Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kojro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Kojro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 13 marca 2014

Harjunpää i dręczyciel kobiet - Matti Yrjänä Joensuu


Tytuł:  Harjunpää i dręczyciel kobiet
Autor: Matti Yrjänä Joensuu
Wydawnictwo: Kojro
ISBN: 9788392823537
Ilość stron: 194
Cena: 37,80 zł


Książka ta stanowi jedną z pierwszych opowieści z cyklu o śledczym Wydziału Kryminalnego  Harjunpää, którego akcja ulokowana została w Helsinkach. Tam też od pewnego czasu grasuje mężczyzna napadający na kobiety, który z każdym kolejnym atakiem staje się coraz odważniejszy i coraz bardziej nieobliczalny.
Mimo braków w kadrze, sprawą zajmuje się Timo, bardzo przejęty losem ofiar, których z dnia na dzień przybywa.
Niestety, część ta posiada o wiele więcej wad niż zalet, rzucających się w oczy zwłaszcza po lekturze poprzedniczki.
Tym, co należałoby wytknąć  w pierwszej kolejności jest zmarnowanie szans związanych z miejscem wydarzeń – mimo że Finlandia jest krajem nader specyficznym, o niepowtarzalnym klimacie tak często wykorzystywanym przy konstruowaniu kryminałów, autor zdaje się zupełnie z niego nie korzystać – gdyby lokalizacja nie została sprecyzowana, moglibyśmy właściwie umiejscowić akcję w dowolnym miejscu na kuli ziemskiej – nic bowiem nie sugeruje wyjątkowości scenerii. Tło jest mdłe i nijakie, w żaden sposób nie wpływa na klimat powieści, tak często ciężki i mający spory potencjał do tego, by doskonale korespondował z opisywanymi wydarzeniami, o wcale nielekkiej materii.
Minusem jest także kreacja bohaterów – mimo że Timo był mi znany z późniejszej części (a jako pierwszej wydanej w Polsce), miałam nieustające wrażenie, że czytam o kimś zupełnie innym. Z śledczego o wielkim talencie, stał się nagle postacią bezbarwną, rozmemłaną, toczoną dziwnymi, niewyjaśnionymi skojarzeniami, kłębiącymi się w jego głowie. Oczywiście należałoby tutaj zmienić perspektywę i spojrzeć na tę ewolucję zgodnie z chronologią - gdybym czytała książki w kolejności ich powstawania, zmiana byłaby korzystna i niezwykle dynamiczna, ukazałaby człowieka, który realnie przechodzi transformację na oczach czytelnika, dojrzewa, nabiera doświadczenia - gdy jednak w mojej świadomości powstał już konkretny jego obraz, obraz śledczego ukształtowanego, trudno było mi się przestawić na jego 'wcześniejszą wersję'.
Gdyby nie partnerka ówczesnego Harjunpää, sprawa byłaby właściwie przegrana [trudno się zresztą dziwić, gdy policja ma do dyspozycji dwu pracowników, mających zająć się wszystkim naraz, z rewelacyjnymi rezultatami (oczywiście)].

Mimo że książka ta jest stosunkowo krótka, miałam wrażenie, że akcja niemożliwie się ślimaczy, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem: część, którą czytałam poprzednio (a która powstała 13 lat po Dręczycielu kobiet) charakteryzowała się wartkością, stopniowaniem napięcia, ciągłymi zmianami, zwrotami, które tutaj także sporadycznie występowały, nie miały jednak takiej siły oddziaływania, jakiej mogłabym oczekiwać, mając w pamięci emocje towarzyszące lekturze poprzedniej.
Prawdopodobnie wielki wpływ na sposób konstruowania fabuły miały też czasy, w których książka powstawała - wolne od dzisiejszego pospiechu i dążności do silnie zintensyfikowanych emocji, odzwierciedlane były w metodzie narracyjnej.
Zastanawiające jest to (i ciekawe!), jak pisarz uznany dziś za jednego z najlepszych fińskich twórców kryminałów, mógł kiedyś popełnić taką ramotkę, jaką w moim odczuciu niestety jest ta powieść. Nic w niej nie zaskakuje, jest raczej typowym, schematycznym, wręcz rażąco monotonnym (choć poprawnym) kryminałem, który możemy przeczytać, ale przy którym raczej większych emocji nie doświadczymy. Porównując Kapłana zła i Dręczyciela kobiet, wyraźnie zauważymy jak bardzo poprawił się warsztat autora i jak silnie jego powieści ewoluowały, przechodząc od klasycznego kryminału do powieści kryminalnej z silnie zaakcentowanym wątkiem społeczno-obyczajowym.

Dla mnie książka ta stanowi wielkie rozczarowanie, przezroczystą opowieść, pełniącą funkcję poprzedniczki historii o wiele bardziej znaczącej, o bogato zarysowanym tle społecznym, zaangażowanej w problemy współczesnego świata, przemocy i in. Tutaj tego nie ma – jeśli autor miał zamiar podkreślić niemoc fińskiej policji, niestety nie do końca dobrze ją zaakcentował.
Jestem jednak głęboko przekonana, że był to jedynie chwilowy spadek formy i autor w kolejnych częściach zachwyci tak samo mocnym akcentem, jaki zapamiętałam z Kapłana zła.  Nie ukrywam, że mimo tej wpadki, Harjunpää wciąż jest mi to postać bliska, o której chętnie poczytam, mając również nadzieję na kolejną ekranizację.

Jeśli ktoś ocenia książki po okładce, może go także zainteresować, że tym razem wydawnictwo zrezygnowało z twardej oprawy.

poniedziałek, 12 listopada 2012

Miecz – Timo Parvela


Tytuł: Strażnicy Sampo I. Miecz
Autor: Timo Parvela
Wydawnictwo: Kojro - dziękuję!
ISBN: 978-83-928235-2-0
Rok wydania: 2011
Ilość stron: 200
Cena: 36,49



Miecz, to pierwsza część trylogii Strażnicy Sampo, będącej zapisem przygód grupy dziewczyn i chłopaków wciągniętych w walkę o przedmiot, mający przynosić szczęście i dobrobyt. Jego magiczne właściwości znane są od wieków, dlatego też wielu pragnie go zdobyć i wykorzystać do własnych celów.
Seria ta oparta jest na motywach fińskiego eposu Kalevala, jest jednak współczesną wariacją na jego temat, przeniesieniem mitu na rzeczywistość współczesną i problemy bieżące. Timo Parvela niezwykle zręcznie dokonał tego przeniesienia, zaszczepiając tym samym wrażenie uniwersalności samego mitu i jego znaczenia także i dziś.
Kalevala, dosłownie Kraina Kavela, ważnego bohatera dla Finów, ale także pozostałych ludów bałtyckofińskich, to poemat, w którego skład wchodzą pieśni ludowe oraz legendy opracowane przez Eliasa Lönnrota. Jest to także fiński epos narodowy, co wskazuje na jego silne znaczenie i mocne zakorzenienie w kulturze tamtych rejonów. Poemat ten miał spore znaczenie w budzeniu świadomości narodowej i po dziś dzień stanowi morze inspiracji, o czym świadczy chociażby najnowsza trylogia Parveli, kierowana do młodzieży.

Bohaterowie Miecza, dowiadują się, że podobnie jak ich zaginieni ojcowie, są Strażnikami Sampo. Następuje zderzenie dwóch światów: tego znanego, oswojonego, codziennego, chciałoby się rzec – realnego oraz świata podań i legend, świata, który do tej pory wydawał im się jedynie mrzonką, niemającą nic wspólnego z ich życiem. Za sprawą instrumentu o magicznych właściwościach – kantele, ich dotychczasowa przestrzeń staje na głowie: znajdują się w centrum niebezpieczeństwa, muszą wykazać się niezwykłym sprytem i odwagą, by zapobiec katastrofie.
Wszystko to balansuje na granicy dwóch rzeczywistości, które się przenikają, są elastyczne i często nie sposób dostrzec, w której właśnie się znajdujemy.

Parvela stworzył książkę, która z całą pewnością przypadnie do gustu młodzieży: zawiera bowiem zarówno wątki sensacyjne, jaki fantastyczne, wskazuje na wartość współpracy i przyjaźni, otwiera na wierzenia innych kultur, daje możliwość przekroczenia granic własnego świata. Książka ta będzie doskonałym wstępem do przygody z fińskimi legendami i wierzeniami, które osiągają coraz większą popularność, także i w Polsce.

W książce tej dostrzegam także jeszcze jedną, znaczącą zaletę: przeniesienie eposu na tekst przystępny dla młodych. To doskonały zabieg mający przybliżyć to, co znaczące, w sposób jasny i, co najważniejsze, wciągający.

Polecam.

niedziela, 30 września 2012

Wilhelmina i aksamitny nosek – Tove Appelgren, Salla Savolainen

Tytuł: Wilhelmina i aksamitny nosek
Autor: Tove Appelgren, Salla Savolainen
ISBN:13:978-83-916458-6-4
Liczba stron: 156
Wydawnictwo: Kojro
Rok wydania: 2008


Wilhelmina była małą i radosną dziewczynką, mającą kochającą rodzinę. Do szczęścia brakowało jej tylko jednego – psa.
Mała bohaterka całkowicie zaangażowała się więc w proces namawiania rodziców na opiekę nad kolejnym członkiem rodziny, szczeniakiem, którego głównym zajęciem jest rozrabianie, zabawa, przepychanki z innymi pieskami. Mając na uwadze swoje wielkie marzenie, ale wiedząc też, że mama i tata tak łatwo nie ustąpią, dziewczynka starała się wszelkimi sposobami okazać, że chęć posiadania czworonoga, to nie przejściowy kaprys, lecz wielka potrzeba serca.
Rodzice wpadli w końcu na doskonały pomysł, mający sprawdzić czy ich mała córeczka podoła wszelkim obowiązkom związanym z posiadania pupila – „pożyczyli” psa, którym ich pociecha miała się przez kilka dni zajmować: karmić, wyprowadzać na spacery, bawić się, pilnować, by nie powodował szkód. Widząc radość jaka towarzyszyła dziewczynce w wypełnianiu tych dodatkowych codziennych obowiązków, zgodzili się na przyjęcie pod swój dach wybranego przez córkę szczeniaczka. Jak się jednak okazało, nie był to koniec trudności, na jej drodze do trwałego posiadania pieska…

Książka ta, to niezwykle ciepła i mądra opowieść o odpowiedzialności za nasze domowe zwierzęta, to lekcja cierpliwości, miłości i spora dawka rodzinnej atmosfery.
Ubogacona pięknymi ilustracjami, obfitująca w przemyślane dialogi, to idealna książka ucieleśniająca przykład rozrywki, która może być także nauką.
Polecam gorąco, szczególnie czytelnikom najmłodszym, którzy znaleźli się na etapie ogromnej chęci posiadania zwierzaka. Publikacja ta ukaże im, że pies to nie tylko ktoś kolejny do kochania i zabawy, lecz przede wszystkim – duża odpowiedzialność i obowiązek.





poniedziałek, 14 listopada 2011

Rozkaz – Leena Lander



Mając przed sobą kolejną powieść wydaną nakładem oficyny Kojro długo zastanawiałam się czy jest coś jeszcze, co mogłoby mnie zaskoczyć, a także czy po raz kolejny stanę się mimowolnym świadkiem wydarzeń prowokujących do głębszego przyjrzenia się problematyce ludzkiej psychiki. Leena Lander spełniła moje oczekiwania w tej materii, tym samym potwierdzając rodzące się we mnie przeświadczenie o cesze charakterystycznej dla pisarzy rejonów Skandynawii: w swoich powieściach pod osłoną chłodu ukrywają oni bogate człowiecze wnętrze. Każdy pisarz, z którym do tej pory się zetknęłam, na swój sposób mierzy się z tematem kondycji ludzkiej i bada mechanizmy psychiki, które determinują większość naszych zachowań. Co ciekawe, choć literackich badaczy jest tak wielu, ciągle obnażają oni przed czytelnikami coś nowego. Potwierdza to tezę o nieskończoności tematów dotykających człowieka, które należałoby poruszyć. Niewyczerpalność problematyki składnia do ciągłych poszukiwań.

Przy tym wszystkim Leena Lander wybrała temat mało oryginalny: oto Finlandią wstrząsa wojna domowa, podczas której dochodzi to morderstw, dehumanizacji i czynów podlegających najsurowszej karze. W tym wszystkim w jakiś sposób musi odnaleźć się człowiek.
Jeden z nich, jegier Aaro Harjula zobligowany został do przetransportowania więźniarki Miiny Malin do obozu jenieckiego. Na miejscu ma zostać przesłuchana przez sędziego. Nim jednak do tego dojdzie, oboje ulegają wypadkowi, na skutek którego trafiają na opuszczoną wyspę. Po kilku dniach opóźnienia udaje im się dotrzeć do celu podróży, gdzie już czeka na nich sędzia trudniący się także pracą dziennikarza i pisarza. To on musi przesłuchać więźniarkę, która postanawia przybrać pozę milczącej kobiety. Transportujący ją jegier również unika rozmowy, co powoduje wzrost podejrzeń, co do wydarzeń mających rozegrać się na wyspie.

Książka Leeny Langer to psychologiczny dramat obejmujący opisem wydarzenia z życia zwyczajnych jednostek, które poprzez zderzenie z wojną, odkrywają w sobie niezrównane pokłady zła i okrucieństwa. Jak to na wojnie bywa, łamią wszelkie normy moralne, przekraczają granice i decydują się na zachowania, których nie dopuściliby się w czasie pokoju.

Co charakterystyczne dla tej powieści to nieodłączny chłód, towarzyszący zarówno fabule, jak i formie narracji oraz językowi. Nic nie jest tutaj przypadkowe, każde słowo choć zagęszcza akcję, potęguje także uczucie zimna i surowości. W tekście dominuje nastrój ponury. Momentami trudno przebrnąć przez gąszcz słów, warto to jednak uczynić, gdyż nasz wysiłek zostanie sowicie nagrodzony pod koniec książki: wtedy też wiele niejasnych wątków klaruje się.
Ciekawymi łącznikami między poszczególnymi partiami książki są opisy życia wilków. Fragmenty te konotują obraz człowieka zezwierzęconego i zdehumanizowanego: zwierzęcość człowieka nie zawsze ma tutaj znaczenie negatywne, a działanie dzięki instynktom nie jeden raz przyniesie efekt pozytywny.

Ksiązka Leeny Lander to zdecydowanie pozycja warta uwagi. Nie jest to kolejny skandynawski kryminał, lecz naprawdę dobra powieść podejmująca tematy ważniejsze. Jeśli ktoś jednak usilnie poszukuje morderstw na kartach literatury, także i tutaj je znajdzie. Jest więc to książka dla każdego, choć nie każdy stanie się jej wielkim fanem.
Trzeba badać, sprawdzać, poszukiwać – nie zachęcam fanów żadnego konkretnego gatunku, bo Rozkaz sklasyfikować niezwykle trudno.
Polecam!




wtorek, 23 sierpnia 2011

Lit-6 - Risto Isomäki


Problem terroryzmu, to problem na szeroką skalę. Broniami masowego rażenia interesuje się coraz szersze grono osób, a elektrownie atomowe już dawno przestały budzić wielkie kontrowersje, choć nadal gros spośród znawców ma co do ich powstawania pewne obiekcje.
Przyznaję, że w dziedzinie fizyki i powiązanych z nią tematów jestem laikiem. Z tym większą ostrożnością podeszłam do książki Risto Isomäkiego. Autor ten od lat zajmuje się zagadnieniami związanymi z energią jądrową i globalnym ociepleniem klimatu. Jest pisarzem oraz dziennikarzem. Doświadczenie zdobywał również pracując na rzecz krajów rozwijających się a Azji Południowo-Wschodniej oraz Afryce. Lit-6 to szósty utwór literacki Isomäkiego.
Wiedzę na wyżej wymienione problemy autor bardzo dobrze wykorzystuje pisząc powieści z elementami fantastyczno-naukowymi, takie jak thriller ekologiczny wydany w Polsce nakładem Wydawnictwa Kojro.
Lit-6 to powieść bardzo specyficzna. Znajdziemy w niej wiele informacji dotyczących izotopów litu i plutonu oraz liczne opisy metod konstruowania bom atomowych, jak jednak zastrzega sam autor – wiele rzeczy zostało przemilczanych, by nie wzbudzać niepotrzebnych sensacji oraz nie prowokować ewentualnych zainteresowanych wytworzeniem tak silnej broni.
Fabuła opiera się na kradzieży promieniotwórczych pierwiastków oraz próbie odzyskania ich przez specjalne jednostki do spraw walki z terroryzmem atomowym. Na ślad naprowadza nieświadoma wielkiego zagrożenia z jakim wiąże się cała sytuacja Katharine Henshaw. Agent zajmujący się sprawą to Lauri Nurmi. Jest on jedną z nielicznych osób, która domyśla się jak katastrofalny w skutkach może okazać się ewentualny atak wykorzystujący skradzione pierwiastki.

Akcja utworu jest wartka, napięcie jest przez autora umiejętnie stopniowane. Choć tematyka wydawać by się mogła trudna, a dla niektórych także i nużąca, takich odczuć podczas jej lektury na pewno nie doznamy. Towarzyszyć nam będzie raczej stale rosnąca ciekawość i próba zrozumienia wątków jakich dotyczy fabuła. Wiele spraw jest wyjaśnionych bardzo szczegółowo, dzięki czemu nie ma się wrażenia, że treść jest niejasna, a co za tym idzie – ciężko uznać ją za absorbującą.
Lektura skłania do rozważań nad rozwojem techniki. Autor stawia pytania, jakie pewnie wielu z nas sobie zadaje: czy człowiek poprzez swoje wynalazki aby na pewno dąży do dobra, czy celem jest raczej samozagłada? Czy najnowsze osiągnięcia nauki przynoszą więcej pożytku, czy szkody?

Książka przeznaczona jest przede wszystkim dla osób, którym nie są obojętne zagadnienia energii jądrowej, dla zainteresowanych problematyką broni masowego rażenia, a także dla czytelników szukających na swojej literackiej ścieżce czegoś nowego – emocji wypływających z brania udziału w światowym spisku mogącym zburzyć dotychczas panujący porządek i nie tylko doprowadzić do masowej zagłady, lecz także zniszczyć wszelkie sojusze i być może doprowadzić do kolejnej światowej wojny.
Niech nie odstrasza Was tematyka – warto podejmować wyzwania.


4/6



poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Krzysio Raper i szalony komputer – Sinikka Nopola, Tiina Nopola


Ostatnimi czasy coraz głośniej i coraz częściej mówi się o wszelkiego rodzaju zgubnych nałogach. Kiedyś były nimi jedynie papierosy, narkotyki i alkohol, dziś niestety uzależniać może już właściwie wszystko. Daleko idący rozwój techniki niestety sprzyja negatywnemu oddziaływaniu wytworów ludzkich na człowieka, a co gorsza wszechobecne reklamy tylko zachęcają do spędzania jak największej ilości czasu z nową komórką, komputerem czy innym sprzętem.

Właśnie sprawie uzależnienia od komputera, więcej uwagi poświęciły autorki Sinikka i Tiina Nopola. Jest to książeczka przeznaczona dla młodego czytelnika i jego rodziców. Siła reklamy i wciągnięcie przez świat wirtualny grozi przede wszystkim nieświadomym niczego dzieciom.
Często, rodzice chcąc zająć czymś najmłodszych, pozwalają im na długie godziny buszowania po Internecie. Nie zwracają uwagi na to w co gra i co ogląda ich pociecha, a to często prowadzi do katastrofalnych w skutkach sytuacji.
W książeczce tej zaprezentowane zostało podstawowe zagrożenie, jakie niesie ze sobą nałóg komputerowy – utratę przyjaźni i naderwanie więzi międzyludzkich.
Bohaterem jest Krzysio, dziesięcioletni chłopak mieszkający z ciocią Wandą. Od lat przyjaźni się on z Julcią, która wspiera go w jego pasji – grze na perkusji. Co roku mali przyjaciele spędzali wakacje wspólnie – razem pływali w morzu, rozmawiali. W tym roku wszystko się zmienia.  Krzysio dostaje w prezencie komputer, który sprawia, że chłopak zaczyna się niecodziennie zachowywać – na całe dnie zamyka się w pokoju, nie chce się z nikim widywać, staje się niemiły i nietowarzyski. Ciocia Wanda myśli, że jej podopieczny zaczął pisać wiersze, a jego zachowanie jest jedynie oznaką życia pod ciągłym wpływem natchnienia. Uważa, że Krzysio się usamodzielnił, więc coraz częściej pozwala sobie na dłuższe wyjazdy ze swoim sąsiadem – Panem Górskim. Po jednym z takich wypadów zastaje mieszkanie w całkowitym nieładzie. Jedzenie wala się po ziemi, wszystko jest ubrudzone i śmierdzące, a po środku całego bałaganu stoi chłopak z posklejanymi, tłustymi włosami, w cuchnących ubraniach, z resztami pizzy między zębami – Krzysio. Wtedy też, oboje z sąsiadem postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i odebrać chłopcowi źródło zguby, jakim stał się dla niego komputer.

Książka ta jest wielkim znakiem ostrzegawczym dla wszystkich – obnaża wszystko do czego może doprowadzić człowieka nadmierna skłonność do przesiadywania przed komputerem. Nie od dziś wiadomo, że niszczy on relacje międzyludzkie, otumania, wyzwala agresję, zezwierzęca,  odrywa od rzeczywistości, sprawia, że człowiek przestaje wiedzieć kim tak naprawdę jest, neguje wszelkie wartości. Sam komputer nie jest złem, ale jego nadużywanie, marnotrawienie czasu, korzystanie z niego w sposób bezmyślny, odwiedzanie wywierających zły wpływ na psychikę stron, wielogodzinne granie – już tak. Uzależnienie od komputera często staje się przyczyną utraty przyjaciół, konfliktów z rodziną, poczucia wegetacji. Choć jest jednym z najpopularniejszych i najczęściej występujących dziś nałogów – nie chcemy go widzieć.

Odpowiedzmy sobie sami czy chcemy, abyśmy my albo nasze dziecko spędziło długo wyczekiwane wakacje przed komputerem? Chcemy poświęcić letnie, ciepłe dni oferujące przygodę dla robiącego wodę z mózgu i niszczącego wzrok gapieniu się w monitor?
Nie jest to książka jedynie dla dzieci. Kwestia nałogu należy do każdego albo przynajmniej do większości z nas. Myślisz, że to nie Twój problem? A gdyby ktoś nagle, bez ostrzeżenia zabrał Ci komputer? Co być zrobił? Jak się czujesz, gdy coś się w nim psuje i na długie dni musisz oddać go do naprawy? Ile godzin dziennie spędzasz na blogach, facebooku i innych stronach?
Nadal uważasz, że problem Ciebie nie dotyczy?

Może pora na chwilę szczerości i autorefleksji? Może czas na zmianę priorytetów?

Książka jest bogato ilustrowana, jeden z najzabawniejszych rysunków, dołączam na zdjęciu poniżej. 


Nie jest jedynie smutną analizą kondycji człowieka XXI wieku w wersji dla dzieci. Jest także pełną nadziei opowieścią o odzyskanej przyjaźni. Mądra książka z ważnym przesłaniem i ostrzeżeniem nie tylko dla najmłodszych, ale także, a może przede wszystkim, dla dorosłych.
Polecam każdemu bez wyjątku. Warto mieć ją w swoich zbiorach.


5/6 




Za egzemplarz recenzyjny bardzo dziękuję Wydawnictwu Kojro.

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Wirus Ebola w Helsinkach- Taavi Soininvaara


Od dłuższego czasu moją głowę zaprzątały książki ciężkie. Jako odskoczni trzeba mi było więc czegoś katartycznego, co terapią wstrząsową przywróciłoby mi chęć do czytania dla relaksu. Przykro pisać od jak dawna na moją uwagę czekał na półce Wirus Ebola w Helsinkach, jestem jednak zdania, że nie ma przypadków i to właśnie teraz był najlepszy czas na lekturę pisarskiego debiutu Taavi Soininvaary. Dobra powieść sensacyjna, to coś co przywraca mi chęć do życia, oczyszcza i poprzez morze emocji pozytywnie nastraja i przygotowuje na inne czytelnicze doznania. Na jej miano zdecydowanie zasługuje powieść fińskiego pisarza.

Akcja utworu skupia się wokół tytułowego wirusa Ebola-Helsinki, który w połączeniu ze szczepionką można wykorzystać jako niebezpieczną broń biologiczną. Przypadek sprawia, że wirusologowi Arto Ratamiemu, udaje się wynaleźć pożądane lekarstwo. O sprawie dowiaduje się generał Raimo Siren, którego kariera wisi na włosku na skutek spowodowanego przez niego wypadku oraz do pułkownika rosyjskiego wywiadu wojskowego. Rozpoczyna się pełna emocji gra z czasem, przepełniona fałszywymi oskarżeniami, próbą przejęcia próbówek z zarażoną krwią oraz formuły szczepionki, a także walka o życie. Akcja rozwija się z rozdziału na rozdział, nie pozwalając czytelnikowi na chwilę wytchnienia.

Choć do lektury podchodziłam nieufnie, mając na uwadze znaczenie dla historii broni biologicznej, której znajomość jest mi całkowicie obca i która nie budzi mojego szczególnego zainteresowania, moje obawy okazały się nieuzasadnione. Taavi Soininvara wykreował świat, od którego nie sposób uciec, który przenika życie czytelnika i każdą jego myśl.
Lekturę pochłonęłam błyskawicznie. Autor dostarczył mi niezapomnianych przeżyć, a sam tekst stał się zasłużonym odpoczynkiem. Bynajmniej nie intelektualnym!

Książka z powodzeniem mogłaby posłużyć jako podstawa do napisania dobrego scenariusza do filmu sensacyjnego, a akcja tocząca się w Finlandii, a nie jak to zwykle w tego typu produkcjach bywa –  w Nowym Jorku – mogłaby pozytywnie wpłynąć na walory filmu. Jednak to już tylko moje rozważania, nigdzie nie doszukałam się informacji o ewentualnych próbach przeniesienia powieści na ekrany kin.
Na chwilę obecną lekturę polecam fanom powieści sensacyjnych, szpiegowskich, thrillerów, a także zwolenników dużej dozy emocji. Nie odkładajcie tej książki na później! 

5/6



wtorek, 19 kwietnia 2011

"Listy do Trynidadu"- Annika Idström

Od czasu rozpoczęcia przygody ze współczesną literaturą skandynawską, zaczęłam zauważać główne motywy, do których sięgają autorzy.
W powszechnym przekonaniu mieszkańcy Skandynawii jawią się jako osoby poważne, smutne, ze względu na klimat mające skłonności do stanów depresyjnych.
W wielu książkach natknęłam się jednak na charakterystyczny humor. Tak-po lekturze kilku pozycji zupełnie różnych autorów skandynawskich, mogę użyć podobnej kategorii.  Do tej pory rozróżniałam jedynie humor angielski, teraz bez problemu wskażę również cechy tego nowo odkrytego.
Mimo to, problematyka książek skandynawskich, z którymi do tej pory miałam styczność, sięga raczej po tematy zgodne z naszymi wyobrażeniami o tym terenie. W wielu z nich kreślone są bogate portrety psychologiczne bohaterów, autorzy dogłębnie analizują ludzką psychikę, kondycję i pobudki. Sięgają do najmroczniejszych zakamarków ludzkiej duszy, ogołacając ją i wystawiając nagą i bezbronną na oceny czytelników.
Skandynawscy autorzy wielokrotnie poruszają wątek patologicznych stosunków panujących w rodzinie, chorób psychicznych oraz ludzkiej samotności.
Nie inaczej dzieje się w Listach do Trynidadu. Książka ta jest syntezą wszystkich wymienionych przeze mnie cech. Stanowi studium ludzkiej psychiki.

Jej głównym bohaterem jest Seppo Sirén, przeciętny pracownik Urzędu Skarbowego, od czasu do czasu miewający niezobowiązujący skok w bok.

Jego życia rodzinnego nie można nazwać sielanką- żona ewidentnie ma problemy z psychiką, podobnie jak uważana za upośledzoną córka. Ponadto jego małżonka na jednej z fundowanych przez męża wycieczek, znalazła sobie kochanka, o którym bez jakiegokolwiek zażenowania mu opowiada. Niczym zakochana nastolatka kwitnie i czerwieni się na samo jego wspomnienie.
Seppo ma także kiepski kontakt z dorastającą córką, która zaczyna zachowywać się agresywnie, szukając u ojca zrozumienia, zainteresowania i miłości.

Bohater wraz z rodziną wyrusza w Podróż do Izraela- Ziemi Świętej, która może symbolizować jego podróż ku wyzwoleniu. Wolność ta jednak okupiona będzie wielką tragedią.

Autor na wielu płaszczyznach nawiązuje do Pisma Świętego- zarówno na płaszczyźnie językowej, bezpośrednio przywołując cytaty, jak i na płaszczyźnie fabularnej, czego przykładem jest wykorzystanie motywu podróży do Ziemi Obiecanej. W polskim wydaniu również okładka realizuje ten pomysł.
Sfera sacrum brutalnie styka się tutaj ze sferą profanum, liczne opisy zdrad, erotyka, rozbudzona seksualność mogą niepokoić i wywoływać oburzenie, a nawet niesmak. Jest to jednak kolejnym bodźcem i zachętą do zagłębienia się w meandry ludzkiej świadomości i psychiki.

Zachęcam do lektury, Annika Idström zabierze Was w podróż jakiej z pewnością nie zapomnicie.

 Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Wydawnictwu Kojro.

Tytuł oryginału: Kirjeitä Trinidadiin
Autorka: Annika Idström
Tłumaczenie: Bożena Kojro
Rok wydania: Grudzień 2002
ISBN: 83-916458-0-0
Liczba stron: 144


piątek, 1 kwietnia 2011

"Samuraj Neko" Rosa Liksom, KLaus Haapaniemi

Ciężko pisać mi o książce Samuraj Neko będącej wspólnym dziełem pisarki Rosy Liksom oraz Klausa Haapaniemi.
Wszystko za sprawą tego, że nie wiem co zaintrygowało mnie bardziej- baśniowa fabuła czy niesamowite, nieco dziwne, a po dokładnym przyjrzeniu się , po prostu piękne ilustracje.
Mimo, że stworzona przez Finów, jest to opowieść o japońskim samuraju, będącym symbolem sprawiedliwości i honoru, który bierze w obronę miasteczko, nad którym władzę sprawuje ciemiężca Toranaga. On też, będąc ucieleśnieniem zła, występku, zepsucia oraz wielkiej zmiany po objęciu władzy bezlitośnie plądruje miasteczko, kradnąc cały dorobek życia jego mieszkańców.
Pomaga mu w tym grupa zaufanych poddanych.
Tymczasem Neko, szkoląc się u mistrza ninjutsu postanawia przywrócić porządek. Za pomocą spisku dowiaduje się o słabościach Toronagi i wykorzystuje je podczas walki.

Książeczka, choć przekazująca podstawowe wartości, ucząca, że to dobro zawsze wygrywa, jest w moim odczuciu książeczką dla dzieci starszych, zwłaszcza chłopców.
Mnoży się w niej od bójek, walk, tworzenia strategii, uciekania się do spisków. Scenariusz taki zdecydowanie bardziej powinien spodobać się chłopakom.

Bardzo cennym dodatkiem, rozpoczynającym całą książkę jest wykaz bohaterów, dokładny opis ich cech oraz sytuacji w jakiej aktualnie się znajdują. W znacznym stopniu ułatwia to odnalezienie się w wykreowanym przez Liksom świecie,

Nie sposób przejść obojętnie wobec niesamowitych ilustracji. Choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że postaci są niekształtne, wręcz brzydkie, po dokładniejszym przyjrzeniu się dostrzegamy mnogość detali, żywe, świetne pod względem wykorzystania barw obrazki, które na długo pozostaną w pamięci.

Wbrew pozorom jest to książka zarówno dla dzieci jak i dorosłych.
Polecam;)
 4,5/6

Tytuł oryginału: Neko
Autorzy: Rosa Liksom i Klaus Haapaniemi
Przekład: Bożena Kojro
Liczba stron: 72
Oprawa twarda
Format: 341 x 247 mm
Rok wydania: maj, 2010
ISBN: 978 – 83 – 916458 – 9 – 5

środa, 16 marca 2011

"Harjunpää i kapłan zła" Matti Yrjänä Joensuu


Matti Yrjänä Joensuu, to fiński, wysoko oceniany  pisarz powieści kryminalnych. Głównym bohaterem jego powieści jest Timo Harjunpää.
Na co dzień autor pracuje jako policjant, a swoją wiedzę i doświadczenie wykorzystuje przy pisaniu swoich książek.

Akcja powieści Harjunpää i kapłan zła toczy się w Helsinkach. Miastem wstrząsa seria tajemniczych wypadków na stacji metra.
Harjunpää wraz ze swoim zespołem stara się wyjaśnić zagadkę, jednak raz po raz na jego drodze stają różne przeciwności uniemożliwiające mu postęp w śledztwie.

Książki tej nie nazwałabym typowym kryminałem. Jest dość nowatorska, równolegle do wydarzeń związanych z morderstwem prowadzony jest wątek poruszający problematykę przemocy, zarówno tej w rodzinie jak i w szkole, problematykę próby sił, sekt. Morderca uważa się za wysłannika Boga, jego motywacja wydaje mu się jedyną słuszną, wykazuje objawy opętania. Chce być lepszy od Boga chrześcijańskiego- pragnie ofiarować dwóch synów miast jednego, opacznie rozumie piąte przykazanie. Autor wielokrotnie parafrazuje słowa Pisma Świętego, zwłaszcza podczas przesłuchań świadków, co przywołuje na myśl skojarzenia z sądem nad Jezusem. Wyraźna aluzja literacka dodaje książce walorów estetycznych.

Mój obrońca nie jest z tego świata[1]
Stosuje ciekawy zabieg oddania głosu płodowi, który nosi ciężarna matka.
Wielokrotnie pojawia się zaskoczenie, autor bazuje na wielu zwrotach akcji, co czyni powieść wyjątkową.

Muszę przyznać, że jej lektura stała się dla mnie czystą przyjemnością. Matti Yrjänä Joensuu swoją książką dostarczył mi nie tylko rozrywki i napięcia tak ważnego w tego typu powieściach. W swój utwór zręcznie wplótł tematykę wojen religijnych i tolerancji. Na skutek tego z pewnością pozycja ta nie stanie się jedną z wielu w mojej przygodzie z kryminałami- z pewnością pozostanie w mej pamięci jako powieść wyjątkowa w swojej kategorii.

Jako ciekawostkę dodam, że powstaje film na kanwie książki, jego trailer dostępny tutaj. Z wielką przyjemnością go obejrzę.

5/6

[1]  Matti Yrjänä Joensuu, Harjunpää i kapłan zła, Wydawnictwo Kojro, Warszawa 2005, s.272

piątek, 11 marca 2011

"Fantastyczne samobójstwo zbiorowe" Arto Paasilinna

Nareszcie nadeszło moje wyczekiwane drugie spotkanie z Arto Paasilinną. Tym razem sięgnęłam po jego „Fantastyczne samobójstwo zbiorowe”.

Już sam tytuł wydał mi się frapujący, a moja chęć czytania wzmogła się po zapoznaniu się z opisem na okładce.
Powieść ta zaczyna się w momencie gdy Onni Rellonen oraz pułkownik Hermanni Kemppainen wiedzeni chęcią popełnienia samobójstwa, zrządzeniem losu znaleźli się w tym samym czasie, w tej samej szopie.
Po dłuższej dyskusji postanawiają oni odroczyć swoją śmierć, a miast niej powołać do życia grupę Anonimowych Śmiertelników zrzeszającą osoby chcące raz na zawsze pożegnać się ze swoim życiem. Dają ogłoszenie do gazety, na które odpowiada ponad sześćset osób, urządzają seminarium, na którym ustalają dalszy sposób działania grupy. Rozpoczynają podróż po śmierć, wspólnie ustalają, która metoda samobójstwa będzie najlepsza i najbardziej spektakularna. Jednak najpierw odbywają wojaże po Europie, chcąc jak najpełniej przeżyć ostatnie dni swojego ziemskiego życia.

Powieść ta jest pełna humoru oraz nadziei. Raz po raz wywoływała na mej twarzy uśmiech. Mimo, że przedstawia losy osób okrutnie potraktowanych przez życie, niesie ze sobą wiele pogody, ciepła i radości. Wskazuje jak wiele zależy od naszego otoczenia oraz nastawienia. Ukazuje podróż po prawdziwe szczęście, podróż po wyzwolenie.

Absurdalność niektórych scen i pomysłów wywoływała u mnie lawiny śmiechu. Postaci i ich niejednokrotnie osobliwe pomysły składają się na wyjątkowość tej książki.
Co prawda, zakończenie jest dość przewidywalne, jednak prawdziwą przyjemnością było dla mnie dobrnięcie do niego, przekonanie się, co jeszcze czeka bohaterów przed ich ostateczną decyzją.
Choć wydawać by się mogło, że książka o samobójcach stanie się nudną, moralizatorską prozą, wyszczególniającą portrety psychologiczne postaci oraz analizująca ich kondycję nic takiego nie ma u Paasilliny miejsca. Autor oszczędza nam nudnych wywodów, a zamiast tego serwuje całkiem nowe, świeże spojrzenie na kwestię osób pozbawionych chęci do życia.
Warto się  z nią zapoznać;)

4,5/6


sobota, 5 marca 2011

"Twarze" Tove Ditlevsen


Tove Ditlevsen podobnie jak bohaterka jej książki zmagała się najpierw z depresją, później schizofrenią. Jej utwór wydaje się być próbą zmierzenia się z własnymi lękami, które mimo wielu starań i mimo ciągłej walki zakończyły się samobójstwem.


Najciężej pisać mi recenzje książek, które poruszyły mnie najbardziej. Boję się, że moje słowa w pożałowania godny sposób będą próbowały wyrazić to, co przeżyłam zatapiając się w lekturze, a tym samym nie poradzą sobie z tym wyzwaniem i w jakiś sposób „obrażą” książkę i jej autora.

Lise- główna bohaterka książki jest pisarką, osobą nieszczęśliwą. Jej związek z mężem przeżywa wielki kryzys,. Sama bohaterka od depresji popada w schizofrenię, ma wrażenie, że otaczają ją sami ludzie chcący zrobić jej krzywdę. Jej stan pogarsza się na tyle, że podejmuje nieudaną próbę samobójczą. Od tego momentu wkraczamy na scenę walki z wciąż nawracająca chorobą, stajemy się świadkami trzytygodniowego pobytu w szpitalu.

Podczas lektury książki Tove Ditlevsen momentami było mi wstyd. Wstyd, że drążę czyjeś myśli, uczucia, że wchodzę głęboko w czyjąś psychikę odbierając mu wolność. Jednak taki właśnie jest sens tej książki. Autorka zabiera nas w podróż w głąb umysłu osoby chorej psychicznie, pozwala poznać jej myśli, imaginacje. Momentami ma się wrażenie, że to my jesteśmy bohaterami, że to my zmagamy się z chorobą, odrzuceniem ze strony najbliższych, litością ze strony lekarzy. To my słyszymy głosy, widzimy twarze, to my wmawiamy sobie, że choroba nas nie dotyczy.
Powieść ta jest powieścią o dramatycznej walce o powrót do normalności, o powrót do życia, które w pewnym momencie przestało nas dotyczyć. W dziele tym rzeczywistość raz po raz miesza się z wyobrażeniami. Co tak naprawdę jest częścią świata realnego? Czym w ogóle jest ten świat?

Nie jest to książka łatwa. Koszmar choroby bohaterki, każe zastanowić się nad swoim miejscem w świecie, nad stanem swojej własnej psychiki. Czy my też nie przywdziewamy kolejnych twarzy na różne okazje? Czy zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy jedynie kopią wyobrażeń ludzkich na nasz temat?

Kruchość życia, łatwość przekroczenia granicy normalności, to tematy jakie podejmuje autorka.
Warto przejść wraz z bohaterką tę trudną podróż do świata ludzi zdrowych, by docenić jak wiele otrzymaliśmy od życia.
Niepokojące studium ludzkiej psychiki, po które każdy powinien sięgnąć.
Gorąco polecam!

5/6


Za możliwość zrecenzowania książki dziękuję Wydawnictwu Kojro.


czwartek, 3 marca 2011

"Zabłąkania" Hjalmar Söderberg

„Zabłąkania” od pierwszego wejrzenia urzekły mnie swoją okładką.
Ta niepozorna, maleńka książka wydała mi się idealnym materiałem na lekturę. Choć opis nie zapowiadał wielu poruszeń, stało się inaczej. Okazuje się, że 154 strony, to idealna ilość na zamieszczenie wielu treści, bez zbędnego przegadania, które tak często irytuje w niekończących się powieściach.
Hjalmar Söderberg nie serwuje nam dzieła, w którym doświadczymy przerostu formy nad treścią. Wręcz przeciwnie.
Autor urzekł mnie swoim językiem. Długie zdania, przepełnione metaforami całkowicie mnie zaczarowały.

Bohaterem utworu skandynawskiego pisarza jest Tomas, młody student medycyny. Za pozytywne wyniki egzaminu rekrutacyjnego otrzymuje od ojca pieniądze, które bardzo szybko marnotrawi na rozrywki oraz imponowanie płci przeciwnej. Na skutek tego zaczyna zadłużać się u znajomych oraz handlarza cegieł. Tomas spotyka się z dwoma kobietami: Martą oraz Ellen. Żadna nie wie o istnieniu drugiej w życiu ich ukochanego.
Mężczyzna zatraca się, przestaje wiedzieć co jest dla niego naprawdę ważne, nie potrafi skończyć ze szkodliwymi nałogami, nie potrafi zerwać ani jednej, ani drugiej znajomości.
W konsekwencji zaczyna się staczać…
Książkę można uznać za utwór o odnajdywaniu siebie, o próbie odbicia się od dna.
Odnajdziemy w niej zmyślnie wplecione w narracje analizy psychologiczne bohaterów, poznamy różne motywacje ich zachowań.

Dodatkowym jej atutem jest sceneria- XIX-wieczny Sztokholm, który ciekawi i intryguje.

Doskonały w moim odczuciu przekład Pawła Pollaka (również pisarza, autora m.in. „Kanalii” oraz „Niepełnych”)  nie pozwala oderwać się od lektury.
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak długo książka ta nie doczekała się wydania, dlaczego tylokrotnie była odrzucana przez wydawnictwa. Jednocześnie cieszę się, że w Polsce tego błędu nie popełniono.
Mogę z czystym sumieniem polecić każdemu, kto szuka czegoś niebanalnego, kto pod pozorem prostoty chce odnaleźć piękny styl oraz ważną życiową lekcję .


4,5/6
Książkę recenzowałam dla Wydawnictwa Kojro. Dziękuję!

środa, 23 lutego 2011

"Wyjący młynarz" Arto Paasilinna

Arto Paasilinna to fiński dziennikarz i pisarz.
W swojej powieści „Wyjący młynarz” po raz pierwszy opublikowanej  w 1981 w sposób niezwykle barwny i humorystyczny ukazuje ludzką głupotę, ograniczenie, a nade wszystko nietolerancję. Wszystko to otoczone zakazaną miłością.
Do wioski Suuskoski znajdującej się nad brzegiem Kemijoki przybywa Gunnar Huttunen.
Wykupuje miejscowy młyn, za sprawą którego zaczyna prowadzić interes niezwykle opłacalny dla miejscowych.
 Jest jednak osobą odbiegającą zachowaniem od pozostałych: lubi wcielać się w zwierzęta, naśladując ich zachowania i odgłosy, a także od czas do czasu… wyć.
Jego dziwne skłonności zaczynają budzić w mieszkańcach obawy. Na skutek zażycia złych leków jego zachowanie zostaje uznane za szalone, a on sam wysłany do szpitala psychiatrycznego. Jedyną pociechą w życiu staje się dla niego zalążek uczucia rodzący się pomiędzy nim a konsultantką do spraw uprawy warzyw Sanelmą Kayramo

Arto Paasilinna dawkuje czytelnikowi niespożyte dawki humoru. Mówiąc o sprawach natury moralnej, próbując ustalić granicę biegnącą między szaleństwem a normalnością, dokonując analizy zachowań społeczeństwa, które uznało człowieka za „innego, wyklętego” jedynie dlatego, że nie pasował do ich wyobrażenia normalności, przeplata tekst wieloma fragmentami humorystycznymi. Przykładowo zacytuję kilka z nich, które rozbawiły mnie niemalże do łez:

„Postanowiła być sparaliżowana. Oznajmiła też, że do końca życia nie wstanie z łóżka” [1]

„Pomyślała,  ze gdyby teraz obcowała z młynarzem, to na pewno poczęliby dziecko. Zaszła by w ciążę zaraz, za pierwszym razem.(…) Jak się jest z tak dużym mężczyzną, to wystarczy jeden dotyk, żeby urodziło się dziecko, syn- to pewne. (…) Już  w chwili narodzin miałoby co najmniej metr wzrostu. [2]



Można uznać to za wyraz przekory autora, który wzbogacił swoje dzieło także wieloma opisami przepięknej fińskiej przyrody. Nie serwuje nam traktatu filozoficznego czy suchej powieści pozbawionej emocji. Ukazuje uczucia, z  którymi zmaga się człowiek odrzucony na margines społeczny: jego rozterki, marzenia, plany, które prawdopodobnie nigdy nie będą mogły być zrealizowane. Wykłada w jaki sposób objawia się ksenofobia, jak łatwo odizolować człowieka od swojej grupy, jak łatwo odrzucić i sprawić, by ktoś stracił cały sens swojego życia. Demaskuje także ludzką głupotę i zacofanie. Ludzkie zamknięcie na wiedzę i życie w swoim małym, niezmiennym światku.
Muszę przyznać, że autor całkowicie mnie zaczarował. Cieszę się, że przede mną kolejne jego dzieło. Jestem ciekawa jaką tym razem ucztę intelektualną zaserwuje mi Paasilinna. Bo, że będzie to uczta- nie mam wątpliwości.

4,5/6



Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kojro. Serdecznie dziękuję!

__________________
[1] Arto Paasilinna, Wyjący młynarz, Wydawnictwo Kojro, Warszawa 2003, s.31
[2] Tamże, s. 45