Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poszukiwanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 lipca 2015

Laura – J.K. Johannson

J.K. Johansson to pseudonim dwójki popularnych fińskich autorów, którzy w  miejsce codziennej pracy jaką jest pisane filmowych i telewizyjnych scenariuszy, postanowili postawić nowe pisarskie wyzwanie – trylogię kryminalną poświęconą miasteczku Palokaski. 
Ubiegły rok zaowocował wydaniem w Polsce jej pierwszego tomu – Laury, która – jak to pierwsza część serii – mnoży zagadki i tajemnice, pozostawiając miejsce na ich rozwiązanie w  kolejnych publikacjach, a tym samym prowokując pewien niedosyt możliwy do zaspokojenia jedynie po sięgnięciu po te właśnie.

Trzydziestosiedmioletnia Miia Pohjavirta po wieloletniej pracy w policji przenosi się do lokalnej szkoły, gdzie pełnić ma funkcję pedagoga. Dla niej będzie to nie tylko bezpośredni kontakt z  młodzieżą, o którym dotąd opowiadał jej jedynie pracujący w tej samej placówce brat – psycholog – ale także szansa na wyleczenie się z uzależnienia od Internetu, którego stała się ofiarą, walcząc z  przestępczością w  tymże. Niestety, pierwsze dni jej pracy wcale nie sprzyjają aklimatyzacji – uczniowie są wobec niej bardzo nieufni, gdyż podjęcie przez nią pracy zbiegło się z zaginięciem jednej z  uczennic – Laury Anderson. Młodzież podejrzewa, że kobieta jest jedynie wtyczką podstawioną przez miejscową policję, tym bardziej, że jednym z podejrzanych w  sprawie jest jej brat, Nikke, opiekujący się poszukiwaną dziewczyną bardziej, niż oczekiwano by tego od szkolnego psychologa. Ich spotkania nie ograniczały się bowiem do wizyt nastolatki w jego gabinecie, lecz wychodziły poza mury szkoły. Sprawa wydaje się tym bardziej skomplikowana, że Laura do złudzenia przypomina zaginioną przed wielu laty i nigdy nie odnalezioną siostrę bohaterów – Venlę. Mia będzie musiała nie tylko uporać się z trudną młodzieżą, która zupełnie nie chce z  nią współpracować, ale też dowiedzieć się jaki jest udział w sprawie jej brata, nie tracąc przy tym na obiektywności.

Zadanie tym trudniejsze, że jako mała prowincja Palokaski bardzo łatwo daje się zmanipulować mediom – stworzona przez rodziców zaginionej strona na Facebooku mająca gromadzić wszelkie informacje o Laurze, prowadzi do nadobfitości podejrzanych i wątków. Pokazuje z jaką łatwością mespo – media społecznościowa, jak nazywa je jeden z  bohaterów – mogą wpływać na społeczną świadomość i decydować o tym jak ukierunkowane zostanie śledztwo. Mieszkańcy miasteczka bardziej niż policji wierzą bowiem temu, co przeczytają w Internecie, domagając się innych niż widoczne reakcji organów ścigania.

Ciekawym wątkiem ukazanym tutaj mimochodem jest zmiana społeczeństwa – psycholodzy oraz pedagodzy nie mają odtąd pacjentów, lecz klientów, którzy bardziej niż rozmowy i wsparcia oczekują konkretnych efektów – ich postawy są roszczeniowe, ograniczone przez dominujących rodziców. Relacje młodocianych z  dorosłymi są mocno zaburzone, co wyraźnie pokazuje przypadek jednego z  podopiecznych Mii.

Johansson pokazuje(ą) świat zdominowany przez urodę – pada podejrzenie, że Laura zaginęła ze względu na swoje idealne piękno. Tymczasem brat Mii i jego żona bezskutecznie starając się o dziecko, decydują się o zakup komórek jajowych o określonych cechach – sami zdecydują czy ich dziecko będzie klasycznie piękne, mądre i jakie będą jego zainteresowania. Autorzy pokazują świat, w którym ludzie pragną mieć nad wszystkim kontrolę, której ułudę daje im właśnie uniwersum Internetu – coraz silniej wpływające na rzeczywistość.


Czytało się ją bardzo dobrze, mimo że nie odczuwałam żadnego silnego napięcia pożądanego przy lekturze historii dochodzenia w  sprawie zaginionej nastolatki. Potraktowałam tę lekturę bardziej jak opowieść obyczajową o fińskim miasteczku, w którym każdy zna każdego, a jedna niesprawdzona i puszczona w świat plotka może zaważyć o zszarganiu dobrego imienia. 

niedziela, 13 kwietnia 2014

Pirackie skarby



W ramach odskoczni od szpitalnej codzienności (a także wciąż w niej, w ramach urozmaicenia szalonego programu dnia) zagrałam w Pirackie skarby - grę, którą z powodzeniem można zabierać w każde miejsce, dzięki małemu formatowi i stosunkowo niewielkiej ilości elementów do ewentualnego zgubienia;)

Gra autorstwa Łukasza Woźniaka to pozornie banalna zabawa na kilka chwil. Jak to jednak zazwyczaj bywa - najprostsze okazuje się najlepsze i wzbudza najwięcej emocji.
Liczy się bowiem nie tylko szybkość myślenia i kojarzenia, ale także reakcji. Każdy błędny ruch powodować może utratę punktów, a tych nie brakuje w sytuacji gdzie liczy się czas - emocje często powodują bezmyślne odpowiedzi, które wywołać mogą salwy śmiechu. W tej pozornej grze najważniejsza jest zimna krew - tylko ona pozwoli nam na wygraną. A czym więcej osób bierze udział w zabawie, tym większa frajda!



Gra przeznaczona jest dla maksymalnie 5 osób. Uczestnicy, mający przed sobą strzępki mapy próbują odkryć skarb na wyspie. Ale uwaga! Piraci nie śpią i już zdążyli ją zafałszować, utrudniając jej prawidłowe odczytanie! Wszyscy gracze szukają jednocześnie, jednak tylko ci, którzy jako pierwsi dokonają prawidłowego wskazania, zostaną nagrodzeni punktem. Na rozgrywkę składają się cztery rundy  pełne emocji;) Choć wydawać by się mogło, że to gra dla młodszych (wg wskazań dla tych od 6. roku życia), tak naprawdę świetnie sprawdzi się w każdym wieku.
Jeśli więc potrzebujecie nieco "orzeźwienia", emocji i ćwiczenia swojego refleksu, a przy tym macie na grę jedynie około 15 minut wolnego, to coś dla Was!

Świetna propozycja, w naprawdę przystępne cenie - jej koszt to jedyne 19,90zł.  Jeszcze taniej tutaj.
Zachęcam do zakupu i przetestowania wszystkich, którzy choć raz w życiu chcieli znaleźć jakiś skarb według wskazówek z zaszyfrowanej mapy. Poczujcie się jak prawdziwi poszukiwacze!

A po kliknięciu logotypu również czeka Was wiele radości;)
http://www.krainaplanszowek.pl/


wtorek, 10 grudnia 2013

Szmaragdowa tablica – Carla Montero


Tytuł: Szmaragdowa tablica
Autor: Carla Montero
Wydawnictwo: Rebis
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788375109993
Ilość stron: 672
Cena: 39,90 zł
Choć Polska poznała Carlę Montero za sprawą jej drugiej powieści – Szmaragdowej tablicy – ja zapragnęłam śledzić jej pisarski fenomen linearnie, poczynając od debiutanckiej Wiedeńskiej gry, która pozwoliła mi docenić talent autorki już w pierwszej lekturze, a następnie zwracając się ku bestsellerowej i szeroko komentowanej drugiej książce pisarki.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto na naszych oczach rozwija się talent niebyły: sceną literacką zaczyna władać czarodziejka słowa, będąca w mocy przekonać do siebie – poprzez język właśnie – najbardziej zatwardziałych i opornych na literaturę. Jej teksty, w których różne dziedziny sztuki korespondują ze sobą, i w której spotykają się jednostki silne z jednostkami słabymi, to prawdziwy przegląd rzeczywistości opisywanych czasów.
Montero maluje inne światy, światy, w których każdy chciałby się choć na chwilę znaleźć, by nie tylko smakować litery na języku, ale także przechadzać się tymi samymi, co bohaterowie ulicami, niejako krocząc ich śladem.



Akcja toczy się dwutorowo, a tym co ją spaja jest wątek tajemniczego renesansowego obrazu – Astrologa.
Powieściopisarka wrzuca swoich bohaterów (i nas) w rzeczywistość początku XXI wieku do Madrytu.

Ana, to kobieta wiodąca bardzo spokojne życie. Przechadzając się po pięknym Madrycie jeszcze nie wie, że to co dotąd uchodziło za nudę – przewidywalność, pewna rytualność codzienności – już za chwilę stanie się luksusem nie do przecenienia. Gdy kobieta czyta tajemniczy list z czasów drugiej wojny światowej, dotyczący wspomnianego już obrazu, zmienia się dla niej wszystko. Za namową męża wyrusza ona bowiem na poszukiwanie zagadkowego dzieła, wyrywając się tym samym ze sztywnego gorsetu rutyny i wkradając we wciągające osobiste śledztwo.

Równolegle do prowadzenia historii Any, Montero zabiera nas do Paryża czasów niemieckiej okupacji. Tam też dowiadujemy się, że ów Astrolog, to jedno z największych pragnień Hitlera, który twierdzi, że dzieło to skrywa w sobie niepojętą moc, uzdalniającą do władania całym światem. Nie dziwi więc, że stara się za wszelką cenę zgłębić tajemnicę i posiąść obraz, mający być kluczem do sukcesu na międzynarodowej arenie politycznej. Poszukiwania rozpoczynają się od pewnej francuskiej Żydówki.

Choć każda z historii, to dwa zupełnie różne światy, dopiero w zestawieniu tworzą niezwykły klimat tajemniczości, wzajemnie się uzupełniając, tłumacząc i na siebie oddziałując.

Powiedzieć, że tę książkę dobrze się czyta, to nic nie powiedzieć: ją się zawłaszcza, nią się zachłystuje, wertuje w pośpiechu, chcąc natychmiast wiedzieć, co czeka nas dalej. Podobnie jak w debiutanckiej powieści, Montero portretuje bohaterów nietuzinkowych, charakternych, bogato wyposaża ich w historie, które później, niczym najlepszy malarz – zlewa ze sobą, łączy odcienie, tworząc obraz, stanowiący prawdziwe arcydzieło.
Wikłanie wątków opanowała powieściopisarka tak dalece, że potrafią one ewokować emocje, utrzymujące się niemalże przez całą książkę na równie wysokim poziomie – napięcie jest w niej wyczuwalne na odległość.

Szmaragdowa tablica stanowi prawdziwy gatunkowy koktajl: nie jest li historią poszukiwania obrazu, ale też opowieścią wyposażoną w wątek miłosny – i wcale nie banalny. Choć brzmi to trywialnie i sztampowo, książka ta daleka jest od pospolitości. Ona zaskakuje, ona czaruje, ona mami, ona pozwala na zagubienie, na tracenie śladów – nic nie jest w niej pewne.

I to właśnie ten brak pewności, brak standardowego szablonu, na którym zbudowana została cała konstrukcja fabularna, stanowi o sile tej powieści, którą – a jakżeby mogło być inaczej – polecam ogromnie!


_____________
Recenzja Wiedeńskiej gry:

http://shczooreczek.blogspot.com/2013/11/wiedenska-gra-carla-montero.html
 

poniedziałek, 27 lutego 2012

Cheeky Elf i poszukiwanie zaginionego elfiego skarbu – Maria Izabela Fuss


Nie tak dawno wraz z Cheeky Elfem, pomocnikiem Świętego Mikołaja, trwaliśmy w atmosferze świątecznej lekcji przebaczania i wyrozumiałości.

W kolejnej książce opisującej jego przygody – Cheeky Elf i poszukiwanie zaginionego elfiego skarbu – zostaniemy obdarowani kolejną porcję morałów i życiowych pouczeń.

Elf jest narratorem własnej opowieści – i to narratorem podwójnym. Mamy tutaj do czynienia z narracją pierwszoosobową, ale na tym nie koniec, bowiem, jako bohater swoich historii Cheeky Elf również… opowiada. Tworzy nam się zatem coś na kształt miniaturowej powieści szkatułkowej, w której jednak nie sposób się zagubić.

Pewnego słonecznego dnia, z wielkim hukiem, do ogrodu Elfa, jak burza wpada mała Hairy Mairy The Fairy, przy okazji niszcząc bohaterowi płot. Jak się okazuje dziewczynka jest wnuczką najlepszego przyjaciela Cheeky’ego – Buddy’ego. Powołując się na łączącą obu Elfów przyjaźń, bohaterka prosi bajarza, by opowiedział jej którąś ze swoich niesamowitych przygód.

Elf wybiera jedną, która najbardziej utkwiła mu w pamięci; tę, która od lat nie pozwala mu o siebie zapomnieć, bowiem niosła ze sobą niesłychanie ważną lekcję. Była to opowieść o poszukiwaniu zaginionego skarbu, na które udał się on wraz z Buddym.
Jako młodzi Elfowie, chłopcy byli bardzo żądni przygód, co chwila wpadali też z tego powodu w tarapaty.
Pewnego dnia, tego samego, którego Cheeky został zwolniony z pracy, Buddy zaproponował mu podróż w poszukiwaniu zaginionego skarbu, którego od lat bezskutecznie szukali mieszkańcy całej Krainy Elfów. Sprytny bohater, wyrwał stronicę z pilnie strzeżonej Wielkiej Księgi Elfach Tajemnic i Sekretów, która informowała o położeniu owych kosztowności.

Na swojej drodze spotkali nowych, fascynujących bohaterów, takich jak pegaz Chunky-Chunky czy klucznik Śpioszek.
Dzięki ich pomocy, Cheeky i Buddy odkryli co od wielu lat tak skrzętnie ukrywane jest w Krainie Elfów.
Stanęli także przed trudną decyzją, dzięki której poznali siłę swojej przyjaźni i moc poświęcenia.

Autorka po raz kolejny stworzyła opowieść, która nie jest jedynie ciekawą historią przedstawioną w interesujący sposób, lecz także tekstem, który wskazuje na najważniejsze wartości, podkreśla ich znaczenie w życiu. Morał tej krótkiej książeczki jest bardzo czytelny: przyjaźń to jedna z najistotniejszych relacji w życiu każdego z nas i należy o nią codziennie zabiegać, dbać i ją pielęgnować.
To wspaniała propozycja dla najmłodszych, którzy już od pierwszych lat swojego życia budują relacje oparte na wzajemnym zaufaniu i serdeczności, lecz także dla dorosłych, którzy być może w codziennej gonitwie zapomnieli, co tak naprawdę się liczy.


Podobnie jak poprzednia część, także i najnowsza ubogacona jest wspaniałą szatą graficzną, pięknymi ilustracjami i niezwykłymi dodatkami znajdującymi się na końcu książki, w tym wycinkami z elfich gazet. Ponadto znajduje się tam również specjalnie wydzielone miejsce na fotografię swojego najlepszego przyjaciela.

Polecam wszystkim rozpoczęcie swojej przygody z Cheeky Elfem – nie będziecie się nudzić.






Link do recenzji części poprzedniej: tutaj.



środa, 26 października 2011

Rzeka zimna – Magdalena Kawka




Pani Magdalena Kawka, to z wykształcenia socjolog, choć jak mówi, wcale się nim nie czuje. Ukończony przez nią Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu okazał się wielkim przegranym w starciu z kotami, których autorka jest właścicielką. Pani Magdalena zajmowała  się już prawie wszystkim: próbowała swoich sił jako kwiaciarka, dziennikarka, a nawet urzędniczka, jednak to dopiero pisarstwo przyniosło jej prawdziwe spełnienie. Jest mamą takich książek jak Przygody Kosmatka Kilkulatka, Sztuka latania czy Alicja w krainie konieczności.

Główną rolę w Rzece zimnej odgrywa Tamara, na stałe mieszkająca z mężem w Paryżu, która pewnego dnia otrzymuje niepokojący telefon o zaginięciu swojej matki-pisarki. Choć ich relacje w ostatnich latach znacznie się rozluźniły i ochłodziły, postanawia wrócić do Polski, by dowiedzieć się czegoś więcej.  Trafia do na pozór sielskiego miasteczka, które pod powłoką prowincjonalności skrywa wiele tajemnic, nie będących jedynie sąsiedzkimi urazami i konfliktami. Bohaterka próbując odnaleźć mamę trafia na trop sprawy, którą najwidoczniej zajmowała się jej rodzicielka. Wszystkie ślady prowadzą ją do odkrycia nielegalnego handlu nowonarodzonymi dziećmi, w który zamieszany mieliby być mieszkańcy Grzmotów. Na swej drodze spotyka indywidua najróżniejsze – od lokalnej plotkary, burmistrza, nauczyciela, aż do… ducha. W powieści tej wątek obyczajowy niezauważenie zlewa się z wątkiem sensacyjnym nadając historii niepowtarzalny charakter. Lokalne wierzenia przeplatają się z motywem nielegalnych adopcji. Tamara, podczas pozyskiwania nowych informacji odkrywa rzecz najważniejszą i najboleśniejszą: jak słabo zna własną mamę i jak niewiele wie na temat jej uczuć, wartości i sposobu życia. Poznaje osoby mające o wiele większą wiedzę na temat pisarki niż ona sama, potrafiące wskazać jej cechy charakterystyczne, które Tamarze wydawały się być zupełnie opcje i nieprzystające do znanej sobie mamy.
Choć powieść ta jest skonstruowana niemal bezbłędnie, jedna rzecz razi. Jest to początkowa naiwność głównych bohaterów, którymi aż chce się potrząsać, by otrzeźwieli. Nikomu przez myśl nie przechodzi powiadomienie policji o zaginięciu czy  pozostawienie dowodów i miejsca zamieszkania poszukiwanej w stanie nienaruszonym. Zamiast tego penetrują mieszkanie wzdłuż i wszerz zacierając ewentualne ślady, bo na policję jak twierdzą „zawsze zdążą się udać”. Wielce irytujące i bezmyślne zachowanie.

Przy podchodzeniu do lektury Rzeki zimnej nie spodziewałam się wiele, a dostałam aż nadto. Oczekiwałam przeciętnej próby stworzenia powieści obyczajowo-sensacyjnej, a dostałam nie tylko nieprzeciętną, lecz także wielce wciągającą i zajmującą.
Wydarzenia zmieniały się jak w kalejdoskopie, napięcie rosło, po to by w kulminacyjnym momencie osiągnąć swoje apogeum. Do samego końca nie wiadomo, jak potoczą się losy głównej bohaterki i jakiego rozwiązania się spodziewać.
Dość mroczny klimat powieści niestety niweluje okładka – moim zdaniem zbyt delikatna i jasna.
Nie walory estetyczne są tu jednak najważniejsze. Liczy się umiejętne połączenie wątku obyczajowego z sensacyjnym stanowiące kwintesencję tej powieści. Publikacja ta jest także pretekstem do podjęcia tematów ważniejszych: nielegalnych adopcji, handlu dziećmi, problemu zanikania relacji międzyludzkich, kwestii braku zainteresowania życiem najbliższych.
Pani Magdalena wykonała kawał dobrej roboty.
Zatem do księgarni drodzy Czytelnicy!


Za egzemplarz książki bardzo dziękuję Pani Lidii z Wydawnictwa SOL.

czwartek, 19 maja 2011

Szczury- Radosław Lemański

Do przeczytania Szczurów Radosława Lemańskiego zachęciły mnie recenzje profesora uniwersyteckiego oraz publicysty Gazety Wyborczej, w których książkę nazywano objawieniem „prozy literacko dojrzałej”.  Tego typu zdania intrygują mnie, a jednocześnie włączają alarm, bo tak naprawdę- co to znaczy, że proza jest dojrzała literacko? Gdzie mam tej dojrzałości szukać?
Tytułowe Szczury, to dwójka braci pochodzących z biednego środowiska, z rodziny alkoholików, w której od zawsze panowała przemoc. Narracja rozpoczyna się z perspektywy bohatera, który będąc jeszcze w łonie matki, już współuczestniczył w alkoholowych libacjach wraz z nią. Jego dorastania naznaczone było brakiem miłości i walką o swoje miejsce na świecie, wszędzie, nawet w środowisku podobnych sobie rówieśników. Od małego brał udział w walkach ulicznych, które stawały się jedyną przyczyną pochwał ze strony ojca. Za wszystko inne bowiem bohater obrywał stekiem wyzwisk i prawdziwą szkołą życia.
Jego imienia nie poznajemy, uznaję więc, że jest to everyman, przedstawiciel środowiska, które jest nam przecież wciąż tak bliskie.
Do końca musi walczyć o swoje, na każdej płaszczyźnie życia. Jedyną oazą spokoju był dla niego świat książek, w którym raz po raz się zatapiał. Czytanie było jego wstydliwą tajemnicą, którą bał się zdradzić przed kolegami, by nie zostać wyśmianym. Osoba czytająca jest w utworze przedstawiona jako „cienki Bolek, mizerota”. Na taki wizerunek bohatera tym silniej mógł wpłynąć fakt, że za swój wzór do naśladowania obrał sobie Polyannę.
Na swojej drodze do lepszego życia spotyka on wielu ludzi, m.in. Dewotkę, która przybliża go do Boga, dziadka, który uczy go prawdziwych wartości i sprawia, że czuje się on kochany.

Codzienność bohatera determinowana jest jednak przez jego przeszłość i środowisko w jakim przyszło mu żyć. Ilekroć coś się zmienia, jego życie zaczyna się walić, a on sam powiela schematy, których starał się uniknąć.


Książka jest opowieścią o tym, że bez względu na wszystko nie warto się poddawać, że po każdym upadku należy się podnieść i walczyć po raz kolejny. Autor zaszczepia w czytelniku nadzieję na to, że nic nie jest z góry przesądzone, że każdy ma prawo walczyć o zmianę swojego życia i że ono naprawdę może się zmienić. Wystarczy chcieć i spotkać na swojej drodze odpowiednich ludzi, z których doświadczenia będziemy czerpać.

Tekst jest także doskonałym studium środowiska ludzi biednych, ludzi żyjących w noclegowniach, a nie raz i na bruku. Język ulicy jakim momentami posługuje się autor, pełen wulgaryzmów i potocznych zwrotów sugestywnie oddaje realia opisywanej rzeczywistości.
Autor dokonuje analizy ludzkiej kondycji, przedstawia człowieka, który za wszelką cenę chce walczyć o swoje człowieczeństwo i wybić się ze środowiska, które go zniewala. Jest to opowieść o poszukiwaniu miłości, szacunki i zrozumienia.
Polecam.

4,5/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję Wydawnictwu Novae Res.

  • Rodzaj literatury: Beletrystyka
  • Wydawca: Novae Res, 2011
  • Format: -
  • Wydanie: Drugie
  • Liczba stron: 148
  • ISBN: 978-83-7722-147-1
  • Nośnik: Druk


niedziela, 3 kwietnia 2011

"Błękitny chłopiec" Rakesh Satyal


Rakesh Satyal pracował jako redaktor w amerykańskim Random House, współpracując z Chuckiem Palahniukiem i Tori Amos. Aktualnie, jako  redaktor w wydawnictwie Harper Collins, sprawuje pieczę na książkami Paula Coelho.

Z bohaterem jego debiutanckiej powieści, Kiranem, łączy go miejsce urodzenia, jakim jest Ohio.

Kiran to hinduski chłopiec wyróżniający się wśród swoich rówieśników nie tylko ponadprzeciętną inteligencją, lecz także zachowaniami, które według powszechnie uznanych norm nie przystają chłopcu i nie są wyznacznikami męskości.
Znajduję się on w trudnym wieku, ma dwanaście lat, rozpoczyna niełatwą drogę ku dojrzałości oraz poszukiwania tożsamości.
Zaczyna podejrzewać, że jest kolejnym wcieleniem Kriszny, dlatego wytycza sobie cele do zrealizowania, by w pełni osiągnąć boskość.
Stawia bardzo wiele pytań, zwłaszcza dotyczących wiary oraz relacji międzyludzkich.
Znajduje się w miejscu, w którym stykają się dwa światy- świat dorosłych oraz świat dzieci, a on czuje, że nie należy do żadnego z nich. Jego dorosłość zaczyna być wymuszana przez środowisko. Kiran staje się świadkiem erotycznej sceny rozgrywającej się między szkolnymi kolegami. Zaczyna dostrzegać ludzką seksualność, wkracza w sferę erotyki oraz pornografii, jednocześnie dostrzegając jak opacznie rozumiane jest dążenie do miłości. Dostrzega różnicę między seksem powodowanym miłością a pożądaniem. To drugie jawi mu się jako dehumanizacja, uprzedmiotowienie ludzi, budzi w nim wstręt i obrzydzenie.
Kiran, jako wielki esteta uwielbiający muzykę, taniec, grę zmysłów, seksualność widzi jako piękno, idealne zespolenie ciał i dusz, postanawia więc stanąć w obronie moralności.
Jednak odrzucony przez środowisko, poznaje smak zemsty i wybuchów niekontrolowanej złości.
Szansą na akceptację wśród rówieśników i rodziny staje się dla niego coroczny Festiwal Talentów, na którym Kiran chce pokazać całemu światu, kim tak naprawdę jest.

Tłem dla toczącej się akcji jest bogata, niezwykle skrupulatnie opisana kultura, a także wierzenia hinduskie
Prowadzona narracja, jest narracją pierwszoosobową, czytelnik ma więc szansę poznać i zrozumieć odczucia Kirana, niejako wejść w jego umysł.


Książka ta jest ważną lekcją o poszukiwaniu własnej tożsamości. Kończy się bardzo poetycką i metaforyczną sceną o odnalezieniu siebie.
Uczy, że do samego końca należy walczyć o siebie samego, że nie należy poddawać się presji grupy, lecz walczyć o swoje „ja”. Uświadamia, że świat nie kończy się na szkole i obowiązkach z nią związanych, że należy mieć pasje, których rozwijanie będzie kształtowało naszą osobowość.

Debiut Rakesha Satyala na długo pozostanie w mojej pamięci.
Osoba czytająca nieuważnie, widząca tylko warstwę powierzchniową, nie próbująca odnaleźć w utworze tym głębszego sensu, mogłaby uznać go za kolejną naiwną historyjkę próbującą przemycić kulturę hinduską między wierszami. Tak jednak nie jest.
Dlatego zachęcam do lektury i bycia mądrym czytelnikiem, odważnym krytykiem i uważnym obserwatorem literackiej głębi.


Czasami jesteśmy tak pochłonięci płomieniem, tak boleśnie spalamy się w jego gorącu, że nie dostrzegamy absolutnej wspaniałości ognia[1]


Oprawa miękka
Wydanie: pierwsze
ISBN: 978-83-240-1509-2
Opracowanie graficzne: Katarzyna Borkowska
Rok wydania: 2011
Format: 140x205
Ilość stron: 312
Wydawnictwo: Znak
Cena detaliczna: 34,90 zł
______________
[1] Rakesh Satyal, Błękitny chłopiec, Wydawnictwo Znak, Kraków 2011, s. 299.