sobota, 26 grudnia 2015

Obietnica pod jemiołą - Richard Paul Evans



Czy gdyby dano Wam możliwość wymazania jednego dnia z  Waszego życia, wraz ze wszystkimi jego konsekwencjami, wiedzielibyście który wybrać?

Elise wie doskonale. Od lat nie myśli o niczym innym, zadręczając się i raz po raz każąc za wydarzenie sprzed lat, które na zawsze odmieniło życie jej i jej najbliższych, naznaczając je niewyobrażalnym bólem i cierpieniem nie do ukojenia. Kobieta czuje i wie, że nie zasługuje już na miłość i dobre słowo. Biczuje się dzień po dniu, zmieniając w szarą myszkę bez aspiracji. Błąd przeszłości zmienił ją nie do poznania  - zamknął w skorupie bólu i wiecznej kary. Wszystko ma szansę zmienić się w dniu, gdy na jej drodze staje szalenie przystojny prawnik, oferując jej niecodzienną propozycję…

Zgoda na jego warunki może być dla kobiety szansą na rozpoczęcie nowego życia, a przede wszystkim na wybaczenie sobie i katartyczne wejście w kolejny rok.

Nie mogłabym wyobrazić sobie doskonalszej książki na świąteczny poranek. Ta ma w sobie wszystko co potrzebne w ten wyjątkowy czas: ogromne pokłady nadziei, wybaczenia, miłości i prawdziwego ciepła. Brak w niej wszechobecnego i atakującego zewsząd zła, przemocy, wulgarności, kipi za to pozytywnym obrazem człowieczeństwa i wiarą w ludzi i ich możliwość przemiany. Promieniuje miłością i buduje niepowtarzalny świąteczny klimat, porusza serce i ogrzewa atmosferę. Piękna, wzruszająca, mądra historia – kwintesencja tego czego zawsze poszukujemy u Evansa.

Bo autor ten niczym nie zaskakuje – w najbardziej pozytywny sposób. Jego książki są obietnicą odegrania znanej i ukochanej melodii – podnoszą na duchu, dają wsparcie, wzruszają i zapewniają lekką lekturę, o której nie będzie się chciało prędko zapomnieć, która odbuduje drzemiące w  nas pokłady dobra i zachęci do niesienia go dalej. Książka rozbudza dobre postawy, promuje wybaczenie i konieczność dawania ludziom drugiej szansy, a także patrzenia na każdego jak na człowieka, który przecierpiał znacznie więcej niż możemy się domyślić, stąd  nierzadko sfrustrowanego, złośliwego, zazdrosnego. Pokazuje jak nie reagując złem na zło, tylko dobrem na wszelkie uszczypliwości, możemy zjednać sobie ludzi i nieść światło dalej.

Prawdziwie bożonarodzeniowa opowieść, którą mogę gorąco polecić do czytania w  łóżku: z  ciepłym kakao na podorędziu, wełnianymi skarpetami na nogach, świątecznymi lampkami wokół – wszystko to przeniesie nas w magiczne przestrzenie, będące jednymi z powodów, dla których tak bardzo oczekujemy świąt.

Dla zmęczonych, zabieganych, nieszczęśliwych, znerwicowanych – dawka ukojenia i pokoju.
Polecam!