środa, 23 sierpnia 2017

Ali & Nino - Kurban Said





Przed Wami opowieść o styku dwu kultur – europejskiej i azjatyckiej, które spotykają się w Baku i żadna nie chce zostać wyparta przez tę drugą, dzieląc mieszkańców na zwolenników dwu przeciwległych ‘obozów’ kulturowych. W tych okolicznościach azerski chan Ali zakochuje się w gruzińskiej księżniczce Nino, za nic mając dzielące ich różnice kulturowe, poglądowe oraz religijne. Uczucie zdaje się silniejsze niż obyczaje, jednak jego eksplozja nieszczęśliwie połączyła się z innym wybuchem, daleko na zachodzie – oto miłość rozkwita w cieniu I wojny światowej, która dramatycznie wpłynie także na losy lokalnych mieszkańców.

Niestety, książka, której bohaterowie stali się w Azerbejdżanie i Gruzji niemalże postaciami historycznymi, o których losach wie każdy, przyniosła mi małe rozczarowanie, bowiem – jak się zdaje – oczekiwania przerosły realizację. Być może moja fascynacja miejscem, w którym toczy się opowieść była zbyt mała, by zapewnić mi zachwyt nad tąż.  

Moje zainteresowanie lekturą było dość płytkie i niezobowiązujące, płynęłam przez nią, bowiem ciekawiły mnie przesądzone skądinąd losy głównej pary, bardziej jednak frapowały mnie kulturowe obwarowania. Ona – chrześcijanka, on – muzułmanin. Wydaje się, że jedynym miejscem, w którym będą oni mogli żyć, aby znajdować się w przestrzeni tak wielokulturowej, by zdolna była pomieścić ich oczekiwania i pragnienie spełnienia będzie Baku. To jednak, na skutek toczącej się wojny nie było już przestrzenią gwarantującą bezpieczeństwo.

Nie sposób ukryć, że Ali&Nino to faktycznie piękna opowieść miłosna, za nic mająca sobie przeciwności losu, pokazująca jednak jak silne jest poczucie obowiązku, honoru i czynienia tego, czego się od bohaterów oczekuje. Gdyby nie te cechy, które uderzały w Alim, losy tej kaukaskiej pary mogłyby potoczyć się zupełnie inaczej – kto jednak wie czy szczęśliwie.

Kurban Said w bardzo syntetycznym ujęciu prezentuje antagonistyczne poglądy na rolę kobiety w świecie, na rolę wojny, prawa, ale również – co szalenie istotne – zemsty i godności. Maluje on Zakaukazie jako przestrzeń niejednorodną, wymieszaną, po trosze europejską i po trosze azjatycką, zdolną jednak do porozumienia, wolną od nienawiści, lecz surowo przestrzegającą prawa i moralności wywiedzionej z kultury i religijności. Baku przestawione zostało jako kocioł naleciałości dwu dominujących kultur, które zmieszane tworzą jego prawdziwy orientalny, a jednocześnie niezwykle bliski obraz.  Miłość tytułowych bohaterów zdaje się jedynie sposobnością do opowiedzenia historii miejsca styku tego co znane, z  tym co obce i inne.

I dla niej samej warto powieść tę przeczytać, nie nastawiając się jednak zbytnio na potoczystą formę całości czy literackie uniesienia.

 Jest poprawnie, ale nie tak wciągająco, jak oczekiwałam.