Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść obyczajowa. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 sierpnia 2015

Coraz mniej czytelniczych olśnień - rzecz o książce Ałbeny Grabowskiej

Lubicie powieści pisane przez kobiety o kobietach?
Ałbena Grabowska wydaje się specjalistką w tkaniu historii splatanych ledwie widzialną, acz niezwykle silną nicią. Oto historia trójki kobiet – Leny, Marii oraz Aliny.

Pozornie – czego zapewne możecie się domyślić (i słusznie) – nic je nie łączy. Inny wiek, inne upodobania, inne charaktery, inna historia życia, inne plany. Każda z  nich ma jednak historię, od której pragnęłaby się odciąć i którą chciałaby puścić w niepamięć. To oczywiście nie jest jednak takie proste, szczególnie gdy tajemnica tego co minione, może z  łatwością wyjść na światło dzienne, burząc to, co przez lata udało się uformować.

Postaci są zarysowane bardzo sugestywnie i plastycznie – od niemalże pierwszej strony czułam ogromną niechęć do Leny, której zachowanie wydawało mi się tak bardzo irytujące, że każdorazowe czytanie o jej kolejnych wyskokach budziło we mnie fizyczny dyskomfort. Na szczęście z  takimi emocjami nie zostałam pozostawiona, a metamorfoza bohaterki umożliwiła zanegowanie mojego początkowego rozpoznania.

Podobnie jak niechętnie odnosiłam się do Leny, z  równie dużą sympatią śledziłam losy Aliny, choć wcale nie była postacią kryształową. Każdej z  nich zresztą do ideału daleko – plany Marii dotyczące ujawnienia tożsamości dawno zaginionej i uznanej za zmarłą przyjaciółki, by wybić się na jej tragedii doprowadziły mnie do czytelniczej rozpaczy.

Grabowska ma niezwykły talent do tworzenia opowieści, w  których znaczącą i nie do przecenienia rolę odgrywają emocje – zwłaszcza odbiorcze. Posiadła ona także umiejętność zręcznego wplatania w swoją narracyjną nić obserwacji rzeczywistości: świata mediów, dziennikarstwa, sposobów na zdobycie sławy kosztem cudzego nieszczęścia, rzeczywistości reality show, które zostały należycie wykpione, poprzez ukazanie ich od podszewki. Cieszy mnie także pojawienie się wątku autotematycznego – poezja w powieści nie jest tematem modnym, a tutaj posłużyła dodatkowo do wytknięcia kultu współczesnych rozrywek. Wpisanie jej w świat reality show było posunięciem doskonałym – pokazuje ono jak sztucznym wytworem i ramotą jest to, co tworzone pod publiczkę. Ta refleksja jest dla mnie jedną z cenniejszych w książce.

Niestety, mimo zaskakującego i oczyszczającego zakończenia, łączącego i wieńczącego losy trzech bohaterek, powieść wcale mnie nie zachwyciła. Była dobra, warsztatowo więcej niż poprawna, aczkolwiek do ogromnych literackich emocji było mi daleko. Nie jestem chyba docelowym odbiorcą ani idealnym czytelnikiem obyczajówek.


A w  mym życiu czytelniczym coraz mniej olśnień.



poniedziałek, 23 marca 2015

Niech Ci się spełnią marzenia – Barbara O’Neal



Barbara O’Neal jest amerykańską pisarką cieszącą się bardzo dużą popularnością w Polsce. Czytelniczki obwarowują jej powieści określeniami krzepiące, podnoszące na duchu, dające nadzieję, pogodne, optymistyczne, ciepłe. I choć mam za sobą lekturę dopiero pierwszej z  nich, słowa te mogę potwierdzić. W  przypadku Niech ci się spełnią marzenia autorka oprócz talentów pisarskich wykorzystała swoją wiedzę i umiejętności gastronomiczne – jednym z  głównych bohaterów tej książki jest bowiem jedzenie. W powieści tej stykają się cztery blogerki kulinarne – każda z  nich na innym życiowym zakręcie, w  innym wieku, z  innym bagażem doświadczeń, a nawet z  innymi przyzwyczajeniami żywieniowymi. Jedna z  nich, Lavender, zaprasza pozostałe panie na swoją farmę, by wspólnie mogły obchodzić jej 85-te urodziny. Będzie to pierwsze spotkanie kobiet, które dotąd przyjaźniły się jedynie internetowo i jak łatwo się domyślić – międzypokoleniowo.

Lavender od lat prowadzi farmę lawendy, która zapiera dech w piersiach – widoki są oszałamiające, co można było wyczytać z samego opisu. O’Neal pisze tak barwnie, że nie dość, że oczami wyobraźni widziałam kolejne odcienie tej cudownej rośliny, to jeszcze czułam jej obezwładniający zapach, czuję go nawet teraz, pisząc te słowa. Bohaterka ma świadomość swojego wieku, coraz częściej też odwiedzają ją duchy, w  tym duch bliskiej przyjaciółki, informując, że jej czas na ziemi powoli dochodzi końca. Lavender musi więc koniecznie znaleźć kogoś, kto godnie zastąpi ją na farmie, zanim jej pazerni krewni sprzedają cały majątek, zaprzepaszczając lata jej ciężkiej pracy i pasji. Swoją następczynię widzi w  jednej z wirtualnie poznanych przyjaciółek.

Ginny jest Królową Ciast – mimo że jej blog przyniósł jej ogromną sławę, odkąd jej znajomi i bliscy się o nim dowiedzieli traktowali ją z  pobłażaniem, a nierzadko zdarzało się, że brutalnie z  niej tkwili, sugerując, że swoją „zabawą” ośmiesza całą społeczność Kansas. Ginny z  brakiem wsparcia spotyka się także ze strony męża, który od lat nie chce z  nią sypiać. Zakompleksiona kobieta jedyną pociechę znajduje w  blogowaniu. Po zaproszeniu Lavender pierwszy raz w życiu opuszcza rodzinne strony, by stawić czoła przygodzie i udowodnić sobie, że sama może walczyć o szczęście.

Valerie próbuje przepracować żałobę. Jej dwie córki i mąż zginęli w  katastrofie lotniczej, zostawiając ją z  jedną córką. Obie nie potrafią pogodzić się z bolesną stratą, tracąc jednocześnie między sobą porozumienie.
Ruby to najmłodsza z  czwórki przyjaciółek – ma niewiele ponad dwadzieścia lal, ale i tak już bardzo wiele przeszła. Los mocno ją poturbował – w  dzieciństwie chorowała na białaczkę i widziała śmierć wielu młodziutkich koleżanek z  oddziału. Sama po wyczerpującym leczeniu cudem przeżyła.  Od tamtej pory ojciec dba o nią jak tylko może, bojąc się, że znów będzie mógł ją uttracić. Dziewczyna sześć lat była w  związku z  Liamem. Gdy się rozstali, okazało się, ż Ruby jest w ciąży. Jest to dla niej prawdziwy cud – lata chemioterapii miały bowiem uczynić ją bezpłodną. Teraz dziewczyna postawiona w  niespodziewanej sytuacji musi poukładać swoje życie na nowo. Tym bardziej, że Liam planuje ślub z  inną i nie wie, że zostanie ojcem.
Wszystkie cztery kobiety przybywają na farmę, gdzie mają na nowo przyjrzeć się samym sobie, wyciszyć się i postanowić do robić dalej ze swoim życiem. Dla każdej z nich wyprawa ta będzie odmianą i wyjściem poza to co znane.
O’Neal stworzyła swoistą powieść drogi, przeplataną z romansem, powieścią obyczajową, okraszoną przepisami, wyimkami z  korespondencji mailowej: to wielka mieszanka gatunkowa, która stawia sobie za cel jedno: pokazać, że kobiety mogą same o sobie decydować, jeśli tylko uda im się wyjść poza stereotyp i gorset ról, w które same od lat się przyodziewały. To opowieść o wyzwoleniu, szukaniu wolności, miłości i sensu.
Autorka czerpiąc z  samego życia utkała opowieść krzepiącą i podnoszącą na duchu. Jej bohaterki uczą się wybaczania, dzielą się swoją życiową mądrością i zadają kłam przekonaniom, jakoby starsi nie mogli uczyć się od młodych – tu nie liczy się wiek, lecz doświadczenie i ogromną mądrość wynikła z  cierpienia i jego przepracowywania.
Ciepła historia, którą szczególnie polecić mogę tym z  Wam, które znajdują się właśnie na życiowym zakręcie i nie mają dość odwagi, by zrobić krok w  kierunku innym niż dotychczasowy. Doda Wam odwagi!

środa, 18 lutego 2015

Milcząca siostra – Diane Chamberlain


Tytuł: Milcząca siostra
Autor: Diane Chamberlain
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788379611676
Ilość stron: 456
Cena: 38 zł


Każdy nosi jakąś bliznę (...). Jedni dlatego, że walczyli z ciężką chorobą. Inni, bo stracili dziecko lub zranił ich ktoś, kogo kochali. Niektórzy mają to nieszczęście, że nabawiają się blizn w wyniku utraty całej rodziny. chociaż  z drugiej strony... (...) niekiedy mają to szczęście, że znajdują nową [1].

Diane Chamberlain, to wielokrotnie nagradzana autorka, po którą – pisałam o tym nie raz – sięgam bez zastanowienia. I tym razem, mając świadomość wszelkich czekających na mnie zobowiązań, rzuciłam nimi w  kąt, by w spokoju delektować się jej najnowszą książką. Choć sformułowanie – delektować się – jest w  przypadku Chamberlain głębokim nieporozumieniem. Jej książki nie nadają się do powolnej lektury umożliwiającej relaks. Przypominają raczej czynny wulkan, który lada moment może wybuchnąć i – nie ma innej opcji – robi to, zalewając wszystko rozżarzoną lawą. Nie ma dokąd uciekać, trzeba się poddać gorącej atmosferze.
Tak było i tym razem.
Riley MacPherson właśnie straciła drugiego z  rodziców i teraz musi uporać się z  uporządkowaniem jego majątku. Wsparcia próbuje szukać u brata – weterana wojennego – z  którym kiedyś łączyły ją dobre relacje, zburzone jednak upływem czasu i zniszczone bolesną pamięcią o zaginionej przed laty siostrze, oskarżonej wówczas o zabójstwo z  premedytacją, borykającej się z  depresją i ostatecznie w bardzo młodym wieku popełniającej samobójstwo. Ciężar tej historii przygniótł rodzinę, na zawsze zmieniając jej losy. Gdy teraz, po wielu latach, Riley porządkuje papiery wpada na bardzo dziwny ślad sugerujący, że Lisa tak naprawdę nigdy się nie zabiła. Odtąd bohaterka zrobi wszystko, by odnaleźć utraconą siostrę, po drodze wypuszczając na światło dzienne gros innych tajemnic, które na zawsze miały pozostać nieodkryte. Dowiaduje się przy tym jak mało wiedziała o własnych rodzicach… By odkryć prawdę musi całkowicie przekreślić dotychczasowe życie.

Chamberlain ma niebywały talent do „dobijania” czytelnika: gdy sprawa jest już skomplikowana do granic możliwości i wydaje się, że całość osiągnęła punkt kulminacyjny, że przed nami jedynie rozwiązanie akcji, okazuje się, że historię można jeszcze parokrotnie „podkręcić”, nie popadając przy tym w  przesadę. Dzięki tej zdolności, przy okazji książek autorki nigdy nie wiem, kiedy mogę przestać wstrzymywać oddech, kiedy wreszcie wszystko zacznie się rozwiązywać. To niezwykła siła tej historii – ani na moment nie pozwala uśpić czujności, na skutek czego czytelnik nie jest stracony dla powieści.
Świetna opowieść o tym jak bardzo skomplikowane mogą być ludzkie losy, historie rodzin, które sami znamy. Bo przecież – gdyby spisać nasze – czy byłoby prościej?



PS Tę i jeszcze jedną książkę Wydawnictwa Prószyńskiego będzie można wygrać jeszcze dziś w  konkursie, który ogłoszony zostanie wieczorem. Zachowajcie czujność, bo naprawdę warto!

[1] Diane Chamberlain, Milcząca siostra, Warszawa 2015, s. 449.

sobota, 8 listopada 2014

Wracajmy do domu – Lisa Scottoline


Tytuł: Wracajmy do domu
Seria: Kobiety to czytają!
Autor: Lisa Scottoline
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378397946
Ilość stron: 512
Cena: 38 zł


Lisa Scottoline zdobyła moje uznanie za sprawą ksiązki Nie odchodź. Tak bardzo, że gdy tylko ukazał się tekst Wracajmy do domu miałam pewność, że warto po niego sięgnąć.

Historia opowiedziana przez autorkę, to prawdziwy kocioł emocji – zwłaszcza tych trudnych, wpływających na podejmowanie decyzji ważących na życiu wszystkich bohaterów. Czytałam ją z wypiekami na twarzy, niecierpliwie przewracając kolejne strony, ale też stale zastanawiając się nad tym, jak postąpiłabym na miejscu tej czy innej postaci, jakie byłyby moje reakcje, na ile pozwalałabym ponieść się emocjom, nierzadko trudnym do poskromienia, bo wywołanych wieloletnim zamiataniem ich pod dywan.

Scottoline po raz kolejny opowiada o miłości rodzicielskiej, szczególnie zaś macierzyńskiej – i to niekoniecznie biologicznej. Zabiera nas w niełatwą przestrzeń relacji na linii macocha-córki eksmęża, eksżona- eksmąż, mąż-żona, mąż macochy-pasierbic, pasierbice-córka, ojczym-pasierbica i byłe pasierbice żony. Skomplikowane już w samej fazie rozpisywania, a co dopiero, gdy przeniesie się te zestawienia na życie obfitujące w wydarzenia nieprzewidziane i niechciane.

Jill Farrow kilka lat przed rozpoczęciem akcji książki poślubiła mężczyznę, który miał już dwie córki – Abby i Victorię. Choć związek małżeński był krótki i rozpadł się z hukiem, relacja miłości, jaka zrodziła się między kobietą a jej pasierbicami była znacznie trwalsza, choć przez kłamstwa nie tak zażyła jak dotąd.
Okazała się jednak tak mocna, że gdy już kilka lat po rozwodzie ojciec dziewczyn umiera, Abby swoje pierwsze kroki kieruje właśnie do Jill, u której szuka nie tylko pociechy, ale i pomocy w przeprowadzeniu dochodzenia na własną rękę. Bohaterka głęboko wierzy w to, że śmierć jej ojca nie jest samobójstwem, lecz morderstwem.

Jill, jako zawodowy pediatra z powołania, doskonale rozumie, nawet najgłębsze potrzeby dzieci. Przejmuje się ich losem i robi wszystko, by pomóc im w każdy możliwy sposób, nie raz wykraczający poza jej obowiązki. Nie inaczej chce traktować własne córki – nie tylko rodzoną Megan, ale także Abby i Victorię.
Mimo wielu wątpliwości jakie nią targają, kobieta decyduje się na podjęcie karkołomnego i brzemiennego w skutki śledztwa, by pomóc w ten sposób pasierbicy, która wyraźnie nie radzi sobie z przepracowywaniem żałoby.
Bohaterka nie wie jeszcze wówczas, że podjęte przez nią działania, skażą jej rodzinę i przyszłe szczęście na niebezpieczeństwo.  Zdaje sobie jednak sprawę, że burzy spokój, który tak długo budowała i skazuje nowy związek na wielką próbę. Wszystko to jednak w imię miłości, której nie jest w stanie przekreślić rozwód ani chwilowa utrata regularnych kontaktów.

Scottoline po raz kolejny ofiarowała mi książkę, której treść chłonęłam jak gąbka – to nie zwykła powieść obyczajowa, lecz wielopoziomowa historia, z wysuwającym się na plan pierwszy wątkiem sensacyjno-kryminalnym. Nie brak w niej mocnych wrażeń, ogromu ładunku emocjonalnego i trudnych pytań o rodzicielstwo, a także siłę więzów.
Polecam ją gorąco – każdemu! Doskonała, trzymająca w napięciu jak najlepszy thriller, mocno odwołująca się do hierarchii wartości i podkreślająca moc macierzyńskiej miłości.


Recenzja książki Nie odchodź:

http://shczooreczek.blogspot.com/2014/03/nie-odchodz-lisa-scottoline.html


wtorek, 4 listopada 2014

Dobry ojciec – Diane Chamberlain


Tytuł: Dobry ojciec
Autor: Diane Chamberlain
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788379610174
Ilość stron: 392
Cena: 36zł

Diane Chamberlain zachwyciła mnie kilka lat temu powieścią Tajemnica Noelle – do tej pory pamiętam jak podczas czytania nerwowo zmieniałam pozycje, kartkowałam książkę dłońmi mokrymi od potu wynikającego ze zdenerwowania i napięcia,  nie jadłam, nie piłam i nie odrywałam wzroku od książki nawet na sekundę, zanim nie przewróciłam jej ostatniej strony. Rzadko tak szczegółowo pamięta się proces lekturowy, chyba że czytana powieść robi na nas ogromne wrażenie – i tak było w tym przypadku.
Od tamtego momentu nigdy nie zwlekam z lekturą najnowszych tekstów Chamberlain – mimo że ich skupiają się one wokół bardzo szerokiego pola problemów i nierzadko także kontrowersji, co może powodować trudność w trafieniu w interesującą nas tematykę – potrafią każdorazowo przykuć moją uwagę i zmusić do wyjścia z wygodnej kanapy utrwalonych poglądów i stereotypów, po to, by zrewidować je w kontekście sytuacji nieszablonowych, do których nie sposób przyłożyć kalki oczekiwanych zachowań, rządzących się zupełnie innymi prawami i wymagających indywidualnego podejścia, a nie raz także i przeprogramowania się na myślenie stojące w sprzeczności z dotychczasowym.

Chamberlain to pisarka, przymuszająca do myślenia, każąca wyjść poza utrwalone schematy myślowe, w których coś jest dobre albo złe. Nie ma: każdy problem trzeba rozstrzygnąć indywidualnie, biorąc pod uwagę wszelkie okoliczności. I to właśnie nie jest łatwe – nierzadko wychodzenie przed własne sumienie boli, stawianie się w roli sędziego nie jest proste, a ocenianie nagannych zachowań jako akceptowalnych może budzić sprzeciw.
Podobne emocje, refleksje i trudności towarzyszyły mi podczas zmagania się (to doskonałe słowo – mimo że przez książkę tę właściwie się płynie, tak sprawnie jest napisana, to jednak wciąż zmagamy się  w niej z bolesną  tematyką, niesprawiedliwością i poczuciem krzywdy) z najnowszą książką, wchodzącą w skład publikacji wydawanych w ramach klubu dyskusyjnego Kobiety to czytają Dobry ojciec.
W niej to poznajemy historię młodego mężczyzny i jego córeczki, widzianą z różnych perspektyw. Zabieg ten stał się dla autorki typowy – dzięki niemu lepiej oddaje emocje i nastroje postaci zaangażowanych w przebieg akcji.
Dziewczynka jest owocem miłości Robin i Travisa – dorastających ludzi, którzy byli tak mocno w sobie zakochani, że w swoich poczynaniach nie zważali ani na stan zdrowia Robin, ani na ewentualne konsekwencje wynikające z nieostrożności. Podczas jednego z ich tajemnych spotkań (para miała zakaz widywana się, nadany przez ojca dziewczyny) bohaterka bardzo źle się poczuła – jej schorowane serce nie wytrzymało ani nadmiaru emocji, ani wysiłku, któremu miało sprostać. Robin trafiła do szpitala, a Travis zwyzywany i oskarżony przez jej ojca o gwałt na niczego nieświadomej nastolatce, dostał ponowny nakaz zniknięcia z jej życia. Sprawy jednak zaszły o wiele dalej niż można by przypuszczać – dziewczyna była  w ciąży i mimo zagrożenia życia, jakie stan błogosławiony na nią zsyłał, planowała urodzić i wychować swoje dziecko. Za wszelką cenę próbowała skontaktować się z Travisem, to jednak nie mogło się udać, bowiem ojciec powziął wszelkie środki, by próbę kontaktu zablokować.
Para została więc rozdzielona, a dziecko po czasie ma zostać oddane do adopcji, do czego ostatecznie nie dochodzi – miast tego prawo do opieki nad córeczką pozyskuje ojciec. Bohaterowie przez lata żyją w kłamstwie jakim karmił ich ojciec Robin – manipulator.
Ich losy mają się spleść ponownie po kilku latach, gdy dorosła już kobieta planuje ślub z przyszłym burmistrzem, a mężczyzna w wyniku pożaru traci matkę i dom nad głową, po czym  musi znaleźć sposób, by zapewnić byt sobie i małej Belli.
Na ich drodze postawiona zostaje Erin – kobieta, która od lat nie może uporać się z żalem po tragicznej śmierci swojej czteroletniej córeczki. Ich spotkanie całkowicie odmieni ich losy – i wbrew pozorom stanie się uzdrawiającym balsamem na rany przeszłości.

Chamberlain po raz kolejny porywa w wir fabularny, każe zastanawiać się nad kwestiami rodzicielstwa, zmusza do stawiania pytań o to, co jest najlepsze dla dziecka, czy zło zawsze należy karać, czy to samo przestępstwo ma taką samą rangę w obliczu innych czynników wpływających na decyzję o jego popełnieniu, czy dziecko może być wychowywane przez jednego z rodziców, jak daleko można się posunąć w kłamstwie, by chronić własne pociechy, ile bylibyśmy w stanie zrobić, by chronić nasze dzieci, jak silna może być miłość młodych ludzi, rozdzielonych przez niesprawiedliwość. Te pytania to jedynie kropla w morzu trudności, przed jakimi stawia nas autorka.
Doskonała powieść obyczajowa – wciągająca, życiowa, bliska doświadczeniom niejednego czytelnika, będąca dobrą szkołę empatii.
Polecam!

 Recenzje innych książek Chamberlain:

http://shczooreczek.blogspot.com/2012/09/tajemnica-noelle.html?q=chamberlainhttp://shczooreczek.blogspot.com/2013/08/zatoka-o-ponocy-diane-chamberlain.html?q=chamberlainhttp://shczooreczek.blogspot.com/2014/04/w-susznej-sprawie-diane-chamberlain.html?q=chamberlain




niedziela, 20 lipca 2014

Nie tylko o łajdakach – Magdalena Kulus


Tytuł: Nie tylko o łajdakach
Autor: Magdalena Kulus
Wydawnictwo: SOL
ISBN: 9788362405312
Ilość stron: 304
Cena: 29 zł

Magdalena Kulus zachwyciła mnie kilka lat temu rewelacyjnym Blondynem i Blondyną i choć jej najnowsza książka nie jest już dziennikiem, lecz powieścią – wzruszeniom, tym razem wywołanych literacką fikcją, a nie doświadczeniami wyrwanymi z życia, nie było końca.
Przyznaję – nie zapowiadało się. Powolna lektura wróżyła odprężającą lekturę o wakacjach od starego życia, jak ją wówczas odczytywałam, a przemieniła się w dzban słów oczyszczających z codziennych emocji, ze złością i smutkiem na czele.
Bohaterką opowieści jest Nastka – dziewczyna, która dotąd nie odcięła pępowiny, nie radzi sobie z dokończeniem pracy magisterskiej, a na dodatek uwikłała się w beznadziejny romans, w który tylko ona zaangażowała się uczuciowo, wciąż będąc wykorzystywaną przez Olka – malarza, traktującego ją jak zabawkę wielokrotnego użytku.
Postanawia ona uwolnić się z pęt niezadowalającej jej codzienności i przenosi się na wieś za Częstochową do rodzinnego domu, z powodu jego wątpliwej urody, nazwanego Maszkarką. W oddaleniu od tego co znane, postanawia zastanowić się nad swoim życiem i przyszłością, a także przepracować smutki oraz udowodnić sobie i innym, że doskonale potrafi sama o siebie zadbać. Wyzwala się z ograniczeń narzucanych jej dotąd przez rodzinę, przyjaciół, uczelnię, a także samą siebie.
Pobyt na wsi od początku nie jest jednak takim, jakim go sobie wyobrażała – krótko po przyjeździe odwiedza ją Olek z jasno sprecyzowanymi zamiarami; rodzice nasyłają na nią całą rodzinną armię, mającą jej doglądać; nieżyczliwy sąsiad daje o sobie znać; plotkarscy mieszkańcy rozsiewają szereg plotek, z których jedna inwencją przewyższa drugą. Na szczęście w całym tym kołowrotku wydarzeń, Nastka poznaje ludzi życzliwych – księdza Grzegorza, angażującego ją w przygotowanie dzieci do Komunii; chorego Tomka i jego rodzinę, która choć niewolna od trudnych doświadczeń, nie poddaje się zwątpieniu, zawsze mając czas dla siebie nawzajem i wreszcie – Juliana, starszego od niej o dwadzieścia dwa lata skrzypka, który choć utracił żonę oraz dziecko dziś spełnia się w zespole.

Nie tylko o łajdakach, to historia o poszukiwaniu samego siebie, wewnętrznym dojrzewaniu, pogoni za miłością i szczęściem, odcięciu pępowiny i wchodzeniu w dorosłość powolnym rytmem wsi, nie zaś pędem miejskim, przy której raz po raz będzie się uśmiechać pod nosem i ronić łzę – kalejdoskop uczuć jest w nią bowiem wpisany.

Jeśli wciąż się wahacie niech zachęci Was stwierdzenie, że to najlepszej jakości polska powieść obyczajowa, dzięki której występujące w niej w obfitości słońce, czułość, troska o drugiego i miłość do zwierząt oraz ludzi emitowane są za pomocą  nieznanego mi rodzaju transmisji wprost do głowy i serca czytelnika. Ciepła, ujmująca i podnosząca na duchu opowieść, ucząca pokory, cierpliwości, podkreślająca siłę przyjaźni, miłości, a przy okazji pokazująca jak łatwo w życiu zgorzknieć i co robić, by do tego nie dopuścić – na przekór niepowodzeniom i przytłaczającego nas ogromu cierpienia, którego na co dzień doświadczamy w postaci chorób, śmierci lub utraty bliskich osób, nałogów w rodzinie, rozpadów związków i in. Kulus za sprawą swojej książki na powrót wlewa w serca czytelników nadzieję i pragnienie, by niestrudzenie podążać swoją drogą do szczęścia, na której z pewnością spotkamy wielu życzliwych ludzi, jeśli tylko zechcemy się na nich otworzyć.
Autorka ta jak żadna inna polska pisarka, potrafi mnie tak dobitnie przekonać, że życie po prostu jest piękne – z wszystkimi jego ograniczeniami i trudami. Przy tym wszystkim jest tak prostolinijna, nie ucieka się sztucznie do wyszukanych fraz, przytacza fragmenty poezji idealnie odzwierciedlające nastroje w książce, że  aż nie sposób jej nie uwierzyć. Polecam - na osłodę!

Relacja ze spotkania autorskiego tutaj.
Recenzja poprzedniej książki Magdaleny Kulus po kliknięciu:
http://shczooreczek.blogspot.com/2011/08/blondyn-i-blondyna-magdalena-kulus.html?q=blondyn+i+blondyna

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Mroczny anioł – Virginia C. Andrews


Tytuł: Mroczny anioł
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378397243
Ilość stron: 480


Mroczny anioł to kolejny tom nowej sagi Virginii C. Andrews dostępny na polskim rynku. Stanowi on kontynuację Rodziny Casteel, części dość męczącej, dobijającej mnogością tragedii, targających głównych bohaterów. Obawiałam się, że nie inaczej będzie w Mrocznym aniele – dramat za dramatem, jeden gorszy od drugiego, aż człowiek zaczyna zastanawiać się ile zła jest w stanie udźwignąć, zanim się zupełne nie rozsypie. Heaven jest jednak postacią twardzielki – niezłomną, zawziętą w walce o lepszą przyszłość i szczęście.
Część tę otwiera przyjazd dziewczyny do dziadków, których nigdy nie poznała – rodziców swojej przedwcześnie zmarłej matki. Ma nadzieję na szczęśliwe życie w dobrych warunkach, w otoczeniu kochających ją ludzi. Niestety, przyjazd bohaterki nie został przyjęty tak, jak powinien. Babcia – opętana myślą o wiecznej młodości, zabroniła zwracać się do siebie w jakikolwiek inny sposób niż po imieniu. Zakazała także przyznawania się do łączącego ich stopnia pokrewieństwa, by nie zdradzić swego wieku. Dziadek z kolei – ten miał wygórowane wymagania. Zgodził się sponsorować jej renomowaną uczelnię w zamian za bezwzględne posłuszeństwo, objawiające się nie tylko w decydowaniu o tym, z kim ma się spotykać, ale też w co ma się ubierać, co jeść, kiedy wracać, gdzie i z kim wychodzić. Łaknąca wolności dziewczyna, postawiona została po raz kolejny w sytuacji, w której w imię ratunku od jednego zniewolenia, w jego miejsce wybiera inne.
Pomna swych niedawnych porażek Heaven, była tak zdruzgotana, że zgodziła się na wszystko. Od zgody do realizacji daleka jednak droga… Dziewczyna poznaje mężczyznę, z którym zabrania jej się kontaktować dziadek. To jednak jedynie podsyca jej i tak już rozbuchane uczucie. Choć bohater jest postacią mroczną, nie stanowi to dla żądnej miłości Heaven żadnej przeszkody.
Bohaterka na oczach czytelnika ulega całkowitej przemianie. Z nędznej, wybiedzonej istoty przepoczwarza się w pewną siebie i swoich walorów kobietę, mogącą mieć wszystko czego tylko zapragnie. Tak odmieniona, postanawia po raz kolejny podjąć próbę odzyskania utraconego rodzeństwa, z którym notabene zabronił kontaktować jej się dziadek.
Mroczny anioł to zdecydowanie o wiele mniej przytłaczająca książka, niż wszystkie poprzednie w dorobku Andrews. Choć nie brakuje w niej tragedii i trudnych wyborów, daleka jest od miażdżących nieszczęść znanych z tomów wcześniejszych. Autorka po raz kolejny podkreśliła niezłomność Heaven, ale także jej skłonność do pokładania nadziei w ludziach, którzy mogą ją zawieść. Książka ta stanowi zapis zmagań współczesnego Kopciuszka, który jednak nie kończy swojej opowieści na frazesie „i żyli długo, i szczęśliwie”, lecz brnie dalej przez trudy życia, zmagając się z lękami własnymi i cudzymi.
Andrews utkała książkę stylizowaną na baśń dla dorosłych, która jednak zaczyna się tam, gdzie większość baśni zdaje się kończyć.
Jestem ciekawa, co będzie dalej…:)




Recenzja poprzedniego tomu i innych książek Virginii C. Andrews:

http://shczooreczek.blogspot.com/2012/04/patki-na-poddaszu-virginia-c-andrews.html?q=andrewshttp://shczooreczek.blogspot.com/2014/02/rodzina-casteel-virginia-c-andrews.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2014/02/rodzina-casteel-virginia-c-andrews.html


środa, 28 maja 2014

Miód na serce – Sarah-Kate Lynch


Tytuł: Miód na serce
Tytuł oryginału: The Wedding Bees
Autor: Sarah-Kate Lynch
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378397618
Ilość stron: 320
Cena: 34 zł

Miód na serce to jedna z najcieplejszych, najbardziej podnoszących na duchu i radosnych książek jakie czytałam w ostatnim czasie. Już sama jej okładka przyciąga wzrok i wprowadza w fantastyczny nastrój. Kolorystyka doskonale oddaje to, co znajdziemy w środku – dobroć, serdeczność, promienność, troskliwość, słodycz zamknięta w słoiku miodu i… słońce. Ta opowieść to prawdziwe antidotum na wszystkie smutku. Utrzymana w lekkim, pogodnym tonie staje się z miejsca największą radością dnia i prawdziwym wytchnieniem.
Sugar to trzydziestosześciolatka, która wiele lat temu uciekła sprzed ołtarza, skazując się na utratę kontaktu z rodziną. Od tamtej pory przemierza cały świat wraz ze swoimi pszczołami, które odziedziczyła po ukochanym dziadku i które teraz decydują o ich kolejnych miejscach zamieszkania. To dzięki ich interwencji  bohaterka nie uwikłała się w związek bez przyszłości i to one dają jej radość życia. Brzmi szalenie? Być może, ale gdy zagłębicie się w lekturę, dostrzeżecie, że w tym szaleństwie jest metoda:)
Sugar „Honey” Wallace jest taka jak jej imię – słodka, urocza i nade wszystko – dobra oraz cechująca się niezwykłą kulturą osobistą. Niemalże każdy dzień jest dla niej okazją do niesienia innym pomocy i wprowadzania w ich życie słońca. Wszędzie gdzie pojawi się kobieta natychmiast dzieją się niespodziewane rzeczy: godzą się odwieczni wrogowie, w miejsce uszczypliwości pojawia się życzliwość, ludzie odnajdują sens życia, zdobywają się na odwagę w walce o własne szczęście i radość. Gdy bohaterka stawia swoje pierwsze kroki w Nowym Jorku, niemal natychmiast trafia na staruszka, któremu potrzebna jest pomoc. W wyniku splotu okoliczności poznaje wówczas Theo Fitzgeralda– Szkota, który raz spoglądając jej w oczy od razu wiedział, że jest kobietą, na którą czekał całe życie i nie zawahał się jej tego powiedzieć, budząc jedynie konsternację. Sugar jest bowiem kobietą zranioną, która na zawsze postanowiła zablokować się na miłość. Theo jednak jest nieugięty, a i jej pszczoły mają w jego sprawie wiele do powiedzenia…:)

Bardzo podobało mi się wykorzystanie motywu pszczół – naznaczając je funkcją doradców i przewodników, autorce udało się przekazać sporo wiedzy o tych niezwykle pożytecznych owadach. Wyposażając je w wiele cech ludzkich ukazała ich przydatność dla człowieka i mnogość zadań, przed którymi stoją, a także ich przyzwyczajenia oraz potrzeby. Świetny dodatek edukacyjny, będący wisienką na torcie tej błyskotliwej, zabawnej i ujmującej opowieści o ludzkiej dobroci i korzyściach płynących z grzeczności. Akcja jest miarowa, spokojna, bez żadnych zwrotów, ale przy tym tak niezwykle wciągająca, że nie sposób porzucić lektury na rzecz innych zajęć.
Czytanie tej historii przypomina picie ulubionej herbaty – smak i ciepło powolutku rozchodzą się po całym organizmie, zapewniając doskonałe samopoczucie. Barwna plejada postaci jest zaś niczym miód, który właśnie przy okazji tej książki powinniśmy do gorącego napoju dodać.

Choć Sarah-Kate Lynch była mi do tej pory autorką nieznaną, od tej pory będę sięgała po jej książki w ciemno! Jej narracja jest niewymuszona, lekka, czytając, ma się wrażenie unoszenia się nad ziemią. Rewelacyjne odprężenie po ciężkim dniu. Tytuł tej książki to jej kwintesencja – jest prawdziwym  miodem na serce.
Całkowicie mnie zauroczyła! I uwierzcie – nawet jeśli nie przepadacie za romansami, ta książka Was uwiedzie. Nie spodziewałam się tak przyjemnie spędzonych dni i bez wahania będę tę arcyuroczą opowieść proponować wszystkim znajomym, bez względu na ich dotychczasowe upodobania czytelnicze. Stanowi ona bowiem idealny przykład lektury krzepiącej, podnoszącej na duchu, a przy tym propagującej dobre maniery, grzeczność i łagodność w świecie zwulgaryzowanym i agresywnym. Czytając ją, miałam wrażenie, jakby ktoś bardzo bliski poklepywał mnie po plecach – to historia, z której promieniują jedynie pozytywne emocje. Gorąco polecam!


środa, 8 maja 2013

Single – Meredith Goldstein


Tytuł: Single
Autor: Meredith Goldstein
Wydawnictwo: M
ISBN: 9788375955569
Ilość stron: 240



Zaskakująco mocno podobała mi się ta książka! Lekka obyczajówka, to dokładnie to czego było mi trzeba. Z lekturą zwlekałam niesłychanie, bo i okładka jakoś mnie nie zachęcała, i opis wskazywał na coś trywialnego i mocno schematycznego.
I właściwie niewiele się pomyliłam – jest banalnie, jest przewidywalnie, ale przy tym wszystkim, paradoksalnie jest ciekawie! 

Przedmiotem opowieści są perypetie grupy trzydziestolatków, których kiedyś, w czasach college’u łączyła przyjaźń, a którzy dziś spotykają się na weselu jednej z koleżanek.
Większość z nich ma już poukładane życie osobiste i zawodowe, część jednak wciąż wiedzie życie singli (wcale nie z wyboru) lub sparowanych, lecz nieszczęśliwych.
Bee, podczas próby rozlokowania gości przy stole, ma nie lada problem, gdy dochodzi do grupy osób, które na przyjęcie postanowiły przyjść bez partnerów. Większość z nich się zna i posadzenie ich koło siebie nie stanowiłoby problemu, dwie osoby są jednak dla reszty całkowicie obce i Beth nie do końca wie, jak ułożą się między nimi relacje. Nie chce nikogo skrzywdzić – ani sadzać byłych kochanków koło siebie, ani za daleko. Każda wersja rozmieszczenia wydaje się nietrafiona. Ostatecznie, jej decyzja poniesie za sobą niespodziewane konsekwencje…

Teoria, według której wesela, to czas, w którym najwięcej singli znajduje swoje drugie połówki nie wydaje się być bezzasadna. Podobnie sytuacja ma się z dawnymi partnerami – przyjęcia to dobry czas, by ich olśnić, nawiązać ponowny kontakt, wzbudzić zazdrość, rozmówić się.
Na przyjęciu Bee, będzie między innymi Hannah – szefowa castingów w Nowym Jorku, ubiegająca się o możliwość zaangażowania Natalie Portman. Kobieta już jakiś czas temu rozstała się ze swoim ukochanym, jednak złamane serce jeszcze nie zostało uleczone. Gdy dowiaduje się, że Tom pojawi się na weselu z nową partnerką jest zdruzgotana, choć początkowo nie daje tego po sobie poznać. W swojej głowie układa scenariusze ich ponownego spotkania, w których dominuje wersja o ich wielkim zejściu się. Jej towarzyszem na weselu ma być Rob – dawny przyjaciel, który nie kwapi się do przyjazdu. Konfrontacja ze starymi znajomymi, podobnie jak opuszczenie domu, wydaje się ponad jego siły.
Na przyjęciu zjawi się także Vicky – kobieta, będąca dekoratorką sieci sklepów spożywczych, borykająca się z głęboką depresją, wszędzie wożąca ze sobą lampę przeciwdepresyjną, mającą zagwarantować jej w miarę dobre samopoczucie.
Wesele zgromadzi prawdziwą plejadę osobistości, charakterów i emocji, a konfrontacje do jakich dojdzie okażą się katartyczne i, mimo że nieoczekiwane – konieczne.

Język powieści, co w obyczajówkach jest wręcz pożądane, jest bardzo przejrzysty. Dialogi proste, stylizowane na naturalne. Lekka tematyka i prostota wykonania, sprawia, że książkę czyta się właściwie jednym tchem, a jej lektura sprawia prawdziwą przyjemność i radość. Nie jest to literatura najwyższych lotów, lecz jako pozycja, mająca przynieść rozrywkę na jedno popołudnie sprawdzi się doskonale. To książka z serii tych, które przynoszą pożądane odprężenie, poprzez ukazanie życia takim, jakim jest – ze wszystkimi skomplikowanymi relacjami i konsekwencjami jakie niosą ze sobą nasze, często nieprzemyślane decyzje.

Polecam!

wtorek, 6 września 2011

Pamiętnik z przyszłości – Cecelia Ahern




Wszyscy pamiętamy Cecelię Ahern jako autorkę słodko-gorzkich romansów, z PS Kocham Cię czy Podarunkiem na czele. Kilka dni temu na polski rynek trafiła jej kolejna książka – Pamiętnik z przyszłości.
Fani pisarki mogliby spodziewać się kolejnej historii miłosnej, dla której tłem będzie zielona Irlandia i jej tradycje. Tym razem Cecelia Ahern zaskakuje. Odbiorca nie dostaje do ręki kolejnego romansu, lecz przemyślaną i dobrze skomponowaną powieść obyczajową o poszukiwaniu własnej tożsamości.
Książka dedykowana jest czytelnikowi – to między innymi takim ciepłym podejściem autorka zaskarbiła sobie moją sympatię.  
Ale do rzeczy!
„Jest to opowieść, przy której niedowiarkowie będą musieli odłożyć na półkę swoje zwątpienie”.[1]
Główną bohaterką książki jest szesnastoletnia [jak jej się wydaje] Tamara Goodwin. Do tej pory miała wszystko – wysoko postawionych rodziców, którzy gwarantowali jej życie wśród wygód, bez zmartwień i trosk o cokolwiek; przyjaciółki spędzające z nią mnóstwo czasu; wyjazdy dokąd chciała i kiedy chciała. Jej jedynym zmartwieniem był wybór kolejnego markowego ubrania na kolejną ekstrawagancką imprezę. Mimo pozornego szczęścia Tamara nie potrafiła porozumieć się z ojcem – okazywanie wdzięczności nigdy nie było jej mocną stroną, zamiast tego traktowała swojego tatę jak zło konieczne, a ranienie go słowami przynosiło jej niezwykłą radość. Wszystko zmieniło się, gdy pewnego dnia zastała martwego ojca w jego gabinecie – obok niego leżały tabletki nasenne, a w ręce trzymał butelkę whisky.
Jak się okazało, rodzina miała kłopoty finansowe, o których nie informowała swojej dorastającej córki – ich majątek w większości został przejęty przez bank.
Po śmierci ojca, Tamara wraz z mamą przenosi się na wieś do swojego wujostwa. Realia, które tam zastaje w niczym nie przypominają dotychczasowych. Jedynym urozmaiceniem okazuje się być objazdowa biblioteka, w której bohaterka znajduje niezwykłą księgę, na zawsze zmieniającą jej życie…

Ahern stworzyła przepiękną powieść o dojrzewaniu do poznania własnej przeszłości. Wykreowała bohaterów o niezwykłych osobowościach – każdy jest wielkim indywidualistą skrywającym morze tajemnic. Tylko część z nich uda się odkryć na kartach tej książki. Autorka nie zrezygnowała ze swojego dotychczasowego stylu: choć nie jest to już romans, w dalszym ciągu opowieść po brzegi wypełniona jest magią i aurą tajemniczości. A Miłość nadal jest jej główną bohaterką. Pamiętnik z przyszłości to książka mądra, ucząca w jak prosty sposób możemy kształtować swoją teraźniejszość i przyszłość, pokazująca jak wiele zależy od naszych codziennych, drobnych wyborów. Ukazuje, że to nie bogactwa są miarą człowieka i że nie zawsze wszystko jest takie, jakie pozornie się wydaje. Bohaterowie ksiązki Ahern są postaciami przeżywającymi silne emocje, zmagającymi się ze swoimi decyzjami sprzed lat. Każdy z nich jest źródłem ogromnej wiedzy o człowieku. Cecelia po raz kolejny oczarowuje czytelnika. To pozycja obowiązkowa zarówno dla fanów jej prozy, jak i dla osób, którym do tej pory czegoś w niej zabrakło – ona zmienia sposób patrzenia na świat. Mimo wielu przyziemnych spraw, na które zwraca uwagę jest tak bardzo nastrojowa, że na długo pozostanie w mojej pamięci. Gorąco polecam!

Tej nocy nauczyłam się czegoś ważnego. Nie powinno się dążyć do stworzenia idealnej przeszłości. Czasami człowiek powinien się poczuć dziwnie, obnażyć duszę przed drugim człowiekiem. To wszystko droga do poznania siebie. Droga do następnego dnia. Pamiętnik nie zawsze ma rację.[2]





Tytuł: Pamiętnik z Przyszłości
Oryginalny: The book of tomorrow
Autor: Ahern Cecelia
Wydawca: Świat Książki
Data premiery: 2011-08-31
Ilość stron: 352


[1]  Cecelia Ahern, Pamiętnik z przyszłości, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2011, s. 9.
[2] Tamże, s. 193.