Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królestwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą królestwo. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 maja 2015

Pan od angielskiego – Paweł Beręsewicz




Pawła Beręsewicza uwielbiam za jego zabawy słowem. Jak rasowy znawca języka potrafi on z  niczego zrobić wiele, pokazując lingwistyczne niuanse, bawiąc się sensami i znaczeniami, dzięki czemu dzieci już od najmłodszych lat oswajane są z potencjałem języka i możliwościami jakie ten ze sobą niesie. Ogromnie cieszę się zatem, że i jego tekst znalazł się w  serii Poczytaj ze mną, bo choć tutaj tego słownego bawienia się nie ma zbyt wiele, to jest to okazja, by autora poznać i polubić – o innej reakcji nie może być mowy!

Opowieść toczy się w  dwu światach – Dębowym Królestwie i świecie ludzi.
W  tym pierwszym córka Dębowego Króla zażyczyła sobie czegoś naprawdę unikatowego – zapragnęła, by słońce świeciło na niebiesko. Niemożliwe? Dla magów nie ma nic nie do wykonania, zadanie to wymaga jednak zaangażowania specjalnych agentów, którzy w świecie ludzi będą musieli pozyskać ochotników do równoczesnego wykonania zadania, umożliwiającego księżniczce zobaczenie wymarzonego słońca. Misja wywiadowcza będzie niezwykle karkołomna, jednak jej efekty – spektakularne.


A czy Wy macie pewność czy Wasz nauczyciel angielskiego jest tym za kogo się podaje?:) A może on również jest wysłannikiem Dębowego Króla? Życie niesie ze sobą wiele niespodzianek, bądźcie czujni!

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Upadające królestwa - Morgan Rhodes


Tytuł: Upadające królestwa
Autor: Morgan Rhodes
Wydawnictwo: Gola
ISBN: 9788364252013
Ilość stron: 512

Fantastyka jest chyba dziś jednym z nielicznych gatunków, który mimo wielu tradycyjnych rozwiązań potrafi mnie jeszcze zaskoczyć. I to jak!

 Upadające królestwa stanowią tom otwierający trylogię Morgan Rhodes, która wcześniej wydała już kilka książek pod pseudonimem Michelle Rowen.
W kręgu jej zainteresowań znajdują się fotografia, podróże, telewizyjne reality show.

Akcja powieści rozgrywa się w Mytice, krainie składającej się z trzech państw, którymi są Limeros, Auranos i Paelsia.

Auranos jest krajem bogatym, żyznym i rozwijającym się, zaś dwa pozostałe znajdują się na skraju upadku. Brak w nich charakterystycznej dla urodzajnych przestrzeni zieleni, dominują jedynie chłód i kamienie. Niestety kraje te zamiast współpracować i wspólnie poradzić sobie z zaistniałą sytuacją wciąż ze sobą konkurują, w efekcie czego ambicje własne są przedkładane nad dobro ogólne. Magia zanika, a królestwa coraz bardziej chylą się ku zagładzie.
Związane jest to z historią trzech sióstr czarodziejek, które w pradawnych czasach władały magią. Posiadały one cztery kamienie, mające ogromną moc, które rozdzieliły między siebie po śmierci jednej z nich. Dziś są one najpilniej poszukiwanymi przedmiotami, niosącymi nadzieję na władzę i potęgę. Motyw ów, choć tak często i chętnie eksploatowany przez twórców literatury fantasy, zdaje się tutaj nieodzownym elementem fabularnej układanki.
Artefaktów owych poszukiwać zaczynają władcy Myticy. Wiedzą, że ich historia nieodzownie łączy się z przepowiednią, dotyczącą narodzin dziewczynki o ogromnej mocy, zdolnej zmienić oblicze kraju.
Gdy więc dziecko te przychodzi na świat, zostaje natychmiast odebrane matce i wychowywane przez jednego z władców jako własne. Dziewczyna ta, okaże się nieposkromiona i niepokorna, trudna do okiełznania, co odbije się echem na całej historii.

Jest to jedynie początek nieuniknionych splotów wydarzeń, które łącząc się ze sobą tworzą barwną mozaikę i emocjonującą całość. Ta powieść to samonapędzająca się machina: wystarczył impuls, by pomknęła do przodu, nie czekając aż czytelnik zaczerpnie tchu. Mało w niej przewidywalności, bo tak naprawdę zdarzyć może się wszystko: trudno przewidzieć, na które rozwiązanie zdecyduje się autorka, w którą stronę zboczą bohaterowie, jakie podejmą decyzje i jakie te poniosą ze sobą konsekwencje. Autorka nie sili się na subtelności: krew leje się strumieniami, bohaterowie umierają w najmniej oczekiwanych momentach, muszą reagować natychmiast i pozbywać się młodzieńczej pyszałkowatości, by zapobiec nadciągającej katastrofie. Jeśli więc macie tendencje do szybkiego przyzwyczajania się do postaci, przy tej książce będziecie musieli od tych przyzwyczajeń się uwolnić. O jakichkolwiek sympatiach nie ma bowiem mowy – tutaj decydują sekundy i milimetry, pisarka nie ma litości, bezwzględnie pozbawia życia i daleka jest od taniej ckliwości.
To prawdziwie ekscytujący kocioł, niewolny od intryg, spisków, wojen, legend, magii i… miłości. Bez niej żadna powieść nie utrzymałaby się w ryzach. Rhodes namalowała słowem tak wiele postaci, o tak różnych rysach charakterologicznych, że wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Ich mnogość dodaje książce blichtru. Nie jest to jednak tanie efekciarstwo, lecz intencjonalny zamysł i realizacja.
 Tym, co cenię w literaturze fantastycznej to podział na rozdziały, którego nierzadko brakuje.
Rhodes okazała czytelnikowi szacunek szatkując akcję w odpowiednich momentach, nie męcząc wydłużającymi się w nieskończoność etapami, które trzeba mozolnie przemierzać.
Krótkość rozdziałów zwiększa dynamikę książki, korzystnie wpływa na jej odbiór, dodaje skrzydeł podczas czytaniaJ

Mimo wierności tradycyjnym schematom powieści fantasy i występujących w niej wątkach, autorka przekuła swój pomysł w sukces literacki. Wykorzystując to, co znane i z czym odbiorca zdążył się już obyć, zbudowała narrację pełną zaskoczeń i intrygujących rozwiązań.
Przy tej książce nie sposób się nudzić!
Jedyna moja obawa dotyczy kolejnych tomów – czy tak wysoko zawieszona poprzeczka nie okaże się kluczem do porażki? Mam ogromną nadzieję, że nie, byłaby to bowiem ogromna strata.

Polecam!

poniedziałek, 21 października 2013

Królestwo łabędzi – Zoe Marriott


Tytuł: Królestwo łabędzi
Autor: Zoe Marriott
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323750352
Udostępnienie: Sztukater
Ilość stron: 264


Królestwo łabędzi to współczesna powieść wydana w serii Poza czasem, z wielką dokładnością odwołująca się w swojej kompozycji do klasycznych elementów składających się na bajkę magiczną.
Choć autorka tworzy teksty dla dzisiejszych nastolatek [żywię przekonanie, że chłopaków taki typ snucia narracji raczej znudzi i rozbawi niż zaintryguje], wydaje się, że doskonale zdaje sobie sprawę z nieprzemijającej tęsknoty dorastającej dziewczyny za postaciami poznanymi w dzieciństwie.
Wraz z dorastaniem, zdejmujemy różowe okulary nałożone nam we wczesnych dzieciństwie, kiedy to karmiono nas opowieściami o księżniczkach zdobywanych przez odważnych królewiczów, zdolnych pokonać wszelkie przeciwności stojące na drodze ich miłości i wiecznemu szczęściu. Pozbywamy się ich niechętnie, mając świadomość, że zaszczepiając w nas pragnienie miłości idealnej, ktoś nas oszukał, wystrychnął na dudka i nie pozwolił zmierzyć się z rzeczywistością taką, jaka jest naprawdę – daleką od baśniowego ideału.
Mimo dojmującej świadomości fikcyjności historii o księżniczkach, każda z nas podświadomie do nich tęskni i chce wracać.
Marriott mając tę świadomość, skonstruowała fabułę według doskonale znanych schematów bajek.
Porwała czytelnika na królewski dwór rządzony sprawiedliwą ręką króla wspieranego przez kochającą żonę, posiadającą zdolności magiczne. Dzięki nim królestwo cieszy się obfitością plonów, hojnością natury i harmonią.
Król mimo świadomości wpływów swojej żony, daleki był od akceptacji jej praktyk. Szybko zapomniał jak wiele jej zawdzięcza i chciał udowodnić, że dobrobyt zależy wyłącznie od człowieka i jego umiejętności rządzenia oraz obchodzenia się z pozyskanymi dobrami.
W tajemnicy przed nim, królowa przekazywała swoją wiedzę i umiejętności córce.
Niestety, nie wszystko zdążyła i chciała jej pokazać. Gdy pewnego dnia zabiera ją do Kręgu Przodków, ginie z rąk okrutnej bestii, a wraz z nią zamiera królestwo. Monarcha oszalały z bólu postanowił odnaleźć bestię i pomścić zmarłą małżonkę, niestety w międzyczasie uległ urokowi napotkanej kobiety, z którą szybko zawarł związek małżeński. Macocha okazała się kimś zupełnie innym, niż wszyscy sądzili, a jej rządy stały się początkiem klęsk i nieurodzajów.
Losy wspaniałego królestwa całkowicie się odmieniły, a jedyna nadzieja na ratunek pozostałą w rękach Aleksandry, królewskiej córki oddanej na wychowanie do siostry swej zmarłej matki, na odległych ziemiach Midland. Tam też bohaterka pozna tajemniczego Gabriela, z którą połączy ją nić porozumienia i rozkwitające uczucie.

Marriott nie uległa pokusie bawienia się konwencjami. Swoją baśń obwarowała wszystkimi jej najważniejszymi elementami. Na kartach ksiązki znajdziemy zarówno bohatera, od którego zależą losy królestwa, jego przeciwnika w postaci złej macochy, donatora [tutaj są to przodkowie królewny (pełniący również funkcję osób wysyłających), jego pomocników [bracia uwięzieni między światami], ważną postać ojca, a także fałszywego bohatera.
Także chronologia wydarzeń została zachowana w zgodzie z od lat panującymi zasadami bajek magicznych: odejście ważnej dla bohatera osoby (matki – co najczęstsze), zakaz używania magii, złamanie owego zakazu, postęp stosowany przez przeciwnika względem bohatera [odesłanie do ciotki, by pozbyć się życiodajnych mocy], nakaz powrotu przekazany przez specjalnie na tę okazję oddelegowanych pośredników, pozorna zgoda, a następnie przeciwdziałanie (ucieczka), spotkanie z donatorem, wejście w posiadanie magicznego przedmiotu (tutaj raczej wiedzy o nim) niewyjaśnione doprowadzenie do śmierci ojca bohaterki, walka z przeciwnikiem, ostateczne zwycięstwo i mariaż ze wcześniej poznanym księciem. Klasyka i brak jakichkolwiek odstępstw od normy.
Dzięki temu Marriorr mogła spać spokojnie, bez obaw o swój tekst, który natychmiast musiał zostać zaakceptowany przez czytelników, budzi bowiem poczucie bezpieczeństwa wyznaczone przez znajomość schematu.

Tropów baśniowych w książce tej jest bardzo wiele i nie sposób wymienić wszystkich. Na pewno jest to ujęcie uwspółcześnione, a jednocześnie bardzo wierne tradycjom gatunkowym. Szczególną rolę odkrywa w Królestwie łabędzi magia zdolna przekuć największe zło w największe dobro. Oczywiście, zderzą się zarówno moce jasne, wypływające z natury, z mocami ciemności, sankcjonując zwycięstwo tych pierwszych i przywracając tym samym świat do porządku sprzed opowiedzianej historii. Niebezpieczeństwo zostaje zażegnane, zło pokonane, można się radować i wracać do rzeczywistości, gdzie nie zawsze owe zasady są tak samo wiążące i dostrzegalne. 

Królestwu łabędzi niczego nie brakuje. Książkę tę czyta się  podobnym zaangażowaniem jak klasyczne baśni, jej warstwa językowa pozostaje prosta, choć niepozbawiona typowych dla swego gatunku metafor.
Polecam serdecznie sympatykom bajek magicznych, którzy być może wciąż tęsknią do krainy dzieciństwa, w której zło zawsze zostaje pokonane, lecz zanim to się stanie, świadkujemy zaciętej walce złych i dobrych mocy, przestrzeni pełnej bajkowych bohaterów, zaklętych dusz, intensywnej magii i niebezpiecznym przygodom.