Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller psychologiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą thriller psychologiczny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 lutego 2018

Kobieta w oknie - A.J. Finn


Kobieta w oknie zaczyna się obiecująco – oto Anna Fox, była psycholożka dziecięca, po tragicznym wypadku będącym udziałem jej rodziny, w którym straciła ona córeczkę i męża, cierpi na głęboką postać agorafobii. Nie wychodzi z domu, a jej jedyny kontakt z ludźmi to wizyty jej psychiatry, nauczyciela francuskiego, odwiedziny lokatora, a także rozmowy z osobami poznanymi na forach internetowych.

Kobieta przyjmuje ogromne porcje silnych leków, które mimo zaleceń lekarza zakrapia sporą ilością alkoholu. Niestety – nie zażywa ich regularnie. Często zdarza jej się zapomnieć o dawce lub też ją podwoić.

Jej jedyną rozrywką zdaje się podglądanie innych – dzięki dobremu aparatowi ma szansę zaglądać do mieszkań lokatorów sąsiadujących z nią. Wie o nich niemalże wszystko – kto ma kochanka, gdzie i kiedy wychodzi, o której wraca, co jada, jak spędza wolny czas. Szansą na powiew świeżości w jej życiu jest pojawienie się nowej rodziny. Voyeryzm, któremu się oddaje, to punkt dnia, z którego nie jest w  stanie zrezygnować, stanowi on niemalże uzależnienie.

Niestety, pewnego dnia Anna staje się świadkiem morderstwa dokonującego się na jej oczach. Powiadamia policję, jednak jej zeznania nie są spójne, a poziom alkoholu we krwi, przyjmowane silne leki oraz ogólna kondycja psychofizyczna bohaterki, a także obciążające ją zeznania nowych sąsiadów sprawiają, że staje się ona mało wiarygodnym świadkiem, a także – podejrzaną.
Kobieta nie chce dać za wygraną, próbując udowodnić, że wcale nie jest chorą wariatką, lecz osobą, która będzie w stanie udowodnić to, co widziała, a nie – jak sądzą detektywi i znajomi – to, co sobie wyobraziła.

A.J. Finn stworzył książkę, w której do końca nic nie jest jasne, w której sprawa komplikuje się z każdą kolejną przewracaną stroną, a czytelnik – nawet ten najbardziej obeznany w gatunku – ma trudność z rozwikłaniem zagadki. Autor zmyślnie odwraca uwagę odbiorcy i przenosi podejrzenia w zupełnie inne rewiry, sprawiając, że sam czytający odnosi wrażenie, że nie wie już co się stało i co „widział” – zupełnie jak główna bohaterka. Dokonuje zatem pisarz kapitalnego utożsamienia.

Stworzony przez niego thriller zgrabnie nawiązuje do klasycznego czarno-białego kina. Pochodzące z niego dialogi pozostają nie bez znaczenia dla całości, dodając książce smaczku i walorów płynących z owej intertekstualności. Nie sposób nie znaleźć nawiązań także do Okna na podwórze, który to film stanowił niewątpliwą inspirację.


Jeśli tak wygląda debiut, wróżę Finnowi wiele sukcesów. A Wam – polecam. Niewiele wpadek i niejasności, świetne działania odwracające uwagę czytelnika i wartka akcja (mimo akcji toczącej się niemalże przez całą książkę w jednym pokoju).

piątek, 12 maja 2017

Lokatorka - J P Delaney



Lokatorka mimochodem wpisuje się w cykl książek poświęconych minimalizmowi, choć poradnikiem w żadnym wypadku nie jest. Oto właściciel luksusowego mieszkania przy Folgate Street 1 – znany architekt, który lata wcześniej na skutek nieszczęśliwego wypadku stracił żonę i dziecko, czyni wszystko, by zaprojektowane przez siebie pomieszczenia utrzymywać w duchu skrajnego ascetyzmu i minimalizmu, sprawiając jednocześnie, by dom żył i kontrolował życie swoich mieszkańców, wspierając tym samym podniesienie jego standardu.
Jego wnętrza są całkowicie oczyszczone z nadmiaru, nie ma w nich miejsca nawet na ocieplające dodatki, a warunkiem najmu jest podpisanie umowy składającej się z kilkudziesięciu dość nietypowych punktów, ograniczających możliwości dekoracyjne żyjących w nim osób. Te jednak są ostatnim etapem rekrutacji dla potencjalnych wynajmujących – wcześniej należy wypełnić specjalnie spreparowaną ankietę oraz – w razie wzbudzenia zainteresowania właściciela – udać się na rozmowę kwalifikacyjną, mającą ostatecznie określić szanse wynajmu tej idealnie czystej, gładkiej, białej i zaawansowanej technologicznie przestrzeni mieszkalnej.

Historia napisana jest dwugłosowo: z perspektywy Emmy, byłej wynajmującej, tragicznie zmarłej w ascetycznym mieszkaniu oraz Jane – kobiety, która zafascynowana tak samym mieszkaniem, jak jego właścicielem, skłonna jest poświęcić wszystko, by „udomowić” Folgate Street 1.

Obie kobiety, poza widoczną fascynacją architektem, łączy wiele: mają podobny typ urody (niemalże identyczny kolor włosów, bliźniacze rysy twarzy) oraz pragnienie, by zacząć wszystko od nowa i odnaleźć utracone poczucie bezpieczeństwa w miejscu, które żąda przestrzegania żelaznych reguł. Obie także z łatwością dają się uwikłać w dość specyficzny związek z Edwardem, dopiero po czasie zauważając, że poczucie bezpieczeństwa z wolna zastępowane jest strachem o własne życie i poczuciem całkowitej kontroli sprawowanej nad nimi przez… wynajmowany apartament.  

Sam Edward zaś… z przerażającą dokładnością i precyzją uwodzi kobiety, używając dokładnie tych samych słów i zachowań, które wcześniej stosował w relacji do innych. Obserwując to, stajemy się niemymi świadkami działań, podkreślających paradoksalną nieprzewidywalność bohatera, u którego wszystko musi przebiegać dokładnie tak, jak wcześniej to sobie zaplanował: nic nie jest przypadkowe, nie ma miejsca na swobodę i spontaniczność, a uczucia zdają się jedynie elementem wyrachowanej gry.

Jane próbuje dociec, co tak naprawdę zdarzyło się przed laty przy Folgate Street 1, narażając się tym samym na czyjeś niezadowolenie. Czy także i dla niej upragnione siedlisko bezpieczeństwa stanie się przestrzenią przeklętą?

Delaney bardzo sprawnie stopniuje napięcie, wprowadza nowe wątki, ujawnia nieznane fakty, sprawiając, że minimalistyczne mieszkanie staje się klaustrofobiczną pułapką, której nieprzewidywalność powoduje poczucie dyskomfortu także u czytelnika.  Niezwykły klimat domu, którego przeszłość wcale nie jest tak nieskazitelna jak chciałby utrzymywać bardzo nietypowy właściciel sprawia, że od lektury trudno się oderwać.

Lokatorka to dobry thriller psychologiczny, skonstruowany tak, by każda z postaci wzbudzała u czytelnika podejrzenia, a przy tym wciągający i sprawnie napisany.
Polecam.

Premiera 16 czerwca.


niedziela, 18 grudnia 2016

Pułapka - Melanie Raabe


Linda Conrad to zbliżająca się do czterdziestki, nieszablonowa i budząca zainteresowanie autorka bestsellerów. Na jej nietuzinkowość wpływa zasadnicza kwestia – od lat nie wychodzi ona z  domu. Wszystko za sprawą traumy, którą przeżyła dwanaście lat wcześniej, kiedy to znalazła zwłoki swojej siostry i spojrzała w oczy jej mordercy, nie wiedząc, dlaczego ją oszczędził, skoro spostrzegł jej obecność. Zabójca nigdy nie został schwytany, co dodatkowo napędzało strach Lindy. Kobieta popadła w depresję, z której w żaden sposób nie potrafiła się  wydostać. Wszystko zmienia się, gdy przypadkowo Linda widzi w telewizji mordercę – okazuje się, że jest nim znany dziennikarz, Victor Lenzen. Wszystkie wspomnienia odżywają, a jej jedynym celem staje się pomszczenie siostry. W tym celu postanawia wykorzystać swoją sławę i umówić się na wywiad z  zabójcą, tuż po napisaniu książki, w której szczegółowo opisuje morderstwo, którego dokonał. Spotkanie ma odbywać się na jej warunkach.

Niestety, emocje nie były tak wielkie, jak można by oczekiwać.  Koncept książki kapitalny, wykonanie dobre. Oczekiwałam jednak realizacji na poziomie znacznie wyższym, stąd moje rozczarowanie. Do samego końca całość poprowadzona jest niezwykle zmyślnie. Odnoszę jednak wrażenie, że autorka tak bardzo skupiła się na rzetelnym poprowadzeniu głównego wątku, że zupełnie straciła z oczu troskę o budowanie emocji – tych niestety zabrakło i to jest mój główny – i jedyny zarzut.  Dobrym zabiegiem było przeplatanie głównej narracji rozdziałami książki głównej bohaterki – dzięki temu zabiegowi czytelnik krok po kroku mógł śledzić minione wydarzenia.

Cieszy mnie, że wykupione zostały już prawa od ekranizacji – być może to, czego nie udało się osiągnąć literacko, da się nadrobić w filmie, korzystając z dostępnych technik skupiania uwagi i budowania emocji. Może powstać kapitalna, klaustrofobiczna ekranizacja.

Póki co – jest w miarę sprawnie napisana opowieść, która nie budzi jednak większych emocji.



wtorek, 16 sierpnia 2016

Objawienie polskiej wydawniczej sceny kryminalnej (Idealna - Magda Stachula)



Anita obsesyjnie marzy o dziecku. Odkąd zaczęli z mężem starać się o potomka, ich szczęśliwe niegdyś małżeństwo, całkowicie się zmieniło. Ona popadła w depresję i zaczęła podglądać obcych sobie ludzi przez internetowe kamery, on zaś, dał się uwieść Marcie – pociągającej kobiecie, która za nic nie chciała zdradzić żadnych informacji o sobie. Gdy ona próbowała poradzić sobie z kolejną informacją o nieudanej próbie zajścia w ciążę, Adam szukał zapomnienia w ramionach innej. Oboje nie wiedzieli nic tym, czym zajmuje się to drugie. Gdy pewnego dnia bohaterka znajduje w  swojej szafie sukienkę, której nigdy nie kupiła, a w kosmetyczce nieswoją szminkę – oskarża męża, że ten próbuje zrobić z niej wariatkę, podrzucając jej przedmioty, które do niej nie należą. Prawda okazuje się jednak o wiele bardziej przerażająca…

(...)

Nakreśleni przez Magdę Stachulę bohaterowie, których oczami kolejno obserwujemy wydarzenia, to postaci dynamiczne – zmieniają się w czasie akcji.

(...)


Powieść Stachuli jest nie tyle niemożebnie wciągająca, ile kapitalna! Faktycznie, to objawienie na polskim rynku wydawniczym, doskonale rokujące na przyszłość. Droga Autorko – pisz więcej! Polski domestic noir ma od teraz rewelacyjną reprezentację!  



Całość na:


środa, 3 czerwca 2015

Buźka - Sophie Hannah

Buźka.

Dziecko, które w opinii mamy nie jest jej. Podmienione. Ukradzione.

Alice Fancourt to świeżo upieczona mama, która pierwszy raz od chwili porodu postanawia wyjść z  domu. Córeczkę, Florence, zostawia pod opieką męża, licząc, że dobrze się nią zaopiekuje. Gdy jednak po dwu godzinach wraca, zastaje otwarte drzwi, śpiącego męża, a w łóżeczku obce dziecko. Kobieta nie ma wątpliwości – podczas jej nieobecności ktoś wkradł się do mieszkania i podmienił niemowlaki. Mąż bohaterki nie widzi powodów do obaw – sądzi, że dziecko, które leży w  kołysce to ich córeczka. Ma jednak podejrzenie, że jego żona zmaga się z ciężką depresją poporodową, mogącą powodować podobne zachowania.
Alice jest jednak nieustępliwa – wierzy w  swój osąd i zgłasza sprawę na policję.
Zanim jednak śledztwo na dobrze ma się rozpocząć, bohaterka wraz z  dzieckiem znika, a organy ścigania zmuszone są rozpocząć akcję poszukiwawczą. Wśród podejrzanych znajduje się mąż – jego pierwsza żona została zamordowana, co stawia go w bardzo niekorzystnym świetle.


W  śledztwo bardzo mocno angażuje się teściowa bohaterki, odgrywająca w  sprawie większą rolę, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. To ona domaga się badania DNA, nie wiedząc już w  czyj osąd wierzyć – sama bowiem widziała wnuczkę zaledwie raz.
Narracja prowadzona jest kilkutorowo: raz znajdujemy się w  centrum wydarzeń obecnych, po to, by za chwilę mocą retrospekcji powrócić do wydarzeń z  dnia pierwszego zgłoszenia. 
Kto jest odpowiedzialny za zaginięcie Alice i dziecka? Czy Buźka to naprawdę obce niemowlę?


Buźka to bardzo sprawnie napisany thriller psychologiczny, mocno trzymający w napięciu. Nie sposób wyobrazić sobie emocji towarzyszących bohaterom podczas całej akcji. Bardzo łatwo – dzięki autorskim podszeptom – wyrobić sobie opinię na temat bogatej rodziny Fancourtów. Okazuje się jednak, że nie zawsze nasze wyobrażenia i domniemania muszą mieć pokrycie z  rzeczywistością.
Hannah po raz kolejny wyprowadza czytelników w  pole – plącze akcję, ujawnia kolejne tajemnice postaci,  wprowadza zamieszanie poprzez spojrzenia o charakterze retrospektywnym, mnoży wątki, pokazuje nieoczywistości.

Smaczku wszystkiemu dodaje detektyw, który wbrew sobie angażuje się emocjonalnie w  sprawę, zadurzając się w  Alice. To dzięki niemu śledztwo przeprowadzone będzie nad wyraz skrupulatnie, a sprawy z przeszłości zostaną ponownie roztrząśnięte, by ukazać niewykazane wcześniej nieścisłości w  dochodzeniu dotyczącym byłej żony Davida.
W  moim odczuciu nieco gorsza niż czytany przeze mnie ostatnio Błąd w  zeznaniach, ale i tak wciąż trzymająca doskonały poziom. Nie ma w  niej takiego napięcia jak w  poprzedniej powieści, a samo rozwiązanie nieszczególnie zaskakuje. Dla samej sprawności pisarskiej jednak – warto czytać!

Hannah to autorka, dla której warto zrobić miejsce na domowym regale – wśród współczesnych pisarzy swojego gatunku wyróżnia się lekkim piórem, świetnym pomysłem na fabułę i jego profesjonalną realizacją – to pisarka, o której jeszcze nie raz usłyszycie.



czwartek, 21 maja 2015

Błąd w zeznaniach – Sophie Hannah


Sophie Hannah została wybrana przez dziedziców Agathy Christie do napisania kontynuacji przygód Poirota – Inicjałów zbrodni.

Powieść wyszła jej na tyle zgrabnie (choć nieco zbyt krwawo), że teraz autorka ze spokojem może pracować w Polsce na własne nazwisko, mając już zapewnioną rozpoznawalność (książki wydawane przez Inicjałami… nie zrobiły u nas oszałamiającej kariery, nie były tak rozpoznawalne jak z  pewnością będą kolejne). Cieszę się, że było mi dane zmierzyć się z  piórem autorki, bo teraz – tworząc swój kolejny projekt literacki, odseparowany od przygód Poirota – pozwoliła mi się poznać od jeszcze lepszej strony.

Ilu z nas ma sekrety, o których nigdy nikomu nie powie, nie wyłączając najbliższych przyjaciół? Ilu z  nas potajemnie jest członkiem jakiegoś forum, szuka bratniej duszy lub łatwych podniet w Internecie? Ilu z  nas nakrywa się na myślach, które wstydziłby się wypowiedzieć na głos, a których ujawnienie wiązałoby się z  ogromnym wstydem? Pewnie wielu.

Dla takich osób powstają strony takie jak IntimateLinks, gdzie można znaleźć dosłownie wszystko i wszystkich – pod maską anonimowości odkryjemy ludzi o podobnych preferencjach, zainteresowaniach, problemach, pragnieniach, z  którymi będziemy mogli podzielić się tym, czego za nic nie powiedzielibyśmy bliskim, nie chcąc narażać się na ocenę.

Ze strony tej korzysta także  Nicki Clements, czterdziestodwuletnia żona i matka, wdająca się w  internetowy romans i cyberseks najpierw z  Królem Edwardem, później Gavinem, który przyznaje się do bycia Damonem Blundym - kontrowersyjnym publicysta, autor niezwykle kąśliwych felietonów, które co rusz przysparzają mu nowych wrogów. Mężczyzna w  opinii swoich dwóch byłych żon nie potrafi kochać ani zachowywać się z  czułością. Dlaczego więc będąc Gavinem, jawi się jako zupełnie inna osobowość? Być może wcale nie jest tym, za kogo się podaje?
 
Te oraz wiele innych pytań ewokuje nagła śmierć prawdziwego Blundy’ego – zamordowanego w  bardzo niecodzienny sposób – wykorzystano nóż, jednak nie do dźgnięcia, a do… uduszenia. Jakby tego było mało, sprawca pozostawił na miejscu zbrodni zagadkowy napis stworzony czerwoną farbą, hasło do komputera zamordowanego, a także – sic! – selfie z denatem.
Jaka wiadomość kryje się w  mieszkaniu Blundy’ego? Co chciał udowodnić morderca i jakie sekrety miał nieboszczyk? Który z  setek wrogów ma jego krew na rękach?

Błąd w zeznaniach skutecznie przykuł moją uwagę, rozbudził wielkie zainteresowanie, a ja dałam się porwać intrydze. Ze spokojnym sumieniem mogę powiedzieć, że to jeden z lepszych thrillerów psychologicznych (choć ja chyba raczej wolałabym nazwać go klasycznym kryminałem), jaki ostatnio czytałam. Bohaterowie są poturbowani przez życie, ich portrety psychologiczne są pełne i niejednoznaczne, przeszłość snuje się za nimi jak cień, nie dając o sobie zapomnieć.

Hannah ma niesamowicie lekkie pióro, z  łatwością pozwala czytelnikowi na wejście w  tekst, snuje opowieść płynnie i bez przestojów, gwarantując nieoczywiste rozwiązania. Autorka co rusz myli tropy, komplikuje wątki, a to wszystko za sprawą specyficznej narracji – czytelnik jednocześnie jest świadkiem trudnej sytuacji policji, której jedyną poszlaką jest dziwnie zachowująca się właścicielka srebrnego audi, widziana w  pobliżu miejsca zbrodni, z drugiej zaś strony śledzi jej losy – kobiety, która nieustannie wzbudza w  sobie poczucie winy za grzeszność. Jaka to grzeszność? U Hannah nic nie jest oczywiste, a w  jej powieści nie sposób dostrzec jakichkolwiek braków.

Jeśli szukacie naprawdę dobrej, przemyślanej, spójnej kompozycyjnie i fabularnie, obfitującej w zwracających uwagę bohaterów powieści – ta książka z  pewnością spełni wasze oczekiwania. Nie mogę doczekać się lektury kolejnych!

Z  Hannah sprawa jest bowiem bardzo prosta: apetyt rośnie w  miarę jedzenia! Dlatego uważajcie! Jeśli już raz zakosztujecie jej prozy, trudno będzie Wam się oprzeć, a dieta oparta na jej książkach to mocny stymulator emocjonalny.

Autorka w  tym tygodniu odwiedzi Polskę, jeśli macie więc ochotę, czas i możliwości – serdecznie zapraszam ja i sama Hannah: