poniedziałek, 8 września 2014

Inicjały zbrodni – Sophie Hannah


Tytuł: Inicjały zbrodni
Autor: Sophie Hannah
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 978-83-08-05391-1
Ilość stron:
360
Cena:
30,40zł
Data premiery: 11 września 2014.

Niemalże 40 lat po premierze ostatnich przygód Poirota, na światowej scenie pojawia się kolejna powieść z udziałem tego detektywa wszech czasów. Spisaniem jego przygód zajął się nie kto inny, jak Sophie Hannach, wybrana do tego zadania przez spadkobierców Agaty Christie, zgodnie twierdzących, że nikt inny tak dobrze nie sprawdzi się jako kontynuator dokumentowania perypetii Małego Belga, jak uznana pisarka wychowana na kryminałach anglosaskiej autorki.
Także ja i wychowałam się na jej powieściach, zatem wieść o ponownym oddaniu głosu Poirotowi była dla mnie piorunująca – z miejsca pojawił się szereg obaw, ale i nadziei na świetne projekty literackie, które będą nie lada gratką dla fanów, ale też ogromnym hołdem złożonym samej autorce.
Sumiasty, czarny wąs, szare komórki zdolne rozwikłać dowolną zagadkę, wysokie poczucie własnej wartości, nieco irytujący ton i fenomenalny zmysł obserwacji, to cechy, które wyróżniają Poirota spośród innych detektywów. To one sprawiły, że wiele lat temu Mały Belg umościł się wygodnie w mojej głowie i ani myśli z niej wyjść.
A jego ani myślą opuścić przygody – gdy na emeryturze spędza wieczór w londyńskim hotelu, gdzie delektuje się smaczną kolacją, z miejsca zaangażowany zostaje do rozwiązania niełatwej, jak się okaże, sprawy. Pewna kobieta, której poruszenie mocno go zainteresowało, a wrodzona ciekawość nie pozwoliła pozostawić sprawy bez wyjaśnienia, wyznaje mu, że grozi jej śmiertelne niebezpieczeństwo. Mimo wyraźnego poruszenia, błaga detektywa, by nie próbował szukać mordercy, bo jej śmierć jest konieczna. Jej relacja stanowi tak mocno chaotyczną szarpaninę słowną, że detektywowi z trudem przychodzi wysunięcie z niej rozsądnych wniosków. Sprawa okazuje się tym bardziej osobliwa, że tego samego wieczoru, w innym hotelu, popełnione zostaje trzykrotne morderstwo, o którym wieść szybko dociera do mężczyzny. W ustach ofiar zabójca pozostawił spinki do mankietów z grawerem PJI. Tym razem, w dochodzeniu pomaga Poirotowi (choć powinno być odwrotnie) Catchpool, przedstawiciel Scotland Yardu.
Jaki związek mają ze sobą obie sprawy? Czy Poirotowi uda się rozwiązać zagadkę, zanim dojdzie do kolejnego morderstwa?
Na te pytania odpowiedzi poznacie dopiero, gdy wejrzycie tej książce pod okładkę, a zaręczam, że warto.

Jak poradziła sobie Hannah z tym ogromnym wyzwaniem jakim jest próba dorównania do poziomu Christie, by całość nie wypadła blado?
Muszę przyznać – doskonale.
Inicjały zbrodni, pomimo kilku odstępstw od charakterystycznego rytmu powieściowego Christie, jakim jest przede wszystkim długość historii (około 350 stron przy dużym formacie, podczas gdy u Christie było to około 250 stron) i rozbudowanie wątków, a także osadzenie w roli narratora Catchpoola, a nie jak było to dotąd – narratora wszechwiedzącego (nie ukrywam, że do formy narracji zastosowanej przez Hannah bardzo ciężko było się przyzwyczaić, a dodatkowo sprawiała ona, że ułuda czytania Christie zanikała – dość nieudany zabieg), są książką bardzo sprawnie napisaną, wierną rozwiązaniom fabularnym znanym z tekstów Królowej Kryminału i – gdyby nie owe niedopatrzenia (specjalne zastosowania?) – wręcz łudząco podobną do oryginału.
Spadkobiercy Christie nie pomylili się – Hannah to właściwa autorka, na właściwym miejscu.
Nic nie uroniła z pewności siebie, kultury osobistej, impertynencji i analitycznego umysłu Poirota, który lubował się w popisywaniu się swoją wiedzą i zdolnością od odkrywania prawdy, nawet tej najbardziej wymyślnej. W Inicjałach zbrodni czuć atmosferę znaną z książek Christie, namacalne jest podobieństwo postaci, a ewentualne różnice są niezauważalne i zupełnie bez znaczenia. To wręcz lustrzane odbicie, które jednak w pewien sposób zostało zniekształcone – skazą na powieści jest bowiem jednocześnie jej najmocniejsza strona… Poirot. Autorka tak silnie chciała oddać jego najbardziej charakterystyczne cechy, że w którymś momencie miarka się przebrała, sprawiając, że detektyw –  dotąd irytujący jedynie dla innych bohaterów – teraz stał się  denerwujący także dla czytelników. Uwielbiałam tę zarozumiałość Poirota i jego wrodzoną  nieomylność, u Hannach zaś mocno mnie ona drażniła, sprawiała, że Poirot wydawał się… sztuczny, nieswój, obcy i przesadzony.
Cieszę się, że wydawcy zachowali charakterystyczne logo znane z niemalże wszystkich wydań książek o Poirocie, choć przyznaję, że nieco mylące jest wyolbrzymienie jej nazwiska na niekorzyść prawowitej autorki, ale marketingowo to zdecydowanie jasne i – jak sądzę – najlepsze rozwiązanie. Sprawi jednak, że Hannah nie będzie oceniania jako samodzielna autorka, a jako naśladowczyni – dla jednym mniej, dla innych bardziej wiarygodna.
Z niecierpliwością oczekuję kolejnych przygód Poirota, a Was zachęcam do szybkiego odwiedzenia księgarni i zrobienia miejsca na półkach – będzie Wam w najbliższym czasie potrzebne, zwłaszcza, że format znacząco wybiega od formatu książek samej Christie;)





środa, 3 września 2014

Minecraft. Poradnik dla początkujących


Tytuł: Minecraft. Poradnik dla początkujących
Autor: Stephanie Milton
Wydawnictwo: EGMONT
ISBN: 9788328100107
Ilość stron:80

Minecraft to gra-fenomen. Ilość jej użytkowników stale wzrasta, nie dziwi zatem,  że doczekała się ona serii książek, mających stanowić pomoc dla tych, którzy z tą charakterystyczną propozycją zetkną się po raz pierwszy, a także gratkę i świetny element kolekcji dla jej wiernych fanów.
Dla niektórych Minecraft to jedynie wątpliwej jakości gra o niezrozumiałej sławie, dla przeważającej większości jednak jest to symbol wszystkiego, co w grach najistotniejsze.
Jeśli jesteście laikami – zapraszam Was w tę niezwykłą podróż wraz ze mną.

Pierwsza z czterech wydanych dotąd przez EGMONT publikacji, mających ułatwić poruszanie się po uniwersum Minecraftu jest Poradnik dla początkujących.
On to pomóc ma graczom znajdującym się w nowym świecie po raz pierwszy. Nieświadomi wszystkich zagrożeń czyhających na nich ze wszystkich stron, muszą oni bowiem bardzo szybko znaleźć nie tylko bezpieczne schronienie, ale też żywność, zanim zapadnie zmrok i wirtualna przestrzeń ujawni swoje niespodzianki.
Choć brzmi to górnolotnie, poradnik ów może w pierwszych chwilach gry ocalić nam życie – dosłownie. Bez konieczności intuicyjnego, metodą prób i błędów poszukiwania podstawowych dla przetrwania elementów, będziemy w stanie samodzielnie odnaleźć konieczne surowce i pożywienie, wybudować schronienie, a także wyrobić konieczne do walki z potworami narzędzia.
Książka ta zawiera rady graczy z wielkim doświadczeniem, a także wskazówki samego twórcy gry. Jej układ jest niezwykle przejrzysty – spis treści odsyła nas między innymi do rozdziałów poświęconych krótkiej historii Minecrafta, sprawom technicznym, sterowaniu, ekwipunkowi, tabeli surowców, konkretnym profilom, osiągnięciom itd.


Tytuł: Minecraft. Poradnik dla  budowniczych
Autor: Stephanie Milton
Wydawnictwo: EGMONT
ISBN: 9788328104365
Ilość stron: 80


Druga część to Poradnik dla budowniczych i jest już specjalistyczną propozycją. Odpowiada ona na pytanie o to, jak i co budować, mając praktycznie nieograniczone możliwości. Budowanie w Minecrafcie może przebiegać na wielu poziomach – od podstawowego na bardzo zaawansowany, wręcz mistrzowski. Zespół FyreUK, specjaliści w dziedzinie konstrukcji, dzieli się z czytelnikami wskazówkami, dotyczącymi  metod budowy mostów, domów, murów obronnych, dworów, ogrodów, kolejek górskich, statków, latających wysp i wielu, wielu innych. Autorzy oferują możliwość przyjrzenia się budowlom innych graczy, co w założeniu stanowić ma inspirację i pobudzenie wyobraźni.  Tym co ważne, jest zaznaczanie przez twórców poziomu trudności, co pozwoli nam na ocenę własnych możliwości.


Tytuł: Minecraft. Poradnik dla użytkowników czerwonego kamienia
Autor: Nick Farwell
Wydawnictwo: EGMONT
ISBN: 978-83-281-0437-2
Ilość stron: 80


Kolejna część, to Poradnik dla użytkowników czerwonego kamienia, następna z bardziej specjalistycznych propozycji, ogniskująca się na kształtowaniu konkretnej umiejętności, jaką jest korzystanie z właściwości tytułowego czerwonego kamienia. Na kartach tej publikacji znajdziecie między innymi wiadomości na temat tradycyjnego jego użycia, a także złożone mechanizmy, mogące zagwarantować nam bezpieczeństwo i przetrwanie. Ta część serii podzielona została na trzy zasadnicze części – podstawowe wiadomości,  eksperymenty z czerwonym kamieniem oraz budowle graczy – a każda z nich na pomniejsze podrozdziały, sugerujące na przykład w jaki sposób stworzyć pochodnię czy obwody zegarowe lub ekskluzywny system oświetlenia.
Niekwestionowanym atutem publikacji są wspominane już budowle innych graczy, niezwykle stymulujące wyobraźnię.

Grafika wszystkich książek z serii koresponduje ze stroną graficzną samej gry – zarówno czcionki wykorzystane w nagłówkach, jak i ilustracje są zaczerpnięte bezpośrednio z niej.
Wszystkie publikacje poświęcone uniwersum Minecraftu cechuje wyjątkowa estetyka i wysoka jakość wydania.
Polecam serdecznie całą serię – sprawia ona nie lada frajdę i stanowi świetny pomysł na prezent dla zapalonych graczy: gwarantuję, że wywoła ona uśmiech na ich twarzach – sprawdziłam J




wtorek, 2 września 2014

Św. Charbel prorok miłości. Milczenie, krzyż i zbawienie – Elie Maakaroun


Tytuł: Św. Charbel - prorok miłości. Milczenie, krzyż i zbawienie
Autor: Élie Maakaroun
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 978-83-63621-86-5
Ilość stron: 152
Cena: 19 zł

Św. Charbel to święty, który raz poznany, natychmiast stanie się jednym z ulubionych i najbardziej podziwianych. Choć jego kult nie jest w Polsce jeszcze aż tak silnie rozpowszechniony jak innych świętych, rokrocznie obserwuje się wzrost zainteresowania jego postacią i pielgrzymkami organizowanymi do Libanu.
Sama poznałam jego życiorys dwa lata temu i od tamtej pory moje zainteresowanie nie spada, a uznanie dla jego zasług jest coraz większe.
Świadectwo jego życia jest nad wyraz budujące, a dzięki zasługom, które zaskarbił sobie u Boga, z jego łask wciąż czerpać mogą rzesze wiernych na całym świecie, którzy za jego wstawiennictwem uzdrawiani są z nieuleczalnych chorób, nowotworów, bolączek duszy i ciała, nawracają się i przyjmują Chrystusa.

Św. Charbel dwadzieścia pięć lat swojego życia spędził na pustelni, gdzie żył w maleńkiej celi, będącej jednym z wyrazów jego ascezy. Nosił włosiennicę, pościł, pokornie przyjmował wolę Bożą, unikał wszelkich kontaktów z kobietami, nawet z matką. Spał jedynie kilka godzin dziennie, resztę doby poświęcając na medytację i walkę z demonami, pragnącymi zniewolić jego umysł, widząc jak wielkim jest dla nich zagrożeniem. Na stan dzisiejszy przypisuje się mu ponad 24 tysiące zgłoszonych cudów i uzdrowień, a liczba wiernych, pragnących wyprosić za jego wstawiennictwem łaski stale wzrasta – samych pielgrzymujących co roku jest około 4 milionów, zaś niezliczone są osoby, modlące się do niego we własnym domu.
Miałam okazję czytać już kilka publikacji poświęconych postaci tego niezwykłego świętego i myślałam, że wiem już prawie wszystko – z każda kolejną okazuje się jednak, że wciąż są luki, tereny niezbadane i nieznane, a każda kolejna książka może służyć  nie tylko odświeżeniu wiadomości, ale też wprowadzeniu kolejnych.
Wyjątkowy charakter publikacji Św. Charbel prorok miłości. Milczenie, krzyż i zbawienie opiera się na jej różnorodności. Zawiera ona bowiem oprócz biografii tego libańskiego świętego, opis cudów i uzdrowień dokonanych za jego wstawiennictwem, rozważania modlitewne, mające posłużyć osobistym rozważaniom i medytacjom, a także modlitwy i litanie do św. Charbela, które stanowią doskonały punkt wyjścia do zaangażowania się w relację wiary z tą postacią.

Interesująca i co ważne – skondensowana kopalnia wiedzy o życiu i działaniu św. Charbela, która z całą pewnością zachęci Was do bliższego przyjrzenia się tej postaci – gorąco zachęcam do lektury! Jeśli jeszcze nie znacie tego świętego – zostaniecie przez niego urzeczeni, jeśli zaś znacie – z całą pewnością lektura tej ksiązki jest okazją do ponownego zaufania mocy jego działania.

poniedziałek, 1 września 2014

Dziewczyna w lustrze – Cecelia Ahern


Tytuł: Dziewczyna w lustrze
Autor: Cecelia Ahern
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379437870
Ilość stron: 96

Dziewczyna w lustrze to niepozorny zbiorek dwu opowiadań Cecelii Ahern, które choć krótkie, zawierają w sobie magię charakterystyczną dla prozy tej autorki, ale też elementy dotąd u niej niespotykane – w miejsce uroku i czaru postawiony został mrok, w miejsce

Bohaterką tytułowej Dziewczyny w lustrze jest Lili – kobieta, która właśnie szykuje się do zamążpójścia z wymarzonym mężczyzną. Na uroczystość zaproszona została także jej babcia, od wielu lat żądająca, by wszystkie lustra, znajdujące się przy niej były zasłonięte. Choć starsza pani jest od czasu wypadku niewidoma, nikt nigdy nie śmiał się sprzeciwić jej dziwnym, jak mogłoby się zdawać zachciankom, mając  w pamięci jej dom, wypełniony zasłoniętymi czarnym woalem lustrami. Lili zawsze posłuszna babci i nie poddająca w wątpliwość jej decyzji, wiedziona tajemniczym podszeptem, chcąc się przejrzeć w dniu ślubu, odsłania lustro w pokoju, do którego nigdy dotąd nie miała wstępu. To, co w nim ujrzy, wyjaśni wiele rodzinnych sekretów i stanie się wielkim egzaminem dla młodziutkiej kobiety, która zostanie postawiona przed pytaniem; mieć czy być?

Maszyna wspomnień, drugie z opowiadań, to historia mężczyzny, który wynalazł maszynę zdolną wszczepiać ludziom wybrane wspomnienia. Nie jest to jednak myślodsiewnia ani sprzęt do całkowitego kasowania tego co niechciane. Wraz z wszczepianiem nowych wspomnień,  nie znikają stare – stają się one jedynie mniej wyraziste. Wieść o maszynie bardzo szybko się rozniosła, co spowodowało napływ ludzi rozpaczliwie poszukujących pomocy – jedni przeżyli traumy i pragnęli, by choć częściowo zostały one przyćmione przesz szczęśliwe wspomnienia, innych pamięć została zablokowana, kolejnych męczą natrętne myśli o niechcianych czynach, które pragnęliby cofnąć lub zniwelować ich wpływ na teraźniejszość. Choć pobudki zmierzających do bohatera ludzi są różne, każdy z nich pragnie wszczepić sobie nowe wspomnienia, by ostatecznie rozprawić się ze swoimi bolączkami. Dla mężczyzny pomaganie ludziom staje się bardzo ważnym elementem życia, dla niego samego będącym formą zapominania o tym, co dawno temu utracił.

Ahern jest autorką, której prozę znam na wylot i gdyby ktokolwiek kiedykolwiek dał mi jakąś jej książkę bez podania nazwiska, bez zająknięcia potrafiłabym ją rozpoznać. Co innego z Dziewczyną w lustrze. Zbiorek ten mimo widocznej w nim magii, znacznie odbiega od pozostałych jej tekstów. Nie jest już klasycznym słodko-gorzkim czytadłem, lecz raczej krótką formą, w której dominują smutek, utrata i wychodzenie naprzeciw nim. To on stanowi główną oś spajająca, zaś elementy szczęśliwości pojawiają się, mam wrażenie, jedynie po to, by podkreślić ogrom tego, co w owych opowiadaniach gorzkie i przygnębiające. Nie jest to zabieg typowy dla Ahern, co mogłoby w dużej mierze utrudnić przyporządkowanie tych opowiadań do jej nazwiska.
Choć są one wyjątkowe i poruszające, zdecydowanie wolę autorkę  w takiej wersji, do jakiej zdążyła przyzwyczaić swoich wiernych czytelników [mnie;)]. Brakowało mi w tym tomiku charakterystycznego dla niej czaru i pogody ducha, które zastąpione zostały gorzkimi refleksjami i nutą rozgoryczenia oraz żalu. Smutne oblicze Ahern mnie nie przekonuje, bo wciąż miałam wrażenie, że nie przystaje do jej wizerunku, lecz patrząc obiektywnie, są to projekty literackie o dużej sile oddziaływania. Ciekawa jestem ich dalszej recepcji, a Wam już teraz polecam lekturę i konfrontację.
W mojej opinii autorce nieszybko uda się pozbyć etykietki autorki słodko-gorzkich powieści, podobnie jak niektórym aktorom na zawsze pozostała dopięta łatka bohaterów zdolnych grać jedynie w komediach romantycznych. Siła przyzwyczajenia jest ogromna.

niedziela, 31 sierpnia 2014

Jeżynowa zima – Sarah Jio


Tytuł: Jeżynowa zima
Autor: Sarah Jio
Wydawnictwo: Między Słowami
ISBN: 978-83-240-2588-6
Ilość stron: 320
Cena: 34,90zł
Data premiery: 22.09.2014r.

Sarah Jio podbiła mnie powieścią Dom na plaży, której lektura bardzo szybko wywołała u mnie czytelniczy efekt domina -  niemal natychmiast kupiłam Kameliowy ogród, przeczytałam Marcowe fiołki i niecierpliwie, jak uzależniona, oczekiwałam na Jeżynową zimę.
Urzekł mnie już sam tytuł, malowniczy zwrot, oznaczający falę opóźnionego ochłodzenia. Ona to odwiedziła miejsce akcji –  Seattle – pierwszy raz od śnieżycy w 1933r. Choć wydawać by się mogło, że artykuł, dotyczący warunków pogodowych, jakkolwiek nietypowych, nie może być niczym szczególnym, to właśnie on pozwoli się podnieść głównej bohaterce z tragedii, jaką była utrata jej nienarodzonego dziecka. Claire od czasu wypadku nie może sobie wybaczyć i wydaje jej się, że nie uzyskała przebaczenia także od męża, od którego z dnia na dzień coraz bardziej się oddala, pozwalając jego eksdziewczynie i znajomej z pracy – Cassandrze na pocieszanie go. Sama zajmuje się dziennikarskim śledztwem, które niespodziewanie – łącząc przeszłość z teraźniejszością – kieruje ją na ślad tajemnicy związanej z rodziną swojego męża. Kobieta stara się odkryć prawdę na temat uprowadzonego przed laty chłopczyka i rozpaczliwie poszukującej go matki, a przy okazji sama powoli podnosi się po swojej tragedii.

Autorka otrzymała ode mnie spory kredyt zaufania i chociaż żadna jej kolejna książka nie zachwyciła mnie tak jak Dom na plaży, każda z nich była dobrą lub bardzo dobrą powieścią, zdolną poruszyć serce niejednego czytelnika. Jio posiadała dar urzekania słowami, zgrabnego tkania ich taki sposób, by wspólnie tworzyły finezyjną i daleką od banału całość. Pisarka nie kokietuje, nie sili się na górnolotny styl, lecz sercem oddaje historie swoich postaci – historie, które mogły przydarzyć się każdemu, i w których z całą pewnością ktoś ujrzy siebie i swoje dramaty. Jestem głęboko przekonana, że Jeżynowa zima spotka się z uznaniem szczególnie tych czytelniczek, które są matkami i wiedzą jak wielką siłą jest więź łącząca z dzieckiem, a także tych, które kiedyś swoje dzieci utraciły – dla tych osób powieść ta może pełnić funkcję terapeutyczną i katartyczną.
Dla każdego bez wyjątku będzie zaś niezwykłą wędrówką śladami przeszłości, która upomina się o prawdę w teraźniejszości
Choć okładka sugeruje historię raczej pogodną, wlicza się ona raczej w cykl narracji słodko-gorzkich, które choć kończą się dobrze, wypełnione są bólem, utratą, rozpaczą i zazdrością. Jio to pisarka, u której wyczuwa się empatię, sprawiającą, że jej powieści, mimo pokładu nieszczęść, które często są w nie wpisane, cechuje wyjątkowa subtelność i zdolność do mówienia o tym, co niełatwe, w sposób, który nie doda czytelnikowi szczególnie zaangażowanemu w opisywane zdarzenia cierpień, lecz stanie się kojącym balsamem na jego rany, w miejsce rozpaczy wlewającym nadzieję.
Serdecznie polecam na te coraz chłodniejsze dni.

piątek, 1 sierpnia 2014

Niebo istnieje… Naprawdę! – Todd Burpo, Lynn Vincent


Tytuł: Niebo istnieje... Naprawdę!
Autor: Todd Burpo, Lynn Vincent
Wydawnictwo: Rafael
ISBN978-83-7569-258-7
Ilość stron: 192


Zastanawiałeś się kiedyś jak wygląda niebo? Kogo pierwszego spotkasz po śmierci? Czy w niebie wszyscy wyglądają tak jak w chwili śmierci, czy może dorastają lub młodnieją? Myślałeś o tym czy będziesz miał skrzydła? Czy w niebie są zwierzęta? Czy spotkasz i poznasz swoich bliskich, nawet tych, których nie bardzo pamiętasz? Co śpiewają aniołowie? Gdzie spędza czas Jezus?

W życiu każdego (zwłaszcza wierzącego) człowieka przychodzi moment, w którym zadaje sobie podobne pytania, rozczulająco naiwne i dziecięco proste, bez nadziei na otrzymanie odpowiedzi, ale z wielkim pragnieniem, by było tak jak sobie wymarzył.
Todd Burpo, mimo że jest pastorem Kościoła Wesleyańskiego Crossroads w Imperial w stanie Nebraska, nigdy podobnych pytań sobie nie stawiał: wierzył w istnienie nieba, ale w żaden sposób nie rozbudzał swojej wyobraźni myśleniem o jego konkretnej formie.
Sytuacja zmieniła się po serii wyjątkowo pechowych wydarzeń w jego życiu (przez które jego wierni nazywali go Pastorem Hiobem), uwieńczonych dniem, w którym jego czteroletniemu synkowi pęknął wyrostek, wprowadzając go w stan NDE. Chłopiec na skutek modlitw wielu przyjaciół rodziny, utrzymał się (powrócił?) do życia, na zawsze odmieniony przed cudowne doświadczenie Nieba.  Po wyjściu ze szpitala Colton mimochodem, choć wielokrotnie i bez specjalnej zachęty wspominał o rzeczach, o których nie mógł wiedzieć (np. co robili jego rodzice, gdy ten był operowany) lub też o tym, kogo spotkał i co robił (siedzenie na kolanach u Jezusa, prośba o odśpiewanie przez anioły We Will Rock You, spotkanie ze swoją nienarodzoną siostrą, o której istnieniu nie wiedział, nigdy nie poznanym pradziadkiem itd.). Choć rodzice początkowo mu niedowierzali, szybko zorientowali się, że to, o czym  mówi, wynika z jego prawdziwych przeżyć, nie jest zaś projekcją jego wyobraźni. Todd, z którego perspektywy prowadzona jest narracja próbował dowiedzieć się od synka jak najwięcej, choć wiedza ta często go przytłaczała. Chłopiec mimo braku specjalistycznej wiedzy z zakresu teologii, operował opisami w 100% pokrywającymi się z przekazami biblijnymi – nie zawsze potrafił precyzyjnie nazwać to, o czym mówił, jego peryfrazy były jednak na tyle szczegółowe, by ojciec mógł dokładnie określić o co chodzi. Jednym z najważniejszych dla całej rodziny doświadczeń było rozpoznanie przez Coltona oblicza Jezusa w obrazie Akiane Kramarik Książę Pokoju.  Tym, co trudne, było przekazanie, że chłopiec widział także i Szatana, o którym nie chciał mówić.
Książę Pokoju -Akiane Kramarik
Źrodło

Wszystkie doświadczenia Coltona są tak bardzo proste, dziecięce, a historia, która wypływała z jego ust… piękna. Nie ma w niej krztyny przesady, napuszenia, patosu i wielkich słów. Podczas lektury miałam wrażenie ogromnej tęsknoty bohatera za tym, czego doświadczył, tęsknoty jednak poskromionej, bo będącej jednocześnie pewnością, że po ziemskim życiu i tak tam trafi i będzie… u siebie. Colton nie musiał bać się już śmierci, wiedział bowiem, że „nikt nigdy go  nie skrzywdzi”.

Książkę tę polecam wszystkim – zarówno wierzącym w życie po śmierci, jak i niewierzącym. To pełna prostoty, ciepła, bezpretensjonalności i nadziei opowieść, o miejscu, w którym nikt nie nosi okularów:) Choć książek na temat przeżyć śmierci klinicznej powstało wiele, tak bezpretensjonalnej i ujmującej dotąd nie czytałam. Uderza jej dziecięca szczerość i swoboda przekazu. Polecam! To nie tylko świadectwo wiary, ale też potwierdzenie siły modlitwy, w którą niejednemu zdarza się w życiu zwątpić.

Polecam także film:
 
i wypowiedzi Coltona: