Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantazja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fantazja. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 stycznia 2014

Na szczęście mleko – Neil Gaiman


Tytuł: Na szczęście mleko
Autor: Neil Gaiman
Wydawnictwo: Galeria Książki
ISBN: 9788364297090
Ilość stron: 160

Neil Gaiman dotąd znany był mi z tekstów takich jak, Koralina, Nigdziebądź, Amerykańscy bogowie, Ocean na końcu drogi.
Na szczęście mleko to pisana z myślą o dzieciach i młodzieży książeczka, utrzymana w podobnej konwencji, co teksty dla dorosłego czytelnika.
Oto mama dwójki dzieci wyjeżdża na konferencję, podczas której głosić będzie referat o jaszczurach. W tym czasie opiekę nad pociechami sprawować ma ich tata, który został dokładnie poinstruowany o tym, co należy zrobić pod jej nieobecność. Na szycie listy znajdował się zakup mleka, z czym tato niestety zwlekał. Gdy rano okazuje się, że dzieci nie mają z czym zjeść płatków śniadaniowych, mężczyzna udaje się na misję w celu pozyskania nieobecnego produktu.
Jego wyjście do sklepu bardzo się jednak przedłużało. Tak bardzo, że rodzeństwo zdążyło już czytać książki, bawić się dinozaurami, leżeć nogami do góry, rysować, grać w ping-ponga, korzystać z komputera i tak dalej, i tym podobne.
Gdy tato w końcu wrócił, na dzieci czekała niesłychana historia. Mężczyzna twierdzi bowiem, że został uprowadzony przez kosmitów, a to było jedynie początkiem jego niewiarygodnych przygód. Heroicznie walczył o mleko z bogami dżungli, niebiańskim potworem, piratami, wumpirami, policją galaktyczną [a tutaj sędzia Rexx, funkcjonariusz Pterry, sierżant Diplo, agent Anyklo i inni przedstawiciele dinozaurów].
Podczas owej potyczki rzucany był z miejsca na miejsce: podróżował w czasie, kilka razy otarł się o śmierć, musiał wykazać się niebywałą wprost odwagą i pomysłowością.

Opowieści jego słuchały dzieci z zainteresowaniem, ale i niedowierzaniem. Miały bowiem pewne prawo sądzić, że wszystko to jest jedynie wytworem wybujałej fantazji ojca. Dlaczego? Tego już nie zdradzę…:)

Gaiman tworząc opowieść o podróżach w czasie, dinozaurach, antycznych bogach i innych barwnych postaciach, zakończył najlepszy w swojej twórczej karierze rok wydawniczy.

Jego książka bawi i zaciekawia. Choć czytając, wiemy, że to, co dzieje się na kartach książki jest jedynie owocem pracy w laboratorium wyobraźni,  zostajemy wessani przez narrację tak intensywnie, że sami mamy wrażenie podróżowania w czasie.
Stajemy na szczycie buchającego wrzącą lawą wulkanu, toczymy potyczki z międzygalaktycznymi policjantami, umykamy przed żądnymi zagłady Ziemi kosmitami i ciągle, raz po raz, folgujemy rozbuchanej imaginacji.

Książkę wzbogacają utrzymane w tonacji czarno-białej ilustracje Chrisa Riddella, grafika, który – jak wspomina – „tworzy z natury”J  Jego projekty są bardzo sugestywne i przemawiające do wyobraźni. Bogate w szczegóły, portretują nawet charaktery i sposób zachowania opisywanych postaci. Moi ulubieni bohaterowie, to zdecydowanie nierozgarnięci piraci, których należało dopiero uczyć obyczajów, panujących na statku.
Świetna historia, za nic sobie mająca linearność i ciągłość.
Gdyby tak każdy z nas potrafił tłumaczyć się ze swoich spóźnień w podobny sposób, co tata dwójki rodzeństwa, oczekującej na mleo, żyłoby nam się o wiele ciekawiej.

Polecam!

środa, 16 października 2013

Jonathan Strange i Pan Norrell - Susanna Clarke


Tytuł: Jonathan Strange i Pan Norrell
Autor: Susanna Clarke
Wydawnictwo: MAG
ISBN: 9788374802772
Cena: 59 zł
Ilość stron: 780


Seria Uczta Wyobraźni, to dla mnie gwarancja literatury fantastycznej, przy której spędzę naprawdę dobry czas. Sięgam po nią bez namysłu, wielokrotnie bowiem zostałam zaskoczona fenomenalnymi pomysłami twórców, których publikacje ukazują się w ramach tejże.

Sutanna Clarke przenosi nas do Europy w początkach XIX wieku, gdzie Napoleon zaprowadza nowy porządek.
W tym samym czasie, w Anglii, w każdą trzecią środę miesiąca, gromadzą się adepci magii, którzy nie tyle ją praktykują, ile zapamiętale studiują poświęcone jej księgi.
Dochodzą ich jednak słuchy o tajemniczym Gilbercie Norrellu, który jako jeden z nielicznych zajmuje się magią w praktyce, a oprócz tego jest posiadaczem imponującego księgozbioru wypełnionego magicznymi księgami. Zaniepokojeni dżentelmeni decydują się na spotkanie z owym magiem, co okazuje się pomysłem zupełnie nietrafionym. Podstępny Norrell zdobywa bowiem tytuł jedynego maga królestwa i wraz z przyjacielem, niejakim Jonathanem Strangem doprowadza do odrodzenia tajemnej sztuki magii. Wieść o potędze Norrella zatacza coraz szersze kręgi i szybko bohater zostaje zobligowani do wsparcia Anglii w walce przeciwko Napoleonowi. Magia ma jej zapewnić pewne zwycięstwo.

Mimo że początkowo nie jest on traktowany poważnie, do jego rozgłosu przyczynia się przywrócenie do życia narzeczonej sir Waltera Pole’a. Wydarzenie to staje się przełomowym dla maga rządnego sławy i uznania oraz respektu.

Współpraca Norrella i Strange’a początkowo układa się pomyślnie, szybko jednak dochodzi do komplikacji, na skutek których ten drugi postanawia odłączyć się od swojego mistrza i działać na własną rękę. Norrell nie pozostawia sprawy bez odwetu – knuje przeciwko Strange’owi, chcąc dowieść, że jedynie on jest w mocy parać się prawdziwą magią.

Czytelnicy mają okazję śledzić losy tych dwu barwnych postaci, a wielowątkowość fabuły będzie jedynie podkreślać złożoność spraw magicznych. Losy tej dwójki składają się na powieść niebywale rozbudowaną, rozrastającą się w nieprzewidzianych kierunkach.  Clarke obdarowuje swojego czytelnika historią tyleż długą, co frapującą. Każdy epizod urasta tutaj do rangi osobnej historii o wielkim znaczeniu, czyniąc opowieść arcyciekawą.

Zachwyciła mnie drobiazgowość Clarke i jej pieczołowitość w dbaniu o szczegóły. To one w dużej mierze decydują o oryginalności tej powieści i jej wielkiej sile oddziaływania.

Co wydaje się może nieco niewiarygodne – te wszelkie drobiazgi i błahostki okazują się ważne i konieczne, na co dowód otrzymamy w zwieńczeniu powieści.
Choć jest to powieść fantastyczna, nie brakuje w nie odwołań do wydarzeń historycznych, licznie opisywanych na kartach tej obszernej książki. To taka nieco posępna, nieco tajemnicza, baśniowa opowieść, wobec której nikt nie pozostanie obojętny. Niezwykle ważnym elementem są  w niej liczne przypisy.
Co zwraca uwagę to pietyzm z jakim pisarka oddała różnice charakterologiczne postaci.
Za sprawą tej powieści powołała ona do życia całą plejadę barwnych osobowości, stanowiących ogromny plus tej książki. To oni nadają jej smaczku i specyfiki.

Clarke posiadła niebywały dar operowania słowem, ona to, podobnie jak powołani przez nią do życia bohaterowie – czaruje, a efekt jej magicznych zdolności mamy okazję czytać i nim się zachwycać.

Polecam.

wtorek, 19 marca 2013

Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie – Agnieszka Steur


Tytuł: Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie
Autor: Agnieszka Steur
ISBN: 978-83-7856-071-5
Wydawnictwo: Poligraf
Ilość stron: 280


Wojna w Jangblizji. W Tamtym świecie, to książka, w której znajdziecie wszystko to, czego oczekujecie od odprężającej literatury: magiczny świat pełen nietuzinkowych postaci, tradycyjną walkę dobra ze złem, wciągającą akcję i wiele, wiele innych elementów składającą się na tę niepowtarzalną opowieść.
Agnieszka Steur w swojej debiutanckiej książce operuje żartem, odpowiada na zapotrzebowania czytelnika związane z niepowtarzalną przygodą, a przy tym nie ucieka od zagadnień etycznych. Choć powieść ma kompozycję otwartą i nie wiemy, co wydarzy się w kolejnym tomie, jedno jest pewne: zmierzamy ku finałowi, w którym zło poniesie sromotną klęskę, a dobro ostatecznie zwycięży. Zanim jednak do tego dojdzie, staniemy się współuczestnikami wielu niesłychanych zajść…

Udajmy się zatem do Jangblizji: miejsca w którym rządy sprawuje król Taro, a jego poddanymi są różne rasy i gatunki: Psowaci, Płynni, Lotni, Owcowaci. Nie mogą się oni ze sobą mieszać: za taki postępek grozi bowiem banicja do świata równoległego, zwanego Tamtym Światem. Tamtym, czyli… naszym.
Jangblizja nie jest miejscem utopijnym: dotykają ją takie same bolączki jak i nas. Aktualnie jej mieszkańcy pogrążeni są w wyniszczającej wojny ze Szmaragdową Królową, która to uwięziła we Wschodniej Wieży królową Zarę Karmit Namin. Ze względu na złą sytuację zabronione zostały przenosiny do Tamtego Świata. Jedynymi osobami, których zakaz ten nie dotyczy są królewskie dzieci – Nana i Roan. Znaleźli się oni pod opieką zaufanych poddanych i w czasie Wielkiej Bitwy, przenieśli się niepostrzeżenie do świata znanego im dotychczas jedynie z opowieści – świata mrocznego, przerażającego i uosabiającego największe strachy.
Dla Nany i Roana nowa rzeczywistość nie jest jednak wcale taka zła – szybko odnajdują wspólny język z tubylcami, zaprzyjaźniają się z Ewą i Dawidem, aklimatyzują się, poznają tutejsze zwyczaje i sprzęty, a także… zauważają, że wcale nie są jedynymi Jangblizjanami przebywającymi w tym miejscu. To odkrycie może okazać się dla nich niezwykle istotne…

Co dalej? Poddajcie się przygodzie, wsłuchajcie w opowieść pisarki i wraz z nią wybierzcie się w tę szczególną podróż…

Wojna w Jangblizji. W Tamtym Świecie, to debiut Agnieszki Steur. Stanowi on zapis jej wyobrażeń o świecie nieprzeciętnym, w którym wciąż liczą się takie wartości jak przyjaźń, poświęcenie, próba odnalezienia własnej tożsamości i własnego miejsca w świecie, dążenie do odkrycia swoich korzeni, rodzące się uczucie, szlachetność i oddanie.

Co rzuca się w oczy podczas lektury tej książki, to niesłychana lekkość i swoboda narracji. Autorka ma naturalny talent pisarski, który umiejętnie wykorzystuje, porywając czytelnika w wir wydarzeń w sposób tak niewymuszony, że nawet nie zdążymy spostrzec, kiedy daliśmy się całkowicie pochłonąć. Jej powieść, to współczesna baśń – niekoniecznie dla najmłodszych. Jest ponadto uniwersalną historią o szukaniu samego siebie w świecie zdominowanym przez bombardujące nas zewsząd problemy; pretekstem do refleksji nad własnym życiem, nad słusznością panujących zasad – nawet tych wynikających z wieloletniej tradycji, nad tolerancją i szacunkiem, a także prawem do własnych wyborów. Jangblizja przenika się z Tamtym Światem tak silnie, że w pewnym momencie zaciera się granica między tym co dobre, a tym co złe; nie wiadomo już, która rzeczywistość jest lepsza i czy w ogóle któraś ma szansę na tyle zbliżyć się do arkadii, by każdy marzył o życiu w niej.
Autorka pozostawia wiele luk i miejsc niedookreślonych. Tym samym rozbudza ciekawość i zachęca do sięgnięcia po tomy kolejne, które z pewnością wyjaśnią wiele kwestii jedynie zasygnalizowanych w tej części.
Tym, co dodatkowo intryguje, jest dwutorowe prowadzenie narracji: narracja główna przeplatana jest fragmentami z dziennika, skrupulatnie spisywanego przez uwięzioną królową Zarę. Wycinki jej rozważań są doskonałym uzupełnieniem, a jednocześnie wglądem w aktualną sytuację Jangblizji.
Wielkim atutem książki jest także jej oprawa graficzna, wobec której nie można przejść obojętnie. Opowieść uzupełniają przepiękne ilustracje Ewy Kieńko Gawlik, idealnie współgrające z fabułą.

Każdemu twórcy życzę tak udanego debiutu! Debiutu, który rozbudza apetyt na dalszy ciąg i gwarantuje godziny spędzone w doborowym towarzystwie!

Więcej informacji o książce znajdziecie tutaj:


Polecam bardzo serdecznie!
Za książkę dziękuję Autorce:)))

5/6
Scathach

niedziela, 27 marca 2011

"Opowiadania paradne i markotne" Rafał Warabida


Przyznam, że za najkrótsze książki zabrać mi się najciężej.
Dodatkowo jeśli pozycja okazuje się być zbiorem opowiadań, moje odkładanie jej przeciąga się w nieskończoność. Pouczona jednak przez zapiski Schmitta z „Trucicielki” postanowiłam dać opowiadaniom szansę.
Wybrałam Rafała Warabidę i jego zbiór „Opowiadania paradne i markotne”. Książeczka ta została podzielona na dwie zasadnicze części- pierwszą będącą tytułowym opowiadaniem i paradnym i drugą, będącą zbiorem sześciu opowiadań markotnych. Autor opisu z okładki porównuje je do pór roku- lata i jesieni. Zdecydowanie trafna koncepcja, czytelnikom jednak w razie potrzeby rozdzielenia czasu lektury, zalecam czytać je dokładnie odwrotnie- opowiadania paradne jesienią, a markotne latem.
Jeśli miałabym ocenić, która część przypadła do gustu bardziej, bez zastanowienia wybrałabym część pierwszą, traktującą o przygodach Pana Toza.

Toz, pracownik magistratu, wydawałoby się przeciętny obywatel, niejednokrotnie znajduje się w centrum niezwykłych wydarzeń, które powodują, że wzbudza on zainteresowanie mediów. Bohater staje się uczestnikiem absurdalnych wypadków, jego przygody są tak bardzo groteskowe, że przez całą lekturę opowiadania uśmiech nie schodził mi z twarzy. Opowiadanie to przywoływało mi na myśl wielką bajkowość, baśniowość, wydarzenia fantastyczne oraz sposób narracji zdecydowanie kojarzył się z dobranockami, które jako dziecko uwielbiałam oglądać. Pan Rafał Warabida zafundował mi powrót do dzieciństwa- zerwał z linearnością zarówno na płaszczyźnie językowej, jak i wywołując z odległych zakamarków mózgu moje wspomnienia. Opowiadanie skrzy się humorem, jest optymistyczne do szpiku, granice fantazji i abstrakcji zacierają się w nim z rzeczywistością, nie wiadomo już co dzieje się naprawdę i czy właściwie wydarzenia o których mowa nie miałyby racji bytu w świecie realnym. Autor bawi się językiem, wywołuje postaci takie jak Trzej Królowie.

Zdecydowanie mniej euforycznie podeszłam do części drugiej- markotnej. Składają się na nią opowiadania kontrastujące z częścią pierwszą- refleksyjne, skłaniające do zadumy, smutne.  Autor zestawia starość z młodością, w wydarzenia wplata problem eutanazji i zabójstwa, zastanawia się nad oddzielającą je granicą, porusza tematykę strachu przed starzeniem się.

Rzucającym się w oczy pomysłem na książkę jest kontrast. Absurd styka się tutaj z mrożącą, surową rzeczywistością. Humor graniczy z problemami egzystencjalnymi.

Jest to zdecydowanie pozycja niezwykła. Każdy znajdzie w niej coś dla siebie, obie części, choć diametralne różne, świetnie się uzupełniają. Radość dzieciństwa i smutek starości. Młodzieńcze marzenia i starcze decyzje.


5/6

  • Rodzaj literatury: Beletrystyka
  • Wydawca: Novae Res, Gdynia 2010
  • Wydanie: Pierwsze
  • Liczba stron: 204
  • ISBN: 978-83-7722-057-3
  • Nośnik: Druk