Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląscy blogerzy książkowi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Śląscy blogerzy książkowi. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 lipca 2018

Ja, Jonasz i cała reszta - Anti Saar


Książka Ja, Jonasz i cała reszta Antiego Saara to pierwsza część serii Bliskie dalekie sąsiedztwo za cel przyjmującej sobie przybliżanie polskiemu czytelnikowi autorów książek dla dzieci pochodzących z innych krajów, a także - za sprawą umieszczanych na okładkach kodów QR - samych krajów. Prezentowana dziś książka to publikacja nagrodzona estońskim tytułem Rodzynek Roku 2013 (wyróżnienie dla najlepszych książek dla dzieci). 

Opowiada ona o pewnej estońskiej rodzinie i panujących w niej zwyczajach, a wszystko to głosem przedszkolaka, Tobiasza, który - jak to dziecko - mówi dużo (nie zawsze na temat) i z wielkim przejęciem, które prędko udzielić się może czytelnikowi. Wyobraźcie sobie rozemocjonowanego kilkulatka, który próbuje streścić Wam jakieś niezwykle istotne wydarzenie - taki właśnie typ gorączkowej narracji (której wyrazem graficznym jest intensywna okładka) czeka Was u Saara. 

Pod pierzynką tego rozentuzjazmowania kryją się codzienne perypetie estońskiej rodziny, której życie i zwyczaje próbuje nam przybliżyć autor, a to opisując wspólne posiłki, a to gawędząc o krasnoludkach, a to znów prezentując typową kłótnię widzianą oczami kilkulatka czy też grę w piłkę.


Dzięki tej publikacji nie tylko przybliżycie sobie życie przeciętnej estońskiej rodziny, ale też będziecie mogli je porównać z polskimi realiami. Oprócz niewątpliwych walorów poznawczych, istotną cechą książki jest promowanie przez nią wartości prorodzinnych - autor pokazuje rodzinne wsparcie, miłość i zaufanie wyrażane co rusz.

Wyjątkowa i wartościowa to historia, której warto podarować niejedno wspólne popołudnie. Co bowiem zacieśnia więzi lepiej niż wspólna lektura i poznawanie innych kultur?


Góry i ich zwykli-niezwykli mieszkańcy - Justyna Styszyńska




Serię niewielkich formatowo książek, w które wpisuje się publikacja Góry i ich zwykli-niezwykli mieszkańcy cenię i podziwiam za kapitalną wręcz i nietuzinkową, wyróżniającą się na tle innych propozycji dla dzieci szatą graficzną. Cudowne wprost ilustracje robią silne wrażenie i zachęcają do penetrowania i podglądania świata gór.

Całość nie jest ani szyta, ani klejona - pomysłem na serię jest złączenie kolejnych kartek spiralą, która sprawdza się dość dobrze, jednak nie powinna zbyt prędko trafić w małe rączki, które z łatwością będą mogły poszczególne strony wyrwać.

Przewracając kartki, czytelnik zapoznany zostaje z barwnym i bogatym światem górskiej fauny i flory - podziwiać może zwierzęta mieszkające w niższych partiach gór, jak i w wysokich. Zobaczy kozicę, rysia, niedźwiedzia, świstaka. Mało tego, że zobaczy - przeczyta (bądź wysłucha) najważniejsze informacje na jej temat, a dzięki dołączonym do książeczki naklejkom będzie mógł także ją sobie wykleić.

Zapozna się także ze słownictwem typowym dla tego regionu - dowie się, czym jest przełęcz, co nazywamy szczytem i cóż to takiego dolina. 

Od kilku lat pozostaję pod wielkim wrażeniem cyklu i moich odczuć wcale nie zmienia (a wręcz potęguje je) kolejna część. Jeśli jeszcze go nie znacie, gorąco zachęcam do nadrobienia braków. Mało jest tak wyjątkowych pod względem graficznym wydań. Jeśli dodacie do tego cenną wartość merytoryczną, sami się przekonacie, że macie w ofercie książkę kapitalną i znaczącą.

Publikacja powstała we współpracy z Tatrzańskim Parkiem Narodowym.


Wszystko jest w Twojej głowie - Suzanne O'Sullivan



Organizm ludzki jest fascynujący. O tym, jak łatwo coś sobie wmówić, jak proste jest wywołanie objawów chorobowych - poprzez siłę sugestii, stresy i inne - wiem, jak nikt.

Hipochondria, cyberchondria  - każda z nich nabiera coraz większego rozpędu,a objawów chorobowych, których źródła można szukać tak naprawdę tylko w psychice, przybywa.

Suzanne O'Sullivan, neurolożka pracująca w Narodowym Szpitalu Neurologicznym i Neurochirurgicznym oraz w Towarzystwie Epileptologii  wzięła pod lupę owo zagadnienie, kreśląc lekturę fascynującą, choć niełatwą do bezbolesnego i bezobjawowego przebrnięcia przez osoby podatne na siłę sugestii. 

Bohaterami są jej pacjenci, a raczej ich dolegliwości. Na pewno z doświadczenia własnego albo z doświadczenia Waszych bliskich znacie historie o fizycznych dolegliwościach, których przyczyny lekarze nie byli w stanie dociec. Dużo łatwiej wykryć chorobę, której źródło tkwi w nieprawidłowej pracy jakiegoś narządu, w infekcji, wirusie, a o wiele trudniej wyjaśnić jakim sposobem psychika sprawia, że "chory" przychodzi do lekarza z objawami, których jedynym źródłem może być psychika. Boli tak samo, jednak wyleczyć jest znacznie trudniej. Pacjenci często zmagają się z poczuciem, że są traktowani jako oszuści i symulanci próbujący wymusić zwolnienie lekarskie - kto bowiem uwierzy, że nasze dolegliwości nie są efektem realnej choroby? Nawet bliscy często mogą takie osoby nazywać hipochondrykami.

Nagłe paraliże, drgawki padaczkowe, ślepota, utrata pamięci - to jedynie początek długiej listy objawów, których przyczyn nie zawsze należy szukać w organizmie, lecz w psychice chorego. I nie, tacy ludzie to nie wariaci. To osoby, które są obarczone tak wielkim stresem, że ich podświadomość reaguje objawami chorobowymi niemożliwymi do zdiagnozowania, jeśli na pacjenta nie spojrzy się jak na całość - wraz z jego historią - a nie tylko jak na chorą nerkę, nos z nieżytem czy też bolący brzuch. 

Autorka pochyla się nad siedmioma przypadkami, z którymi miała do czynienia w swojej pracy - zarysowuje sylwetki pacjentów, prezentuje ich objawy, a także wdrożony sposób leczenia.  Mam wrażenie, że w dzisiejszym świecie - świecie ogromnego stresu i gonitwy destrukcyjnie wpływających na organizm - ta książka to wydanie niezwykle cenne,  którym wielu z nas, jeśli nie każdy, powinno się zapoznać.

Szalenie interesująca, a także pouczająca.



Geniusz ptaków - Jennifer Ackerman


Miłością do świata przyrody zaraził mnie i przekazał mi ją tata, ale ptaki jakoś nigdy nie znajdowały szczególnego miejsca w kręgu moich zainteresowań. Sprawa zmieniła się, gdy zaczęłam pracę w księgarni i poznałam osobę, która na ich punkcie miała niezłego fioła (pozdrawiam Asiu!). Od tamtego momentu i ptaki (poza sowami, które liczone były w innych kategoriach) znalazły swoje miejsce w moim życiu, a książki im poświęcone zaczynają coraz piękniej ubogacać moją biblioteczkę.

Jakżebym mogła w takim wypadku pominąć publikację o dumnie brzmiącym tytule Geniusz ptaków? Naturalną konsekwencją - zajrzałam.

O ile czytając Rzecz o ptakach, myślałam, że poznałam już tyle ciekawostek, że nie sposób będzie ich wszystkich zapamiętać, o tyle Geniusz... powinnam sobie odtwarzać co rusz, by przyswoić sobie na stałe choć odrobinkę.

Publikacja ta naszpikowana jest arcyciekawymi wiadomościami ze świata ptaków, które aż proszą się o odkrycie. Autorka, Jennifer Ackerman, przybliża czytelnikowi najnowsze odkrycia naukowe  (zoologów, geofizyków, neurobiologów, entomologów, przyrodników...) dotyczące ptasich zdolności, o które byście nawet nigdy nie podejrzewali naszych podniebnych przyjaciół. Nie prezentuje ich jednak w sposób suchy i czysto naukowy - jej opowieść skrzy się od anegdotek ubarwiających całość. 

Już od dawna wiem, że w wielu aspektach ptaki przewyższają ludzi - instynktem? mądrością? - jakkolwiek nazwać by to, w czym są lepsze, efekt będzie ten sam - żaden ludzki sprzęt nie nawiguje tak jak ptak. Mimo że mózgi mamy zdecydowanie większe, odnoszę wrażenie, że nie uruchamiamy wielu ich obszarów, tak jak robią to ptaki. 

Ten z Was, kto choć raz próbował przepędzić gołębia z balkonu, koniecznie powinien przeczytać tę  składającą się z ośmiu pasm tematycznych publikację i przyznać, że gołąb, to geniusz. Słowa autorki podparte są wypowiedziami fachowców - badawczy, którzy dzielą się wnioskami z przeprowadzanych przez siebie testów oraz obserwacji poszczególnych gatunków. 

Geniusz ptaków stanowi niezwykle zajmującą i pouczającą książkę, absorbującą uwagę w zupełnie niekontrolowany sposób. Napisana została z ogromną pasją, która niemalże zaraża poprzez kontakt z papierem, na którym została poświadczona. 

Po jej lekturze pozostaje mi zaopatrzyć się w lornetkę, uzbroić w cierpliwość, wyrobić nawyk wczesnego wstawiania i wyruszyć szlakiem ptasich treli. 

A Wy - do lektury! 


Inne ptasie publikacje na blogu:



środa, 8 marca 2017

Zapowiedź jutrzejszego konkursu ŚBK z książką "Był sobie pies"


Dzisiaj na kilku blogach ŚBK ukaże się podobny post z zapowiedzią konkursu. Zapamiętajcie dobrze te blogi, bo to na tych stronach JUTRO musicie szukać wskazówek do odgadnięcia konkursowego hasła.
Ale po kolei:

Konkurs Śląskich Blogerów Książkowych oraz Granic.pl rozpocznie się 9.03.2017, ale dzisiaj zaprezentuję jego przebieg i zasady, na jakich będzie się opierał.
Konkurs z Był sobie pies będzie polegał na tym, aby odnaleźć w ZAMIESZCZONYCH JUTRO wpisach, na blogach ŚBK słowa - klucze, które ułożą się w hasło konkursowe.


Hasło to trzeba będzie wysłać na adres mailowy ŚBK: silesiabook@onet.pl
Nie powiem Wam, jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo - klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fanpage Śląskich Blogerów Książkowych na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło. Następnym krokiem będzie wysłanie hasła na adres mailowy podany wyżej. Dla ułatwienia konkursu, proponuję zacząć poszukiwania na blogu "...do ostatniej pestki trzeba mocno żyć... ". Potem powinno pójść Wam jak z płatka.


Regulamin

1. Konkurs z Był sobie pies organizowany jest przez grupę ŚBK
2. Sponsorem nagród są Granice.pl
3. Nagrodami w konkursie są trzy książki "Był sobie pies" 
4. Konkurs trwa od 9.03.2017 do 13.03.2017 godz. 23:59.
5. Wyniki zostaną ogłoszone 15.03.2017.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres: silesiabook@onet.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa CZWARTA, PIĘTNASTA oraz SIÓDMA od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagroda zostanie przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Granice.pl, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) - które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski.


Zadanie konkursowe:
Ze słów - kluczy podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe. 

poniedziałek, 21 marca 2016

ŚBK-owe przykurzątka, czyli książkowe wyrzuty sumienia

Marzec to dla Śląskich Blogerów Książkowych czas książkowego rachunku sumienia. Naszym zadaniem było spojrzenie na półkę i wyjęcie z niej pozycji, będących wyrzutami sumienia. Tych, które zalegają na regałach od dawna, a których wciąż z jakichś powodów nie przeczytaliśmy. Moja lista jest żenująca, ale tłumaczę się tym, że czytam wiele także spoza biblioteczki, poza tym czym więcej się ma, tym więcej siłą rzeczy zalega.




988 nieprzeczytanych książek ze zbioru liczącego niemalże 2500 pozycji. Około setka, to pozycje zdobyte na wymianie, w których miejsce pozbyłam się tego, co przeczytałam (tak, próbuję się trochę wytłumaczyć).

Czytam bardzo dużo i bardzo szybko. Problem tkwi w tym, że tak samo szybko kupuję, dostaję, wymieniam, zabieram do domu i wygrywam nowe pozycje, na skutek czego koło się zatacza.
Nie sposób zanudzać Was wymienianiem wszystkich nieprzeczytanych przeze mnie tytułów z  domowej biblioteczki (gdyby ktoś był ciekaw, mogę stosowną listę oczywiście udostępnić), stąd wybrałam 10 tytułów, będących moimi największymi wyrzutami i najdłużej koczującymi na półkach przykurzątkami.


Część moich gwiazd:)


1.       Gra w  klasy – kilka lat temu szalenie się na nią zafiksowałam i wreszcie dostałam jako prezent urodzinowy. Grzecznie odłożyłam na półkę i od tamtej pory ciągle coś przeszkadza mi w  lekturze (nie oszukujmy się, najczęściej są to nowe książki).

2.       Autobiografia Agathy Christie – lata temu, kiedy jeszcze pozycje autorki nie były tak chętnie wznawiane, udało mi się zdobyć dwutomowe wydanie za grosze,  na jednej z nadmorskich wyprzedaży u bukinistów. Emocjom nie było końca, oszalałam z radości!
Po powrocie z  wakacji jednak, książki wkomponowałam w regał i tak już zostały…

3.       Cholonek – oj, nawet nie wiecie jak bardzo, niesiona falą entuzjazmu po kapitalnym spektaklu Teatru Korez chciałam ją pochłonąć. Trudno było zdobyć, toteż samo pozyskanie książki mój entuzjazm pochłonęło i lektura dotąd leży nietknięta, patrząc na mnie z  ogromnym wyrzutem.

4.       Dwa kolejne tomy Jeźdźca miedzianego – po lekturze pierwszego załapałam książkowego kaca i postanowiłam dać sobie czas na złapanie oddechu. Łapię go już trzeci rok. Bez komentarza.

5.       Wahadło Foucaulta – znacie to? – „O matko, MUSZĘ mieć tę książkę NATYCHMIAST!!!!!! MUSZĘĘĘĘ!!!”. A gdy już mam… to mam. I nie ma po co się spieszyć.

6.       Służące – książka nawet nie jest moja. Pożyczona od przyjaciółki 3, a może już nawet 4 lata temu. Czeka. Ciągle na coś innego: na czas, na nastrój, na odpowiednie warunki. Kiedyś przeczytam, obiecuję!

7.       Middlesex – uwielbiam Eugenidesa. Książka długo była nie do zdobycia, udało mi się ją za bezcen zdobyć u katowickich bukinistów. Oczywiście od tamtej pory jej wartość rynkowa spadła, bo zanim zdążyłam ją przeczytać doczekała się wznowienia, co jedynie moje wyrzuty podkreśla i wzmaga.

8.       Moja walka – z  tą książką to było tak. „Błagam, kupcie mi ją na urodziny! Będę czytać natychmiast, obiecuję!”. Oczywiście okazało się, że u mnie czas płynie inaczej, a publikacja cierpliwie czeka aż nadejdzie jej czas.

9.       Norwegian wood – kupiona w  Biedronce, by wreszcie przekonać się o co chodzi z  tym całym Murakamim. Jak się domyślacie – nadal nie wiem.

10.   Opowieść dla przyjaciela – do tej książki tęskniłam długo, wypatrywałam okazji, by kupić ją w atrakcyjnej cenie lub ewentualnie dostać. Kupiłam. Każdego dnia widzę jej grzbiet, który woła do mnie z  wyrzutem. I każdego dnia mówię: „jeszcze tylko dokończę tę jedną i już się za Ciebie biorę”. Never ending story.

Listę mogłabym wydłużać i wydłużać, powiem Wam jednak, że aż mi się robi przykro. Dlatego przestaję, obiecując sobie i Wam, że w tym miesiącu przeczytam jedną książkę z listy. Niech to ŚBK-owe wyznanie ma jakieś pozytywne skutkiJ

A Wy? Macie swoje przykurzątka, swoje książkowe wyrzuty sumienia?
Czekam na Wasze wyznania i tytuły!




środa, 25 listopada 2015

Konkurs z Wajrakiem! - Śląscy Blogerzy Książkowi




Dzisiaj na kilkunastu blogach ŚBK ukaże się podobny post z zapowiedzią konkursu. Zapamiętajcie dobrze te blogi, bo to na tych stronach JUTRO musicie szukać wskazówek do odgadnięcia konkursowego hasła.

Ale po kolei:

Konkurs Śląskich Blogerów Książkowych rozpocznie się 26.11.2015, ale dzisiaj prezentujemy jego przebieg i zasady, na jakich będzie się opierał.

"Konkurs z Wajrakiem" będzie polegał na tym, aby odnaleźć w ZAMIESZCZONYCH JUTRO wpisach, na blogach ŚBK słowa - klucze, które ułożą się w hasło konkursowe. 

Hasło to trzeba będzie wysłać na adres mailowy ŚBK: silesiabook@onet.pl

Nie powiemy Wam, jakich słów trzeba szukać, nie martwcie się jednak, słowo - klucz będzie bardzo wyraźnie zaznaczone i łatwe do znalezienia. Idąc po śladach, klikając na odpowiednie słowa, będziecie przechodzić od bloga do bloga, aż w końcu traficie na fanpage Śląskich Blogerów Książkowych na FB. To będzie dla Was sygnał, że ułożyliście całe hasło. Następnym krokiem będzie wysłanie hasła na adres mailowy podany wyżej. Dla ułatwienia konkursu, proponuję zacząć poszukiwania na moim blogu. Potem powinno pójść Wam jak z płatka.

Regulamin

1. Konkurs z Wajrakiem organizowany jest przez grupę ŚBK
2. Sponsorem nagród jest Wydawnictwo Agora
3. Nagrodą w konkursie jest książka "Wilki" Adama Wajraka
4. Konkurs trwa od 26.11.2015 do 01.12.2015.
5. Wyniki zostaną ogłoszone dnia następnego, czyli 02.12.2015.
6. Odpowiedzi na zadania konkursowe proszę wysyłać na adres:silesiabook@onet.pl
7. O wygranej w konkursie decyduje kolejność zgłoszeń. Wygrywa DWUNASTA od KOŃCA osoba.
8. Pod uwagę brane będą tylko prawidłowe odpowiedzi wysłane drogą mailową, sygnowane własnym imieniem i nazwiskiem
9. Nagroda zostanie przesłana na adres podany przez zwycięzcę. W przypadku nieodebrania nagrody organizatorzy konkursu mogą wyłonić innego zwycięzcę lub przeznaczyć nagrodę na inne cele.
10. Biorąc udział w konkursie, zgadzają się Państwo na przetwarzanie podanych przez siebie danych osobowych przez organizatora Grupę ŚBK oraz Wydawnictwo Agora, zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29 sierpnia 1997 r (Dz. U. nr 133 poz. 883) - które zostaną wykorzystane jednorazowo.
11. Wysyłka tylko na terenie Polski

Zadanie konkursowe:
Ze słów - kluczy podanych na blogach ŚBK ułóż hasło konkursowe.

niedziela, 8 listopada 2015

Śląskie Targi Książki - czy winy zostały odkupione? Relacja.




Tegoroczne Śląskie Targi Książki zdecydowanie zmazały winy poprzedniej edycji. 
Nie było nart (jedynie akcent jacuzzi), za to sporo dobrych wystawców, nowa, lepsza lokalizacja (Międzynarodowe Centrum Kongresowe) i darmowy wstęp. 






Wiadomo, nie ma co porównywać do Krakowa, która to impreza nie bez przyczyny zwie się Międzynarodowymi Targami, bo ilość wystawców była nieporównywalnie mniejsza, jednak dzięki nieco bardziej kameralnemu wydaniu katowickiej edycji, na spokojnie można było wszystko obejść, porozmawiać, niczego nie pominąć i obłowić się w prawdziwe skarby,  nie marnując przy tym wielu godzin w kolejkach. Mam nadzieję, że za rok będzie jeszcze lepiej! Zdjęcia ilustrują piątkowy poranek, dzień otwarcia, kiedy to były jeszcze luzy i spacerowanie między stoiskami było prawdziwą przyjemnością;)









Ogromnie się raduję, że nasza wymiana doszła do skutku, bo cieszyła się tak ogromną popularnością, że wszyscy byliśmy w szoku:) Wydaje mi się, że było to najbardziej oblegane stoisko przez wszystkie trzy dni, choć mogę się mylić, bo nie miałam żadnej możliwości się z niego wydostać i porównać z innymi. Tak wiele Was przybyło!
Nie było momentu, żeby przy stole nie kręciło się kilka(naście) osób, momentami nie dało się dopchać do stołów, których mieliśmy ciut za mało, jednak i z nimi daliśmy radę:) Do wczoraj wymieniono ponad 400 książek, dziś z pewnością przekroczymy 600. 


Ludzie przynosili kapitalne pozycje, mamy zatem nadzieję, że wszyscy przybyli na nasze stoisku odeszli ukontentowani tym, co zabrali ze sobą do domu:) Kolejna edycja wymiany 5. grudnia w Piekarach Śląskich.

Sami zerknijcie jak wyglądało to w piątek i sobotę od rana. Później było jedynie tłoczniej i tłoczniej, i tłoczniej:)





Ile książek wymieniono łącznie? Sami zobaczcie! Fenomenalne statystyki!




Spotkanie potargowe w City Rock - klasyka w najlepszym wydaniu. Kocham członków ŚBK miłością ogromną i cieszę na każde nasze spotkanie - nie pamiętam kiedy ostatnio się tak śmiałam:) 
A jak pojadłam!

Kogo nie było - niech żałuje:) A kto mimo początkowych oporów poszedł z nami - niech się cieszy:))) Jesteśmy przecież najfajniejsi!:)




Zobaczcie co przywiozłam (a wmawiałam sobie, że więcej jak dwu książek do domu nie sprowadzę...). Na zdjęcie nie załapał się Twój Dziennik Regony Brett i kilka pozycji z wymiany. Zdążyły zaginąć w akcji :D


Lewy stos - wymiana sobotnia i piątkowa, prawy - niedzielna. Środek to wygrana ze spotkania blogerskiego. Urocza sówka to prezent od Archer.