Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do recenzji. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą do recenzji. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 maja 2017

Cisza - Erling Kagge




Cisza.

Coraz trudniej sobie z nią poradzić i coraz ciężej jest się w niej odnaleźć. Człowiek XXI wieku uzależniony jest od wszelkiego rodzaju impulsów i doznań – bez nawykowego sięgania po telefon, słuchania muzyki, wertowania Facebooka, oglądania telewizji (chociażby w tle), zdaje się nie istnieć. Cały czas muszą docierać do niego jakieś bodźce, a gdy te zostaną całkowicie odcięte, gubi się.

Straciliśmy umiejętność bycia w ciszy, cieszenia się nią i – co najgorsze – radzenia sobie z nią. Nie umiemy pozwolić sobie chociażby na chwilę pełni spokoju bez kakofonii dźwięków. Od razu stajemy się nerwowi, a sytuacja jawi nam się jako mocno niewygodna. Erling Kagge w książce Cisza próbuje odpowiedzieć na pytanie o to, gdzie owa zdolność do cieszenia się dźwiękami natury i spokojem zaniknęła. Jak to się stało, że z tak wielkim trudem i poczuciem dyskomfortu przychodzi nam dziś odcięcie się od wszelkich rozpraszaczy, docieka gdzie znalazło się nasza pierwotna tęsknota za wyciszeniem i płynącą z niego regeneracją.

Podkreśla przy tym przekorne dążenie człowieka do szukania ciszy w mieście i wśród zgiełku, wskazując na aktywności przez niego podejmowane, by jej doświadczyć, wśród których wymienia między innymi modne ostatnio książki o DIY czy też układaniu porąbanego drewna. Autor propaguje ideę szukania ciszy wszędzie wokół siebie, zachęca do wygospodarowania czasu na trening wyłączania się z pędzącego miejskiego życia. Uznaje je bowiem za odzwierciedlenie głębokiej ludzkiej potrzeby.

Pora zatem odłożyć telefon, schować słuchawki i wsłuchać się w samego siebie – dopiero to pomoże nam odnaleźć ciszę i cieszyć się nią bez względu na okoliczności.

Mimo że książka wydana jest arcypięknie i zapowiada głęboką treść podpartą bogactwem przemyśleń, okazała się ona dla mnie rozczarowująca. O ile początek ujęty bardzo zgrabnie, zachęcał do dalszej lektury i prowokował do refleksji, ciąg dalszy rozmył się, utracił moc wpływania na czytelnika i rozkochiwania go w ciszy. I nie jest to bynajmniej efekt krótkiej zdolności koncentracji, lecz raczej pewnego autorskiego niedopracowania.

Niesprawiedliwie byłoby jednak odmówienie książce wszelkiej wartości, polecam zatem pierwszą połowę publikacji i dłuższe nad nią zastanowienie, do drugiej części zaś tak żarliwie już nie zachęcam. Być może moje rozczarowanie jest konsekwencją zbyt wygórowanych wymagań, miałam jednak wielkie pragnienie pogłębionej refleksji nad istotą ciszy we współczesnym świecie, otrzymałam zaś nieco naskórkowe, osobiste refleksje, nie zawsze tak samo frapujące i prowokujące do rozważań. Być może Wy odnajdziecie znaczenie więcej.



wtorek, 11 kwietnia 2017

5 lat Czytam sobie! [Troja - Zofia Stanecka. Cuda z mleka - Justyna Bednarek]

 
Uwierzycie, że to już 5 lat egmontowskiej serii Czytam sobie?

Troja to spisana przez Zofię Stanecką i zilustrowana przez Piotra Fąfrowicza historia upadku legendarnego miasta, dostosowana poziomem językowym do młodego czytelnika, znajdującego się w przedziale wiekowym 5-7. Książeczka wchodzi w skład cyklu mity. Jej tematem jest znana wszystkim opowieść o mieście, do którego zniszczenia doprowadziło nic innego, jak... miłość. Zakochany w pięknej Helenie Parys porywa ją, doprowadzając do waśni i wieloletniego okupowania Troi. Resztę - wszyscy znamy:) 


Cuda z mleka Justyny Bendarek, to klasycznie ilustrowana przez Marzkę Dobrowolską opowieść z cyklu "nauka", badająca to, co w mleku siedzi. Oto Pankracy nie przepada za piciem mleka, które każdego dnia mama każe mu brać do szkoły. Gdy pewnego dnia zapomina je wypić i odnajduje je pod ławką, napój ma już zupełnie inną konsystencję i co najważniejsze - smak. Za wytłumaczenie mu tego zjawiska odpowiedzialność bierze pan profesor Tatarak. On to "porywa" Pankracego w świat bakterii odpowiedzialnych za zmiany zachodzące w przetworach mlecznych i "od środka" tłumaczy mu to, co dzieje się w tym niezbyt lubianym przez dzieci mleku. Od tamtej pory Pankracy zupełnie zmienia swoje nastawienie do białego napoju. 
Pouczająca, przekazująca specjalistyczną wiedzę w niezwykle przystępny sposób opowieść, która na pewno spodoba się młodym czytelnikom - tak ze względu na nieco fantastyczne zmiany wzrostu, jak ze względu na ilustracje oraz sam sposób narracji. Do polecenia.


***
Czytam sobie to trzypoziomowy program wspierania nauki dla dzieci w wieku 5-7 lat. Obie prezentowane dziś książeczki przynależą do poziomu 2 - składam zdania. Na tekst składa się od 800 do 900 wyrazów, sformułowanych w dłuższe zdania (w tym złożone). Nierzadko zawiera on dialogi, a całość zbudowana jest na 23 podstawowych głoskach oraz "h". Na każdej stronie znajdują się ćwiczenia sylabizowania, mające ułatwić młodemu czytelnikowi naukę czytania. 
Patronat honorowy nad serią objęła Biblioteka Narodowa, a całość zgodna jest z zaleceniami metodyków. 
Zarówno papier, jak i odpowiednio dobrana czcionka wspierają proces czytania, zaś wybitni polscy autorzy oraz mistrzowie ilustracji każdorazowo dokładają wszelkich starań, by publikacja była nie tylko atrakcyjna pod względem treściowym, ale również graficznym.

*** 

Czytaj również:


niedziela, 19 marca 2017

Rybak znak Morza Wewnętrznego - Ursula Le Guin



Rybak znad Morza wewnętrznego to trzeci po Ziemiomorzu i Sześciu światach Hain wydany w Polsce nakładem wydawnictwa Prószyński i S-ka sążnisty zbiór opowieści Ursuli Le Guin, niekwestionowanej mistrzyni swojego gatunku.

Na całość tomu składają się cztery zbiory opowiadań (Wszystkie strony świata, Rybak znad Morza Wewnętrznego, Cztery drogi ku przebaczeniu, Urodziny świata) oraz jedna samodzielna powieść (Opowiadanie świata).

Wszystkie strony świata to siedemnaście krótkich form prozatorskich, przeznaczonych do czytania w dowolnej kolejności – linearność nie jest konieczna.  Ich tematyka oscyluje wokół smoków, podróży kosmicznych, czarodziejów, a obok nich – wokół samotności poczuciu wyobcowania. Każde z opowiadań zawiera odautorskie komentarze.

Tytułowy Rybak znad Morza Wewnętrznego to zbiór za temat przewodni przyjmujący różnice w postrzeganiu świata między ludźmi.

Cztery drogi ku przebaczeniu to z kolei opowiadania, które czytane w całości tworzą jednolitą całość. Każde kolejne uzupełnia następne, prezentując rozważania narratora na temat niewolnictwa oraz praw kobiet.

Urodziny świata to zaś zbiór ukazujący ludzi różniących się od nas zarówno pod względem fizjologicznym, jak i pod względem panujących w ich świecie norm. Różnice te jednak wyjaskrawiają podobieństwa. Te zaś sprowadzają się przede wszystkim do odczuwania.

Książkę zamyka Opowiadanie świata, będące powieścią pochylająca się nad światem, w którym dominuje kultura obrazu, dźwięku oraz wszechobecny kult nauki i rozwoju. Jedna z bohaterek robi wszystko, by odzyskać świat utracony, a wraz z nim zagubioną tradycję.

Choć każdy z elementów składowych książki różni się od kolejnego, z każdego wyziera motyw osamotnienia oraz odmienności i prób jej oswojenia oraz zrozumienia. Alternatywne światy zarysowywane przez Le Guin fascynują, a jej szacunek dla czytelnika wyraża się w takim operowaniu językiem, by radości lektury nie zabić poprzez nadmierne operowanie terminologią techniczną.

Le Guin od lat cieszy się uznaniem nie tylko swoich fanów, ale także naukowców – socjologów, literaturoznawców i innych badaczy, którzy w jej tekstach odnajdują przyczynek do dalszych prac, a same dzieła uznają za ogólnoludzkie i uniwersalne. Zbiór ów, podobnie jak poprzednie, może stać się pretekstem do refleksji o szerokim wymiarze – znajdziemy w nim bowiem konteksty psychologiczne, społeczne, filozoficzne i inne. Książkę można analizować wielopłaszczyznowo – tak naskórkowo, jak i dogłębnie, każdorazowo odnajdując nowe przestrzenie interpretacyjne.



Czytaj także:



poniedziałek, 9 stycznia 2017

Księga potworów - Michał Rusinek



Michał Rusinek, znany szerzej przede wszystkim ze względu na ścisłą współpracę z Wisławą Szymborską, której to pełnił obowiązki sekretarza, coraz częściej i śmielej wojuje na dziecięcej scenie literackiej, dając się (wreszcie!) poznać jako artysta samodzielny, z jasno określoną wizją twórczą, a nie jedynie jaki literaturoznawca i tłumacz, jak dotąd.

Napisana przez niego Księga potworów to nie tylko propozycja mająca zapoznawać z najpopularniejszymi strachami kulturowymi, ale także książka, mająca te strachy oswajać i okiełznać… śmiechem. Rusinek bowiem nie pisze – oto yeti, potwór z gór. Poeta, jak to poeci mają w zwyczaju, rymuje, bawi się słowem, przeinacza sensy, podmienia znaczenia, odwołuje się do wspólnoty doświadczeń z czytelnikiem, korzysta z zapożyczeń i słów modnych, a przy tym wszystkim nie traci z  oczy tego co najważniejsze – opisuje kolejne gatunki tak, by nie było już miejsca na strach, mimo że żaden z potworów odarty ze swoich cech charakterystycznych nie został.
Niespotykane dotąd kompendium potworów czeka na Wasze odkrycie. Są smoki, są ogry, są harpie, jest yeti, jest uroburos, jest też wiele innych, znanych mniej lub bardziej potworów, zazwyczaj budzących strach, zaciekawienie, czasem fascynację.

Wyróżnikiem książki jest – poza cudną warstwą językową – także skrótowy, alfabetyczny spis pojawiających się w niej potworów, wraz z krótkim objaśnieniem już w formie słownikowej, tradycyjnej.

Materiał ilustracyjny Daniela de Latour doskonale współgra z wierszowanym bestiariuszem dla (niby) najmłodszych. Jestem pod wrażeniem, moja wyobraźnia szaleje, a język wygina się celem szukania własnych rymów i oswajania strachów. Jest barwnie, nieszablonowo, konsekwentnie.
Mimo mojej całej sympatii do reszty, ulubionymi odtąd potworami będą dla mnie rusinki – ten gatunek niebywale mnie zachwyca. I wiecie co? Nie taki ten potwór straszny….:)



czwartek, 29 września 2016

Nowe na półce #wrzesień




Wrzesień i październik to rokrocznie miesiące horroru dla moich półek. Jednocześnie kocham i nie znoszę tych miesięcy, kiedy wydawcy przed serią targów książek wypuszczają na rynek wszystko, co mają najlepszego na dany rok. A ja tylko do domu znoszę, znoszę, znoszę, bolejąc przy tym nad brakiem czasu na natychmiastową lekturę wszystkiego.

Tegoroczny sezon obfitości również został, jak widać na załączonym obrazku, zainaugurowany z należytą pompą.

Zatem - częstujcie się! 



Ebooki:
Rój [recenzja 01.10]
Sekretne życie drzew

Dziecięca:
Ariol. Wszyscy jesteśmy osiołkami
Wielkie odkrycie Bubal [recenzja 06.10]
Binek i Pulpet w  świątyni Majów
Znajdź kropki

Prezenty:
Miejsce na ziemi [dziękuję Marlenie]
Pokochaj swoje ciało
Dwadzieścia siedem snów
Dziedzictwo Orchana
Dziewczyny

Cała "wstydliwa" reszta;)
Królowa  [recenzja]
Dziewiąty grób
Nie jesteś sobą [recenzja]
Meryl Streep. Znowu ona
Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem [recenzja]
Urodziny Alberta
Wzburzenie (nowe wydanie)
Mock
Working it
Jeszcze się spotkamy [recenzja 03.10]
Trochę inny dziennik. 52 listy na każdy tydzień roku [recenzja]
Osaczenie
Lampiony [recenzja]
Jesień [recenzja 02.10]
Jak Internet ratował Kubę 
Krótka historia siedmiu zabójstw
Carnivia. Rozgrzeszenie
Szumowiny
Ślady [recenzja 05.10]
Granat poproszę
Miłość bez granic [recenzja 04.10]
Agatha Christie. Zamknięta trumna
Interwencje 2
My new roots
Puste niebo
Belgravia
Tam mieszkam
Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia
Biblioteka dusz

Aktualnie - co zdarza mi się niezwykle rzadko - podczytuję kilka książek na raz, nie mogąc zdecydować się na jedną. A Wy po co polecacie sięgnąć?




wtorek, 6 października 2015

Nowości na mojej półce.

Ostrzegam, że będzie grubo:D
Wrzesień to czas wymian, nowości wydawniczych i Giełdy Książki, gdzie zakosiłam dosyć sporo, a co za tym idzie... realizacji przysłowia "od przybytku głowa nie boli":)

Zaprzyjaźniłam się z tyloma tytułami, że jeszcze do końca nie wiem gdzie je upchnąć:)
Niebosiężny stos po raz kolejny.


Na mojej półce zagościły widoczne na zdjęciu książki:
Oczami Jezusa, 
Taniec cieni, 
Śmiercionośny upominek,
Przypadki Callie i Kaydena [recenzja],
Walizka Pani Sinclair, 
Pamiętnik Mal [recenzja na dniach],
Zaginiony,
Arena szczurów, 
Warkocze. Przewodnik krok po kroku [recenzja],
Sałatka ze smerfów, 
Szwecja czyta, Polska czyta, 
Chłopiec-duch, 
Mężczyźni bez kobiet, 
W samotności, 
Róża i cis, 
Powiedz to inaczej. 17 zasad rozwiązywania konfliktów, 
Bolek i Lolek. 
Szalony pościg,
Pan Przypadek i fioletowoskórzy, 
Zmierzyć wiarę, 
Wielki skok, 
Dekalog szczęścia, 

Z Nocy Bukinistów:
Moje piosenki

E-booki:
Wielkie kłamstewka [recenzja na dniach], Przeprowadzka, Miniony świat,  Co się wydarzyło w Madison County?

Zdobyte na Giełdzie Książki, pokazywane na Facebooku, stąd nieobecne na fotografii:
C.S. Lewis. Od Narnii do Ewangelii, Wybrańcy gwiazd, Mio, mój Mio, Frank Furbo, Nigdy w życiu!, Billie, Próba generalna

Z wymiany, brak na zdjęciu:
Niebo i ziemia,  Wstręt do tulipanów, W głębi lasu, Fałszywy dowód, Dzika zachłanność

Rozdane znajomym, nieujęte na fotografii:
Bezużyteczna.pl Codzienna dawka wiedzy bezużytecznej [recenzja],
Historia Polski 2.0 Polak potrafi, Polka też [recenzja],
Pulse [recenzja]
Słowa św. Charbela [recenzja],
Grey [recenzja],
Szczurki chwytają życie za ogon [recenzja na dniach],  Szczurki nie dają się wygryźć [recenzja na dniach],
Babula Babalunga [recenzja],
Facet i kuchnia [recenzja],
Droga Mocy [recenzja],
Księga zaklęć Mal [recenzja na dniach],
Mały Książę. Rozszerzona rzeczywistość [recenzja na dniach],
Pamiętnik Mal [recenzja na dniach],
Pocałunki piasku [recenzja]

Wyjazd do Szwecji odłączył mnie od czytania, teraz mam więc co nadrabiać:) Nie pytajcie gdzie to mieszczę - nie mieszczę:) 
Na zdjęciu jak zwykle nie ma wszystkiego - część ruszyła w trasę po znajomych, część prezentowałam już na Facebooku, więc nie będę się powtarzać, chcąc Wam oszczędzić szoku:)