Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malarstwo. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Stary Testament w malarstwie - Bożena Fabiani



Bożena Fabiani, to autorka znana z takich publikacji jak Gawędy o sztuce, Biblia w obrazach czy Antyk w malarstwie. Dziś w ręku mam Stary Testament w malarstwie, książkę rozbudzającą ciekawość i podejmującą wątek tradycji starotestamentowej w sztuce sakralnej.

Autorka, jako specjalistka, w swej publikacji prześledziła ciągłość wątków od pokoleń przejawiających się w szeroko pojętej sztuce: tak malarstwie, jak grafice i rzeźbie. Malarstwo sakralne niemalże od zawsze budziło zainteresowanie, a same sceny biblijne były bardzo nośne i chętnie wykorzystywane jako kontekst, ale też jako główny temat dzieła sztuki.  Fabiani z wielką uważnością przygląda się temu, jak przez lata twórcy radzili sobie nie tylko z przedstawianiem samych wydarzeń znanych ze Starego Testamentu, ale też z ich ładunkiem emocjonalnym - szczególnie z uczuciami bliskimi nienawiści, frustracji, mściwości i zawiści. 


Fabiani bardzo sprawnie analizuje nie tylko sam przekaz i treść obrazu w kontekście epoki w jakiej powstał, ale bada także jego powiązanie z indywidualnymi cechami artysty, jego sposobem tworzenia i podejściem do tematu, co stanowi wielką wartość. Każdy rozdział składa się z dwu części: streszczenia tekstu, który malarz miał zilustrować i z zestawu obrazów wraz z ich interpretacją, nierzadko wraz z ciekawostkami dotyczącymi życia artysty.


Zamawiając tę książkę, spodziewałam się albumowego wydania w formacie a4, kredowego papieru i kolorowych reprodukcji. Otrzymałam tymczasem wersję niemalże kieszonkową, podręczną, co bardzo szybko doceniłam. Dzięki takiemu wydaniu po książkę sięga się o wiele chętniej, wydaje się przystępniejsza, a fakt wykorzystania reprodukcji czarno-białych (z wyjątkiem tych zamieszczonych z tyłu książki) wcale nie ograbia ich z jakości.

Całość uporządkowana została chronologicznie - autorka rozpoczyna od malarstwa inspirowanego Księgą Rodzaju (stworzenie świata, stworzenie Adama i Ewy, grzech pierworodny, Noe, dzieje patriarchów izraelskich itd.), przechodzi przez Księgę Wyjścia (dzieje Mojżesza), Księgę Sędziów (historia Samsona) i Księgę Rut, Pierwszą i Drugą Księgę Samuela (historia Dawida i Goliata), Pierwszą Księgę Królewską (Salomon) aż do bohaterów biblijnych czasu niewoli babilońskiej (tu m.in. Jonasz, Judyta, Tobiasz) i Księgi Hioba.

Stary Testament w malarstwie to przejrzyste połączenie słowa z obrazem, z którego zadowolony będzie każdy laik. Poręczne wydanie, dobra jakość reprodukcji, spójne i zwięzłe informacje. 
Polecam serdecznie każdej osobie zainteresowanej tematem - nie pożałujecie, a wręcz przeciwnie - nabierzecie ochoty na więcej.

piątek, 2 stycznia 2015

Najlepsza oferta – Giuseppe Tornatore


Tytuł: Najlepsza oferta
Autor: Giuseppe Tornatore
Wydawnictwo: Marginesy
ISBN:  9788363656126
Ilość stron: 143
Cena: 32,90 zł


Najlepsza oferta, to książka nietuzinkowa – stanowi ona bowiem zarys scenariusza filmu Koneser. Napisana jest jednak z  tak wielkim smakiem, że czytanie jej przypomina zgłębianie się w  powieści z  prawdziwego zdarzenia – co prawda oszczędnej w słowa i bardzo detaliczne opisy, za to pozostawiającej miejsce wyobraźni i mocy twórczej.

Zaczęłam ciut nie po kolei – najpierw był film, później lektura. Myślę jednak, że w tym wypadku odwrócony porządek to świetne posunięcie! Dzięki zachowaniu tej nieco nielogicznej konstrukcji możemy z czystą przyjemnością wrócić się do czasów sprzed filmu i obserwować jak słowo stało się obrazem, śledzić proces twórczy, na bieżąco analizować czy wszystkie posunięcia twórców były trafne i w pełni oddające pierwotny zamysł autorski.

We wstępie do tej króciutkiej publikacji autor dzieli się z czytelnikami drogą do stworzenia scenariusza i wcześniej – narodzin pomysłu, stanowiącego zlepek dwu innych idei, od lat zaprzątających głowę Giuseppe’a Tornatore’a, które dopiero zespolone stały się przyczynkiem do stworzenia filmu wysokiej klasy – dla (sic!) koneserów kina.

Samą opowieść trudno streścić tak, by nie powiedzieć za dużo, a jednocześnie skutecznie zachęcić: jej oś fabularna wytworzona została wokół trojga istotnych bohaterów:
– tytułowego konesera, prowadzącego aukcje miłośnika sztuki, o którego skrzętnie skrywanej kolekcji kobiecych portretów krążą już legendy: tym bardziej zagadkowe, że szeroko komentowanych zbiorów nie widział nikt poza ich właścicielem – trzeba dodać, ekscentrykiem, nieustannie noszącym rękawiczki,
– kobiety, pragnącej wycenić zabytkowe wyposażenie domu, którego stała się dziedziczką, a która skrywa równie wiele sekretów jak wybrany przez nią i owinięty wokół palca koneser – mówi ona, że cierpi na bliżej nieokreśloną chorobę, sprawiającą, że nie może opuścić domu,
– młodego chłopaka, doskonale znającego się na funkcjonowaniu wszelakich mechanizmów, przyjaciela głównego bohatera, z  którym dzieli wiele sekretów, jak się okazuje jednak – nie wszystkie.

Historie tej trójki splatają się, tworząc niebanalną opowieść oszustwa doskonałego, które z  jednej strony – budzi podziw, z  drugiej zasmuca, każąc współczuć temu, który na nim ucierpiał najbardziej.
Jeśli jeszcze nie widzieliście – koniecznie zobaczcie (w  obsadzie mistrzowski Geoffrey Rush), a następnie kupcie i przeczytajcie książkę – dokładnie w  tej kolejności! Naprawdę warto tej niezwykłej formie poświęcić czas.

wtorek, 10 grudnia 2013

Szmaragdowa tablica – Carla Montero


Tytuł: Szmaragdowa tablica
Autor: Carla Montero
Wydawnictwo: Rebis
Udostępnienie: Sztukater
ISBN: 9788375109993
Ilość stron: 672
Cena: 39,90 zł
Choć Polska poznała Carlę Montero za sprawą jej drugiej powieści – Szmaragdowej tablicy – ja zapragnęłam śledzić jej pisarski fenomen linearnie, poczynając od debiutanckiej Wiedeńskiej gry, która pozwoliła mi docenić talent autorki już w pierwszej lekturze, a następnie zwracając się ku bestsellerowej i szeroko komentowanej drugiej książce pisarki.

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że oto na naszych oczach rozwija się talent niebyły: sceną literacką zaczyna władać czarodziejka słowa, będąca w mocy przekonać do siebie – poprzez język właśnie – najbardziej zatwardziałych i opornych na literaturę. Jej teksty, w których różne dziedziny sztuki korespondują ze sobą, i w której spotykają się jednostki silne z jednostkami słabymi, to prawdziwy przegląd rzeczywistości opisywanych czasów.
Montero maluje inne światy, światy, w których każdy chciałby się choć na chwilę znaleźć, by nie tylko smakować litery na języku, ale także przechadzać się tymi samymi, co bohaterowie ulicami, niejako krocząc ich śladem.



Akcja toczy się dwutorowo, a tym co ją spaja jest wątek tajemniczego renesansowego obrazu – Astrologa.
Powieściopisarka wrzuca swoich bohaterów (i nas) w rzeczywistość początku XXI wieku do Madrytu.

Ana, to kobieta wiodąca bardzo spokojne życie. Przechadzając się po pięknym Madrycie jeszcze nie wie, że to co dotąd uchodziło za nudę – przewidywalność, pewna rytualność codzienności – już za chwilę stanie się luksusem nie do przecenienia. Gdy kobieta czyta tajemniczy list z czasów drugiej wojny światowej, dotyczący wspomnianego już obrazu, zmienia się dla niej wszystko. Za namową męża wyrusza ona bowiem na poszukiwanie zagadkowego dzieła, wyrywając się tym samym ze sztywnego gorsetu rutyny i wkradając we wciągające osobiste śledztwo.

Równolegle do prowadzenia historii Any, Montero zabiera nas do Paryża czasów niemieckiej okupacji. Tam też dowiadujemy się, że ów Astrolog, to jedno z największych pragnień Hitlera, który twierdzi, że dzieło to skrywa w sobie niepojętą moc, uzdalniającą do władania całym światem. Nie dziwi więc, że stara się za wszelką cenę zgłębić tajemnicę i posiąść obraz, mający być kluczem do sukcesu na międzynarodowej arenie politycznej. Poszukiwania rozpoczynają się od pewnej francuskiej Żydówki.

Choć każda z historii, to dwa zupełnie różne światy, dopiero w zestawieniu tworzą niezwykły klimat tajemniczości, wzajemnie się uzupełniając, tłumacząc i na siebie oddziałując.

Powiedzieć, że tę książkę dobrze się czyta, to nic nie powiedzieć: ją się zawłaszcza, nią się zachłystuje, wertuje w pośpiechu, chcąc natychmiast wiedzieć, co czeka nas dalej. Podobnie jak w debiutanckiej powieści, Montero portretuje bohaterów nietuzinkowych, charakternych, bogato wyposaża ich w historie, które później, niczym najlepszy malarz – zlewa ze sobą, łączy odcienie, tworząc obraz, stanowiący prawdziwe arcydzieło.
Wikłanie wątków opanowała powieściopisarka tak dalece, że potrafią one ewokować emocje, utrzymujące się niemalże przez całą książkę na równie wysokim poziomie – napięcie jest w niej wyczuwalne na odległość.

Szmaragdowa tablica stanowi prawdziwy gatunkowy koktajl: nie jest li historią poszukiwania obrazu, ale też opowieścią wyposażoną w wątek miłosny – i wcale nie banalny. Choć brzmi to trywialnie i sztampowo, książka ta daleka jest od pospolitości. Ona zaskakuje, ona czaruje, ona mami, ona pozwala na zagubienie, na tracenie śladów – nic nie jest w niej pewne.

I to właśnie ten brak pewności, brak standardowego szablonu, na którym zbudowana została cała konstrukcja fabularna, stanowi o sile tej powieści, którą – a jakżeby mogło być inaczej – polecam ogromnie!


_____________
Recenzja Wiedeńskiej gry:

http://shczooreczek.blogspot.com/2013/11/wiedenska-gra-carla-montero.html
 

poniedziałek, 30 września 2013

Pamiątka z Paryża – Tina Oziewicz


Tytuł: Pamiątka z Paryża
Autor: Tina Oziewicz
Wydawnictwo: Dwie Siostry
ISBN:
978-83-60850-43-5
Cena: 21 zł
Ilość stron: 48

Któż z nas, będąc w Paryżu lub marząc o podróży w to romantyczne miejsce nie sprezentował sobie gadżetu z wieżą Eiffla? Któż nie marzył o tym, by móc codziennie spoglądać na to dość dziwne arcydzieło architektury?
A żeby pamiątki z Paryża można było przywieźć, skądś się one muszą wziąć. Skąd? Tina Oziewicz w swojej najnowszej książki szuka odpowiedzi na to pytanie, znajdując ją przewrotną i zabawną, choć dla niektórych może też zatrważającą.

Pewnego dnia mieszkańców Paryża, a także okolicznych miast europejskich spotyka rzecz niesłychana – oto stolica Francji zaatakowana została – tak, zaatakowana – przez niespodziewane metalowe szpikulce, blokujące ulice, chodniki i place, czyniąc je nieprzejezdnymi i zamieniając to romantyczne miasto w rozprzestrzeniającą się kupę żelastwa.
Badaniem sprawy zajmują się naukowcy z paryskiego Instytutu Nanobiotechnologii, dochodząc do nieprawdopodobnych wniosków.
Podziwiam wyobraźnię autorki, która czerpiąc z dostępnych źródeł zobrazowała opowieść nie tylko frapującą, ale też niezwykle zabawną, która stanowi prawdziwy popis imaginacji.

Książeczka inspirowana jest obrazem Wilhelmna Sasnala, znajdującym się na jej okładce. Wpisuje się ona tym samym w cykl opowiadań, ukrywających się pod nazwą Mały Koneser, ożywionych właśnie za sprawą dzieł polskiego i światowego malarstwa. Seria ta charakteryzuje się opowieściami łączącymi się w niebywale intrygujący sposób z obrazami, które dały impuls do ich powstania. Stanowią one dialogiczną wędrówkę przez świat literatury i obrazu.
Pamiątka z Paryża to typowa ekfraza kierowana do dzieci, mająca zachęcić ich do poznawania różnych tekstów kultury.
Wilhelm Sasnal, bez tytułu, 2007-2011.
Rewelacyjny pomysł i doskonałe wykonanie. Ilustracje Jacka Ambrożewskiego świetnie korespondują zarówno z treścią książeczki jak i obrazem Sasnala. Stanowią rewelacyjne dopełnienie i należycie przyciągają wzrok. Szata graficzna tej książki to prawdziwy majstersztyk i perełka.
Polecam ogromnie!

niedziela, 22 września 2013

Minione wieki, tajemnice zabytkowych komnat. Chcesz wejść? - "Posiadłość" - Maggie Moon


Tytuł: Posiadłość
Autor: Maggie Moon
Wydawnictwo: Novae Res
Udostępnienie: Autorka
ISBN: 9788377225721
Ilość stron: 294
Cena: 33 zł



Posiadłość Maggie Moon, to literacki debiut dwudziestotrzyletniej autorki skrywającej się pod tym intrygującym pseudonimem. Chciałoby się dodać – debiut rewelacyjny i bardzo obiecujący. Rzadko zdarza się, by początkujący twórca potrafił swój doskonały projekt literacki przenieść ze sfery wyobrażeń do rzeczywistości, nie czyniąc krzywdy samej historii, która przecież „tak dobrze brzmiała w myślach, a tak źle prezentuje się na papierze”. Moon się udało – dzięki frapującej historii, którą zdecydowała się opowiedzieć, porwała mnie na kilka godzin do świata pachnącego historią i tajemnicą.
Zara Dormer, to utalentowana i obiecująca studentka malarstwa na Wyższej Akademii Sztuk. Dzięki wsparciu rodziców, którzy za punkt honoru postawili sobie dać swojej córce to, co najlepsze, udało jej się pobierać nauki na tej prestiżowej uczelni, zrzeszającej w swoich murach młodych ludzi z wyższych kręgów, mimo że sama pochodziła z nizin społecznych. To właśnie jej proweniencja  stała się przyczyną szykan ze strony znajomych, którzy zaślepieni mamoną, nie potrafili ujrzeć w niej prawdziwej artystki – w ich mniemaniu nie miała prawa należeć do ich towarzystwa, toteż skutecznie ją z niego wykluczyli.
Dzięki wsparciu finansowemu Dory – swojej najlepszej przyjaciółki – młodej malarce udało się wziąć udział w warsztatach organizowanych w posiadłości Debrettów – rodziny tyle inspirującej, co kontrowersyjnej. Wstęp na ich włości mają jedynie nieliczni, toteż ów wyjazd staje się dla Zary szczególną szansą i nobilitacją. Oprócz nauk, które będzie mogła pobierać od jednego z najważniejszych malarzy współczesnych, bohaterka liczy na uporanie się ze śmiercią swojej młodszej siostry.
Pierwsze chwile spędzone w zabytkowej posiadłości upływają jej pod znakiem oczarowania klimatem i magią miejsca, w którym się znalazła. Szybko jednak dziewczyna zaczyna czuć się nieswojo – bynajmniej nie z powodu stałych uszczypliwości dosięgających ją ze strony innych kursantów, lecz przez wzgląd na właścicieli i dziwne wrażenie bycia pod stałą obserwacją.
Umiejętności Zary, takie jak wyjątkowa spostrzegawczość, które w jej artystycznej pracy są atutem, w posiadłości okazały się jej przekleństwem, doprowadzającym do odkrycia sekretów, które nigdy nie miały wyjść na jaw. Dziewczyna przez swoją przenikliwość i zmysł obserwacji, stała się nieproszonym gościem, którego za wszelką cenę należy zmusić do milczenia.
Narracja prowadzona jest dwutorowo, dzięki czemu równolegle poznajemy historię współczesną jak i mamy wgląd w retrospektywne wizje sięgające XIX wieku.
Moon decydując się na poprowadzenie fabuły śladem powieści grozy, strzeliła w dziesiątkę. Misterna tajemnica skrywana od lat w budynku pamiętającym minione epoki, dumni właściciele, wystawne bale, tajemne przejścia, podziemne lochy, legenda o wygłodniałych wilkach i naiwnych dziewczętach zapuszczających się głęboko w las: to elementy, które przywodzą na myśl zarówno wiktoriańskie opowieści, jak i horrory inicjowane przez Poego. Autorce udało się zbudować synkretyczny i formalnie nawiązujący do wielu wcześniejszych tekstów kultury utwór, który zaskakuje i staje się obietnicą pojawienia się na świetlistym niebie polskiej literatury kolejnej gwiazdy – oby świecącej jak najdłużej i jak najjaśniej.

Polecam Wam debiut tej młodej pisarki – jeśli tylko nie boicie się wędrować po minionych epokach i tajemniczych piętrach wiekowych posiadłości.

 ________________
Książka przeczytana w ramach nowych wyzwań Śląskich Blogerów Książkowych.

czwartek, 22 sierpnia 2013

Lekcje Madame Chic – Jennifer L. Scott



Madame Chic to uosobienie elegancji I luksusu. W każdej, nawet najbardziej prozaicznej czynności odnajduje się doskonale, udowadniając, że życiem można się cieszyć – nawet, jeśli pewne powtarzalne gesty zaczynają nas denerwować.
Jennifer L. Scott w swojej książce przeprowadza czytelniczki  [bo to głownie do nich skierowana jest ta publikacja] przez świat francuskiej elegancji, wytworności, gościnności. Wskazuje, co sprawia, że Francuzkom żyje się dobrze, że są symbolami stylu i szyku oraz że ciągle się uśmiechają i wyglądają nienagannie – bez względu na to czy spotkamy je podczas wyrzucania śmieci, czy na proszonej kolacji.

Autorka przez długi czas była na wymianie studenckiej w Paryżu. Tam też zakosztowała życia pod znakiem wysokiej kultury, niespieszności, delektowania się każdą chwilą. Jej książka stanowi zbiór porad z zakresu diety, aktywności fizycznej, stylu, urody, życia z klasą i pasją. Można uznać je za lekcje, zakończone podsumowaniem najważniejszych wniosków z nich płynących.


Niezwykle przyjemnie czyta się tę książkę! W okamgnieniu zapragnęłam stać się osobą, potrafiącą na wzór Francuzek cieszyć się każdą chwilą, koneserką życia, cieszącą się z tego co ma, a nie ślepo podążająca za wymogami konsumpcjonizmu. Co rusz odkładałam poradnik na półkę, by zastosować się do zawartych w nim rad. I przyznaję – były one dla mnie zbawienne!
Zawarte w niej porady stosowałam tym chętniej, że daleko książce tej do formuły znanej z tradycyjnych poradników: to raczej snucie opowieści zachęcającej do podejmowania zmian i pokazującej co można zrobić, by życie przypominało te rodem z francuskich filmów: kolorowe, wypełnione przyjemnymi rytuałami, nadającymi mu sens. To prawdziwie inspirująca historia, pisana z myślą o kobietach, które pragną żyć szykownie i z umiarem, dbających o dobre maniery, ceniących sobie dyskusje o sztuce, mających dom otwarty, a przy tym wyglądających jak milion dolarów, bez wielkiego nakładu sił. Brzmi zachęcająco?
Do lektury!

środa, 9 maja 2012

3 płatki kamelii – Lara la Voe



Cóż niosą ze sobą 3 płatki kamelii?
Okładka zachwyca i przyciąga. Jest pełna subtelności i … piękna.
A piękno to w tej powieści rzecz najważniejsza i rzecz można, impuls do wszelkich wydarzeń. Zarówno piękno ciała, piękno duszy, jak i próba uchwycenia go w malarstwie.
Bohaterkami powieści są Klara Benett oraz jej przyjaciółka Veronica Angeli.
Kobiety łączy niezwykła nic porozumienia, która niespodziewanie zostaje przerwana  przez przedwczesną śmierć jednej z nich.
Klara, będąca właśnie w kwiecie wieku, dowiaduje się, że jest chora na białaczkę.
Choć jej dni są policzone, dziewczyna za wszelką cenę stara się oswajać myśl o niechybnej śmierci.
8 marca 2004 roku żegna się ze światem i umiera w jednym z paryskich szpitali.
To właśnie ten moment staje się zalążkiem do odpowiedzenia jej historii.
Bohaterkę poznajemy dzięki złączeniu wspomnień trójki bohaterów, których losy splotła – Veroniki, Thomasa i Kathy.
Wydarzenia z ich życia, przywołane retrospektywnie i nie zawsze chronologicznie, tworzą swoisty obraz życia młodej artystki, stworzony tuż po jej śmierci.
Okazuje się, że jak każda niespokojna dusza, także i Klara miała swoje tajemnice, których nie chciała dzielić nawet z najlepszą przyjaciółką. Jej idealny obraz, który nosiła w głowie Veronica Angeli, nagle okazuje się posiadać skazę – i to skazę, która zmienia wszystko.

Wykorzystanie retrospekcji nie pełni funkcji wytwarzającej chaos. Wręcz przeciwnie – taki sposób pisania, całkowicie rezygnujący z linearności, czyni historię Klary jeszcze bardziej fascynującą i nieprzewidywalną, poprzez spotęgowanie wrażenia jej nieprzystawania do żadnej konkretnej rzeczywistości. Co więcej – zabiegiem towarzyszącym przeskokom czasowym są częste paralelizmy nieraz całych fraz. Dzięki temu, niejednokrotnie jakieś wydarzenie możemy odczytywać przez pryzmat kilku spojrzeń, całkowicie zmieniających percepcję konkretnej sytuacji.
Życie Klary wydaje się być wyjęte z rzeczywistości konkretnej i wtłoczone w rzeczywistość uniwersalną – wydarzenia mogłyby mieć miejsce kiedykolwiek i gdziekolwiek. Choć daty są podawane, nie narzucają one odbioru książki ukierunkowanego na jedyne możliwe istnienie czasowe.
To historia mogąca dziać się tu i teraz.
Sama autorka upatruje w konstrukcji swojej powieści podobieństw do sonetu – przy takim widzeniu owej historii brakuje jednak wyraźnego podziału na część opisową i refleksyjną, co niejako przekreślą tę hipotezę. Realizowane nie są również inne elementy charakterystyczne dla tego gatunku. Na usprawiedliwienie można powiedzieć, że największy czas rozkwitu sonetu przypada na epokę romantyzmu, której to cechy są w tej powieści wyraźnie zarysowane: skupienie się na historii jednostki, zwrot ku przeszłości, ważna rola sztuki, tajemniczość, elementy uchodzące za fantastyczne, a tak naprawdę mocno osadzone w rzeczywistości, wielka niespełniona miłość Klary skrzętnie skrywana przed światem, wreszcie – śmierć. Choć nie było to samobójstwo, nosi znamiona tragizmu i przerwania życia młodego człowieka, przed którym roztaczała się wizja wspaniałej przyszłości.

3 płatki kamelii to historia dla każdego – uczy bowiem  trudnej sztuki umierania i radzenia sobie ze śmiercią bliskich oraz ukazuje bolesną drogę do decathexis.
Trudno uwierzyć, że powieść ta wyszła spod pióra tak młodej artystki – dziewiętnastoletnia dziś zielonogórzanka, zaczęła pisać ją mając 15 lat. Taki debiut, bardzo dobrze rokuje na przyszłość. Polecam!

Jedynym minusem jest słaba korekta – w książce zdarzają się liczne błędy fleksyjne, graficzne, a także -  o zgrozo! – ortograficzny!