niedziela, 22 listopada 2015

Na drugie Stanisław. Nowa księga imion - Jerzy Bralczyk, Michał Ogórek



Jerzy Bralczyk, to wespół z Janem Miodkiem moi ulubieńcy językowi.

Duet Bralczyk i Ogórek jest jednak przeze mnie równie wielbiony – na półce mam poprzednią książkę tychże i nie inaczej mogło być teraz, tym bardziej, że temat dla mnie podwójnie fascynujący.

Uwielbiam dociekać znaczenia imion, cenię te nieoczywiste i niepopularne, co często napawa zgrozą moich bliskich. Wędrówka ich szlakiem, wytyczona przez autorytety języka była dla mnie wspaniałą wycieczką, wypełnioną anegdotami, smaczkami kulturowymi, wspomnieniami o znanych i mniej (dla mnie) znanych osobistościach, o których czytało się z nieskrywaną przyjemnością.

Na drugie Stanisław. Nowa księga imion to publikacja, którą każdy – w mojej opinii – powinien mieć na półce. Kapitalnie pomyślana i wykonana, kawał dobrej roboty jej twórców i inspiratorów. Całość – mimo że o bądź co bądź o języku, co niektórych może napawać grozą i wydawać się traumatyczne – czyta się doskonale!

Uwierzcie, o języku polskim i tym, co w sobie skrywa można pisać tak fascynująco, że od lektury nie sposób się oderwać. Tego dowodem od lat jest właśnie prof. Bralczyk, który porywa zarówno swoich słuchaczy, jak i czytelników. Wielka osobowość, zdolna zainteresować nawet najbardziej opornych
.
Ubranie księgi imion w dialog to idea doskonała – nie mamy tutaj bowiem suchego wypisu wszystkich imion wraz z ich znaczeniami i ewentualną datą imienin. Nic z tych rzeczy.

Mamy rozmowę dwójki znających się na swojej robocie osób, które to, debatując (w kolejności alfabetycznej), omawiają kolejne występujące w Polsce imiona – niekoniecznie te najpopularniejsze. Czasem są to najrzadsze lub te, z którymi w jakiś sposób związani są autorzy. Aby ułatwić czytelnikowi wertującemu książkę odnalezienie tego imienia, którego właśnie szuka – każde z nich wyróżnione jest kolorowym tłem. Dla podobnych poszukiwaczy autorzy postarali się również o aneks omówionych imion wraz z ze sławnymi nazwiskami, które zostały z nimi połączone i omówione.  W ten sposób z łatwością przekonamy się (jeszcze przed całościową lekturą) co nas czeka, a czego ewentualnie zabraknie. Gros imion zestawiona została z ich obcojęzycznymi odpowiednikami, a całość tak suto doprawiona humorem, że miejscami zwijałam się ze śmiechu.

Uwierzylibyście, że śmiałam się nad imiennikiem?

Niech to stanowi najlepszą rekomendację!
Polecam do obowiązkowej lektury!