środa, 17 lutego 2016

Pożyczalscy pomszczeni – Mary Norton



Lektura tej książki to wielki smutek i wielka radość jednocześnie. Żal, że to już koniec, ostatni tom, pożegnanie z przygodą; szczęście, że wszystko rozwiązuje się pomyślnie – i mam nadzieję, że w  tym miejscu za  bardzo nie spoileruję –  dla moich książkowych ulubieńców.

Po przymusowej ucieczce z miniaturowego miasteczka i nieprzyjemnościach wynikających z porwania, Pożyczalscy znów tułają się w poszukiwaniu nowego, oby wreszcie stałego, lokum.

Idealnym miejscem na ich nowe mieszkanie wydaje się opuszczone probostwo, zamieszkiwane niegdyś przez innych Pożyczalskich. Lokalizacja ta wydaje się tym lepsza, że wciąż opiekują się nią (i)stoty ludzkie, a co za tym idzie – nie brak zapasów, z  których śmiało można pożyczać. Na korzyść probostwa przemawia także bliska obecność krewnych, która to z  pewnością umili życie małym bohaterom i uczyni je mniej samotnym.



Niestety, w ślad za Pożyczalskimi podążają ich niedawni porywacze, którzy za nic nie mogą sobie odpuścić pragnienia pokazywania ich ludziom w specjalnie przygotowanych klatkach. Show must go on, a trwać nie będzie, póki nie odnajdą się główni aktorzy upatrywani właśnie w Arietcie, Dominice i Strączku.

Mali bohaterowie będą musieli zatem nie dość, że na nowo się urządzić, to jeszcze nie tracić czujności, by planom swoich przeciwników nie uczynić zadość.

Czytało się – jak zwykle – z  prawdziwą przyjemnością. Mary Norton pisała w starym stylu, jej historie tkane są za pomocą wspaniałej materii językowej, przez kolejne strony się płynie, raz po raz wsłuchując się w arcyciekawą opowieść, wypełnioną ciepłem i życzliwością, w której zwyciężają tradycyjne wartości. Świetna przygoda, którą polecam każdemu, bez względu na wiek.


Urokowi Pożyczalskich nie sposób długo się opierać – sami sprawdźcie! A ilustratorka - Emilia Dziubak - znowu na medal!

Poprzednie tomy na blogu: