewoźniak, Zofia Stanecka, Małgorzata Strzałkowska, Andrzej K. Torbus, Maciej Trzepałka, Agnieszka Urbańska, Natalia Usenko, Wojciech Widłak, Rafał Witek, Zachara Ewa.

Czy trzeba czegoś więcej? Już chyba tylko ilustratorów, ale wśród nich są przecież Joanna Rusinek, Joanna Olechniewicz-Czernichowska, Piotr Fąfrowicz, Daniel de Latour, Anna Moderska i wielu, wielu innych, musi być zatem doskonale!

A o czym czytelnik będzie mógł poczytać? Właściwie to miszmasz, wszystkiego po troszeczku – jest o sprzątaniu świata, teatrze, stworach mieszkających w  szafie i objawiających się nocą, odchudzaniu, obowiązkach, kotach i psach, koloniach, szkole, wigilii, feriach, magii.
Znajdziecie tu właściwie każdy interesujący temat na cały rok, książka może z  powodzeniem służyć zatem przez długi, długi czas. 

Bardzo cenne jest to, że oswaja ona z  różnymi formami przekazywania słowa – o ile opowiadania czy komis przyswoić dość łatwo, o tyle zaznajamianie z poezją jest istotne już od najmłodszych lat. I to właśnie „Świerszczyk” tak udanie i konsekwentnie czyni.


Piękne, estetyczne wydanie, pokazujące różnorodność tego czasopisma, a przy tym jego ciągłość. Fantastyczna rzecz zarówno dla starszych, którzy z sentymentem wspominają swoje dzieciństwo, jak i dla młodszych, których chcemy wychować w podobnym duchu, na podobnej jakości literaturze dziecięcej.

Jeśli szukacie czegoś wartościowego dla swoich dzieciaków, co oprócz tego, że bawi i uczy jest jeszcze napisane piękną polszczyzną  i stanowi pewne kontinuum – polecam gorąco!





[1] Świerczyk. Wielka księga, Warszawa 2015, s. 8.

środa, 4 marca 2015

Czy dziecko może kochać? O niezrozumianej dziecięcej miłości (Pajączek na rowerze – Ewa Nowak)



Tytuł: Pajączek na rowerze
Autor: Ewa Nowak
Wydawnictwo: EGMONT
ISBN: 9788328106666
Ilość stron: 216
Cena: 19,99 zł


Ewa Nowak z  wykształcenia jest pedagogiem terapeutą. W  2009 roku zdobyła ona główną nagrodę polskiej sekcji IBBY za Bardzo białą wiosnę. Na swoim koncie ma kilkadziesiąt powieści dla dzieci i młodzieży, a mimo to Pajączek na rowerze jest pierwszą [do tego wznowioną!], którą miałam okazję przeczytać.

Historię tę, zdaje się, napisało samo życie i jego wnikliwa obserwacja. Bohaterowie tej krótkie powieści stają przed problemami, z którymi coraz więcej młodych ludzi musi się zmagać i są – podobnie jak każde dziecko powoli przepoczwarzające się w  nastolatka – obarczeni typowymi kłopotami: jak to się dzieje, że dzieci, które dotąd szczerze nienawidziły przedstawicieli płci przeciwnej nagle nie dość , że odnajdują nić porozumienia, to jeszcze zakochują się w sobie, kompletnie zmieniając światopogląd? To jedno z pytań, które stawia autorka.

Ale, ale: jak to się właściwe zaczęło? Rzecz dotyczy dwójki sąsiadów: Oleńki i Łukasza. Dzieci spotykają się pierwszy raz na szkolnych podwórku, gdy chłopiec szuka zaginionych kluczy, a dziewczynka je znajduje i mu oddaje. Już wtedy oboje czują, że nie byliby w  stanie się polubić. Zresztą czemu by mieli?

Niestety, jak to zwykle w  życiu bywa, los młodym nie sprzyjał. Okazało się bowiem, że ich mamy to dawno niewidziane znajome, które teraz chcą odnowić swoją przyjaźń. Naturalną koleją rzeczy staje się to, że również ich dzieci będą musiały częściej się spotykać. Co więcej: starsza siostra Oli – Basia – zaangażowana zostaje do opieki nad Łukaszem.
Bohaterów dzieli niemalże wszystko: on uwielbia się uczyć, całe dnie spędza z nosem w  książce, a wiedza niemalże sama wskakuje mu do głowy. Chłopiec ma wybitną pamięć, która pozwala mu na zapamiętywanie mnóstwa spraw bez konieczności powtarzania. Niestety ze sportem jest na bakier: powłóczy nogami, nie radzi sobie ani na boisku, ani na rowerze.
Co innego Ola – ona ciągle jeździ na swoich dwóch kółkach, niespecjalnie przejmując się przy tym obowiązkami szkolnymi. O czym oni mają rozmawiać!?

Bohaterowie nie przepadają za sobą, ale swoją niechęć będą musieli przekuć w  przyjaźń, jeśli nie chcą podpadać rodzicom. Co z  tego wyniknie? Jaki wiek jest odpowiedni na pierwszą miłość? :)
Nowak poruszyła dość rzadki (albo i niespotykany: wertując moje pokłady pamięci nie znalazłam drugiej takiej książki) temat w  literaturze dla dzieci – najczęściej skupia się ona bowiem na przygodach dzieciaków, ich szalonych pomysłach etc. Tutaj mamy coś więcej: widzimy rozkwitające uczucie bohaterów, którzy według ich rodziców są stanowczo za młodzi na takie „dyrdymały”. Jestem ciekawa czy rodzice będą mieli na tyle odwagi, by podobną lekturę podsuwać swoim pociechom:)

Ze swojej strony mogę dodać, że to naprawdę dobra książka: pokazuje jedynie to, co nierzadko się zdarza i uczy jak sobie z  podobnymi sytuacjami radzić (a raczej wskazuje jak nasze błędne decyzje wpływają na rzeczywistość).
Polecam, a jakże!

wtorek, 7 października 2014

Mała księżniczka- Frances Hodgson Burnett


Tytuł: Mała księżniczka
Autor: Frances Hodgson Burnett
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323770633
Ilość stron: 291

Mała księżniczka, to moja ulubiona książka czasów dzieciństwa i wczesnego dorastania. Ja i Sara –  główna bohaterka –  spędziłyśmy ze sobą długie godziny, puszczając wodze fantazji i wzajemnie podnosząc się na duchu. Od tamtej pory żadna inna powieść nie miała tak silnego wpływu na moje postrzeganie rzeczywistości i przeżywanie codzienności. Nie będzie przesadą jeśli powiem, że to Francis Hodgson Burnett ukształtowała moją wyobraźnię i nadała jej ostateczny kształt, pokazując jak ogromną moc mają marzenia i czarowanie nieraz trudnej rzeczywistości, czyniąc ją lżejszą i piękniejszą.
Moje stare wydanie tej ksiązki jest zaczytane i pewnie gdyby nie twarda oprawa, dawno temu nie byłoby czego po niej zbierać – tak często ją wertowałam, tak wiele razy zaglądałam jej pod okładkę, by albo czytać od nowa, albo wyłuskiwać najważniejsze dla mnie momenty.
Wydawnictwo Egmont, wypuszczając na rynek wznowienie tej powieści, uczyniło mnie podwójnie szczęśliwą – spełniło moje marzenie, umożliwiając kolejny raz powrót do moich najbarwniejszych czasów czytelniczych, a także dając mi szansę na nowe odczytanie tej powieści – tym razem z perspektywy lat i doświadczeń.
Fakt, że wracając do niej znów świat wokół zawirował, a ja znalazłam się w samym centrum wydarzeń, podkreśla jedynie jej uniwersalność i ponadczasowy charakter. To jedna z tych książek, które nie tracą na aktualności i w ogóle się nie starzeją.
Mała księżniczka traktuje o Sarze Brewe – niepoprawnie zamożnej dziewczynce, która z dnia na dzień staje się bezdomną sierotą. Gdy bohaterka trafia do londyńskiego pensjonatu dla dziewczyn, ma wszystko: kochającego ojca, pokaźny majątek, sympatię otocznia, a przy tym wszystkim zachowała skromność i pokorę. Jej największą siłą była życzliwość wobec innych, których zawsze traktowała równo. Swoją postawą szybko zjednała sobie większość koleżanek, jedynie u niektórych stając się obiektem kpin. Sympatią nie darzyła jej także właścicielka pensjonatu, która jedynie z wyrachowania i świadomości wpływów ojca Sary, godziła się na jej w miarę przyzwoite traktowanie.
Wszystko zmieniła jednak nagła śmierć mężczyzny, pozwalająca zarówno pannie Minchin, jak i kilku nieprzyjaznym Sarze dziewczynkom na pokazanie prawdziwego oblicza.
Nic jednak nie było w stanie złamać tej dziewczynki o ogromnym harcie ducha, zdolnej każdą niedogodność życia zastąpić lub obłaskawić tym, co wyobrażone. Mimo dramatycznej zmiany sytuacji życiowej, Sara wciąż pozostawała tą samą pogodną i serdeczną osobą, budzącą we mnie podziw i nieopisany szacunek.
Cudowny język, typowy jedynie dla klasycznych opowieści, pełen wdzięku, niezwykle plastyczny i współgrający z ogólnym przekazem książki, czyni tę publikację na tyle wyjątkową, by wracać do niej nie raz, lecz wielokrotnie. To opowieść chwytająca za serce, która nikogo nie pozostawi obojętnym. Baśń dla dorosłych, w której zwycięża dobro i miłość, stanowiące podstawę piramidy wartości.
Burnett nadała jej wymiar dydaktyczny: mimochodem uczy ona bowiem szacunku do każdego człowieka, bez względu na jego status społeczny czy materialny, pokazuje, że każdy ma równe prawa.
Mała księżniczka to przede wszystkim afirmacja marzeń, podkreślenie ich wartości nie tylko dla uatrakcyjniania sobie codzienności, ale też dla radzenia sobie z przeciwnościami losu.

Wspaniała, niezwykła, zachwycająca. Synonimy mogłabym jedynie mnożyć: tę książkę musicie przeczytać! I basta.

niedziela, 17 listopada 2013

Mała wróżka Amelka. Nocne strachy


Tytuł: Mała wróżka Amelka. Nocne strachy
Autor: Sophie de Mullenheim, Claire Gaudriot; opowiada Natalia Usenko
Wydawnictwo: Paplion
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-245-7420-9
Ilość stron: 22
Cena: 14, 99 zł

Wróżka Amelka to prawdziwa mistrzyni w swoim fachu. Jako detektyw, odznacza się niebywałą odwagą, przydatną podczas kolejnych poszukiwań i niesieniu pomocy.
Jak jednak jej umiejętności zostają wykorzystane po zgaszeniu światła, gdy z mroku wyłonią się wszystkie nocne strachy?

Amelka stała się właśnie posiadaczką własnego domku na kółkach. Pierwszej nocy towarzyszyć ma jej Gucio, pomagający jej uporać się ze zjedzeniem wszystkim smakołyków pozostawionych przez mamę. Przyjaciel przyniósł ze sobą straszną książkę o wiedźmie z brodawką na twarzy, którą na krótko po przybyciu zaczął odczytywać na głos. Jego recytację przerwała mała wróżka, przestraszona odgłosem kroków dochodzących sprzed domu. Nieustraszony Gucio postanawia zlokalizować źródło hałasu, jednak szybko się okazuje, że to nie jedyne dziwne dźwięki dochodzącego tego dnia z domku na kółkach…

Ta krótka opowieść to historia o odwadze i tym, co niesie ze sobą noc. Autorzy snując tę ciekawą narrację, starali się oswoić nocne strachy, poprzez ich wizualizację. Amelka i Gucio stają oko w oko z najczęstszymi źródłami lęków dzieci, które zmuszone są zasypiać przy zgaszonym świetle. Wspólnymi siłami próbują oni pokonać i okiełznać strach, któremu mimowolnie się poddają.
Historia ta ujmuje swoją prostotą i ciepłem. Ukazuje dwoje dzieci, zmagających się z własnymi obawami i przekazuje znaną prawdę, że gdy tylko zaczynamy się bać, wystarczy włączyć nocną lampkę, by przegonić wszelkie potencjalne niebezpieczeństwa.

Książeczka ta to dobry pomysł na prezent zarówno dla fanów przygód Amelki, jak i – przede wszystkim – dzieci zmagających się strachem przez nocą i towarzyszącym jej koszmarom. Bohaterowie nauczą ich jak radzić sobie z lękiem, a także pokażą, że tak naprawdę nie ma powodów do obaw, bo naszym jedynym nocnym wrogiem jest wyobraźnia, strojącą sobie z nas żarty.

Piękne, bogate ilustracje, charakterystyczne dla całej serii przygód Amelki, to jedynie dobitne podkreślenie jasności, przekreślenie mroku i doskonałe uzupełnienie opowieści. Skrzące się kolorami stronice pozwolą zapomnieć o strachu i zaspokoją wszelkie estetyczne potrzeby dziecka, czyniąc jego zasypianie o wiele przyjemniejszym. A wyobraźnia na pewno podsunie o wiele piękniejsze, senne obrazyJ

Polecam gorąco!

niedziela, 10 listopada 2013

Lilka i spółka – Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Lilka i spółka
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788310122346
Cena: 26,90
Ilość stron: 160


Choć Magdalena Witkiewicz najbardziej płodna literacko jest w dziedzinie tworzenia tekstów dla dorosłych, ma na swoim koncie również kilka prób dedykowanych dzieciom – wierszyki i jedną powieść. To właśnie ona stanowi moją propozycję dla Waszych pociech (i dla Was, jeśli tylko niestraszna Wam taka lektura) na długie jesienne wieczory.

Bohaterami tej wciągającej historii są Lilianna, Wiki i Matewka. Oni to, jak co roku mieli wyjechać na wakacje do uwielbianej przez siebie cioci Franki. Niestety, na skutek wypadku, którego konsekwencją jest złamana noga jednej z sióstr, plany rodzeństwa legły w gruzach. Zamiast do ukochanej cioci, rodzice kierują ich do innej – znienawidzonej i osławionej cioci Jadźki, zwaną przez nich, przez wzgląd na imię i charakterystyczny wygląd oraz nieustanne paradowanie z miotłą, Babą Jagą. Lato zarysowuje się w czarnych barwach, toteż Lilka i spółka bardzo się trudzą, by plany rodziców zmienić – niestety bezskutecznie. Lądują u cioci, która od progu przywitała ich kąśliwymi uwagami, nakazami i dziwnymi zachowaniami. Jedynym celem dzieci staje się więc próba przetrwania w tych niewyobrażalnie ciężkich warunkach.  Sprawy nie ułatwia to, że znad morza pojechali… nad morze, a do tego w odwiedziny do cioci Jadwigi ma przyjechać również Wojtuś – znienawidzony, bo według opowieści idealny, członek rodziny.
Szybko okazuje się, że problemy, przed którymi dzieci stanęły do tej pory są niczym w obliczu prawdziwej nadciągającej katastrofy – zdaje się, że Baba Jaga, wraz ze swoim absztyfikantem Anatolem planują napad na bank – i to zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Dzieci stają w obliczu ogromnego wyzwania: muszą przekonać dorosłych, że to wcale nie ich wymysł, a realne zagrożenie. By tego dokonać, zobowiązani są do połączenia sił i wykoncypowania strategii działania, z uwzględnieniem najmniejszych detali.


Witkiewicz zaprasza nas w świat rozbrajających przygód dzieci o nieposkromionej wyobraźni. Ich potyczki są na tyle zajmujące, że nawet dorosły spędzi z nimi urocze chwile wytchnienia. Raphacholin, Rutinoscorbin, Witaminka – te nazwy po lekturze nabiorą zupełnie innego znaczenia, wywołując na naszych twarzach uśmiech. Weryfikacji poddać też będziemy musieli swoje dorosłe wyobrażenia o tym, co nielubiane i niechciane – bohaterowie Witkiewicz są niejako odezwą na wieczne narzekanie i niezadowolenie z sytuacji, w której się znaleźliśmy. Uczą oni bowiem, jak znaleźć pozytywne strony w momentach, zdawałoby się, nie do pozazdroszczenia. Ich głowa pełna jest od pomysłów realnie zmieniających nudną rzeczywistość w mieniącą się kolorami przygodę.
Zabawne perypetie tej rodzinki, to doskonały pomysł na jesień, kiedy zaczyna przytłaczać nas pogoda i coraz dłuższe wieczory. Witkiewicz proponuje opowieść, która uczyni je niezapomnianymi maratonami śmiechu i dobrej zabawy. Wszystko to w powieści napisanej językiem zrozumiałym i jasnym, ale też wcale nie dziecinnym.

Polecam serdecznie!

sobota, 19 października 2013

Antoś i jeszcze ktoś – Tomasz Jastrun


Tytuł: Antoś i jeszcze ktoś
Autor: Tomasz Jastrun
Wydawnictwo: Czarna Owieczka
ISBN: 978-83-63010-33-1
Cena: 29,90 zł
Przed Państwem Antoś.
Któż to taki? Dziesięciolatek z głową pełną szalonych pomysłów!
W jego realizacji dzielnie wspierają go szkolni koledzy, jak i rodzice – choć ci raczej nieświadomie. Ich wypowiedzi niejeden raz stanowić będą dla dorastającego rozrabiaki inspirację nie do przecenienia.
Antoś na nudne życie narzekać nie może – sami się zresztą przekonacie. A że ma świadomość pustki życia dorosłych, postanawia urozmaicić nam kilka chwil i podzielić się swoimi niezwykłymi perypetiami. Czyni to za pośrednictwem pamiętnika, w którym skrupulatnie zapisuje co ciekawsze przygody i przemyślenia. Czyni to nie tylko z wielką prostotą języka charakterystyczną dla swojego wieku, ale przede wszystkim z wielką dbałością o przekomiczne detale, mogące rozbawić nawet najpoważniejszych dorosłych.
Antoś przedstawia wydarzenia ze swojego życia z uroczą, dziecięcą naiwnością, często przekręcając wiele znaczeń i nadinterpretując [lub odczytując arcydokładnie] co drugie wydarzenie.
W pierwszym tomie [bo jak rozumiem będzie ich więcej] swoich przygód bohater całkowicie oddaje się opisowi rzeczywistości szkolnej, która dominuje także jego życie poza nią.
Komentuje zachowania kolegów i koleżanek z klasy, z którymi udaje mu się przeżyć nawet najbardziej niewiarygodne przygody.
Tak dla przykładu: ze Stefkiem próbowali zostać zawodowymi tenisistkami, do czego przystosować mieli ich ojcowie, od dawna urządzający sobie amatorskie turnieje. Skończyło się bójką, niezrozumieniem, poniszczonymi rakietami i wnioskiem o wyższości gimnastyki artystycznej nad innymi dyscyplinami sportowymi.
Innym razem Antoś ze znajomymi chciał pojeździć windą, a w konsekwencji zgubił babcię. Jeszcze kiedy indziej o mały włos zmumifikował mysz, a niewiele wcześniej pozbawiony został wyrostka robaczkowego. Nie wspomnę już o strajku przeciwko zwolnieniu Pana Stopka! To dopiero była przygoda na szeroką skalę!

Jak widzicie, dzieciństwo to niezwykle zabiegany czas. Człowiek nie ma kiedy odpocząć, bo za rogiem wciąż czają się nowe historie warte przeżycia i opisania.
A my? Nam już jedynie pozostaje czytać o tych niebywałych perypetiach i zazdrościć czasu młodości.
Dziesięć lat! Co to był za wiek!


Zapraszam do Antosiowego świata;)


piątek, 27 września 2013

Gabryś, nie kapryś! – Wiktor Woroszylski


Tytuł: Gabryś, nie kapryś!
Autor: Wiktor Woroszylski
Wydawnictwo: Dwie Siostry
ISBN: 978-83-60850-93-0
Cena: 21 zł
Ilość stron: 24

Tytułowy Gabryś, to osoba niezwykle kapryśna. Oferujesz mu książkę, a on nie chce, woli auto. Niektórym pewnie trudno się nie dziwić, ale jak to tak? Żeby gardzić pachnącą nowością książką? To już nie tyle kapryszenie, co grzeszenie!
Na tym jednak nie koniec! Proponujesz Gabrysiowi wycieczkę, a on owszem – godzi się – i już, już masz nadzieję, ale nie! On chętnie pojechałby w przeciwnym kierunku.
I jak tu dogodzić? Słyszy później takie dziecko od natrętnych rodziców napomnienia wszelakie: że kaprysić nieładnie, że ma robić dokładnie to, czego on właśnie nie chce, że jest kompletnie niepoprawnym dzieckiem.
A co na to Gabryś? Niewielu wytrzymałoby nerwowo z tak krzykliwą rodziną, toteż chłopiec broni się jak umie: kaprysząc coraz mocniej.
Przewrotna opowieść, będąca kuglarskim popisem konstruowania językowych łamańców i wplątywania ich w jakże życiowe, jakże znane fabuły.
Woroszylskiego cechuje kapitalne operowanie językiem, gry słowne, szereg zwrotów bazujących na podobieństwie brzmieniowym, budujących efektowny finał. Do tego bardzo oszczędne, acz sugestywne ilustracje Tomaszewskiego, artysty plakatu.
Źródło
Publikacja ta, wydana nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry, to jak głosi okładka, reprint jednej z najbardziej niesfornych książek w historii polskiej literatury dziecięcej. I tak też jest! Niesforna jak jej bohater – krnąbrny i czupurny chłopak, przedstawiciel swojego wieku.

Polecam gorąco tę książeczkę, zwłaszcza tym kapryszącym i napominającym kapryśnychJ
Wiek czytelnika docelowego to 4+ i rzeczywiście – wydaje się, że dla młodego czytelnika książeczka ta będzie zabawnym odzwierciedleniem życia, a przy tym dobrą zabawą słowną. Można czytać, łamać języki i świetnie się bawić, obśmiewając trudne zachowania wieku przedszkolnego.

czwartek, 5 września 2013

W imię miłości – Katarzyna Michalak


Tytuł: W imię miłości
Autor: Katarzyna Michalak
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308052082
Ilość stron: 280
Cena: 32,90 zł


Katarzyna Michalak zasłynęła jako autorka wzruszających powieści dedykowanych przede wszystkim kobietom. Poruszana w nich tematyka znacznie bliższa jest, mam wrażenie, wrażliwości płci pięknej. Jej teksty przez wielu traktowane są jako niebywale rozrzewniające i dotykające ważkich kwestii.

Przedmiotem najnowszej książki Michalak jest historia życia dziesięcioletniej Ani i jej mamy, Małgorzaty.
Bohaterka, to kobieta odrzucona zarówno przez ojca swojego dziecka, jak i własnego tatę. Skazana na pozbawione rodziny życie, stara się obdarzyć swoją córeczkę wszystkim co najlepsze. Niestety, dobiegając trzydziestki dowiaduje się, że choruje na nieoperacyjnego raka mózgu. Pozbawiona nadziei, popada w depresję, skazując Anię na opiekę nad chorą mamą i życie z podwójną dawką optymizmu – za siebie i za nią.
Dziewczyna, patrząc boku, doskonale radzi sobie w roli tymczasowej głowy rodziny. Otwiera internetowy sklepik [o słodka naiwności!], z którego czerpie jedyne dochody, dba o chorą mamę, kąpie ją [inapplicable!], zapewnia jej lekarstwa, a po czasie bada również możliwości leczenia, odbywając internetowe konsultacje u lekarzy na całym świecie.
Gdy Małgorzata czuje, że jej życie dobiega końca, kontaktuje się z ojcem Ani, prosząc go o opiekę nad nią, gdy ta odbędzie ryzykowną podróż do dziadka – z nadzieją, że tym razem nie wyrzuci jej za próg. Jej decyzja jest tym bardziej dramatyczna, że niepowodzenie planów wiązało się będzie z przekazaniem Ani do domu dziecka.  Ułaskawienie dziadka, to jedyna nadzieja dziewczynki na życie w gronie rodzinnym.
W imię miłości opisuje losy małej bohaterki, która w Koniecdrodze, znalazła drugie życie, zmieniając losy i serca zarówno swojego dziadka, jak i ojca Neda. Spędzając z nimi długie dni, pokazuje jak silną i rozsądną jest dziewczynką, a także jak wiele potrafi poświęcić dla najbliższych. To obraz dziecka rezolutnego, odważnego i bardzo doświadczonego przez los, które mimo wielu nieszczęść jakie na nie spłynęło, nie stało się gburowate i mściwe. Ani przeciwstawiona została inna młoda bohaterka: złośliwa, cyniczna, wykorzystująca innych do własnych celów. Michalak konstruuje bohaterów kontrastujących ze sobą i w towarzystwie wyostrzających swoje najważniejsze cechy. Nie pomija szwarccharakterów, by oddać hołd dobru i przebaczeniu.

Michalak rysuje historię, która mocno wzrusza i którą czyta się bardzo dobrze, ale która momentami razi swoim odrealnieniem i naiwnością. Wydarzenia są hojnie podkoloryzowane, a niektóre z nich choć mogły mieć miejsce – wydają się nierzeczywiste, nawet w dobie postępującej cyfryzacji. Słodycz i miłość wylewające się z książki są wszechobecne.

Zaczynam rozumieć fenomen autorki, której teksty rzeczywiście mogą się podobać. Choć W imię miłości jest opowieścią przewidywalną, to jednak może działać na emocje, może ewokować wzruszenie, może nawet sprawić, że ktoś ukradkiem otrze łzę.
Ktoś, nie ja. Dla mnie, mimo że czytałam ją z przyjemnością, to jednak słodkości było ciut za dużo. Do wielkich fanek po lekturze tej książki należeć nie będę, ale z chęcią poznam resztę twórczości Michalak.
Tym, co zdecydowanie może od woluminu odrzucać jest okładka, której nie mogę zbyć milczeniem. Tandetna, słodka do mdłości, przywodząca na myśl starej daty harlequiny – a wszystko przez wykorzystaną ilustrację, która z całą pewnością jest niekorzystna.


sobota, 3 sierpnia 2013

Ola i Królestwo Niespełnionych Marzeń – Agnieszka Łobik-Przejsz


Tytuł: Ola i Królestwo Niespełnionych Marzeń
Autor: Agnieszka Łobik-Przejsz
Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 9788377227800
Cena: 34 zł
Ilość stron: 96


Wakacje to doskonała okazja na to, by kładąc się na hamaku zawieszonym w cieniu i popijając mrożoną herbatę, oddać się w niewolę marzeniom…:) Wówczas nawet te najbardziej leniwe chwile upłyną na myślach błogich i uszczęśliwiających.

Ola, to pięcioletnia dziewczynka, która uwielbiała marzyć. Jej codzienne życie składało się niekończących się chwil spędzonych w świecie pragnień. Gdy podczas jednego ze spacerów spotyka nadzwyczaj pięknego kota, postanawia go śledzić. Zapomina wówczas o mleku z kożuchem, którego nie znosi, nie pamięta też o swoim młodszym rodzeństwie.
Wie, że musi uważać na bezdomnego Pana z Wózkiem, od którego zawsze unosił się charakterystyczny zapach. Niestety, w momencie nieuwagi na ustach Oli zacisnęły się silne, szorstkie, męskie dłonie, które okazały się należeć do tego, kogo dziewczynka najbardziej się obawiała. Szybko zdaje sobie sprawę, że nie ma on złych zamiarów, lecz chce wskazać jej miejsce przebywania kota o niesłychanie przyciągającym spojrzeniu.
W tym momencie od wielkiej przygody dzieli Olę już jedynie krok…

Ląduje ona w świecie, w którym ulokowane są wszystkie niespełnione marzenia, przestające się ziszczać, gdy władzę nad piękną krainą przejęła Wężowa Wiedźma, pozbawiając go nie tylko możliwości przeobrażania się w rzeczywistość, ale też wszelkich kolorów, na zawsze skazując królestwo na mrok i dojmującą pustkę. W krainie tej Pan z Wózkiem nie jest już bezdomnym, lecz czarodziejem Zistnikiem, a każda napotkana postać może obdarzyć nas wielką radością, płynącą ze spełnionego marzenia.

Książeczka ta przeznaczona jest dla starszych dzieci, które zdążyły poznać już smak zarówno spełnionego jak i nieziszczonego marzenia. Uczy ona godzenia się z tym, czego nie udało się zdobyć, ale też w sposób niezwykle mądry i subtelny, wskazuje jak dziecko może pomóc spełnić marzenia innym i jak wiele radości może to przynieść obu stronom: obdarowującej i obdarowywanej. Unaocznia ona również, że często wystarczy mały gest, by uczynnić drugiego szczęśliwym. Opowieść ta to lekcja spełniania marzeń i dawania prezentów – niekoniecznie materialnych. Otwiera serca dzieci na nieustanne marzenie, pobudza wyobraźnię, a przy tym jest niebywale wciągająca. Przedstawia całą plejadę bohaterów, utwierdzając w przekonaniu – chyba w dzisiejszych czasach już nieco naiwnym – że dobro zawsze zwycięża, jeśli tylko znajdą się ludzie, gotowi stanąć w jego obronie.

Brakowało mi jedynie gry kolorami w ilustracjach – tam, gdzie narracja sugeruje czerń i biel, warto byłoby sugerowaną tonację zachować, bawiąc się kolorami tam, gdzie właśnie ta skrząca się odcieniami przestrzeń miała zostać uwypuklona.


niedziela, 28 lipca 2013

Król złodziei – Cornelia Funke


Tytuł: Król złodziei
Autor: Cornelia Funke
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323776352
Cena: 24,99 zł
Ilość stron: 272




Ostatnie dwa dni spędziłam w doborowym towarzystwie - znów dzięki Cornelii Funke, która tym razem porwała mnie do tętniącej życiem Wenecji.
W niej to Bo i Prosper – chłopcy, którzy stracili matkę i  którzy chcąc uniknąć rozdzielenia przez ciotkę Esterę, wyruszają do miasta znanego z opowieści mamy, jawiącego się jako kraina z baśni – trafiają na grupę sierot dowodzoną przez tajemniczego Króla Złodziei, skrywającego swą twarz za maską. Dołączają się do nich i wraz z nimi spędzają długie dnie i noce w opuszczonym weneckim kinie. Miejsce to staje się ich ostoją i punktem wyjścia do wielkich przygód, których w ich przekonaniu inicjatorem będzie właśnie Scipio – Król Złodziei. Okazuje się jednak, że w świecie dzieci, nic nie jest takie proste – nawet w barwnym mieście skrzydlatych lwów. Szybko na trop złodziejaszków trafia Wiktor – detektyw wynajęty przez ciocię Esterę, która pragnie odzyskać Bo. Wisienką na torcie staje się zlecenie, jakie zostaje rabusiom zaproponowane przez tajemnicze indywiduum.
Ich spotkanie się stanie się początkiem największej przygody, przenoszącej ich bezpośrednio w świat tajemnic z przeszłości.







Wartka akcja, wspaniała sceneria i niezwykła lekkość pióra – trzy elementy, które zawsze pojawiają się w książkach Funke. Powieść owiana jest aurą tajemniczych postępków i postaci, które robią wszystko, by się nie ujawnić. Autorka ta ma nieprawdopodobny zmysł, jeśli chodzi o pisanie dla dzieci i młodzieży. Tworzy tak, że nie nudzi się nawet dorosły, pisze z polotem, w sposób niepozbawiony głębszego zamysłu, wyposażając swoje teksty w wartości uniwersalne. Plastyczne opisy, malownicze weneckie zakątki, magia wyzierająca z każdej stronicy, wir zdarzeń, prawdziwa maestria! Funke we wspaniały sposób pokazuje znane prawdy – o ulotności dzieciństwa, o chęci powrotu do niego, gdy jest się już dorosłym i o pragnieniu stania się dorosłym, gdy jest się małolatem. Król złodziei, to literacki smakołyk, który uczy doceniać każdy etap życia, a także przypomina, jakie dążenia i emocje rządziły nami, gdy ledwo sięgaliśmy głową ponad stół.


Książką tą Funke debiutowała – i to jak! Doskonałe preludium do jej dalszej twórczości, będące przedsmakiem tego, co czeka nas dalej, obsypane nagrodami i będące gwarantem dobrze zainwestowanego czasu w lekturę.
Świadectwem dopieszczenia tej książki są rewelacyjne ilustracje Emilii Dziubak – dla mnie będące znakiem jakości.

Polecam! Dajcie się porwać przygodzie pod znakiem skrzydlatych weneckich lwów ;)