Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 kwietnia 2019

Rozmowy telefoniczne - Roberto Bolaño




Rozmowy telefoniczne, to moje pierwsze spotkanie z prozą Roberta Bolaño. Książka niepozorna, bo niewielkich gabarytów, oferująca za to wiele czytelniczych smaczków.

Publikacja podzielona została na trzy części, z których wszystkie złączone są przewijającym się wątkiem.  Pierwsza część spleciona została motywem rozmów prowadzonych przez telefon. Są to konwersacje różnorodne - jedne służą temu, by umówić się na spotkanie, inne temu, by się rozstać bez konieczności spojrzenia drugiej osobie w twarz. Niektóre połączenia są formą groźby, kolejne mają jedynie informować. Wszystko to wydaje się robione z pewną apatią i obojętnością. 

Druga część zogniskowana została wokół opowieści, w trzeciej zaś głos oddano kobietom.

Bohaterami Bolaño są zwykli ludzie, przedstawiciele różnych profesji - pisarze, żołnierze, policjanci i inni, o których autor opowiada niczym dobry gawędziarz. 

Choć nie przepadam za opowiadaniami, chilijskiego twórcę czyta się dobrze. Jego teksty są spójne, zwięzłe, przemyślane. Jeśli zatem lubicie, gdy utwory od razu przechodzą do sedna, bez zbędnego przegadania - zachęcam do lektury. Nie jestem do końca przekonana, czy to dobry wybór na pierwszy raz, jednak póki co innych utworów Bolaño nie znam, więc trudno mi skonfrontować te krótkie formy z innymi jego utworami. 




czwartek, 12 lipca 2018

Mitologia. Przygody słowiańskich bogów


Mitologia słowiańska przeżywa swoiste odrodzenie - to, co dotąd było mało rozpowszechnione, bo jakoś woleliśmy czytać o Zeusie oraz jego rzymskim odpowiedniku, powoli zaczyna docierać pod strzechy.

I w ten oto sposób mamy szansę poznać Peruna, Welesa, Bannika, Świętowita, Swaroga, Swarożyca, Chorsa czy Strzyboga. Już same nazwy brzmią obco, nie są oswojone (choć własne!), stąd bardzo ważne, by od najmłodszych lat zapoznawać czytelników z bogactwem słowiańskiej mitologii, z nazewnictwem i przygodami bogów, niegdyś zamieszkujących nasze ziemie.  

Wielką zaletą książki jest umieszczony na jej końcu słowniczek postaci, dzięki któremu czytelnik w każdej chwili może sprawdzić kim jest dana postać i ugruntować swoją wiedzę.

A co między początkiem a końcem? Fascynująca opowieść o tym, co działo się na świecie, gdy po ziemi biegali słowiańscy bogowie. A działo się sporo! Częstokroć losy bogów zazębiały się z życiem zwykłych śmiertelników, ich światy przenikały się, a konsekwencje były przeróżne. Nie chcąc nadto zdradzać sekretów słowiańskiej mitologii, powiem jedynie, że podobnie jak każda inna, opowiada ona o stworzeniu świata, tłumaczy zjawiska przyrody i odkrywa tajniki naszego świata, a wszystko to za sprawą wciąż mało znanych opowieści, które (gwarantuję!) zachwycą każdego - tak małego, jak dużego.

Niewątpliwym walorem jest przepiękne, kolorowe wydanie - ilustracje Ewy Poklewskiej-Koziełło zachwycają i stanowią doskonałe uzupełnienie całości - to właśnie szata graficzna stanowi o głównej wartości tej książki - gdyby nie ona, wiele osób wciąż nie chwyciłoby w dłoń mitologii słowiańskiej - któż bowiem miałby się nią interesować?

Tymczasem niesamowita przygoda czeka - zapraszam w nasze niezwykle barwne, słowiańskie progi. Gros tajemnic czeka na odkrycie. 


wtorek, 13 marca 2018

Pasieka dredziarza - Ewa i Paweł Piątek



Pasieka dredziarza, to nic innego, jak świadectwo niesamowitej pasji i życia pod prąd. Nie jest to ani typowy poradnik pszczelarza, ani pamiętnik tegoż, ani też leksykon pojęć związanych z pszczelarstwem. Jest to za to hybryda wspomnianych form, napisana przystępnie, szalenie interesująco i z niezwykłą pasją. Podzielona jest ona na dwa głosy - jej i jego. Pana Pszczół i Pani Domu, którzy razem prowadzą pszczeli biznes miodem płynący. 

Z miasta przenieśli się na wieś, by tu wieść życie wolniejsze, spokojniejsze i oparte na rytmie natury. Paweł Piątek to pszczelarz, który dzieli się z czytelnikiem swoim dniem - zmieniającym się wraz z następującymi po sobie porami roku. Jego relacja pełna jest widocznej fascynacji wykonywaną pracą. Wspomina zarówno o pozytywnych elementach życia pszczelarza, jak i tych chwilach, które mogą zmrozić krew w żyłach. Uwielbiam czytać i słuchać ludzi, którzy o swej pasji mówią tak, jakby nic poza nią nie istniało. I tak gawędzi Piątek - z wyczuwalnym zachwytem, błyskiem w oku, którego nie widać, ale którego istnienia ma się pewność.  

Ewa Piątek z kolei jest tym elementem, który domowy ul Piątków spaja w całość - gaworzy o ich życiu rodzinnym, początkach biznesu o prowadzonej strony, wpływu pszczół na ich życie, sposób odżywiania się i funkcjonowania. Kobiecym okiem przygląda się ich relacjom sąsiedzkim, a także macierzyństwie, które - z czego doskonale zdaje sobie sprawę - zupełnie inaczej wyglądałoby w mieście. 

Mimo że początkowy zamysł na książkę był zupełnie inny, powstała opowieść, od której trudno się oderwać. Lekturze musi towarzyszyć podjadanie ulubionego miodu, wystawianie twarzy do słońca i zachwyt nad budzącą się do życia przyrodą. Pasieka pszczelarza urzeka i poprawia nastrój, wycisza i zachęca do obserwowania pszczelego życia wokół nas i wspierania tych pożytecznych owadów.

Dla mnie, osoby żywo zainteresowanej tematem, książka stanowiła kapitalny wgląd w codzienność pszczelarza i związane z nią poświęcenia. Myślę jednak, że także ci, którzy dotąd nie pałali miłością do pszczół, dzięki tej pozycji znacząco zmienią nastawienie.

Polecam!


Zapraszam także na stronę https://pasiekadredziarza.wordpress.com/, na której autorzy dzielą się nie tylko pasją pszczelarską,  ale ostatnio także i emocjami związanymi z premierą książki.
Na zachętę zostawiam Was także z jednym odcinkiem, który warto obejrzeć:)



poniedziałek, 5 lutego 2018

Wszystkie przygody Amelii Bedelii - Peggy Parish


Pamiętacie uroczą pomoc domową Amelię Bedelię?

Teraz po raz pierwszy możecie mieć wszystkie jej przygody (poza najnowszą, bożonarodzeniową) w jednym tomie.

Na całość składają się pomniejsze zbiorki: Amelia Bedelia; Dziękujemy Ci, Amelio Bedelio!; Amelia Bedelia i przyjęcie niespodzianka oraz Wracaj, Amelio Bedelio!

Pierwszy z nich, Amelia Bedelia, pokrótce przedstawia nam główną bohaterkę, jej początki w posiadłości państwa Rogersów i pierwsze wpadki. Bohaterka zostaje bowiem rzucona na głęboką wodę – pani domu musiała wyjechać, zostawiając służącą z listą rzeczy do zrobienia. Oczywiście cechująca się wyjątkową precyzją i dokładnością w wykonywaniu i rozumieniu poleceń Amelia, opacznie interpretuje część zadań, przeprowadzając prawdziwą rewolucję wnętrzarską. Jak zakończy się jej pierwszy dzień w pracy?

Drugi tom, Dziękujemy Ci, Amelio Bedelio! to historia przyjazdu ciotki Myry, od bardzo dawna zapraszanej i długo niewidzianej. I tu po raz kolejny gospodyni dała wyraz swojej dosłowności, wykonując polecenia pracodawczyni nad wyraz skrupulatnie. Jak na nietypowe zachowanie służącej zareaguje ciotka? I jak to możliwe, że mimo tylu gaf i star, na które spisuje pracodawców pomoc domowa, ci wciąż decydują się z nią współpracować? Sekret tkwi w… cieście. Ale o tym cśśś.

Kolejne opowiadanie, Amelia Bedelia i przyjęcie niespodzianka, traktuje o planowanym wieczorze panieńskim jednej z koleżanek pani Rogers. W jego przygotowaniu tegoż pomóc miał bohaterce kuzyn Alcolu – podobnie jak ona dosłownie rozumiejący większość wyrażeń. I tak też wspólnie planują oni m.in. oblewanie przyszłej panny młodej, obsypanie jej prezentami, przybranie żywopłotu owocami pracy. Jak wypadnie ów nietypowy wieczór panieński? Wrażeń z pewnością nie zabraknie.

Czwarta, ostatnia opowieść to Wracaj, Amelio Bedelio!, w którym to pani Rogers nie wytrzymuje wybryków Amelii i wiedziona gniewem zwalnia ją. Ta zaś, z  miejsca szuka nowej pracy, próbując swoich sił m.in. w salonie fryzjerskim (katastrofa!), zakładzie krawieckim (spróbujcie to sobie wyobrazić!), a także w biurze. Niestety, jej umiejętności dalekie są od oczekiwań pracodawców. Gdy wreszcie jeden z nich nie wytrzymuje i każe jej wracać do domu, Amelia posłusznie wraca skąd przyszła. Co czeka ją na miejscu? Z  czym będzie musiała się zmierzyć?

Wszystkie przygody Amelii Bedelii to prawdziwa gratka dla miłośników klasycznej literatury dla dzieci, w doskonałym przekładzie Wojciecha Manna i z kapitalnymi ilustracjami, których autorami są Fritz Siebel oraz Wallace Tripp. Gra nieporozumień słownych, która od lat bawi czytelników do łez i gwarantuje nieschodzący z twarzy uśmiech nie zawiedzie także i Was. Ja, jako że uwielbiam bawić się słowem i jego znaczeniami, jestem ukontentowana podwójnie. Litery są duże, idealne do samodzielnej lektury dla początkującego czytelnika, a ilustracje barwne i przyciągające oko. Każde dziecko sięgające po tę pozycję będzie zadowolone z lektury i z uśmiechem będzie czekać na kolejne przygody wyjątkowej Amelii Bedelii. 


Polecam! Warto zrobić dla niej miejsce w swojej biblioteczce.

wtorek, 28 listopada 2017

Oto jest Wenecja - M. Šašek


Oto jest Wenecja to kolejna w serii po Oto jest Paryż, Oto jest Londyn, Oto jest Rzym, Oto jest Nowy Jork i Oto jest Mediolan książka Miroslava Šaška, która prowadzi młodego czytelnika szlakiem europejskich miast.

Dzięki temu czeskiemu ilustratorowi i autorowi dziecko może odwiedzić nawet najodleglejszy zakątek świata i poznać jego historię wzbogaconą o fantastyczną szatę graficzną, odzwierciedlającą wszystko to, o czym opowiada pisarz.

Tym razem wybierzemy się do Wenecji, na wyspę kształtem przypominającą delfina, popłyniemy gondolą i przekonamy się czy plotki o kanalizacyjnym fetorze mają coś wspólnego z prawdą. Zapoznamy się z typową zabudową miasta, wejdziemy na plac Świętego Marka, przyglądniemy się koniom w słomkowych kapeluszach, policzymy wszystkie mosty i mijane wysepki. Wszystko to z wiatrem we włosach i typową muzyką w tle. Przekonamy się, dlaczego Piazza San Marco nigdy nie będzie wyglądać tak, jak parkingi przed hipermarketami, a także jak doręczane są tu listy. Historia i współczesność, charakterystyczne pamiątki, typowe ubrania, koronkowa konstrukcja pałaców – informacji do zdobycia jest tu co niemiara.


Na samą myśl o czekającej nas podróży, zaczynamy czuć ducha wakacji, prawda? Gwarantuję, że nie ma nic przyjemniejszego w listopadzie, niż podróż do kraju słońca, uśmiechu i głośnej zabawy, gdzie od wieków miasto pożenione jest z nieokiełznanym żywiołem. A jeśli to wszystko przekazywane jest przez Šaška, macie gwarancję nie tylko przyjemności podróżowania, ale także jakości.  Książki tego czeskiego autora są także wielką inspiracją do wakacyjnych (i nie tylko) wojaży. Możecie je traktować jako zbiór wiedzy o świecie, jako dziecięcy przewodnik oraz jako książkę historyczną - opcji jest wiele!



Polecam ogromnie. 



sobota, 25 listopada 2017

Kroniki Jaaru. Księga luster - Adam Faber



Kroniki Jaaru. Księga luster to z  gatunku fantasy książka, której bohaterka przyrównana jest do żeńskiej wersji Harry’ego Pottera.
Kate Hallander, w którą życie tchnął Adam Faber, to typowa nastolatka. Mieszka u swojej cioci w Londynie (znamy ten motyw, prawda?), gdzie wszystko wydaje się zwyczajne, dopóki nie trafia ona do pewnego tajemniczego i przyciągającego z magnetyczną mocą sklepu. Tam zaś odnajduje gros magicznych przedmiotów, które zaciekawiają ją dużo bardziej niż świat, który zostawiła za progiem. Kate otrzymuje od właścicielki Księgę luster, która ma wskazać jej dalszą drogę.

Jej pragnienia zogniskowane są wokół jednego – rzuca miłosny czas na Jonathana, na którego widok szybciej bije jej serce. Niestety, zaklęcie prowokuje serię wydarzeń, których nastolatka wcale nie oczekiwała i nie chciała. Jednym z nich jest trafienie przez nią od Jaaru – krainy zamieszkałej przez magiczne stworzenia, wiedźmy i ferów, którzy oczekują na pojawienie się swoich czarownic.

Wśród nich znajduje się Fion – baśniowa istota, która przeżywa problemy całkowicie zwyczajne – nie potrafi dogadać się z własnym ojcem, z którym łączą go coraz bardziej napięte relacje. Po jednej z kłótni, młody fer ucieka z domu, by na własną rękę odnaleźć przypisaną mu czarownicę i udowodnić, jak wiele jest wart. Niestety jego emocjonalną burzę wykorzystała nimfa Erato – nad wyraz niebezpieczna kusicielka, zdolna obiecać wiele, zaś zapewnić zyski jedynie sobie samej.

Jej pojawienie się w życiu Fiona spowoduje katastrofę międzyświatową – nikczemna Erato poluje powiem na pewien magiczny kamień o potężnej sile, który ni stąd, ni zowąd, po wielu latach znika z witryny londyńskiego sklepu, nie pozostawiając za sobą żadnych śladów…

Kto odpowiedzialny jest za jego zaginięcie? Czy uda się go odnaleźć? I jaki związek z  tym wszystkim ma nimfa i fer niemogący się porozumieć z ojcem? Czym jest tajemniczy Jaar i kim są jego mieszkańcy? A co najważniejsze – co wspólnego z tym wszystkim ma Kate?

Faber bardzo sprawnie rozpoczął pierwszą część serii, która niejako dopiero wprowadza czytelnika w magiczny świat, mający otworzyć się przed nim całkowicie w kolejnych częściach. Udało się mu stworzyć uniwersum, które nurtuje i przyciąga uwagę, choć – co muszę wyznać z żalem – nie od pierwszych stron. Początki były trudne, bowiem wiele wątków zaczerpniętych zostało z głębokiej studni motywów fantasy, które są czytelnikowi znane, i z którymi został już na tyle oswojony, że nie budzą głębokiej reakcji od razu. Trzeba czasu, by docenić odświeżenie pewnych formuł i stworzenie nowej przestrzeni na dość przepełnionym poletku gatunkowym. Językowo uczynione zostało to sprawnie, zaś niewątpliwą wartością naddaną całości są piękne ilustracje, które jako pierwsze – znacznie szybciej niż okładkowy opis – koncentrują uwagę odbiorcy. Ich tajemniczość idealnie współgra z światem przedstawionym Kronik Jaaru.

Przy książce bawiłam się dobrze, choć z całą mocą wciągnęła mnie dopiero pod koniec. Pewnością jest jednak, że lektura drugiego tomu będzie dla mnie jedynie kwestią czasu. Mam nadzieję, że Faber rozwinie w nim skrzydła. 



sobota, 28 października 2017

Kolory. Przeciwieństwa - Marianna Oklejak


Seria Wydawnictwa EGMONT, w którą wpisują się książeczki Kolory oraz Przeciwieństwa stanowi propozycję dla najmłodszych czytelników, którzy dopiero poznają świat. Publikacje mają ułatwić im odnalezienie się w otaczającym ich świecie, budować podstawowe pojęcia i z łatwością dostrzegać różnice między przedmiotami, a w późniejszym etapie nazywać to, co dostrzeżone. 

Nie do końca przekonuje mnie grafika (mimo że do Marianny Oklejak i jej twórczości pałam sympatią), z pewnością jednak książeczki dobrze oddają wybrane treści.

Kolory zbudowane są bardzo prosto - lewa strona zarezerwowana jest dla nazwy koloru podanej w kilku różnych językach (przy czym polski zajmuje centralną i dominującą część) zapisanej na kartce w odcieniach tegoż, druga zaś strona to przedmioty zachowane w odpowiedniej tonacji, dla kontrastu zaprezentowane na białym tle. 


Przeciwieństwa pomyślane zostały jako książeczka zbierająca obok siebie kontrastujące ze sobą słowa (również wraz z odpowiednikami w języku polskim, angielskim, niemieckim, hiszpańskim oraz francuskim) oraz stosowne ilustracje, zdecydowanie ciekawsze niż te pojawiające się w Kolorach. 


Książeczki te uczą zatem nie tylko rozróżniania kolorów oraz dobierania słów na zasadzie przeciwieństwa, ale także wzbogacają słownictwo, wprowadzając nazewnictwo obcojęzyczne. Całość inspirowana jest polskim folklorem (szczególnie Przeciwieństwa), czego wyrazem są tak pojawiające się kształty, jak intensywna kolorystyka. Dla większego bezpieczeństwa użytkowania strony są kartonowe, zaś ich brzegi delikatnie zaokrąglone.

Jeśli szukacie dla swojego maleństwa czegoś kolorowego i przykuwającego uwagę, nowa seria oficyny EGMONT powinna znaleźć się w kręgu Waszych zainteresowań.

wtorek, 16 sierpnia 2016

Objawienie polskiej wydawniczej sceny kryminalnej (Idealna - Magda Stachula)



Anita obsesyjnie marzy o dziecku. Odkąd zaczęli z mężem starać się o potomka, ich szczęśliwe niegdyś małżeństwo, całkowicie się zmieniło. Ona popadła w depresję i zaczęła podglądać obcych sobie ludzi przez internetowe kamery, on zaś, dał się uwieść Marcie – pociągającej kobiecie, która za nic nie chciała zdradzić żadnych informacji o sobie. Gdy ona próbowała poradzić sobie z kolejną informacją o nieudanej próbie zajścia w ciążę, Adam szukał zapomnienia w ramionach innej. Oboje nie wiedzieli nic tym, czym zajmuje się to drugie. Gdy pewnego dnia bohaterka znajduje w  swojej szafie sukienkę, której nigdy nie kupiła, a w kosmetyczce nieswoją szminkę – oskarża męża, że ten próbuje zrobić z niej wariatkę, podrzucając jej przedmioty, które do niej nie należą. Prawda okazuje się jednak o wiele bardziej przerażająca…

(...)

Nakreśleni przez Magdę Stachulę bohaterowie, których oczami kolejno obserwujemy wydarzenia, to postaci dynamiczne – zmieniają się w czasie akcji.

(...)


Powieść Stachuli jest nie tyle niemożebnie wciągająca, ile kapitalna! Faktycznie, to objawienie na polskim rynku wydawniczym, doskonale rokujące na przyszłość. Droga Autorko – pisz więcej! Polski domestic noir ma od teraz rewelacyjną reprezentację!  



Całość na: