Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą baśń. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 maja 2015

Baśń o świętym spokoju – Zofia Stanecka




Święty spokój. Coś, co cenię niezmiernie. Czuję, że świetnie bym się dogadała z królem z  opowieści Wandy Chotomskiej, władającym arcycudnym królestwem Święty Spokój. Rządzący nim król Miłosław ponad wszystko cenił ciszę i rutynę – gdy jeden dzień podobny był drugiemu, znak, że wszystko było w  porządku.

Jego życiem (i życiem jego poddanych) coś jednak zachwiało, a było to nic innego, jak miłość – oślepiająca, odurzająca, obezwładniająca, sprawiająca, że dotychczasowe przyzwyczajenia przestały mieć znaczenie. Król nie chcąc słuchać wyznań swej ukochanej, poślubił ją, a gdy po czasie doczekali się potomstwa wydawało się, że znów będzie jak trzeba. Nic bardziej mylnego – pociecha świętego spokoju nie hołubiła  - wręcz przeciwnie. Król Miłosław spłodził żywe srebro – nie było mowy o jakiejkolwiek przewidywalności. I wówczas, jak to zwykle bywa, spadły mu z  oczu różowe okulary. Król zatęsknił za dawnym życiem i mimo ogromnej miłości do żony i potomka, zrobił coś czego później gorzko żałował.

Co to było i przed czym chciała go przestrzec przyszła królowa, zanim jeszcze zawarli związek małżeński?

Tego nie zdradzę, ale gwarantuję Wam, że dzieje się:)
Chotomska napisała baśń, z  której także i dorosły wiele mógłby się nauczyć – jak to często trzeba iść na kompromis, zwłaszcza w  imię miłości, jak uczucia zmieniają człowieka, a troska o drugiego staje się ważniejsza niż dotychczasowe upodobania.  Cudna opowieść, której lektura na pewno przysporzy dzieciom (i rodzicom) wiele radości.

Wpisuje się ona w  nowy cykl Wydawnictwa Egmont – Poczytaj ze mną, będący zaproszeniem do lektury różnych gatunków, kosztowania różnych odcieni literatury i powolnego oswajania się z  tym, co było dotąd nieznane, ale też wskazywania na to, co stanie się odtąd ulubione i chciane.



poniedziałek, 21 października 2013

Królestwo łabędzi – Zoe Marriott


Tytuł: Królestwo łabędzi
Autor: Zoe Marriott
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323750352
Udostępnienie: Sztukater
Ilość stron: 264


Królestwo łabędzi to współczesna powieść wydana w serii Poza czasem, z wielką dokładnością odwołująca się w swojej kompozycji do klasycznych elementów składających się na bajkę magiczną.
Choć autorka tworzy teksty dla dzisiejszych nastolatek [żywię przekonanie, że chłopaków taki typ snucia narracji raczej znudzi i rozbawi niż zaintryguje], wydaje się, że doskonale zdaje sobie sprawę z nieprzemijającej tęsknoty dorastającej dziewczyny za postaciami poznanymi w dzieciństwie.
Wraz z dorastaniem, zdejmujemy różowe okulary nałożone nam we wczesnych dzieciństwie, kiedy to karmiono nas opowieściami o księżniczkach zdobywanych przez odważnych królewiczów, zdolnych pokonać wszelkie przeciwności stojące na drodze ich miłości i wiecznemu szczęściu. Pozbywamy się ich niechętnie, mając świadomość, że zaszczepiając w nas pragnienie miłości idealnej, ktoś nas oszukał, wystrychnął na dudka i nie pozwolił zmierzyć się z rzeczywistością taką, jaka jest naprawdę – daleką od baśniowego ideału.
Mimo dojmującej świadomości fikcyjności historii o księżniczkach, każda z nas podświadomie do nich tęskni i chce wracać.
Marriott mając tę świadomość, skonstruowała fabułę według doskonale znanych schematów bajek.
Porwała czytelnika na królewski dwór rządzony sprawiedliwą ręką króla wspieranego przez kochającą żonę, posiadającą zdolności magiczne. Dzięki nim królestwo cieszy się obfitością plonów, hojnością natury i harmonią.
Król mimo świadomości wpływów swojej żony, daleki był od akceptacji jej praktyk. Szybko zapomniał jak wiele jej zawdzięcza i chciał udowodnić, że dobrobyt zależy wyłącznie od człowieka i jego umiejętności rządzenia oraz obchodzenia się z pozyskanymi dobrami.
W tajemnicy przed nim, królowa przekazywała swoją wiedzę i umiejętności córce.
Niestety, nie wszystko zdążyła i chciała jej pokazać. Gdy pewnego dnia zabiera ją do Kręgu Przodków, ginie z rąk okrutnej bestii, a wraz z nią zamiera królestwo. Monarcha oszalały z bólu postanowił odnaleźć bestię i pomścić zmarłą małżonkę, niestety w międzyczasie uległ urokowi napotkanej kobiety, z którą szybko zawarł związek małżeński. Macocha okazała się kimś zupełnie innym, niż wszyscy sądzili, a jej rządy stały się początkiem klęsk i nieurodzajów.
Losy wspaniałego królestwa całkowicie się odmieniły, a jedyna nadzieja na ratunek pozostałą w rękach Aleksandry, królewskiej córki oddanej na wychowanie do siostry swej zmarłej matki, na odległych ziemiach Midland. Tam też bohaterka pozna tajemniczego Gabriela, z którą połączy ją nić porozumienia i rozkwitające uczucie.

Marriott nie uległa pokusie bawienia się konwencjami. Swoją baśń obwarowała wszystkimi jej najważniejszymi elementami. Na kartach ksiązki znajdziemy zarówno bohatera, od którego zależą losy królestwa, jego przeciwnika w postaci złej macochy, donatora [tutaj są to przodkowie królewny (pełniący również funkcję osób wysyłających), jego pomocników [bracia uwięzieni między światami], ważną postać ojca, a także fałszywego bohatera.
Także chronologia wydarzeń została zachowana w zgodzie z od lat panującymi zasadami bajek magicznych: odejście ważnej dla bohatera osoby (matki – co najczęstsze), zakaz używania magii, złamanie owego zakazu, postęp stosowany przez przeciwnika względem bohatera [odesłanie do ciotki, by pozbyć się życiodajnych mocy], nakaz powrotu przekazany przez specjalnie na tę okazję oddelegowanych pośredników, pozorna zgoda, a następnie przeciwdziałanie (ucieczka), spotkanie z donatorem, wejście w posiadanie magicznego przedmiotu (tutaj raczej wiedzy o nim) niewyjaśnione doprowadzenie do śmierci ojca bohaterki, walka z przeciwnikiem, ostateczne zwycięstwo i mariaż ze wcześniej poznanym księciem. Klasyka i brak jakichkolwiek odstępstw od normy.
Dzięki temu Marriorr mogła spać spokojnie, bez obaw o swój tekst, który natychmiast musiał zostać zaakceptowany przez czytelników, budzi bowiem poczucie bezpieczeństwa wyznaczone przez znajomość schematu.

Tropów baśniowych w książce tej jest bardzo wiele i nie sposób wymienić wszystkich. Na pewno jest to ujęcie uwspółcześnione, a jednocześnie bardzo wierne tradycjom gatunkowym. Szczególną rolę odkrywa w Królestwie łabędzi magia zdolna przekuć największe zło w największe dobro. Oczywiście, zderzą się zarówno moce jasne, wypływające z natury, z mocami ciemności, sankcjonując zwycięstwo tych pierwszych i przywracając tym samym świat do porządku sprzed opowiedzianej historii. Niebezpieczeństwo zostaje zażegnane, zło pokonane, można się radować i wracać do rzeczywistości, gdzie nie zawsze owe zasady są tak samo wiążące i dostrzegalne. 

Królestwu łabędzi niczego nie brakuje. Książkę tę czyta się  podobnym zaangażowaniem jak klasyczne baśni, jej warstwa językowa pozostaje prosta, choć niepozbawiona typowych dla swego gatunku metafor.
Polecam serdecznie sympatykom bajek magicznych, którzy być może wciąż tęsknią do krainy dzieciństwa, w której zło zawsze zostaje pokonane, lecz zanim to się stanie, świadkujemy zaciętej walce złych i dobrych mocy, przestrzeni pełnej bajkowych bohaterów, zaklętych dusz, intensywnej magii i niebezpiecznym przygodom.

niedziela, 1 września 2013

Walter Moers - Kot Alchemika


Tytuł: Kot Alchemika
Autor: Walter Moers
Wydawnictwo: Dolnośląskie
ISBN: 978-83-245-8791-9
Ilość stron: 376
Rok wydania: 2010
Cena: 44,90 zł



Walter Moers to autor, który w świecie czytelników zasłynął publikacją o wielce wymownym tytule: Miasto Śniących Książek.

W podobnej stylistyce utrzymany jest Kot Alchemika – kolejna opowieść opiewająca losy mieszkańców Camonii – krainy tak arcyciekawej, że każdy – bezwzględnie – chciałby się w niej choć na chwilę znaleźć, ale też tak niebezpiecznej, że bez odpowiedniego przygotowania moglibyśmy popaść w niełaskę wielu jej mieszkańców.
Krotek Echo, to ostatni przedstawiciel swojego gatunku przebywający po jednej stronie Błękitnych Gór. Po śmierci swojej właścicielki – Florii – został zdany na (nie)łaskę mieszkańców Camonii. Niestety, w bardzo krótkim czasie z zadbanego krotka, stał się wychudzonym zwierzęciem, budzącym jedynie odrazę. Pewnego dnia, podczas poszukiwania jedzenia, natknął się on na alchemika-przeraźnika, który to zaoferował mu swoją pomoc, w zamian za podpisanie paktu.
W obawie o własne życie i śmierć głodową, krotek podpisał umowę o pozbawieniu życia (sic!) po uprzednim utuczeniu. Teraz, wraz z poznanymi w przeraźnikowym zamku istotami, próbuje się wykaraskać z kłopotów, w które popadł owładnięty głodem.
Camonia to miejsce dziwactw, a alchemik wcale nie był największym zamieszkującym ją indywiduum, choć jego kolekcja tłuszczy mogłaby wskazywać na coś zgoła innego.
Tak naprawdę odnajdziemy tutaj o wiele bardziej wymyślne postaci: skóroperze, Przeraźnice, Kumaki, Śnieżnobiałą Wdowę, demoniczne pszczoły i inne.
Moers oddając głos Hildengustowi Rzeźbiarzowi Mitów zarzucił czytelnika nad podziw szczegółowymi opisami i dbałością o detale. Mój podziw dla totalnej wyobraźni autora z każdą przewracaną stronicą narastał. Soczyści bohaterowie zostali nakreśleni z tak nieprawdopodobną wirtuozerią, że nie sposób odnaleźć w literaturze podobnych im postaci. Przepisy, które znalazły się na kartach książki, to prawdziwa maestria! Podczas czytania nazw potraw i sposobów ich przyrządzania ślinka cieknie do ust – toż to prawdziwa poezja!
Moers czaruje słowami, ujmuje i oszałamia swoją pomysłowością. Jego opisy niebywale silnie oddziałują na zmysły, szczególnie zapachu, a synestezja to chyba jeden z przodujących środków stylistycznych, stosowanych przez pisarza, nadający jego opowieści niesłychany klimat.
W książce tej Krotek przechodzi spektakularne metamorfozy – od wychudzonego do spasionego krotka, od skóroperza, po pszczołę; jednak tym co go wyróżnia jest pamięć totalna – dzięki której postara się odwołać do współczucia i miłości Przeraźnika, ratując tym samym własne życie. Spróbuje on uświadomić mu nieuświadomione tęsknoty.
Moers maluje przepiękne krajobrazy, które zachwyciły mnie już w Mieście Śniących Książek, a które w Kocie Alchemika wzniosły się na wyżyny wirtuozerii.  O ile poprzedni tekst ujął mnie przede wszystkim ze względu na bogate pejzaże po brzegi wypełnione książkami, swoiste elizjum, o tyle ten to prawdziwy popis nieujarzmionej wyobraźni.
Kot Alchemika, to po trosze powieść fantastyczna, po trosze baśń, w której dochodzi do walki dobra ze złem. Wymyka się gatunkowym uporządkowaniom, choć wiele w niej elementów typowych dla gatunku, wiele inspiracji, ale wszystko to przetworzone zostało tak precyzyjnie, że w ostateczności stworzyło fenomenalne przestrzenie, które powinny być eksplorowane przez każdego czytelnika.
Ku mojej uciesze ilustracje w książce są czarno-białe. Gdyby nie to, mój umysł eksplodowałby od bujności wrażeń. Odczytuję to również jako pokład zaufania autora do czytelnika – dzięki niemu mamy prawo samodzielnie nadać barwy światu stworzonemu przez Rzeźbiarza Mitów i uczynić go dla siebie idealnym.
Kot alchemika, na szczęście, napisany jest o wiele sprawniej niż Miasto Śniących Książek. Autor uwolnił się od lichych konstrukcji składniowych, potęgujących wrażenie pisania uczniowskiego.
Jest naprawdę bardzo, bardzo dobrze!


_____
Miasto Śniących Książek - recenzja.

wtorek, 28 sierpnia 2012

Słowik, Kopciuszek i inne najpiękniejsze bajki

Tytuł: Słowik, Kopciuszek i inne najpiękniejsze bajki
Autor: zbiorowy
ISBN: 978-83-932780-9-1
Data wydania: 2011
Liczba stron: 288
Cena: 38,90

Słowik, Kopciuszek i inne najpiękniejsze bajki to antologia stworzona z myślą o najmłodszych czytelnikach, w której skład wchodzą najpopularniejsze, najbardziej tradycyjne, a zarazem najpiękniejsze bajki polskie oraz te wpisujące się w kanon literatury światowej.
Dzięki tej publikacji młodzi odbiorcy będą mogli poznać najważniejsze polskie legendy, wraz  z nimi historię swojego kraju, a oprócz tego cieszyć się znajomością lektur mających specjalne miejsce w narodowej świadomości.
Oprócz tekstów typowo polskich, znajdziemy tutaj baśnie klasyczne, autorstwa Andersena, Puszkina czy też Leśmiana.
Jako, że publikacja ta nie została ukierunkowana jedynie na przekaz opowieści wiekowych, odnajdziemy w  niej również bajki nowe, jeszcze nie zawsze rozpoznawalne,  których autorkami są Agnieszka Tyszka, Liliana Bardijewska. Małgorzata Strękowska-Zaremba i Dorota Suwalska.
Za pośrednictwem tej książki poznamy historię Świątecznego Elfa, Złośliwego Karła, Ważki, Smoka, Elfa i Raptulli, Tańczącego Bociana, Pięknej i Bestii, Śpiącej Królewny, Waligóry i Wyrwidęba oraz wielu, wielu innych postaci.

Książka zawiera teksty mające wartości dydaktyczne. Przekazuje bowiem podstawowe wartości, ukazuje przenikanie się dobra i zła w świecie, wskazuje jak poszczególne zachowania mogą wpłynąć na rzeczywistość i z wielką pasją promuje dobro. Dziecko, które wejdzie w świat baśni, pozostanie pod urokiem nie tylko fascynujących historii, lecz także mądrości w nich zawartych, które na trwałe ukształtują jego światopogląd i zasieją ziarenko pozytywnych wartości.

Barwne ilustracje Marianny Jagody-Mioduszewskiej dodają książce uroku i walorów estetycznych. Jest ona wydana niezwykle starannie. Twarda oprawa i kolorowe wnętrze z całą pewnością przyciągną wzrok każdego czytelnika. Prawdziwą przyjemność sprawia śledzenie losów bohaterów przeplatanych barwnymi ilustracjami, które otwierają pole wyobraźni.

Książkę te z czystym sumieniem mogę polecić każdemu, kto szuka właśnie antologii z baśniami i nie potrafi się zdecydować, którą wybrać. Ta publikacja zawiera najpopularniejsze z nich oraz dodatkowo promuje nowe bajki, dzięki czemu dziecko poszerzy swoje horyzonty. Obok pięknego wydania również trudno przejść obojętnie. I choć dziś starannych książek nie brakuje – zakupu właśnie tej, na pewno nie pożałujecie.


poniedziałek, 23 lipca 2012

Bestiariusz słowiański – Paweł Zych, Witold Vargas



Tytuł: Bestiariusz słowiański
Autor: P
aweł Zych, Witold Vargas
Wydawnictwo
: BOSZ
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 208
ISBN: 978-83-7576-149-8



Bestiariusz słowiański, to prawdziwa kopalnia wiedzy o naszych przodkach! Publikacja ta staje się pełnowymiarowym świadectwem wierzeń oraz przesądów Słowian, przez pokolenia przekazujących sobie zdobytą „wiedzę” o rzeczywistości. Od dawien dawna próbowano tłumaczyć sobie pewne zjawiska działalnością sił nadprzyrodzonych – przeróżnych zjaw, wróżek, czarownic, nimf, diabłów. Bogate legendy oraz podania głoszone po dziś dzień, są reliktem przeszłości, który wciąż odnawiany staje się dziś jedynie tradycją oraz nieodłącznym elementem towarzyszącym historiom zamków, ruin oraz miejsc, których pochodzenie nierozdzielnie kojarzy się z baśniowymi postaciami.
Słowiańszczyzna zawsze charakteryzowała się obfitością podań oraz legend, które towarzyszyły naszym przodkom, a niejednokrotnie określały także ich tożsamość oraz tłumaczyły wiele niezrozumiałych wydarzeń. Nietrudno dziś wyobrazić sobie pierwszych mieszkańców Polski zasiadających wspólnie przy ognisku i przy świetle księżyca opowiadających sobie historie tajemnicze i niezmiennie – ostrzegawcze. Wiadomo było bowiem, że życie i pomyślność zależy od odpowiedniego traktowania zjaw i innych fantazyjnych postaci. Jako, że słowiańska wyobraźnia granic nie miała – po dziś dzień zachowało się wiele przysłów i powiedzeń, mających swoje źródło w wierzeniach w te zaskakująco pomysłowe, a niejednokrotnie i mściwe indywidua. Części wierzeń ludowych upatruje się w religii chrześcijańskiej, gros jednak pochodzi z czasów o wiele wcześniejszych, kiedy to miast diabłów i aniołów, światem rządziły utopce, nimfy, wypierze i kocmołuchy.
Bestiariusz słowiański stanowi próbę ujęcia wszystkich słowiańskich legend w jedną spójną całość – publikacja ta jest niczym wielka baza danych, zawierająca podstawowe informacje o najpopularniejszych bohaterach podań i baśni funkcjonujących od wieków na terenach Słowiańszczyzny.  Nie jest to jednak jedynie sucha wędrówka faktograficzna, lecz wspaniała przygoda estetyczna! Wydawca bowiem postarał się o rewelacyjną oprawę graficzną, stanowiącą największy atut tej publikacji. Wystarczy spojrzeć na którąkolwiek ilustrację przedstawiającą świat słowiańskich legend, by zrozumieć co kryło się w duszach naszych przodków. Książka jest wspaniałym albumem upamiętniającym i systematyzującym baśniowy świat naszych ziem, pozwalająca na całkowite wtopienie się w tę niepowtarzalną kulturę, której ślady niestety coraz szybciej zanikają. Pozostałości wierzeń znajdziemy już jedynie w regionalnych opowieściach, bajaniach muzealnych przewodników, opowieściach pracowników skansenów oraz innych placówek będących ostoją historii i tradycji.
Warto nie tylko dbać o przekazy ludowe, ale też starać się o ich upowszechnianie oraz jak największą promocję. Czytelnicy od lat namiętnie zaczytują się w zachodnich opowieściach o wampirach, wilkołakach, demonach, nie mając świadomości, że tuż obok nich, jeszcze do niedawna wierzono we wszystkie te historie, mało tego! przekazywano je sobie z pokolenia na pokolenie.
Cudze chwalimy, swego bogactwa kulturowego nie znamy – a nie od dziś wiadomo, że wbrew powszechnemu mniemaniu, to co polskie, wcale nie znaczy – gorsze.
Pozycja ta jest więc nie tylko doskonałą lekcją historii ludowości, lecz także niezapomnianą  przygodą, jak i również kultywowaniem pewnych tradycji zapoczątkowanych u zarania dziejów – tradycji snucia narracji, tworzenia mitów i popisową lekcją wyobraźni.
Polecam serdecznie! Studium rodzimej kultury stanie się dla Was początkiem niezwykłej przygody – gwarantuję!



niedziela, 22 lipca 2012

Dla dorosłych i dla dzieci Baśnie wybrał Program Trzeci



Tytuł: Baśnie dla dorosłych i dla dzieci wybrał Program Trzeci
Autor:
autor zbiorowy
Wydawnictwo
: Znak emotikon
Rok wydania: 2012
Ilość stron: 224
ISBN: 978-83-240-2004-1
Cena detaliczna: 39,90 zł



Choć książek z wyborem baśni dla dzieci powstało już wiele, jeszcze nigdy nie miały tak doskonałej oprawy! Wszystko za sprawą krótkich wstępów, które przed każdą ze wskazanych przez siebie baśni, pisały osoby znane z radiowej Trójki. Z okazji pięćdziesięciolecia istnienia tej jednej z najpopularniejszych polskich rozgłośni radiowych, jej redaktorzy postanowili podzielić się swoją radością i przygotować dla najmłodszych oraz ich rodziców publikację, która łączyłaby w sobie najpiękniejsze opowieści z ich dzieciństwa.

Redaktorzy swój wybór zawsze komentowali i uzasadniali, a wspaniała oprawa graficzna będąca zasługą Tomka Kozłowskiego, jedynie potęgowała wrażenie baśniowości i trwania w cudownym świecie bajania. Z czego mieli prawo wybierać? Oczywiście z najpoczytniejszych tekstów braci Grimm oraz Hansa Christiana Andersena – kolejno najbardziej brutalnych twórców bajek [w zamierzeniu wcale nie tworzonych dla dzieci!] oraz pisarza utożsamianego z permanentnym smutkiem i taką samą atmosferą w jego, notabene, przepięknych opowieściach.

Nie muszę chyba dodawać, że [pewnie jak u większości z Was!] baśnie te podczytywane były przeze mnie od lat najmłodszych; a dziś, gdy po dość długim czasie do nich wracam – budzą we mnie sentymentalną łezkę, uderzają w najczulszą strunę duszy, uruchamiają tęsknotę za czasami dzieciństwa, kiedy to mimo całej brutalności i smutku tychże opowieści – namiętnie do nich wracałam, po to, by raz po raz zatapiać się w świecie, w którym kiedyś, w dorosłym życiu, miałam zamiar się znaleźć.

Na wybór ten składają się następujące teksty, polecane przez następujący redaktorów: Brzydkie Kaczątko (z polecenia Wojciecha Manna), Jaś i Małgosia (z polecenia Barbary Marcinik), Paluszek (z polecenia Marcina Łukawskiego), Królowa Śniegu (z polecenia Marka Niedźwieckiego), Dziewczynka z zapałkami (z polecenia Kuby Strzyczkowskiego), Nowe szaty cesarza (z polecenia Agnieszki Szydłowskiej), Kopciuszek (z polecenia Małgorzaty Maliborskiej), Czerwony Kapturek (z polecenia Piotra Stelmacha), Śpiąca królewna (z polecenia Artura Andrusa), O wilku i siedmiu koźlątkach (z polecenia Michała Olszańskiego), Śnieżka (z polecenia Piotra Barona) i Księżniczka na ziarnku grochu (z polecenia Magdy Jethon).

Choć historie te łączy prawdziwy dar ich autorów do snucia opowieści, nie sposób zapomnieć o ich brutalności, umiłowaniu okrucieństwa oraz zemsty, a także wielu wartościach powszechnie uznawanych za nieakceptowane. To jedne z najbardziej kontrowersyjnych historii w dziejach literatury wpisanej w kanon dziecięcy – łączy bowiem w sobie zło i dobro, kontrastujące i ścierające się na wielu płaszczyznach. Brak tutaj subtelności i delikatności w przekazie, nie zostaje pozostawione żadne pole do domysłów. To swoiste studium zemsty i kary za popełnione czyny.

Moja mama zapytana o to czy rzeczywiście czytała mi do poduszki baśń o odrzuceniu, kanibalizmie i morderstwie z premedytacją, jaką bez wątpienia jest Jaś i Małgosia [a także pozostałe baśnie braci Grimm], pokiwała tylko głową i odrzekła „Oczywiście! Ale zawsze odpowiednio zmienioną :)”.
Mam nadzieję, że Wy również swoim dzieciom przekażecie te baśnie; w formie z cenzurą, po to, by po latach mogli odkryć je na nowo – jakby od podszewki i z perspektywy tej zdecydowanie mniej baśniowej. Trudno nie zgodzić się dziś ze stwierdzeniem, że mimo całej swej baśniowości historie snute przez braci Grimm były silnie zakorzenione w rzeczywistości i stawały się jej doskonałym odbiciem, odbiciem widzianym niejako przez andersenowskie lustro rodem z Królowej Śniegu, które pozwalało widzieć wszystko złym i zniekształconym przez cierpienie oraz nieszczęścia.

Polecam tę pozycję, uwadze Waszej – dorośli – oraz uwadze Waszych pociech. Pamiętajcie jednak, by nie zabijać w nich złudzeń od razu.



wtorek, 20 września 2011

Życie jest bajką – Dubravka Ugresic







Dubravka Ugresic to znana autorka nie tylko powieści i zbiorów opowiadań, ale także esejów i szkiców krytycznoliterackich. Na rynku polskim ukazały się m.in. Muzeum bezwarunkowej kapitulacji, Nikogo nie ma w domu, Amerykański fikcjonarz czy Domowe duchy.
Pisarka postanowiła wziąć udział w projekcie MITY, będącym łącznikiem pomiędzy najwybitniejszymi współczesnymi pisarzami, którzy znane nam historie z dzieciństwa ubrali w nową szatę literacką i interpretacyjną.

Mity jako teksty uniwersalne, mogą być przekładane na życie każdego człowieka i każdej społeczności. Promują uniwersalne wartości, tłumaczą wiele zjawisk i stają dla ludzi zwierciadłem życia i drogowskazem na przyszłość.
Dubravka pod lupę postanowiła wziąć mit o Babie Jadze, który poddała ponownej interpretacji przenosząc go na czasy współczesne.

W książce Życie jest bajką poznamy historie dwóch kobiet połączone ze sobą wątkiem Jugosławii.
Bohaterkami pierwszej z nich są pisarka oraz jej schorowaną matka. Rodzicielka przeszła właśnie chorobę nowotworową, która spowodowała przerzuty do mózgu będące przyczyną zapominania przez nią słów lub ich znaczenia. Prosi swoją córkę, by odwiedziła jej miasto dzieciństwa. Niestety, po przyjeździe na miejsce dziewczyna zauważa, że po dawnych miejscach nie pozostało już nic. Skomplikowane relacje łączące matkę z córką to najważniejsza część tego opowiadania.
Drugą część stanowi opowieść o trzech przyjaciółkach w podeszłym wieku, które postanowiły odwiedzić czeskie SPA. Niespodziewana wygrana pozwala im na spędzanie czasu na drogich zabiegach i wynajęcie basenu tylko dla siebie. Ich ostatni pomysł skończy się jednak tragicznie i całkowicie zmieni życie bohaterek.
Co łączy wszystkie opisane kobiety?

Część trzecią książki stanowi napisane w formie listu wyjaśnienie dotyczące opowiadań poprzednich. Specjalistka do spraw folkloru i funkcji Baby Jagi w kulturze odpowiada na wszelkie wątpliwości i oddaje w ręce czytelnika poradnik Baba Jaga dla początkujących.

Na pierwszy rzut oka tradycyjnej Baby Jagi w tekście nie znajdziemy. Dopiero wyjaśnienia zawarte w ostatniej części książki pozwalają ją dostrzec i, co gorsza, uświadomić sobie, że tak naprawdę kobieta ta tkwi  w każdej z nas…
Dubravka Ugresic stworzyła książkę o bezradności, starości i samotności. Zniedołężnienie i strach przed śmiercią dotyka coraz większej rzeszy ludzi. Nie każdy potrafi sobie z tym poradzić, wskutek czego może stać się zgorzkniały, a często także i osamotniony.
Powieść ta zwraca uwagę na wiele ważnych problemów XXI wieku. Genialna reinterpretacja mitu, którą każdy powinien przeczytać i poddać rozważaniom!

_______

Przepraszam za nieporadność tej recenzji jak i zastój na blogu. Czytam dużo, stosy do recenzji się piętrzą, ale chwilowo cierpię na przesilenie wczesnojesienne i zwyczajnie nie mam siły na napisanie czegokolwiek. Wrócę, napiszę, ale chwilowo regeneruję siły.


wtorek, 12 kwietnia 2011

"Szukając Noel" Richard Paul Evans

Kiedy przed świętami Bożego Narodzenia zobaczyłam na sklepowych półkach Stokrotki śniegu wiedziałam, że muszę je mieć. Po lekturze pomyślałam, że Richard Paul Evans może być dla mnie autorem, po którego powinnam sięgać w chwilach zwątpienia, melancholii i który naprawdę może zafascynować.
Stokrotkami zostałam urzeczona, postanowiłam więc sięgnąć po najnowszą książkę- Szukając Noel. Choć to dopiero moje drugie spotkanie z pisarstwem Evansa, w oczy rzuca się jego wyraźne zamiłowanie do tematyki świąt Bożego Narodzenia, do kojarzonej z nimi nadziei, atmosfery przebaczenia i miłości.

W książce tej poznajemy Marka. Chłopak traci matkę, dziewczynę, zawala studia, traci wiarę w siebie i w swoje możliwości. Na domiar złego w wybuchu złości ojczym wyrzuca go z domu. Mark wpada w depresję, postanawia skończyć ze swoim życiem.
Jednak zrządzeniem losu psuje mu się samochód i próbując znaleźć w okolicy telefon chłopak poznaje Macy. Dziewczyna, podobnie jak on, wiele w życiu przeszła, straciła matkę, odebrano ją ojcu, rozdzielono z siostrą i umieszczono w rodzinie adopcyjnej, która stosowała wobec niej przemoc.
Po spotkaniu z Markiem postanawia zmienić swoje życie i odnaleźć młodszą siostrę, Noel.

Pomysł na fabułę wydaje mi się dobry. Gorzej już z jego realizacją. Czułam się jak bohaterowie bajki, w której niezmiennie dobro zwycięża ze złem, w której mimo pozornych przeciwności losu bohaterowie wciąż i wciąż spotykają niewyobrażalnie, wręcz sztucznie dobrych ludzi, którzy chętnie pomagają i są życzliwi. Zbyt łatwo i zbyt szybko wszystko się układa.
Przewidywalność aż boli, razi naiwnością.
W związku z tym książka momentami wzrusza, momentami irytuje tak mocno, że miałam ochotę rzucić ją w kąt.

Jednak nie rzucałam. Wyobrażanie o tak idealnym świecie, jest przecież tym, czego szukamy. Każdy z nas chciałby żyć w kraju, w którym istnieje tylko dobro, w którym zło przy odrobinie dobrej woli człowieka samo się naprawia, w którym urazy znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Chciałabym, żeby w Polsce proces adopcyjny był tak samo prosty, jak ten przedstawiony w utworze.
Ta idylliczność i idealność może wzbudzać nadzieję, może wzruszać, zachęcać do zmian, z drugiej jednak strony, to właśnie przez nią książka bardzo traci na autentyczności. Mimetyczną z pewnością bym jej nie nazwała, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że balansuje na krawędzi z baśnią albo nawet, że właśnie baśń to gatunek jaki reprezentuje.
Gdyby rozpatrywać ją w tej kategorii- broni się idealnie. Czyta się przyjemnie, język jest prosty, czasem pojawi się jakaś warta zapamiętania sentencja, wygrywa dobro.

Ja jednak, mając w pamięci Stokrotki w śniegu, w których dobro również wygrywało, jednak musiało się wysilić ciut bardziej, w których prostota również była pomysłem na powieść, jednak miała znamiona oryginalności- ocenę obniżam.Chyba nie muszę wspominać, że okładkowe nawiązanie do Schmitta ma się nijak do treści.

Komu polecam? Osobom, które cenią baśniowość, które cenią książki, w których dobro zwycięża, które chcą chwili wzruszeń, które jako odskoczni od zła na świecie, potrzebują literackiego substytutu idylli.

3,5/6

Oprawa twarda
Wydanie: pierwsze
ISBN: 978-83-240-1616-7
Opracowanie graficzne: Monika Klimowska , Anna Pol
Rok wydania: 2011
Format: 123x174
Ilość stron: 320
Wydawnictwo: Znak literanova
Cena detaliczna: 32,90 zł

piątek, 1 kwietnia 2011

"Samuraj Neko" Rosa Liksom, KLaus Haapaniemi

Ciężko pisać mi o książce Samuraj Neko będącej wspólnym dziełem pisarki Rosy Liksom oraz Klausa Haapaniemi.
Wszystko za sprawą tego, że nie wiem co zaintrygowało mnie bardziej- baśniowa fabuła czy niesamowite, nieco dziwne, a po dokładnym przyjrzeniu się , po prostu piękne ilustracje.
Mimo, że stworzona przez Finów, jest to opowieść o japońskim samuraju, będącym symbolem sprawiedliwości i honoru, który bierze w obronę miasteczko, nad którym władzę sprawuje ciemiężca Toranaga. On też, będąc ucieleśnieniem zła, występku, zepsucia oraz wielkiej zmiany po objęciu władzy bezlitośnie plądruje miasteczko, kradnąc cały dorobek życia jego mieszkańców.
Pomaga mu w tym grupa zaufanych poddanych.
Tymczasem Neko, szkoląc się u mistrza ninjutsu postanawia przywrócić porządek. Za pomocą spisku dowiaduje się o słabościach Toronagi i wykorzystuje je podczas walki.

Książeczka, choć przekazująca podstawowe wartości, ucząca, że to dobro zawsze wygrywa, jest w moim odczuciu książeczką dla dzieci starszych, zwłaszcza chłopców.
Mnoży się w niej od bójek, walk, tworzenia strategii, uciekania się do spisków. Scenariusz taki zdecydowanie bardziej powinien spodobać się chłopakom.

Bardzo cennym dodatkiem, rozpoczynającym całą książkę jest wykaz bohaterów, dokładny opis ich cech oraz sytuacji w jakiej aktualnie się znajdują. W znacznym stopniu ułatwia to odnalezienie się w wykreowanym przez Liksom świecie,

Nie sposób przejść obojętnie wobec niesamowitych ilustracji. Choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że postaci są niekształtne, wręcz brzydkie, po dokładniejszym przyjrzeniu się dostrzegamy mnogość detali, żywe, świetne pod względem wykorzystania barw obrazki, które na długo pozostaną w pamięci.

Wbrew pozorom jest to książka zarówno dla dzieci jak i dorosłych.
Polecam;)
 4,5/6

Tytuł oryginału: Neko
Autorzy: Rosa Liksom i Klaus Haapaniemi
Przekład: Bożena Kojro
Liczba stron: 72
Oprawa twarda
Format: 341 x 247 mm
Rok wydania: maj, 2010
ISBN: 978 – 83 – 916458 – 9 – 5

niedziela, 13 lutego 2011

"Propozycja dżentelmena" Julia Quinn

Ilość stron: 352
Rodzaj: broszura
Format: 148x210
Data wydania: 2011-02-03
EAN: 978-83-241-3877-7



Jedną z największych antyreklam jest dla mnie umieszczanie na okładce napisu w stylu „współczesna Jane Austen”. Jeszcze nie zaczynam czytać, a już mam do książki bardzo złe nastawienie. 
Raz, że do Jane Austen miłością nie pałam i jeśli rzeczywiście jest tak jak napisano, to chciałabym jak najszybciej mieć lekturę za sobą i niewiele z niej zapamiętać. Dwa, że wolałabym sama pokusić się o jakieś wnioski po odłożeniu książki, a nie dostawać je na tacy jeszcze przed rozpoczęciem czytania.
Oczywiście, to ma być reklama, ma zachęcić fanów Pani Jane do kupna książki, jednak podejrzewam, że jeśli takowi istnieją, to jako miłośnicy gatunku z pewnością sami od czasu do czasu sięgają po współczesny romans historyczny i sami wyrobią sobie o nim doskonale opinię bez zbędnego „zapraszacza”. Dla mnie- i pewnie wielu innych- to dość skuteczny odstraszasz.
Mimo to, po ostatnim bardzo pozytywnym zaskoczeniu lekturą Connie Brockway, nie miałam nic przeciwko sięgnięciu po kolejną mistrzynię gatunku. Jako, że wcześniej Panią Quinn poddałam testowi, dowiedziałam się, że żadna z jej książek poniżej 4,5 oceniona nie została. Przyznaję, uspokoiłam się i z przyjemnością, mimo okładkowego nawoływania do Jane Austen, rozpoczęłam lekturę. Ani się obejrzałam, a zegar wybił 2:24.  Muszę powiedzieć, że autorka mnie uwiodła. Oczarowała, uwiodła i pozwoliła choć na kilka godzin na powrót znaleźć się w krainie dziecięcych wyobrażeń o królewiczach, księżniczkach, o tym, jak kiedyś sama zostanę uratowana przez Wielką Miłość Mojego Życia.
Po przeczytaniu opisu poczułam, że będzie to lekturka naiwna, ot, zbicie pieniędzy na utartym schemacie: Kopciuszek,  bal maskowy, najbardziej pożądany Hrabia, który zwraca uwagę tylko na nią: bękarta skazanego na służalczą pracę u macochy, północ, która każe Pięknej uciekać, zostawiając po sobie {tu zaskoczenie} rękawiczkę zamiast pantofelka.
Jednak szybko okazało się, że autorka bardzo zmyślnie rozwinęła fabułę, tak,  ze po jakimś czasie w ogóle zapominało się o początkowym balu, o tym, że przecież z góry wiadomo jak to wszystko się skończy.

Owszem, zakończenia można się domyślać, ale sposób w jaki do niego docieramy jest zupełnie inny niż  w pierwotnej wersji Kopciuszka. Dodatkowym elementem są wycinki z plotkarskiej gazety rozpoczynające każdy rozdział, wręcz ociekające humorem i ironią, co nadaje smaczek każdemu rozpoczętemu wątkowi.
Choć nie jest to lektura ambitna, z pewnością jest miłym przerywnikiem od codzienności, miłą ucieczką w świat fantazji, zapomnieniem się na chwilkę. Baśń dla dorosłych. A przecież każdy z nas baśnie lubi, każdy w głębi serca marzy o takiej przygodzie… Poczujmy się jak dziecko…

4,5/6


Książkę otrzymałam do Wydawnictwa Amber.