Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 kwietnia 2014

Mroczne umysły - Alexandra Bracken


Tytuł: Mroczne umysły
Autor: Alexandra Bracken
Wydawnictwo: Otwarte
ISBN: 9788375150476
Ilość stron: 456
Cena: 36,90 zł

Podczas gdy w naszym kraju wskaźnik przyrostu naturalnego spada, za zachodnią granicą – w potężnej Ameryce – panuje kryzys i rząd postanowił pozbywać się dzieci, w ich mniemaniu zagrażające mocarstwu.
Po wstępnej selekcji, na której przydzielano poszczególne osoby do grup Zielonych, Niebieskich, Żółtych, Pomarańczowych i Czerwonych, bohaterowie trafiali do tzw. obozów rehabilitacyjnych. W powszechnej opinii utrzymywało się przekonanie, że dziecko kończące dziesiąty rok życia musi zostać tam zesłane, by ktoś mógł sprawować kontrolę nad jego mrocznym umysłem, którego moce właśnie się uaktywniały.  W związku z tym, wielu młodych ludzi, gdy tylko osiągało ten wiek i przejawiało zdolności Psi – znikało. Rodzicom wmawiano, że to groźna choroba OMNI - ostra młodzieńcza neurodegeneracja idiopatyczna, dziesiątkująca kraj.
Jedną z osób wysłanych do obozu była Ruby – dziewczyna, będąca w mocy wpływać na myśli i chcenia innych, wdzierać się do ich umysłów, przeglądać wspomnienia, a także zupełnie je wymazywać. Podczas selekcji ukryła swoje zdolności, by zamiast do Pomarańczowych zostać skierowaną do Zielonych – była to jej jedyna szansa na przetrwanie. Jak się okazało, oprócz niej, przeżył tylko jeden przedstawiciel jej  „rasy”.  Dziewczyna dokłada wszelkich starań, by zbiec z obozu i dotrzeć do Uciekiniera - Pomarańczowego, który – ma nadzieję – nauczy ją panowania nad swoimi umiejętnościami.

W dystopijny świat spod pióra Alexandry Bracken – młodziutkiej autorki, okupującej listy bestsellerów – wkradają się oczywiście elementy ocieplające trudną rzeczywistość. Są to wartości, które mimo wszelkich systemowych potworności przetrwały w niektórych jednostkach: bezinteresowność, życzliwość, szczera troska, przyjaźń, serdeczność, pomocność i oczywiście miłość. Istnienie tych abstrakcyjnych pojęć wciąż daje nadzieję na zmianę i nie pozostawia czytelnika z wrażeniem skrajnego pesymizmu i bezsensu. Choć Ruby, stanowiąca silną, choć nieumiejętnie posługującą się swoimi zdolnościami dziewczynę, spotyka na swojej drodze postaci przeróżne, najczęściej zaś łowców lub przywódców organizacji, pragnących wykorzystać jej moce dla własnych celów, wciąż nie traci kiełkującej w niej ufności do innych. Dzięki niej udaje jej się nawiązać relacje z Liamem, Zu, Pulpetem, w których podobnie jak w niej, ocalało człowieczeństwo i pragnienie dobra.
Choć pomysł na fabułę innowacyjny nie był, dzięki umiejętności autorki do budowania dynamiki i obrazowego przedstawiania kolejnych wydarzeń, zyskał on na mocy oddziaływania. Odświeżona została tu idea świata, w którym to dzieci muszą zawalczyć o przyszłość i to one stanowią zagrożenie, przede wszystkim poprzez łatwość ulegania manipulacjom i nieposkromioną naiwność.
Dobra realizacja znanych już z wcześniejszych tekstów kultury motywów sprawiła, że książka ta szturmem wbiła się na listy bestsellerów.

Mroczne umysły to test pop, zawierający wszystkie elementy, mogące przykuć uwagę nastolatków, do których jest adresowany: chłopcy znajdą w niej sztafaż sensacyjny, dziewczyny zaś z pewnością ucieszą się z wątku miłosnego – oczywiście trójkąta uczuciowego, który wpłynie na przebieg wydarzeń wyższych rangą.
Bohaterowie Bracken to postaci dynamiczne: zwłaszcza Ruby, która z dziewczyny nieporadnej szybko przemienia się w samoświadomą posiadaczkę zdolności, mogących zarówno nieść ochronę jak i siać zniszczenie. Jej przemiana nie jest jednak szokująca dla czytelnika. W przestrzeni, w której do metamorfozy dochodzi, jest ona niemalże niezauważalna: wydaje się wręcz, że bohaterka nie jest w stanie niczego się nauczyć i wszelkie jej próby spełzają na niczym. Dopiero po zmianie otoczenia i przeciwnika, ujawnia się jak wiele udało jej się osiągnąć.
Tym, co mnie zawiodło było bardzo pobieżne potraktowanie sytuacji w obozach – tak naprawdę niewiele wiemy o tym, to tam się działo, bowiem bohaterce niemalże natychmiast udaje się z Thurmond zbiec. Szkoda – brakuje nam naświetlenia sytuacji z perspektywy więźniów. Nie wiedząc czego doświadczali, pozostajemy jedynie w sferze domysłów i niedopowiedzeń. Podobnie sprawa samej choroby – jest i tyle. Skąd się wzięła, dlaczego władze zareagowały na nią tak dramatycznie? Odpowiedzi na te pytania nie znajdziemy, co powoduje spory niedosyt już na samym początku, a tym samym ustawia nasz odbiór lektury.
Choć pierwsza połowa jest nieco chaotyczna, posiadająca wiele elementów niejasnych, a przez to momentami nużących dla czytelnika, który brnie przez nią opornie, po przekroczeniu bariery nudy (w okolicach końca) zaczyna się prawdziwie emocjonalna przygoda, przekreślająca wcześniejszą nijakość. Wydarzenia piętrzą się jak stosy kserówek przy biurku sumiennego studenta, a każde ich delikatne naruszenie sprawia, że całość podążą w przeróżnych kierunkach. Autorka decyduje się na kompozycję otwartą zapowiadającą kolejny tom, jest to jednak wybór, który stanowi jednocześnie układ klamrowy – wydarzenie, kończące pierwszą część jest zwielokrotnionym i przeniesionym na innego lustrzanym odbiciem tego, co zdarzyło się na początku.
Mimo kilku mankamentów, z wielką chęcią sięgnę po drugi tom, mając nadzieję na wypełnienie luk i emocjonujący ciąg dalszy.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Upadające królestwa - Morgan Rhodes


Tytuł: Upadające królestwa
Autor: Morgan Rhodes
Wydawnictwo: Gola
ISBN: 9788364252013
Ilość stron: 512

Fantastyka jest chyba dziś jednym z nielicznych gatunków, który mimo wielu tradycyjnych rozwiązań potrafi mnie jeszcze zaskoczyć. I to jak!

 Upadające królestwa stanowią tom otwierający trylogię Morgan Rhodes, która wcześniej wydała już kilka książek pod pseudonimem Michelle Rowen.
W kręgu jej zainteresowań znajdują się fotografia, podróże, telewizyjne reality show.

Akcja powieści rozgrywa się w Mytice, krainie składającej się z trzech państw, którymi są Limeros, Auranos i Paelsia.

Auranos jest krajem bogatym, żyznym i rozwijającym się, zaś dwa pozostałe znajdują się na skraju upadku. Brak w nich charakterystycznej dla urodzajnych przestrzeni zieleni, dominują jedynie chłód i kamienie. Niestety kraje te zamiast współpracować i wspólnie poradzić sobie z zaistniałą sytuacją wciąż ze sobą konkurują, w efekcie czego ambicje własne są przedkładane nad dobro ogólne. Magia zanika, a królestwa coraz bardziej chylą się ku zagładzie.
Związane jest to z historią trzech sióstr czarodziejek, które w pradawnych czasach władały magią. Posiadały one cztery kamienie, mające ogromną moc, które rozdzieliły między siebie po śmierci jednej z nich. Dziś są one najpilniej poszukiwanymi przedmiotami, niosącymi nadzieję na władzę i potęgę. Motyw ów, choć tak często i chętnie eksploatowany przez twórców literatury fantasy, zdaje się tutaj nieodzownym elementem fabularnej układanki.
Artefaktów owych poszukiwać zaczynają władcy Myticy. Wiedzą, że ich historia nieodzownie łączy się z przepowiednią, dotyczącą narodzin dziewczynki o ogromnej mocy, zdolnej zmienić oblicze kraju.
Gdy więc dziecko te przychodzi na świat, zostaje natychmiast odebrane matce i wychowywane przez jednego z władców jako własne. Dziewczyna ta, okaże się nieposkromiona i niepokorna, trudna do okiełznania, co odbije się echem na całej historii.

Jest to jedynie początek nieuniknionych splotów wydarzeń, które łącząc się ze sobą tworzą barwną mozaikę i emocjonującą całość. Ta powieść to samonapędzająca się machina: wystarczył impuls, by pomknęła do przodu, nie czekając aż czytelnik zaczerpnie tchu. Mało w niej przewidywalności, bo tak naprawdę zdarzyć może się wszystko: trudno przewidzieć, na które rozwiązanie zdecyduje się autorka, w którą stronę zboczą bohaterowie, jakie podejmą decyzje i jakie te poniosą ze sobą konsekwencje. Autorka nie sili się na subtelności: krew leje się strumieniami, bohaterowie umierają w najmniej oczekiwanych momentach, muszą reagować natychmiast i pozbywać się młodzieńczej pyszałkowatości, by zapobiec nadciągającej katastrofie. Jeśli więc macie tendencje do szybkiego przyzwyczajania się do postaci, przy tej książce będziecie musieli od tych przyzwyczajeń się uwolnić. O jakichkolwiek sympatiach nie ma bowiem mowy – tutaj decydują sekundy i milimetry, pisarka nie ma litości, bezwzględnie pozbawia życia i daleka jest od taniej ckliwości.
To prawdziwie ekscytujący kocioł, niewolny od intryg, spisków, wojen, legend, magii i… miłości. Bez niej żadna powieść nie utrzymałaby się w ryzach. Rhodes namalowała słowem tak wiele postaci, o tak różnych rysach charakterologicznych, że wciąż nie mogę wyjść z podziwu. Ich mnogość dodaje książce blichtru. Nie jest to jednak tanie efekciarstwo, lecz intencjonalny zamysł i realizacja.
 Tym, co cenię w literaturze fantastycznej to podział na rozdziały, którego nierzadko brakuje.
Rhodes okazała czytelnikowi szacunek szatkując akcję w odpowiednich momentach, nie męcząc wydłużającymi się w nieskończoność etapami, które trzeba mozolnie przemierzać.
Krótkość rozdziałów zwiększa dynamikę książki, korzystnie wpływa na jej odbiór, dodaje skrzydeł podczas czytaniaJ

Mimo wierności tradycyjnym schematom powieści fantasy i występujących w niej wątkach, autorka przekuła swój pomysł w sukces literacki. Wykorzystując to, co znane i z czym odbiorca zdążył się już obyć, zbudowała narrację pełną zaskoczeń i intrygujących rozwiązań.
Przy tej książce nie sposób się nudzić!
Jedyna moja obawa dotyczy kolejnych tomów – czy tak wysoko zawieszona poprzeczka nie okaże się kluczem do porażki? Mam ogromną nadzieję, że nie, byłaby to bowiem ogromna strata.

Polecam!

piątek, 4 października 2013

Doktor Sen - Stephen King


Tytuł: Doktor Sen
Autor: Stephen King
Wydawnictwo: Prószyński
ISBN: 9788378396185
Ilość stron:  656
Cena: 42 zł

Kontynuowanie powieści, które dla wielu stały się symbolem rewelacyjnych i niedoścignionych, to zadanie znojne i wymagające nieprzeciętnego talentu oraz pomysłu.
Wielu z nas sięgając po remake czy sequel, ma dojmujące poczucie niestosowności i przeciętności. Sam King obawiał się czy zadanie, którego się podjął nie jest aby zbyt karkołomne, bowiem zmienił się nie tylko czytelnik, ale też on sam – jako człowiek i jako autor. Myśl o zapisaniu dalszych losów Dana była jednak tak dotkliwa, że nie sposób było mu się jej oprzeć.
I choć oczywiście nie jest to kolejne Lśnienie, Doktor Sen to jedna z lepszych [nie licząc fenomenalnego Dallas ‘63] książek Kinga ostatnich czasów, a już zdecydowanie najlepsza powieść grozy, na długie godziny przykuwająca uwagę i przeszywająca dreszczykiem emocji.

Sen – od pokoleń uznawany za najlepsze lekarstwo na wszystko: smutki, podły humor, realne schorzenia – nabiera ciut innego znaczenia, gdy na scenę wkracza Doktor Sen, pracownik hospicjum, słynący ze swojej zdolności uspokajania i przyjaznego wprowadzania umierających pacjentów w sen wieczny. Tytułowym bohaterem jest dorosły Dan Torrence, którego pamiętamy z Lśnienia. Bohater mimo pragnienia odcięcia się od nałogów ojca, na skutek traumatycznych przeżyć i własnych skłonności, stał się alkoholikiem sięgającym dna. Na przekór obietnicom składanym samemu sobie, bohater nie potrafił stać się na tyle silny, by nie popełnić błędów rodzica. Z dnia na dzień stawał się coraz bardziej kiepską wersją samego siebie, popełniając czyny godne pożałowania – większość z nich pod wpływem alkoholu. Jego życie zmieniło się dopiero, gdy dotarł do miejscowości Frazie, od lat prowadzącej spotkania Anonimowych Alkoholików.
Dan, to człowiek zagubiony i zupełnie rozbity psychicznie, od dziecka mierzący się z osaczającymi go demonami. Część z nich zdołał zamknąć w odmętach swego mózgu, część zaś prześladuje go do dziś w najgorszych koszmarach. I to właśnie one staną się udziałem czytelnika, nadając powieści prawdziwego kolorytu i smaku, a dla niego samego będą impulsem do rozpoczęcia własnego exodusu – z naiwności i głupoty ku dojrzałości i mądrości. Paradoksalnie, by odciąć się od przeszłości – będzie musiał do niej wrócić.
Ta okłada dopiero oddaje klimat!
Źrodło
Jednak już nie sam. Na drodze Dana stanie bowiem Abra Stone – dziewczynka, która wyczuwa go dzięki darowi, jakim oboje zostali obdarzeni – jasności [czy raczej: lśnieniu]. To ona niejako zmusi go do powrotu do Panoramy. Jak się bowiem okaże, po Stanach podróżuje grupa Pustych Diabłów, nazywających samych siebie Prawdziwym Węzłem – swoistych wampirów, żywiących się parą, ulatującą z umierających dzieci obdarzonych darem jasności. Oni też odkryją istnienie Abry – dziewczynki o wyjątkowo silnych zdolnościach, które mogłyby zapewnić wędrującej grupie długie zapasy żywności. Prawdziwy Węzeł składający się z istot o cyrkowych imionach, z Rose Kapelusz na czele, rozpoczyna wyścig po dziewczynkę promieniującą niezwykłą mocą. Nie wiedzą jednak, z jak ogromną siłą przyjdzie im się zmierzyć – nie tyko lśnieniem, ale przede wszystkim przyjaźnią, miłością i rodzinnymi więzami, silniejszymi niż mściwość i pragnienie przetrwania za wszelką cenę.

Doktor Sen, to gwarancja wartkiej akcji, wydarzeń obserwowanych z różnych perspektyw, przeskakiwania z miejsca na miejsce, z ciała do ciała, z umysłu do umysłu. Konieczną do lektury tej książki i jej właściwego zrozumienia jest znajomość Lśnienia. Bez niej nie będziemy w stanie uchwycić sensu wewnętrznej walki z demonami przeszłości, którą prowadzi główny bohater, bez zaplecza wiedzy o wydarzeniach z części poprzedniej nie będziemy w stanie pojąć, co tak naprawdę się dzieje i czym jest ów przerażający Hotel Panorama, ścigający mężczyznę niczym widmo zła, a także dostrzec często subtelnej, aczkolwiek niezwykle ważnej sieci powiązań.
I choć Doktor Sen zdecydowanie różni się do Lśnienia – nie sposób, by było inaczej. W książkę tę bowiem wpisane są zupełnie inne problemy, wcale niełatwe, z którymi zmierzyć muszą się bohaterowie obdarzeni jasnością. No właśnie – czy to aby na pewno dar? Te i wiele innych pytań padnie gdzieś między słowami, a odpowiedzi będziemy musieli poszukać samodzielnie.
To swoista opowieść o tym, jak przeszłość determinuje naszą przyszłość, jak raz popełnione błędy – których echo już dawno wybrzmiało – wciąż na nas oddziałują, często podświadomie i niedostrzegalnie na pierwszy rzut oka.

Napisana sprawnie, z werwą, z wyczuciem mistrza grozy, który choć momentami serwował pakiet wydarzeń przewidywalnych, to tak naprawdę skonstruował powieść, której wstydzić się nie musi i która przyciągnie szerokie grono czytelnicze. Symptomatyczna opowieść o odkupieniu własnych win, szukaniu przebaczenia i ostatecznego rozliczenia z przeszłością, nad którą warto się pochylić i której nie należy się bać.
Nad ksiązką unosi się duch mądrości Anonimowych Alkoholików, którym swoją drugą szansę zawdzięcza nie tyko Dan, ale sam King. Powieść ta to swoiste podziękowanie za pomoc w podniesieniu się, to literacka spłata długu, stanowiąca prawdziwe remedium na bolączki tego świata: przemoc, zło, gwałty, grabieże, morderstwa, zgubne nałogi.
King w najwyższej formie.

Polecam.

______________
inne książki Kinga na blogu: