Wiosna i nadchodzące po niej
lato, to doskonały czas, by zadbać o swoją urodę: ciało, włosy, skórę i formę.
Z pomocą przychodzi nam
sama natura, której odpowiednio skomponowane owoce mogą sprawić, że nasza skóra
nabierze blasku, a paznokcie będą zdrowe bez konieczności stosowania
chemicznych wzmacniaczy.
Émilie Hébert udowadnia, że to co
jemy, może odnowić nasze ciała i sprawić, że nie tylko poczujemy się młodziej,
ale także zaczniemy korzystniej wyglądać.
Autorka nie zachęca do przejścia
na drakońską dietę, lecz proponuje przyjąć taki styl życia, który może sprawić,
że zyskamy skórę marzeń i na zawsze pożegnamy się z niedoskonałościami – przebarwieniami,
zmatowieniem, łojotokiem, trądzikiem i innymi mało estetycznymi niespodziankami
pojawiającymi się na naszych twarzach przy nieodpowiedniej pielęgnacji.
Książka składa się z dwu
właściwych części. Pierwsza z nich zawiera rady dotyczące tego co zrobić,
by dzięki zdrowemu żywieniu skóra odzyskała dobry wygląd; druga zaś to zestaw
trzydziestu przepisów podzielonych według pór roku i dostępności składników, a
także typów problemów skórnych, jakie u nas występują. Wszystkie są apetyczne, sensowne
i co najważniejsze – zdrowe. Taka zmiana sposobu żywienia to czysta
przyjemność.
Od tej pory mówimy zatem głośne „tak”
białku roślinnemu, makom i płatkom bezglutenowym, superżywności i skiełkowanym
nasionom. To dzięki nim poczujemy się lekko i zdrowo.
Polecam – ładne wydanie, dobre
przepisy i rozsądna cena. To książka będąca inwestycją w siebie.
Tego, że prawidłowe odżywianie ma
niebagatelny wpływ na nasze zdrowie, kondycję, wygląd i samopoczucie nikt nie
kwestionuje. Więcej – coraz częściej decydujemy się na różne diety i ćwiczenia,
by przywrócić swojemu ciału pełnię sił, mając świadomość tego jak zatruwani jesteśmy
przez.
Czy zastanawiamy się jednak jak wiele zależy nie od ilości zjadanych kalorii,
lecz od równowagi zasadowo-kwasowej?
Beata Sokołowska, twórczyni
polskiego terminu ‘alkaliczny’, sama borykała się z wieloma niedomaganiami ze
strony organizmu. Poszukując ratunku, zafascynowała się właśnie odczynnikiem pH
i jego wpływem zarówno na samopoczucie, jak i zdolności regeneracyjne człowieka.
Swoim wieloletnim doświadczeniem dzieli się z czytelnikami, pokazując jak
ogromne znaczenie na harmonijny rozwój ma to, co wkładamy do garnka, a
następnie do buzi. Przekonuje, by co najmniej raz do roku przejść całkowity
detoks, mogący zdziałać cuda, przypominający wymianę oleju w samochodzie.
Jej rozważania są spójne i
całościowe – obejmują zarówno proces przygotowania do alkalicznego stylu życia,
jak i wykaz produktów o wysokim odczynniku zasadowym i kwasowym, propozycje
łączenia produktów, pomysły na dania i wreszcie relacje osób, które również zdecydowały
się na prowadzenie stylu życia w zgodzie z głosem organizmu. Łączy
je wiele: lepsza kondycja, znacznie polepszenie stanu zdrowia, młodszy wygląd,
rewelacyjne samopoczucie, mnóstwo energii i zapału.
Czytając ich relacje, aż chce się
podobnie zmienić życie. Dla wielu będzie to proste, odczyn zasadowy mają bowiem
głównie warzywa. Dla mnie – decyzja o takim stylu życia będzie trudna, bez
względu na to, jak wielkie korzyści z niego płyną. Jestem mięsożerna do
potęgi i uzależniona od herbaty, a wiem, że właśnie mięsa najbardziej
zakwaszają organizm, a herbata wypłukuje organizm ze wszystkim dobroczynnych
składników. Stąd zmęczenie, stres, rozdrażnienie, wybuchowość, nerwobóle i
wiele, wiele innych.
Nie mogę powiedzieć, że ta książka dała mi kopniaka do zmiany sposobu odżywania
się – bo znam swoje ograniczenia i chcenia – z całą pewnością jednak
zmusiła do zastanowienia i powolnego wprowadzania innowacji. Więcej zielonego,
sezonowego, mniej tłustego. Latem – nie ma problemu. Co będzie zimą, dopiero
się okaże.
Jeśli zatem narzekacie na słabą
kondycję organizmu, męczą Was nawracające dolegliwości i infekcje, ciało nie
domaga, stan skóry jest dramatyczny, a Wy chodzicie rozdrażnieni, zestresowani
i pozbawieni energii – zachęcam do zapoznania się z możliwościami jakie niesie
alkaliczny styl życia. Na pewno warto spróbować, a jeśli efekty będą
zadowalające: walczyć i być wytrwałym.
Współczesny świat toczy coraz
więcej chorób. I, mimo że medycyna posuwa się do przodu, wciąż są przypadłości,
na które nie ma ona lekarstwa, albo które mimo szybkiej lekarskiej interwencji
mają skłonność do nawrotów.
Przyczyn może być wiele:
zanieczyszczone środowisko, złe odżywanie, geny, wirusy, stres. Czy zdajemy
sobie jednak sprawę z coraz mocniej nagłaśnianego powiązania chorób organizmu z
chorobami duszy i psychiki? O chorobach psychosomatycznych słyszał chyba każdy,
nie wszyscy jednak biorą je na poważnie. A przecież psychika i ciało to jeden
organizm, w którym niedomaganie jednej struktury, pociągnie za sobą
zaburzenia w drugiej. Jak inaczej wyjaśnimy wpływ stresu/lęku na rozwój
wielu chorób? Albo jak wyjaśnić wpływ choroby ciała na częstsze występowanie
depresji?
Choć nie zdajemy sobie z tego
sprawy, także kondycja duchowa wpływa na stan naszego organizmu. A tę,
niestety, coraz bardziej i częściej się zaniedbuje.
Jak możemy zostać uzdrowieni. Uwolnienie drogą do uzdrowienia, to książka
Christopha Haselbartha i dr. Petera Riechtera napisana w oparciu o doświadczenia
grupy chrześcijańskiej lekarzy, podejmująca wciąż kontrowersyjnych powiązań
zdrowia fizycznego i duchowego. Nie jest ona publikacją opartą jedynie na
chrześcijańskiej teologii, ale też na medycynie i konkretnych przypadkach
chorobowych oraz ich późniejszej terapii, co z góry wyklucza wszystkie
ewentualne zarzuty mogące być jej stawiane.
Autorom książki bardzo zależy, by
była ona odczytywana należycie i stanowiła źródło pomocy oraz wsparcia. Pożytek
przyniesie ona jednak dopiero wtedy, gdy zastosujemy się do kilku oczywistych
zadań ujętych przez twórców we wstępie.
O co jednak chodzi? Życie
człowieka często zdominowane jest przez utrwalone postawy powodujące różne
dolegliwości. W książce tej, autorzy (na podstawie wieloletnich badań)
zapisali jakie, powodują konkretne konsekwencje zdrowotne i co zrobić,
by się ich pozbyć. Choć dla wielu może brzmieć to nieprawdopodobnie, wystarczy
odrobina wiary, by doświadczyć prawdziwej mocy tych działań. O części mogę
opowiedzieć z własnego doświadczenia sprzed kilku lat (depresja, lęki i
in.).
Autorzy gorąco zachęcają do
porzucenia takich życiowych postaw jak gniew, chowanie urazy, lęk, brak
samoakceptacji, samooskarżanie się, skłonność do agresji, stres, twardość serca
i wiele, wiele innych.
Twórcy książki problemy poruszają całościowo, choć syntetycznie: nazywają
chorobę, podają jej możliwe duchowe i psychiczne przyczyny, zarysowują przyczyny
medyczne, a następnie projektują terapię: duchową i medyczną. Częstokroć
wystarczy jedynie pierwsza z nich,
by zauważyć całkowite cofnięcie się choroby, wymaga to jednak wielkiego
zaufania Bogu i odkrycia blokad na nas ciążących.
Brzmi jak magia? A nie powinno.
To przykłady współczesnych uwolnień prowadzących do uzdrowień. Takie rzeczy
dzieją się codziennie, na całym świecie. Nie każdy jednak ma świadomość takich możliwości.
Koszty są żadne, a efekty powalające: pełnia zdrowia, dobre samopoczucie,
pokój, szczęście.
Jeśli zatem macie w sobie
dość wiary – polecam. Działa. Macie moje słowo i słowo osób, których świadectwa
umieszczone zostały na końcu jako przykład skuteczności tej duchowej terapii.
Jakaż to apetyczna książka! Zjadłabym z niej dosłownie
wszystko, fotografie potraw aż do mnie krzyczą, nawołują, żeby je natychmiast
zrobić, a co najlepsze – wszystko jest zdrowe, nietuczące, domowe i wyglądające obłędnie! Są pomysły na śniadania, na ryby, na mięso, na grilla, na desery,
na domowe fast foody, na superproste dania i na te nieco trudniejsze w wykonaniu.
Są wreszcie pomysły na to jak wykorzystać wszystko to, co nam zostaje, tak aby
nie musieć wyrzucać resztek albo po raz kolejny nie robić potrawki o
niezidentyfikowanych składnikach i konsystencji.
Co dobrego proponuje łasuchom Katarzyna Bosacka?
Jest domowa pizza, są dietetyczne frytki, jest chałwa, zdrowe batony, domowe
krówki, napoje izotoniczne wyrobu rąk własnych, superowsainaka, grzanki z serem pleśniowym i gruszką,
masło klarowane, pasztet św. Katarzyny, łosoś z mulami, mleko kokosowe, cukinia
z kozim serem, majonez domowy, gulasz z dzika, domowa musztarda,
ćwikła, lane kluski, omlet z białek, smażone banany – czysta rozkosz,
naprawdę.
Jeśli chcecie zatem wciąż jeść pysznie, ale za to zdrowiej, bardziej
kolorowo, wiedząc, co wkładacie do garnka, a nie tylko podejrzliwe przyglądając
się składnikom – to książka dla Was.
Przepisy w większości nie są
czasochłonne, a satysfakcja płynąca z przygotowania posiłku czy też
domowego keczupu jest bezsenna!
Żyjemy w
świecie wszechobecnej chemii, utwardzaczy, ulepszaczy, sztucznych zagęszczaczy,
narażamy na szwank nasze zdrowie, jedząc co popadnie, a uniknąć tego można bardzo łatwo – wystarczy
trochę czasu, dużo chęci i pragnienie zdrowego życia oraz pełni smaków
wybuchających na podniebieniu. Przygotowując własne dodatki od podstaw
poznacie pełnię smaku, a nie znaną dotąd jałowość. Gwarantuję, że warto – sama zamieniam
się w swojskiego kucharza J
Czysta poezja, czysta synestezja, moje zmysły wariują! I
Wasze zrobią to samo – sezon grillowy się zaczął, warto zatem zaskoczyć
bliskich nietuzinkowym pomysłem i połączeniem, których tutaj nie brakuje.
Tytuł: Walcz z rakiem! Autor: dr Andrea Flemmer Wydawnictwo: Esprit ISBN: 978-83-64647-02-4 Cena: 29,90zł Ilość stron: 248
Mimo że zachorowalność na raka
rokrocznie wzrasta, możliwości jego całkowitego wyleczenia staja się coraz
bardziej realne. Nie od dziś słychać zapewnienia, że „rak to nie wyrok”,
napływające przede wszystkim z mediów, starających się zachęcać nie tylko do
profilaktyki, ale też odpowiedniego stylu życia już po usłyszeniu diagnozy.
Dla wielu pomocą obok medycyny konwencjonalnej,
wsparcia bliskich oraz psychologów, a także modlitwy stają się zbierane co
jakiś czas w różnych publikacjach zalecenia dotyczące diety, mającej skutecznie
przeciwdziałać chorobie lub pomagające ją zwalczać.
Podobny charakter ma publikacja
dr Andrei Flemmer, znanej biolożki i dietetyczki, zwracającej szczególną uwagę
na zdolności organizmu do samodzielnej obrony przed chorobami nowotworowymi,
które należy wspomagać poprzez stosowanie odpowiedniej diety, aktywność
fizyczną oraz przyjmowanie naturalnych specyfików (niestety w Polsce wcale nie
tak łatwo dostępnych).
W momencie, gdy chemioterapia
leczy nas, jednocześnie wyniszczając nasz organizm, możemy (za zgodą i wiedzą
lekarza) wspomagać go poprzez przyjmowanie naturalnych produktów spożywczych, będących
wielkim wsparciem nie tylko w walce z rakiem, ale też wspomożycielem w kuracji
przeciwnowotworowej, do stosowania przed pojawieniem się niepokojących objawów.
W publikacji tej odnajdziemy
podstawowe informacje na temat raka – trójstopniowy model jego powstawania,
wpływ hormonów i wolnych rodników, tempo rozwijania się raka, czynniki mogące
go wywołać, wpływ sposobu odżywiania na zachorowalność, typy nowotworów, którym
możemy zapobiec za pomocą zdrowej diety.
Obok wiedzy ściśle naukowej,
znajduje się w niej także spis substancji przeciwrakowych, występujących w
produktach spożywczych – autorka wyjaśnia, co chroni przed rakiem i w jaki
sposób.Na kartach tej publikacji
znajdziecie takie naturalne bronie, jak żeń-szeń brazylijski, koci pazur,
kataranrus rózowy, smoczą krew, herbatę papacho, ostryż długi, shittake i in.
Brzmi egzotycznie? Miałam podobne
wrażenia podczas lektury – obce brzmienie od razu budzi we mnie wątpliwości, powoduje
obawy o cenę i wiele innych pytań, na które niestety nie znalazłam odpowiedzi.
Książka ta to jednak nie tylko
poradnik i wykaz produktów, po które warto sięgać przy konkretnym rodzaju
nowotworu, ale też liczne przepisy oraz sugestie terapii wspomagających leczenie,
a także lista środków zapobiegających działaniom ubocznym leczenia, takim jak
mdłości, obciążona wątroba, zaburzenia depresyjne, zaburzenia snu, zakrzepica
żył głębokich i in.
Flemmer postarała się, by jej książka mimo stosunkowo niewielkiej objętości, była kompleksowym źródłem wiedzy
o naturalnych metodach walki z rakiem.
Niestety, mam wrażenie, że nie do
końca sprawdzi się ona w polskich realiach – wydaje mi się, że niewielu
zdecyduje się na kurację smoczą krwią, choćby nie wiadomo jak była ona
przekonująca. Być może jednak się mylę.
Jeśli jesteście zainteresowani,
próbowaliście już wszystkiego i powoli tracicie nadzieję – sięgnijcie! Może to właśnie
ta książka zawiera poradę, której tak pilnie potrzebujecie.
Tytuł: Dziewczę z sadu Autor: Lucy Maud Montgomery Wydawnictwo: Egmont ISBN: 978-83-237-7047-3 Ilość stron: 192
Wspaniale jest wrócić do lat swojego dzieciństwa i wczesnego dorastania, do
tych książek, z którymi spędzało się długie popołudnia, jeszcze raz spotkać
bohaterki, których dylematy kiedyś – choć były często odległe – powodowały szybsze
uderzenia serca i pobudzały wyobraźnię. Taką retrospektywną podróż umożliwia seria
Romantyczna Wydawnictwa Egmont, w
skład której wchodzą wznowienia klasycznych powieści, w których z wypiekami na
twarzy zaczytywały się dawne nastolatki, a także i dziś robią to ich kolejne
pokolenia.
To za jej sprawą nowe życie otrzymują postaci Lucy Maud
Montgomery, Eleonor H. Porter czy Frances Hodgson Burnett, w które tchnięta
została świeżość.
Polyanna, Sara czy Kilmeny to bohaterki wspaniałych historii, od dawna
zasługujące na piękną oprawę, którą teraz otrzymały: cudowne, romantyczne,
poręczne wydania klasycznych opowieści kuszą ze sklepowych półek, dla jednych
dopiero otwierając drzwi do swoich cudownych światów, innych zapraszając
ponownie, gwarantując powrót do czasów niewinnych i sielskich, niczym
nieskażonych.
Gdy po latach wracam do książek Montgomery, zaskakują mnie
one słodką naiwnością, którą cechuje się większość bohaterek tej poczytnej
pisarki. I wcale nie jest to wada – czytając o tak rozkosznie prostodusznych dziewczynach,
serce się raduje, ma się wrażenie przebywania w innej, lepszej rzeczywistości,
do której nie ma dostępu zepsucie i gburowatość.
Kto z Was nigdy nie poznał sekretnej, niemej Kilmeny – teraz
ma doskonały pretekst by to nadrobić. Dziewczyna ta od zawsze osnuta była
mgiełką tajemniczości. Widziało ją niewielu, rozmawiali o niej wszyscy. Jej
historia tak silnie zawładnęła wyobraźnią mieszkańców Wyspy Księcia Edwarda, że
nigdy nie zdołała jej opuścić, urastając wręcz do rangi legendy. Przestano
jednak mówić o niej oficjalnie, do czasu, gdy w lokalnej społeczności nie
pojawił się nowy nauczyciel – świeżo upieczony absolwent college’u z ambicjami,
który w ramach zastępstwa miał prowadzić szkółkę w Charlottetown. Zrządzeniem
losu przypadkiem natyka się on na niemą piękność, zdolną porozumiewać się
najpełniej za pomocą muzyki, którą sama komponuje. Skrzypaczka i nauczyciel
szybko stają się bratnimi duszami, mając jednak świadomość, że na drodze do ich
szczęścia stoi nie tylko uchodząca za zdziwaczałą i nad wyraz surową rodzina
dziewczyny, ale też choroba, która każe się bohaterce uważać za
niepełnowartościową kandydatkę na żonę.
Eric, na przekór nieprzychylnym spojrzeniom mieszkańców i
uporowi samej Kilmeny, będzie robił wszystko, by zdobyć jej rękę.
Choć Dziewczę z sadu
to nad wyraz tkliwa i romantyczna historia, opowiedziana jest ona z perspektywy
młodego mężczyzny, który zakochany widzi świat zupełnie inaczej niż dotychczas.
Jeśli ktoś z Was myśli, że mężczyznom daleko do romantycznych
uniesień i czułych słów (nawet tych niewypowiedzianych), znak, że nie
czytaliście Montgomery.
Serdecznie polecam tę wdzięczną opowieść, która choć naiwna
i mocno okrojona w końcówce, wciąż niezmiennie zachwyca swoją delikatnością.
Tytuł: Moje pory roku Autor: Laura Izabela Jurga Wydawnictwo: Esprit ISBN: 9788363621896 Ilość stron: 244 Cena: 29,90 zł
Moje pory roku Laury Izabeli Jurgi, to opowieść o dzieciństwie,
dorastaniu i dorosłym życiu kobiety, która udowodniła sobie i innym, że
niepełnosprawność wcale nie wyklucza możliwości zdobycia wyższego
wykształcenia, dobrze płatnej pracy, grona przyjaciół, a przede wszystkim –
spełniania marzeń i dbania o samorozwój.Ciężko nazwać tę książkę powieścią, autobiografią czy pamiętnikiem. To
syntetyczne świadectwo życia osoby świadomej swojej wartości, osoby która
udowodniła, że potrafi się o siebie zatroszczyć i żyć, zapominając o tym, co
różni ją od innych, bo to tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia.
Jurga urodziła się z czterokończynowym niedowładem, który nastąpił w wyniku
dziecięcego porażenia mózgowego. Od najmłodszych lat wymagała ona
specjalistycznej opieki i rehabilitacji. Jej rodzina, musiała znaleźć złoty
środek między jak najbardziej fachową opieką, a czułością i miłością, które
nierzadko nie pozwalały na pewne działania niezbędne w leczeniu.
Osoby z niepełnosprawnością dziś
mają znacznie lepsze warunki do szukania pomocy niż jeszcze kilkadziesiąt czy
nawet kilkanaście lat temu. Wówczas pewne fachowe terminy wypowiadane przez
lekarzy brzmiały jak obce słowa, a wiedza o tym, co się pod nimi kryje nie była
dana każdemu. Dzisiaj: Internet, szeroki dostęp do fachowej literatury
gwarantują szybką możliwość dowiedzenia się wszystkiego o wszystkim. Kiedyś tak
nie było.
I takie czasy pamięta autorka książki, która wraz ze swoją rodziną, sama
musiała zawalczyć o siebie w czasach dla rozwoju trudnych. Będąc świadomą
swoich niedoskonałości i ułomności ciała, od początku czerpała z życia to, co
najlepsze, zawstydzając niejedną osobę, która ma możliwości, a zupełnie ich nie
wykorzystuje. Bo zastanówcie się ile znacie pełnosprawnych osób, którym brakuje
odwagi, by wyruszyć za granicę i poznawać świat; którym brakuje odwagi, by
rozpocząć pracę w zawodzie, o którym nie mają zielonego pojęcia; którzy nie potrafią
postawić wszystkiego na jedną kartę, by spełnić swe marzenia; którzy chowają w
sercu urazy, bo brakuje im głębokiej wiary w sens wszystkich spotykających nas
doświadczeń, nawet tych najbardziej bolesnych?
Życie Jurgi zawstydzi niejedną
zdrową osobę. Zawstydzi i niejako zmusi do cieszenia się z darów, które każdego
dnia otrzymujemy: zdrowia, rodziny, godnych warunków do życia, dobrej pracy,
bezinteresownych znajomych, wspierających bliskich, pięknej pogody.
Ta książka, miejscami smutna, zmusza do podjęcia dialogu z samym sobą na temat
wykorzystanych i niewykorzystanych szans. Na temat smutku, który się w nas
gnieździ, choć nie ma ku temu najmniejszego powodu. Na temat strachu, który nas
paraliżuje, a nie powinien.
Uczy ona wrażliwości i docenienia tego co mamy, a co wydaje nam się oczywiste i
należne: nóg, które mogą nas zaprowadzić dokąd tylko zechcemy (jeśli zechcemy);
rąk, które umożliwiają nam sięgnięcie po wszystko; oczu, dzięki którym widzimy
cuda tego świata; uszu, pozwalających je słyszeć i ust, pozwalających je wychwalać.
Tym, co może z tej książki zaczerpnąć każdy czytelnik jest pokora. Wobec Boga,
życia, doświadczeń. A także inspiracja – do zmian i wiary w siebie i swoje
możliwości. Na przekór niepowodzeniom, które mają hartować ducha. I jeszcze
jedno – niezmienna wiaraw tkwiące w człowieku dobro, które należy za wszelką
cenę wydobyć.
Tytuł: Żegnaj, pulpecie! Kasia Bosacka cudnie chudnie Autor: Katarzyna
Bosacka Wydawnictwo: Publicat Ilość stron: 128 ISBN: 9788324519514
Książek o odchudzaniu naczytałam się w swoim życiu
niezliczone ilości. Co jedna to mądrzejsza – diety cud, które zapewnią nam
wieczną młodość, wieczną szczupłość, wieczną witalność przejmują władzę nad
światem i umysłami rzeszy kobiet. W większości z nich brakuje jednak krztyny
racjonalności i poważnego podejścia do tematu. Powtarza się za to schemat:
książka ma wabić potencjalnego kupca pięknie brzmiącymi obietnicami i
gwarancjami efektów. I tak: liść sałaty na śniadanie, szklanka wody na obiad,
obierek ziemniaczany na kolację i tak przez dwa miesiące. Później wygłodniały i
wyniszczony organizm bierze się do prawdziwej obżerki, fundując sobie dodatkowe
10 kg. I
tak, zamiast schudnąć – tyjemy; gwarantowanych efektów nie ma, a książka wydaje
się wizualizacją pieniędzy wyrzuconych w błoto.
Znasz to?
Jeśli tak, a wciąż jesteś zdeterminowana, by schudnąć icenisz sobie zdrowe, sycące, bogate w
witaminy, a przy tym – niskokaloryczne jedzenie, zapoznaj się z książką Kasi
Bosackiej, która, chyba jak nikt inny w Polsce, jest ambasadorką zdrowej
żywności, troski o siebie, a ostatnio także – osobą chcącą schudnąć i robiącą w
tym kierunku małe, ale mądre kroki. Pożegnaj się z dietą-cud, która w 5 dni
pozwoli Ci zrzucić 30
kilogramów, po to, by za kolejne 5 oddać Ci Twoje 30
plus dodatkowe 10 za wytrwałość. Nastaw się na prawdziwą walkę z wrogiem, pełną
poświęceń, samodyscypliny, harówki i bardzo powolnych, choć widocznych efektów.
Uzbrój się w cierpliwość, odrzuć marzenia o natychmiastowej zmianie. Nie przytyłaś w tydzień, toteż w tydzień nie schudniesz. Bądź z sobą szczera, weź do
ręki ołówek, zaparz sobie herbaty i umów się na wizytę u Bosackiej – podpowie
Ci jak wziąć się w garść, będzie z Tobą szczera i na pewno oszczędzi Ci złudzeń
i czczych obietnic.
Wszystko to z charakterystycznym dla niej humorem, ciętym
językiem, ironią. Mimo pozornej uszczypliwości, jej rady prawdziwie pobudzą Cię
do działania, zmuszą do wyrzucenia wysokotłuszczowych dań, cukrów i chemii. Jej
wezwanie będzie dla Ciebie inspiracją do wstania z kanapy, uśmiania się nad
wszystkimi dietetycznymi mitami i rozpoczęcia powolnej walki z wrogiem. W
książce tej znajdziesz przykładowe jadłospisy, fakty i mity o wspomagaczach
odchudzania, plusy i minusy każdego typu jedzenia i ogrom motywacji.
Wszystko to wzbogacone zabawnymi, barwnymi ilustracjami, równie mocno
zachęcającymi do walki o wymarzoną sylwetkę i samopoczucie.
Chcesz cudnie schudnąć? To Twoja wielka szansa! Polecam
serdecznie – Bosacka udowadnia, że nad dietą nie trzeba płakać, a można się
uśmiechać i podejść do niej z humorem. Kobiety, bierzcie z niej przykład!
Od kilku lat panuje powszechna moda na odpowiednie odżywianie, zdrowy tryb życia, odchudzanie wszelkimi sposobami – zwłaszcza na wiosnę i w okresie przedwakacyjnym.
W gąszczu poradników odnoszących się do ww. tematów ciężko odnaleźć coś odpowiedniego dla siebie. Trudność ta wynika z ogromu publikacji dostępnych na rynku, których autorzy prześcigają się w pomysłowości i próbie zwrócenia na siebie uwagi czytelnika oraz ze świadomości tego, że wszelkiego rodzaju media wykorzystują nasze zagubienie podsycając niepokój i proponując coraz to nowe diety, mające szybko i skutecznie umożliwić nam pozbycia się kilku(nastu) zbędnych kilogramów – niestety tylko pozornie.
Każdy z nas słyszał o diecie Dukana, diecie 1000 kcal, diecie kopenhaskiej czy drakońskiej diecie głodówkowej.
Fakt, każda z nich przynosi efekty – zastanawialiście się jednak kiedykolwiek jakim kosztem? Czy macie świadomość tego, co tak naprawdę spalamy?
Naprzeciw naszym wątpliwościom wychodzi fizjolog żywienia i kulturysta Tobiasz Wilk. Od lat jest on ekspertem w dziedzinie kształtowania sylwetki i uznanym trenerem personalnym. Swoim doświadczeniem i wiedzą postanowił podzielić się z czytelnikami. Jego głównym celem jest przede wszystkim uświadomienie nam, pragnącym szybko i bez nadmiernego wysiłku schudnąć, że aby tego dokonać wcale nie trzeba narażać organizmu na szkodę.
"Nie chcę wyglądać jak facet!" s.8
Publikacja ta podzielona jest na kilka części.
W pierwszej z nich zostają skonfrontowane wszystkie popularne diety – wymienione zostają ich programy, wady, zalety, przewidywana skuteczność i rzeczywista skuteczność oraz związek z zasadami zdrowego żywienia.
Część druga to próba zebrania wszystkich informacji w całość, mającą pomóc w indywidualnym dobrze diety – takiej, która będzie dla nas skuteczna, łącząca zalety kilku znanych sposobów odżywiania się, a nie wyniszczająca przy tym organizmu.
Wreszcie część trzecia – najbardziej smakowita – to zbiór przepisów na potrawy lekkie, niskokaloryczne, bogate w składniki odżywcze, prezentujące się i smakujące wspaniale(sprawdziłam!) autorstwa Agnieszki Płanety – technologa żywności, zawodniczki bikini fitness, pasjonatki dobrej kuchni i zdrowego stylu życia. Na widok dołączonych do publikacji zdjęć nie zawahacie się zainspirować proponowanymi przepisami – uwierzcie!
Sałatka z serem biały, granatem, pomarańczą
i kuskusem + risotto z cielęciną i suszonymi borowikami
Ryż zapiekany z wiórkami kokosowymi, wanilią i s. malinowym
Jeśli jeszcze Was nie zachęciłam, to posumuję tę książkę jednym zdaniem: Mogę schudnąć. Cała prawda o odchudzaniuto najlepszy poradnik z zakresu dobrego żywienia jaki dane było mi czytać. Autor cały czas dba o interakcję z czytelnikiem – odwołuje się do zdobytej we wcześniejszej lekturze wiedzy i poruszanych zagadnień, zwraca się bezpośrednio do niego, przekonuje o możliwości zrzucenia zbędnych kilogramów przez każdego bez względu na tzw. uwarunkowania genetyczne, dba
o dobre nastawienie i stawia na budowanie wiary
w siebie i chęci do zmian.
Dodatkowy walor książki, to walor estetyczny – publikacja jest niesłychanie staranna, kolorowa. Najważniejsze zdania są wyróżnione, do tekstu dołączone są tabelki, zabawne rysunki, które umilają lekturę. Atutem jest także tabela kaloryczności najczęściej poszukiwanych produktów, zamieszczona na końcu publikacji.
Co tu dużo mówić – rewelacja!
Jeśli nadal szukasz swojej książki na temat zdrowego żywienia i odchudzania, jeśli wciąż nie umiesz odnaleźć się w gąszczu proponowanych przez media diet, jeśli nie wiesz jak ćwiczyć, by efekty były widoczne – ta pozycja jest dla Ciebie.
Za udostępnienie książki serdecznie dziękuję Pani Annie z Wydawnictwa Esprit!
* Wszystkie zdjęcia są ilustracjami zawartości książki:)
A tutaj gratis: autorzy wypowiadający się w Pytaniu na Śniadanie:
Serce, jako jeden z najważniejszych narządów odpowiadających za ludzkie życie, doczekało się wielu naukowych publikacji. Nigdy jednak, żadna z książek nie stała się jego pełną... biografią. Aż do teraz. Za sprawą Thomasa i Stephena Amidonów, polski czytelnik ma niebywałą przyjemność poznać historię organu odpowiedzialnego za nasze istnienie, jaka rysowała się od czasów starożytnych aż po dzień dzisiejszy.
Genialna maszyna, to książka, która może odpychać – może, bowiem wielu z potencjalnych odbiorców uzna ją za naukową pracę poświęconą tylko i wyłącznie medycznemu spojrzeniu na ten narząd. Pora rozwiać wszelkie wątpliwości i przełamać bariery. Publikacja ta bowiem, to żaden podręcznik, żaden nudny wykład czy zbiór wiadomości, które interesujące wydawać się mogą jedynie przyszłym lub obecnym kardiologom, lubującym się w tej tematyce. Genialna maszyna, to napisana rewelacyjnym, żywym językiem, niesłychanie lekkim piórem wciągająca opowieść o maszynie wprawiającej nas w ruch i towarzyszącej nam aż do chwili śmierci. To „literackie dziecko” braci Amidonów jest nie tylko kopalnią wiedzy na temat tego niezbędnego narządu, lecz także nieopisaną przygodą, która wciąga bardziej niż niejedna dobra powieść.
Publikacja podzielona jest na kilka rozdziałów – każdy rozpoczyna się krótką zbeletryzowaną opowieścią o jakimś ważnym wydarzeniu danej epoki, będącą wprowadzeniem do następującego po niej wywodu o charakterze popularnonaukowym.
Nie ma takiego fragmentu w tej książce, który powodowałby znużenie czy zmęczenie tematyką. Nie ma elementów, które byłyby niezrozumiałe czy zniechęcające. Publikację tę czyta się z zapartym tchem, śledząc kolejne losy serca, niczym losy wielkiej gwiazdy. Ciekawym doświadczeniem jest poznawanie stanu wiedzy na jego temat sprzed kilkuset lat, z dzisiejszą świadomością odkryć w dziedzinie medycyny, która rozwija się w niewyobrażalnym tempie.
Autorzy to niezrównani mistrzowie zgrabnie operujący dramaturgią i emocjami, wykorzystujący wszelkie możliwości, by wzbudzić w czytelniku zainteresowanie.
Wiele opisów jest tak sugestywnych, że co delikatniejsze osoby mogą poczuć dreszcze przy czytaniu relacji z dotykania otwartego serca u człowieka, który na skutek wypadku chodził z otwartą klatką piersiową.
Publikacja ta to nie tylko naukowe spojrzenie na serce, lecz także osadzenie go w kulturze. Przedstawiony został w niej rozwój wiedzy na temat tego narządu, jego znaczenie w relacjach międzyludzkich, jego rozumienie zarówno medyczne, jak i społeczne. To nie tylko opowieść o bijącej maszynie, lecz również historia znaku ♥ i jego wpływu na kulturę masową.
Książka, którą każdy powinien przeczytać. Najlepsza biografia, jaką w ostatnim czasie czytałam i zdecydowanie najlepsza książka o tematyce około medycznej jaką dane było mi mieć w ręku. Tytuł prowokujący, trochę przewrotny, ale czym innym jest serce jeśli nie wybitną „postacią”, które losy zostały w tej książce w sposób tak dokładny opisane?
Wielkimi krokami zbliża się wiosna, a wraz z nią nieubłagane zrzucenie grubych swetrów i puchowych kurtek. W takiej chwili większość z nas zaczyna się gorączkowo zastanawiać jak pozbyć się zbędnego tłuszczyku zgromadzonego podczas zimowych wieczorów. Tym bardziej, że na horyzoncie coraz wyraźniej malują się wakacje i perspektywa ubierania krótkich spódniczek i bikini.
Urszula Lemańska z myślą o swoich czytelniczkach, postanowiła podzielić się tajemnicą młodości i zgrabnej sylwetki. W swojej książce Kuchnia - laboratorium zdrowia i urody przekazuje wartościowe informacje na temat tego, jak zachować równowagę organizmu oraz zawsze być w dobrej kondycji – i duchowej, i fizycznej, i psychicznej. W momencie silnie oddziałującego na wielu ludzi przesilenia wiosennego lekcje te są niesłychanie przydatne. Autorka udziela odpowiedzi na wiele pytań o źródło pięknego wyglądu.
Kuchnia, staje się tutaj nie tylko miejscem codziennego przygotowywania posiłków, lecz prawdziwym tytułowym laboratorium zdrowia i urody. Każdego dnia tworzymy w niej codzienne posiłki, które stają się prawdziwymi eliksirami. I jak to z magią bywa – mogą one być albo dobre, albo złe. Mogą być źródłem wielu witamin i składników pozytywnie wpływających na organizm, ale także źródłem czynników szkodliwych, których jedynym zadaniem jest wzbogacanie naszego ciała o dodatkowe kilogramy.
Choć przeciętny człowiek kilkakrotnie w ciągu roku podejmuje decyzję o diecie, mało kto wie jak się prawidłowo do niej zabrać. Dzięki tej książce, nawet najbardziej oporni czytelnicy będą w stanie przyswoić sobie podstawowe informacje o zdrowym odżywianiu. Dzięki zbilansowanej diecie, na zawsze będziemy mogli porzucić myślenie o kaloriach. Zmieni się nasz wygląd, sylwetka, ale przede wszystkim – myślenie i samopoczucie. To co w swoje ciało włożymy, będzie z niego promieniowało. Dlatego tak ważne jest, by unikać chemicznie przetworzonych produktów, a żywić się przede wszystkim tym, co naturalne. Oprócz przepisów na zdrowe posiłki, czytelnik znajdzie tutaj również pomysły na maseczki oraz informacje z serii „czy wiesz, że…”. By osiągnąć pełnię sukcesu, o ciało należy dbać bowiem zarówno od wewnątrz jak i od zewnątrz.
Jeśli marzysz o tym, by już nigdy nie musieć martwić się o wagę – ta książka jest dla Ciebie. Dzięki niej, bez konieczności katowania się kuracjami odchudzającymi, dopasujesz do siebie zbilansowaną dietę, która pomoże Ci utrzymać linię, a także stawić czoło wielu życiowym sytuacjom. Nie czekaj na lato! Zadbaj o siebie już dziś.
Michael Pollan zasłynął jako twórca książek o tematyce kulinarno- żywieniowej. Jego dzieła „ W obronie jedzenia” oraz „The Omnivore’s Dilemma” zostały uhonorowane James Beard Award, nazywaną „Kulinarnym Oscarem”. Swoją przygodę z pisarstwem na temat sztuki jedzenia rozpoczął 25 lat temu i od tamtej pory, jego ksiązki niezmiennie nie schodzą z list bestsellerów.
Bardzo cenię sobie poradniki konkretne. I ten właśnie taki jest. Jeśli ktoś szuka szczegółowych opisów diet, dziwnych nazw składników jedzenia wypisanych w całej tabeli czy wielkiego tomu z całym szeregiem propozycji dietetycznych- zawiedzie się, bo w tej książce z pewnością tego nie znajdzie.
„Jak jeść. Przewodnik konsumenta”, to synteza najważniejszych zagadnień z dziedziny sztuki jedzenia. Autor nie odkrywa niczego nowego, często powołuje się na znane wszystkim tradycje żywieniowe przekazywane z pokolenia na pokolenie, stara się w sposób jasny i przejrzysty, a co najważniejsze- krótki- wyłożyć czytelnikowi, czego dla własnego zdrowia powinien unikać, w jaki sposób jeść. Znajdziemy tutaj porady, które bez problemu zapamiętamy, zważając na ich długość oraz humor jakim podparta jest prawie każda z 64 wymienionych zasad.
Jest to typowa pozycja popularnonaukowa, na próżno szukać w niej słownictwa stricte naukowego, przeznaczonego dla znawców tematu i zawodowego slangu.
Autor swoje dziełko podzielił na trzy części, które wzajemnie się uzupełniają. Pierwsza z nich traktuje o tym co mamy jeść, druga dopowiada jakie produkty powinny znaleźć się na naszej liście spożywczej, z kolei trzecia poświęcona jest zagadnieniu w jaki sposób jeść.
Wielki walorem książki, który zwrócił moją uwagę jeszcze przed rozpoczęciem lektury jest przepiękna szata graficzna. Okładka mnie ujmuje. Jest prosta, a jednocześnie niesie przesłanie, już na pierwszy rzut oka widać, czego będzie można się spodziewać po książce.
A czego można się spodziewać? Przewodnik ten sygnalizuje nam pewne ważne kwestie, z których teoretycznie wszyscy zdajemy sobie sprawę, jednak mimo to traktujemy je bardzo pobłażliwie, co odbija się zarówno na naszym zdrowiu jak i tuszy. Michael Pollan próbuje na wielkiej żywieniowej autostradzie pokazać nam zarówno światło zielone, żółte, jak i czerwone.
Ostrzega oraz zachęca do racjonalnego odżywiania się, a nie ślepą pogonią za tym, co proponują mass media.
Polecam każdemu, komu kwestia tego co zjada i czy to co zjada, jest jedzeniem a nie sztucznym opakowaniem pełnym chemikaliów, nie jest obojętna. Polecam tym, którzy chcieliby odnaleźć się w gąszczu współczesnych produktów rzucających na nas urok z każdej sklepowej półki. Polecam tym, którzy szukają konkretów. Polecam wreszcie tym, którzy chcą zadbać o zdrowie swoich i swoich bliskich.