Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Między słowami. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Między słowami. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 lipca 2018

W cieniu magnolii - Anna Płowiec


Alicja zamieszkuje pełną uroku krakowską kamienicę przy Grodzkiej. Tam, w cieniu magnolii, jej serce szybciej zabiło dla pewnego mężczyzny, z którym los rozdzielił ją na długie lata.

Oto bohaterka, wówczas jeszcze studentka, spotykała się z Leszkiem - imprezowiczem i łasym na pieniądze mężczyzną, przed którym ostrzegała ją przyjaciółka. Niestety, Alicja nie umiała odmawiać, a on jej się oświadczył, od tamtej pory uznając ją za swoją własność. Wtedy właśnie kobieta poznała Janka - wrażliwego, spokojnego - całkowite przeciwieństwo jej narzeczonego. I wtedy też oddała mu swoje serce, nie potrafiąc jednocześnie zrezygnować z zaborczego i agresywnego Leszka.

Wybór jakiego dokonała, odcisnął piętno na całym jej życiu, odzywając się nawet po wielu latach, kiedy to wydawało się, że bohaterka to, co najlepsze, ma już za sobą. 

Wtedy właśnie do jej drzwi zapuka przeszłość, a ona otwierając jej, ożywi to, co dotąd było uśpione.

Czy prawdziwa miłość ma szansę przetrwać wiele lat i odrodzić się na nowo?
Czy Alicja w końcu zawalczy o uczucie i zdobędzie upragnione szczęście?

Tego wszystkiego dowiecie się, czytając tę romantyczną opowieść, z którą spędzicie prawdziwie wzruszające popołudnie. Jeśli szukacie lekkiej, ciepłej opowieści na urlop - W cieniu magnolii sprawdzi się doskonale. Idealna historia wakacyjna, którą utkała Anna Płowiec, to debiut, z którym warto zapoznać się tego lata. Choć okładka nie każdego może zachęcić do lektury, gwarantuję, że wnętrze rekompensuje ewentualne niedostatki. Historia miłości, pożądania, przyjaźni trwającej lata i wiecznego poszukiwania szczęścia w ramionach ukochanej osoby, pełna niepotrzebnych - jak to w życiu - komplikacji, pozwalających w pełni docenić to, co mamy.

Polecam.

czwartek, 20 lipca 2017

Melodia zapomnianych miłości - Dorota Gąsiorowska


Malowniczy Kazimierz Dolny, urokliwe uliczki, piękny rynek, miasto kipiące gwarem i rozmowami artystycznej bohemy składającej się na jego klimat. Wśród tych pięknych widoków kryje się dom, który każdy stara się omijać szerokim łukiem – siedziba miejscowej „wiedźmy” spowitej w czerń – zdaje się, że przywdziała nią także serce. Jej rodzinę przed laty spotkało wiele tragedii, a w konsekwencji jednej z nich Samuel, jeden z synów Klary i utalentowany muzyk, utracił wzrok, a wraz z nim całą radość życia.

Kobieta, z sama sobie tylko znanych pobudek, pozornie dla dobra syna, na czas wakacji zatrudnia Blankę, młodą, uśmiechniętą nauczycielkę gry na skrzypcach, która za niepoprawnie wysoką sumę ma w jej synku na powrót rozniecić pasję do muzyki. Nikt nie wierzy jednak w dobre intencje kobiety, a sama Blanka odkrywa w Kazimierzu znacznie więcej tajemnic splatających się z historią jej rodziny, niż mogłaby się spodziewać. Dziwnej pracy podjęła się jedynie dla dobra swojego i ojca – po śmierci matki zostali oni bowiem niemalże bez grosza przy duży, a płaca za wakacyjną misję pomogłaby im się odbić od dna.

W Kazimierzu poznaje jednak Blanka wielu życzliwych jej ludzi – poza cyniczną i podłą Klarą i jej wiernym lokajem Vincentem, spotyka właściwie same serdeczne osoby – Ryśka i jego babkę Serafinę, Martę i jej córkę Gosię, Olafa – brata Samuela i wreszcie Sama – mężczyznę, dla którego tu przyjechała, i z którym zaczyna ją łączyć wyraźna nić porozumienia, wykraczająca dużo dalej niż dźwięki ich ukochanej muzyki. Gdy bohater wsłuchuje się w melodię niesioną przez skrzypce, które Blanka odziedziczyła po babci Walentynie, skrywane przez nich obu tajemnice zaczynają się dopominać się o ujawnienie…

Dorocie Gąsiorowskiej po raz kolejny udało się utkać niezwykle ciepłą opowieść, w której choć mnoży się od niełatwych decyzji, bolesnej przeszłości i trudnych emocji, wszystko zmierza ku dobremu. Nakreśleni przez nią bohaterowie nie są czarni albo biali – każdy mieni się feerią barw, ukształtowany bowiem został przez życie pełne niespodzianek. Czytelnik od samego początku gorąco kibicuje nie tylko głównej bohaterce, ale także postaciom, które stają na jej drodze – podskórnie czujemy bowiem, że wszyscy zasługują tutaj na szczęśliwy finał. Język powieści jest bardzo plastyczny – jako że miałam okazję być w Kazimierzu, podwójną przyjemność sprawiało mi wędrowanie wraz z bohaterami po jego pięknych zaułkach, a opisy autorki jedynie tę wędrówkę ułatwiały, odświeżały pamięć i czyniły podróż przyjemniejszą. Wydaje się, że na ulokowanie akcji Melodii zapomnianych miłości nie mogła ona wybrać lepszego niż Kazimierz Dolny miejsca – mało jest w Polsce tak malowniczych i urzekających miast, czekających na ujawnienie swoich sekretów, podobnie jak miało to miejsce w przypadku niemalże każdego z bohaterów od lat skrywających wiele tajemnic. W lokalnych legendach tkwi sporo prawdy – lata temu wrzuciłam monetę do studni znajdującej się na rynku, a dziś dzięki Gąsiorowskiej, miałam szansę do tego miasta artystów powrócić.

Choć brzmi to banalnie, książka ta jest idealna na letni czas, kiedy to wędrujemy po świecie, odwiedzamy tysiące tlących się tajemnicami punktów, odpoczywamy, mamy więcej czasu na niespieszną rozmowę, ładujemy się pozytywną energią, dzielimy dobrocią i sercem. Choć na zewnątrz jest ciepło, ona dodatkowo rozgrzewa serce, otula pozytywną aurą i poprawia samopoczucie lepiej niż kaloryczna czekolada. To uskrzydlająca lektura na letnie dni, którą szczerze i gorąco polecam.


***
Książka jeszcze dziś do wygrania będzie na Instagramie i na Facebooku.

Przypominam także, że po wpisaniu w koszyczku na stronie ww.znak.com.pl hasła "MELODIA", najnowszą książkę Gąsiorowskiej możecie złapać za cenę o 30% niższą niż ta sugerowana.


wtorek, 18 lipca 2017

We wspólnym rytmie - Jojo Moyes


Jojo Moyes powraca z powieścią, w której ludzkie losy splatają się w sposób godny zawadiackiego humoru lubującego się w dramaturgii życia.

Natasha rok temu rozstała się z mężem. Niedługo czeka ich oficjalna sprawa rozwodowa oraz podział majątku, w tym domu, w którym obecnie mieszka kobieta. Po odejściu Maca, bohaterka niemalże  z  biegu i bez czasu na ochłonięcie, weszła w związek z Conorem i całkowicie skupiła się na karierze. Jej życie zogniskowane było właściwie wokół pracy polegającej na prawniczej pomocy dzieciom i usiłowaniu bycia profesjonalistką.

Gdy pewnego dnia na jej drodze staje  nastoletnia Sarah, kobieta odruchowo postanawia jej pomóc w kłopotliwej sytuacji, nie wiedząc jeszcze, że to spotkanie będzie dla niej prawdziwym chichotem losu. Na skutek feralnego zbiegu okoliczności, dziewczyna pozostanie bez opieki, gdy jej dziadek trafi w ciężkim stanie do szpitala, a do mieszkania Natashy na jakiś czas wprowadzi się jej prawie były mąż. Wiedzeni instynktem bohaterowie, ryzykując swoje nowe związki oraz życie zawodowe, postanawiają stać się dla Sary tymczasową rodziną zastępczą, odgrywając przed światem nieznajomych idealne małżeństwo.

Postawieni w bardzo niekomfortowej sytuacji Natasha i Mac muszą nie tylko zająć się buńczuczną nastolatką, jak również uporać się po raz kolejny z własną traumą wywołaną niemożnością posiadania dzieci, ale także nauczyć się – chociaż na chwilę – na powrót żyć obok siebie bez skakania sobie do gardeł. Sprawy wcale nie ułatwiają notoryczne ucieczki Sary ze szkoły, pretensje nowego partnera bohaterki oraz bardzo ważna i duża sprawa, nad którą obecnie pracuje ona w kancelarii. Życie nic jednak nie robi sobie z jej planów o wielkiej karierze, lecz za sprawą zbuntowanej nastolatki, postanawia pokazać jej co naprawdę się liczy i gdzie znajduje się jej miejsce.

Kolejna powieść Moyes to prawdziwy wyciskacz łez, pokazujący, że życie to tak naprawdę suma naszych wyborów, które – w zależności od punktu widzenia – mogą mieć zupełnie inne konsekwencje niż moglibyśmy przypuszczać. Narracja prowadzona jest dwutorowo – oczami Natashy i oczami Sary – dwu kobiet, które dzieli przepaść wieku i doświadczeń, ale które łączy jedno – ogromna siła i pasja.

We wspólnym rytmie to nic innego, jak opowieść o miłości – damko-męskiej, rodzicielskiej, dziecięcej, opiekuńczej, a także o towarzyszących jej marzeniach. Książka ukazuje wieloaspektowość tego uczucia. Moyes wzrusza i porusza, pokazując, że nic w  życiu nie jest do końca stracone i zawsze warto dać drugiemu człowiekowi drugą szansę, bez względu na to, jak złe wrażenie na nas wywarł. Autorka zdaje się podkreślać, że złe zachowanie i atakowanie drugiego człowieka oraz agresja, niejednokrotnie są wynikiem zranień, którymi doświadczył nas los. I bez znaczenia pozostaje tutaj wiek – młodszy, wcale nie oznacza, że mniej poraniony. Bohaterowie Moyes to postaci, z którymi bardzo łatwo można się zidentyfikować: zbuntowana i sfokusowana na spełnieniu obietnicy Sara; pozornie zimna i niepotrafiąca nawiązać relacji Natasha; wiecznie flirtujący Mac; wymagający dziadek – każdy z nas znajdzie w którymś z  bohaterów odbicie cząstki siebie, dzięki czemu zrozumienie ich motywacji przyjdzie nam z łatwością.


Bardzo dobra, pełna mądrości powieść o sile miłości, marzeń i pasji, zdolnych pokonać każdą przeszkodę. Polecam ją Waszej uwadze. Moyes udowadnia, że tytuł ulubienicy polskich czytelniczek, który sobie zaskarbiła, nie jest wcale przypadkiem. 

Premiera 2 sierpnia.

***

Inne książki Jojo Moyes:

Zanim się pojawiłeś / Kiedy odszedłeś / Ostatni list od kochanka / Razem będzie lepiej / Dziewczyna, którą kochałeś 

czwartek, 27 kwietnia 2017

Antykwariat spełnionych marzeń - Dorota Gąsiorowska



Bohaterką najnowszej książki Doroty Gąsiorowskiej jest Emilia – dziewczyna mieszkająca z matką co rusz wpadającą w ramiona młodych kochanków, pracująca w antykwariacie, który jest dla niej drugim (a może jedynym) domem, wychowana przez zmarłą już żonę antykwariusza Franciszka – Zosię, będącą jej nianią. Szczęście znajduje w swojej pracy, w porankach znaczonych aromatem i smakiem domowej roboty kawy korzennej. To tam, między półkami książek z pożółkłymi kartkami, naznaczonymi historią i czasem, śni ona swój sen o prawdziwym szczęściu i miłości.

Gdy podczas jednej z wypraw do Modrzewiowej, gdzie mieszka jej ojciec wraz z macochą, spotyka tajemniczego Szymona, nie sposób jej zapomnieć o wspólnie przeżytych chwilach. Tym bardziej, że w  jej ręce trafia książka zmieniająca losy tych, który zajrzeli jej pod okładkę. Sprawę dodatkowo komplikuje pojawienie się drugiego mężczyzny, który z całkowitym błogosławieństwem pana Franciszka smali do niej cholewki.

Życie Emilii nabiera tempa – okazuje się, że każda z najbliższych jej osób skrywa sekrety, z którymi ciężko się pogodzić. Wydaje się, że nad jej młodym sercem zgromadziły się czarne chmury – zarówno przyjaciółka, jak i matka, ojciec z macochą, pani Sara (Żydówka, której pomagała Zosia) a nawet poczciwy antykwariusz mają przed nią tajemnice, których wyjawienie wstrząsa młodą kobietą. 

Czy książka, która przed laty pomogła jej niani, także i jej pomoże uporządkować prywatne sprawy?

Zarówno Emilia, jak i Sara oraz pozostali bohaterowie (szczególnie zaś kobiety) posiadają pewną irytującą cechę – z  łatwością obrażają się, nie kończą wypowiedzi, zaczynają coś robić i nagle milkną, powodując, że od samego początku powieść pełna jest niedopowiedzeń – nie zawsze koniecznych. Wiele z nich ma uzasadnienie w prywatnej historii bohaterów, później wyjaśnionych, gros jednak niepotrzebnie komplikuje relacje pojawiających się w książce postaci. Jest to jednak jeden z nielicznych minusów.

Jeśli kochacie książki (a wiem, że tak jest) i jeśli czytanie o nich oraz czynienie ich jednymi z głównych bohaterów opowieści sprawia Wam przyjemność – ta pozycja z całą pewnością chwyci Was za serce. Czyż może być bowiem coś lepszego niż publikacja, która połączyła pokolenia bliskich sobie kobiet i ukształtowało ich losy?

Antykwariat spełnionych marzeń, to nie do końca lekkie czytadło o sile kobiecych więzi oraz miłości, lecz także powieść o mocy sprawczej literatury oraz ciężarze wojennych wspomnień, których nie przepracowano i nie ukojono. Na kartach tej książki splata się wiele wątków, sprawiających, że każdy czytelnik znajdzie w niej coś dla siebie – dla jednych będą to wspomnienia wojenne, dla innych klimatyczny antykwariat na Siennej, dla jeszcze innych fragmenty dotyczące morza, relacji rodzinnych, wątków miłosnych, trudnych chwil wieloletnich przyjaciółek, a dla jeszcze innych wszystkie splecione razem. Nie można odmówić Gąsiorowskiej daru prowadzenia narracji i utrzymywania zainteresowania czytelnika – każda jej powieść jest tak plastyczna i ciepła, że chce się do niej wracać. Nie inaczej rzecz ma się z  Antykwariatem…

Polecam, szczególnie w towarzystwie aromatycznej kawy korzennej – podkreśli ona klimat powieści i rozgrzeje nawet najbardziej zatwardziałe serca.



Czytaj również:


sobota, 3 października 2015

O tym jak dobrze się bawię, plotąc warkocze. (Warkocze. Przewodnik krok po kroku - Laura i Marie)


Miłość do warkoczy przejęłam od babci. Przez lata to ona plotła na mojej głowie cuda, a gdy jej zabrakło, sama – mimo szczerych chęci – nie potrafiłam odtworzyć wszystkich splotów, nawet posiłkując się internetowymi tutorialami. 

Wszystko przez wyjątkowy ciężar i gęstość moich włosów. Właściwie powinno mnie to cieszyć, ale gdy przychodzi do ich upinania (szczególnie, gdy są długie, a to kwestia mgnienia oka, bo rosną w szalonym tempie) pojawia się problem – każda fryzura opada, bez względu na ilość lakieru czy wsuwek – są za ciężkie. Nie powinno zatem dziwić, że nawet plecenie warkoczy sprawiało mi trudność – ręce odpadały z wysiłku i nie byłam w stanie udźwignąć kaskady na mojej głowie, a co dopiero dodatkowo sprawnie manipulować palcami, by stworzyć ładną i prostą fryzurę.


Minęło jednak trochę czasu, a postanowiłam wziąć się na sposób i spróbować jeszcze raz. I udało się – od kilku miesięcy potrafię sprawnie zrobić na swojej głowie wiele warkoczy, przy których nie potrzebuję pomocy nikogo z zewnątrz. Jaka to radość móc znów nosić piękne fryzury i nie musieć nikogo prosić o pomoc!


Ale, ale. Ile można nosić wciąż te same upięcia? Szybko się nudzę, więc z braku pracy często przeglądam internet w poszukiwaniu inspiracji.

Jakiś czas temu natknęłam się na instagramowy profil Laury i Marie i przepadłam.
Gdy więc dowiedziałam się, że część ich warkoczy ujęta będzie w przewodniku wydanym nakładem Między słowami – oszalałam! 

I tak – mam to cudo w domu, mogę nie tylko zachwycać się efektem końcowym, ale też krok po kroku zobaczyć jak niektóre upięcia i sploty zostały osiągnięte. Autorki postarały się o szczegółowy opis każdej fryzury oraz ujęcie ich według kategorii trudności – dzięki temu od razu widzę, co dam radę zrobić sama, a do czego będę potrzebowała pomocy kogoś, kto włosy w odpowiedniej chwili podtrzyma.


Wspaniała książka! Jeśli tylko lubicie warkocze i dobrze bawicie się tworząc nowe fryzury – to publikacja dla Was. Albumowe wydanie zachęca do zakupu, a choć ilość zaprezentowanych warkoczy nie jest ogromna, stanowią one doskonałą bazę do dalszych – może własnych – pomysłów na upięcia.

Oprócz podstawowych splotów francuskich i holenderskich, znajdują się tu także przewodniki po tworzeniu kłosa, liny, splotu koronkowego, opaski z warkocza, skręconego wodospadu, precla, warkocza Katniss czy zsuwanej plecionki. Możecie wybierać, inspirować się i przerabiać upięcia na własną modłę.



Świetna zabawa!

czwartek, 3 września 2015

Przewodnik po tym jak źle zakończyć serię (After. Bez siebie nie przetrwamy)


To typ historii miłosnej, która zajmuje się prawdziwymi, kurwa, problemami. To historia o przebaczeniu i bezwarunkowej miłości, która pokazuje, jak bardzo ktoś może się zmienić, naprawdę zmienić, jeśli tylko mocno się stara. To typ historii miłosnej, która dowodzi, że wszystko jest, kurwa, możliwe, jeśli chodzi o wychodzenie ze swoich problemów. Pokazuje, że jeśli masz się na kim oprzeć, jeśli ktoś cię kocha i nie zostawia samemu sobie, to możesz znaleźć wyjście z ciemności. Pokazuje, że nieważne, jakich miałaś rodziców ani z  jakimi uzależnieniami musiałaś się mierzyć, możesz przetrwać wszystko, co staje ci na drodze, i stać się lepszą osobą. Właśnie taką historią jest After[1].

Taką oto autorecenzję znaleźć można w  najnowszym tomie After. Brzmi (pomijając wulgaryzmy) szlachetnie, prawda? Jak jest jednak naprawdę?

Moim zdaniem najsłabsza z  wszystkich części – miałka od samego początku, naciągana, sprawiająca wrażenie pisanej na siłę. Dopiero końcówka wnosi poziom nieco wyżej, choć została potraktowana nieco po macoszemu – wiele pominięto, niedopowiedziano, postawiono na zbyt duże przeskoki czasowe, które zamiast uzupełniać powieść, stawiają jedynie znaki zapytania. 

Podoba mi się to, że w Hardin napisał książkę traktującą o jego życiu i przemianie – to zgrabny chwyt, w  którym autorka spowiada się z powodów, dla których After powstało i naśmiewa się z opinii hejterów. Usprawiedliwia powstanie powieści mającej być przeciwwagą dla słodkich opowiastek miłosnych; krwistą, życiową narracją, obejmującą wszystkie elementy burzliwego związku i życia. To swoiste wyznanie kierowane do przeciwników książki, włożone w usta Hardina. Autorka nie boi się też wspominać o Tessie, która wypisywała do niezadowolonych blogerów w  obronie historii własnej, sugerując niejako, że takie rzeczy faktycznie miały miejsce (Strzeżcie się! Może napisać i do Was!).
Bez siebie nie przetrwamy to rzeczywiście zapis przemiany Hardina – tym razem on denerwuje znacznie mniej niż Tessa. Uświadamia sobie jak wiele jej zawdzięcza i jak bardzo mu na niej zależy, a ona w  końcu pozwala sobie na oddalenie się od  niego na dłuższy czas. Ich uczucie jest jednak tak silne, iż oboje są pewni, że – o dziwo – bez siebie nie przetrwają. Język powieści (zwłaszcza po niedawnym zderzeniu z  klasyką) był dla mnie wręcz bolesny. „Kurwa”, „pieprzenie”, „zerżnę Cię”, „jestem popieprzony” – to jedynie wierzchołek góry lodowej wulgaryzmów oscylujących głownie wokół sfery seksualnej – sposób opisywania aktu seksualnego jest tutaj tak mocno klasyczny w najgorszym wydaniu, że aż cierpnie skóra – co drugą scenę należało jedynie przelecieć (sic!) wzrokiem, a i tak znało się ogólną zawartość.

Na szczęście – i to duży plus powieści – jest mniej przepychanek, idiotycznych fochów, więcej słońca, radości, powolnego wychodzenia na prostą.

Nie zmienia to jednak faktu, że jestem rozczarowana wrażeniem jaki ten ostatni tom pozostawił w  mojej pamięci. Ta książka zdaje się krzyczeć „Jestem źle napisana! Udowodnię Ci, że ta seria była jednak znacznie gorsza niż ci się wydawało”.  Nie wciąga tak jak poprzednie i przez większość stron ani odrobinę nie zaciekawia. Ratuje ją jedynie spłaszczona końcówka.
Szkoda.



Poprzednie tomy:



[1] Anna Todd, After. Bez siebie nie przetrwamy, Kraków 2015, s. 514.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Marzenie Łucji – Dorota Gąsiorowska


Marzenie Łucji to druga część serii dotyczącej losów tytułowej bohaterki. Kontynuacja utrzymana na bardzo dobrym poziomie, na tyle, bym ponownie mogła podkreślić, że wśród lekkich czytadeł to książka wyróżniająca się jakością i dobrym rozegraniem tematu.

Łucja szykuje się do ślubu z Tomaszem. Już od roku wspólnie wychowują jego córkę, tworząc szczęśliwą rodzinę. Wydaje się, że ich związkowi nic nie może zagrozić, jednak kobieta ma przeczucie, że wyjazd na miesięczną trasę koncertową do Włoch położy się cieniem na ich relacji.

Nie pomyliła się – Tomek, który swoją poprzednią partnerkę utracił przez nadmierne zaangażowanie w muzykę, tym razem znów się zatraca. Dzwoni coraz rzadziej, a jego telefonu stają się coraz bardziej zdystansowana. Lęk Łucji wzmaga informacja o tajemniczej piękności, towarzyszącej jej przyszłemu mężowi w  trasie.

W  czasie gdy ten wyjechał do Włoch, do Polski z  tegoż kraju przyjechał Luca – znajomy Tomka, malarz, pragnący odnaleźć zgubione natchnienie. Pomóc ma mu w ty pobyt w Różanach i… malowanie Łucji. Kobiecie trudno będzie się oprzeć przystojnemu Włochowi…

Na tym jednak perypetie się nie kończą: będzie jeszcze dawno niewidziany przez Łucję ojciec i wiele innych problemów oraz rozterek, przed którymi stanie główna bohaterka.

Czytelnik z zainteresowaniem śledzi jej losy i obserwuje jak kobieta radzi sobie z trudną sytuacją, w  jakiej niewątpliwie się znalazła. Lekturze towarzyszy jednak nieustanne przeczucie, że wszystko zakończy się dobrze, a cały proces czytania przypomina spotkanie z  serdeczną przyjaciółką: niemalże czuje się zapach i smak świeżo zaparzonej herbaty wypijanej na ganku i słyszy niekończące się rozmowy…

Warta poznania powieść, szczególnie dla entuzjastów ciepłych historii, nad którymi unosi się duch miłości, przebaczenia, harmonii, porządkowania wnętrza i relacji z innymi. Urokliwa, ujmująca opowieść, do której chętnie będę wracać i którą z  ochotą będę polecać innym kobietom, bo to głównie im jest dedykowana.

Premiera 26 sierpnia.


Obietnica Łucji



sobota, 20 czerwca 2015

After. Ocal mnie – Anna Todd



Ocal mnie to już trzeci tom cyklu After podbijającego serca czytelników na całym świecie. Czytadło, które robi furorę przede wszystkim ze względu na niewymagający język i fabułę, która rzeczywiście wciąga, choć nie chciałoby się do tego przyznawać.

Tom ów skupia się przede wszystkim na wyjeździe głównej bohaterki na staż do Seattle, który to sprowokuję zmianę statusu jej związku na odległościowy. Hadrin nie do końca radzi sobie z  nową sytuacją, dla obojga jest to jednak okazja, by popracować nad relacjami. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt pojawienia się w życiu Tessy ojca, który przed laty porzucił ją i jej matkę, a który teraz stacza się z  powodu uzależnienia alkoholowego i narkotykowego. Dzięki córce i jej chłopakowi ma on szansę odbić się od dna i spróbować odbudować to, co na własne żądanie zburzył. Nie tylko ta relacja będzie jednak odbudowywana - na tom ten składa się bowiem układanie wielu zburzonych i zachwianych związków emocjonalnych - nie tylko rodzinnych.

Zdecydowanie najlepsza z  dotychczasowych części – więcej wydarzeń wyjaśniających przeszłość Tessy i Hadrina, mniej koncentracji na rozbuchanej sferze erotycznej, znacznie lepiej zbudowana linia fabularna – tutaj po prostu się dzieje! Przyjemność płynąca z czytania tej książki podobna jest satysfakcji jaką daje oglądanie amerykańskich seriali – to książkowy tasiemiec, od którego łatwo się uzależnić i trudno oderwać. Ponad 800 stron jest do przeczytania w jeden dzień, a zaangażowanie w  lekturę niemożliwe do opisania  - mam wrażenie, że Todd się rozwinęła, że zwiększona ilość stron tym razem wcale nie jest przesadzona – spędziłam przy książce naprawdę dobry, relaksujący czas, a zakończenie po raz kolejny wzmogło mój apetyt na kolejny tom – nie wiedzieć czemu ta seria się nie nudzi.

Jeśli potrzebujecie czegoś pisanego prostym językiem, tasiemcowatego, czegoś, co pozwoli Wam na długie godziny zatopić się w  lekturze i zapomnieć o codzienności – After z powodzeniem zaspokoi te oczekiwania.

Trzeci tom jest częścią o dojrzewaniu i zmienianiu siebie – pracą nad gniewem, radzeniem sobie z  przeszłością, próbą ułożenia życia, wyjścia z nałogów i uporządkowania związku oraz relacji z rodziną. Pełną namiętności, wybuchowości, ale też – o dziwo – przyjacielskiej mądrości. Są kolejne zdrady,  niespodziewane zachowania, nieoczekiwane wyznania, rozstania i powroty.
Czyta się błyskawicznie!



niedziela, 31 sierpnia 2014

Jeżynowa zima – Sarah Jio


Tytuł: Jeżynowa zima
Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Między Słowami
ISBN: 978-83-240-2588-6
Ilość stron: 320
Cena: 34,90zł
Data premiery: 22.09.2014r.

Sarah Jio podbiła mnie powieścią Dom na plaży, której lektura bardzo szybko wywołała u mnie czytelniczy efekt domina -  niemal natychmiast kupiłam Kameliowy ogród, przeczytałam Marcowe fiołki i niecierpliwie, jak uzależniona, oczekiwałam na Jeżynową zimę.
Urzekł mnie już sam tytuł, malowniczy zwrot, oznaczający falę opóźnionego ochłodzenia. Ona to odwiedziła miejsce akcji –  Seattle – pierwszy raz od śnieżycy w 1933r. Choć wydawać by się mogło, że artykuł, dotyczący warunków pogodowych, jakkolwiek nietypowych, nie może być niczym szczególnym, to właśnie on pozwoli się podnieść głównej bohaterce z tragedii, jaką była utrata jej nienarodzonego dziecka. Claire od czasu wypadku nie może sobie wybaczyć i wydaje jej się, że nie uzyskała przebaczenia także od męża, od którego z dnia na dzień coraz bardziej się oddala, pozwalając jego eksdziewczynie i znajomej z pracy – Cassandrze na pocieszanie go. Sama zajmuje się dziennikarskim śledztwem, które niespodziewanie – łącząc przeszłość z teraźniejszością – kieruje ją na ślad tajemnicy związanej z rodziną swojego męża. Kobieta stara się odkryć prawdę na temat uprowadzonego przed laty chłopczyka i rozpaczliwie poszukującej go matki, a przy okazji sama powoli podnosi się po swojej tragedii.

Autorka otrzymała ode mnie spory kredyt zaufania i chociaż żadna jej kolejna książka nie zachwyciła mnie tak jak Dom na plaży, każda z nich była dobrą lub bardzo dobrą powieścią, zdolną poruszyć serce niejednego czytelnika. Jio posiadała dar urzekania słowami, zgrabnego tkania ich taki sposób, by wspólnie tworzyły finezyjną i daleką od banału całość. Pisarka nie kokietuje, nie sili się na górnolotny styl, lecz sercem oddaje historie swoich postaci – historie, które mogły przydarzyć się każdemu, i w których z całą pewnością ktoś ujrzy siebie i swoje dramaty. Jestem głęboko przekonana, że Jeżynowa zima spotka się z uznaniem szczególnie tych czytelniczek, które są matkami i wiedzą jak wielką siłą jest więź łącząca z dzieckiem, a także tych, które kiedyś swoje dzieci utraciły – dla tych osób powieść ta może pełnić funkcję terapeutyczną i katartyczną.
Dla każdego bez wyjątku będzie zaś niezwykłą wędrówką śladami przeszłości, która upomina się o prawdę w teraźniejszości
Choć okładka sugeruje historię raczej pogodną, wlicza się ona raczej w cykl narracji słodko-gorzkich, które choć kończą się dobrze, wypełnione są bólem, utratą, rozpaczą i zazdrością. Jio to pisarka, u której wyczuwa się empatię, sprawiającą, że jej powieści, mimo pokładu nieszczęść, które często są w nie wpisane, cechuje wyjątkowa subtelność i zdolność do mówienia o tym, co niełatwe, w sposób, który nie doda czytelnikowi szczególnie zaangażowanemu w opisywane zdarzenia cierpień, lecz stanie się kojącym balsamem na jego rany, w miejsce rozpaczy wlewającym nadzieję.
Serdecznie polecam na te coraz chłodniejsze dni.