poniedziałek, 7 października 2013

Zanim się pojawiłeś – Jojo Moyes


Tytuł: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Świat Książki
ISBN: 9788379432134
Ilość stron: 382
Seria: Leniwa niedziela



Po lekturze tej książki długo milczałam. W głowie kłębiły mi się setki myśli, a nie chciałam, by którakolwiek z nich uleciała.

Ciężko, naprawdę ciężko pisać mi o tej powieści, bo poruszyła we mnie tak wiele skrywanych emocji, że niewykonalne wydaje mi się zebranie tych wszystkich umykających spostrzeżeń w jedną spójną wypowiedź, która byłaby wyrazicielką tego, co się we mnie kotłuje.

Jojo Moyes stworzyła świat zdominowany przez trudności życia codziennego, niebezpiecznie podobny do realiów wielu z nas, stąd pewnie jego niebywała moc oddziaływania. 

Bohaterowie: Lou i Will, to postaci jakie często mijamy na ulicy: wyrzucone poza margines – każdy z innego powodu.

Ona, to dziewczyna niezamożna, dobijająca trzydziestki i wciąż niepewna swej przyszłości. Właśnie straciła pracę w kawiarni, a bez wykształcenia i innego doświadczenia nie potrafi znaleźć dla siebie niczego odpowiedniego. Jej chłopak Patrick stanął na granicy obsesji, spowodowanej przygotowaniami do maratonu, a ona sama staje w obliczu obowiązku bycia jedną z głównych żywicielek rodziny. Szczęśliwie, matka Willa, pani Traynor poszukuje właśnie opiekunki dla swojego syna.

Kiedyś ambitny biznesmen, w wolnych chwilach czerpiący z życia pełnymi garściami, nieulękniony i spragniony ekstremalnych przygód, dziś na skutek wypadku zostaje przykuty do wózka inwalidzkiego z czterokończynowym niedomaganiem, bez szans na wyleczenie. Jego życie zmienia się diametralnie – nie tylko ze względu na brak możliwości bycia tak samo aktywnym, jak dotychczas, lecz przede wszystkim przez wzgląd na pełne litości spojrzenia dawnych znajomych.

Will traci sens życia i podejmuje decyzje o eutanazji. Na skutek próśb rodziców godzi się na ostatnie pół roku życia, w którym towarzyszyć ma mu Lou. To ona jest ostatnią nadzieją Traynorów na odwiedzenie ich syna od samobójczych myśli. Okazuje się jednak, że ich relacja wykroczy daleko poza przewidywany związek opiekunka-chory, co dla każdego stanie się milowym krokiem naprzód.
Nie jest to bynajmniej kolejna romantyczna opowieść o dwójce ludzi wyrzuconych poza nawias życia, cudownie siebie odnajdujących, żyjących długo i szczęśliwie. Choć jest wzbogacona o sztafaż romantyczno-miłosnych elementów, są one niejako marginalnym dodatkiem do tego, co dzieje się w głębi tej powieści. Tak naprawdę bowiem to lekcja radości życia, gotowości na wielkie poświęcenie i ogromna lekcja pokory oraz szacunku dla wyborów drugiego człowieka, bez względu na to, jak bardzo byłyby one dla nas bolesne i niezrozumiałe.

Dawno nie spłakałam się tak na żadnej książce. I pomyśleć, że miała to być leniwa niedziela! Do tej pory słowa te kojarzyły mi się z ciepłą, lekką lekturą, a tej lekką nazwać nie można. Dostarcza zbyt wielu wzruszeń, całego wachlarza emocji, sprawia, że łzy lecą ciurkiem i nie sposób ich powstrzymać, nie ma możliwości zapanowania nad naturalnymi reakcjami. I wcale nie dlatego, że to jakaś ckliwa i cukierkowata historia niepełnosprawnego i jego opiekunki. Daleko książce Moyes do takiej trywialności i błahości. To coś znaczenie więcej. To opowieść o tym, gdzie leży granica naszej wolności, o tym czy tak naprawdę możemy decydować za innych i jak sprawić, by życie było lepsze.

Nieprawdopodobny ładunek emocjonalny, nieopisana lektura. Nie czuję się odprężona, lecz przytłoczona, poturbowana, pokaleczona, ale choć w obliczu takich słów brzmi to nieprawdopodobnie – takich lektur trzeba. To swoiste katharsis, oczyszczająca moc cierpienia. Książka która porusza, bo dotyka boleśnie, nie sili się na przewidywalny i kiepski happy end. Jest  intensywna, przenikliwa, przejmująca, przyszywająca. Epitety mogłabym mnożyć, ale nie o to chodzi – rzadko zdarza mi się tak silna syntonia z bohaterami, tak pełne współodczuwanie i pełna identyfikacja mimo braku empirycznej znajomości opisywanych doświadczeń.

Autorka chwyciła mnie jak rybę na haczyk, a ja dałam się ciągnąć, mimo że wiedziałam jak to wszystko się skończy i dokąd prowadzi taka łapczywość.

Wydawca chce, by książkę tę polecać przyjaciółkom. Miejcie się więc na baczności, bo następne kilka dni to nie będzie nic innego, jak bombardowanie tą opowieścią. I robiłabym to nawet, gdyby nie wspomniano o tym na okładce. To po prostu historia, którą należy się dzielić, którą trzeba polecać i należy promować!

Rewelacyjna opowieść, warta każdej poświęconej jej minuty, każdej wylanej łzy i wykorzystanej chusteczki. Choć będą takie chwile, gdy bohaterowie wydadzą się wam niepojęcie irytujący, a sama opowieść wkurzająca do granic przyzwoitości – nie oderwiecie się od niej ani na moment. Nie będzie sekundy na złapanie oddechu, pomimo bólu, którego w pewnym momencie nie będziecie potrafili znieść. Ta historia dostarczy wam ogromu niezapomnianych wzruszeń i diametralne zmieni sposób patrzenia na świat. Zaczniecie cieszyć się tym co macie i zastanawiać czy aby na pewno wykorzystujecie drzemiący w was potencjał.
Fantastyczna.