Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą anioł. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 sierpnia 2014

Niebo istnieje… Naprawdę! – Todd Burpo, Lynn Vincent


Tytuł: Niebo istnieje... Naprawdę!
Autor: Todd Burpo, Lynn Vincent
Wydawnictwo: Rafael
ISBN978-83-7569-258-7
Ilość stron: 192


Zastanawiałeś się kiedyś jak wygląda niebo? Kogo pierwszego spotkasz po śmierci? Czy w niebie wszyscy wyglądają tak jak w chwili śmierci, czy może dorastają lub młodnieją? Myślałeś o tym czy będziesz miał skrzydła? Czy w niebie są zwierzęta? Czy spotkasz i poznasz swoich bliskich, nawet tych, których nie bardzo pamiętasz? Co śpiewają aniołowie? Gdzie spędza czas Jezus?

W życiu każdego (zwłaszcza wierzącego) człowieka przychodzi moment, w którym zadaje sobie podobne pytania, rozczulająco naiwne i dziecięco proste, bez nadziei na otrzymanie odpowiedzi, ale z wielkim pragnieniem, by było tak jak sobie wymarzył.
Todd Burpo, mimo że jest pastorem Kościoła Wesleyańskiego Crossroads w Imperial w stanie Nebraska, nigdy podobnych pytań sobie nie stawiał: wierzył w istnienie nieba, ale w żaden sposób nie rozbudzał swojej wyobraźni myśleniem o jego konkretnej formie.
Sytuacja zmieniła się po serii wyjątkowo pechowych wydarzeń w jego życiu (przez które jego wierni nazywali go Pastorem Hiobem), uwieńczonych dniem, w którym jego czteroletniemu synkowi pęknął wyrostek, wprowadzając go w stan NDE. Chłopiec na skutek modlitw wielu przyjaciół rodziny, utrzymał się (powrócił?) do życia, na zawsze odmieniony przed cudowne doświadczenie Nieba.  Po wyjściu ze szpitala Colton mimochodem, choć wielokrotnie i bez specjalnej zachęty wspominał o rzeczach, o których nie mógł wiedzieć (np. co robili jego rodzice, gdy ten był operowany) lub też o tym, kogo spotkał i co robił (siedzenie na kolanach u Jezusa, prośba o odśpiewanie przez anioły We Will Rock You, spotkanie ze swoją nienarodzoną siostrą, o której istnieniu nie wiedział, nigdy nie poznanym pradziadkiem itd.). Choć rodzice początkowo mu niedowierzali, szybko zorientowali się, że to, o czym  mówi, wynika z jego prawdziwych przeżyć, nie jest zaś projekcją jego wyobraźni. Todd, z którego perspektywy prowadzona jest narracja próbował dowiedzieć się od synka jak najwięcej, choć wiedza ta często go przytłaczała. Chłopiec mimo braku specjalistycznej wiedzy z zakresu teologii, operował opisami w 100% pokrywającymi się z przekazami biblijnymi – nie zawsze potrafił precyzyjnie nazwać to, o czym mówił, jego peryfrazy były jednak na tyle szczegółowe, by ojciec mógł dokładnie określić o co chodzi. Jednym z najważniejszych dla całej rodziny doświadczeń było rozpoznanie przez Coltona oblicza Jezusa w obrazie Akiane Kramarik Książę Pokoju.  Tym, co trudne, było przekazanie, że chłopiec widział także i Szatana, o którym nie chciał mówić.
Książę Pokoju -Akiane Kramarik
Źrodło

Wszystkie doświadczenia Coltona są tak bardzo proste, dziecięce, a historia, która wypływała z jego ust… piękna. Nie ma w niej krztyny przesady, napuszenia, patosu i wielkich słów. Podczas lektury miałam wrażenie ogromnej tęsknoty bohatera za tym, czego doświadczył, tęsknoty jednak poskromionej, bo będącej jednocześnie pewnością, że po ziemskim życiu i tak tam trafi i będzie… u siebie. Colton nie musiał bać się już śmierci, wiedział bowiem, że „nikt nigdy go  nie skrzywdzi”.

Książkę tę polecam wszystkim – zarówno wierzącym w życie po śmierci, jak i niewierzącym. To pełna prostoty, ciepła, bezpretensjonalności i nadziei opowieść, o miejscu, w którym nikt nie nosi okularów:) Choć książek na temat przeżyć śmierci klinicznej powstało wiele, tak bezpretensjonalnej i ujmującej dotąd nie czytałam. Uderza jej dziecięca szczerość i swoboda przekazu. Polecam! To nie tylko świadectwo wiary, ale też potwierdzenie siły modlitwy, w którą niejednemu zdarza się w życiu zwątpić.

Polecam także film:
 
i wypowiedzi Coltona:




czwartek, 8 sierpnia 2013

Szeptem - Becca Fitzpatrick


Szeptem to jedna z książek, na którą czaiłam się od dnia premiery. Próbowałam ją kupić, wygrać, pożyczyć, ale zawsze bez efektu. Coraz bardziej hurraoptymistyczne recenzje wzmagały tylko mój apetyt. Teraz jednak, bezpośrednio po lekturze – czuję zawód. Liczyłam na kawał rewelacyjnej prozy, który uzasadniałby cały szum wokół niej wytworzony, a tymczasem otrzymałam kolejną serię młodzieżowa, niespecjalnie wyróżniającą się spośród innych zaskakującą i nowatorką fabułą. To raczej kolejna kalka, próbująca odświeżyć pewne schematy poprzez wprowadzenie innych niż wampiry postaci, nie zapominając przy tym, że to, co dobrze się dziś sprzedaje to hybrydy i bohaterowie z pogranicza fantastyki.
Jak to z kalkami bywa – czyta się ją dobrze, bowiem ona buduje poczucie bezpieczeństwa spowodowane obcowaniem ze znanymi schematami i chwytami, ale niestety nie oferuje nic ponad tę chwilę lekkiej rozrywki, którą z powodzeniem można by wymienić na inną książkę reprezentującą ów gatunek. Mamy człowieka, mamy upadłego anioła (cóż za nowatorstwo w dobie wampirów!), który powinien go zabić, a jednak rodzące się między nimi uczucie całkowicie zmienia oczywiste relacje. Skąd my to znamy? Jedynym co wyróżnia tę książkę spośród innych jej podobnych, to niebanalna okładka. Poza tym – Fitzpatrick stworzyła pewniaka, powieść bazującą na modnych i kasowych schematach. I ani się obejrzeliśmy, a mamy trylogię. Sprawnie napisaną [podobno! Feruję wyroki na podstawie pierwszego tomu], ale bardzo mocno inspirowaną. Zresztą – przy tej tematyce łatwo popaść w banał, niszcząc potencjalnie ważną opowieść, zamieniając ją w festiwal pustych  i utrwalonych już w kulturze gestów. Fitzpatrick do tego nie dopuściła, ale oryginalnością nie zgrzeszyła.
W jej powieści łączą się przestrzenie, przenikają się i wzajemnie na siebie oddziałują.
Nasz świat to tylko jedna z rzeczywistości. Oprócz ludzi zamieszkują go także inne istoty, w tym aniołowie – nawet ci upadli. Jednym z nich jest Patch – osoba, na widok której Norze miękną kolana, a serce zaczyna szybciej bić. Mimo że za wszelką cenę stara się go unikać, wydaje się, że chłopak ją śledzi. Jako, że w życiu Nory i jej przyjaciół zaczynają zdarzać się nieprzyjemne wypadki, za wszelkie zło obwinia ona Patcha… Niestety, nawet pomimo wszechogarniającego ją poczucia zagrożenia, nie potrafi mu się oprzeć.
Czytając tę książkę nie mogłam przestać wzdychać nad miejscami topornym stylem, truizmami, trywialnymi porównaniami, swoistą językową fanfaronadą, chwalipięctwem dotyczącym znajomości nośnych motywów i ich przenoszenia na karty książki. Zdaje się, że autorka krzyczy z książki: mam chwytliwy wątek i gwarantowany hit.
Akcja, mimo wielu zawiłości, ślimaczy się i nie potrafi nabrać rozpędu. Dopiero ostatnie kilkanaście stron, to naprawdę godna uwagi narracja, snuta ze świadomością celu – równie przewidywalnego jak cała reszta, ale jednak konsekwentnie zrealizowanego. Powiedzieć, że się rozczarowałam to mało. Mam jedynie nadzieję, że kolejne tomy zrekompensują mi tę naprawdę mierną powiastkę dla nastolatek miłujących serie Dary Anioła i Zmierzch. Ufam i głęboko wierzę, że później będzie lepiej, bo jeśli kolejne dwa tomy zachowały zdobytą popularność tylko dzięki kolejnym klonom fabularnym, to przestanę ufać w to, że współczesna literatura młodzieżowa ma jeszcze cokolwiek do zaoferowania. Trąci indolencją twórczą.

Jednym zdaniem? Przeciętnie, ale zjadliwie.

Za książkę dziękuję:




poniedziałek, 22 lipca 2013

Niebo dla średnio zaawansowanych – Szymon Hołownia, Grzegorz Strzelczyk


Tytuł: Niebo dla średnio zaawansowanych
Autor: ks. Grzegorz Strzelczyk, Szymon Hołownia
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-240-2128-4
Cena: 29,90 zł



Niebo dla średnio zaawansowanych, to napisany ze swadą i humorem „poradnik” dla chrześcijan. Przywodzi na myśl skrzynkę pytań, gromadzącą najdziwniejsze problemy i wątpliwości związane z wiarą, o które boimy zapytać się publicznie, a  które spędzają nam sen z powiek i są przyczyną wielu nieporozumień. W roli pytającego postawiony został Szymon Hołownia, zaś osobą, która stara udzielić mu się wyczerpujących odpowiedzi jest ksiądz Grzegorz Strzelczyk, uznany polski teolog, który swoimi wypowiedziami intryguje i prowokuje do drążenia tematów niełatwych. Książka ta powstała na podstawie programu Gotowi na śmierć? emitowanego w Religia.tv, a pytania w niej się pojawiające dotyczą właśnie życia po śmierci i spraw  z nim związanych.
Hołownia swoimi pytaniami próbuje „zagiąć” Strzelczyka, jednak ani razu mu się to nie udaje – ten bowiem na wszystko ma gotową, a przy tym niezwykle przemyślaną i sensowną odpowiedź. Żadne pytanie nie zostało pozostawione bez odpowiedzi, żadna wątpliwość przemilczana.
I tak czytelnik dowie się, że może spotkać w niebie swojego ukochanego psa; już teraz może gromadzić odpusty; czym różni się duch od duszy; co ma Jezus do science fiction; ile będzie Sądów Ostatecznych; co ma wspólnego seks z niebem; kto z Trójcy Świętej obroni nas na sądzie; czy święci widzą wszystko co robimy; jak wyglądają anioły; czy Szatan czyta nam w myślach; czy po Zmartwychwstaniu będziemy młodzi czy starzy; czy będziemy jeść; czy w  niebie trzeba pracować i tak dalej, i tym podobne…
Wątpliwości się nie kończą, a wręcz przeciwnie – mnożą wraz z każdym kolejnym pytaniem. Tym, co niewątpliwie zaskarbi sympatię czytelnika jest wyraźny dystans pytanego i odpowiadającego do siebie wzajemnie, ale także do poruszanych wątków – choć są to sprawy ważne, często traktowane są z puszczeniem oczka do odbiorcy, ubrane w strojne piórka żartu i swobody. Przy tym wszystkim autorzy nie grają nieomylnych – sami targani są wątpliwościami, a nie raz zdarzy im się przekonać drugiego do własnych opinii i zmusić do zmiany zdania na wiele kwestii.  Książka ta tworzy się na naszych oczach, żyje, nie jest zbiorem raz postawionych faktów, lecz ciągłym dociekaniem i prowokacją do drążenia nawet tego, co niewygodne albo – wydawać by się mogło – bez jednoznacznej odpowiedzi.
W dużej mierze jest to publikacja subiektywna. Nie „obciąża” jej imprimatur, nie jest prawdą objawioną. Z pewnością roi się od prywatnych poglądów obu autorów, myślę jednak, że rzadko odchodzi daleko poza oficjalne nauczanie Kościoła.
Warto przeczytać i – już teraz – z niecierpliwością wyczekiwać nieba.

sobota, 26 stycznia 2013

Serc promyki


Tytuł: Serc promyki
Autor: Krystyna Hammele, Małgorzata Kaczmarek
ISBN: 978-83-7722-429-8
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 32



Serc promyki, to kolejna urocza książka, którą poleca Wydawnictwo Novae Res.
Krystyna Hammele i Małgorzata Kaczmarek, znane mi z czytanej jakiś czas temu opowiastki dla dzieci Pierwsi przyjaciele Kamelki [która z resztą powaliła mnie niezwykłym ciepłem, które wypływało z jej stronic] postanowiły przenieść czytelnika po raz kolejny w swój bajkowy świat. Tym razem postawiły na zderzenie ze sobą dwu rzeczywistości: ludzkiej i anielskiej, tworząc tym samym zbiór wierszyków czy może raczej – rymowanek, mających na celu przybliżenie małemu czytelnikowi obu rzeczywistości, a także ukazanie relacji między nimi panujących.
Na zbiorek ten składa się piętnaście rymowanych, krótkich utworów będących albo zwrotami do Aniołów Stróżów, albo zwrotami Aniołów do dzieci, relacjami z ich wzajemnych, często nieuświadomionych spotkań, a także wierszowanymi „sprawozdaniami” tych boskich wysłanników z wydarzeń, które obserwowali oraz związków międzyludzkich, którym dane im było się przyglądać.

Każdemu z utworów towarzyszy subtelny rysunek ilustrujący opisywane właśnie wydarzenia. Zarówno ilustracje, jak i sam tekst wyróżnia się lekko odstającą od papieru, błyszczącą powierzchnią. Wszystko sprawia wrażenie bardzo estetycznego.
Jednak tym, co najbardziej podoba mi się w wydaniu tej książeczki, to jej niezwykła skromność, subtelność, delikatność. Nie ma w niej przepychu, nachalnych ilustracji porażających swoją kolorystyką. Jest za to minimalizm, który sprawia, że od kolejnych stronic ciężko odwrócić wzrok. Jeśli miałabym użyć porównania do innego typu książki, w której widziałam podobne ilustracje, byłby to zdecydowanie Mały Książę. Podobna estetyka, podobne zagospodarowanie kartki. Jeśli więc tamta książka przekonała Was pod tym względem, z Serc promykami będzie podobnie.

Jeśli chcecie przeczytać wartościowe wierszyki, zabawne, a przy tym pouczające i dodatkowo dostarczyć sobie estetycznych wrażeń – polecam serdecznie.

sobota, 17 marca 2012

"Od nieba do Piekła. Od Piekła do Nieba"












Wczoraj miałam okazję zwiedzić wystawę "Od nieba do Piekła. Od Piekła do Nieba. Motyw Anioła i Diabła na scenie teatru polskiego drugiej połowy XX w." mieszczącą się w oddziale Muzeum Śląskiego -  Centrum Scenografii Polskiej w Katowicach.


Link do fachowego opisu wystawy tutaj.

Ja ze swojej strony mogę dodać, że jest ona naprawdę godna polecenia. Jeśli ktoś interesuje się teatrem, lubi podziwiać często rewelacyjne scenografie, to w miejscu tym odnajdzie się wspaniale.
Centrum organizuje lekcje edukacyjne dla uczniów każdego szczebla nauki - zarówno najmłodsi uczniowie podstawówek jak i licealiści znajdą tu coś dla siebie, bowiem wystawa dostosowana jest do odbiorców w różnym wieku. Centrum oferuje także zabawy umilające zwiedzanie, dzięki czemu nie ma czasu na nudę, która często towarzyszy tego typu wystawom.
Wystawa dostępna będzie jeszcze jedynie do 27 marca, dlatego warto się pospieszyć.




Osobom z Katowic i okolic serdecznie polecam i zapraszam!


wtorek, 22 listopada 2011

Listy starego anioła do młodego – Janusz Pyda OP



Książek inspirowanych niezrównanymi Listami starego diabła do młodego C.S Lewisa [recenzja] powstaje wiele.
Część z nich stanowi swoistą kontynuację niższego rzędu, część jedynie inspiruje się pomysłem lub okazuje się być luźnym zapożyczeniem, którego istotę stanowi jednak coś zupełnie innego.
Janusz Pyda postanowił wykorzystać pomysł Lewisa i popełnić książkę będącą absolutnym przeciwieństwem oryginału – wykorzystał wątek epistolograficzny, jednak za bohaterów wymieniających się korespondencją podstawił nie diabły, lecz anioły. Na tym polega główna zamiana, reszta bowiem pozostaje w ścisłym związku z pierwowzorem.

Co jest tak fascynującego w tekście Lewisa, że co rusz ktoś postanawia z niego zaczerpnąć?
Co stanowi o fenomenie angelologii we współczesnej literaturze? Jak wiele tekstów nawiązujących do tej tematyki musi powstać, by została ona wyczerpana? Odpowiedzi nie poznamy prędko – póki co, to jeden z najlepiej sprzedających się motywów. 

Oryginalność formy i sugestywne zapisy rozmów od zawsze intrygują. Nie inaczej jest w tym wypadku. Autor, Janusz Pyda wykorzystuje topos skromności: zastrzega, że nie jest godnym imitowania Lewisa, swoją publikację nazywa „nieudolną próbą naśladowania”. Tekst ten powstał nie po to, by zmierzyć się z autorytetem, lecz po to, by zaspokoić potrzeby i pragnienia kogoś, kto akuratnie takiej pozycji potrzebuje. To, że przy okazji jest reklamą dla Lewisa, a Lewis dla niej – nie ma tutaj największego znaczenia.

Janusz Pyda, to dominikanin i zgodnie ze swoim powołaniem napisał tekst stanowiący doskonałą duchową lekturę, poruszającą wiele znaczących zagadnień.
W książeczce tej odnajdziemy między innymi korespondencję dotykającą problematyki modlitwy,  grzechów głównych, nieczystości,  ascezy, ale także rzeczy zgoła innych, takich jak egoizm, hipokryzja, autorytety, cierpienie, szczęście, wolność.

Autor podjął tematy, na które ciągle szukamy odpowiedzi. Forma jaką przyjął sprawia, że nie narzuca nam swojego zdania, lecz jedynie pozwala się mu przyjrzeć. Czytanie rozmów aniołów niesie ze sobą możliwość spojrzenia na pewne kwestie inaczej niż do tej pory. Nie jest to bowiem suchy wykład, lecz wymiana poglądów, którą możemy albo zignorować, albo doskonale wykorzystać i przełożyć na własne życie.

Listy starego anioła do młodego, to swoisty zbiór porad mających służyć za duchowy przewodnik prowadzący przez meandry życia. Jego zadaniem jest pouczenie nas o zgubności wielu zachowań i ukierunkowanie naszego myślenia na Boga i drugiego człowieka. To książka namawiająca do spoglądania wertykalnego i horyzontalnego, nie zatrzymująca się jedynie na jednej z płaszczyzn.
Czy polecam? Tak, polecam. Zwłaszcza tym, którym przejadła się poradnikowa czy eseistyczna forma książek. Ten zbiór epistolograficzny będzie dla Was miłą odskocznią i urozmaiceniem.



środa, 6 kwietnia 2011

"Listy w niebieskich kopertach" Grzegorz Sokołowski

Anioł, to według definicji słownikowej byt duchowy, który na różne sposoby służy Bogu oraz ludziom. Wiara w osobistych stróżów występuje w bardzo wielu religiach, nie jest to li jedynie wymysł chrześcijan.
Na temat anielskich wysłanników Bożych powstało wiele książek, zarówno fantastycznych, jak i naukowych. Przyznaję jednak, że tak wspaniałej książki wykorzystującej motyw anioła do tej pory nie czytałam.

Grzegorz Sokołowski posłużył się dość popularną formą, a mianowicie nadaniem książce formy epistolarnej, po to by przekazać uniwersalne wartości i skłonić czytelnika do zastanowienia.
Listy znajdujące się w książce, to osobista korespondencja z Aniołem Stróżem.
W tych wymianach myślowych poruszane są bardzo ważne tematy, dotykające nas każdego dnia. Autor listów rozmyśla między innymi nad śmiercią, miłością, bezinteresowną przyjaźnią. Podsuwa czytelnikowi przepis na zdrowie duszy i ciała, posługuje się motywami wanitatywnymi, by podkreślić wartość życia.
Podejmuje próbę przeniesienia „usług anielskich” na realia współczesne [reklama, rekrutacja nowych osób do nieba]. W sposób zabawny celnie podsumowuje stany polskich plaż.

Autor posługuje się finezyjnym językiem, stosuje przepiękne metafory, niezwykle poetycko opisuje wybrane przez siebie zagadnienia.  Najbardziej urzekły mnie listy o odejściach oraz zapachu duszy.
Książka składania do refleksji, zatrzymania się nad swoim życiem Jest próbą odpowiedzi na pytania egzystencjalne oraz prowokacją do zastanowienia się nad miejscem i rolą Anioła Stróża w moim życiu.
Wreszcie, jest książką uniwersalną. Nie posiada jedynego właściwego odbiorcy, kierowana jest do każdego, w każdej sytuacji życiowej, w każdym nastroju. Z czystego serca polecam ją każdemu, zwłaszcza osobom poszukującym wzruszeń, pięknych, wyszukanych metafor, prostych przykładów z życia.
Osobom, które poszukują czegoś naprawdę pięknego. Bo piękno to słowo, które opisuje tę pozycję najlepiej.

Finalnie, zaimponowała mi jej niezwykła poprawność ortograficzna, interpunkcyjna oraz gramatyczna listów. Rzadko, naprawdę rzadko zdarza się tak idealny zapis, a uwierzcie mi- wiem co mówię, bo jestem na tym punkcie szczególnie wyczulona.

To wszystko, doskonałość w każdym aspekcie, stanowi o niezwykłej wartości tej pozycji.
POLECAM! Perełka na polskim rynku.


„Każdy człowiek jest flakonikiem z zapachem swej duszy”

6/6
 
  • ISBN 978-83-61989-46-2
  • EAN 9788361989462
  • Format 130x200
  • Stron 280
  • Rok wydania 2011
  • Wydanie I
  • Oprawa broszurowa