niedziela, 31 grudnia 2017

Jaki był 2017?



Gdybym miała podsumować mijający rok, musiałabym uruchomić wewnętrznego malkontenta i skopiować tutaj notkę wieńczącą 2014. 

Był to rok niezwykle intensywny, rok w biegu, rok zmian, rok rozwiązania i zawikłania wielu spraw, który przypomniał mi, że szczęście nigdy nie będzie zależne od czynników zewnętrznych, jeśli nie zdecydujemy się na bycie szczęśliwymi i jeśli fachowo nie przepracujemy trudnych kwestii.
A tych dla mnie przez minione lata zrobiło się zbyt wiele. Ogromna wanna, do której ciurkiem kapały problemy właśnie się przelała, a wypuszczenie wody kłopotów i traum z takiej powierzchni wymaga sporo czasu. Niby nie stało się nic szczególnie złego, jednak te małe kropelki dopełniły całości.
Stary rok kończę wyczerpana, rozczarowana, zawiedziona i niewypowiedzianie smutna. 

Mimo że wiele moich marzeń się spełniło, nie potrafię się nimi cieszyć. Mimo że wiele dobra przede mną, radość z niego mi umyka.  
Przygniatają mnie obowiązki i krytyka, często ta wyobrażona. 
Przygniata i wyczerpuje mnie to, co widzę wokół siebie. 

Wszystko to uważny czytelnik blogu mógłby z powodzeniem zauważyć - recenzji znacznie mniej, wśród przeczytanych lektur dominują te niewymagające, które zresztą drażniły mnie i odpychały od czytania. Krytykowałam wszystko to, co wiem, że w innych okolicznościach by mi się spodobało. Skupiłam się na zdjęciach, bo czytanie mnie przerastało. Nie miałam i wciąż nie mam do niego głowy. Spotkań towarzyskich unikam albo to one unikają mnie. 
Nie lubię publicznie narzekać, jednak uważam, że należą Wam się wyjaśnienia, a podsumowanie roczne jest ku temu dobrą okolicznością.

Co do mnie nie podobne i najdotkliwiej świadczące o wewnętrznej rozsypce - nie jestem w stanie podać Wam corocznego podsumowania ilości przeczytanych książek, obejrzanych filmów, statystyk i rankingu tego co najlepsze i najgorsze. Przestałam go w pewnym momencie prowadzić, oddając się chaosowi zupełnie. Obiecuję poprawę i mam nadzieję tej obietnicy dotrzymać. 

Nie mam żadnych wielkich postanowień. Chcę tylko dobrze przeżyć nadchodząc czas i cieszyć się nim.
Ślubem, weselem, mieszkaniem. Kto wie, czym jeszcze. 

Mam nadzieję odzyskać radość - także tę z czytania.
Dziękuję Wam, że jesteście, zaglądacie i komentujecie, mimo że rzadko odpowiadam. Musicie mi wybaczyć, nie mam na to sił. Czytam jednak i doceniam Wasze zaangażowanie i proszę o nie na przyszły rok.

***

Na nowy rok życzę Wam dużo (s)pokoju, niech ten czas będzie wypełniony pozytywnymi doświadczeniami, uczuciami, spotkaniami; inspirującymi lekturami i uśmiechem.
Niech wokół Was nigdy nie zabraknie dobrych ludzi, szczególnie wówczas, gdy będzie Wam ciężko.
Pomyślności i uciechy z czytania! A na dziś - szampańskiej zabawy!
Do siego!