niedziela, 18 grudnia 2016

Pułapka - Melanie Raabe


Linda Conrad to zbliżająca się do czterdziestki, nieszablonowa i budząca zainteresowanie autorka bestsellerów. Na jej nietuzinkowość wpływa zasadnicza kwestia – od lat nie wychodzi ona z  domu. Wszystko za sprawą traumy, którą przeżyła dwanaście lat wcześniej, kiedy to znalazła zwłoki swojej siostry i spojrzała w oczy jej mordercy, nie wiedząc, dlaczego ją oszczędził, skoro spostrzegł jej obecność. Zabójca nigdy nie został schwytany, co dodatkowo napędzało strach Lindy. Kobieta popadła w depresję, z której w żaden sposób nie potrafiła się  wydostać. Wszystko zmienia się, gdy przypadkowo Linda widzi w telewizji mordercę – okazuje się, że jest nim znany dziennikarz, Victor Lenzen. Wszystkie wspomnienia odżywają, a jej jedynym celem staje się pomszczenie siostry. W tym celu postanawia wykorzystać swoją sławę i umówić się na wywiad z  zabójcą, tuż po napisaniu książki, w której szczegółowo opisuje morderstwo, którego dokonał. Spotkanie ma odbywać się na jej warunkach.

Niestety, emocje nie były tak wielkie, jak można by oczekiwać.  Koncept książki kapitalny, wykonanie dobre. Oczekiwałam jednak realizacji na poziomie znacznie wyższym, stąd moje rozczarowanie. Do samego końca całość poprowadzona jest niezwykle zmyślnie. Odnoszę jednak wrażenie, że autorka tak bardzo skupiła się na rzetelnym poprowadzeniu głównego wątku, że zupełnie straciła z oczu troskę o budowanie emocji – tych niestety zabrakło i to jest mój główny – i jedyny zarzut.  Dobrym zabiegiem było przeplatanie głównej narracji rozdziałami książki głównej bohaterki – dzięki temu zabiegowi czytelnik krok po kroku mógł śledzić minione wydarzenia.

Cieszy mnie, że wykupione zostały już prawa od ekranizacji – być może to, czego nie udało się osiągnąć literacko, da się nadrobić w filmie, korzystając z dostępnych technik skupiania uwagi i budowania emocji. Może powstać kapitalna, klaustrofobiczna ekranizacja.

Póki co – jest w miarę sprawnie napisana opowieść, która nie budzi jednak większych emocji.