Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czary. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czary. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 marca 2015

Co robić, gdy atakuje cię przepotworne monstrum, czyli "Lichotek i Dragodon" – Ian Ogilvy



Tytuł: Lichotek i Dragodon
Autor: Ian Ogilvy
Wydawnictwo: Literackie

Lichotek i Dragodon to kolejna część przygód młodego Stubbsa i jego rodziny. Gdy wydawało się już, że chłopiec po odzyskaniu rodziców będzie mógł z nimi powoli poznawać arkana magii i – nade wszystko – nadrabiać stracony czas, ich przeciwnicy nie dość, że nie stracili czujności, to jeszcze zostali wsparci przez dodatkową siłę i teraz gotowi są na każde ryzyko, by raz na zawsze pozbyć się pogromców czarnoKsiężników. Na czele szajki dwunastu pałających nienawiścią do Stubbsów magów staje tajemniczy Dragodon – legendarny i ostatni poskramiacz smoków, ukazujący się pod postacią ogrodowego skrzata. Powiecie, że mało to przerażające? A co gdyby ten skrzat miał moc myślowego łączenia się z  Wami i robienia Wam najprzeokropniejszych rzeczy o jakich kiedykolwiek słyszeliście? No właśnie – każdy by się ugiął przed taką potęgą. Nie inaczej było z  czarnoKsiężnikami, którzy jak się zdawało mieli wspólny cel ze swoim nowym przywódcą – ostatecznie pozbyć się Stubbsów, ze szczególnym uwzględnieniem mamy.
Nie mieli oni jednak pojęcia z  kim zadarli – Lichotek, który już raz uporał się z ciemnymi siłami, teraz działa napędzony siłą podwójną – obok bystrości i niezwykłej inteligencji do walki motywuje go teraz także miłość i troska o najbliższych. Chłopak nie spocznie, póki nie odzyska mamy i przeciwstawi się nad wyraz niebezpiecznemu przeciwnikowi.
A walczyć będzie musiał nie tylko ze zgrają czarnoKsiężników, ale też goniącymi go ożywionymi maskotkami i karuzelami z  parku rozrywki. Wyobraźcie sobie tylko, że biegnie za Wami rozwścieczony drewniany koń albo różowy miniaturowy hipopotam o bardzo ostrych zębach! Co byście zrobili? Widzicie więc, że przed Lichotkiem nie lada wyzwanie. Jeśli jesteście ciekawi jak ten niezwykły chłopiec poradzi sobie z  przepotwornym monstrum, koniecznie biegnijcie 9 kwietnia do księgarni. Wtedy to premierę będzie miała druga część tej nietuzinkowej serii. I uwaga – uzbrójcie się w  odwagę oraz żółte żelki zapewniające niewidzialność, bo będzie naprawdę groźnie!
Ian Ogilvy stał się chyba właśnie moim ulubionym twórcą książek dla dzieci ostatnich czasów – przypomina mi po trochu klimatem Serię niefortunnych zdarzeń skrzyżowaną z  Burtonowską wizją świata – to taki mix kultowych już w popkulturze motywów i sposobów kreowania rzeczywistości.
Mrocznie, z  czarnym humorem, trochę gotycko, arcystrasznie – kupuję taki klimat!:)

Lichotek i czarnoKsiężnik / Lichotek i Dragodon / Lichotek i czarodzidło

piątek, 7 marca 2014

Krucjata – Philippa Gregory


Tytuł: Krucjata
Autor: Philippa Gregory
Wydawnictwo: Egmont
ISBN: 9788323770145
Ilość stron: 295

Krucjata stanowi drugi tom serii Zakon Ciemności, której akcja ulokowana jest w XV wieku. Powieść utrzymana została w takim samym tonie jak część pierwsza, będąc tym samym doskonałym ciągiem dalszym, w niczym nie ustępującym woluminowi inaugurującemu cykl.
Akcja rozpoczyna się, gdy z Europy Środkowej do Ziemi Świętej wyrusza krucjata dziecięca, pod wodzą samozwańczego przywódcy o tak rozwiniętej charyzmie, że potrafił pociągnąć za sobą tłumy niewinnych, mających pomóc ocalić świat chrześcijański.  Johann Dobry według wielu był wielkim profetą, zdolnym przewidzieć pragnienia Chrystusa co do losów świata.
Luca Vero, któremu w podróży towarzyszy teraz prócz brata Piotra i Freize’a Izolda i Iszrak, staje przed kolejnym zadaniem: musi zbadać czy powołana krucjata ma realną szansę powodzenia i dostarczyć dowodów przełożonemu Zakonu Ciemności, który wciąż doszukuje się znaków końca świata, tak silnie przepowiadanego i przeczuwanego po upadku Cesarstwa Bizantyjskiego.
Tym, co wysuwa się w części tej na plan pierwszy, to niewyobrażalna łatwość prostych ludzi średniowiecza do ulegania sugestiom – wystarczyła delikatna wzmianka o czyjejś winie, jakkolwiek abstrakcyjne argumenty, zaognione chęcią znalezienia osoby odpowiedzialnej za cierpienia innych, by oskarżyć kogoś o czary i bez szczególnego dochodzenia skazać go na śmierć. Gregory ukazuje lęki głupców, wierzenia w wilkołaki, gusła, czary, okrutne klątwy. Pokazuje średniowieczne mroki, ciemnotę tych, którzy nie chcieli dopuścić do siebie myśli o istnieniu spisków, a nie tylko wiedźm, pragnących zguby innych.
 Duży nacisk położyła także autorka na postać służącego Luci, który w części tej zarysowuje się jako osoba skłonna do poświęceń i niezwykle mądra, mimo że pozornie nie robi takiego wrażenia.
W powieści tej mnoży się od intryg i tarapatów, w jakie wikłają się (szczególnie) główne bohaterki.
Luca stanie nie tylko przed trudnościami związanymi z dochodzeniem prawdy o końcu świata, ale też z wybronieniem kobiet przed oskarżeniami miejscowej ludności, którym on sam zaczyna  w pewnym momencie wierzyć, mając w pamięci niedawne wydarzenia, w których ich uczciwość również poddana została w wątpliwośc.
Książki Gregory czyta się z ogromną przyjemnością, potęgowaną przez świadomość niedługiej premiery kolejnych tomów, które z pewnością będą równie aprobujące.
Nie mogę się doczekać, a Wam polecam lekturę dwu dotychczas wydanych tomów – nie zawiedziecie się, bez względu na to czy historia znajduję się w kręgu Waszych zainteresowań, czy nie.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Upadające królestwa - Morgan Rhodes


Tytuł: Upadające królestwa
Autor: Morgan Rhodes
Wydawnictwo: Gola
ISBN: 9788364252013
Ilość stron: 512

Fantastyka jest chyba dziś jednym z nielicznych gatunków, który mimo wielu tradycyjnych rozwiązań potrafi mnie jeszcze zaskoczyć. I to jak!

 Upadające królestwa stanowią tom otwierający trylogię Morgan Rhodes, która wcześniej wydała już kilka książek pod pseudonimem Michelle Rowen.
W kręgu jej zainteresowań znajdują się fotografia, podróże, telewizyjne reality show.

Akcja powieści rozgrywa się w Mytice, krainie składającej się z trzech państw, którymi są Limeros, Auranos i Paelsia.

Auranos jest krajem bogatym, żyznym i rozwijającym się, zaś dwa pozostałe znajdują się na skraju upadku. Brak w nich charakterystycznej dla urodzajnych przestrzeni zieleni, dominują jedynie chłód i kamienie. Niestety kraje te zamiast współpracować i wspólnie poradzić sobie z zaistniałą sytuacją wciąż ze sobą konkurują, w efekcie czego ambicje własne są przedkładane nad dobro ogólne. Magia zanika, a królestwa coraz bardziej chylą się ku zagładzie.
Związane jest to z historią trzech sióstr czarodziejek, które w pradawnych czasach władały magią. Posiadały one cztery kamienie, mające ogromną moc, które rozdzieliły między siebie po śmierci jednej z nich. Dziś są one najpilniej poszukiwanymi przedmiotami, niosącymi nadzieję na władzę i potęgę. Motyw ów, choć tak często i chętnie eksploatowany przez twórców literatury fantasy, zdaje się tutaj nieodzownym elementem fabularnej układanki.
Artefaktów owych poszukiwać zaczynają władcy Myticy. Wiedzą, że ich historia nieodzownie łączy się z przepowiednią, dotyczącą narodzin dziewczynki o ogromnej mocy, zdolnej zmienić oblicze kraju.
Gdy więc dziecko te przychodzi na świat, zostaje natychmiast odebrane matce i wychowywane przez jednego z władców jako własne. Dziewczyna ta, okaże się nieposkromiona i niepokorna, trudna do okiełznania, co odbije się echem na całej historii.

Jest to jedynie początek nieuniknionych splotów wydarzeń, które łącząc się ze sobą tworzą barwną mozaikę i emocjonującą całość. Ta powieść to samonapędzająca się machina: wystarczył impuls, by pomknęła do przodu, nie czekając aż czytelnik zaczerpnie tchu. Mało w niej przewidywalności, bo tak naprawdę zdarzyć może się wszystko: trudno przewidzieć, na które rozwiązanie zdecyduje się autorka, w którą stronę zboczą bohaterowie, jakie podejmą decyzje i jakie te poniosą ze sobą konsekwencje. Autorka nie sili się na subtelności: krew leje się strumieniami, bohaterowie umierają w najmniej oczekiwanych momentach, muszą reagować natychmiast i pozbywać się młodzieńczej pyszałkowatości, by zapobiec nadciągającej katastrofie. Jeśli więc macie tendencje do szybkiego przyzwyczajania się do postaci, przy tej książce będziecie musieli od tych przyzwyczajeń się uwolnić. O jakichkolwiek sympatiach nie ma bowiem mowy – tutaj decydują sekundy i milimetry, pisarka nie ma litości, bezwzględnie pozbawia życia i daleka jest od taniej ckliwości.
To prawdziwie ekscytujący kocioł, niewolny od intryg, spisków, wojen, legend, magii i… miłości. Bez niej żadna powieść nie utrzymałaby się w ryzach. Rhodes namalowała słowem tak wiele postaci, o tak różnych rysach charakterologicznych, że wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Ich mnogość dodaje książce blichtru. Nie jest to jednak tanie efekciarstwo, lecz intencjonalny zamysł i realizacja.
 Tym, co cenię w literaturze fantastycznej to podział na rozdziały, którego nierzadko brakuje.
Rhodes okazała czytelnikowi szacunek szatkując akcję w odpowiednich momentach, nie męcząc wydłużającymi się w nieskończoność etapami, które trzeba mozolnie przemierzać.
Krótkość rozdziałów zwiększa dynamikę książki, korzystnie wpływa na jej odbiór, dodaje skrzydeł podczas czytaniaJ

Mimo wierności tradycyjnym schematom powieści fantasy i występujących w niej wątkach, autorka przekuła swój pomysł w sukces literacki. Wykorzystując to, co znane i z czym odbiorca zdążył się już obyć, zbudowała narrację pełną zaskoczeń i intrygujących rozwiązań.
Przy tej książce nie sposób się nudzić!
Jedyna moja obawa dotyczy kolejnych tomów – czy tak wysoko zawieszona poprzeczka nie okaże się kluczem do porażki? Mam ogromną nadzieję, że nie, byłaby to bowiem ogromna strata.

Polecam!

niedziela, 15 grudnia 2013

Ziemiomorze – Ursula K. Le Guin


Tytuł: Ziemiomorze
Autor: Ursula K. Le Guin
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 978-83-7839-665-9
Ilość stron: 944
Cena: 69,90 zł
Gdy ponad trzydzieści lat temu w Polsce ukazał się znakomity Czarnoksiężnik z Archipelagu Urszuli K. Le Guin w przekładzie Stanisława Barańczaka, zyskała ona niezliczone rzesze fanów, wiernie oczekujących kolejnych tomów powieści, do dziś cieszącej się niesłabnącym zainteresowaniem. W jej przypadku porównania do Tolkiena i Lewisa nie są przesadzone – z powodzeniem mogłaby ona wraz z nimi zasiadać na panteonie władzy nad fantastyką.
Dziś, przed polskim czytelnikiem nie lada gratka: oto cykl poświęcony czarnoksiężnikowi Gedowi i jego perypetiom zebrany został w jednym tomie – tomie wydanym z ogromną dbałością o jakoś, zarówno techniczną jak i estetyczną. Twarda oprawa, mapy imitujące wiekowe dokumenty, wytrzymałość – ważne elementy przy wydaniach całościowych.

Malowany przez Le Guin świat to przestrzeń rojąca się od wysp zamieszkałych przez smoki i otoczonych aurą tajemniczości. Tym, co stawiane jest w nim na pierwszym miejscu, to utrzymanie równowagi między tworzącymi go siłami.

Na serię składają się tomy:  Czarnoksiężnik z Archipelagu, Grobowce Atuanu, Najdalszy Brzeg, Tehanu, Inny Wiatr i Opowieści z Ziemiomorza.

Przez życie przemierzamy wraz z głownym bohaterem, Gedem, którego losy śledzimy, począwszy od najmłodszych lat i początków zdobywania doświadczenia w świecie magii aż do momentu, gdy zaczęto wykorzystywać ją (a często i utożsamiać) jako narzędzie w rękach zła. Stała się ona atrybutem tego, co niszczące i siejące zamęt.
Zanim jednak do tego doszło, Ged, jako obdarzony niezwykłymi zdolnościami czarodziej, szybko stał się Arcymagiem, mającym pomóc Najwyższej Kapłance Archipelagu w ucieczce z labiryntu ciemności.
Niestety, ich plany pokrzyżuje zaburzająca się właśnie równowaga Ziemiomorza, nad którym kontrolę zaczęły przejmować siły zła, obracając tym samym wniwecz odwieczne pragnienie harmonii.
Za zasłoną fantastycznego sztafażu historii spisanej przez Le Guin, skrywa się opowieść o czymś znacznie donioślejszym: o dojrzewaniu i odkrywaniu harmonii nie tylko w świecie, ale też w samym sobie. Oto historia o młodzieńczym wichrzycielu, który przemienia się wraz z upływającymi latami i nabywaniem doświadczeń w człowieka pełnego mądrości, pozbawionego pychy przynależnej do adolescencji, a także mającego świadomość tego, że nie wszystko zdolni jesteśmy zmienić jedynie siłą ludzkich rąk.
Le Guin zwraca czytelnikowi szczególną uwagę na to, że zdobycie władzy niezmiennie wiąże się z odpowiedzialnością, która ta za sobą pociąga – czym potężniejsi jesteśmy, tym nasze zaangażowanie w losy innych musi być większe.

O tym, jak wielką wartość, nie tylko literacką, ale też życiową stanowią jej książki, świadczą rozliczne analizy, którym te były poddawane. Upodobali je sobie nie tylko krytycy literaccy, literaturoznawcy, ale także psychologowie i socjologowie, doszukujący się w  niej elementów, mogących korzystnie wpłynąć na badania w ich dziedzinach.
Uniwersalność tej serii dokumentują lata  popularności, którą wciąż się cieszy. To książki, które weszły już do klasyki, jako dzieła o wymiarze ogólnoludzkim. Psychomachia tocząca się na jej kartach, to nie tylko efekt walki sumień głównych jej bohaterów, ale też alegoria żucia ludzkiego w ogóle.
Nie jest to zatem dzieło, mające moc sprawczą jedynie u zagorzałych czytelników fantastyki: znajdzie ono odbiorców, podobnie jak dzieła Lewisa i Tolkiena, u każdego człowieka obcującego z literaturą, ukierunkowanego na spotkanie z dziełem najwyższej próby.
Nie jest to dzieło równe dzisiejszym wytworom kultury masowej, lecz obfity zdrój mądrości i kopalnia refleksji, do odkrywania na wielu poziomach analiz.
Rewelacyjny tekst, który jeszcze długo będzie odbijał się echem w literaturze światowej.
Zebranie w jednym tomie całej serii było posunięciem doskonałym – dzięki całościowej lekturze, czytelnik może raz po raz odkrywać to, co niewyjaśnione, może badać przestrzenie międzywierszowe, wracać do tego, co zostało ujawnione dopiero w późniejszych tomach, a co znacząco oświetla części poprzednie. Nie jest to oczywiście cykl bez wad, ale te blakną zupełnie, gdy spojrzy się na niego z dystansem i zrozumieniem.
Wspaniała lektura, doskonały pomysł na prezent świąteczny, ale też każdy innyJ Perełka, którą warto mieć i wielokrotnie czytać. Uniwersum uzależniające i oddające z nawiązką poświęcony mu czas.
Ogromnie polecam!

piątek, 13 grudnia 2013

Dom tajemnic – Chris Columbus, Ned Vizzini


Tytuł: Dom tajemnic
Autor: Chris Columbus, Ned Vizzini
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 9788324019625
Cena: 34,90 zł
Ilość stron: 512
Sięgając po Dom tajemnic bałam, się, że jego reklama zaprogramowana została na wyrost: oto J.K. Rowling zachwala dzieło człowieka, który wcześniej docenił jej własne, robiąc z niego kinowy hit – znany wzór popierania działań ludzi z naszego kręgu, którzy mogą nam się odwdzięczyć w odpowiednim czasie, napędzając koło wzajemnych uzależnień i płynących z nich korzyści. Takim reklamom nie ufam.
I choć zaintrygował mnie slogan „Książka reżysera Harry’go Pottera”, wcale nie zorganizował on mojego pozytywnego myślenia o książce. Raczej włączył czujność.

I jakże pozytywnie mnie Chris Columbus i Ned Vizzini zaskoczyli! Oto porwali mnie oni w świat, w którym zawsze chciałam się znaleźć – świat książek.
Nie, nie tak jak każda inna książka – oni zrobili to dosłownie.
Ich bohaterowie, podobnie jak kiedyś bohaterowie Funke zostani porwani w rzeczywistość książki, by tam przeżywać kolejne przygody.

Kordelia, Eleonor i Brendan to trójka rodzeństwa, właśnie wprowadzającego się do nowego domu (pamiętacie Serię Niefortunnych Zdarzeń? Sporo tu inspiracji!). Wraz z rodzicami szukali oni czegoś co nie przekracza ich możliwości finansowych, aż trafili na niezwykły dom, który powinien być warty niebotyczną sumę, a okazuje się tani jak barszcz. Rodzina z radością wprowadza się do posiadłości, należącej niegdyś do tajemniczego pisarza, Denvera Kristofa. Już pierwsze chwile w domu okazują się niezwykle tajemnicze i… groźne. Bohaterowie, jeden za drugim natykają się na łysą kobietą – raz przemieniającą się w posąg, innym razem przybierającą postać miłej sąsiadki, zawsze jednak budzącej niepokój.
Gdy jeszcze pierwszego dnia kobieta staje u ich drzwi, wszystko wokół się zmienia.
Kobieta okazuje się Wichrową Wiedźmą – potomkinią Króla Burz, czyli Denvera Kristoffa, pragnącą odzyskać pewną książkę, niosącą ze sobą wielką moc, do której dostęp zablokował jej ojciec. Swoją szansę upatruje w odwadze rodzeństwa, toteż bez ich zgody przenosi ich do świata zbudowanego z trzech książek spisanych przez właściciela ich nowego domu, a jej tatę.
W nich to, młodzi bohaterowie będą musieli zmierzyć się z nieprzewidywalnymi piratami, Ruchem Oporu, olbrzymami, a przede wszystkim – własnymi słabościami i egoistycznymi pobudkami, na które tak silnie liczy Wichrowa Wiedźma, żądna jedynie władzy i potęgi.
Rodzeństwo walcząc z tym, co napotkają na swojej drodze, muszą utorować sobie powrotną drogę do domu, który wydaje się teraz czymś zupełnie nierzeczywistym.
Także i dzieci zdają się w pewnym momencie bardziej interesować fikcją, w którą zostali wtopieni, niż zamiarem powrotu do domu, który jak się wydaje – zupełnie porzucili.
Tym, co mnie rozczarowało było zakończenie.
Śmierć i ofiary ponoszone przez bohaterów były w książce oczywiste – dlaczego więc postanowiono pewne rysy ułagodzić, wydarzenia anulować? Wszystko to arcysłodkie i nie na miejscu. Rozumiem, że miało udowodnić, że wszystko kończy się dobrze, dobro zwycięża nad złem, pieniądze same wpływają na konto, a jednak mam nieodparte wrażenie, że można było zrobić to zupełnie inaczej, niekoniecznie realizując – bądź co bądź – plany Wichrowej Wiedźmy co do egoistycznych zapisów w księdze.
Ale cśśś… nic więcej nie zdradzę!

Dom tajemnic to pierwszy cykl przygód rodzeństwa, zapowiadający serię niebywale wciągającą! Czytając ją już wyobrażałam sobie stworzony na jej podstawie film, dorównujący efektami Harry’emu Potterowi.
Przestrzeń starego, okazałego domostwa, skrywającego zatrważające tajemnice, imponujące pomieszczenia, monumentalna biblioteka wypełniona po brzegi starymi księgami, otwarte morze pełne pirackich statków i krwiożerczych rekinów, potężna Wichrowa Wiedźma i jeszcze bardziej mocarny Król Burz – to elementy, które doskonale sprawdzą się na dużym ekranie. I nie wyobrażam sobie, by to się mogło nie udać! Bardzo wyraźnie widać, że autorem książki jest reżyser, bowiem jej filmowość jest wręcz namacalna.

Dom tajemnic zaoferował mi godziny pełne intrygujących przygód. Autorzy nęcili mnie i wabili, fascynowali i budzili grozę.
Bohaterowie, choć czasem irytujący, pokazali jednak prawdziwe relacje międzyludzkie, mieli swoje słabostki, byli pyszni, czułostkowi, zaskakujący.
Czy można chcieć czegoś więcej od powieści dla młodzieży?
Pomimo kilku niedociągnięć, bardzo dobra książka – i wcale nie dlatego, że poleca ją Rowling.

środa, 16 października 2013

Jonathan Strange i Pan Norrell - Susanna Clarke


Tytuł: Jonathan Strange i Pan Norrell
Autor: Susanna Clarke
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788374802772
Cena: 59 zł
Ilość stron: 780


Seria Uczta Wyobraźni, to dla mnie gwarancja literatury fantastycznej, przy której spędzę naprawdę dobry czas. Sięgam po nią bez namysłu, wielokrotnie bowiem zostałam zaskoczona fenomenalnymi pomysłami twórców, których publikacje ukazują się w ramach tejże.

Sutanna Clarke przenosi nas do Europy w początkach XIX wieku, gdzie Napoleon zaprowadza nowy porządek.
W tym samym czasie, w Anglii, w każdą trzecią środę miesiąca, gromadzą się adepci magii, którzy nie tyle ją praktykują, ile zapamiętale studiują poświęcone jej księgi.
Dochodzą ich jednak słuchy o tajemniczym Gilbercie Norrellu, który jako jeden z nielicznych zajmuje się magią w praktyce, a oprócz tego jest posiadaczem imponującego księgozbioru wypełnionego magicznymi księgami. Zaniepokojeni dżentelmeni decydują się na spotkanie z owym magiem, co okazuje się pomysłem zupełnie nietrafionym. Podstępny Norrell zdobywa bowiem tytuł jedynego maga królestwa i wraz z przyjacielem, niejakim Jonathanem Strangem doprowadza do odrodzenia tajemnej sztuki magii. Wieść o potędze Norrella zatacza coraz szersze kręgi i szybko bohater zostaje zobligowani do wsparcia Anglii w walce przeciwko Napoleonowi. Magia ma jej zapewnić pewne zwycięstwo.

Mimo że początkowo nie jest on traktowany poważnie, do jego rozgłosu przyczynia się przywrócenie do życia narzeczonej sir Waltera Pole’a. Wydarzenie to staje się przełomowym dla maga rządnego sławy i uznania oraz respektu.

Współpraca Norrella i Strange’a początkowo układa się pomyślnie, szybko jednak dochodzi do komplikacji, na skutek których ten drugi postanawia odłączyć się od swojego mistrza i działać na własną rękę. Norrell nie pozostawia sprawy bez odwetu – knuje przeciwko Strange’owi, chcąc dowieść, że jedynie on jest w mocy parać się prawdziwą magią.

Czytelnicy mają okazję śledzić losy tych dwu barwnych postaci, a wielowątkowość fabuły będzie jedynie podkreślać złożoność spraw magicznych. Losy tej dwójki składają się na powieść niebywale rozbudowaną, rozrastającą się w nieprzewidzianych kierunkach.  Clarke obdarowuje swojego czytelnika historią tyleż długą, co frapującą. Każdy epizod urasta tutaj do rangi osobnej historii o wielkim znaczeniu, czyniąc opowieść arcyciekawą.

Zachwyciła mnie drobiazgowość Clarke i jej pieczołowitość w dbaniu o szczegóły. To one w dużej mierze decydują o oryginalności tej powieści i jej wielkiej sile oddziaływania.

Co wydaje się może nieco niewiarygodne – te wszelkie drobiazgi i błahostki okazują się ważne i konieczne, na co dowód otrzymamy w zwieńczeniu powieści.
Choć jest to powieść fantastyczna, nie brakuje w nie odwołań do wydarzeń historycznych, licznie opisywanych na kartach tej obszernej książki. To taka nieco posępna, nieco tajemnicza, baśniowa opowieść, wobec której nikt nie pozostanie obojętny. Niezwykle ważnym elementem są  w niej liczne przypisy.
Co zwraca uwagę to pietyzm z jakim pisarka oddała różnice charakterologiczne postaci.
Za sprawą tej powieści powołała ona do życia całą plejadę barwnych osobowości, stanowiących ogromny plus tej książki. To oni nadają jej smaczku i specyfiki.

Clarke posiadła niebywały dar operowania słowem, ona to, podobnie jak powołani przez nią do życia bohaterowie – czaruje, a efekt jej magicznych zdolności mamy okazję czytać i nim się zachwycać.

Polecam.