Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia C. Andrews. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Virginia C. Andrews. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 stycznia 2016

Pamiętnik Christophera. Tajemnica Foxworth Hall - Virginia C. Andrews



Jeśli myśleliście, że historia rodu Dollangangerów już się zakończyła – jesteście w sporym błędzie.

Gdy po latach zrujnowana rezydencja Foxforth Hall ma zostać całkowicie zburzona i sprzedana nowemu właścicielowi, daleka krewna Dollangangerów i córka głównego budowniczego -  Kristin Masterwood odnajduje w ruinach pamiętnik jednego z dzieci więzionych na poddaszu – Christophera. Mimo początkowych obaw, dziewczyna oddaje się coraz bardziej wciągającej lekturze, której nie potrafi się oprzeć.

Za sprawą dziennika poznaje relację z pierwszej ręki, z którą może skonfrontować plotki zasłyszane od znajomych, co rusz piętnujących ją ze względy na więzy krwi z osławionymi Foxworthami. Kristin nie chce dzielić się swoimi odkryciami z tatą, skądinąd bardzo zaniepokojonym jej nową lekturą. Jedyną osobą, której dziewczyna mogłaby się zwierzyć jest Kane – jej chłopak i jedyna osoba prawdziwie godna jej zaufania, poza rodzicem.

Na kartach pamiętnika zapisane zostały tragiczne losy rodzeństwa zamkniętego na poddaszu przez ich mamę i babkę, na krótko po śmierci ich taty. To, co miało być jedynie chwilowym rozwiązaniem, szybko staje się wieloletnim więzieniem.

Pamiętnik Christophera to pierwsza część poświęcona odnalezionemu diariuszowi, traktująca o początkowych miesiącach przebywania Dollangangerów w  Foxworth Hall. Poznajemy w niej rodzeństwo nieumiejące się odnaleźć w nowej sytuacji, nad wiek dojrzałego Christophera, który jako jedyny zdaje się próbować zapanować nad sytuacją i racjonalizować ją, a także jego rodzeństwo, terroryzowane przez babcię mającą obsesję na punkcie seksu i kazirodczych zapędów.

Książka ta jest uzupełnieniem bestsellerowej sagi, co rusz gromadzącej sobie nowych fanów. Dzięki niej czytelnik może spojrzeć na tragiczne wydarzenia z  nowej perspektywy: nie tylko oczami dorastającego chłopca, ale też jego krewnej, która po latach ożywia zakurzona już historię i analizuje jej przebieg, niezwykle mocno się w  nią angażując.

Jeśli czytaliście sagę poświęconą rodowi Dollangangerów, z całą pewnością sięgnięcie po tę nową trylogię będzie rozsądnym posunięciem – szczególnie jeśli chcecie przekonać się jak historia może zmieniać teraźniejszość.

Mimo kilku wpadek w postaci absurdalnego czasu poświęcanego przez bohaterkę na lekturę przytoczonych przez autorkę fragmentów, książkę czyta się sprawnie, mając w  pamięci poprzednie części.

Zatem jeśli tylko macie ochotę powrócić do Foxworth Hall – jest ku temu dobra okazja.


Recenzje innych książek Virginii C. Andrews na blogu:

Seria o Dollangangerach:

Seria o rodzinie Casteel:

czwartek, 30 lipca 2015

Jak z miliarderki stać się zwykłą wywłoką z gór? O początkach rodu Casteel. (W matni marzeń – Virginia C. Andrews)

 
 Oto w końcu po czterech tomach sagi rodu Casteel niecierpliwy czytelnik dowiaduje się, co zdarzyło się u źródeł. Dobrze, że dopiero teraz, dobrze, że nie linearnie – dzięki temu o wiele lepiej zrozumiemy decyzje bohaterów, zobaczymy dokąd wiodły ich wybory i – być może – przestaniemy osądzać. 
 
Cieszę się, że Virginia C. Andrews w  poprzednich częściach jedynie sygnalizowała wydarzenia z przeszłości, incydentalnie wspominała o małych drobiazgach, które ułamek po ułamku składały się na pełny obraz, którego dopełnienie i wypełnienie stanowi właśnie W matni marzeń.

O retrospekcję zadbała Andrews bardzo zmyślnie – nie jest to zwykły prequel. Oto Annie Casteel Stonewall, przybywając do Farthinggale Manor na pogrzeb swojego ojca, Troya Tattertona znajduje w posiadłości Tattertonów pamiętnik swojej babci Leigh i powoli zaczytuje się w jego treści. 

Prawdę będzie poznawała wraz z czytelnikami, raz na zawsze wyjaśniając dziwne i bolesne losy swojej rodziny. Wykorzystanie motywu pamiętnika jest bardzo ograne, jednak w  przypadku sagi o Casteelach niewątpliwie trafione i pożądane – właściwie był to jedyny możliwy i sensowny sposób na ukazanie tego, co miało miejsce przed tragicznymi zdarzeniami na Wzgórzach Strachu, a czego czytelnik mógł się tylko domyślać, samemu dobudowując resztę wydarzeń. 

Sztormy, zawirowania, miłości, psychozy, kłopoty, choroby, zdrady, trudne wybory, rozstania, ślepe pragnienie młodości, rozbuchane pożądanie, pytanie o mieć czy być – to wszystko znajdowaliśmy dotąd na kartach czterech poprzednich tomów, a tutaj jedynie sięgniemy do początków, poznamy osobę, która zainicjowała dalszy rozwój wypadków, ponoszącą ogromną odpowiedzialność za każde cierpienie członków rodziny. To swoiste clue przekleństwa ciążącego nad Casteelami i Taterttonami. Można zarzucać książce wtórność i nudę, bo przecież większość zawartych tutaj wątków już poznaliśmy en passant w  poprzednich tomach. Sądzę jednak, że to część konieczna, by całość mogła odpowiednio wybrzmieć i niezbędna do wypełnienia pomniejszych luk. 

Może nie tak porywająca jak kolejne, ale ważna, bo zamykająca całość, spinająca ją niczym klamra.


 
 Rodzina Casteel / Mroczny anioł / Upadłe serca / Bramy raju
Kwiaty na poddaszu / Płatki na wietrze
/ A jeśli ciernie / Kto wiatr sieje / Ogród cieni

poniedziałek, 23 lutego 2015

Bramy raju – Virgnia C. Andrews


Tytuł: Bramy raju
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
ISBN: 9788379611560
Ilość stron: 504
Cena: 35 zł



Bramy raju – czwarty i póki co ostatni wydany w  Polsce tom sagi opisującej losy rodziny Casteel, który otwarty i zakończony został w taki sposób, że wprost nie mogę dać upustu złości, że nadal nie mam w  domu kolejnych części!
Pamiętacie jak zakończyły się Upadłe serca? Heaven zaczęła wieść szczęśliwe życie i wydawało się, że odtąd wszystko pójdzie po jej myśli i będziemy mieli okazję poczytać krzepiącą opowieść o tym, co było dalej. A wiecie jak zaczynają się Bramy raju? Heaven z  Loganem giną w  wypadku, osierocając Annie.
Osiemnastolatka budzi się po kilku dniach śpiączki i jej świat zostaje całkowicie zniszczony: dowiaduje się, że jej ukochani rodzice nie żyją, ona sama jest sparaliżowana, a opiekę nad nią przejmuje obrzydliwie bogaty Tony Tatterton, z  którym jej rodzina nie utrzymywała kontaktów od czasu wydarzeń w  Farthy, o których mama nie zdążyła jej opowiedzieć. Teraz dziewczyna zostaje zdana na łaskę człowieka, sprawiającego wrażenie opiekuńczego, choć niezwykle smutnego i osamotnionego starszego pana, a tak naprawdę skrywającego pod powierzchnią najgorsze instynkty.

Władczy Tony zapewnił Annie najlepszego lekarza, fachową pielęgniarkę, najnowocześniejszy sprzęt, po to, by – jak mówił – umożliwić jej jak najszybszy powrót do zdrowia i nadrobić stracone lata. Omamił wszystkich – Drake’a przekupił udziałami w  firmie, Loganowi zabronił odwiedzać siostrę, ciotce zakazał wstępu i na wszelkie możliwe sposoby ograniczał jej kontakty z kimkolwiek. Mało tego: zaczął decydować o tym co Annie ma ubierać, nakazał jej zmianę koloru włosów, a wszystko to, by uzyskać złudzenie posiadania koło siebie Leigh i Heaven, do których Annie była do złudzenia podobna. Dla Tony’ego czas się zatrzymał: znów miał, przed sobą ukochaną kobietę z  przeszłości i postanowił dołożyć wszelkich starań, by nikt mu jej nie odebrał. Nie przewidział jednak, że Annie jest podobna do matki i babki nie tylko z wyglądu, ale przede wszystkim z  twardego charakteru.

Jakie przeciwności będzie musiała pokonać młoda dziewczyna? Choć to dopiero pierwszy tom ściśle poświęcony jej, na powierzchnie już wydobywają się podobieństwa jej losu i losów jej przodkiń.
Bramy raju to najlepsza z  dotychczasowych części tej sagi – kipiąca od emocji, komplikująca to co i tak już skomplikowane, a przy tym wraz z (nie)nową bohaterką wtłaczającą do książki wiele świeżości, otwierając tym samym nowe furtki.
Aż dziw bierze jak w  serii tej wszystko jest przemyślane: podczas czytania poprzednich tomów często zżymałam się na niekończenie pewnych wątków, zostawianie uchylonych furtek. Teraz jednak widzę, że były to zabiegi celowe, że to co wówczas zostało niedopowiedziane, teraz znajduje swój finał.

Jeśli jeszcze nie znacie tego cyklu, a macie ochotę na coś naprawdę emocjonującego – GORĄCO polecam!

I przypominam o konkursie, w  którym można zdobyć właśnie tę książkę. Nie przegapcie tej okazji!


Kwiaty na poddaszu / Płatki na wietrze / A jeśli ciernie / Kto wiatr sieje / Ogród cieni

niedziela, 22 lutego 2015

Ksiązkowa i znacznie lepsza Moda na sukces (Upadłe serca – Virginia C. Andrews)


Autor: Virginia Cleo Andrews
Tytuł: Upadłe serca
ISBN: 9788379610679
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Cena: 35 zł
Ilość stron: 464

Czytam już kolejną książkę Virginii C. Andrews i naprawdę – mimo że w  praktyce mało rzeczy/sytuacji ma jeszcze zdolność mnie zadziwiać i szokować – wciąż nie mogę się wyjść ze zdumienia tym jak bardzo można pokomplikować ludzkie losy. Nie umiem obejść się w  tej sytuacji bez pewnego porównania, (dla książki chyba niezbyt korzystnego), przy przywoływaniu którego naprawdę nie mam nic złego czy obraźliwego na myśli, chcę jedynie podkreślić pewien stopień skomplikowania, a przychodzące do głowy zestawienie jest jedynym, które dobrze ujęłoby kwestię: seria o rodzinie Casteel (tak jak wcześniejsza saga o Dollangangerach) to nic innego jak książkowa wersja Mody na sukces, do której wpleciono jednak nieco więcej sensownej fabuły.
Oto trzecia część sagi, w  której – jak mogłoby się zdawać – wydarzyło się już wszystko: ojciec okazał się nie być ojcem, bo jego żona wcześniej została zgwałcona przez swojego ojca w  wyniku czego poczęło się dziecko; to dziecko „przez przypadek” wdało się w  romans z  własnym wujkiem, a jej dziecko z  kolei myślało, że zakochało się własnym bracie, który jednak okazał się wcale nie być rodziną. Ufff. To tylko krótkie przedstawienie kilku drobnych wątków – żeby nie było wątpliwości. Podczas lektury każdego kolejnego tomu sieć powiązań się zagęszcza i obawiam się, że już niedługo nie będę w stanie poruszać się po tej książce bez rozpisanego drzewa genealogicznego poszczególnych bohaterów na podorędziu. Nie sądźcie jednak, że to wada: Andrews to pisarka, która po prostu do perfekcji opanowała zdolność komplikowania życia swoim bohaterom. Nie znam drugiej takiej, a co jeszcze dziwniejsze – ta strategia pisarska niesamowicie się sprawdza!
Tom trzeci w  niczym nie ustępuje poprzednim: Heaven po ucieczce z  Farthinggale Manor na nowo układa sobie życie na Wzgórzach Strachu u boku ukochanego Logana, podejmując pracę w  szkole w  Winnerow. Niestety Tony nie pozwoli im tak łatwo o sobie zapomnieć: będzie robił wszystko, by kupić zaufanie Logana i w  ten sposób odzyskać Heaven. Dzięki ponownemu nawiązaniu relacji po ślubie młodych, bohaterowie dostają możliwość wybudowania oddziału Fabryki Zabawek na Wzgórzach Strachu, dzięki czemu mogą wesprzeć okolicznych mieszkańców i samym zyskać renomę wśród niedarzących ich dotąd szacunkiem sąsiadów.  Wizja bogactwa i piastowania lukratywnej posady całkowicie omamiła Logana, sprawiając, że losy tej dwójki znów się skomplikowały, Heaven po raz kolejny musi uciekać przed grzechem pulsującym w  krwi Tony’ego.  Oprócz tych rewelacji Heaven w  tej części będzie się procesować o prawa do opieki nad Drake’m, synem swojego nie-ojca z nie-siostrą Fanny, z  którą (podobnie jak wcześniej ich ojciec) dojdzie do porozumienia dzięki pieniądzom (innymi słowy: kupi dziecko, tak jak wcześniej kupiono ją). Dzieje się wiele i akcja wcale nie zwalnia, mimo że zakończenie sugeruje pewną stabilizację.
Polecam Wam tę sagę – odbieram ja jako znacznie lepszą niż wcześniejsza opowieść o rodzie Dollangangerów. Nie ma w niej czasu na nudę, naprawdę! Choć bohaterowie bywają arcyirytujący (Tony’emu chętnie sama podałabym trutkę w  śniadaniu), a sama fabuła zdaje się nierzeczywista, coś w  niej sprawia, że książki nie sposób porzucić (nie to co Mody na sukces – to opowieść o wiele lepsza od tego telewizyjnego tasiemca). Siła  i hart ducha głównej bohaterki jest zaś godna pozazdroszczenia.
Świetna książka!

 Rodzina Casteel / Mroczny anioł / Upadłe serca / Bramy raju
Kwiaty na poddaszu / Płatki na wietrze
/ A jeśli ciernie / Kto wiatr sieje / Ogród cieni

poniedziałek, 16 czerwca 2014

Mroczny anioł – Virginia C. Andrews


Tytuł: Mroczny anioł
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378397243
Ilość stron: 480


Mroczny anioł to kolejny tom nowej sagi Virginii C. Andrews dostępny na polskim rynku. Stanowi on kontynuację Rodziny Casteel, części dość męczącej, dobijającej mnogością tragedii, targających głównych bohaterów. Obawiałam się, że nie inaczej będzie w Mrocznym aniele – dramat za dramatem, jeden gorszy od drugiego, aż człowiek zaczyna zastanawiać się ile zła jest w stanie udźwignąć, zanim się zupełne nie rozsypie. Heaven jest jednak postacią twardzielki – niezłomną, zawziętą w walce o lepszą przyszłość i szczęście.
Część tę otwiera przyjazd dziewczyny do dziadków, których nigdy nie poznała – rodziców swojej przedwcześnie zmarłej matki. Ma nadzieję na szczęśliwe życie w dobrych warunkach, w otoczeniu kochających ją ludzi. Niestety, przyjazd bohaterki nie został przyjęty tak, jak powinien. Babcia – opętana myślą o wiecznej młodości, zabroniła zwracać się do siebie w jakikolwiek inny sposób niż po imieniu. Zakazała także przyznawania się do łączącego ich stopnia pokrewieństwa, by nie zdradzić swego wieku. Dziadek z kolei – ten miał wygórowane wymagania. Zgodził się sponsorować jej renomowaną uczelnię w zamian za bezwzględne posłuszeństwo, objawiające się nie tylko w decydowaniu o tym, z kim ma się spotykać, ale też w co ma się ubierać, co jeść, kiedy wracać, gdzie i z kim wychodzić. Łaknąca wolności dziewczyna, postawiona została po raz kolejny w sytuacji, w której w imię ratunku od jednego zniewolenia, w jego miejsce wybiera inne.
Pomna swych niedawnych porażek Heaven, była tak zdruzgotana, że zgodziła się na wszystko. Od zgody do realizacji daleka jednak droga… Dziewczyna poznaje mężczyznę, z którym zabrania jej się kontaktować dziadek. To jednak jedynie podsyca jej i tak już rozbuchane uczucie. Choć bohater jest postacią mroczną, nie stanowi to dla żądnej miłości Heaven żadnej przeszkody.
Bohaterka na oczach czytelnika ulega całkowitej przemianie. Z nędznej, wybiedzonej istoty przepoczwarza się w pewną siebie i swoich walorów kobietę, mogącą mieć wszystko czego tylko zapragnie. Tak odmieniona, postanawia po raz kolejny podjąć próbę odzyskania utraconego rodzeństwa, z którym notabene zabronił kontaktować jej się dziadek.
Mroczny anioł to zdecydowanie o wiele mniej przytłaczająca książka, niż wszystkie poprzednie w dorobku Andrews. Choć nie brakuje w niej tragedii i trudnych wyborów, daleka jest od miażdżących nieszczęść znanych z tomów wcześniejszych. Autorka po raz kolejny podkreśliła niezłomność Heaven, ale także jej skłonność do pokładania nadziei w ludziach, którzy mogą ją zawieść. Książka ta stanowi zapis zmagań współczesnego Kopciuszka, który jednak nie kończy swojej opowieści na frazesie „i żyli długo, i szczęśliwie”, lecz brnie dalej przez trudy życia, zmagając się z lękami własnymi i cudzymi.
Andrews utkała książkę stylizowaną na baśń dla dorosłych, która jednak zaczyna się tam, gdzie większość baśni zdaje się kończyć.
Jestem ciekawa, co będzie dalej…:)




Recenzja poprzedniego tomu i innych książek Virginii C. Andrews:

http://shczooreczek.blogspot.com/2012/04/patki-na-poddaszu-virginia-c-andrews.html?q=andrewshttp://shczooreczek.blogspot.com/2014/02/rodzina-casteel-virginia-c-andrews.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2014/02/rodzina-casteel-virginia-c-andrews.html


poniedziałek, 24 lutego 2014

Rodzina Casteel – Virginia C. Andrews


Tytuł: Rodzina Casteel
Autor: Virginia C. Andrews
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN:  9788378396406
Cena: 36 zł
Ilość stron: 544

Nazwisko Virginii C. Andrews budzi moje zaufanie, ale też – każdorazowo – obawę. Trwożę się i gryzę paznokcie nim zajrzę któremukolwiek jej tekstowi pod okładkę: wiem, że łatwo nie będzie. Podskórnie wyczuwam bolesne tragedie rodzinne, szereg nieprzepracowanych traum, ogrom skrywanego bólu, jawne przejawy niesprawiedliwości i brak stałej nadziei na lepsze życie mimo jej przebłysków. I tym razem się nie mylę – losy Casteelów niepokojąco przypominają perypetie Dollangangerów. Choć różnią się szczegóły – ogólny zarys historii jest dość schematyczny, nawet zakończenie stanowi kalkę finału Kwiatów na poddaszu, dostosowaną do świata przedstawionego kolejnej sagi (o, pardon, spoiler).

Heaven Leigh Casteel, to nastoletnia dziewczyna, na której głowie spoczywa, jak się zdaje, całe zło tego świata. Najstarsza z piątki rodzeństwa (Tom, Nasza Jane, Fanny, Keith) opiekuje się nimi niczym matka, w niczym nie ustępując macosze. Młodych łączy bardzo silna więź, zacieśniana na skutek wspólnie przepracowywanych cierpień i prześladowań, z którymi stykają się co dnia. Tragiczne warunki życia (nędzna chata, brak prądu, brud, głód, bieda) potęgują ich chorowitość oraz słabość. Mieszkali wraz z babcią, dziadkiem i ojcem, jeśli ten się pojawiał. A gdy się pojawiał, łączyło się to zarówno z radością (przynosił jedzenie), jak i z cierpieniem (Heaven była jedynym jego dzieckiem z małżeństwa z piękną, przedwcześnie zmarłą kobietą, po której żałoby Luke nigdy nie przepracował – w związku z tym unikał jej, nigdy nie nazywał córką).

Casteel uchodził za piekielnie przystojnego i nieokrzesanego człowieka. Zranił wielu, zupełnie z nikim się nie licząc. Sam uznawał siebie za ojca dawnego modelu – dziecko jest moją własnością, którą mogę dowolnie rozporządzać. I robił to – władał ich życiem i śmiercią, nie zważając na ich zażyłość.
A ta – była wielka, momentami wręcz odnosi się wrażenie, że nie jest to relacja miłości bratersko-siostrzanej, lecz erotycznej, kazirodczej, niewiele różniąca się do związku rodzeństwa z Kwiatów na poddaszu.

Ciężko było mi przez książkę tę przebrnąć nie dlatego, że jest zła warsztatowo, ani nie dlatego, że powiela znane z poprzednich książek Andrews schematy – to wybaczam, bo stanowi znak rozpoznawczy tej pisarki, choć nie zmienia faktu, że jej książki zaczynają przybierać charakter skamienielin. Lektura umęczyła mnie, bo nie byłam w stanie jednym ciągiem czytać o losach tak nieszczęśliwych ludzi – z aspiracjami, nadziejami – którzy zostają wtłoczeni w rzeczywistość nie tyle niesprzyjającą, ile w każdy możliwy sposób hamującą rozwój a nawet przypływ wiary w lepszą przyszłość. To, co pozornie ma stanowić o polepszeniu stopy życiowej bohaterów – stanowi kolejną bolączkę, następny ciężar przybijany do krzyża ich egzystencji. 

Nie wierzę – nie chcę wierzyć – że w świecie panuje aż taki ostracyzm, aż takie znieczulenie. Książka traci na wiarygodności przez ogrom tragedii, które dotykają bohaterów. Jest ich tak wiele, że przestają być autentyczne.  Hiperbolizacja osiągnęła tu zjawiskowe rozmiary, a autorka dąży chyba do tego, by na jednej ludzkiej istocie skupić wszystkie możliwe tragedie.
Jeden, dwa, trzy dramaty, nawet największej rangi – okej – wielu z nas doświadczyło ich w podobnym do postaci wieku. Ale tak wielkie epatowanie złem, dramatem, niesprawiedliwością,  które nikogo nie interesowały, jedynie litującą się nauczycielkę i później Cala, którzy jednak potrafili jedynie załagodzić ból kupieniem czegoś podopiecznym, a nie zgłoszeniem wyżej ich ciężkiej sytuacji i konkretnymi czynami, mającymi realnie polepszyć ich warunki do życia.
Czy znacie drugich takich Casteelów, których babcia ginie, ojciec nienawidzi , macocha opuszcza, rodzeństwo rodzi się martwe, jedzenia brakuje, mieszkańcy miasta wyzywają, poniżają, traktują jak ludzi z dziczy, a później jest już tylko gorzej?
Nie wierzę, że panuje aż taka znieczulica. Nie mogłam tego czytać – nie dlatego, ze za dużo było zła: jego istnienia przecież nie neguję, nie żyję w szklanej klatce, bez wiedzy o tym co dzieje się wokół mnie – dlatego jednak,  że było nierzeczywiste, niemożliwe, stanowiło serię niefortunnych zdarzeń na najwyższym poziomie. Handel ludźmi (własnymi dziećmi!), społeczne przyzwolenie, brak zrozumienia, przemoc, … .
A mimo to – autorka napisała tekst sprawnie i w jakiś s cały czas siliła się na realność – język jakim posługują się bohaterowie wskazuje na ich brak wykształcenia i ogłady – szczególnie język ojca, Sary i Fanny – choć każde z nich uosabia inny jego typ –  u Fanny jest to rozbuchany erotyzm; u Sary głupota, brak wykształcenia, charakterystyczne słownictwo, zaciąganie, błędy, mowa prosta i zabarwiona kolorytem lokalnym; u ojca gruboskórność, męskość rozumianą stereotypowo.

Co zatem sprawia, że czytam z rosnącym zainteresowaniem książkę, która budzi we mnie najgorsze instynkty? Co decyduje o tym, że nie potrafię rzucić jej w kąt z głośnym „nie będę tego dłużej czytać!”? Niewątpliwie Andrews wie, co się sprzedaje – ma świadomość tego, że ludzie, kierowani jakimiś masochistycznymi pobudkami żądni są historii trudnych i bolesnych; sag rodzinnych, w których nie sielanka decyduje o rozwoju, lecz właśnie kłody wciąż rzucane przez los pod nogi.
Buduje intrygi, tworzy zawiłą sieć bolesnych relacji, komplikuje i przekracza granie, po to, by  wstrząsnąć, zwrócić uwagę, złowić czytelnika na haczyk, a później powoli, powoli wyciągać go z tej topieli, wciąż generując tak zwane mieszane uczucia czytelnicze.

Złapiecie przynętę?

___________
Recenzje innych książek Andrews:

http://shczooreczek.blogspot.com/2012/04/patki-na-poddaszu-virginia-c-andrews.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2012/04/kwiaty-na-poddaszu-virginia-c-andrews.html