Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mamania. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mamania. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 marca 2018

Jano i Wito w trawie - Wiola Wołoszyn, Przemek Liput



Jano i Wito w trawie Wioli Wołoszyn i Przemka Liputa to niezwykle urokliwa opowieść dwojgu chłopcach – młodszym i starszym. Pewnego dnia znajdują oni tajemniczy kamień i wiedzeni ciekawością postanawiają go dotknąć.

Skutki ich decyzji przekraczają ich najśmielsze oczekiwania. Oto cały świat nabrał monstrualnych rozmiarów! Pszczoła – dotąd maleńka – jawi się jako wielkie stworzenie latające i bzzzyczące. Mała myszka jest kilkakrotnie większa od dzieci, podobnie jak i ptak. Chłopcy przemierzają okolicę w poszukiwaniu kamienia, by odwrócić magiczne dotknięcie. To, co znajdują po drodze, pozwala im dokładniej poznać otaczający ich świat, bowiem to co dotąd było małe, nabrało wreszcie takiej wielkości, by można było dojrzeć wszelkie szczegóły – przyjrzeć się ptasim piórkom, dojrzeć meszek na pszczelich odnóżach, poczuć łaskotanie mysiego wąsika czy pokicać na puszystym zajączku.

Książeczka oparta jest na onomatopei – co rusz zza kolejnego krzaczka wyskakuje jakieś zwierzątko wydające specyficzne dla niego dźwięki, które to dziecko może (i z lubością to robi!) naśladować.

Bohaterowie, a wraz z  nimi czytelnik, poznają świat przyrody od podszewki, dowiadując się jednocześnie, że jest on nie tylko szalenie barwny i różnorodny, ale także niezwykle przyjazny. Towarzystwo natury wyzwalać może w człowieku pozytywne emocje i niwelować strach (nawet w tak przedziwnych okolicznościach), jednak… nie ma jak wtulić się na powrót w ramiona mamy.

Czy chłopcom się to uda? Czy już na zawsze zostaną maleńcy i skazani na życie w trawie?
Zapraszam w tę niezwykłą podróż – poznajcie dźwięki, kryjące się w murawie.




czwartek, 26 października 2017

101 Dalmatyńczyków - Dodie Smith, Peter Bently, Steven Lenton



Historię 101 dalmatyńczyków zna chyba każdy. Teraz jednak, za sprawą fenomenalnego Stevena Lentona, zyskuje ona zupełnie nowe życie, zachwycając obłędnymi ilustracjami, dalekimi (i przez to tym bardziej robiącymi wrażenie) od Disneyowskiej wersji.


Pongo i Missis mieszkających z państwem Dearly spotkała wielka radość: oto będą mieli szczenięta. Po czasie okazało się jednak, że urodziło im się jednak nie jedno spodziewane maleństwo, a piętnaście urokliwych psiaków. 

Dalmatyńczyki Lentona są okrąglutkie, spoglądają na odbiorcę ujmującymi węgielkami - krótko mówiąc są to rozkoszne szczeniaki, dla których niejedno serce mogłoby szybciej zabić. I zabiło.


Niestety, osobą, która je sobie  upatrzyła jest okrutna Cruella, obrzydliwie bogata miłośniczka futer. Zaproponowała ona państwu Dearly, że odkupi od nich szczeniaki, jednak gdy ci się nie zgodzili, zaczęła knuć o wiele gorszy plan. Postanowiła, że zdobędzie je za wszelką cenę, nawet za cenę kradzieży. 

Państwo Dearly szybko zorientowali się w sytuacji i powiadomili policję, po czym wszelkimi sposobami próbowali odzyskać maleństwa. Niestety, ślad po nich zaginął... Zrozpaczeni psi rodzicie postanowili wziąć sprawy w swoje łapy. 

Kreska Lentona zasługuje na uznanie. Psiaki są rozczulające, a zarysowana w opozycji do nich Cruella nie straciła niczego na swojej demoniczności. Doskonale wpisuje się ona w konwencję, a jej straszna rezydencja perfekcyjnie oddaje podły charakter właścicielki. 

Jestem zachwycona barwami i postaciami, które odżyły, stając się bardziej swojskie i budząc większe współczucie po utracie przez nich ukochanych szczeniaków, niż nieco wyniośli i wysmukli państwo znani z animacji.
Polecam ogromnie, książka wydana jest kapitalnie, a duży format ułatwia jej przeglądanie i pozwala dostrzec więcej fascynujących detali. Oby więcej takich publikacji!

wtorek, 24 października 2017

Kropka - Peter H. Reynolds




15 września 2017r. na całym świecie obchodzony był Międzynarodowy Dzień Kropki inspirowany książką Kropka Petera H. Reynoldsa, wydaną w Polsce na dwa dni przed tegorocznymi obchodami nakładem wydawnictwa Mamania. 

Opowieść jest krótka, oszczędna w słowa, jednak szalenie inspirująca - oto Vashti na lekcji plastyki nie potrafi wykrzesać z siebie ani jednego pomysłu. Za namową i zachętą nauczycielki, stawia na kartce kropkę - tę jedną, która niczym lawina uwolni twórczą ekspresję dziewczynki i udowodni jej, że w każdym człowieku drzemie nieodkryty jeszcze talent, który trzeba wydobyć, i o który należy zadbać. 

Bohaterka dowiaduje się, że kropka jest jedynie początkiem opowieści...

Kropka dzięki swej prostocie i genialności, stała się inspiracją dla milionów nauczycieli i bibliotekarzy, pragnących w swoich podopiecznych obudzić pokłady kreatywności i nieszablonowego, nieskrępowanego niczym myślenia.

Do czasu, gdy książka nie była w Polsce dostępna, historię dziewczynki można było poznać za pomocą filmiku:


Jeśli chcecie dołączyć do wydarzenia w przyszłym roku, gorąco zachęcam do śledzenia strony http://www.thedotclub.org/dotday/, na której zgromadzony jest szereg pomocnych materiałów. Niezwykle inspirująca jest również polska strona: http://kropka-dot.blogspot.com.

W tym roku także i ja miałam możliwość dołączyć do celebracji tego wyjątkowego dnia. Moi uczniowie (klasy IV i VI)  przyszli do szkoły wystrojeni w kropki (bluzki, broszki, spódnice, rajstopy, ozdoby do włosów, przyklejone papierowe kropki) po to, by każdy wiedział, jaki dzień jest dziś obchodzony. Na lekcji otrzymali oni ode mnie kartki, na których w różnych miejscach znajdowały się kropki Vashti - wielobarwne i o różnych wymiarach. Zadaniem dzieci było stworzenie historii, której punktem wyjścia byłaby właśnie kropka - początkowo dorysowywali świat, którego była ona częścią, później zaś pisali opowiadania, będące prawdziwym hołdem dla dziecięcej wyobraźni. 

W starszych klasach rozmawialiśmy także o związkach frazeologicznych, których elementem byłaby własnie 'kropka'. 

Prace były kapitalne, uczniowie zostali zaś nagrodzeni specjalnie wygenerowanym dyplomem z podziękowaniami samego Autora Kropki. 

Historia Vashti spodobała im się na tyle, że wielu z nich pobiegło prosto do księgarni, by w swoim księgozbiorze mieć opowieść inspirującą ich do działania. Mimo że początkowo zadanie wydawało się trudne, okazało się fantastyczną zabawą.


Zachęcam Was do lektury książki i podjęcia podobnych działań wraz ze swoimi dziećmi. Gwarantuję, że zaskoczą Was swoimi pomysłami!


poniedziałek, 17 lipca 2017

Czyj to szkielet? Henri Cap, Raphael Martin, Renaud Vigourt

Czyj to szkielet? to kolejna perełka wydawnictwa Mamania, która ma szansę zasilić biblioteczkę każdego młodego czytelnika, żądnego odkryć i doświadczeń wizualnych.

Książka formatu a4 zachęca do eksplorowania jej wnętrza, czyniąc z czytelników młodych badaczy, zdolnych poznać różnice w budowie szkieletów różnych stworzeń, które zaistniały na drodze ewolucji  - od ryb aż do człowieka. Czemu by jednak nie zbadać hipopotama?



Rozpoznanie usprawniają quasi-okienka, pod którymi kryją się istoty, których szkielety możemy obserwować. Jest zatem cechą tej książki pewne odwrócenie tego, co znane – najpierw widzimy szkielet, a dopiero później żywą istotę, nie zaś jak to bywa w większości książek tego typu – najpierw istotę, pod nią zaś skryty jej układ kostny.

Nie jest to także książka statyczna – kościec ukazany został zarówno w momencie postoju, jak i podczas ruchu, unaoczniając zmiany zachodzące w ułożeniu tegoż. Układy kostne podobnych zwierząt zostały zestawione, prezentując nawet najdrobniejsze różnice. 

Publikacja skrzy się nadto od ciekawostek, ukrytych informacji i smaczków, o których nie miałam pojęcia. Niby dla dzieci – a jednak dorosły może zaczerpnąć z niej więcej, niż skłonny byłby przyznać.



Jestem pod wrażeniem formy i warstwy graficznej – książka ta nie potrzebuje żadnych słów, sama dla siebie będąc rekomendacją. Wystarczy spojrzeć, a uaktywniająca się w was właśnie dusza badacza, zmusi Was do sięgnięcia po książkę i kostnego rekonesansu. Zabawa będzie przednia, obiecuję!


sobota, 25 marca 2017

Jezioro łabędzie - Charlotte Gastault



Jezioro łabędzie wydawnictwa Mamania, to najpiękniejsza książka ostatnich kilku lat.

Choć fabułę baletu Piotra Czajkowskiego zna chyba każdy, zanim wybierzecie się z dzieckiem na widowisko, warto mu pokrótce przybliżyć historię opowiedzianą na jego motywach przez Charlotte Gastault. Opowiedzianą nie tyle słowami, ile obrazami.

Książę pochodzący z krainy jezior i lasów marzy o prawdziwej miłości, a jego rodzice o jego rychłym ożenku. Pewna zaś księżniczka – Odetta – została tymczasem zamieniona przez czarnoksiężnika w łabędzia. Gdy się spotykają, zaczyna rodzić się uczucie. Tylko tyle i aż tyle. Historia tej miłości porwała i porwie jeszcze niejednego. Tymczasem jednak, dzięki Gastault, zyskała ona nowe, cudowne życie. I specjalnie z myślą o młodym czytelniku – zmieniono jej zakończenie.

Publikacja ta jest arcypiękna, wycyzelowana, stworzona z nieprawdopodobną dbałością o szczegóły i pomysłowością. Każdego chwyci ona  za serce i każdy, kto ją zobaczy, będzie chciał być w jej posiadaniu.


Ażurowe, imitujące koronkę, wycinankowe, witrażykowe ilustracje są delikatne, wykonane kunsztownie, widać po nich benedyktyńską pracę włożoną w każdą kolejną stronicę, która jest niczym innym, jak małym dziełem sztuki. Nie wiem czy mam w swojej biblioteczce piękniejszą książkę i nie sądzę, bym kiedykolwiek miała mieć. To absolutny numer 1. 

Przy przewracaniu każdej kolejne strony ma się wrażenie, jakoby bohaterowie ożywali – rośliny, postaci – wszystko wprawione zostaje w ruch za sprawą delikatnych drgań powietrza. Publikacja niesłychanie pobudza wyobraźnię, cieszy oko i – mimo dość jednolitej kolorystyki – skrzy się w słońcu i wprowadza atmosferę tajemniczości oraz magii północy, tak istotną dla fabuły.  

Czysta finezja i artyzm. 











poniedziałek, 6 marca 2017

Pop-up powraca! [Kto się kryje w lesie? i Kto się kryje w wodzie?]



Kto się kryje w lesie? i Kto się kryje w wodzie? to dwie książeczki typu pop-up wydawnictwa Mamania, które swoją trójwymiarowością zachwycą niejedno dziecko i tak samo wielu rodziców.

Są to tak naprawdę kilkustronicowe publikacje, po których otwarciu jesteśmy „atakowani” przez kolejno wyłaniające się zwierzęta – a to węża, a to sowę, a to krokodyla, hipopotama czy też niedźwiedzia. Obie prowadzą do zaskakujących finałów, pokazując, że tak naprawdę strach ma wielkie oczy, a to co skrywają morskie głębiny czy zielone lasy, to tak naprawdę przestrzeń bezpieczna i znana, niesłusznie czasem demonizowana.


Moim faworytem jest las – jednak przez celowy wybór ciemnej tonacji, mającej oddać mrok prezentowanej przestrzeni, rodzice pewnie częściej wybierać będą wodę – jako tę bardziej oswojoną i jasną strefę, w której na dziecko nie czyhają żadne niebezpieczeństwa – szczególnie te wyobrażone. Wyobraźnia bowiem, to ten element, do którego obie książeczki odwołują się niezwykle silnie. Utrwalenie wizerunków poznanych zwierząt z całą pewnością przyczyni się do fantazjowania na ich temat, szczególnie w sferze marzeń sennych. Tutaj zaś wolimy ciemnych, kojarzących się dziecku z koszmarami projekcji nie uaktywniać. Warto zatem Kto się kryje w lesie? czytać za dnia, by strachów nie uruchamiać przed bezpośrednim zaśnięciem. A na noc – pozostaje dociekanie Kto się kryje w wodzie?

Kapitalne książeczki, zdecydowanie jednak dla dzieci powyżej 3 roku życia. Maleńkie elementy składające się na całość mogą bowiem zostać z łatwością oderwane i nieopatrznie włożone przez malucha do buzi.


Gorąco polecam!



niedziela, 15 stycznia 2017

W moim sercu - Jo Witek, Christine Roussey


Wydawnictwo Mamania już jakiś czas temu wyspecjalizowało się w wypuszczaniu na rynek książek, które swoją nietuzinkowością zawładną sercem tak dzieci, jak rodziców.

W  moim sercu to kolejna już propozycja przestrzenna, oparta na banalnym zamyśle, dającym jednak imponujący efekt końcowy.

Najprościej rzecz ujmując, jest to książka o uczuciach. O tym, co kryje się w dziecięcym serduszku – bałaganie emocji. Znajdziecie w nim radość, łzy, strach i wiele innych.

Każda kolejna strona prezentuje bogactwo uczuć. Opisuje jak zachowuje się dziewczynka będąca bohaterką książki wtedy, gdy jest radosna i wtedy, gdy jest smutna. Pokazuje jak jej serce jaśnieje, jak się unosi, jak eksploduje złością, jak staje się lekkie.

Każdy ze stanów ma swoją stronę, na której poza tekstem, znajduje się barwna ilustracja, odcieniami i rysunkami oddająca daną sytuację. W  środku każdego obrazka wytłoczone zostało serce – na każdej kolejnej stronie mniejsze. Po zamknięciu książki tworzą one trójwymiarowe, barwne serduszko oddające całą gamę emocji ukrytych i omówionych w tejże.

Publikacja ta pokazuje, jak szerokie spektrum emocji towarzyszy człowiekowi na co dzień, co je powoduje i jakie są ich konsekwencje czy formy manifestacji. Uczy, że mamy prawo do ich przeżywania, że każde kolejne uczucie jest normalne, pożądane i naturalne. Wskazuje, że ludzkie serce pomieści wiele i że warto je dla innych otwierać.
Pięknie wydana, z pomysłem, przesłaniem i w niezwykle atrakcyjnej formie.
w mom


Gorąco polecam!

środa, 4 stycznia 2017

Nelly Rapp i czarownicy z Wittenbergi / Nelly Rapp i białe damy


Nelly Rapp i czarownicy z Wittenbergi to kolejny już tom przygód tytułowej agentki z Upiornej Akademii i jej psa Londyna. Seria wychodzi spod pióra niezwykle utalentowanego i płodnego twórczo szwedzkiego autora literatury dziecięcej Martina Widmarka.

Tym razem przed Nelly i jej towarzyszem kolejna niełatwa sprawa do rozwikłania. Oto miasteczkiem wstrząsają dziwne wydarzenia, które – choć na pozór niepowiązane – sieją ferment i prowokują rodzinne kłótnie. Spadające gwiazdy, zwolnienia lekarskie, nadmiar stresu, dziwni przebierańcy grasujący po mieście w strojach czarowników podczas Halloween i oferujący kupno tajemniczego odkurzacza, sprawiają, że Nelly młoda agentka postanawia bliżej przyjrzeć się sprawie. Podejrzani akwizytorzy zdecydowanie bowiem nie mają na celu sprzedaży, lecz raczej… kradzież. Nic jednak nie ginie. O co więc chodzi? Tego Nelly, otoczona przez coraz bardziej znerwicowanych rodziców będzie musiała się dowiedzieć.



Nelly Rapp i białe damy przenosi nad do pewnego upiornego zamczyska, w którym - jak głosi ulotka reklamowa - mają straszyć duchy. Wyposażona w specjalny sprzęt do ich wykrywania, dziewczynka wyjeżdża wraz z rodzicami, by nie tylko przeżyć przygodę, ale przede wszystkim dowiedzieć się czy duchy jeszcze istnieją - jej była nauczycielka z Upiornej Akademii jest bowiem zaniepokojona ich nagłym zaginięciem.

Na miejscu okazuje się, że pod białą damę ktoś się podszywa, zaś prawdziwy duch cierpi katusze, nie mogąc dostać się do kolejnych części zamku. Zadaniem dziewczynki będzie przywrócenie świetności zamkowi, uratowanie duchów i ocalenie dobrego imienia właściciela. Czy bohaterka podoła zadaniu?


Książki o Nelly dedykowane są dzieciakom, które potrafią już samodzielnie czytać i starają się robić to coraz lepiej – dzięki dużej czcionce, dostosowanych marginesach oraz ilustracjach, które nie rozpraszają, lecz uzupełniają tekst, młody czytelnik nie tylko przeżyje książkową przygodę, ale także podszkoli swoje umiejętności. Świetna propozycja, szczególnie dla tych, którzy lubią tajemnice i nie boją się ich rozwiązywać. Dodatkowym atutem są każdorazowe przedstawienie na początku książki najistotniejszych bohaterów oraz króciutkie przypomnienie tego, kim właściwie jest upiorny agent. Dzięki temu zabiegowi dziecko nie musi sięgać po pierwszy tom serii, lecz zupełnie dowolny - przy wyborze kierować można się upodobaniami i frapującą tematyką.

Ja bawiłam się wybornie, Wasze dzieciaki również będą, gwarantuję.


piątek, 23 grudnia 2016

Zły kocurek. Gwiazdka - Nick Bruel



Zły Kocurek. Gwiazdka to kolejna po Szkole, wujku Muńku, Dziecku, Kąpieli, Stu latach i in. opowieść Nicka Bruela o przygodach tytułowego zwierzaka.

Każdy właściciel kota wie,  że Boże Narodzenie to ich wymarzony czas – feeria barw, światełek, kabli, drzewek do obskoczenia, bombek do stłuczenia, kartonów do zaanektowania to jedynie wierzchołek  świątecznej góry lodowej. Na tle zachowań wszystkich przedstawicieli swojego gatunku, Zły Kocurek nie wypada wcale tak źle – zachowuje się wręcz klasycznie i stereotypowo, a każdą z  jego świątecznych akrobacji pokazuje nam autor w  tejże książeczce dla najmłodszych.

Oto właściciel naszego kota spostrzega w Boże Narodzenie, że z misternie opakowanych prezentów i stworzonych dekoracji niewiele pozostało. W  ich miejsce znalazły się za to góry poszarpanego papieru, porozrzucane książki, podarte wstążki, potrawy walające się po ziemi, poplątane lampki, zdemolowana szopka i wiele innych nieprzyjemności – słowem, świąteczny Armagedon. Atmosfera Bożego Narodzenia prysła. Jak z tej trudnej sytuacji wybrnie uciekający przed gniewem swego pana Kocurek? O tym przekonacie się, sięgając po książkę.

Polecam. 

sobota, 3 grudnia 2016

Znajdź kropki - Andy Mansfield







Znajdź kropki to jedna z lepszych książek aktywizacyjnych dla dzieci, jakie ostatnio widziałam. Jej koncept jest bajecznie prosty – na każdej stronie wypełnionej kropkami po brzegi, dziecko musi znaleźć tę jedną, odpowiednią, wskazaną przez instrukcję zamieszczoną u góry. By tego dokonać, musi wykonać którąś z aktywności: popchnąć, pociągnąć, podnieść, obrócić, przekręcić, zgiąć, popatrzeć i / lub zajrzeć.

Kapitalna zabawa, także dla dorosłych. Możliwości eksplorowania książeczki jest bez liku – stworzona jest ona w sam raz dla ciekawskich rączek i oczek. Poza możliwością badania i wkładania paluchów w każde możliwe miejsce, dziecko ćwiczy pomysłowość, spostrzegawczość i zdolność kojarzenia faktów oraz wyciągania logicznych wniosków. Czasem bowiem trzeba się nieźle nagimnastykować, by wykonać polecenie.


Niby nic – umiejętnie poskładany papier, a zabawy jest co niemiara! Pomysł Andy’ego Mansfielda to strzał w dziesiątkę, zapewniający wypełnione rozrywką i bezbolesnym główkowaniem popołudnia.
Największa niespodzianka czeka na tych najwytrwalszych na samym końcu książeczki – jest do czego dążyć!

Ja jestem pod wrażeniem – urzeka mnie prostota pomysłu, który jest wręcz genialny oraz staranność wydania – jest kolorowo, jest edukacyjnie, jest wspaniale.
Polecam!





piątek, 19 sierpnia 2016

Oto jest ogród - Hector Dexet


Oto jest ogród to kartonowa książeczka dla maluchów (0-2), dzięki której poznają oni (i będą mogli także wielokrotnie zbadać własnoręcznie) największe sekrety ogrodów.

Hector Dexet stworzył książkę idealną dla małych rączek, która już od pierwszej stronicy zaprasza do zwiedzania i eksplorowania prezentowanych miejsc. Każda strona posiada ukrytą zapowiedź kolejnej, a to wszystko dzięki otworom umieszczonym w różnych miejscach, które maluszek może odnajdywać. To, co przez nie widać, stanowi element składowy dwu obrazków. Tym oto sposobem „oko” drzewa, jest jednocześnie okiem sowy, a z kolorowych listków wyłaniają się równie barwne robaczki.

Mały czytelnik (a może nawet – ogrodowy wojerysta) dowie się, co w wolnych chwilach robi gąsienica, jakim przemianom jest poddawana; kto zamieszkuje soczyste jabłuszka; co się dzieje z pozostawianymi przez ludźmi w trawie okruszkami; jakie pułapki czyhają pomiędzy kwiatami i wreszcie jak ogrodowe zwierzątka radzą sobie ze zmienną pogodą.

Publikacja jest oszczędna w kolory – ma raczej charakter książki kontrastowej, dominują w niej biel, zieleń, żółć i czerwień, z  domieszką brązu i błękitu. Kreska jest prosta.

Wszystko po to, by zaspokoić małe, ciekawe świata oczka i paluszki, które dowolnie mogą przewracać kolejne kartki i badać następujące po sobie strony.

Drodzy rodzice, zabierzcie swoje pociechy do tego fikcyjnego ogródka i zapoznajcie je z tą wydawniczą propozycją. Będziecie zadowoleni!

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Akademia Pennyroyal – M.A. Larson



Zaczęło się naiwnie. Oto samotna dziewczyna, która na dodatek straciła pamięć, błąka się po lesie i zaatakowana zostaje przez wiedźmę, z  której to opresji ratuje ją najbardziej pożądany (choć biedulka o tym nie wie) książę w okolicy, które to wydarzenie stanowi dodatkowy ukłon w stronę klasyki baśni. Razem udają się do Akademii Pennyroyal, szkolącej przyszłe księżniczki i rycerzy. Tam też na jaw wychodzi, że Evie (jak nazywają ją nowi znajomi) wychowana została przez smoki, stąd nie posiada żadnej wiedzy o swoim pochodzeniu.

W szkole dziewczyna odkrywa zupełnie dla siebie nowy świat ludzi – poznaje legendarne już życiorysy księżniczek (z Kopciuszkiem i Aurorą na czele), zdobywa umiejętności walki, ale co dla niej najważniejsze – zaprzyjaźnia się z innymi, stając się częścią nowej społeczności. Wzbudza również zazdrość rodowitych księżniczek – szczególnie Malory, niepotrafiącej znieść coraz bliższej relacji Evie i Remingtona. Dziewczyna chciała mieć chłopaka na wyłączność, gdy tymczasem on, oczarowany niewinną bohaterką, którą uratował z opresji, zupełnie nie zwraca na nią uwagi.

M.A. Larson stworzył wciągającą baśniową opowieść, łączącą w sobie elementy powieści inicjacyjnej, przygodowej i magicznej. Uniwersum smoków, wiedźm, wysoko urodzonych księżniczek, rycerzy, królewiczów, wróżek, trolli i innych, doskonale znanych i utrwalonych elementów świata przedstawionego stanowi prawdziwie przyjemną mieszkankę. Choć początkowo wydaje się, że lektura ta to kolejne magiczne czytadło dla nastolatek, szybko okazuje się, że także dorośli – podskórnie tęskniący do opisywanego świata – odnajdą się w niej doskonale.

Która z Was bowiem, drogie Czytelniczki, nigdy nie marzyła o byciu księżniczką? Której dzieciństwo nie jest naznaczone tym pragnieniem? A który Czytelnik nigdy, przenigdy nie wyobrażał sobie siebie jako walecznego księcia czy rycerza? Kto nie chciał stanąć w szranki z niepokonanym dotąd smokiem, kto nie marzył o zwycięstwie nad podłą wiedźmą?

Dzięki Larsonowi możecie choć na chwilę powrócić do świata swoich wyobrażeń i wraz z bohaterami szkolić się na prawdziwych mistrzów w  swoim fachu. Autor utkał świat, w którym zwyciężają tradycyjne wartości, a odwieczna psychomachia trwa niezliczoną ilość lat. To przestrzeń, w której dosyć jasno wytyczone zostały granicy dobra i zła – uczy ona zatem wrażliwości, wdzięczności, odwagi i szacunku. Pokazuje jak łatwo ocenić kogoś na podstawie jego pochodzenia i jak prędko można się pomylić.

Świetna to lektura, przenosząca w coraz częściej zapomniane już światy, tak często eksplorowane w  latach prawdziwej świetności baśni i Harry’ego Pottera. Czyta się w mgnieniu oka, stronice same przeskakują między palcami, a powrót do świata inspirowanego twórczością Grimmów i Perraulta jest czystą przyjemnością i hołdem złożonym temu, co powoli staje się zapomniane i wyparte przez nowoczesność.

Polecam!