Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tim Burton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tim Burton. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 sierpnia 2016

Osobliwy dom Pani Peregrine - Ransom Riggs



Osobliwy dom Pani Peregrine to powieść, do której warto wracać, młodzieżówka na wysokim poziomie i lektura, którą powinno się polecać w miejsce pseudoerotycznej papki dla młodego pokolenia. Jest popisem wyobraźni i kapitalną przygodą, w której zatracą się również starsi czytelnicy. Raz zakosztowawszy świata stworzonego przez Ransona Riggsa, będziecie chcieli go smakować bezustannie!

Jacob od dziecka bombardowany był przez dziadka niesamowitymi historiami o jego przeszłości. Szczególne miejsce zajmował w  nich sierociniec ukryty na walijskiej wysepce, gdzie nie mogły go dosięgnąć ani zło, ani wojna, ani potwory. Póki chłopiec był mały, we wszystko wierzył bez mrugnięcia okiem. Kiedy jednak dorósł, opowieści starszego pana zaczął wkładać między bajki… 

Wciąż jednak dziadek był dla niego autorytetem i – niestety – jedynym przyjacielem. Przed śmiercią mężczyzna zdawał się majaczyć – przekazał wnukowi ciąg zdań, które jawiły się jako bełkot szaleńca. Od jego śmierci jednak, w otoczeniu Jacoba zaczęły się dziać dziwne rzeczy…

Jacob, za namową swojego psychiatry, udaje się na wspomnianą przez pana Portmana wyspę, by tam uporać się ze swoją traumą i zmierzyć z historiami opowiadanymi przez dziadka, których bohaterami były osobliwe dzieci ze starych fotografii.

Co czeka go na miejscu? Czy pan Portman naprawdę był szalony, czy też w jego opowieściach kryło się ziarenko prawdy? Jaki związek ze wszystkim ma pan Golem, psychiatra Jacoba, pozornie pomagający mu uporać się ze śmiercią dziadka?

Osobliwy dom Pani Peregrine to opowieść, w której niesamowite jest na porządku dziennym. W pierwszym tomie strach i przerażające przeplatają się z baśniowym, tworząc niepowtarzalny klimat i utrzymując napięcie na wysokim poziomie. Bohaterowie są nie tylko osobliwi, ale również – paradoksalnie – jednocześnie budzący strach i urzekający. Mieszanka wybuchowa, po której trudno znaleźć sobie miejsce. Nie mogę się doczekać aż do polskich kin trafi ekranizacja.

A Wy – do książki! Będziecie zachwyceni!

czwartek, 12 marca 2015

Co robić, gdy atakuje cię przepotworne monstrum, czyli "Lichotek i Dragodon" – Ian Ogilvy



Tytuł: Lichotek i Dragodon
Autor: Ian Ogilvy
Wydawnictwo: Literackie

Lichotek i Dragodon to kolejna część przygód młodego Stubbsa i jego rodziny. Gdy wydawało się już, że chłopiec po odzyskaniu rodziców będzie mógł z nimi powoli poznawać arkana magii i – nade wszystko – nadrabiać stracony czas, ich przeciwnicy nie dość, że nie stracili czujności, to jeszcze zostali wsparci przez dodatkową siłę i teraz gotowi są na każde ryzyko, by raz na zawsze pozbyć się pogromców czarnoKsiężników. Na czele szajki dwunastu pałających nienawiścią do Stubbsów magów staje tajemniczy Dragodon – legendarny i ostatni poskramiacz smoków, ukazujący się pod postacią ogrodowego skrzata. Powiecie, że mało to przerażające? A co gdyby ten skrzat miał moc myślowego łączenia się z  Wami i robienia Wam najprzeokropniejszych rzeczy o jakich kiedykolwiek słyszeliście? No właśnie – każdy by się ugiął przed taką potęgą. Nie inaczej było z  czarnoKsiężnikami, którzy jak się zdawało mieli wspólny cel ze swoim nowym przywódcą – ostatecznie pozbyć się Stubbsów, ze szczególnym uwzględnieniem mamy.
Nie mieli oni jednak pojęcia z  kim zadarli – Lichotek, który już raz uporał się z ciemnymi siłami, teraz działa napędzony siłą podwójną – obok bystrości i niezwykłej inteligencji do walki motywuje go teraz także miłość i troska o najbliższych. Chłopak nie spocznie, póki nie odzyska mamy i przeciwstawi się nad wyraz niebezpiecznemu przeciwnikowi.
A walczyć będzie musiał nie tylko ze zgrają czarnoKsiężników, ale też goniącymi go ożywionymi maskotkami i karuzelami z  parku rozrywki. Wyobraźcie sobie tylko, że biegnie za Wami rozwścieczony drewniany koń albo różowy miniaturowy hipopotam o bardzo ostrych zębach! Co byście zrobili? Widzicie więc, że przed Lichotkiem nie lada wyzwanie. Jeśli jesteście ciekawi jak ten niezwykły chłopiec poradzi sobie z  przepotwornym monstrum, koniecznie biegnijcie 9 kwietnia do księgarni. Wtedy to premierę będzie miała druga część tej nietuzinkowej serii. I uwaga – uzbrójcie się w  odwagę oraz żółte żelki zapewniające niewidzialność, bo będzie naprawdę groźnie!
Ian Ogilvy stał się chyba właśnie moim ulubionym twórcą książek dla dzieci ostatnich czasów – przypomina mi po trochu klimatem Serię niefortunnych zdarzeń skrzyżowaną z  Burtonowską wizją świata – to taki mix kultowych już w popkulturze motywów i sposobów kreowania rzeczywistości.
Mrocznie, z  czarnym humorem, trochę gotycko, arcystrasznie – kupuję taki klimat!:)

Lichotek i czarnoKsiężnik / Lichotek i Dragodon / Lichotek i czarodzidło

poniedziałek, 9 marca 2015

Tim Burton dla najmłodszych (Lichotek i czarnoKsiężnik – Ian Ogilvy)




Tytuł: Lichotek i czarnoKsiężnik
Autor: Ian Ogilvy
Wydawnictwo: Literackie
Premiera: 12 marca 2015





Od dziecka lubiłam się bać. Kiedy inne dzieciaki oglądały klasyczne bajki, ja albo zaczytywałam się w  Panu Samochodziku (mówiąc o strachu mam na myśli rzecz jasna Niesamowity dwór), albo z  wypiekami na twarzy oglądałam horrory – poczynając od dedykowanej młodszym widzom Gęsiej skórki, aż do pełnokrwistych gore. Lubiłam sobie popatrzeć na wszystko to, co generowało strach. Zaczęłam wcześnie, bo chyba jeszcze przed 11 rokiem życia – i uwielbiałam to! Nigdy po takich emocjach nie śniły mi się żadne koszmary, a oglądanie tego gatunku mam w  krwi po dziś dzień. 

Być może dlatego gdy dorosłam bardzo szybko zapałałam uczuciem do filmów Tima Burtona, szczególnie animowanych – one oczywiście w  klasycznym sensie straszne nie są, ale te gotyckie nawiązania, charakterystyczne blade postaci zawsze kojarzyły mi się z  Rodziną Addamsów (którą notabene teraz reżyser w  końcu kręci!) i moimi pierwszymi strachami. 

I teraz podobne bladolice, ciemnowłose, wychudłe, wysokie postaci spotkałam na kartach literatury. Oto Ian Ogilvy napisał trylogię poświęconą Lichotkowi – chłopcu, który nazwany tak został przez przebrzydłego Bazylego, gdy ten (ponoć jako najbliższy żyjący krewny) przejął nad nim opiekę po śmierci rodziców chłopca. Tak naprawdę bohater ma na imię Sam Lee, jednak już nigdy nie będzie tak nazwany, bowiem to „liche imię” przylgnęło do niego na dobre.

Bazyli to czarnoKsiężnik – najbardziej przebrzydła z  możliwych postaci – jest wysoki, chudy, ubiera się na czarno, a włosy ulizuje pastą do butów. Nienawidzi wszystkich, a nad jego domem unosi się wciąż ciemna, deszczowa chmura. Prawny Opiekun Lichotka ma twarz tak bladą, że wydaje się jakby ktoś odessał z niego całą krew, a wraz z nią wszelkie uczucia.
Bazyli Deptacz spędza całe dnie na zabawianiu się swoją kolejką, która fascynuje również Lichotka. Podczas oglądania czarnoKsiężnik posila się pączkami i lemoniadą, oczywiście nigdy nie częstując swojego podopiecznego, dla którego zostawia same żałosne resztki. Marzeniem Lichotka jest pobawienie się kolejką Bazylego, jednak aby sobie to umożliwić chłopiec musi uciec się do podstępu. 

Niestety, szybko zostaje przejrzany i surowo ukarany za pomocą magicznego chuchnięcia: odtąd już zawsze będzie mógł bawić się w  kolejce – jako jedna z  postaci na makiecie. Zminiaturyzowany bohater podejmie wszelkie starania, by wydostać się z  krępującego położenia. Jak mu poszło?:) Czytajcie!

Wydaje mi się, że jeśli tylko Burton natknie się na tę książkę, pozostanie kwestią czasu jej zekranizowanie – pewnie w  stylu dla dorosłych:) Porównań nie sposób uniknąć, bo zgadza się tutaj wszystko: od typowych postaci, po całą aurę niesamowitości. To wprost doskonały materiał na scenariusz!

Jeśli lubicie się bać – polecam gorąco! Ta książeczka pewnie Was nie przestraszy, ale przypomni klimatyczne dzieciństwo  i – mam nadzieję – zostanie przekazana kolejnemu nieustraszonemu pokoleniu:)