Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopiec. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą chłopiec. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 października 2015

I cóż, że ze Szwecji - relacji z podróży cz. II

Szwecja, oprócz pięknej przyrody i wspaniałych miejsc dla książkoholików, urzeka także wspaniałymi zabytkami i setkami muzeów, których nie sposób obejść. Jako że wyjechałyśmy w piątkę, należało tak rozplanować wyjazd, by każda była z niego zadowolona i uszczknęła coś dla siebie.
Poza licznymi spacerami po mieście i Upssali, odwiedziłyśmy niemało, z czego nie wszystko zilustrowane jest zdjęciami: Muzeum Sportu, Muzeum Morskie, Muzeum Techniki, Muzeum Vasy, Muzeum Nordyckie, Skansen, Junibacken, wspomniane biblioteki, ratusz, Kaknästornet. Muzeum Historii Naturalnej, Muzeum Nobla, Royal Coin Cabinet, Muzeum Uppsali, Skyview, Tele2 Arena ,widziałyśmy uroczystą zmianę warty, najmniejszy pomnik Chłopca, który patrzy na księżyc, stacje metra również traktowane przeze mnie jak muzea. Przypuszczalnie połowę pominęłam przy wymienianiu, bo pamięć jest na tyle ulotna, że nie jestem w stanie odtworzyć wszystkiego bez pomocy:) 



Ratusz - nasze ulubione miejsce, na którego opisanie będzie jeszcze czas;)
Ratusz z drugiej strony


Ratusza ciąg dalszy:)

Vasa Museum 
Vasa Museum



Uroczysta zmiana warty


Muzeum Historii Naturalnej





Muzeum Nordyckie



św. Łucja




Gamla Stan

Jedna z atrakcji Skansenu


Muzeum Nobla

Jedna z wielu zabytkowych uliczek




Royal Coin Cabinet








Kaknästornet.



Uppsala



Tutaj jest skradziony nam podczas wojen polsko-szwedzkich największy dzwon.
W Uppsali właściwie wszystko jest największe i najstarsze. I najpiękniejsze. 

Jeden z kilku kamieni runicznych w Uppsali 
Jedno z dziwniejszych muzeów, za to oferujące szwedzką herbatę:)

To jeszcze z biblioteki w Kista Galleria. Gdy się zmęczysz, możesz się z książką położyć.

Jedna z witryn sklepowych Sztokholmu

Chłopiec, który patrzy na księżyc - najmniejszy pomnik w Szwecji. Miałyśmy szczęście, bo akurat był ubrany lokalnie;)

Tele2 Arena

Skyview - podziwiałyśmy tylko z dołu, nikt się nie odważył na jazdę:)


Najpiękniejszy sztokholmski budynek - Muzeum Nordyckie
Jedna z wielu stacji metra - moja ulubiona;)








Relacja cz. I - klik

piątek, 1 sierpnia 2014

Niebo istnieje… Naprawdę! – Todd Burpo, Lynn Vincent


Tytuł: Niebo istnieje... Naprawdę!
Autor: Todd Burpo, Lynn Vincent
Wydawnictwo: Rafael
ISBN:  978-83-7569-258-7
Ilość stron: 192


Zastanawiałeś się kiedyś jak wygląda niebo? Kogo pierwszego spotkasz po śmierci? Czy w niebie wszyscy wyglądają tak jak w chwili śmierci, czy może dorastają lub młodnieją? Myślałeś o tym czy będziesz miał skrzydła? Czy w niebie są zwierzęta? Czy spotkasz i poznasz swoich bliskich, nawet tych, których nie bardzo pamiętasz? Co śpiewają aniołowie? Gdzie spędza czas Jezus?

W życiu każdego (zwłaszcza wierzącego) człowieka przychodzi moment, w którym zadaje sobie podobne pytania, rozczulająco naiwne i dziecięco proste, bez nadziei na otrzymanie odpowiedzi, ale z wielkim pragnieniem, by było tak jak sobie wymarzył.
Todd Burpo, mimo że jest pastorem Kościoła Wesleyańskiego Crossroads w Imperial w stanie Nebraska, nigdy podobnych pytań sobie nie stawiał: wierzył w istnienie nieba, ale w żaden sposób nie rozbudzał swojej wyobraźni myśleniem o jego konkretnej formie.
Sytuacja zmieniła się po serii wyjątkowo pechowych wydarzeń w jego życiu (przez które jego wierni nazywali go Pastorem Hiobem), uwieńczonych dniem, w którym jego czteroletniemu synkowi pęknął wyrostek, wprowadzając go w stan NDE. Chłopiec na skutek modlitw wielu przyjaciół rodziny, utrzymał się (powrócił?) do życia, na zawsze odmieniony przed cudowne doświadczenie Nieba.  Po wyjściu ze szpitala Colton mimochodem, choć wielokrotnie i bez specjalnej zachęty wspominał o rzeczach, o których nie mógł wiedzieć (np. co robili jego rodzice, gdy ten był operowany) lub też o tym, kogo spotkał i co robił (siedzenie na kolanach u Jezusa, prośba o odśpiewanie przez anioły We Will Rock You, spotkanie ze swoją nienarodzoną siostrą, o której istnieniu nie wiedział, nigdy nie poznanym pradziadkiem itd.). Choć rodzice początkowo mu niedowierzali, szybko zorientowali się, że to, o czym  mówi, wynika z jego prawdziwych przeżyć, nie jest zaś projekcją jego wyobraźni. Todd, z którego perspektywy prowadzona jest narracja próbował dowiedzieć się od synka jak najwięcej, choć wiedza ta często go przytłaczała. Chłopiec mimo braku specjalistycznej wiedzy z zakresu teologii, operował opisami w 100% pokrywającymi się z przekazami biblijnymi – nie zawsze potrafił precyzyjnie nazwać to, o czym mówił, jego peryfrazy były jednak na tyle szczegółowe, by ojciec mógł dokładnie określić o co chodzi. Jednym z najważniejszych dla całej rodziny doświadczeń było rozpoznanie przez Coltona oblicza Jezusa w obrazie Akiane Kramarik Książę Pokoju.  Tym, co trudne, było przekazanie, że chłopiec widział także i Szatana, o którym nie chciał mówić.
Książę Pokoju -Akiane Kramarik
Źrodło

Wszystkie doświadczenia Coltona są tak bardzo proste, dziecięce, a historia, która wypływała z jego ust… piękna. Nie ma w niej krztyny przesady, napuszenia, patosu i wielkich słów. Podczas lektury miałam wrażenie ogromnej tęsknoty bohatera za tym, czego doświadczył, tęsknoty jednak poskromionej, bo będącej jednocześnie pewnością, że po ziemskim życiu i tak tam trafi i będzie… u siebie. Colton nie musiał bać się już śmierci, wiedział bowiem, że „nikt nigdy go  nie skrzywdzi”.

Książkę tę polecam wszystkim – zarówno wierzącym w życie po śmierci, jak i niewierzącym. To pełna prostoty, ciepła, bezpretensjonalności i nadziei opowieść, o miejscu, w którym nikt nie nosi okularów:) Choć książek na temat przeżyć śmierci klinicznej powstało wiele, tak bezpretensjonalnej i ujmującej dotąd nie czytałam. Uderza jej dziecięca szczerość i swoboda przekazu. Polecam! To nie tylko świadectwo wiary, ale też potwierdzenie siły modlitwy, w którą niejednemu zdarza się w życiu zwątpić.

Polecam także film:
 
i wypowiedzi Coltona: