Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dojrzewanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dojrzewanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 czerwca 2015

After. Ocal mnie – Anna Todd



Ocal mnie to już trzeci tom cyklu After podbijającego serca czytelników na całym świecie. Czytadło, które robi furorę przede wszystkim ze względu na niewymagający język i fabułę, która rzeczywiście wciąga, choć nie chciałoby się do tego przyznawać.

Tom ów skupia się przede wszystkim na wyjeździe głównej bohaterki na staż do Seattle, który to sprowokuję zmianę statusu jej związku na odległościowy. Hadrin nie do końca radzi sobie z  nową sytuacją, dla obojga jest to jednak okazja, by popracować nad relacjami. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt pojawienia się w życiu Tessy ojca, który przed laty porzucił ją i jej matkę, a który teraz stacza się z  powodu uzależnienia alkoholowego i narkotykowego. Dzięki córce i jej chłopakowi ma on szansę odbić się od dna i spróbować odbudować to, co na własne żądanie zburzył. Nie tylko ta relacja będzie jednak odbudowywana - na tom ten składa się bowiem układanie wielu zburzonych i zachwianych związków emocjonalnych - nie tylko rodzinnych.

Zdecydowanie najlepsza z  dotychczasowych części – więcej wydarzeń wyjaśniających przeszłość Tessy i Hadrina, mniej koncentracji na rozbuchanej sferze erotycznej, znacznie lepiej zbudowana linia fabularna – tutaj po prostu się dzieje! Przyjemność płynąca z czytania tej książki podobna jest satysfakcji jaką daje oglądanie amerykańskich seriali – to książkowy tasiemiec, od którego łatwo się uzależnić i trudno oderwać. Ponad 800 stron jest do przeczytania w jeden dzień, a zaangażowanie w  lekturę niemożliwe do opisania  - mam wrażenie, że Todd się rozwinęła, że zwiększona ilość stron tym razem wcale nie jest przesadzona – spędziłam przy książce naprawdę dobry, relaksujący czas, a zakończenie po raz kolejny wzmogło mój apetyt na kolejny tom – nie wiedzieć czemu ta seria się nie nudzi.

Jeśli potrzebujecie czegoś pisanego prostym językiem, tasiemcowatego, czegoś, co pozwoli Wam na długie godziny zatopić się w  lekturze i zapomnieć o codzienności – After z powodzeniem zaspokoi te oczekiwania.

Trzeci tom jest częścią o dojrzewaniu i zmienianiu siebie – pracą nad gniewem, radzeniem sobie z  przeszłością, próbą ułożenia życia, wyjścia z nałogów i uporządkowania związku oraz relacji z rodziną. Pełną namiętności, wybuchowości, ale też – o dziwo – przyjacielskiej mądrości. Są kolejne zdrady,  niespodziewane zachowania, nieoczekiwane wyznania, rozstania i powroty.
Czyta się błyskawicznie!



czwartek, 14 maja 2015

After. Już nie wiem kim bez Ciebie jestem – Anna Todd



Już nie wiem kim bez Ciebie jestem to druga część serii After. Po dramatycznym rozstaniu Tess wraca do mamy, by poradzić sobie z bólem towarzyszącym wiedzy o tym, jak podle wykorzystał ją Hardin. W  tym samym czasie chłopak próbuje zrobić wszystko, by udowodnić ukochanej, że zakład, który wygrał przestał mieć dla niego jakiekolwiek znaczenie, bo naprawdę się w niej zakochał. Oczywiście – dziewczyna ulega i para znów próbuje zacząć od nowa. Niestety, bardzo szybko na jaw wychodzą kolejne przewinienia Hardina, jedno gorsze od drugiego. By mu wybaczyć, Tess musi bardzo dużo zaryzykować. I właściwe w  tych paru zdaniach streszcza się główna linia fabularna. Co więcej?
O ile pierwsza część serii After w  jakiś sposób sugerowała nawiązania do Pięćdziesięciu twarzy Greya, mogła się z  nimi kojarzyć dzięki podobnej kreacji bohaterów, których miłości daleko do dojrzałości, o tyle część druga to już pewniak intertekstualny. Czytając w  jaki sposób żyją ze sobą Tess i Hardin, widziałam przed oczami Anastasię i Christiana. To samo szarpanie się, to samo ograniczanie wolności, te same bzdurne kłótnie, chore zachowania, zgody i rozstania dosłownie co dwie strony (a książka ma ich grubo ponad 700!), ta sama wulgarność, załatwianie problemów seksem, pięścią i wrzaskiem, ewentualnie fochem. Kończąc każdą kolejną stronę zastanawiałam się, co jest z nimi nie tak, dlaczego,  mimo że pozornie właśnie prowadzili dojrzałą rozmowę, wyznali sobie prawdę o swojej przeszłości, wybaczyli sobie, dlaczego już dwie minuty później znowu wszystko sobie wypominają, dlaczego zawsze jedna osoba (kobieta) musi dostosowywać się do zachcianek drugiej, skąd ta chora potrzeba kontrolowania każdej minuty z życia ukochanej i skąd w  Tess tak niezdrowa potrzeba rzucania się w ramiona kogo popadnie, gdy tylko coś między nią a Hardinem nie zagra. To nie tak, że tylko postać męska jest w  tej serii zdrowo pomylona – problemy psychiczne mają tutaj niemalże wszyscy. Pewnie, wynikają one z  głębokich zranień w  przeszłości, lęku, braku poczucia własnej wartości, autoagresji, nieprzepracowanych traum i wielu innych, ale – no, kurczę – aż tak?! Dlaczego nikt nie próbuje tutaj swojego wnętrza uporządkować, gdzie jakakolwiek autorefleksja?
I najgorsze jest w  tym wszystkim to, że mimo naprawdę żenującego poziomu fabularnego (jakieś 600 stron to opis kłótni, szarpania się, przepychania i godzenia bohaterów – znamy to, prawda? Pozostałe 150 to inne wydarzenia) ta powieść naprawdę wciąga. 758 stron przeczytanych w  jeden dzień.

Być może wynika to z tęsknoty za czasami gdy miało się te 19-21 lat (hej, to nie było tak dawno!) i podobne rozterki, wywoływało się podobne awantury o byle co, uczyło się związków, docierało się, próbowało dojrzałości, a jednocześnie tak łatwo było nas zranić i tak przesadnie reagowaliśmy na każdą reakcję odbieraną jako atak. Być może, nie wiem. Nie wiem w  czym tkwi niewątpliwy fenomen Anny Todd i jej serii. I – tak – naprawdę przeczytam tom trzeci i czwarty, a nawet zrobię to z  jakąś masochistyczną przyjemnością. Jestem ciekawa jak wszystko się rozwinie, choć sądząc po ilości stron kolejnych części, ilość szalenie interesujących kłótni znów zdominuje przekaz. Mimo zauważalnej toksyczności tego związku – bardzo mu kibicuję i wierzę, że uda się go ocalić i wprowadzić na właściwie tory. Jeśli macie ochotę spędzić czas z książką, która z równą intensywnością irytuje, co wciąga – oto pomysł.



czwartek, 19 marca 2015

Roma Ligocka do siebie samej ("Droga Romo")




Prozę Ligockiej bardzo trudno jest zdefiniować i otagować kolejnymi cechami. Jest ona na tyle charakterystyczna, że właściwie wystarczyłoby podać nazwisko i wszystko inne byłoby zbędne, bo ono zawiera w sobie całą wyjątkowość pracy twórczej tej pisarki. 
Cechuje ją niespieszna narracja, przepyszny język, który słowo po słowie przywraca spokój ducha.
W  przypadku tej pozycji konieczne jest jednak zwrócenie uwagi na jej wątki biograficzne, którym podporządkowana jest narracja. Jak jednak zastrzega autorka – nie jest do autobiografia. To raczej swoista powieść niby-epistolarna, w  której dorosła już kobieta rozlicza się ze swoją młodością, poddając ocenie swoje wcześniejsze wybory i dialogując z  młodszą i znacznie mniej doświadczoną wersją samej siebie. Nie jest to jednak opowieść złożona jedynie z  listów – one wyróżniają te wypowiedzi, które pisze kobieta dojrzała. W  książce tej teraźniejszość zderza się z  przeszłością w  wyjątkowy sposób, przenosząc czytelników do miejsc, uczuć i stanów, które w  innej formie byłyby niedostępne.

Wiele tutaj intymności, tęsknot znanych z  własnego doświadczenia, młodzieńczych porywów przefiltrowanych przez dorosłe postrzeganie. Przede wszystkim jednak wiele tu kobiecości i dziewczyńskości – to one stanowią ramę dla wszystkich opowieści, one stanowią pretekst do snucia narracji, a właściwie dialogu z  samą sobą. Autorka poddaje analizie także wpisane w  nią macierzyństwo i bycie córką, zastanawiając się, która z  tych dwu ról jest bardziej karkołomna.
Wiele z Was pewnie wielokrotnie chciałoby ostrzec swoje młodsze wersje przed kolejnymi krokami, często pochopnymi, bo nieobraczonymi doświadczeniem. Wiele chciałoby sobie wybaczyć, siebie zrozumieć. Taką próbą jest właśnie ta opowieść – uczy sztuki najtrudniejszej, której wielu nie potrafi posiąść mimo upływu lat, na skutek czego zatruwają sobie życie – sztuki przebaczania sobie samemu wszelkich przewin i niemądrych decyzji naznaczających dalsze życie.

Sama, gdy miałam 13 lat, napisałam do siebie list. Przeczytam go za 6 lat. Ligocka zrobiła coś odwrotnego – z  perspektywy lat, stworzyła korespondencję do siebie młodszej, siebie ubogaconej o elementy literackiej fikcji. Co jest czym – gdzie prawda, gdzie naddatek? To wie tylko autorka.
Nam pozostaje z  namaszczeniem czytać tę książkę, która uspokaja i wycisza – jak wielka siła tkwi w  języku autorki!


niedziela, 20 lipca 2014

Nie tylko o łajdakach – Magdalena Kulus


Tytuł: Nie tylko o łajdakach
Autor: Magdalena Kulus
Wydawnictwo: SOL
ISBN: 9788362405312
Ilość stron: 304
Cena: 29 zł

Magdalena Kulus zachwyciła mnie kilka lat temu rewelacyjnym Blondynem i Blondyną i choć jej najnowsza książka nie jest już dziennikiem, lecz powieścią – wzruszeniom, tym razem wywołanych literacką fikcją, a nie doświadczeniami wyrwanymi z życia, nie było końca.
Przyznaję – nie zapowiadało się. Powolna lektura wróżyła odprężającą lekturę o wakacjach od starego życia, jak ją wówczas odczytywałam, a przemieniła się w dzban słów oczyszczających z codziennych emocji, ze złością i smutkiem na czele.
Bohaterką opowieści jest Nastka – dziewczyna, która dotąd nie odcięła pępowiny, nie radzi sobie z dokończeniem pracy magisterskiej, a na dodatek uwikłała się w beznadziejny romans, w który tylko ona zaangażowała się uczuciowo, wciąż będąc wykorzystywaną przez Olka – malarza, traktującego ją jak zabawkę wielokrotnego użytku.
Postanawia ona uwolnić się z pęt niezadowalającej jej codzienności i przenosi się na wieś za Częstochową do rodzinnego domu, z powodu jego wątpliwej urody, nazwanego Maszkarką. W oddaleniu od tego co znane, postanawia zastanowić się nad swoim życiem i przyszłością, a także przepracować smutki oraz udowodnić sobie i innym, że doskonale potrafi sama o siebie zadbać. Wyzwala się z ograniczeń narzucanych jej dotąd przez rodzinę, przyjaciół, uczelnię, a także samą siebie.
Pobyt na wsi od początku nie jest jednak takim, jakim go sobie wyobrażała – krótko po przyjeździe odwiedza ją Olek z jasno sprecyzowanymi zamiarami; rodzice nasyłają na nią całą rodzinną armię, mającą jej doglądać; nieżyczliwy sąsiad daje o sobie znać; plotkarscy mieszkańcy rozsiewają szereg plotek, z których jedna inwencją przewyższa drugą. Na szczęście w całym tym kołowrotku wydarzeń, Nastka poznaje ludzi życzliwych – księdza Grzegorza, angażującego ją w przygotowanie dzieci do Komunii; chorego Tomka i jego rodzinę, która choć niewolna od trudnych doświadczeń, nie poddaje się zwątpieniu, zawsze mając czas dla siebie nawzajem i wreszcie – Juliana, starszego od niej o dwadzieścia dwa lata skrzypka, który choć utracił żonę oraz dziecko dziś spełnia się w zespole.

Nie tylko o łajdakach, to historia o poszukiwaniu samego siebie, wewnętrznym dojrzewaniu, pogoni za miłością i szczęściem, odcięciu pępowiny i wchodzeniu w dorosłość powolnym rytmem wsi, nie zaś pędem miejskim, przy której raz po raz będzie się uśmiechać pod nosem i ronić łzę – kalejdoskop uczuć jest w nią bowiem wpisany.

Jeśli wciąż się wahacie niech zachęci Was stwierdzenie, że to najlepszej jakości polska powieść obyczajowa, dzięki której występujące w niej w obfitości słońce, czułość, troska o drugiego i miłość do zwierząt oraz ludzi emitowane są za pomocą  nieznanego mi rodzaju transmisji wprost do głowy i serca czytelnika. Ciepła, ujmująca i podnosząca na duchu opowieść, ucząca pokory, cierpliwości, podkreślająca siłę przyjaźni, miłości, a przy okazji pokazująca jak łatwo w życiu zgorzknieć i co robić, by do tego nie dopuścić – na przekór niepowodzeniom i przytłaczającego nas ogromu cierpienia, którego na co dzień doświadczamy w postaci chorób, śmierci lub utraty bliskich osób, nałogów w rodzinie, rozpadów związków i in. Kulus za sprawą swojej książki na powrót wlewa w serca czytelników nadzieję i pragnienie, by niestrudzenie podążać swoją drogą do szczęścia, na której z pewnością spotkamy wielu życzliwych ludzi, jeśli tylko zechcemy się na nich otworzyć.
Autorka ta jak żadna inna polska pisarka, potrafi mnie tak dobitnie przekonać, że życie po prostu jest piękne – z wszystkimi jego ograniczeniami i trudami. Przy tym wszystkim jest tak prostolinijna, nie ucieka się sztucznie do wyszukanych fraz, przytacza fragmenty poezji idealnie odzwierciedlające nastroje w książce, że  aż nie sposób jej nie uwierzyć. Polecam - na osłodę!

Relacja ze spotkania autorskiego tutaj.
Recenzja poprzedniej książki Magdaleny Kulus po kliknięciu:
http://shczooreczek.blogspot.com/2011/08/blondyn-i-blondyna-magdalena-kulus.html?q=blondyn+i+blondyna

sobota, 15 lutego 2014

Być kimś, być sobą – Jarosław Podsiadlik


Tytuł: Być kimś, być sobą (+CD)
Autor: Jarosław Podsiadlik
Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 9788377229347
Ilość stron: 178
Cena 34,90 zł

Gimnazjum, to czas szczególnie burzliwy – zmiana szkoły, nowe znajomości, ponowne próby zdobywania szacunku ze strony nauczycieli i kolegów z klasy, burza hormonów, kształtowanie własnych poglądów, pierwsze burzliwe miłości.
Nierzadko tym i tak ogromnym metamorfozom towarzyszą trudności w domu rodzinnym, z którego wyrasta młody, zakompleksiony człowiek, pozbawiony pasji, wiary w siebie i własną  zdolność do przemieniania świata i rzeczywistości.

Bardzo często młodzi ludzie w tym okresie szukają rozmaitych odskoczni – jedni odnajdują swoje pasje, inni zatapiają się w nałogach, jeszcze inni zamykają się na otoczenie i preferują eskapizm. Bardzo wielu jednak, właśnie na tym etapie swojego życia, odkrywa ogromną wartość muzyki, która może być nie tylko strefą bezpieczeństwa , ale też przestrzenią, w której najprościej nazwać to, co aktualnie się przezywa.

Krzysiek to typowy uczeń gimnazjum, który jednak znacznie silniej niż jego przyjaciel Marcin, odczuwa potrzebę rozmawiania o przyszłości i budowaniu swojej tożsamości. Dom rodzinny nie dostarcza mu wzorców, a jedynym śladem po szczęśliwej przeszłości są zdjęcia, na których ojciec wcale nie pije ani nie wyżywa się na bliskich, ale tworzy atmosferę bliskości i poczucie bezpieczeństwa. Czasy te jednak bezpowrotnie minęły. Teraz w domu bohatera dominuje alkohol i przemoc, z którymi nie potrafi poradzić sobie nawet mama Krzysia, zatroskana o losy swojego jedynego syna i całej rodziny.

Jest jedna rzecz, która daje chłopakowi poczucie chwilowego szczęścia – pisanie, tworzenie tekstów, wypływających z własnego doświadczenia; słów, które raz pobudzone do życia mogą zmienić rzeczywistość.
Dopełnieniem jego potrzeby szukania pasji i własnego „ja” staje się muzyka, w której chłopak coraz bardziej się zatraca, odnajdując w niej nie tylko odpowiedzi, ale też pocieszenie i motywację.

Jarosław Podsiadlik wchodzi w przestrzeń młodego człowieka, nękanego typowymi problemami naszych czasów: osamotnieniem; brakiem wsparcia u najbliższych; trudnościami, wynikającymi z nałogów ojca, a także niepewną przyszłością.

Być kimś, być sobą, to zapis siedmiu dni z życia nastolatka, który próbuje odbudować swoje życie i znaleźć mocny fundament dla swojej tożsamości.
W oczy rzuca się niezwykła dojrzałość chłopaka, który prowadzi bogate życie wewnętrzne, raz po raz zastanawiając się nad sensem istnienia. Swoich przemyśleń nie zachowuje jednak dla siebie – automatycznie przekłada je na życie, dokonując tym samym wielkich przemian.
W powieści tej dominują dialogi, które odkrywają przed czytelnikiem próby porozumienia się bohatera ze światem, a także dobrze oddają to, jak takie rozmowy faktycznie wyglądają.
Dzięki zapisowi rozmów, gdzieniegdzie okraszonymi wulgaryzmami koniecznymi dla wzmocnienia wypowiedzi i wyrażenia buntu, mamy szansę dobrze przyjrzeć się przestrzeni młodych ludzi uwięzionych w nieszczęśliwych życiach.

Do książki dołączona została płyta z nagraniami, które doskonale uzupełniają lekturę i pozwalają zanurzyć się w klimacie opisywanej historii nie tylko mocą wyobraźni, ale także siłą muzyki, która dla wielu stanowi rzeczywisty ratunek – szczególnie dla tych, wywodzących się z podobnego bohaterowi środowiska.



wtorek, 9 kwietnia 2013

Przekleństwa niewinności – Jeffrey Eugenides


Tytuł: Przekleństwa niewinności
Autor: Jeffrey Eugenides
ISBN: 978-83-240-2122-2
Wydawnictwo: Znak
Cena: 32,90zł
Ilość stron: 240
Rok wydania: 2013




Przekleństwa niewinności Jeffreya Eugenidesa, to powieść, którą delektuje się jak najdoskonalszym daniem. Daleko jej jednak do wybitnej Intrygi małżeńskiej, która to okazała się być jedną z najważniejszych lektur mojego życia, napisaną jakby specjalnie dla mnie. Paradoksalnie, uczucie to towarzyszy większości jej czytelników. To właśnie jeden z elementów stanowiących o jej mistrzostwie.

Jeśli zaś idzie o Przekleństwa niewinności , dobrym słowem na ich jednowyrazową recenzję byłoby: fascynująca.

Bohaterki książki, to pięć młodych dziewcząt, zamieszkujących miasteczko w pobliżu Detroit. Ich życie wydaje się być tradycyjną egzystencją nastolatek. Coś jednak różni je od rówieśników – wydają się być osnute mgłą tajemnicy, pewnego niedopowiedzenia, niedookreśloności. Ludzie postrzegają je jako mocno ekscentryczne, a mimo to – mężczyźni wydają się nimi zafascynowani. Celem ich życia staje się gromadzenie wszelkich dowodów ich istnienia – od zapachów, płyt, wspomnień, aż po elementy bielizny. Młode kobietki stają się swoistym obiektem platonicznego kultu – zawsze na odległość, zawsze z ukrycia, jednak niezmiennie znajdowały się w centrum zainteresowania.
Dorastający młodzieńcy poprzez zgromadzone materiały i „dowody”, starają się uchwycić to, co nieuchwytne – cienką granicę dzielącą dziewczęcość od kobiecości; świat dojrzewających nastolatek stłamszonych przez surowe zakazy i nakazy rodziców; niejednokrotnie zbyt radykalnych, a wręcz - absurdalnych. Dzięki tym zabiegom pragną odtworzyć życie swoich obiektów westchnień. Wydaje się, że ich działania, mimo że skazane na porażkę, są jedyną otwartą dla nich możliwością. Dziewczyny trzymane pod kloszem rodziców, pozbawione perspektyw na jakiekolwiek wyjście w gronie rówieśniczym, nie mogły poradzić sobie ze swoim życiem, toteż zainspirowane czynem najstarszej z nich – Cecylii – postanowiły zakończyć swoje życia z godnością, uwalniając się na zawsze spod jarzma rodzicielskiej nadopiekuńczości, w końcu wykonując gest buntu.
Samobójstwa pięciu Lisbonek wstrząsnęły światem chłopaków silniej, niż można by się było spodziewać, tym bardziej, że za część z nich czują się szczególnie odpowiedzialni. To z perspektywy chłopaków z naprzeciwka, prowadzona jest narracja. Zabieg ten stawia czytelnika w tej samej perspektywie, co snujących opowieść – czyniąc z niego tym samym podglądacza. Postawa voyeryzmu wysuwa się w tej powieści na pierwszy plan, czyniąc ją wyjątkową. Dzięki owemu zagraniu, czytelnik w sposób pełny może brać udział w opisywanych wydarzeniach, być ich czynnym uczestnikiem.

Atmosfera powieści jest duszna, parna, kipi od emocji. Przeważa w niej nastrój depresyjny, ponury, pesymistyczny. Daleko książce tej do sztampowości, bliżej do klimatu magicznego. Wielość niedopowiedzeń pozostawia nieograniczoną przestrzeń dla wyobraźni. Jednocześnie jest to powieść podkreślająca ważkość domu rodzinnego w życiu dorastającego człowieka. Eugenides ukazuje przestrzeń pozbawioną bezpieczeństwa i stabilizacji, będącej symbolem uwięzienia, wskazująca na to jak niebezpieczne jest popadanie w przesadę.

Eugenidesa charakteryzuje niezwykła lekkość pióra i doskonały warsztat pisarski. To twórca odważny, błyskotliwy, wychodzący naprzeciw czytelnika wymagającego i wolnego od pragnienia czytania jedynie lichej literatury, predestynującej do miana ramotki.

Powieść Eugenidesa jest gwarancją prozy z najwyższej półki, wywołującej głód kolejnych tekstów autora. Jej wyrazistość pozostaje w pamięci na długo, pozostawiając po sobie nieopisane poczucie więzi z bohaterami, których świat będziemy musieli opuścić.

Polecam!

____
Inna książka autora -recenzja:



Polecam także film na podstawie powieści:


środa, 13 kwietnia 2011

"Klub filmowy" David Gilmour

David Gilmour to kanadyjski pisarz i dziennikarz telewizyjny, zdobywca wielu literackich nagród.  Swoim Klubem filmowym budził we mnie skrajne emocje.

Są książki, które choć robią na nas wrażenie, choć czytaliśmy je z wielkim zainteresowaniem, właściwie nie przerywając lektury niczym innym, są nie do opisania.

Tak jest tym razem. Mam wielki problem z doborem odpowiednich słów do jej zrecenzowania. Nie chcę jej ani skrzywdzić, ani nadmiernie wychwalić.  Nie chcę popełnić błędu, nie chcę by została źle odebrana i być może przez to niezrozumiana,

David Gilmour opowiada historię, o której chciałoby się rzec „to się nie mogło zdarzyć naprawdę!”.
Ksiązka dotyka problematyki wieku dojrzewania, wieku buntu, w którym najczęściej większość rodziców traci dobry kontakt ze swoim dzieckiem, w którym cała miłość okazywana mu przez całe życie zostaje niewdzięcznie odrzucona.
Niewielu rodziców jednak zastanawia się nad tym, jak ciężki to okres w życiu ich dziecka. Nie pamięta, jak trudno poradzić sobie z burzą emocji, poznawaniem świata, pierwszymi związkami, pasjami, niechęcią do szkoły.

David, ojciec nastoletniego syna, dzięki swojej mądrości i być może, przypadkowości, chęci bycia dobrym tatą, należy do grona nielicznych rodziców, którym dane było przeżycie okresu dojrzewania swojego dziecka, jako momentu największego z nim zbliżenia i wytworzenia niesamowitej więzi.
Jego syn, Jesse, kiepsko radzi sobie z nauką, nie odrabia zadań, ukrywa je przed rodzicami. Dla Davida jest to przypomnienie koszmaru, który sam przeżył chodząc do szkoły.
Być może właśnie dlatego, mając na względzie dobro swojego dziecka, gdy te oświadcza, że nie chce już do niej chodzić- zgadza się. Stawia jednak warunek- Jesse nie musi pracować ani płacić czynszu, ma jedynie oglądać z nim 3 filmy tygodniowo, jednak w momencie nakrycia go na braniu narkotyków cała umowa zostaje zerwana.
David, podejmując taką decyzję wykazuje ogromne zaufanie do swojego dziecka, jednocześnie nie będąc pewnym czy właśnie nie przyczynił się do zmarnowania przez niego życia. Jest pełen obaw i wątpliwości. Jednak od raz podjętej decyzji już nie odchodzi.
Wspólne oglądanie filmów staje się pretekstem do rozmów o życiu, dorastaniu, dziewczynach, rozterkach. Rozmów być może momentami zbyt intymnych. Ich klub filmowy pomaga im w budowaniu zdrowej relacji, jakiej często brakuje między ojcem a synem.
Autor w swojej książce dotyka problemu rodzicielstwa, wychowania, stawia pytania o to jaki tak naprawdę mamy wpływ na to co robią i czym zajmują się nasze dzieci, jak wiele jesteśmy w stanie zrobić by uchronić je przed złem.

Jako, że wielką fanką kina nie jestem, Gilmour wywarł na mnie podwójne wrażenie. Jego książka oprócz tego, że jest książką o dorastaniu do podejmowania pewnych decyzji i konsekwencji z nimi związanych, jest także doskonałym przewodnikiem po świecie filmów. Znajdziemy w niej opisy kinowych klasyków wraz z załączonym z tyłu indeksem wszystkich wykorzystanych w powieści filmów.
Poczułam się zobligowana do obejrzenia chociaż części z nich, do sprawdzenia skąd można zeprać większą wiedzę- ze szkoły czy z telewizji.

Książkę polecam wszystkim fanom kina, wszystkim rodzicom, którzy przeżyli trudności związane z wychowaniem dzieci oraz wszystkim osobom, przed którymi rodzicielstwo stoi jeszcze otworem. Ponadto jest to powieść dla osób dorastających- o tym, jak wspólna pasja może połączyć pokolenia.


4/6

Przekład: Emilia Skowrońska
Seria: Bliżej siebie
Wydawca: Dobra Literatura
ISBN: 978-83-930559-9-9
Miejsce i rok wydania: 29 marca 2011
Format : 145x205 mm
Okładka : miękka ze skrzydełkiem