Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dobra Literatura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Dobra Literatura. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 grudnia 2017

Uczyć (się) z pasją - Pernille Ripp


Obyś cudze dzieci uczył.

Nauczanie to jedne z większych wyzwań dzisiejszych czasów.

Papierologia, która zdominowała wszystko inne oraz co rusz obśmiewany i wytykany system górują nad uczniem, co sprawia, że nauczyciele postawieni są między młotem a kowadłem – mogą nie wychylać się i płynąć z systemowym prądem albo postawić się, ryzykując utratę pracy, ale za to mając świadomość, że zrobiło się wszystko, co możliwe, by wspierać uczniów na ich edukacyjnej drodze.

Pernille Ripp postanowiła zaryzykować. W miejsce obowiązku postawiła pasję, w miejsce nudy – fascynującą podróż. Wszystko zaczęło się od postawienia sobie pytań o to, czy chciałaby być uczniem we własnej klasie oraz czy jej sposób przekazywania wiedzy jest wciągający, czy może nudny, sztampowy, usypiający i zniechęcający? Odpowiedzi wcale jej się nie spodobały.

Autorka spostrzegła, że narzucanie uczniom metod pracy hamuje ich rozwój oraz pozbawia ich kreatywności, a także zabija radość, która mogłaby – w odpowiednich warunkach – płynąć z nauki.
Postanowiła przywrócić wychowankom klasy, sprawić, by byli oni głównodowodzącymi w szkolnych ławkach, a także by mieli realny wpływ na to co i jak będą robić. 

(..)


Czytaj całość:



sobota, 27 października 2012

Złudzenia, nerwice i sonaty - Sylwia Zientek

Powieść Sylwii Zientek, to kolejna realizacja coraz popularniejszej dziś literatury, mającej skłonić do szukania prawdy o sobie w przeszłości, relacjach z najbliższymi, gdzie z całą pewnością znajdą się odpowiedzi na pytania o zachowania charakterystyczne, mające podłoże nerwowe. Proza silnie łącząca się z psychologią, budująca fabułę wokół kompleksu Elektry, powielania schematów i zachowań pokoleń wcześniejszych. Zientek skonstruowała swoją powieść na zasadzie bardzo podobnej: oto kobieta w kwiecie wieku zaczyna rozliczać siebie, swoją przeszłość i teraźniejszość. Od lat cierpi na nerwicę, przejawiającą się w zakupoholizmie mającym uciszyć sumienie, uspokoić skołatane nerwy i wytworzyć ułudę poczucia zadowolenia i spełnienia. Każdy wieczór kończy się tak samo – lampką czerwonego wina wypijanego w samotności. Wydaje się wspaniale? Być może, ale problem zaczyna się wtedy, gdy obsesyjne kupowanie rzeczy niepotrzebnych oraz nadmierna skłonność do alkoholu, zamiast nieść ze sobą oczekiwane ukojenie, powoduje jedynie rosnącą frustrację i poczucie osamotnienia. Przedsionek depresji stoi otworem, a wokół nie ma nikogo, kto mógłby podać nam dłoń i wyciągnąć z odmętów życia na marginesie zainteresowania. Andżelika źródeł swojego permanentnego poczucia niespełnienia; na przekór wydawałoby się idealnemu życiu, które z perspektywy osób trzecich, wydaje się być sielanką; szuka w życiu swojej matki – Krystyny. Ona, podobnie jak teraz główna bohaterka, popadła kiedyś w szpony konsumpcjonizmu, próbując pozbyć się dotkliwego i przejmującego poczucia nieobecności męża. Kupowała, kupowała, kupowała. Przebłyski szczęścia były rzadkie i powodowały jedynie dotkliwsze powroty do „normalnego” poczucia nieszczęścia. Nerwice natręctw, złudzenia, że ciągle czegoś im brakuje, że wciąż są nie dość dobre, nie dość bogate, nie dość wykwintne, że nie wspięły się jeszcze na wyżyny i wciąż daleko im do high life’u, spowodowały u obu kobiet poczucie bezsensu istnienia. Weltschmerz w wersji XXI-wiecznej i kobiecej. Obie panie reprezentują model typowego konsumpcjonistę naszych czasów: wiecznie niezadowolonego z siebie, swojego życia i ze swoich najbliższych; przelewającego swoje frustracje do wewnątrz siebie, starającego szukać się niedoskonałości w sobie, tym samym unieszczęśliwiając wszystkich wokół. Książka Zientek skłania do zastanowienia się nad tym, czy aby nie należymy do grona osób ślepo podążających za nowościami; czy nie zbliżamy się niebezpiecznej granicy zakupoholizmu, mającego wynagrodzić nam rzekome życiowe niepowodzenia i czy nie przenosimy swoich frustracji na osoby przebywające z nami na co dzień: czy nie okazujemy komuś bliskiemu pogardy, bo nie spełnia naszych oczekiwań, czy nie ranimy siebie i innych swoim ostentacyjnym niezadowoleniem ze wszystkiego. Nie każdą rzecz uzasadnić można bowiem przeszłością najbliższych, wiele jednak zachowań nieświadomie przenosi się na kolejne pokolenia, budując przyszłość osób nigdy nie dość zadowolonych z życia, dalekich od afirmacji świata, bliższych unieszczęśliwiającego hedonizmu niż codziennej radości z tego, że się jest. Złudzenia, nerwice i sonaty, to nie jest ksiązka budująca napięcie – to ogromny ładunek smutku, gorzkiej refleksji nad kondycją współczesnego człowieka, to próba psychologicznego podejścia do problemów dzisiejszego świata i unaocznienia tego, co w codziennym biegu często pomijamy lub zbywamy wymownym milczeniem. Nie poprawi Wam humoru, ale być może otworzy oczy na problem.

wtorek, 18 września 2012

Spektrum – Krystian Głuszko

Tytuł: Spektrum
Autor: Krystian Głuszko
ISBN: 978-83-933290-5-2
Liczba stron: 124
Wydawnictwo: Dobra Literatura
Rok wydania: 2012

Wystarczająco w życiu naczytałam się o depresji, zaburzeniach emocjonalnych, psychicznych i nerwowych różnych ludzi. Choroby człowieczej duszy i umysłu przestały stanowić dla mnie temat tabu i jakąkolwiek tajemnicę już dawno temu.
Zmuszona przez doświadczenie sięgałam zarówno po literaturę fachową opisującą dokładnie jakie przemiany chemiczne zachodzą w mózgu osoby chorej, ale także po świadectwa osób cierpiących, będących w ciężkiej depresji i nie potrafiących, mimo usilnych prób wydostać się z koszmaru. Takich, którzy nie mieli w sobie dość siły, by próbować, również doskonale przestudiowałam. Miałam w rękach poradniki dla osób, które zetknęły się z ludźmi chorymi, miałam zbiór tekstów, których wobec takich ludzi nie wolno stosować, a w opozycji do całej tej teorii miałam własne doświadczenie choroby i bolesną świadomość reakcji niektórych ludzi na mój stan.
Teraz, gdy po czasie wracam do książek, które za temat obierają sobie trudną rzeczywistość depresji oraz schorzeń często jej towarzyszących, takich jak schizofrenia czy padaczka, moje spojrzenie na wiele spraw jest już inne.
Kiedyś – czytałam z zapartym tchem, widząc jak wiele swoich zachowań mogę odnaleźć w tekście, skrupulatnie notowałam wszelkie przydatne informacje, mając nadzieję, że gdzieś pomiędzy wierszami znajdę pomoc.
Dziś – mój stosunek do lektur tego typu znacznie się zmienił. Choć wciąż czytam z przejęciem, współczuję osobom, które muszą przechodzić przez ten koszmar i łączę się z nimi mentalnie – jest mi czytać coraz ciężej. Odczuwam zmęczenie materiału i choć bardzo chcę poznać te wszystkie historie choroby – nie potrafię tego zrobić z należytą uwagą. Samo czytanie i świadomość, że w żaden sposób nie mogę danej osobie pomóc, obezwładnia mnie i pozbawia tchu. Nie chcę już tylko biernie śledzić czyjeś losy, TAKA pomoc nie jest mi potrzebna, teraz chciałabym zamienić się miejscami i podzielić swoim doświadczeniem, wskazać komuś jakiś kierunek. Cały czas mam wrażenie, że w tym temacie niewiele więcej można powiedzieć – owszem, przyczyny choroby są różne, zależne od człowieka i jego historii życia, jednak sam przebieg, w 99% jest niemalże identyczny. Wbrew pozorom nie tak bardzo się różnimy. Ma to swoje plusy, ma też minusy.

Gdy więc sięgałam po książkę Krystiana Głuszki, który na jej kartach postanowił podzielić się przejmującą historią swojej choroby, kontrowersyjnymi metodami leczenia, oburzającymi opiniami i decyzjami wielu lekarzy – mimo wszystko nie spodziewałam się dowiedzieć niczego więcej ponad to, co już zdołałam poznać. A jednak jego relacja w jakiś sposób odstępuje od poznanych dotychczas. Bardziej niż na szczegółowym opisie wewnętrznych przeżyć, autor pokazuje blaski i cienie swoich zmagań z chorobą, skutki zażywania leków i coraz to dziwniejszych terapii, ale też swoją drogę do odnalezienia nadziei w Bogu. Głuszko pokazuje świat ludzi dotkniętych schizofrenią, nawrotami depresji, wykluczeniem społecznym, o którym wielu nawet nie śniło, zaprasza czytelnika w sam środek historii o złu, które działo się nie w zamierzchłych czasach, lecz w XXI wieku, wieku oświeconym, wieku nauki i postępu. Jak więc możemy wytłumaczyć zabiegi jakim był poddawany? Jak zrozumieć ogrom niezawinionego cierpienia, które niczym małe kamyczki co rusz do ogrodu jego nieszczęścia dodawali kolejni ludzie?
Spektrum, to zapis wyzwolonych emocji autora, który  dzieląc się swoją historią, postanawia obnażyć uczucia najgłębsze, skrywane do tej pory przed wszystkimi.
To wejście w świat osoby, która przez długi czas nie potrafiła odnaleźć siebie, a dla której nadzieją stało się nic innego, jak tylko Miłość.

Jeśli nie boicie się uwolnionych emocji, nie boicie się pokładów cierpienia, smutku, nieraz zniechęcenia, oburzenia i złości, ale też budzącego się współczucia i niejednokrotnie rodzącej się złości – sięgnijcie, otwórzcie oczy na to, co dzieje się wokół Was. Na każdym kroku.

niedziela, 12 lutego 2012

Podróżnik stulecia- Andres Neuman


Andres Neuman, spędził dzieciństwo w Buenos Aires. Ukończył filologię hiszpańską na Uniwersytecie w Grenadzie, gdzie wykładał również literaturę iberoamerykańską.
Podróżnik stulecia, to jego czwarta powieść, przetłumaczona na dziesięć języków, nagrodzona szeregiem prestiżowych nagród, w tym nazwaniem ją jedną z pięciu najlepszych książek roku napisanych w języku hiszpańskim.
Wyróżnienia te nie dziwią, gdy w pamięci ma się jeszcze niezwykłą lekturę i podróż  w głąb miasta- labiryntu, które niezamierzenie staje się miejscem naszego stałego pobytu, a nie jedynie jednym z wielu miast przejezdnych na drodze ku przygodzie.
Hans wybierał się właśnie w podróż do Dassau. Czy aby na pewno? Nie sposób tego dowieść, gdyż gdy tylko pojawił się w  Wandernburgu – został w nim na zawsze. Miasto to, stanowiło dla niego zagadkę nie do rozwikłania. Żadne z odwiedzanych przez niego miejsc, nigdy nie znajdowało się w tej samej pozycji, przestrzenie mieszały się i zmuszały do kolejnych poszukiwań, zaskakiwały swoją niestałością i otwierały pole do interpretacji oraz dyskusji.
Właściciele oberży, w której zatrzymał się bohater, szybko przyzwyczaili się do jego nieustannej obecności, przestali pytać o dzień wyjazdu, gdyż znacznie szybciej niż on zrozumieli, że ten nigdy nie nadejdzie.
Miasto pochłonęło bohatera, nie pozwalało mu się od siebie uwolnić. Wiele w tym zasługi miała Sophia oraz kataryniarz, którego spotkał pierwszego dnia swojej podróży. To on stał się jedyną niezmienną istotą w Wandernburgu, on stanowił dla Hansa swoiste oparcie, a w niedługim czasie stał się także jego przyjacielem.
Już ta więź na stałe zespoliła go z miastem, jednak w momencie poznania Sophii – los bohatera został przypieczętowany. Zaczął bywać na spotkaniach Salonu, których była przewodniczką, próbował zdobyć ją swoją wiedzą, erudycją i niezwykłym darem przemawiania. Jej zachowanie sprawiało, że zamiast się zniechęcać, Hans był coraz bardziej zmotywowany do kolejnych słownych przepychanek z innymi członkami Salonu.
Ich znajomość szybko przerodziła się w tajemny romans, który za wszelką cenę należało ukryć przed narzeczonym bohaterki. By to uczynić, młodzi wyjaśniali swe spotkania wspólnym tłumaczeniem tekstów. Jak potoczyły się ich losy? Nie chcąc psuć Wam przyjemności płynącej z lektury – nie zdradzę. Dość jednak powiedzieć, że powieść ta co rusz zaskakuje. Sama staje się labiryntem, który należy przejść indywidualnie, samodzielnie dobierając drogę, którą chcemy się poruszać.

Podobnie bowiem jak z bohaterem, rzecz ma się z czytelnikiem, który raz zakosztował w tej niezwykłej powieści. Neuman czaruje nas językiem, „wsysa” do wykreowanej przez siebie rzeczywistości i nie pozwala złapać oddechu. Jesteśmy niczym bohater - „przejazdem” - a tak naprawdę zostajemy na stałe. Nie chcemy kończyć tej powieści, nie chcemy przewracać ostatniej stronicy, do końca mamy nadzieję, że otworzy ona przed nami kolejne drzwi labiryntu myśli i uczuć.

Doskonale zarysowani bohaterowie, tajemnica sącząca się z każdej kartki – to spoiwa, które niczym magnes przyciągają nas do Podróżnika stulecia. A cóż to za język! Język zaczarowany, hipnotyzujący, dialogi wplecione w narrację, wtrącane po przecinkach lub w nawiasach, szeregi dźwiękonaśladowczych słów, wiele słownych gierek.
Wspaniała podróż w zakamarki literatury, rzekłabym nawet – podróż stulecia!

piątek, 23 grudnia 2011

Gej w wielkim mieście –Mikołaj Milcke



Orientacja seksualna wciąż jest w naszym kraju tematem tabu. Wokół homoseksualizmu urosło wiele mitów, które niestety pokutują mimo nawoływań do tolerancji i akceptacji.
W takiej sytuacji bardzo dużej odwagi wymaga wydanie książki inspirowanej wydarzeniami autentycznymi pod jednoznacznym tytułem Gej w wielkim mieście. Podjęcia tematyki nie wystraszył się Mikołaj Milcke – autor wychodzący z założenia, że najważniejsze jest to, by był znany przez czytelników. Przy pisaniu swojej debiutanckiej książki korzystał z obserwacji otaczającego go świata i nasłuchiwania dialogów prowadzonych przez mijających go ludzi.
Autor zapowiada kontynuację Geja w wielkim mieście, dokładna data nie jest jednak jeszcze znana.  

Tymczasem przenieśmy się na chwilę w realia części pierwszej…
Bohaterem powieści jest bezimienny młody mężczyzna, pochodzący z prowincjonalnego miasteczka, który rozpoczyna studia w wielkim mieście. Wraz z przeniesieniem się do Warszawy, jego życie ulega całkowitej zmianie. Poznaje nowych ludzi, spędza czas w zupełnie inny niż dotychczas sposób i, niestety, separuje się od znajomych z dzieciństwa. Zrywa kontakty z najbliższymi ludźmi, którzy pozostali w jego rodzinnym mieście, nie oddzwania do nich ani nie odpisuje na żadne wiadomości. W ten sposób chce sobie udowodnić, że nie potrzebuje pozostawiającej wiele do życzenia rodziny.
Podróż do stolicy staje się dla niego podróżą mającą wyzwolić go z zaściankowego sposobu myślenia. Na miejscu zdobywa swoje pierwsze miłosne doświadczenia, snuje plany na przyszłość. Jego marzenia są niestety weryfikowane przez bezlitosną rzeczywistość.
Gej w wielkim mieście to przede wszystkim historia o próbie zmierzenia się z samym sobą i otaczającym światem. To długa droga w poszukiwaniu akceptacji i zrozumienia, to wędrówka mająca na celu samopoznanie.

Dla czytelnika może okazać się ona lekturą ciężką. Autor nie szczędzi nam opisów scen erotycznych, które dla wielu mogą okazać się bulwersujące i odpychające. Nie to jednak się liczy: Milcke stawia przede wszystkim na autentyczność postaci i wydarzeń. Wiele z nich ma swoje pierwowzory w życiu samego pisarza.

Powieść ta prowadzi nas przez trudną drogę inicjacyjną, uczy poszanowania odmienności, jest trudną lekcją tolerancji i otwarciem się na wciąż odrzucany świat homoseksualistów.
To lektura ciężka, ale i niezwykle odważna oraz potrzebna. Zdarzają się momenty, że trzeba ją przerwać, by odetchnąć, jednak nawet w takim momentach ciekawość bierze górę, a książka z powrotem trzyma nas w ryzach.
Udany debiut, który staje się zapowiedzią jeszcze lepszej kontynuacji.
Warto przeczytać.


czwartek, 22 września 2011

Gdy nie nadejdzie jutro – Paweł Skawiński



Seria Lektury reportera wypuszczona na rynek przez Wydawnictwo Dobra Literatura to niezwykła podróż w głąb ludzkich tradycji, historii i sumień. Wraz z autorami każdej kolejnej książki poznajemy nowe kultury i światy, a co najważniejsze – ludzi, którzy te lokalne rzeczywistości kształtują. Historie ich życia służą temu, by w świecie przepełnionym fikcją i obdartym z prawdy, ukazać miejsca i osoby, które mogłyby wyglądać zupełnie inaczej, gdyby ktoś zaczął o nich głośno mówić i dążyć do zmian.
Reportaż to charakterystyczny gatunek literacki balansujący na granicy publicystyki, literatury pięknej i literatury faktu. Jako jedyny pozwala na ukazanie zastanych wydarzeń w taki sposób, by kosztem pokazania prawdy nie rezygnować z wprowadzania niezbędnych opisów, dialogów i charakterystyk. Staje się on gatunkiem coraz popularniejszym i coraz bardziej potrzebnym współczesnemu czytelnikowi – ludzie przestają szukać w książkach ucieczki do świata wyobraźni, zamiast tego coraz częściej wybierają lektury mające nauczyć ich czegoś o świecie, w którym żyją i otworzyć oczy na wiele trudnych spraw.

Gdy nie nadejdzie jutro, to druga [zaraz po Każdy zrobił co trzeba] część serii, stawiająca sobie za cel opowiedzenie czytelnikowi o współczesnych Indiach.
Okiem wnikliwego reportera Pawła Skawińskiego i utalentowanej fotograf Ewy Morawskiej poznamy świat obdarty z piękna sari, bolywoodzkiego kina i pięknych widoków rodem z wycieczkowego folderu. Zamiast tego odwiedzimy brudne slumsy i burdele z egzotycznymi prostytutkami. Poznamy prawdziwe oblicze podziałów kastowych, które choć prawnie zabronione, wciąż istnieją i nadal determinują życie wielu mieszkańców.
Autor uświadomi nam jakie dramatyczne konsekwencje dla lokalnych kultur niesie za sobą technologizacja i proces przyspieszania życia objawiający się m.in. łatwością odbywania dalekich podróży.

Reportaż ten obnaży także prawdę o różnicach między przesądami a religią, między zabobonami a wiarą, które w Indiach w sposób szczególny ulegają zatarciu.
Rzeczywistość znana Europejczykom z bollywoodzkich produkcji drastycznie zderzy się z tym co tak naprawdę zastaniemy po przyjeździe do Indii.

Autor zaprezentuje nam również konflikt od lat trwający na kontynencie, zabierze w sam środek domowej wojny.
Po lekturze tej książki przestaniemy postrzegać Indie jedynie jako barwny świat zabytków o bogatej kulturze i religii. Dostrzeżemy, że jak każdy kraj, również i ten posiada swoje problemy, które nie zauważane przez resztę świata kumulują się i zamiast maleć, mają tendencję wzrostową.

Seria Lektury reportera, to kawał dobrej literatury, otwierającej oczy i kształtującej nasz światopogląd.

Koniecznie przeczytajcie! To książka z wyższej półki, napisana z polotem, wzbogacona o wspaniałe fotografie. Utrzymanie ich w tonie czarno-białym jedynie podkreśla atmosferę towarzyszącą wielu opisywanym wydarzeniom. Doskonałe uzupełnienie, pokazujące ciemne strony kolorowych Indii.

Za książkę serdecznie dziękuję Pani Agnieszce z Wydawnictwa Dobra Literatura:)

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Każdy zrobił co trzeba




Każdy zrobił co trzeba, to zbiór reportaży napisanych przez sześć różnych autorek. Choć reporterki różnią się między sobą doświadczeniem zawodowym i pisarskim, ich teksty razem tworzą spójną całość. Gdyby nie podpisy pod kolejnymi reportażami, nie sposób byłoby powiedzieć przez ile osób zostały one napisane. Każdy z osobna jest bardzo dobry, jednak dopiero połączone tworzą doskonałą całość, a zarazem pierwszy tom z serii Lektury reportera.  Na cykl ten składać się będą prawdziwe historie ludzi i wydarzeń podejmujące różnorodną tematykę. Łączyć będzie je jedno – chęć odnalezienia tego, co najważniejsze, a znajdujące się w naszym najbliższym otoczeniu.

Każdy zrobił, co trzeba to spojrzenie na Polskę z zupełnie innej perspektywy. To zbiór historii ludzi dbających o rozwój swoich pasji i dążenie do spełnienia swych marzeń. Każdy z bohaterów szuka szczęścia na swój własny sposób, odnajdując w otaczającej rzeczywistości źródła spełnienia. Są to najczęściej wielkie indywidualności, skarby narodu, mniejszości, których istnienia być może sobie nie uświadamiamy.
Ksiązka ta prezentuje także ciemniejszą stronę życia – pokazuje środowiska ludzi zmagających się z ciężkimi sytuacjami, wielokrotnie na trwałe odbijającymi się na ich psychice.
Autorki jakimi są Bożena Aksamit, Katarzyna Kokowska, Ewa Orczykowska, Oliwia Piotrowska, Ewa Wołkanowska oraz Honorata Zapaśnik śledząc rzeczywistość, natknęły się na wielu ludzi tworzących nasze realia. Swoje obserwacje zawarły w wyważonych, lecz wnikliwych reportażach. Ich różnorodne doświadczenie zawodowe nie stanęło na przeszkodzie do doskonałej i uważnej analizy ludzkich przeżyć i zachowań. Zarówno wprawione dziennikarki, jak i początkujące współpracowniczki gazet polskich spisały się świetnie. Ich teksty uzupełniają się i stanowią zwarty zbiór – zbiór tekstów niejednokrotnie bulwersujących, oburzających, ale także wzruszających i sentymentalnych. Choć jedne dotykają bardziej, a inne mniej, razem tworzą całość otwierającą oczy na  wiele spraw i potworności tego świata. Uczą wrażliwości i większej uwagi w obserwowaniu rzeczywistości. Zachęcają do zainteresowania się tym, co dzieje się podwórko dalej, skłaniają do poszukiwań i interesowania się historią oraz tradycją.

Autorki na swej drodze spotkały Amiszów zamieszkujących ziemie polskie; poetę niezrozumiałego przez najbliższe otoczenie, a docenionego dopiero na wyjeździe; aktorów teatru dla osób niepełnosprawnych; osoby dotknięte przez tragedię szantażu oraz samotności; Wietnamczyków tworzących bardzo silną mniejszość narodową w Polsce; pogan XXI wieku; kobiety, które nie boją się okazywać emocji. Reporterki zderzyły się z cudem teatru, tragediami rodzin pozbawionych miłości, a także bezkarnym zachowaniem niektórych służb mundurowych. Próbowały zrozumieć także wulgarność szerzącą się wśród kobiet oraz coraz częściej występującą agresję z ich strony, przejawiającą się w biciu partnera.

Książka ta obnaża rzeczywistość w jakiej przyszło nam żyć. Jest doskonałą lekturą dla osób poszukujących i pragnących poszerzać swoje horyzonty. Dla osób żądnych poznawania świata i ludzi. Doskonała zapowiedź serii Lektury reportera.
Polecam!

5/6

Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję Wydawnictwu Dobra Literatura.


środa, 13 kwietnia 2011

"Klub filmowy" David Gilmour

David Gilmour to kanadyjski pisarz i dziennikarz telewizyjny, zdobywca wielu literackich nagród.  Swoim Klubem filmowym budził we mnie skrajne emocje.

Są książki, które choć robią na nas wrażenie, choć czytaliśmy je z wielkim zainteresowaniem, właściwie nie przerywając lektury niczym innym, są nie do opisania.

Tak jest tym razem. Mam wielki problem z doborem odpowiednich słów do jej zrecenzowania. Nie chcę jej ani skrzywdzić, ani nadmiernie wychwalić.  Nie chcę popełnić błędu, nie chcę by została źle odebrana i być może przez to niezrozumiana,

David Gilmour opowiada historię, o której chciałoby się rzec „to się nie mogło zdarzyć naprawdę!”.
Ksiązka dotyka problematyki wieku dojrzewania, wieku buntu, w którym najczęściej większość rodziców traci dobry kontakt ze swoim dzieckiem, w którym cała miłość okazywana mu przez całe życie zostaje niewdzięcznie odrzucona.
Niewielu rodziców jednak zastanawia się nad tym, jak ciężki to okres w życiu ich dziecka. Nie pamięta, jak trudno poradzić sobie z burzą emocji, poznawaniem świata, pierwszymi związkami, pasjami, niechęcią do szkoły.

David, ojciec nastoletniego syna, dzięki swojej mądrości i być może, przypadkowości, chęci bycia dobrym tatą, należy do grona nielicznych rodziców, którym dane było przeżycie okresu dojrzewania swojego dziecka, jako momentu największego z nim zbliżenia i wytworzenia niesamowitej więzi.
Jego syn, Jesse, kiepsko radzi sobie z nauką, nie odrabia zadań, ukrywa je przed rodzicami. Dla Davida jest to przypomnienie koszmaru, który sam przeżył chodząc do szkoły.
Być może właśnie dlatego, mając na względzie dobro swojego dziecka, gdy te oświadcza, że nie chce już do niej chodzić- zgadza się. Stawia jednak warunek- Jesse nie musi pracować ani płacić czynszu, ma jedynie oglądać z nim 3 filmy tygodniowo, jednak w momencie nakrycia go na braniu narkotyków cała umowa zostaje zerwana.
David, podejmując taką decyzję wykazuje ogromne zaufanie do swojego dziecka, jednocześnie nie będąc pewnym czy właśnie nie przyczynił się do zmarnowania przez niego życia. Jest pełen obaw i wątpliwości. Jednak od raz podjętej decyzji już nie odchodzi.
Wspólne oglądanie filmów staje się pretekstem do rozmów o życiu, dorastaniu, dziewczynach, rozterkach. Rozmów być może momentami zbyt intymnych. Ich klub filmowy pomaga im w budowaniu zdrowej relacji, jakiej często brakuje między ojcem a synem.
Autor w swojej książce dotyka problemu rodzicielstwa, wychowania, stawia pytania o to jaki tak naprawdę mamy wpływ na to co robią i czym zajmują się nasze dzieci, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić by uchronić je przed złem.

Jako, że wielką fanką kina nie jestem, Gilmour wywarł na mnie podwójne wrażenie. Jego książka oprócz tego, że jest książką o dorastaniu do podejmowania pewnych decyzji i konsekwencji z nimi związanych, jest także doskonałym przewodnikiem po świecie filmów. Znajdziemy w niej opisy kinowych klasyków wraz z załączonym z tyłu indeksem wszystkich wykorzystanych w powieści filmów.
Poczułam się zobligowana do obejrzenia chociaż części z nich, do sprawdzenia skąd można zeprać większą wiedzę- ze szkoły czy z telewizji.

Książkę polecam wszystkim fanom kina, wszystkim rodzicom, którzy przeżyli trudności związane z wychowaniem dzieci oraz wszystkim osobom, przed którymi rodzicielstwo stoi jeszcze otworem. Ponadto jest to powieść dla osób dorastających- o tym, jak wspólna pasja może połączyć pokolenia.


4/6

Przekład: Emilia Skowrońska
Seria: Bliżej siebie
Wydawca: Dobra Literatura
ISBN: 978-83-930559-9-9
Miejsce i rok wydania: 29 marca 2011
Format : 145x205 mm
Okładka : miękka ze skrzydełkiem