Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dziecięca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura dziecięca. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 lutego 2018

Dachołazy - Katherine Rundell




Dachołazy to niezwykła opowieść o jeszcze bardziej niesamowitej dziewczynce. Oto Sophie, sierota, zostaje odnaleziona w futerale na wiolonczelę, który to pływa w kanale La Manche po katastrofie statku, w której brała ona udział. Opieki nad nią podejmuje się Charles, naukowiec o dość nietypowych metodach wychowawczych, szczególnie w opinii bardzo surowej pracownicy opieki społecznej, która to dokłada wszelkich starań, by mu ją odebrać. Uważa, że sierociniec będzie dla niej lepszym miejscem. Do tej pory dziewczynka nauczana była w domu – i to wcale nie dobrych manier.

Dziewczynka wciąż wierzy i czuje, że jej biologiczna mama żyje
. Próbuje doszukać się informacji o ocalałych z wraku osobach, jednak żadna wzmianka nie wspomina o kobiecie, która miałaby przeżyć. Wydaje się, że nikt jej nie wierzy.

Bohaterka wraz z Charlesem ucieka więc do Paryża tropem adresu pozostawionego na futerale wiolonczeli. Z dala od opieki społecznej chce udowodnić, że ma szansę wieść życie z rodziną, o której wie, że żyje.

W stolicy Francji nie zmienia ona swoich zwyczajów – by pomyśleć, wychodzi na dach. Tam zaś poznaje ona niezwykłe postaci, zwane dachołazami i ich niesamowity świat. Kim są? Czego chcą? Jak mogą pomóc jej w poszukiwaniu mamy?

Katherine Rundell stworzyła nieprzecięte uniwersum widziane z perspektywy dachu. Czy kiedykolwiek zwiedzaliście Paryż w ten sposób? Dzięki tej książce macie niepowtarzalną okazję, by wyruszyć szlakiem wiolonczelistki, kierując się słyszanym z daleka brzmieniem pewnej melodii. 

Autorka zarysowała świat, który łączy w sobie wszystko – przygodę, humor, trochę strachu, dorastania, poszukiwania, ucieczki – wszystkie te elementy są idealnie wyważone i zrównoważone, dzięki czemu czytelnik otrzymuje mieszankę wyśmienitą. 

Towarzyszenie Sophie w jej drodze do samopoznania jest niezwykłą przygodą, dowodzącą, że zawsze warto wierzyć głosowi serca. Język powieści jest przezroczysty, nie wysuwa się na pierwszy plan i nie zaburza odbioru, a przy tym wszystkim jest nad wyraz plastyczny – pozwala wyobrazić sobie każdą uliczkę, każdy ganek, każdego gołębia i każdy cień skradający się po paryskich dachach.

Wyłaniający się z kart książki Paryż zachwyca. Całość prezentuje się wyjątkowo – oddaje hołd najważniejszym wartościom, takim jak miłość, przyjaźń i przywiązanie, a przy tym wszystkim udowadnia, że przy wsparciu innych – wszystko jest możliwe. Piękna opowieść.


Polecam serdecznie. 

wtorek, 20 grudnia 2016

O! Kapelusz! - Jon Klassen



O! Kapelusz! Jona Klassena to kolejna oszczędna w formie, za to bogata w treści książka dla najmłodszych, która urzeka nie tylko pomysłem, ale także szatą graficzną, doborem bohaterów i kolorystyką. Minimalizm książki dla dzieci został w niej osiągnięty bezbłędnie.

Zdania są krótkie, urywane, proste, czasem wręcz równoważnikowe. Stanowią one zapis myśli żółwi, których spokojny żywot został naruszony w chwili odnalezienia przez nich kapelusza. Jednego. Przez dwóch żółwi, z  których każdemu było w tym nakryciu głowy bardzo do twarzy.


Klassen wspaniale pisze o żądzy posiadania, egoizmie, kuszeniu, psychomachii i złu, tylko czekającym na dogodny moment, by się ujawnić skontrastowanymi z przyjaźnią, oddaniem bezinteresownością, szlachetnością, sprawiedliwością, dobrocią i troską o innych. 

Mądra, ciepła i piękna to powiastka dla młodego czytelnika, pokazująca jak wielkie zmiany mogą zajść w myśleniu człowieka (którego zwierzęta są tu klasycznymi, bajkowy odpowiednikami), gdy tylko okoliczności na to pozwolą, jak przemożne jest nastawienie na "mieć". Jak łatwo naruszyć kruche, choć latami budowane relacje, związki i sympatie. Jak łatwo stracić z oczu drugiego, by coś zyskać. Żądza posiadania jest ogromna, a my często nią zaślepieni. 

Wspaniała, wcale nie moralizatorska, acz istotne prawdy przekazująca opowieść, z której wiele dobrego wyniosą także (a może przede wszystkim) czytający ją dzieciom rodzice.

Jestem urzeczona. Szczerze polecam.



piątek, 24 czerwca 2016

Mniam! Canizales




Chcecie zerknąć pod okładkę jednej z najbardziej kapitalnych, jeśli nie najlepszej książce o łańcuchu pokarmowym?
Oto przed Wami Mniam! Prosta w formie i przekazie kartonowa książeczka dla najmłodszych, z której uraduje się również niejeden starszy (testowałam na grupie kilkunastu dorosłych – każdy był zachwycony! Jedynie tata miał uwagi natury merytorycznej).


Publikacja dedykowana jest przede wszystkim dzieciom do około 2 roku życia – grube kartki mają ułatwić im przerzucanie kolejnych stronic, a przyjazna forma rodzić uśmiech i chęć eksplorowania całości – paluszki można wkładać do buzi (nie swojej!) na każdej kolejnej stronie. O co jednak chodzi?

Rzecz w tym, by maluch dowiedział się na czym polega łańcuch pokarmowy, a przy tym się nie zląkł. 

Dokładnie zobaczy, kto kogo zjada, jednak sytuacja spożywania innych istot żywych została zaprezentowana w taki sposób, by dziecko się nie oburzyło, lecz uznało to za rzecz całkowicie naturalną. 

Wszystko za sprawą nie tylko kolorów i ilustracji oraz formy wizualnej, lecz także dzięki zakończeniu, które całość procesu przedstawia jako konsekwencję miłości. 


Zabawna, barwna, pomysłowa, doskonale nadająca się do tego, by wyjaśnić proces biologiczny, który nie zawsze można dobrze i z  klasą dziecku wytłumaczyć, nie narażając się przy tym na to, że zacznie odmawiać spożywania niektórych pokarmów.

Książeczka nadaje się nie tylko dla najmłodszych, lecz także dla nieco starszych, na których bardziej niż sama forma, wrażenie zrobi już jej przekaz. 

Kapitalna, warta każdej wydanej na nią złotówki. Rodzice, musicie ją mieć! Będziecie zachwyceni.




piątek, 18 marca 2016

Felek i Tola i porywacza - Sylvia Vanden Heede





Felek i Tola, lis i zajączka, od lat zyskują sympatię rodziców i dzieci – nie tylko w  Holandii i pobliskiej Belgii, skąd pochodzą, ale także daleko dalej. Przez lata jej popularność rosła i rosła, powodując rozrastanie się serii do kilkunastu tomów, stając się jednocześnie przykładem wzorcowego cyklu dla początkujących czytelników. Felek i Tola i porywacze to czwarty tom ukazujący się w Polsce, wydawany właśnie z myślą o tych dzieciach, które dopiero uczą się samodzielnie czytać. 

Krótkie rozdziały, barwne ilustracje, prostota językowa i wzbudzający sympatię bohaterowie, to elementy, które sprawią, że z całą pewnością proces ten będzie niezwykle przyjemny.
 


Tym razem bohaterowie zmierzyć się będą musieli z nie lada przeciwnościami. Odwiedzają ich bowiem niespodziewani goście: kuzyn Felka wraz z niedawno poznanym Kojotem – rabusiem. 

Ich zamiary nie są przyjazne. Za namową złodziejaszka, kuzyn Felka, który od lat swojego bliskiego nie widział i czuł się z tego powodu niezwykle osamotniony, postanowił ukraść mu co nieco, by zadośćuczynić swoim cierpieniom. Pech chce, że nie jest on ani wytrawnym kłamcą, ani tym bardziej rabusiem. Bardzo szybko zatem plany spalają na panewce, a goście, chcąc ratować sytuację, porywają Jo. Podczas rozmowy Felek i Tola ujawnili bowiem, że mały pisklak ma złote serce. A takiej nagrodzie nie oprze się przecież żaden prawdziwy złoczyńca…

Zabawna historia z morałem, szalony pościg, komedia pomyłek i wreszcie świetna rozrywka to elementy, dzięki którym publikacja ta podbije serce niejednego dziecka i niejednego rodzica.


Gwarantuję, że jeśli raz spędzicie wieczór z  Felkiem i Tolą, zaprosicie ich do swoich rodzin już na stałe. 

środa, 17 lutego 2016

Pożyczalscy pomszczeni – Mary Norton



Lektura tej książki to wielki smutek i wielka radość jednocześnie. Żal, że to już koniec, ostatni tom, pożegnanie z przygodą; szczęście, że wszystko rozwiązuje się pomyślnie – i mam nadzieję, że w  tym miejscu za  bardzo nie spoileruję –  dla moich książkowych ulubieńców.

Po przymusowej ucieczce z miniaturowego miasteczka i nieprzyjemnościach wynikających z porwania, Pożyczalscy znów tułają się w poszukiwaniu nowego, oby wreszcie stałego, lokum.

Idealnym miejscem na ich nowe mieszkanie wydaje się opuszczone probostwo, zamieszkiwane niegdyś przez innych Pożyczalskich. Lokalizacja ta wydaje się tym lepsza, że wciąż opiekują się nią (i)stoty ludzkie, a co za tym idzie – nie brak zapasów, z  których śmiało można pożyczać. Na korzyść probostwa przemawia także bliska obecność krewnych, która to z  pewnością umili życie małym bohaterom i uczyni je mniej samotnym.



Niestety, w ślad za Pożyczalskimi podążają ich niedawni porywacze, którzy za nic nie mogą sobie odpuścić pragnienia pokazywania ich ludziom w specjalnie przygotowanych klatkach. Show must go on, a trwać nie będzie, póki nie odnajdą się główni aktorzy upatrywani właśnie w Arietcie, Dominice i Strączku.

Mali bohaterowie będą musieli zatem nie dość, że na nowo się urządzić, to jeszcze nie tracić czujności, by planom swoich przeciwników nie uczynić zadość.

Czytało się – jak zwykle – z  prawdziwą przyjemnością. Mary Norton pisała w starym stylu, jej historie tkane są za pomocą wspaniałej materii językowej, przez kolejne strony się płynie, raz po raz wsłuchując się w arcyciekawą opowieść, wypełnioną ciepłem i życzliwością, w której zwyciężają tradycyjne wartości. Świetna przygoda, którą polecam każdemu, bez względu na wiek.


Urokowi Pożyczalskich nie sposób długo się opierać – sami sprawdźcie! A ilustratorka - Emilia Dziubak - znowu na medal!

Poprzednie tomy na blogu:


piątek, 29 stycznia 2016

Pożyczalscy w przestworzach – Mary Norton




Kto nie zna jeszcze rodu Pożyczalskich?

Dominka, Arietta i Strączek, to jedne z najmilszych postaci literatury dziecięcej. Z powodu małego wzrostu i lęku przed byciem widzianymi wciąż i wciąż poszukują nowego miejsca do zamieszkania – przestrzeni bezpiecznej, wolnej od wścibskich ludzkich spojrzeć i – o zgrozo! – planów wzięcia ich do ręki.

Po jednej z ostatnich niebezpiecznych podróży trafiają wreszcie do miasteczka Mały Potok, którego właściciel i budowniczy od lat walczy o uwagę zwiedzających. Jego miniaturowe domki i postaci przyciągają uwagę ludzi, ale mimo to dla Pożyczalskich stają się spełnieniem marzeń – wśród plastelinowych figurek bardzo łatwo się skryć, a komfort mieszkania jest nie do opisania – domki są dostosowane do malutkich mieszkańców, imitują prawdziwe ludzkie miasteczko, czyniąc je idealnym miejscem do osiedlenia się na stałe.

Wszystko byłoby dobrze, gdyby ich obecności na terenie miasteczka nie spostrzegł wróg pana Potta – pan Platter – pragnący swoim miasteczkiem przebić wszystkie inne. Do sukcesu brakuje mu tylko… żywych mieszkańców. Stąd już jedynie krok do porwania chcących unikać ludzkiego spojrzenia Pożyczalskich….

Norton jak zwykle nie zawodzi – zresztą o czym tu mówić? Jej seria to prawdziwa klasyka na wysokim poziomie, do której wracać będą pokolenia. Ciepła, zabawna, pełna przygód, nienudna, budzącą sympatię.


Uwielbiam te książki także za ilustracje, w  których – uwierzcie – zakocha się każdy rodzic. Do lektury tej serii długo namawiać nie trzeba, tym bardziej, że każdy kto wetknie nos w  pierwszą część, bez namów sięgnie po kolejną i kolejną, i kolejną.



Dajcie się przekonać i wraz z Pożyczalskimi znajdźcie bezpieczną przystań.

Gotowi do startu?

niedziela, 17 stycznia 2016

Jejku-jejku chce coś zmienić - Magali La Huche



Jejku-jejku chce coś zmienić to książka Magali Le Huche, w której równorzędną rolę, zaraz obok treści, stanowi strona wizualna. A ta – jest kapitalna.
Jejku-jejku to dziobak, który ma ochotę przemalować swój pokój. Pomysłem tym dzieli się ze swoimi przyjaciółmi, którzy – jak to serdeczni znajomi – nie szczędzą mu rad i własnych pomysłów remontowych.

Bio, Gonia, Zibu i Papu wpadają w szał malowania. Pokój zaczyna skrzyć się feerią barw – od różowego, przez zielony, pomarańczowy i różnokolorowy. Jejku-jejku przygląda się całemu zamieszaniu z  dozą niezadowolenia – wszak ma już swoją ulubioną barwę i żadna z nich nie została wykorzystana podczas malowania! Jak bohater zdoła rozwiązać ten problem, nie urażając przy tym nikogo z wykazujących niezwykłą chęć niesienia pomocy przyjaciół?

Wydawnictwo Dwie Siostry po raz kolejny wykonało kapitalną robotę – czy to już nie oczywiste?





Książeczka jest rewelacyjna, a pokój głównego bohatera niemalże na wyciągnięcie ręki. Dzięki odginanym kartkom młody czytelnik będzie mógł zajrzeć zwierzakowi do szafy, zobaczyć co (kogo) trzyma w  komodzie, obserwować zmianę kolekcji trzymanej w  ramce, które to elementy zmieniają się wraz z  nowym kolorem ścian. 




Przyjaciele Jejku-jejku to bowiem prawdziwi mistrzowie aranżacji – nie pozostawali na przemalowaniu pokoju, lecz szli dalej – zmieniali dodatki, wyposażenie, przerabiali pomieszczenie na własną modłę, dzięki czemu i my podczas lektury, będziemy mogli realnie wziąć udział w  remoncie.


Świetna pozycja!

środa, 10 czerwca 2015

Przygody niezwykłych bohaterów – Paweł Maj




Bajki terapeutyczne cieszą się coraz większą popularnością. I słusznie. Dzieci trzeba i należy oswajać z  tematami niełatwymi, w  taki sposób, by nie doznały traumy – muszą zostać poprowadzone prawidłowo i pocieszone.

Choroba, śmierć, utrata, brak rodziców, adopcja, problemy szkole, brak akceptacji – to tylko wierzchołek góry lodowej. Dzieci zmagają się z  większą liczbą trudności niż nam, dorosłym, może się wydawać. I podobnie jak my, a może nawet jeszcze bardziej, potrzebują one pociechy i wsparcia.

Paweł Maj to twórca książeczki zawierającej w sobie dziesięć baje terapeutycznych, mających pomagać dzieciom mierzyć się z często niełatwą rzeczywistością. Mają projektować oczekiwane reakcje, zachowania, nazywać emocje, nieść pociechę i budować poczucie bezpieczeństwa. Autor podejmuje się takich tematów jak adopcja dziecka, pierwsze pójście do przedszkola, konieczność wieczornego kładzenia się spać, krzyk i bezsensowne żądania jako działania nieprzynoszące efektów, podróże i wizyty u lekarza, szanowanie zabawek, dziecięca higiena, obowiązki dziecięce, nocne lęki i problemy z  zasypianiem, zmiana miejsca zamieszkania.

Umieszczenie pod każdym tytułem zawartości tematycznej wiele ułatwi rodzicom – bez konieczności wertowania całej książeczki będą wiedzieli gdzie szukać konkretnych propozycji rozwiązywania trudności.


To jednak publikacja dedykowana nie tylko rodzicom, ale także terapeutom, pedagogom, nauczycielom oraz psychologom. To oni w codziennej pracy z  dzieckiem zobowiązani są do pomagania im w pełnym rozwoju. 
Propozycja Maja to jedna z wielu na rynku, warta jednak uwagi – prosty język, wydarzenia dostosowane do percepcji dziecięcej, włączenie w  opowieść dydaktyki barw, bohaterowie zwierzęcy. Warto zwrócić na nią uwagę.

sobota, 6 czerwca 2015

Świerszczyk. Wielka Księga.

Nieczytanie w  ogóle plącze myśli i może powodować swędzenie nosa – mawiał Bajetan Hops[1].

70 lat! Tyle już czytamy ze „Świerszczykiem”. Zliczycie ile to pokoleń, ile dzieciaków, ile rodziców, ile autorów? Niesamowite!

Wydawnictwo Egmont z  okazji tej wspaniałej rocznicy postanowiło wydać Wielką Księgę, zbierającą w  sobie najpiękniejsze opowiadania, wiersze i komiksy zawarte na łamach czasopisma przez te wszystkie lata. Tak wielu mistrzów słowa na tak małej powierzchni nie doświadczycie nigdzie indziej!

Paweł Beręsewicz, Grzegorz Chomicz, Łukasz Dębski, Ewa Dziewulska, Piotr Gabrysz, Dorota Gellner, Roksana Jędrzejewska-Wróbel, Melania Kapelusz, Grzegorz Kasdepke, Irena Landau, Jakub Lepiorz, Ada Modrzanka, Piotr Olszówka, Elżbieta Pałasz, Tomasz Plebański, Joanna Plesnar, Marcin Przewoźniak, Zofia Stanecka, Małgorzata Strzałkowska, Andrzej K. Torbus, Maciej Trzepałka, Agnieszka Urbańska, Natalia Usenko, Wojciech Widłak, Rafał Witek, Zachara Ewa.

Czy trzeba czegoś więcej? Już chyba tylko ilustratorów, ale wśród nich są przecież Joanna Rusinek, Joanna Olechniewicz-Czernichowska, Piotr Fąfrowicz, Daniel de Latour, Anna Moderska i wielu, wielu innych, musi być zatem doskonale!

A o czym czytelnik będzie mógł poczytać? Właściwie to miszmasz, wszystkiego po troszeczku – jest o sprzątaniu świata, teatrze, stworach mieszkających w  szafie i objawiających się nocą, odchudzaniu, obowiązkach, kotach i psach, koloniach, szkole, wigilii, feriach, magii.
Znajdziecie tu właściwie każdy interesujący temat na cały rok, książka może z  powodzeniem służyć zatem przez długi, długi czas. 

Bardzo cenne jest to, że oswaja ona z  różnymi formami przekazywania słowa – o ile opowiadania czy komis przyswoić dość łatwo, o tyle zaznajamianie z poezją jest istotne już od najmłodszych lat. I to właśnie „Świerszczyk” tak udanie i konsekwentnie czyni.


Piękne, estetyczne wydanie, pokazujące różnorodność tego czasopisma, a przy tym jego ciągłość. Fantastyczna rzecz zarówno dla starszych, którzy z sentymentem wspominają swoje dzieciństwo, jak i dla młodszych, których chcemy wychować w podobnym duchu, na podobnej jakości literaturze dziecięcej.

Jeśli szukacie czegoś wartościowego dla swoich dzieciaków, co oprócz tego, że bawi i uczy jest jeszcze napisane piękną polszczyzną  i stanowi pewne kontinuum – polecam gorąco!





[1] Świerczyk. Wielka księga, Warszawa 2015, s. 8.

poniedziałek, 25 maja 2015

Baśń o świętym spokoju – Zofia Stanecka




Święty spokój. Coś, co cenię niezmiernie. Czuję, że świetnie bym się dogadała z królem z  opowieści Wandy Chotomskiej, władającym arcycudnym królestwem Święty Spokój. Rządzący nim król Miłosław ponad wszystko cenił ciszę i rutynę – gdy jeden dzień podobny był drugiemu, znak, że wszystko było w  porządku.

Jego życiem (i życiem jego poddanych) coś jednak zachwiało, a było to nic innego, jak miłość – oślepiająca, odurzająca, obezwładniająca, sprawiająca, że dotychczasowe przyzwyczajenia przestały mieć znaczenie. Król nie chcąc słuchać wyznań swej ukochanej, poślubił ją, a gdy po czasie doczekali się potomstwa wydawało się, że znów będzie jak trzeba. Nic bardziej mylnego – pociecha świętego spokoju nie hołubiła  - wręcz przeciwnie. Król Miłosław spłodził żywe srebro – nie było mowy o jakiejkolwiek przewidywalności. I wówczas, jak to zwykle bywa, spadły mu z  oczu różowe okulary. Król zatęsknił za dawnym życiem i mimo ogromnej miłości do żony i potomka, zrobił coś czego później gorzko żałował.

Co to było i przed czym chciała go przestrzec przyszła królowa, zanim jeszcze zawarli związek małżeński?

Tego nie zdradzę, ale gwarantuję Wam, że dzieje się:)
Chotomska napisała baśń, z  której także i dorosły wiele mógłby się nauczyć – jak to często trzeba iść na kompromis, zwłaszcza w  imię miłości, jak uczucia zmieniają człowieka, a troska o drugiego staje się ważniejsza niż dotychczasowe upodobania.  Cudna opowieść, której lektura na pewno przysporzy dzieciom (i rodzicom) wiele radości.

Wpisuje się ona w  nowy cykl Wydawnictwa Egmont – Poczytaj ze mną, będący zaproszeniem do lektury różnych gatunków, kosztowania różnych odcieni literatury i powolnego oswajania się z  tym, co było dotąd nieznane, ale też wskazywania na to, co stanie się odtąd ulubione i chciane.



sobota, 18 kwietnia 2015

Świat Pożyczalskich


Zastanawialiście się kiedyś jak to by było, gdybyście byli niewielkich rozmiarów, a Wasze życie uzależnione było od wielokrotnie większych ludzi, od których musielibyście „pożyczać” niezbędne do życia przedmioty, a który za nic nie mogliby Was zobaczyć?  Jeśli nie, Mary Norton pozwoli Wam choć na chwilkę wyobrazić sobie podobną egzystencję.

Pożyczalscy idą w  świat, to drugi tom pięciotomowego cyklu o przygodach rodziny Pożyczalskich: Strączka, Dominiki i Arietty.
Nasi niewielkich rozmiarów bohaterowie, zmuszeni zostali do opuszczenia wygodnego mieszkania pod podłogą w  starej willi. Niestety, jej właściciele zdecydowali się na zerwanie podłogi, co skazało ich na tułaczkę. Zmuszeni do przemierzania świata Pożyczalscy, co rusz muszą stawiać czoła niebezpieczeństwom. Decydują się oni na odnalezienie swoich krewnych, Henryków. Niestety, teren, który muszą przeszukać jest dość duży. Na szczęście bohaterowie znajdują na swej drodze but, w  którym postanawiają się urządzić. Gdy wszystko zaczyna się układać, bohaterowie zauważają, że znajdują się w nieco innym niż dotąd miejscu – ich but ktoś zabrał ze sobą do domu!
Jak z  tym zagrożeniem poradzą sobie Pożyczalscy? Czy po raz kolejny będą skazani na tułaczkę? Wydaje się, że już nigdy nie zaznają oni spokoju.

Sytuacja niewiele zmienia się w  tomie trzecim – Pożyczalskich na wyspie.
Bohaterowie po wydarzeniach ostatniej części przy pomocy Spillera znajdują wreszcie swoich krewnych i wydaje się, że znaleźli w końcu bezpieczną przystań. Niestety, życie w  spokoju nie jest im dane, a sytuacja po raz kolejny zmusza ich do przeprowadzki. Dokąd udadzą się tym razem? Aż dziw bierze, że na ich drodze zawsze stanie ktoś, kto zaproponuje nowe rozwiązanie. Gdyby nie Spiller, Pożyczalscy już dawno byliby w  nieciekawej sytuacji. A dzięki niemu udają się w  miejsce legendarne, w  którego istnienie nie bardzo wierzono – do Małego Potoku, swoistej Ziemi Obiecanej, miniaturowego miasteczka obiecującego dobrobyt.
Oczywiście podróż nie jest wolna od trosk – zresztą czy przemierzanie świata w  czajniczku może być łatwe? Tu jakiś człowiek, tam zwierzę.

Norton stworzyła niezwykle ciepłą sagę, którą czyta się z  prawdziwą przyjemnością, choć momentami jest to lektura senna. To klasyka gatunku, która cieszy i uczy kolejne pokolenia dzieci. Nie myślcie, że skoro jest to tak dawno powstała książka, będzie zdezaktualizowana. Co to, to nie! Wartości w  niej prezentowane są niezmienne, a i sama historia opowiedziana z taką swadą, że nie sposób uznać jej za niedzisiejszą! Co prawda, znajdują się tu pewne formalne archaizmy – dziś już w  ten sposób wypowiada się niewielu – to raczej język jakim opowiadali historie nasze prababcie, lekko moralizatorski, ale przy tym przeuroczy. Autorka stworzyła świat, w  którym wszystko jest tak jak należy – mimo przeciwności, na przekór trudnościom rodzina trzyma się razem, wspiera się i szuka rozwiązań. Czytający te powieści dorosły odbiorca wiele wyczyta między wierszami, wiele pocieszenia znajdzie dla siebie samego, zobaczy jak niewielkim wysiłkiem można wykorzystać elementy otaczającego świata i jak to, co dla nas wydaje się błahostką (okruszek) dla innych może być sprawą życia i śmierci. 

Cudowna jest również kreacja postaci – typowe małżeństwo i ich nieco zawadiacka, niepokorna córka, nadająca ich życiu wiele smaczku. Nie sposób ukryć, że to jej decyzje i pociąg do przygód w  dużej mierze napędzają akcję. 


Atrakcyjność lektury potęgują przepiękne ilustracje Emilii Dziubak, które aż się proszą, by uczynić z  nich obrazki do dziecięcych pokoików.

To kandydatki do zaczytania!