Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzja. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 lipca 2019

Mapy, których nie masz - Aleksandra i Daniel Mizielińscy




Pamiętacie absolutnie fenomenalne Mapy Aleksandry i Daniela Mizielińskich, publikację tak wspaniałą, że doczekała się wydań na całym świecie, rozsławiając naszych cudownych ilustratorów?

Niewiele po premierze wydana została ich edycja limitowana - pomarańczowa. Nie każdemu udało się wówczas na nią załapać. Wielka to była szkoda, bowiem wersja ta uzupełniona była dodatkowymi mapami, budziła więc pożądanie kolekcjonerów.

Dla tych jednak, którym nie udało się załapać, mam dobrą wiadomość! Oto Wydawnictwo Dwie Siostry  zdecydowało się na wydanie książki Mapy, których nie masz, a które stanowią zestaw 24 map uzupełniających wydanie podstawowe, niebieskie. 

Kapitalna wiadomość, prawda?

To książka na lata, idealny prezent dla dzieci z każdej okazji - na Komunię, na urodziny, imieniny, święta, a nawet bez specjalnych okoliczności. Cena nie jest wygórowana (44,90 zł), a jeśli macie wydanie podstawowe, to chyba nawet nie muszę Was przekonywać, że warto? 

Wydanie to zawiera między innymi mapy państw nam bardzo bliskich, takich jak Słowacja, Estonia, Łotwa, Litwa, Węgry, Ukraina, ale także nieco dalszych - Norwegii, Danii, a nawet Korei Południowej, Tajwanu, Iranu, Etiopii czy Indonezji. 

Spis treści klasycznie już został ujęty na mapie świata, na której kolorem zielonym oznaczono te kraje, które wcześniej przedstawiono w wydaniu podstawowym. Po raz kolejny jestem zachwycona i będę polecać ją absolutnie wszystkim - jest idealna do oglądania, poznawania znanych i nieznanych państw oraz ich cech charakterystycznych, kultury, potraw, strojów ludowych, ważnych miejsc, zabytków, postaci i wielu innych elementów, które każdorazowo zaprezentowane zostały na każdej z map.

Co zresztą dadzą moje opowieści, sami zobaczcie:


Źródło ilustracji

Źródło ilustracji

Chyba już rozumiecie, że warto wydać każde pieniądze?:)



czwartek, 4 lipca 2019

Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie - Mitch Albom




Przed Wami książka, która wciągnęła mnie tak, że o mały włos przegapiłabym swoją stację. Gdyby nie poszturchiwania przechodzących do wyjścia osób, siedziałabym w pociągu dalej, oddając się lekturze, która za nic nie chciała mnie wypuścić ze swojego świata. Całkowicie mną zawładnęła, co nie zdarza się wcale tak często i co jest niezwykle trudne do osiągnięcia w takie dni, gdy wiele myśli mnie rozprasza. Mitch Albom zrobił to po raz kolejny, udowadniając, że siła jego książek wcale nie tkwi w ich długości, lecz w jakimś trudnym do uchwycenia czarze narracji. Coś - nie do końca wiadomo co - każe nam czytać i całkowicie odrywa nas od rzeczywistości. Jakbyśmy znaleźli się w innym wymiarze, jakby pewne światy zaczęły się przenikać.

Jest to o tyle wymowne, że sama książka również opowiada o przenikaniu się dwu światów - ziemskiego i niebiańskiego. Pięć osób, które spotykamy w niebie autorstwa Alboma, książkę będącą inspiracją do napisania tej, czytałam kilkakrotnie, po raz pierwszy odkrywając ją w czasach gimnazjum. Szczerze mówiąc, sądziłam, że Kolejna osoba, którą spotkamy w niebie, będzie zwykłym odcinaniem kuponów od popularności, ale bardzo pozytywnie się rozczarowałam. 

Oto historia młodej kobiety, Annie, której jak dotąd los nie oszczędzał. We wczesnym dzieciństwie jej mama rozstała się z agresywnym tatą, za co dziewczynka przez lata obwiniała siebie, widząc przyczynę jego odejścia w swojej niesubordynacji. Niewiele później dziewczynka stała się uczestniczką wydarzenia, które na zawsze zmieniło nie tylko jej życie, ale także świat innych ludzi. Swoje kolejne urodziny spędzała ona z mamą i jej nowym partnerem w Rubylandzie. Dziewczynka dostała kupony do wykorzystania w parku rozrywki, a w pakiecie także pełną wolność - jej mama była bowiem zbyt zajęta mężczyzną, by martwić się o dziecko. W pewnym momencie, na skutek bardzo nieszczęśliwego zbiegu okoliczności, bohaterka znalazła się pod zapadającą się gondolą. Gdyby nie mężczyzna z obsługi, Eddie, który wypchnął ją spod spadającego metalu, dziewczynka zginęłaby na miejscu. Pracownik poświęcił dla niej swoje życie, jednak Annie na skutek wyparcia w ogóle tego nie pamiętała. Jedyne, co wiedziała, to fakt, że w wypadku niemalże straciła dłoń, która tylko dzięki przytomności obecnych tam ludzi mogła zostać jej przyszyta. To wydarzenie naznaczyło ją i jej rodzinę na zawsze. Historię Eddiego poznaliśmy w poprzedniej książce, teraz czas na opowieść dziewczynki, która zapoczątkowała jego podróż po niebie. 

Po latach, gdy Annie właśnie wychodziła za mąż, jej przeszłość odezwała się, a widmo unikniętej w dzieciństwie śmierci ponownie ją otoczyło. Wskutek nieszczęśliwego wypadku, w noc poślubną, Annie ginie i tym razem Eddie będzie jedną z pięciu istot, które spotka w niebie, i które nauczą ją, że w życiu nic nie dzieje się bez przyczyny, a każda spotkana w nim osoba i każda decyzja, może zupełnie odmienić nasze życie, kierując je na inne tory.


Piękna, wzruszająca opowieść, afirmująca życie i pozwalająca je docenić, a przy tym ukazująca, że każdy koniec jest początkiem, a wszystko co nas spotyka ma głęboki sens - nierzadko widoczny dopiero z dalekiej perspektywy. Niezwykle mądra, przejmująca historia młodej kobiety, od której nie sposób się oderwać. Prawie przeoczyłam stację, nie mogłam zasnąć, nim jej nie skończyłam, a po odłożeniu nie mogłam zasnąć, bo setki myśli zaprzątały mi głowę - co by było, gdybym kiedyś dokonała takiego wyboru, a nie innego? Co gdybym poszła w lewo, a nie w prawo? Co, gdybym wyszła z domu 10 minut później? To właśnie te pozornie błahe decyzje mogą całkowicie odmienić nasze życie.

Doceniajcie to, co macie - zdrowie, rodzinę, każdy dzień życia. Nie wiadomo kiedy niebo się o Was upomni.

Gorąco polecam Waszej lekturze i refleksji.




Inne książki Autora na blogu:


czwartek, 27 czerwca 2019

Coraz większy mrok - Colleen Hoover




Wczorajszy dzień zupełnie przypadkowo sprzyjał lekturom, w których główni bohaterowie dzielą ze sobą mieszkania i tak po przeczytaniu Współlokatorów, przyszedł czas na najnowszy thriller Colleen Hoover - Coraz większy mrok.

Lowen Ashleigh nie ma dobrego dnia. Gdy wyrusza do pracy staje się świadkiem tragicznego wypadku na przejściu dla pieszych. Z pierwszego szoku ratuje ją przypadkowy mężczyzna, który widział to co ona i próbuje pomóc jej w dojściu do siebie, oddając jej swoją koszulę, by kobieta nie musiała iść do pracy umazana cudzą krwią. 

Szybko okazuje się, że ich spotkanie na przejściu dla pieszych nie będzie ostatnim. Mężczyzna to Jeremy Crawford, mąż znanej i niezwykle popularnej pisarki, która na skutek nieszczęśliwego wypadku nie jest w stanie dokończyć serii swych bestsellerowych thrillerów. Bohater szuka pisarki, która podjęłaby się tego zadania w jej imieniu, oferując jej znaczną sumę pieniędzy. Intratna propozycja zostaje przedstawiona Lowen, pisarce o dużo mniejszym rozgłosie.

Kobieta decyduje się na przyjęcie oferty i wkrótce zaczyna pomieszkiwać w posiadłości Crawfordów, by na miejscu zapoznać się z dokumentacją Verity i jej planami co do ukończenia cyklu. Gdy tylko tam przybywa, czuje, że coś jest mocno nie w porządku. Ma wrażenie, że sparaliżowana Verity jej się przygląda,  a co gorsza... potrafi mówić i się poruszać, choć pielęgniarki i mąż twierdzą co innego. Jej niepokój wzrasta, gdy w stercie dokumentów pisarki odnajduje szkic tekstu, który prawdopodobnie nigdy nie miał ujrzeć światła dziennego, a który przeraża Lowen, ukazuje bowiem sławną pisarkę jako wyrachowaną morderczynię własnych dzieci i psychopatkę. Każdy kolejny rozdział maszynopisu odkrywa coraz większy mrok... Sama kobieta zaś coraz bardziej zbliża się do spragnionego czułości Jeremy'ego, co napawa ją nie tylko lękiem, ale również wzmożoną ekscytacją. 

Jak skończy się historia tej, która ponoć wcielała się w losy czarnych bohaterów tylko dzięki sile swojej wyobraźni? Co ze znalezionym rękopisem uczyni Lowen i jaki związek z całą tą plątaniną ma Crew, jedyne żyjące dziecko Crawfordów?

Jeśli sądzicie, że jesteście złymi matkami albo znacie jakieś złe matki - uwierzcie mi, że po lekturze tej książki możecie zmienić zdanie.

Hoover kreśli losy bohaterów, którzy nie tylko tworzą thrillery, ale też sami stają się ich uczestnikami, tak jakby fikcja wymieszana została z rzeczywistością, pozostawiając za sobą krwawy i brutalny ślad. Czy wszystko co dzieje się w domu Crawfordów to prawda, czy też może Lowen niesiona jest wybujałą fantazją? O tym musicie przekonać się sami, jednak ci z Was, którzy znają prozę Hoover, pewnie domyślają się, że gdzieś na horyzoncie rysuje się twist fabularny, wywracający akcję do góry nogami i ukazujący wszystko w zupełnie innym świetle.

Jeżeli zatem szukacie książki na jedno popołudnie, w której akcja pędzi, a życie bohaterów przypomina prawdziwy thriller - łapcie za Coraz większy mrok i dajcie się wciągnąć w tę zadziwiającą historię, miejscami mrożącą krew w żyłach historię.



niedziela, 19 maja 2019

Wypadek - Chris Pavone



Podczas wyboru lektury, zwracam uwagę na wiele czynników, choć nie ukrywam, że w momencie, gdy autor jest mi nieznany, decydującą rolę bardzo często odgrywa okładka, która - jeśli przyciągnie mój wzrok - kieruje mnie następnie do opisu. To on jest być albo nie być dla nowości.

Jeśli chodzi o Wypadek - nie znałam autora, okładka nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, a mimo to z jakiegoś powodu wzrok padł na blurb, który to zadecydował za mnie. Tym bowiem, czemu nie umiem się oprzeć za żadne skarby świata, jest autotematyzm. Książki o książkach nigdy mi się nie znudzą. Powieść Chrisa Pavone'a to zaś nic innego jak właśnie publikacja wpisująca się w ów nurt.


Główna bohaterka, agentka literacka Isabel Reed, kończy właśnie lekturę szokującego anonimowego manuskryptu zatytułowanego Wypadek. Już podczas lektury wie, że weszła w posiadanie tekstu, który może na powrót wynieść ją na szczyty sławy w kręgach wydawniczych, z których spadła na skutek osobistych zawirowań. 

Isabel chce dołożyć wszelkich starań, by anonimowa praca została wydana, a ludzie dowiedzieli się co nieco o życiu i działalności wpływowych osób. Jej pobudki są z gruntu uczciwe - czuje się w obowiązku szerzenia prawdy. Nie sposób nie domyślić się, że równie usilnie jak ona będzie chciała go wydać, tak ktoś będzie próbował ją powstrzymać. Były agent CIA, Hayden Gray, dowiaduje się, że manuskrypt trafił w niepowołane ręce i musi zrobić wszystko, by nie dopuścić do jego upublicznienia - inaczej sam znajdzie się w nieciekawym położeniu. W tym celu wraca do Nowego Jorku z Kopenhagi, gdzie czeka go niełatwe zadanie, bowiem nie jest jedyną zdeterminowaną osobą w tej walce o książkę.

Autor Wypadku zaszywa się zaś w Zurychu, mając się na baczności i robiąc wszystko, by nikt go nie odnalazł. Ujawnienie treści manuskryptu ma być dla niego bowiem formą zadośćuczynienia za dotychczasowe życie, pisane zdradami i kłamstwami, stanowi dla niego jednak spore zagrożenie. Dla niego i dla innych.

Decyzja o przekazaniu manuskryptu stanie się bowiem impulsem do gradobicia wydarzeń, z których nie wszyscy wyjdą obronną ręką. Wypadek to tykająca bomba, a każdy, kto jest z nim związany, musi zachować skrajną ostrożność, licząc się z możliwością utraty życia - bez względu na to, po której stronie barykady się znajduje. Prawda i kłamstwo zlewają się tu w jedno. 

Powieść ta rozpisana została w różnych lokacjach - przeskakujemy z miejsca na miejsce, z teraźniejszości ku przeszłości, co wymaga od odbiorcy nieustającej czujności. Chwila nieuwagi wystarczy, by pogubić się w korowodzie wydarzeń i postaci. Tym bardziej, że podczas lektury odnosi się wrażenie, że bohaterowie mają przewagę nad czytelnikiem - ci znają bowiem treść manuskryptu, odbiorcom zaś dawkowana jest ona małymi porcjami. Oni giną, a my zżymamy się, nie wiedząc tak naprawdę, dlaczego wydarzenia toczą się takim rytmem. To zaś sprawia, że niecierpliwy czytelnik, może podczas lektury stracić sporo nerwów zanim jego ciekawość zostanie zaspokojona.

Autor wiele zaryzykował, decydując się na taki zabieg, bowiem może on nieść ze sobą tyleż korzyści, ile strat.  I to jednak nie zawsze, bowiem część elementów jest niestety sztampowa i przewidywalna, a tego zwolennicy akcji nie lubią. 

Walorem powieści jest podnoszenie istotnych z perspektywy współczesnego człowieka kwestii - powieść ukazuje jaką rolę odgrywają dziś media, jak wielu ludzi walczy o sukces za wszelką cenę, nie bacząc na nikogo i na nic, ulegając demoralizacji i ślepej żądzy pieniądza; jak łatwo dajemy się zmanipulować i uwieść taniej, nierzadko tandetnej rozrywce, papce, współczesnej pulpie. 

Przy tym wszystkim ukazuje też, jak wielką moc ma słowo - i jak wiele można poświęcić, by nie dopuścić do jego wybrzmienia.

Ciekawa i wciągająca historia, choć niewolna od wpadek i sztampy.




poniedziałek, 6 maja 2019

Neurokomiks - dr Matteo Farinella, dr Hanna Roš




Czy o mózgu wciąż można opowiadać zajmująco? Czy da się czytelnika dosłownie włożyć w czyjąś głowę, by ten mógł zrozumieć mechanizmy jego działania, nie popadając przy tym ani w infantylność. ani z nadmierne epatowanie fachowym (a co za tym idzie - niezrozumiałym), słownictwem?

Jak udowadniają dr Matteo Farinella i dr Hanna Roš - można.  Wystarczy tylko ubrać swą opowieść w komiks, a wszystko stanie się możliwe i - co najistotniejsze - przystępne. 

Bohater opowieści snutej przez autorów, za sprawą magicznego przyciągania zostaje wciągnięty w czyją głowę. Tam zaś natyka się na szereg zadziwiających miejsc i postaci. Miejsce przypominające mu gęsty las jawi się początkowo jako przestrzeń niebezpieczna, taka, z której jak najprędzej należy się wydostać. Próbując tego dokonać, mężczyzna przemierza kilka miejsc ujętych w kolejne rozdziały, spotykając przy tym znanych uczonych zajmujących się badaniami nad mózgiem i prezentujących mu swoje teorie. Bohater  przemierza gąszcz neuronów, zamknięty zostaje we wnętrzu komórki, pochłonięty zostaje przez synapsę, by zgłębić mechanizmy jej działania, a wszystko to po to, by oddać hołd nauce i przemierzyć meandry ludzkiej pamięci i wyobraźni.

Świetnie rozrysowana historia zachęca czytelnika do wejścia w ten na pozór niebezpieczny i - jak wiemy - wciąż w wielu obszarach niezbadany teren. Czarno-białe ilustracje nadają całości klimatu, podkreślając trudności, jakie napotykamy w swych próbach zgłębienia tajników ludzkiego umysłu. Zagubiony bohater przemierza tereny jawiące się jako świat horroru z przyszłości, pełnego dziwnych kształtów i połączeń, które objaśnić mogą mu jedynie napotkani naukowcy, sami nie do końca znający odpowiedzi na wszelkie pytania, jednak posiadający niesamowity instynkt i chęć zgłębiania tematu, tak szalenie interesującego.

Polecam ogromnie - zarówno jeśli sami chcecie poznać mechanizmy działania mózgu przedstawione w sposób przystępny, jak i wówczas, gdy pragniecie przekonać kogoś do czytania - komiks sprawdzi się kapitalnie, tym bardziej, że jego niepowtarzalny klimat nie pozwala się od siebie oderwać, pokazując jak wielką moc posiada połączenie słowa i obrazu. 



sobota, 4 maja 2019

Amelia i Kuba. Mi się podoba - Rafał Kosik



Amelia i Kuba. Mi się podoba, to kolejna, siódma część serii poświęconej przygodom tytułowych bohaterów.

Tym razem staną oni przed wieloma wyzwaniami większej i mniejszej rangi, zaś głównym ich celem będzie niesienie ocalenia. O co jednak konkretnie chodzi?

Mi to sześciolatka, która uwielbia pakować się w tarapaty. Jej życie to ciąg tego, co rodzice nazywają złym zachowaniem. Gdzie się nie obejrzy, czeka przygoda, której nie sposób odmówić - wszak nie od dziś wiadomo, że to co zakazane, jest najciekawsze.

Największym marzeniem Mileny (Mi) jest posiadanie psa. Niestety, na przeszkodzie stoi jej alergia. Dziewczynka nie potrafi pogodzić się z tym, że nigdy nie będzie miała futrzastego przyjaciela. Gdy na jej drodze pojawia się pewien niemalże łysy i trójnogi psiak (nazwany przez bohaterów Zydlem), w dziewczynkę wstępuje nowa nadzieja - wszak jeśli zwierzak pozbawiony jest sierści, nie może uczulać! Jak jednak - mimo stanowczego zakazu rodziców - obejść procedury i adoptować go ze schroniska? Z pomocą może przyjść Spokoman i grupka niezawodnych przyjaciół o złotych sercach.

Amelia i Kuba. Mi się podoba to szalenie wciągająca i pouczająca powieść dla starszych dzieci i młodszej młodzieży. Poruszane w niej kwestie grzeczności, bezinteresownej pomocy, chęci niesienia ocalenia słabszym, nawet za cenę własnych korzyści są niezwykle ważne. Książka promuje istotne wartości, takie jak przyjaźń i rodzina, przez co staje się niemalże uniwersalna. Wydaje się, że nie ma ona czytelnika idealnego - tak chłopcy, jak dziewczęta (i to w różnym przedziale wiekowym) odnajdą w niej wiele interesujących wątków, a to wszystko za sprawą szerokiej gamy pojawiających się w niej postaci. Każdy z bohaterów ma swoje zainteresowania, zupełnie inne charaktery i pomysły na siebie, a to sprawia, że odbiorca z łatwością znajdzie tego, z którym się zidentyfikuje i któremu będzie kibicował. Istotne jest również to, że mimo dzielących ich różnic, dzieciaki są w stanie działać drużynowo, wspierając się wzajemnie i dzieląc swoimi zdolnościami.

Dla mnie, jako polonisty i miłośnika języka polskiego, szalenie istotne były także poruszane w książce kwestie językowe - bohaterowie co rusz poprawiali się wzajemnie, by prawidłowo się wypowiadać, zaś ich wątpliwości lingwistyczne były na bieżąco rozwiewane. Poza walorem rozrywkowym, zyskuje zatem ta książka także walory poznawcze i budujące wiedzę o języku, co jest niezwykle cenne, zwłaszcza dziś, gdy młodzi ludzie narażeni są na nieprawidłowe przekazy i utrwalanie się fałszywych kalek, którymi później bezwiednie się posługują, uznając je za normę. 

Polecam ogromnie - zarówno tę część, jak i całą serię.


piątek, 3 maja 2019

Około północy - Mariusz Czubaj



Około północy to moje pierwsze zetknięcie z prozą Czubaja (choć Dziewczynka z zapalniczką czeka na półce, teraz wreszcie się doczeka!), ale jak już zdążyłam się dowiedzieć, nie mam się co przyzwyczajać, bo spotkanie to można uznać za nietypowe.

Oto przed Wami powieść wymykająca się jakimkolwiek klasyfikacjom - ni to kryminał, ni to obyczajówka, ni to świadectwo minionych czasów. Wszystkiego w prozie tej jest po trochu, co czyni ją tak wyjątkową, zaś bogactwo intertekstualnych nawiązań zachwyca. Około północy to tekst, przy którym czytelnik ma szansę zamienić się w detektywa podwójnie - raz szukając sprawcy morderstwa popełnionego między jednym jazzowym taktem a drugim, po wtóre zaś, próbując wychwycić wszelkie dialogi z kulturą tamtych czasów. Tamtych, czyli lat sześćdziesiątych XX wieku. 

Rzecz zaczyna się nietypowo. Oto pogrzeb jazzmana, Krzysztofa Komedy, 28 kwietnia 1969 roku, na którym pojawia się kontrabasista, w pewnych kręgach nazywany specjalistą od nekrodżobów, bowiem to granie podczas ostatnich pożegnań jest tym, w czym się, można powiedzieć, wyspecjalizował. Pojawiają się na nim różne indywidua, z którymi bohatera łączy lub połączy pewna zażyłość. Mniej więcej w tym samym czasie, podczas rozmowy ze znanym podówczas pisarzem, pada dość nietypowa, niewypowiedziana wprost propozycja i pytanie w jednym: jak to byłoby kogoś zabić?

Nie mija wiele czasu, a ginie Jadwiga Ślusarek, kobieta, z którą bohatera złączyła krótka, acz namiętna relacja. Gdyby nie fakt, że nie jest to pierwsze morderstwo tego typu w okolicy, nasz bohater stałby się głównym podejrzanym. Tymczasem zaś staje się samozwańczym detektywem, który mając znajomości tu i tam, wnika niemalże bezszelestnie w jazzowy warszawski (pół)światek, by tam szukać odpowiedzialnego za mord. 

Intryga kryminalna jest w powieści tej niejako pretekstem do snucia narracji o mieście i muzyce tamtych lat. Ponury, niemalże dekadencki klimat, dźwięki jazzu słyszane z wielu różnych stron, Warszawa spowita mrokiem nagłych śmierci znanych nazwisk kształtujących ówczesną kulturę i budujących jej bohemę, to elementy tworzące klimat prozy Czubaja. Język powieści, czy też - ballady - także staje się niejako bohaterem - charakterystyczne frazy, szarpana budowa zdań, to znaki rozpoznawcze tej lektury, która - jak sam Autor wspomina - jest rodzajem hołdu oraz rękawicy rzuconej Tyrmandowi i jego Złemu, będącemu jedną z wielu inspiracji do jej napisania [klik]. Powieść ma swój rytm, za nic mający linearność, tak zgrabnie łączący się z brzmieniem muzyki i wydarzeń '69 roku.

Jeśli zatem lubicie opowieści o minionych czasach, przesiąknięte ich kapitalnie uchwyconym klimatem, upstrzone znanymi miejscami i nazwiskami, to doskonale trafiliście. Tam, gdzie Żegnaj, laleczko zderza się z kultowym klubem Hybrydy, nie może być miejsca na nudę.


Zachęcam Was do wsłuchania się w utwór pozostający nie bez znaczenia dla fabuły - klik, Kumanie Komedy spod szyldu Kornetu Olemana. Później zaś zostańcie z jazzem na dłużej, bo to on wytycza szlak Około północy.





poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Kobiety Łazarza - Marina Stepnova



Kobiety Łazarza to druga powieść wydana przez oficynę Czarna Owca w ramach Szmaragdowej serii (wcześniej: Niewidzialny most). 

Jej autorka, Marina Stepnova, to pisarka wielokrotnie nagradzana, lubiana przez czytelników, zyskująca poparcie krytyków, niezwykle sprawnie operująca piórem i władająca słowem - jej powieść to wielowątkowa historia, opowiedziana z wielką wprawą.

Tytułowym bohaterem jest Łazarz Lindt - jeden z współtwórców sowieckiej bomby atomowej, fizyk o nieprzeciętnych zdolnościach, którego życie nie od początku jawiło się w odpowiednich kolorach. Zaczynał jako nędzarz - zaniedbany, wymizerowany, budzący wstręt. Dostrzeżono w nim jednak talent, a po czasie także i geniusz, co otwarło mu furtkę do innego życia. 

Mimo że w naukach ścisłych wykazał się niesamowitymi możliwościami, jego talenty nie przełożyły się na sferę uczuciową. Tytułowe kobiety Łazarza nie miały z nim łatwo, a on również niezbyt szczęśliwie lokował uczucia.

Pierwsza znaczącą kobietą w jego życiu była Marusia - kobieta, której do pełni szczęścia brakwało jedynie potomstwa. Gdy spotkała naszego bohatera, przelała na niego wszelkie swoje matczyne uczucia. On zaś zapałał do niej miłością o zgoła innym zabarwieniu, które to uczucie rzutowało na całe jego dalsze życie.

Węzeł małżeński połączył go z Galiną Pietrowną, dziewczyną dużo młodszą, zmuszoną do ożenku, która bardzo szybko stała się oschłą i nieprzyjemną towarzyszką życia. Dała mu jednak syna, co okazało się najistotniejsze.

Kobiety Łazarza kontynuują także narrację idącą dużo dalej - opisuje losy wnuczki Galiny i Łazarza, Lidoczki. Dziewczyna jest skrajnym przeciwieństwem babci, której została oddana na wychowanie. Roześmiana, radosna, czuła na potrzeby innych. Jak wpłynie ona na gderliwą i zgorzkniałą opiekunkę? Czy powiew młodzieńczej świeżości zmieni coś w życiu głównych bohaterów?

O czym tak naprawdę traktuje ta powieść? O nieustannym poszukiwaniu miłości i szczęścia. O tęsknocie za tym, co dla człowieka najbardziej podstawowe i cenne. O tym, jak nieumiejętnie budujemy relacje, co nierzadko wpływa nie tylko na życie najbliższych nam osób, ale również na kolejne pokolenia, które niejako pokutują za nasze błędy, nierzadko wynikające z nieudolności. Autorka ukazuje jak często sukcesy na polu zawodowym przekładają się na niepowodzenia na polu prywatnym. Nie sugeruje ona bynajmniej, że człowiek zmuszony jest do tragicznego wyboru między być a mieć, jednak podkreśla jak wiele można stracić, koncentrując się tylko na pracy i jakie żniwo takich decyzji ponosić będą nasi bliscy. 



Pisarka, lokując swoją powieść w trudnych czasach przemian dwudziestowiecznej Rosji, skonstruowała powieść uniwersalną, odwołującą się do ponadczasowych wartości. Ukazała także decyzje ludzi, które podejmowane były w niełatwych okolicznościach, próbując wyjaśnić mechanizm ich postępowania, ich motywacje, obawy i lęki. 



Polecam serdecznie - szczególnie jeśli cenicie powieści wielowątkowe, sążniste, które przy tym wszystkim wcale nie są rozwleczone, lecz zogniskowane wokół najważniejszych kwestii, opisujące je z należytą im uwagą i namysłem.

Bogata, barwna, dopieszczona historia. Polecam.

środa, 10 kwietnia 2019

Świat obok świata - Liz Braswell



Świat obok świata to kolejna już odsłona serii Mroczna baśń, w skład której wchodzą powieści będące retellingami znanych czytelnikowi opowieści.

Po Dawno, dawno temu... we śnie, której bohaterką była Aurora, czas na ponowne opowiedzenie losów Ariel - syrenki, w znanej wersji wygrywającej starcie z morską wiedźmą, Urszulą.

U Liz Braswell losy tej postaci potoczyły się zgoła inaczej. Stracie z czarownicą zostało przegrane, król Tryton na zawsze przepadł, a Ariel, jako niema królowa, zasiadła na tronie Atlantyki. Królestwem księcia Eryka władać poczęła zaś morska wiedźma, uprzednio czarując go i jego poddanych tak, by zapomnieli o sposobach objęcia przez nią władzy.

Choć lata mijają, pewnego dnia Blagier - mewi przyjaciel syreny odkrywa, że Tryton żyje, lecz w zniekształconej formie więziony jest przez Urszulę. Ariel decyduje się na ryzykowny powrót do świata ludzi, by odkupić swoje winy i uratować ojca, który przepadł na skutek jej złych decyzji. 
Królowa będzie musiała nie tylko ocalić Trytona, ale też nie dopuścić do tego, by oba królestwa - morskie i lądowe - nie zostały zniszczone przez opętaną żądzą władzy i zaślepioną nienawiścią Urszulę. 

Świat obok świata to lektura dostarczająca niezwykłych emocji - czytelnik, który wychował się na produkcjach Disneya odnajdzie w nich swoje dzieciństwo, swoje tęsknoty, wyobrażenia i odwieczne pytania o to "co by było, gdyby?". 

Retelling historii Ariel podobał mi się dużo bardziej niż  Aurory, choć w wersji oryginalnej rzecz ma się zgoła odwrotnie. Uwiódł mnie zarówno sam pomysł, ukazanie zmian do jakich przez lata doszło w zachowaniu głównych bohaterów i ich postrzeganiu świata, przedstawienie ich dynami, procesu dojrzewania, ale też sam sposób prowadzenia narracji. Braswell posiada niezwykłą lekkość pióra, nad wyraz sprawnie operuje słowem, budzi zaciekawienie czytelnika i przykuwa jego uwagę, tworząc wizje, które mogłyby mieć miejsce, gdyby w baśniach nie wszyscy musieli żyć długo i szczęśliwe.

Dla osób, które doskonale znają historię Ariel (czy jest tu ktoś, kto jej nie zna?!) będzie to świetna lektura prezentująca alternatywną wizję, ale też okazja do powrotu do czasów dzieństwa - całkowicie zresztą uzasadnionego.

Bardzo, bardzo dobra lektura, a przy tym sentymentalna podróż.

Gorąco polecam, najlepiej w towarzystwie Studia Accantus.









wtorek, 9 kwietnia 2019

Tokyo Lifestyle Book - Aleksandra Janiec


Jeśli interesuje Was kultura Wschodu, szczególnie zaś Japonia, będąca ośrodkiem zainteresowania wielu, mam dla Was szczególną propozycję.

Aleksandra Janiec, młoda podróżniczka, badaczka trendów i pasjonatka kultury współczesnej, pracująca w Tokio i tam nabierająca doświadczenia, zabiera Was szlakiem tego tętniącego życiem i niezwykle barwnego miasta. Tokyo lifestyle book  to książka będąca jednocześnie przewodnikiem, jak i opowieścią o przestrzeni skrzącej się kolorami i różnorodnością.

Całość uporządkowana została według kryterium dzielnicowego - w książce znajdziecie rozdziały poświęcone miejscom takim jak Shinjuku, Daikanyama & Nakameguro, Harajuku, omtesando, Roppongi, Ginza, Ueno & Yanaka, Shibuya i Asakusa.

W obrębie każdego rozdziału znajdziecie graficzną  mapkę, wykaz najważniejszych miejsc w kategoriach wielu kategoriach, m.in. kultura i sztuka, kulinaria, architektura, sklepy bary i zakupy. Następnie autorka opowiada o swoich doświadczeniach dzielnicy, snuje narrację o tym, co dla danej przestrzeni specyficzne, na co należy się nastawić, z czym można się w danym miejscu spotkać. Po najdłuższej części opisowej, czytelnik zostanie także obdarowany przydatnymi informacjami na temat danej dzielnicy, które mogłyby mieć dla niego znaczenie, gdyby zdecydował się wybrać w dane miejsce. Każdy rozdział kończy niezbędnik, wyjaśniający wiele japońskich pojęć i umożliwiający zrozumienie tej kultury i zorientowanie się w niej, zaś po nim następują miniwywiady z przedstawicielami tokijskiego środowiska. To wszystko zaś okraszone jest kapitalnymi fotografiami oddającymi klimat miasta, ukazującymi jego barwność i heterogeniczność. 

W książce tej odnajdziecie informacje między innymi o królującym także i w Europie kawaii, wprowadzeni zostaniecie w tajniki parzenia różnego rodzaju herbaty, prześledzicie królestwa mody, tajniki pielęgnacji skóry, zakosztujecie w wielu przepisach, przypomnicie sobie zasady japońskiego porządkowania, a także zajrzycie praktycznie do każdej dziedziny życia Tokijczyków. 

Polecam tę publikację każdej osobie żywo zainteresowanej kulturą Wschodu - bardziej jednak tym, których wiedza na jej temat nie jest szczególnie rozległa. Ze względu na oczywiste ograniczenia nie jest to publikacja drobiazgowa - stanowi raczej zarys najważniejszych zagadnień i stanowić może preludium do dalszego zapoznawania się z poruszaną tematyką.

Piękne wydanie i mnogość fotografii zachęca do jej eksplorowania, jeśli zatem będzie mieć okazję - zajrzyjcie jej pod okładkę i poznajcie świat Tokio widziany oczami Polki. Ja jestem bardzo zadowolona z tej książkowej podróży.

wtorek, 19 marca 2019

7 nawyków szczęśliwego dziecka. Nowe historie - Sean Covey




Czy chcesz, by Twoje dziecko było szczęśliwe i niczego mu nie brakowało? Wątpię, by którykolwiek rodzin odpowiedział przecząco. Jedną z form dbania o prawidłowy rozwój dziecka jest podrzucanie mu wartościowych lektur, które nie tylko dostarczą rozrywki, ale też staną się przyczynkiem do rozmów i źródłem refleksji, będącej konsekwencją utożsamienia się dziecka z postacią, o której czyta.

7 nawyków szczęśliwego dziecka. Nowe historie to książka pomyślana właśnie jako punkt wyjścia do dialogu z pociechą. Zawarte w tomie historie opowiadają o losach postaci znanych już dziecku z poprzedniego tomu. Siedem rozdziałów ma prowokować tyleż rozważań. 

Tematyka podejmowana w tomie jest różnorodna - historie dotyczą przezywania i wyśmiewania się z osób wyróżniających się (czy to wyglądem, czy zachowaniem), uczą tworzenia pozytywnego obrazu samego siebie oraz prawidłowego reagowania na docinki, umiejętności przepraszania za wyrządzone krzywdy, planowania swojego działania i skrupulatnego osiągania zamierzonych celów, umiejętności porządkowania przestrzeni wokół siebie oraz odkładania rzeczy na swoje miejsce, budowania poczucia własnej wartości i cieszenia się z osiągnięć innych, dostrzegania tego, jak pięknie się różnimy i odkrywania swoich talentów, kształcą zdolność uważnego słuchania i słyszenia, pomagają budować prawidłowe relacje, dbać o wygospodarowanie czasu na bycie razem z rodziną i przyjaciółmi, o stracie, żałobie i umiejętności wspierania innych w trudnych dla nich chwilach.

Szalenie to mądra i inspirująca książka, w której opowieści są jedynie pretekstem do wyjścia poza tekst, do zanurzenia się w życie i codzienność, odnalezienia wspólnoty doświadczeń z bohaterami i wykorzystania jej do kształtowania charakteru, nabywania nowych zdolności, uczenia się tego jak być w świecie i dla świata. To wszystko zaś już od najmłodszych lat, kiedy to najłatwiej zaszczepić pewne wartości i żyć według nich.

Świetny punkt wyjścia do rozmów - tak dla rodziców, jak dla pedagogów i nauczycieli. Polecam.



piątek, 15 marca 2019

Sztuka skutecznego proszenia - Guy Winch



Narzekanie to znak naszych czasów. Jako społeczeństwo jesteśmy niezadowoleni niemalże z wszystkiego: kasjerka za wolno nas obsługuje, BOK nie odpisuje w ciągu 10 sekund, potrawy w restauracji są mało wyszukane, telewizor jest mniejszy niż wydawał się w sklepie, ciuchy nie leżą tak jak powinny, Kaśka /Baśka / Elka krzywo na mnie spojrzała. Tak naprawdę każdy powód jest dobry, by ponarzekać. Czy z naszego biadolenia wypływają jednak jakieś korzyści? Mam wrażenie, że wręcz przeciwnie - nasz humor z każdym wypowiedzianym słowem się pogarsza, często irytujemy tym innych ludzi, w konsekwencji czego narzekamy jeszcze bardziej - bo znów mamy powód. 

A gdyby tak narzekać tylko wówczas, gdy ma to jakiś sens i tylko w taki sposób, by przyniosło nam to korzyści, zamiast szkód?

Guy Winch w swojej książce Sztuka skutecznego proszenia prezentuje techniki efektywnego narzekania, które można wykorzystać np. podczas słusznego reklamowania produktu, który nie spełnił naszych oczekiwań; podczas ubiegania się o różne formy rekompensaty itd. Autor wyposaża swojego czytelnika w całe spektrum psychologicznych technik, które nie tylko ułatwią nam rozpoznanie tych aspektów naszego życia, na które warto narzekać, ale też pokażą jak wyrażać nasze uwagi, by słowa krytyki zachęciły drugą stronę do współpracy, a nie odmowy, czy też w skrajnych przypadkach - agresji.

Co ciekawe, zaprezentowane techniki pozwalają nie tylko na osiąganie założonych celów, ale też wzmacniają poczucie własnej wartości. 

Choć początkowo byłam do książki i zawartych w niej treści nastawiona raczej sceptycznie, szybko zorientowałam się, jak wiele trafnych uwag i spostrzeżeń prezentuje autor. Dzięki podejściu, które proponuje, świat faktycznie mógłby stać się lepszy - człowiek nauczyłby się wyrażać niezadowolenie w sposób kulturalny, przedstawiciele firmy zainteresowaliby się opinią konsumentów i brali ją pod uwagę, a przy tym wszystkim byłoby znacznie mniej bezzasadnego krytykanctwa po to tylko, by coś powiedzieć. Mam też wrażenie, że zwiększyłoby się nasze poczucie sprawczości, a co za tym idzie - wiary we własne możliwości, która z całą pewnością pozytywnie rzutowałaby na inne aspekty naszego życia.

Jeśli zatem narzekanie można przekuć w dobro - ja to kupuję.

Polecam - do zastanowienia się i wypróbowania.






niedziela, 20 stycznia 2019

Polskie piękno. Sto lat mody i stylu - Karolina Żebrowska



Świętowanie stulecia niepodległej Polski można przeżywać wielorako - biorąc udział w marszach, upamiętniając wszelkie działania zmierzające ku odzyskaniu niepodległości oraz jej utrzymaniu, zaczytywaniu się w literaturze narodowościowej. A gdyby tak przyjrzeć się temu, co przez miniony wiek stało się z polską modą? Jak się zmieniała wraz ze zmianą świadomości Polaków?

Taką propozycję ma dla Was Karolina Żebrowska - autorka książki Polskie piękno. Sto lat mody i stylu, będącej swoistym rozszerzeniem filmiku, który w bardzo szybkim tempie rozprzestrzenił się za pośrednictwem kanału autorki na YouTube.

Autorka to miłośniczka stylu vintage, a przy tym bardzo utalentowana (choć domorosła) kostiumolożka, autorka blogu Domowa Kostiumologia. 

Jej książka to modowy przewodnik po minionym wieku, zawierający nie tylko fotografie upamiętniające to, co kiedyś się nosiło, ale też dokładnie omawiający konkretne dziesięciolecia i wiodące wówczas trendy.

Wraz z Żebrowską prześledzicie zatem czasy, w których rządziły chanelki, hipiski, kowbojki, teksasy, turbany i wiele, wiele innych. Zobaczycie jak zmieniała się moda i jak wiele minionych trendów wybrzmiewa dziś, dostając niejako drugie życie - nie zawsze w całości, często jednak konkretne elementy wracają jako fragmenty współczesnych stylizacji. Autorka prezentuje sylwetki ikon stylu i szalenie ciekawie opowiada, łącząc słowo z obrazem. 

Książka wydana jest fenomenalnie - twarda oprawa, duży format, błyszczące kartki dobrej jakości - publikacja aż prosi się o to, by ją komuś podarować, sama prezentując się niezwykle stylowo.

Ogromna dawka wiedzy, ale też szalenie przyjemna podróż przez minione stulecie, z której wrócicie bogatsi o wiele inspiracji. Nie jest to książka wyłącznie dla fanów mody - każda osoba zafascynowana historią i zmieniającą się kulturą znajdzie w niej odpowiedź na wiele pytań.

Serdecznie polecam.




czwartek, 22 listopada 2018

Alfabet duszy i ciała - Józef Tischner



Alfabet Tischnera, to zbiór wybranych przez Wojciecha Bonowicza tekstów Józefa Tischnera, uzupełnione o nowe, nieznane dotąd fragmenty. Uporządkowane w porządku alfabetycznym, stanowią swoistą kondensację tego, czego u tego najpopularniejszego księdza i filozofa szukamy najczęściej, choć Bonowicz nie chce w nich widzieć "Tischnera w pigułce".

Bonowicz we wstępie pisze, że przy dokonywaniu wyboru wziął pod uwagę sytuację, w której dziś się znajdujemy, a jaką jest rzeczywistość czasów przełomowych. Ma jednocześnie nadzieję, że podobnie jak w roku 2012, także i teraz, przy nowym wydaniu, książka okaże się wydana "w idealnym czasie".

Tischner wielokrotnie podkreśla, że ważnym elementem wciąż rządzącym naszym światem jest nadzieja. Nadzieja wpisująca się w tradycję chrześcijańską, nadzieja pozwalająca na życie w tych trudnych czasach.

Nadzieja owa staje się więc elementem wiążącym dla wątków podejmowanych w tej książce, choć nie zawsze wypowiedzianym wprost. Bonowicz zdecydował się zgromadzić w zbiorze tym krótkie wypowiedzi Tischnera na tematy ważkie takie jak: Bóg, ciało, demokracja, dobro i zło, etyka, góry, Kościół, miłość patriotyzm, solidarność, śmierć, sumienie, wolność, wychowanie, życie i wiele innych. Teksty te, to krótkie spojrzenie na wymienione pojęcia oraz znane nazwiska przez pryzmat życia we współczesnym świecie.

Nie trzeba wierzyć w Boga, by w lekturze tekstów Tischnera odnaleźć prawdziwą przyjemność. Jego wypowiedzi mają wymiar zarówno duchowy, jak i praktyczny, a zawarte w nich prawdy mogą zostać wykorzystane przez każdego, kto pragnie wzbogacić swoje życie.

Tischner nie boi się tematów trudnych, nie stanowi dla niego problemu stanięcie w prawdzie i próba odpowiedzi na dręczące ludzi wątpliwości. Z perspektywy księdza i filozofa, ale przede wszystkim z perspektywy człowieka pokazuje to, co w życiu liczy się najbardziej.
Choć teksty Tischnera to nie lektura na jeden wieczór, wymagająca skupienia i intelektualnego przygotowania, każdy z nas znajdzie w nich coś dla siebie.
Nawet jeśli będzie to jedynie kilka cytatów, już one mają moc zmieniania naszej rzeczywistości.

Bonowicz wykonał dobrą robotę, wybierając teksty stanowiące najbardziej przystępną „formę Tischnera”.

Zaletą książki tej jest fakt, że możemy czytać ją wyrywkowo. Gdy któryś z podejmowanych wątków w danej chwili nie okaże się dla nas interesujący, możemy bez problemu przejść do kolejnego. Choć całościowo publikacja ta stanowi zwartą całość, czytanie jej fragmentarycznie może być równie inspirujące.

Polecam każdemu – zarówno miłośnikom Tischnerowskiej myśli, jak i tym, którzy nie mieli okazji jeszcze się z nią zetknąć w pełnym wymiarze. Alfabet… będzie dobrym rozpoczęciem znajomości.:)

***

Polecam również Krótki przewodnik po życiu. 

środa, 21 listopada 2018

Wszystkie nasze obietnice - Colleen Hoover



Colleen Hoover jest autorką, której nazwisko zna chyba każdy interesujący się światem literatury. Nawet jeśli dotąd nie czytaliście jej książek, na pewno o uszy obiły Wam się takie tytuły jak Hopeless czy Maybe someday.

W przypadku gdy podobnie jak ja, nie mieliście dotąd styczności z twórczością tej pisarki, koniecznie sięgnijcie po Wszystkie nasze obietnice. 

Rzadko płaczę podczas czytania książek. Nieczęsto zdarza mi się krzyczeć, denerwować, uderzać pięściami w poduszkę i tak silnie przenosić doświadczenia bohaterów na własne życie, jak w przypadku tej powieści.

Oto Quinn i Graham, para małżonków, której historia wcale nie zaczęła się szczęśliwie.

Poznali się oni pod drzwiami ówczesnego narzeczonego bohaterki, gdy ten zdradzał ją z dziewczyną Grahama. Będąc niemymi świadkami swych rozpadających się związków, zbudowali jednocześnie więź, której nie dało się przeoczyć. Mimo że połączył ich najgorszy dzień ich życia, to właśnie on stał się początkiem czegoś wspaniałego.

Bohaterowie w dniu swojego ślubu napisali do siebie listy, które następnie ukryli w szkatułce, mającej być zamkniętą przez najbliższe 25 lat lub też do czasu rozpadu ich związku. Uczucia ujęte w słowa, symbolizować miały ich nieprzemijające uczucie.

Hoover oddała swoim bohaterom głos w czasie, gdy po 10 latach związku, ich małżeństwo chyli się ku upadkowi. Przyczyną jest nie tylko wkradająca się do niego rutyna, ale przede wszystkim niemożność poczęcia potomka, z którą to para walczy od lat, zamieniając swój związek w koszmar bez krzty spontaniczności.

By czytelnik mógł zrozumieć głębię ich dramatu, narracja jest prowadzona dwutorowo - z perspektywy obecnej oraz oczami zakochanych w sobie bohaterów sprzed dziesięciu lat. Ta retrospekcja pozwala na prześledzenie ich miłości od jej źródła, aż po chwilę obecną.

Nie pamiętam już, jaka książka ostatnio tak mną wstrząsnęła, tak mnie zabolała, a ostatecznie przyniosła takie katharsis. Wydawało się, że będzie to zwykły romans, jednak niezwykły ładunek emocjonalny, jaki serwuje autorka, połączony z głębią doświadczeń i tragedią głównych bohaterów, mocno mnie pokiereszował, ostatecznie prowadząc jednak do oczyszczenia i pocieszenia.

Zarwałam dla niej noc, pokłóciłam się z mężem - wszystko dlatego, że tak bardzo kibicowałam miłości Quinn i Grahama oraz że tak ogromnie współodczuwałam ich cierpienia. Do ostatniej chwili nie mogłam się pogodzić z tym, do czego zmierzała ich historia...

Idealna książka, w idealnym czasie  - poruszająca, emocjonująca i wzruszająca. Pełna pięknej miłości, ale też problemów z jakimi mierzymy się każdego dnia i świadectwem tego, że ze wszystkim można sobie poradzić. Razem. 

Dajcie się porwać tej historii - musicie ją poznać i doświadczyć na własnej skórze jej mocy.


sobota, 17 listopada 2018

Gdzie rosną pieniadze - Joanna Dymmel


Na pewno wielu z Was niejednokrotnie przez głowę przemykało pytanie: jak to zrobić, by bez wychodzenia z domu i większego wysiłku zarobić pieniądze?

Odpowiedź na to pytanie podaje Joanna Dymmel w swojej książce Gdzie rosną pieniądze?

Autorka stara się udowodnić, że pieniądze tak naprawdę znajdują się wszędzie wokół nas, wystarczy tylko się rozejrzeć i uaktywnić ich przypływ. 

Masz książki, do których nigdy nie wrócisz lub których nie zdążyłeś przeczytać, bo zmienił ci się gust (znacie to, prawda? Ja doskonale.) Przetrzymujesz ubrania z nadzieją, że "jeszcze kiedyś się w nie zmieścisz"? Upychasz po szafach nietrafione prezenty, podwójne sprzęty i zalegające przedmioty (nie)codziennego użytku? Twoje mieszkanie to przepełniona przestrzeń? Masz meble z poprzedniej epoki, które już Ci się nie podobają? 

Sprzedaj wszystko, czego nie potrzebujesz! Każda rzecz to pieniądz, a każda rzecz nieużywana, lecz zalegająca, to pieniądz zmarnowany. Być może wśród Twoich rzeczy znajdują się przedmioty, których potrzebuje ktoś inny, być może jesteś w posiadaniu antyku lub przedmiotu z limitowanej kolekcji, o które zabijają się kolekcjonerzy? Autorka pomoże ci je odkryć.

Dymmel na kartach tej stosunkowo krótkiej publikacji robi porządek nie tylko z naszym mieszkaniem, ale też z naszym myśleniem o pieniądzach. Coraz więcej osób decyduje się na wyprzedaże garażowe, coraz częściej korzystamy z możliwości sprzedaży przez Internet, jednak wciąż wielu z nas ma w domu przedmioty, których sprzedaż nawet nie przyszłaby im do głowy, a które są zamrożoną gotówką, tylko czekającą na jej uwolnienie. Autorka nie tylko uczy sztuki skutecznej sprzedaży, ale także wymian oraz odmieniania rzeczy na pozór już nieużytecznych. 

Dzięki tej książce przekonasz się, jak wiele pieniędzy masz poupychanych po szufladach, szafach, garażach, piwnicach i strychach. Pora odgruzować mieszkanie, a pozorne "śmieci" zamienić na pieniądze. Kiedy będzie na to lepsza pora niż szaleństwo przedświątcznych porządków, które już niedługo ogarną nasze mieszkania? Nie tylko oczyścisz przestrzeń, ale jeszcze odłożysz trochę grosza na prezenty.

Czy to nie brzmi obiecująco?:)



Ada, to wypada! - Sylwia Stano i Zofia Karaszewska


Ada, to wypada! to kolejna z wydawanych ostatnio książek dla dzieci i młodzieży, udowadniająca, że wizerunek kobiety i tego co jej wolno, a co nie wypada drastycznie się zmienia, dryfując powoli ku całkowitej wolności.

Bohaterkami książki Sylwii Stano i Zofii Karaszewskiej, autorek vloga Książniczki mają zdanie, są kobiety, na których drodze do spełnienia marzeń czy podążania za pasją stanęło wiele przeszkód. One zaś, mimo przeciwności, nie poddały się i śmiało kroczyły przez życie według własnego planu. Dziś znamy je z telewizji, czytujemy ich artykuły i po cichu podziwiamy. Książka ta ma być nie tylko ich formą zwierzenia, ale przede wszystkim inspiracją dla wszystkich tych, którzy usłyszeli "to nie wypada!" lub podobne zawołanie, gdy tylko zdecydowali podzielić się z kimś swoim pomysłem na życie.

Wśród bohaterek znajdują się między innymi Dorota Wellman, Ewa Błaszczyk, Katarzyna Miller, Marta Dymek, Katarzyna Bonda czy też Natalia Partyka. Autorki opowiadają o ich drogach (niełatwych) do spełnienia marzeń i życia według własnych wyobrażeń.

Fantastyczna w wydaniu tym jest jego forma - krótką historię każdej z bohaterek poprzedza swoisty wstęp, uzależniony od profesji jaką zajmuje się dana osoba. I tak - dla Meli Koteluk jest to piosenka, dla Magdaleny Fikus regulamin laboratorium (oraz życia), dla Ireny Eris krem na szczęście, a dla Agnieszki Holland tajny scenariusz dla reżyserki.

Każda z Pań przekazuje także radę na temat tego, co wypada, np. zadawać pytania, na które nie ma odpowiedzi; szukać swojego talentu; być twórczym urwisem; wykonywać "męski" zawód i wiele, wiele innych. Wszystko to podane jest w bardzo ciekawej formie, która skrzy się energetyzującymi kolorami, potęgującymi pragnienie działania. Myślę też, że taki właśnie był autorski zamysł - zachęcić do wstania z fotela, aktywności i podążania za własnymi marzeniami.

Polecam - niejedna osoba dzięki tym historiom i radom wyleczy się z kompleksów i uwierzy w siebie - nawet, gdyby nikt inny nie wierzył.



Roślinny lunchbox dla każdego - Eryk Wałkowicz


Eryk Wałkowicz, autor blogu erVegan.com, to miłośnik kuchni roślinnej, który od jakiegoś czasu rozkochuje ludzi w takiej kuchni. 

Jego stronę śledzę, odkąd w moje ręce trafiła jego książka Roślinny lunchbox dla każdego, jednak jako amator mięsa i osoba, która sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co go nie ma [nic nie poradzę, jak nie zjem choćby kawałka, to się nie najem albo chwilę po posiłku robię się głodna - nawet jeśli spałaszuję rzeczy, które teoretycznie powinny mój głód zaspokoić - to chyba siedzi w głowie;)], na podzielenie się swoją opinią decyduję się dopiero teraz - po wypróbowaniu przepisów zawierających wszystko to, co lubię [wspominałam już, że nie smakuje mi większość warzyw wykorzystywana w przepisach na dania roślinne?:P].

Mimo że oglądając fotografie zawarte w książce miałam wrażenie, że zabawy i smaki z niej wyskakują i zaraz eksplodują mi na języku, to często po przeczytaniu składników, mój zapał opadał. Jako jednak, że Wałkowicz zaproponował lunchboxy, a ja potrzebowałam zdrowego i szybkiego w przygotowaniu posiłku do pracy (bo do tej pory ulegałam niezdrowej i nietaniej manii fastfoodowej), nie ustawałam w wysiłkach, by co nieco przygotować i sprawdzać swój poziom najedzenia (i zadowolenia kubków smakowych). 

Książka zbudowana jest bardzo przejrzyście i czytelnie. Otwiera ją wstęp informujący o tym, jak powinien wyglądać roślinny lunchbox, na co zwracać uwagę, by posiłek był dobrze skomponowany, jak przeliczać miary i wreszcie jak wybrać odpowiednie pudełko. No i co jeść, żeby się dobrze czuć.

Kolejne rozdziały, budujące główną część książki stanowiły przepisy na: śniadania, kanapki, przekąski, mały lunch, obiad, koktajle i napoje, słodkości (mój ulubiony dział!) oraz dodatki (dressingi, surówki, marynaty).

Z mojego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługują przepisy na: jaglankę na słono z pomidorkami cherry i rukolą, kanapki z surową cukinią i cytrynowym majonezem, dyniowe placuszki, ziemniaki w jarmużowym pesto z prażonymi migdałami, kotlety marchewkowe, brownie z kubka, owsiane batoniki z bakaliami i orzechowe batoniki z czekoladą. Oczywiście te przepisy zaszczepiły we mnie ideę szukania na blogu autora kolejnych inspiracji, a tych tam nie brakuje. Mogę więc śmiało powiedzieć, że książka ta otworzyła mi drzwi do innego niż dotychczas komponowania posiłków.

To zaś co podoba mi się w samej idei lunchboxów, to możliwość korzystania z resztek - tak naprawdę nic się  nie marnuje, bo każdą nadwyżkę, można wykorzystać przy komponowaniu kolejnego pudełka. Jest smacznie, zdrowo, tanio i szybko - czy można chcieć więcej?*

Smacznego!


* tak, kotleta, ale - jak się nie ma co się lubi...:)

Poczet królowych polskich - Anna Kaszuba-Dębska



Poczet królowych polskich to jedna z wersji herstory przeznaczona dla młodych czytelników. Jest ona odpowiedzią na Poczet królów polskich Matejki, napisaną i rozrysowaną w nowoczesnym stylu, nie zaś formą stylizacji. 

Ta niezwykła podróż w przeszłość, w którą porywa czytelnika Anna Kaszuba-Dębska, otwiera szereg drzwi, które dotąd były zamknięte. Umówmy się bowiem - nie każdy jest tak zakochany w historii, by wiedzę podręcznikową rozbudowywać o inne dostępne źródła. Tym bardziej, że dla większości uczniów od wieków (sic!) jest to przedmiot nużący, choćby nie wiem jak nauczyciel stawał na głowie. Dzięki autorce jednak, wiedza historyczna może być uzupełniona o to, co w podręcznikach się nie zmieściło, a co może okazać się prawdziwie interesujące i niewymagające nużących poszukiwań - szczególnie dla dziewczyn, które w historii pragną widzieć silne kobiece postaci, dzięki którym nasz kraj wygląda dziś tak, jak wygląda. Kobiety dumne, śmiało dążące do celu, zdeterminowane i pewne siebie, nie zaś eteryczne księżniczki: Rzepicha, Rycheza Lotaryńska, Kinga Apardówna, Elżbieta Bośniaczka i wiele, wiele innych.

Poznacie oblicza 25 polskich władczyń - mniej lub bardziej znanych - i to dosłownie, bowiem obraz łączy się tu ze słowem.


Pomysł na książkę nie jest żadnym novum, znamy wszak opracowania chociażby Bożeny Czwojdrak czy Marka Urbańskiego, jednak poczet królowych w wersji przystępniejszej dla młodszego czytelnika, to świeża odsłona. Ciekawym zabiegiem jest także oddanie głosu samym władczyniom - to one bowiem opowiadają same o sobie, nie ma tu żadnego wszechwiedzącego narratora, co z pewnością pozwoli czytelni(cz)kom wejść w skórę wypowiadających się postaci.

Jedynym mankamentem (choć może być on również czytany jako niewątpliwa zaleta) jest fakt, że notki biograficzne są stosunkowo krótkie, a ich jedyna funkcja to tak naprawdę rozbudzenie w czytelniku ciekawości postacią i zachęcenie go do dalszych poszukiwań źródłowych, by ją zaspokoić. Same opisy zawarte w książce są bardzo ogólnikowe, nierzadko oparte wyłącznie na legendach, przekazują tylko garść najważniejszych informacji, nad słowem dominuje zaś obraz. Sądzę jednak, że tak właśnie miało być - po to, by młodego odbiorcy nie zanudzić, lecz rozmiłować w historii i zachęcić do dalszych badań.

Polecam - warto tę pozycję mieć, wertować, posyłać dalej. 

Nić Ariadny. Mity i labirynty - Jan Bajtlik



Nić Ariadny. Mity i labirynty to kapitalny sposób na oswojenie mitologii greckiej. Książka ta, czerpiąc z motywu labiryntu pojawiającego się między innymi w opowieści o Minotaurze,  staje się jedną wielką zagadką do rozwikłania, w której na końcu każdego etapu podróży, poznamy kolejne postaci wywodzące się z mitologii greckiej. 

Podobnie jak niegdyś starożytni tkali historie mające objaśnić im otaczający ich świat, tak dziś my, idąc po nitce (Ariadny) do kłębka, przemierzymy labirynty ich wierzeń, dowiadując się jak według nich doszło do powstania świata i skąd pochodzi człowiek i inne stworzenia, jacy bogowie odpowiedzialni byli za konkretne dziedziny życia i jak przebiegało ich życie, a także gdzie źródło mają konkretne zjawiska pogodowe. 

Kapitalna w wydaniu jest jego koherentność - poznając mitologię, jednocześnie liźniemy sztuki, poznamy typową zabudowę, grecką czcionkę, sposób ubierania się, typowe zajęcia, zapoznamy się ze zwyczajami, a wszystko to podczas zabawy za źródło mającej najbardziej znany motyw greckiej mitologii, jakim jest właśnie labirynt, tu będący jedynie pretekstem i zaproszeniem do zgłębiania wiedzy. Każda strona odsyła do objaśnień znajdujących się na końcu książki, gdzie czytelnik będzie mógł nie tylko prześledzić drzewo genealogiczne bogów i herosów, ale także poznać losy konkretnych postaci i dowiedzieć się, czym dokładnie były mitologiczne stworzenia wyzierające z publikacji, m.in. gryf, hippalektrion, chaarybda, cydra lenejska czy pegaz.

Jan Bajtlik wykonał kawał dobrej roboty, ukrywając na kolejnych stronach tak wiele szczegółów, że niejeden dorosły złapie się za głowę, orientując się, ilu rzeczy nie wiedział. Jestem oszołomiona tym wydaniem i już widzę jego zastosowanie nie tylko w prywatnym obiegu, ale także jako środek dydaktyczny w szkole - przy omawianiu mitologii, nic nie sprawdzi się lepiej niż prześledzenie labiryntu Minotaura empirycznie, a i pozostałe zagadnienia i zagadki aż proszą się o to, by wpleść je w tok lekcji - ja na języku polskim, ale jest to również kopalnia pomysłów dla historyków. Kto wie, może za jakiś czas na podstawie książki powstaną plansze edukacyjne?  :) Ja wykorzystam tę książkę już na dniach, ciekawa jestem reakcji dzieciaków;)

Gorąco polecam - mitologia została oswojona przez Bajtlika w boskiej (sic!) formie.