Szwecja, oprócz pięknej przyrody i wspaniałych miejsc dla książkoholików, urzeka także wspaniałymi zabytkami i setkami muzeów, których nie sposób obejść. Jako że wyjechałyśmy w piątkę, należało tak rozplanować wyjazd, by każda była z niego zadowolona i uszczknęła coś dla siebie.
Poza licznymi spacerami po mieście i Upssali, odwiedziłyśmy niemało, z czego nie wszystko zilustrowane jest zdjęciami: Muzeum Sportu, Muzeum Morskie, Muzeum Techniki, Muzeum Vasy, Muzeum Nordyckie, Skansen, Junibacken, wspomniane biblioteki, ratusz, Kaknästornet. Muzeum Historii Naturalnej, Muzeum Nobla, Royal Coin Cabinet, Muzeum Uppsali, Skyview, Tele2 Arena ,widziałyśmy uroczystą zmianę warty, najmniejszy pomnik Chłopca, który patrzy na księżyc, stacje metra również traktowane przeze mnie jak muzea. Przypuszczalnie połowę pominęłam przy wymienianiu, bo pamięć jest na tyle ulotna, że nie jestem w stanie odtworzyć wszystkiego bez pomocy:)
Ratusz - nasze ulubione miejsce, na którego opisanie będzie jeszcze czas;)
Tutaj jest skradziony nam podczas wojen polsko-szwedzkich największy dzwon.
W Uppsali właściwie wszystko jest największe i najstarsze. I najpiękniejsze.
Jeden z kilku kamieni runicznych w Uppsali
Jedno z dziwniejszych muzeów, za to oferujące szwedzką herbatę:)
To jeszcze z biblioteki w Kista Galleria. Gdy się zmęczysz, możesz się z książką położyć.
Jedna z witryn sklepowych Sztokholmu
Chłopiec, który patrzy na księżyc - najmniejszy pomnik w Szwecji. Miałyśmy szczęście, bo akurat był ubrany lokalnie;)
Tele2 Arena
Skyview - podziwiałyśmy tylko z dołu, nikt się nie odważył na jazdę:)
Najpiękniejszy sztokholmski budynek - Muzeum Nordyckie
Tytuł: Niebo istnieje... Naprawdę! Autor: Todd Burpo, Lynn Vincent Wydawnictwo: Rafael ISBN: 978-83-7569-258-7 Ilość stron: 192
Zastanawiałeś się kiedyś jak
wygląda niebo? Kogo pierwszego spotkasz po śmierci? Czy w niebie wszyscy
wyglądają tak jak w chwili śmierci, czy może dorastają lub młodnieją? Myślałeś
o tym czy będziesz miał skrzydła? Czy w niebie są zwierzęta? Czy spotkasz i
poznasz swoich bliskich, nawet tych, których nie bardzo pamiętasz? Co śpiewają
aniołowie? Gdzie spędza czas Jezus?
W życiu każdego (zwłaszcza
wierzącego) człowieka przychodzi moment, w którym zadaje sobie podobne pytania,
rozczulająco naiwne i dziecięco proste, bez nadziei na otrzymanie odpowiedzi,
ale z wielkim pragnieniem, by było tak jak sobie wymarzył.
Todd Burpo, mimo że jest pastorem Kościoła Wesleyańskiego Crossroads w Imperial
w stanie Nebraska, nigdy podobnych pytań sobie nie stawiał: wierzył w istnienie
nieba, ale w żaden sposób nie rozbudzał swojej wyobraźni myśleniem o jego
konkretnej formie.
Sytuacja zmieniła się po serii
wyjątkowo pechowych wydarzeń w jego życiu (przez które jego wierni nazywali go
Pastorem Hiobem), uwieńczonych dniem, w którym jego czteroletniemu synkowi
pęknął wyrostek, wprowadzając go w stan NDE. Chłopiec na skutek modlitw wielu
przyjaciół rodziny, utrzymał się (powrócił?) do życia, na zawsze odmieniony
przed cudowne doświadczenie Nieba. Po
wyjściu ze szpitala Colton mimochodem, choć wielokrotnie i bez specjalnej zachęty
wspominał o rzeczach, o których nie mógł wiedzieć (np. co robili jego rodzice,
gdy ten był operowany) lub też o tym, kogo spotkał i co robił (siedzenie na
kolanach u Jezusa, prośba o odśpiewanie przez anioły We Will Rock You, spotkanie
ze swoją nienarodzoną siostrą, o której istnieniu nie wiedział, nigdy nie
poznanym pradziadkiem itd.). Choć rodzice początkowo mu niedowierzali, szybko zorientowali
się, że to, o czymmówi, wynika z jego
prawdziwych przeżyć, nie jest zaś projekcją jego wyobraźni. Todd, z którego perspektywy
prowadzona jest narracja próbował dowiedzieć się od synka jak najwięcej, choć
wiedza ta często go przytłaczała. Chłopiec mimo braku specjalistycznej wiedzy z
zakresu teologii, operował opisami w 100% pokrywającymi się z przekazami
biblijnymi – nie zawsze potrafił precyzyjnie nazwać to, o czym mówił, jego
peryfrazy były jednak na tyle szczegółowe, by ojciec mógł dokładnie określić o
co chodzi. Jednym z najważniejszych dla całej rodziny doświadczeń było
rozpoznanie przez Coltona oblicza Jezusa w obrazie Akiane Kramarik Książę Pokoju. Tym, co trudne, było przekazanie, że chłopiec
widział także i Szatana, o którym nie chciał mówić.
Wszystkie doświadczenia Coltona
są tak bardzo proste, dziecięce, a historia, która wypływała z jego ust… piękna.
Nie ma w niej krztyny przesady, napuszenia, patosu i wielkich słów. Podczas
lektury miałam wrażenie ogromnej tęsknoty bohatera za tym, czego doświadczył,
tęsknoty jednak poskromionej, bo będącej jednocześnie pewnością, że po ziemskim
życiu i tak tam trafi i będzie… u siebie. Colton nie musiał bać się już śmierci,
wiedział bowiem, że „nikt nigdy gonie
skrzywdzi”.
Książkę tę polecam wszystkim –
zarówno wierzącym w życie po śmierci, jak i niewierzącym. To pełna prostoty,
ciepła, bezpretensjonalności i nadziei opowieść, o miejscu, w którym nikt nie
nosi okularów:)
Choć książek na temat przeżyć śmierci klinicznej powstało wiele, tak
bezpretensjonalnej i ujmującej dotąd nie czytałam. Uderza jej dziecięca
szczerość i swoboda przekazu. Polecam! To nie tylko świadectwo wiary, ale też
potwierdzenie siły modlitwy, w którą niejednemu zdarza się w życiu zwątpić.