niedziela, 10 listopada 2013

Lilka i spółka – Magdalena Witkiewicz


Tytuł: Lilka i spółka
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788310122346
Cena: 26,90
Ilość stron: 160


Choć Magdalena Witkiewicz najbardziej płodna literacko jest w dziedzinie tworzenia tekstów dla dorosłych, ma na swoim koncie również kilka prób dedykowanych dzieciom – wierszyki i jedną powieść. To właśnie ona stanowi moją propozycję dla Waszych pociech (i dla Was, jeśli tylko niestraszna Wam taka lektura) na długie jesienne wieczory.

Bohaterami tej wciągającej historii są Lilianna, Wiki i Matewka. Oni to, jak co roku mieli wyjechać na wakacje do uwielbianej przez siebie cioci Franki. Niestety, na skutek wypadku, którego konsekwencją jest złamana noga jednej z sióstr, plany rodzeństwa legły w gruzach. Zamiast do ukochanej cioci, rodzice kierują ich do innej – znienawidzonej i osławionej cioci Jadźki, zwaną przez nich, przez wzgląd na imię i charakterystyczny wygląd oraz nieustanne paradowanie z miotłą, Babą Jagą. Lato zarysowuje się w czarnych barwach, toteż Lilka i spółka bardzo się trudzą, by plany rodziców zmienić – niestety bezskutecznie. Lądują u cioci, która od progu przywitała ich kąśliwymi uwagami, nakazami i dziwnymi zachowaniami. Jedynym celem dzieci staje się więc próba przetrwania w tych niewyobrażalnie ciężkich warunkach.  Sprawy nie ułatwia to, że znad morza pojechali… nad morze, a do tego w odwiedziny do cioci Jadwigi ma przyjechać również Wojtuś – znienawidzony, bo według opowieści idealny, członek rodziny.
Szybko okazuje się, że problemy, przed którymi dzieci stanęły do tej pory są niczym w obliczu prawdziwej nadciągającej katastrofy – zdaje się, że Baba Jaga, wraz ze swoim absztyfikantem Anatolem planują napad na bank – i to zaplanowany w najdrobniejszych szczegółach. Dzieci stają w obliczu ogromnego wyzwania: muszą przekonać dorosłych, że to wcale nie ich wymysł, a realne zagrożenie. By tego dokonać, zobowiązani są do połączenia sił i wykoncypowania strategii działania, z uwzględnieniem najmniejszych detali.


Witkiewicz zaprasza nas w świat rozbrajających przygód dzieci o nieposkromionej wyobraźni. Ich potyczki są na tyle zajmujące, że nawet dorosły spędzi z nimi urocze chwile wytchnienia. Raphacholin, Rutinoscorbin, Witaminka – te nazwy po lekturze nabiorą zupełnie innego znaczenia, wywołując na naszych twarzach uśmiech. Weryfikacji poddać też będziemy musieli swoje dorosłe wyobrażenia o tym, co nielubiane i niechciane – bohaterowie Witkiewicz są niejako odezwą na wieczne narzekanie i niezadowolenie z sytuacji, w której się znaleźliśmy. Uczą oni bowiem, jak znaleźć pozytywne strony w momentach, zdawałoby się, nie do pozazdroszczenia. Ich głowa pełna jest od pomysłów realnie zmieniających nudną rzeczywistość w mieniącą się kolorami przygodę.
Zabawne perypetie tej rodzinki, to doskonały pomysł na jesień, kiedy zaczyna przytłaczać nas pogoda i coraz dłuższe wieczory. Witkiewicz proponuje opowieść, która uczyni je niezapomnianymi maratonami śmiechu i dobrej zabawy. Wszystko to w powieści napisanej językiem zrozumiałym i jasnym, ale też wcale nie dziecinnym.

Polecam serdecznie!