sobota, 17 listopada 2018

Roślinny lunchbox dla każdego - Eryk Wałkowicz


Eryk Wałkowicz, autor blogu erVegan.com, to miłośnik kuchni roślinnej, który od jakiegoś czasu rozkochuje ludzi w takiej kuchni. 

Jego stronę śledzę, odkąd w moje ręce trafiła jego książka Roślinny lunchbox dla każdego, jednak jako amator mięsa i osoba, która sceptycznie podchodzi do wszystkiego, co go nie ma [nic nie poradzę, jak nie zjem choćby kawałka, to się nie najem albo chwilę po posiłku robię się głodna - nawet jeśli spałaszuję rzeczy, które teoretycznie powinny mój głód zaspokoić - to chyba siedzi w głowie;)], na podzielenie się swoją opinią decyduję się dopiero teraz - po wypróbowaniu przepisów zawierających wszystko to, co lubię [wspominałam już, że nie smakuje mi większość warzyw wykorzystywana w przepisach na dania roślinne?:P].

Mimo że oglądając fotografie zawarte w książce miałam wrażenie, że zabawy i smaki z niej wyskakują i zaraz eksplodują mi na języku, to często po przeczytaniu składników, mój zapał opadał. Jako jednak, że Wałkowicz zaproponował lunchboxy, a ja potrzebowałam zdrowego i szybkiego w przygotowaniu posiłku do pracy (bo do tej pory ulegałam niezdrowej i nietaniej manii fastfoodowej), nie ustawałam w wysiłkach, by co nieco przygotować i sprawdzać swój poziom najedzenia (i zadowolenia kubków smakowych). 

Książka zbudowana jest bardzo przejrzyście i czytelnie. Otwiera ją wstęp informujący o tym, jak powinien wyglądać roślinny lunchbox, na co zwracać uwagę, by posiłek był dobrze skomponowany, jak przeliczać miary i wreszcie jak wybrać odpowiednie pudełko. No i co jeść, żeby się dobrze czuć.

Kolejne rozdziały, budujące główną część książki stanowiły przepisy na: śniadania, kanapki, przekąski, mały lunch, obiad, koktajle i napoje, słodkości (mój ulubiony dział!) oraz dodatki (dressingi, surówki, marynaty).

Z mojego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługują przepisy na: jaglankę na słono z pomidorkami cherry i rukolą, kanapki z surową cukinią i cytrynowym majonezem, dyniowe placuszki, ziemniaki w jarmużowym pesto z prażonymi migdałami, kotlety marchewkowe, brownie z kubka, owsiane batoniki z bakaliami i orzechowe batoniki z czekoladą. Oczywiście te przepisy zaszczepiły we mnie ideę szukania na blogu autora kolejnych inspiracji, a tych tam nie brakuje. Mogę więc śmiało powiedzieć, że książka ta otworzyła mi drzwi do innego niż dotychczas komponowania posiłków.

To zaś co podoba mi się w samej idei lunchboxów, to możliwość korzystania z resztek - tak naprawdę nic się  nie marnuje, bo każdą nadwyżkę, można wykorzystać przy komponowaniu kolejnego pudełka. Jest smacznie, zdrowo, tanio i szybko - czy można chcieć więcej?*

Smacznego!


* tak, kotleta, ale - jak się nie ma co się lubi...:)