Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą diabeł. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 września 2015

Gdzie diabeł nie może, tam babę pośle [Nie taki diabeł… Maria Krzak]



Gdy książki spogląda na Ciebie  czerwone diabliszcze, wiedz, że coś się dzieje.

U Marii Krzak dzieje się naprawdę wiele. Oto Jagoda Bielińska-(już niedługo)Ptyś zostaje zdradzona przez męża obłudnika. Jak się okazuje – nie pierwszy raz. Kobieta ogarnięta furią, z wielką chęcią posłałaby wszystkich naokoło do diabła. (Nie)fart chce, że będzie miała ku temu doskonałą okazję, bowiem na jej drodze staje Vaculleus, dla ułatwienia zwany Wackiem. On to nikt inny, jak diabeł zesłany na ziemię, by odpokutować swoje przewinienia [sic!]. By móc powrócić do piekła, musi sprowadzić ze sobą dusze samobójców, w których to zdobyciu ma pomóc mu wdzięczna za usługi Jagoda.

A jakimi to usługami ucieszył ją Wacek? Z otyłej, zaniedbanej, zdradzonej i niechcianej kobiety przemienił ją we wcielenie Angeliny Jolie – szczupłą, ponętną, wzbudzającą żądzę istotę, obok której żaden przedstawiciel płci przeciwnej nie potrafił przejść obojętnie. Marzenie, co?
Otóż okazuje się, że wchodzenie w konszachty z diabłem niekoniecznie musi być pożyteczne, a sława i uroda mogą nieźle zmęczyć.

Zresztą podobnie jak sama obecność wcielenia zła. Diabeł reakcje ma prawidłowe – reaguje lękiem i jękiem na imię Jezus, posługuje się językiem staroświeckim, w którym Jagoda upatruje słownictwa Zagłoby i wydobywa z bohaterki najgorsze instynkty – przy nim klnie ona jak szewc. Wulgaryzmy, które początkowo przeszkadzają i na które można by się zrzymać, po czasie zaczynają mieć uzasadnienie i stają się naturalnym elementem narracji.

Książka ta okraszona jest ogromnym humorem. Sceną, która tenże manifestuje jest dochodzenie prowadzone przez miejscową policję, inspirowane z całą pewnością CSI – zostało wyjaskrawione i przedstawione groteskowo, tak że pozostawało jedynie się uśmiechać i cieszyć.

Całość stanowi swoisty dialog z klasyką gatunku – Mistrzem i Małgorzatą. Na kartach książki spotkamy bowiem także i kota – Gacka, a jakże. Czytelne i jasne inspiracje Bułhakowem w wersji współczesnej i populistycznej cieszy. Diabeł, entuzjasta frytek; Jagoda polska Jolie; wężyk mężczyzn wielbiących jej boskie ciało i przepis na dobrą, poprawiającą humor książkę gotowy.

Krzak oferuje nam wizerunek diabła popkulturowego, nie zaś mającego proweniencję religijną. Fakt – najdziemy elementy powiązania np. z chrześcijaństwem (wspomniane już reakcje), są to jednak wstawki nieliczne. Zaprezentowany został obraz diabła oswojonego przez kulturę, takiego, który choć urodą nie grzeszy, przestrachu nie budzi, ot, legenda. A samo piekło? Obraz znany - miejsce zaleniwienia, wiecznej bezczynności i bezruchu, przestrzeń kompletnego marazmu. To, co wydaje się nam słodkie dziś – lenistwo – jutro może okazać się największą karą.

Paktów z diabłem podpisywać nie radzę, mimo że można otrzymać wiele pozornie dobrego wielkim kosztem. Lekturę książki jednak polecam – potraktowana z przymrużeniem oka, humorem i swadą, pokazuje, że diabeł też człowiek, a bycie złym może po prostu się znudzić.


Bawiłam się wybornie i mam nadzieję, że Wy również będziecie.

czwartek, 19 lutego 2015

Ostatnia noc świata – C. S. Lewis


Tytuł: Ostatnia noc świata
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
ISBN: 9788364647130
Cena: 26,90 zł
Ilość stron: 158






Ten, kto naprawdę lubi jakiekolwiek książki, być może pewnego dnia polubi dobre książki. Nie jest pozbawiony zmysłu krytycznego. Nie jest impotentem[1]
Książka-bomba.
Na tę ogromną dawkę mądrości składa się siedem esejów Lewisa, publikowanych przez niego na łamach różnych anglojęzycznych czasopism, a teraz zebranych jako jedno wydanie.
Tematem wiodącym – i wydaje mi się – ogromnie dziś istotnym (a zwróćcie uwagę na datę pierwszych wydań, cóż za uniwersalizm!)  staje się problematyka szerzącego się zła i związanego z  nim nadejścia końca świata (i vice versa).
Pisze o zmianach w  postrzeganiu wiary i religii, o swojej nieufności do tej drugiej (zestawionej zresztą zmyślnie z polityką). Drąży problem rozwijającego się zła, sięgającego swoimi mackami w  zakazane dotąd rewiry.
Niewiele mi trzeba, by dać się porwać rytmowi myślowemu Lewisa – jego błądzenie między kolejnymi tematami, wirtuozerskie nawiązania do różnych doktryn, teorii, dzieł, misternie wplecione w  całość, raz po raz każą mi boleć nad własną niewiedzą i zachwycać się tym, co pozostaje jeszcze do odkrycia i tym, co udaje mi się dla siebie zaczerpnąć od jednego z  najwybitniejszych myślicieli.
Urzekł mnie już esej pierwszy dotykający tematu skuteczności modlitwy – autor gra paradoksami, prowadzi nas przez labirynt skojarzeń, zmusza do ogromnego wysiłku intelektualnego, kokietuje, zapytuje o to skąd wiemy, że modlitwa jest skuteczna. Skąd wiemy, że nie jest? Co rzeczywiście dowodziłoby jej skuteczności, czy w ogóle coś takiego istnieje?

Nie sposób przytaczać całych rozważ, bo też mijałoby się to z  celem. Warto jednak zaznaczyć, że Lewis podejmuje także temat wytrwałości w  wierze; potędze dobrych uczynków, tego jak ma się wystrzelenie rakiety w  kosmos do wizji Boga kochającego i jaki wpływ na wiarę miałoby odkrycie życia na innych planetach; rosnącej sile diabła (tu gratka dla czytelników Listów starego diabła do młodego – pojawia się Krętacz we własnej osobie!) – esej ten wyróżnia się znacząco na tle innych: autor przenosi nas do piekła, gdzie trwa diabelska uczta, na której to mistrz kuszenia przemawia do adeptów, prezentując im najskuteczniejsze formy manipulowania ludźmi. W  ten przewrotny sposób poznajemy najważniejsze duchowe zagrożenia dzisiejszych czasów.

Autor między wersami każe nam zatrzymać się i zastanowić – co gdyby właśnie dziś, za parę godzin, właściwie parę chwil, nastąpiła ostatnia noc świata? Czy jesteśmy na nią gotowi? Jak przejawiamy swoją gotowość? Ważkie pytania postawione w  typowy, Lewisowski sposób.
Czy tylko ja jestem pod tak wielkim wrażeniem autora? Gdzie podziali się dziś ci wszyscy wielcy erudyci?!
Gnajcie do księgarni, warto!


[1] C.S. Lewis, Ostatnia noc świata, Kraków 2015, s. 50.

poniedziałek, 22 lipca 2013

Niebo dla średnio zaawansowanych – Szymon Hołownia, Grzegorz Strzelczyk


Tytuł: Niebo dla średnio zaawansowanych
Autor: ks. Grzegorz Strzelczyk, Szymon Hołownia
Wydawnictwo: Znak
ISBN: 978-83-240-2128-4
Cena: 29,90 zł



Niebo dla średnio zaawansowanych, to napisany ze swadą i humorem „poradnik” dla chrześcijan. Przywodzi na myśl skrzynkę pytań, gromadzącą najdziwniejsze problemy i wątpliwości związane z wiarą, o które boimy zapytać się publicznie, a  które spędzają nam sen z powiek i są przyczyną wielu nieporozumień. W roli pytającego postawiony został Szymon Hołownia, zaś osobą, która stara udzielić mu się wyczerpujących odpowiedzi jest ksiądz Grzegorz Strzelczyk, uznany polski teolog, który swoimi wypowiedziami intryguje i prowokuje do drążenia tematów niełatwych. Książka ta powstała na podstawie programu Gotowi na śmierć? emitowanego w Religia.tv, a pytania w niej się pojawiające dotyczą właśnie życia po śmierci i spraw  z nim związanych.
Hołownia swoimi pytaniami próbuje „zagiąć” Strzelczyka, jednak ani razu mu się to nie udaje – ten bowiem na wszystko ma gotową, a przy tym niezwykle przemyślaną i sensowną odpowiedź. Żadne pytanie nie zostało pozostawione bez odpowiedzi, żadna wątpliwość przemilczana.
I tak czytelnik dowie się, że może spotkać w niebie swojego ukochanego psa; już teraz może gromadzić odpusty; czym różni się duch od duszy; co ma Jezus do science fiction; ile będzie Sądów Ostatecznych; co ma wspólnego seks z niebem; kto z Trójcy Świętej obroni nas na sądzie; czy święci widzą wszystko co robimy; jak wyglądają anioły; czy Szatan czyta nam w myślach; czy po Zmartwychwstaniu będziemy młodzi czy starzy; czy będziemy jeść; czy w  niebie trzeba pracować i tak dalej, i tym podobne…
Wątpliwości się nie kończą, a wręcz przeciwnie – mnożą wraz z każdym kolejnym pytaniem. Tym, co niewątpliwie zaskarbi sympatię czytelnika jest wyraźny dystans pytanego i odpowiadającego do siebie wzajemnie, ale także do poruszanych wątków – choć są to sprawy ważne, często traktowane są z puszczeniem oczka do odbiorcy, ubrane w strojne piórka żartu i swobody. Przy tym wszystkim autorzy nie grają nieomylnych – sami targani są wątpliwościami, a nie raz zdarzy im się przekonać drugiego do własnych opinii i zmusić do zmiany zdania na wiele kwestii.  Książka ta tworzy się na naszych oczach, żyje, nie jest zbiorem raz postawionych faktów, lecz ciągłym dociekaniem i prowokacją do drążenia nawet tego, co niewygodne albo – wydawać by się mogło – bez jednoznacznej odpowiedzi.
W dużej mierze jest to publikacja subiektywna. Nie „obciąża” jej imprimatur, nie jest prawdą objawioną. Z pewnością roi się od prywatnych poglądów obu autorów, myślę jednak, że rzadko odchodzi daleko poza oficjalne nauczanie Kościoła.
Warto przeczytać i – już teraz – z niecierpliwością wyczekiwać nieba.

sobota, 17 marca 2012

"Od nieba do Piekła. Od Piekła do Nieba"












Wczoraj miałam okazję zwiedzić wystawę "Od nieba do Piekła. Od Piekła do Nieba. Motyw Anioła i Diabła na scenie teatru polskiego drugiej połowy XX w." mieszczącą się w oddziale Muzeum Śląskiego -  Centrum Scenografii Polskiej w Katowicach.


Link do fachowego opisu wystawy tutaj.

Ja ze swojej strony mogę dodać, że jest ona naprawdę godna polecenia. Jeśli ktoś interesuje się teatrem, lubi podziwiać często rewelacyjne scenografie, to w miejscu tym odnajdzie się wspaniale.
Centrum organizuje lekcje edukacyjne dla uczniów każdego szczebla nauki - zarówno najmłodsi uczniowie podstawówek jak i licealiści znajdą tu coś dla siebie, bowiem wystawa dostosowana jest do odbiorców w różnym wieku. Centrum oferuje także zabawy umilające zwiedzanie, dzięki czemu nie ma czasu na nudę, która często towarzyszy tego typu wystawom.
Wystawa dostępna będzie jeszcze jedynie do 27 marca, dlatego warto się pospieszyć.




Osobom z Katowic i okolic serdecznie polecam i zapraszam!


czwartek, 24 listopada 2011

Bóg, kasa i rock’n’roll – Szymon Hołownia i Marcin Prokop




Gdy spotyka się agnostyk z teistą, może dojść do prawdziwej burdy światopoglądowej. Sytuacja jednak zmienia się, gdy są to osoby dojrzałe, mądre i co najważniejsze – posiadające wiedzę praktyczną na temat umiejętnego przeprowadzania zdrowej rozmowy oraz zdolności podstawowej: daru wsłuchiwania się w to, co ma druga osoba do przekazania.
Jeśli dodatkowo są to znani prezenterzy telewizyjni, którzy od dobrych kilku lat zachwycają widzów stacji TVN swoim zgranym duetem, biorący sobie pod lupę Boga i wszelkie okoliczne podtematy – konwersacja taka musi się skończyć niezwykłymi wnioskami.

Panowie Szymon Hołownia oraz Marcin Prokop, postanowili podzielić się swoją osobistą rozmową z ludźmi o różnych zapatrywaniach religijnych.
We wstępie napisanym przez drugiego z panów, zgrabnie zostaniemy wprowadzeni w temat. Parafrazując Prokopa: doświadczymy skutków spotkania dwumetrowego profanum z nieco niższym sacrum. Ksiązka nie powstała po to, by kogokolwiek burzyć czy narzucać jedyną prawdę. Stanowi jedynie zapis pasjonujący konwersacji mającej zaspokoić ciekawość każdej ze stron, przeprowadzonej na wysokim poziomie, bez niepotrzebnych uprzedzeń czy kłótni.
Obaj Panowie wykazują się niezwykłym taktem, choć niejednokrotnie używają skrajnych metafor do opisania tego, co zrodziło się w ich głowach.  
Swoją książką otwierają pole do dyskusji o wierze i jej braku, w której każdy może wziąć udział. Dostarczają tematów do rozważań, odpowiadają na pytania wydawać by się mogło oczywiste, jednak już zakurzone i zapomniane.
Co stanowi o walorach tej pozycji, to przede wszystkim odwoływanie się autorów do rzeczywistości, szukanie rozwiązań w świecie dostępnym każdemu czytelnikowi, stąd też częste porównania religii do elementów popkultury. Metafory te mają na celu ułatwić zrozumienie wielu trudnych zagadnień, które mogą wydawać się niezrozumiałe dopóki nie zostaną poddane transkrypcji na język dzisiejszej kultury.
Hołownia i Prokop poruszają się w sferze religijności, dyskutują na tematy fundamentalne, takie jak dusza, boskość i człowieczeństwo Jezusa, teoretyczna skostniałość Kościoła i przedawnienie niektórych poglądów przez niego głoszonych. Wszystko to oprawione jest w ciekawe połączenie języka ewidentnie naukowego ze skrajnie kolokwialnym. Całe „danie” podane nam zostaje na tacy wraz z deserem, jakim jest próba zastanowienia się między innymi nad tym, jakich metod promocji używałby Jezus, gdyby to dziś przyszło mu zejść na ziemię i nawoływać to pójścia za Nim oraz szeroka paleta zagadnień z zakresu popkultury. Nie braknie także i tematyki szatana oraz całej pseudodiabolicznej estetyki oraz satanistycznej poetyki na ogromną skalę stosowanej w szeroko rozumianych mediach.

Bóg, kasa i rock’n’roll to arcyciekawa polemika bez skakania sobie do gardeł.  
Nie myślcie jednak, że brakuje w niej emocji! Co rusz dało się wyczuć narastającą irytację czy wzbieranie emocji. Na szczęście żaden z autorów nie pozwolił się ponieść ich fali, lecz do końca wytrwał broniąc swojego stanowiska bez zbędnych słownych przepychanek. Gratulacje Panowie!

Okładka książki głosi, że jest „zaskakująca konfrontacja”. Nie zgodziłabym się z tym stwierdzeniem – prędzej czy później musiało do niej dojść, była jedynie kwestią czasu, a nie sprawą zaskakującą. Dobrze, że powstała teraz. Mam również cichą nadzieję, ze doczeka się także kontynuacji, również przedstawionej w formie książkowej.
Komu polecam? Absolutnie każdemu! Nie jest to traktat naukowy, manifest religijny ani żadnego rodzaju forma nawracania czy narzucania jedynej rozstrzygającej prawdy. Pozwala jednak spojrzeć na ludzi o innym życiu duchowym niż nasz w sposób pełen akceptacji, zrozumienia i szacunku. A tego niestety coraz częściej nam brakuje. Dlatego warto się uczyć.



****
Jeśli ktoś do tej pory nie był przekonany czy jest to książka dla niego, a teraz nabrał na nią ochoty - wciąż jeszcze jest szansa, by o nią zawalczyć. Do 29 listopada czekam na zgłoszenia do KONKURSU, którego zasady są nieprzyzwoicie proste. Bóg, kasa i rock'n'roll czeka na nowego właściciela!

środa, 26 stycznia 2011

"Listy starego diabła do młodego" C.S. Lewis

Clive Staples Lewis zasłynął głownie jako autor "Opowieści z Narnii". 
W jego dorobku literackim na uwagę zasługuje jednak o wiele więcej pozycji. Jako pisarz, filozof i wykładowca literatury średniowiecznej i renesansowej niezmiennie mnie inspiruje i zachwyca.
"Listy starego diabła do młodego" kilka lat temu znalazły się na liście lektur szkolnych, jednak z bliżej mi nieznanych przyczyn, bardzo szybko z niej zniknęły. Na tyle szybko, że nie doczekałam ich opracowania w szkole. Może to i lepiej, bo teraz z prawdziwą przyjemnością mogłam po nie sięgnąć sama. Książka jest przewrotną analizą ludzkiej kondycji duchowej. Mimo, że na pozór mogłoby się wydawać, że to błahy zbiór listów, jest ona bardzo głęboką rozprawą z ludzkimi zachowaniami i pobudkami. Z wpływem Złego na ludzkie decyzje.
Ukazuje kruchość człowieka i jego podatność na psychomachię.
Uświadamia, że największym zwycięstwem Szatana nad człowiekiem jest brak wiary w jego istnienie.
Obnaża słabą wiarę, uświadamia wielkość Boga. Pokazuje wielkie szczęście człowieka, jakim jest wolność.
Dogłębnie analizuje sposoby, które z łatwością mogą sprowadzić człowieka na drogę zła, wytyka słabość ludzkiej woli, łatwość z jaką ulega wpływom.
Książka niekoniecznie teologiczna, jednak o wierze, Bogu, Kościele, Szatanie. O miejscu dobra i zła w świecie.
Nie mogę doczepić się niczego.  Z największym zainteresowaniem śledziłam kolejne wypowiedzi Krętacza, forma wydaje się idealna. Lewis przedstawia nam zbiór listów pisanych przez Krętacza, do adepta szatańskich sztuczek- prawdopodobnie swego ucznia, który raz po raz, to zdobywa, to traci kolejną ludzką duszę- człowieka zmagającego się z chorobą, uwikłanego w rzeczywistość wojny, poznającego chrześcijankę, która wprowadza go w "obóz Nieprzyjaciela" jakim nazwany jest Bóg i jego Kościół.
Podczas lektury wielokrotnie potakiwałam i zgadzałam się z, często zaskakującymi spostrzeżeniami autora i zdumiona ich trafnością zatrzymywałam się na chwilkę, by pomyśleć nad swoją duchową kondycją.
Uwielbiam książki, które nie są płytkie, które wnoszą coś do mojego życia, które nie są jedynie czczą rozrywką, a również ważną życiową lekcją.
I ta- zdecydowanie do tej kategorii należy.
5,5/6