Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą noc. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Brudny szmal – Dennis Lehane


Tytuł: Brudny szmal
Autor: Dennis Lehane
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 978-83-7961-068-6
Cena: 29,90 zł
Ilość stron: 200


Dennis Lehane – jeden z najdoskonalszych współczesnych twórców literatury sensacyjnej, od kilku lat słusznie w Polsce promowany, jeszcze słuszniej wznawiany. Specjalista od brudu, szmalu, plugastwa,  narkotyków, zła i tego, co w ludzkiej naturze mroczne, ale też niejednolite – widzi dobro, tam gdzie nie ma na nie miejsca, wtłacza ludzkie historie tam, gdzie wydaje się, że nie powinni być widać człowieczeństwa. To ten, który lubuje się w opisach mrocznych zaułków, Bostonu z całą jego przestępczością i tym, co na światło dzienne raczej nie wychodzi. Dla mnie – mistrz.

Nie każdemu jednak autorowi pisanie krótszych niż dotychczas form wychodzi na dobre. Lehane’owi nie wyszło. Wraz ze zmniejszeniem objętości książki, obserwuję u niego spadek wartości tejże.
Jest chłodno, skrótowo, bo o tytułowym szmalu: nieznanej proweniencji, a co za tym idzie: tajemniczym. Jest jak zwykle u autora, mocno melancholijnie, mroczno, pochmurnie (ten rys stał się cechą rozpoznawczą jego twórczości), jednak jak dla mnie… zbyt obcesowo, zbyt minimalistycznie.

Rzecz dzieje się w barze. Barman, Bob Saganowski, wikła się w proceder przestępczy, z którego nie do końca wie, jak się wyplątać. Postać niejednoznaczna, bo imająca się zła, by zapewnić dobro, a jednocześnie momentami tak naiwna, że aż irytująca. Jego próby wyplątania się z afery i wyjścia z niej bez szwanku dla siebie i najbliższych są chwilami tak pożałowania godne, że człowiek zaczyna się zastanawiać, gdzie ów mężczyzna był, gdy chociażby puszczano klasyki kina sensacyjnego. A jednak… zaskakuje. I to u Lehane’a cenią – tę niepospolitość, tę nagłą zmianę kierunku i  podejście from zero to hero.
Mimo tych zalet, mam wrażenie, że (co zostało już powiedziane) autor sam sobie podciął skrzydła, ograniczając się do tak krótkiej formy. Wydaje mi się, że chcąc pójść za trendem minimalizmu, zachłysnął się pomysłem i zapomniał tchnąć w swoją opowieść pierwiastka wyjątkowości, tego nieuchwytnego „czegoś”, co sprawia, że książka robi na nas piorunujące wrażenie. Ta jest ledwie poprawna i sprawnie napisana – bez polotu.


Lehane oszczędny w stylu, męski, lakoniczny. Zdecydowanie nie tak dobry jak w poprzednich książkach, polecam zatem, by Ci, którzy jego pisarstwa jeszcze nie znają, zaczęli od innych powieści, by nie skreślić autora, który po lekturze tej jednej może wydać się… miałki, odtwórczy, bez pomysłu na siebie, choć – mam wrażenie – jest w dużej mierze konsekwentny, lecz widać to dopiero przekrojowo, dla tych, którzy znają wszystkie lub chociaż większość jego tekstów. Sądzę jednak, i o ile wiem, nie jestem w tej opinii odosobniona, że najlepszy Lehane, to Lehane z serii o Angie i Patricku i – taką refleksję czynię po ostatnich wydawanych w Polsce publikacjach – ten Lehane powoli się kończy… Oby jeszcze nas zaskoczył, wracając w starym, dobrym stylu.
Wierną fanką pozostaję i jak każdy wierny fan – czekam z utęsknieniem na kolejny tekst, z przymrużeniem oka patrząc na tę wpadkę.

Recenzje innych książek Dennisa Lehane'a:

http://shczooreczek.blogspot.com/2011/04/mila-ksiezycowego-swiata-dennis-lehane.htmlhttp://shczooreczek.blogspot.com/2013/04/nocne-zycie-dennis-lehane.html


niedziela, 17 listopada 2013

Mała wróżka Amelka. Nocne strachy


Tytuł: Mała wróżka Amelka. Nocne strachy
Autor: Sophie de Mullenheim, Claire Gaudriot; opowiada Natalia Usenko
Wydawnictwo: Paplion
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 978-83-245-7420-9
Ilość stron: 22
Cena: 14, 99 zł

Wróżka Amelka to prawdziwa mistrzyni w swoim fachu. Jako detektyw, odznacza się niebywałą odwagą, przydatną podczas kolejnych poszukiwań i niesieniu pomocy.
Jak jednak jej umiejętności zostają wykorzystane po zgaszeniu światła, gdy z mroku wyłonią się wszystkie nocne strachy?

Amelka stała się właśnie posiadaczką własnego domku na kółkach. Pierwszej nocy towarzyszyć ma jej Gucio, pomagający jej uporać się ze zjedzeniem wszystkim smakołyków pozostawionych przez mamę. Przyjaciel przyniósł ze sobą straszną książkę o wiedźmie z brodawką na twarzy, którą na krótko po przybyciu zaczął odczytywać na głos. Jego recytację przerwała mała wróżka, przestraszona odgłosem kroków dochodzących sprzed domu. Nieustraszony Gucio postanawia zlokalizować źródło hałasu, jednak szybko się okazuje, że to nie jedyne dziwne dźwięki dochodzącego tego dnia z domku na kółkach…

Ta krótka opowieść to historia o odwadze i tym, co niesie ze sobą noc. Autorzy snując tę ciekawą narrację, starali się oswoić nocne strachy, poprzez ich wizualizację. Amelka i Gucio stają oko w oko z najczęstszymi źródłami lęków dzieci, które zmuszone są zasypiać przy zgaszonym świetle. Wspólnymi siłami próbują oni pokonać i okiełznać strach, któremu mimowolnie się poddają.
Historia ta ujmuje swoją prostotą i ciepłem. Ukazuje dwoje dzieci, zmagających się z własnymi obawami i przekazuje znaną prawdę, że gdy tylko zaczynamy się bać, wystarczy włączyć nocną lampkę, by przegonić wszelkie potencjalne niebezpieczeństwa.

Książeczka ta to dobry pomysł na prezent zarówno dla fanów przygód Amelki, jak i – przede wszystkim – dzieci zmagających się strachem przez nocą i towarzyszącym jej koszmarom. Bohaterowie nauczą ich jak radzić sobie z lękiem, a także pokażą, że tak naprawdę nie ma powodów do obaw, bo naszym jedynym nocnym wrogiem jest wyobraźnia, strojącą sobie z nas żarty.

Piękne, bogate ilustracje, charakterystyczne dla całej serii przygód Amelki, to jedynie dobitne podkreślenie jasności, przekreślenie mroku i doskonałe uzupełnienie opowieści. Skrzące się kolorami stronice pozwolą zapomnieć o strachu i zaspokoją wszelkie estetyczne potrzeby dziecka, czyniąc jego zasypianie o wiele przyjemniejszym. A wyobraźnia na pewno podsunie o wiele piękniejsze, senne obrazyJ

Polecam gorąco!